przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 18 września 2019, 20:51

37+4

Noc ciężka. Do 1 nie spałam,zrobiłam siusiu i kolejną godzinę przeleżałam z bólem ósemki. O 2:15 się poddałam i wzięłam apap- troszkę ulżyło więc usnęłam i z budzikiem na nowo to samo. Rano szybko zrobiłam obiad i przed 9 do dentysty.
nadal chodzę po ścianach, nie czuję nic prócz bólu prawej strony głowy łącznie z uchem,szczęką i szyją..
Dostałam się do polecanego lekarza,który zajrzał do buzi po czym stwierdził,że to standardowe i stówę skasował. Mam duomox przepisany,którego nie poleca póki co (jutro mam jeszcze zapytać gina), płukanki i tyle. Kupiłam jeszcze żel na noc. Apap się poddał i nie daje rady na ból. Zimne okłady też nie,wręcz mam wrażenie że mi po nich gorzej .Szyja boli jak przy węzłach,posmarowałam ze strachu lekko amolem. Teraz po kolacji tak boli,że robię w gacie z bólu ;/ nawet buzi nie mogę otworzyć czy gadać..
Olek dzisiaj mocno się wypychał, wpychał znowu w kanał i pojawiło się kilka twardnień. Mam nadzieję,że coś tam ruszyło,że jest rozwarcie a Olek niżej.. Dzwoniła też dzisiaj położna, jak zawsze się pośmiałyśmy i jesteśmy w kontakcie jeszcze przed lub już po.

5 dc (4 dzień stymulacji)
Czuję się koszmarnie.. Mdłości, senność i zmęczenie, chodzę naładowana jak osa, taki pms turbo, ale nie narzekam, to cena jaką podjęłam się zapłacić, jaką chce zapłacić.

No i czekam na przyjęcie na IP :(
Sama w wielkim mieście, bo mąż na Malcie, rodzina jakieś kilkaset km stąd, zaufanych przyjaciół czy znajomych też nie mamy tutaj... ech życie słoika ;( masakra ;(

Od wczoraj wieczora mój mały brzuszek zaczął się napinać. Twardy jak skała. Jakieś skurcze? Nie bolał nic ale zaniepokoił mnie to. Wzięłam magnez podwójny, trochę pomógł i poszłam spać.. Dziś rano było ok, więc pojechalam normalnie do pracy, ale zaczęło się znowu coś dziać. Wzięłam znowu dawkę Magnes b6, ale nie pomogło, więc zamówiłam Bolta i przyjechałam na IP. Zresztą wcześniej też zadzwoniłam do doktorka z Kliniki i też mi kazał jechać na IP. Powiedział że pewnie mi każą wziąć Nospe, lub luteinę, leżenie no i zwolnienie. :(

Malutka cały czas się rusza, ale boje się bardzo. Już podjęłam decyzję że najpóźniej od 30 września idę na zwolnienie i tyle z moich ambitnych pracowniczych planów.

Boje się, chociaż w głębi serca liczę, że to raczej dmuchanie na zimne, ale i tak stres jest.

Boże proszę, miej w opiece nasza Dziewczynkę.

Już po strachu. Ufff.

Z Ludkiem wszystko ok. Lekarka na IP nic nie stwierdziła. Zaaplikowano mi 2 czopki Skopolanu i zalecenie 3x2 Nospa w razie napinania brzucha.

Zalecony oszczędny tryb życia, a najlepiej kanapowy. Lekarka kazała mi się zastanowić nad pracą (nie wzięłam zwolnienia) bo praca biurowa to wymuszony sposób siedzenia i nie mam możliwości leżenia celem odpoczynku.
Zatem moje ambitne plany pracownicze poszły w las.
Na jutro wzięłam wolne na żądanie. W przyszłym tyg. pochodzę do pracy ale na pewno nie w pełnym wymiarze godzin, a 30 września mam wizytę w poradni przyszpitalnej i biorę L4 ciążowe.

Nie darowałabym sobie gdybym przez głupotę za bardzo się sforsowała. Zatem czeka mnie jesienne lenistwo :)

Aha jedyne co mnie martwi to to, że w sumie po oraz pierwszy zmierzono mi szyjkę macicy. Lekarka powiedziała że jest w porządku - ponad 3 cm (32,7 mm). A jak czytam forum to dziewczyny jak mają poniżej 4 cm to czasami leżą.... Brrr
Mam nadzieję że jednak jest ok, ale tym bardziej wprowadzam oszczędny tryb życia.

W skrócie - noce się skiepściły. Jak się przebudzi to nie daje się odłożyć, nie raz przez 2-4 h. Jak już bardzo płacze, to daję przeciwbólowy, ale kurcze nie chcę jej faszerować. Dentosept już nie daje rady.
Póki co jestem wpół zombie (bo już nie takie zombie jak kiedyś) i chyba wstrzymam się przed ambitnymi wyzwaniami zawodowymi póki co. Podziwiam mamy, który po roku wróciły na pełny etat. Nie ogarnęłabym.

No i mam zagwozdkę w głowie, bo gdzieś tam mimo wszystko kiełkuje myśl o drugim dziecku... Szaleństwo!
Mąż bardzo chce.
Ja chciałabym później, ale przypomniałam sobie, że moje nadnercza, androgeny i wiek mogą później komplikować wiele spraw, w końcu pierwsza ciąża wystarana. Tylko mam tyle obaw, nie wiem czy uzasadnionych.
Tym bardziej, że Młoda jest fajna, komunikatywna, można się z nią dogadać :) Mam wrażenie, że rozumie większość co się do niej mówi.Lubię ten etap macierzyństwa.
Zapytam lekarza na kontroli, jak sytuacja medyczna ma się co do moich przemyśleń.

Niestety nie udało mi się zamienić wizyt u immuno. Panie w rejestracji są okropne nie idą na rękę. Więc czekam do 2 października. Dziś dorobiłam badania z tarczycy. Rodzinny dał.mi skierowane na TSH fs3 i fs4 a anty tg i tpo sama zrobiłam. Trzeba wszystko wykluczyć.
Zaczęłam sporo czytać o cytokinach.
I wyniki troszkę polepszyły się na moje oko.
Intel 10 było 337 jest 704 powinno być powyżej 1500 ale i tak jest wzrost
Intel 2. Było 54 jest 19
Interferon 175 jest 132
Tnf. 1211 jest 1057
Spadła mi Intel 4 i 5 a powinna być wyższa
Wskaźnik tnf ll10 3,6 jest 1,5 tu poprawa

U mnie przewagą th1 nad th2
Czyli czytając th1 odpowiada za alergię igG czyli plus dla mnie za odczulanie.
Odpowiada za wirusy grzyby bakterie metale ciężkie powiem to kobiece od odczulania aby tym się jeszcze zająć.

Więc może tak źle nie będzie.
Myślę sobie że dostanę na NK i kiry accofil i na Ana steryd.
A w razie gdyby się nie udało to potem immunosupresje.
Jednak gina będę mieć wcześniej 24 to sobie pogadamy.
I albo będzie screatching Endometrium albo wlew z accofilu bo z tego co słyszę tych 2 łączyć nie można. Tu zdecyduje immunolog.
I pewnie kolejna wizyta u gina będzie w kolejnym cyklu w 2 fazie.
Zobaczymy jakim protokół mi poleci.
Nadal korzystam z Aku zawsze coś mi wniesie, teraz zajmujemy się oczyszczaniem wątroby. To się przyda bo leki też osłabiają wątrobę.

Młody jest w Anglii, kontakt mamy, jest zadowolony. Ja i sis jesteśmy spokojni.
Może wszystko się ułoży.
Mój czeka za świadectwem pracy. Rozgląda się za ofertami ale jak narazie nie na nic ciekawego są mało płatne 10 zł godz ale coś musi wybrać na początek.

Ojkaojka Zegar przyspiesza po 30tce. 20 września 2019, 12:30

9t +2

I po ślubie, po weselu i naszej podróży. Dobrze mi zrobił totalny reset, tylko ja, mój świeżopoślubiony i witaminy.
Wesele mega udane, poza dwoma incydentami z ciotką i wujkiem mojego S, na ich życzenie zresztą. Ciotka podczas składania życzeń z miną starego mędrca stwierdziła (w moim kierunku), że powinniśmy już postarać się o dzieci, bo JUŻ CZAS. Odpowiedziałam, że jestem bezpłodna, bo wyrósł mi trzeci jajnik. Obraziła się, no ale to nie moja wina. Wuj S. przy stole też zaczął dopytywać się kiedy, odpowiedziałam, że nie wiem ale postaram się zdawać mu comiesięczną relację z naszych starań, udostępnię też swój kalendarz ze śluzami. śmiechu było co niemiara a wuj zmienił obiekt zainteresowań. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego TE pytania zawsze kierowane są w stronę kobiet? Są wiatropylne czy co?

Ale żeby nie było zbyt różowo, na dzień dobry dostałam z buta w twarz od mojej pani dr. Bliźniak nr 1 rozwija się wzorowo, bliźniak nr 2 nie ma czynności serca, jest o 4 tygodnie za mały. Trzeba poczekać aż się wchłonie i liczyć na to, że nie będzie komplikacji z jego strony, czyli nie spowoduje pojawienia się przeciwciał anty-RH.
Wg doktorki to dobrze, że stało się to tak wcześnie ale i tak mam humor taki niezabardzo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2019, 15:35

Jako że nadal walczę z infekcją to nie wchodziłam na ovufriend od kilku tygodni i... było mi z tym jakoś wyjątkowo dobrze :P zapomniałam zupełnie, że jestem w trakcie starań i dzięki temu osiągnęłam chwilowy spokój i zajęłam się innymi sprawami- przede wszystkim rozpoczęłam kurs w stowarzyszeniu księgowych, który będzie trwał całe 8 miesięcy... ale byłoby pięknie jakbym kończąc kurs odliczała dni do porodu! ah, marzenia ;)
A wracając do starań. Dziś zrobiłam posiew z pochwy we wszystkich możliwych kierunkach- tlenowy, beztlenowy, grzyby. Chcę w końcu namierzyć źródło problemów i sprawnie je zlikwidować. No i wreszcie pójść na to HSG. Kupiliśmy też mieszankę ziół O.Sroki i sumiennie, codziennie, wypijamy po jednej szklaneczce naparu ;)

Dostałam też wyniki badań hormonów, robione 4dc:
TSH- 1,130 (norma: 0,27-4,2)
FSH- 6,34 mIU/ml (norma: 3,5-12,5)
LH- 5,53 mIU/ml (norma: 2,4-12,6)
Estradiol- 38,50 pg/ml (norma: 12,4-233)
Progesteron- 0,32 ng/ml (norma: 0,057-0,893)
Prolaktyna- 458 mIU/l (norma: 102-496)
Wszystko w normach, nie ma się do czego przyczepić.

Plan dalszych działań:
1)czekanie na wyniki posiewu z pochwy +leczenie
2)posiew z kanału szyjki macicy
3)hsg
4)wybieranie kliniki niepłodności w waw. Może jakieś rekomendacje albo porady czym się kierować?

Mam nadzieję, że Wam idzie lepiej.
Trzymajcie się ciepło pomimo aktualnej okropnej pogody! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2019, 17:42

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 21 września 2019, 11:58

Zrobilam sobie mala przerwe od ovu, bo wszystko krecilo sie wokol objawow, cykli itp....co spowodowalo u mnie straszny zjazd emocjonalny. Po nieudanej inseminacji ciezko bylo mi sie ogarnac. Zaczelismy drugie podejscie, ktore od poczatku bylo pod gorke, nie moglam dostac terminu w okreslonym momencie cycklu. Potem umowili mnie na wizyte, kiedy w zeszlym miesiacu bylabym juz po owulacji. Same stresy a mowia badz zrelaksowana wtedy zajdziesz w ciaze. Ale jak to zrobic , zwlaszcza, ze w poniedzialek moj maz sie dowiedzial, ze mu nie przedluza kontraktu i od stycznia jest bez pracy. Totalna zalamka i teraz kolejny problem doszedl szukania pracy. Widze jak nim to wstrzasnelo, zreszta wyszlo to wczoraj podczas oddawania nasienia. Przed inseminacja, pielegniarka powiedziala mi, ze musi byc ze mna szczera, ze jego probka nie jest dobra, jest na dolnej granicy. Myslalam, ze sie porycze w gabinecie ale trzymalam fason. Pielegniarka, ktora robila zabieg byla rewelacyjna, z powolaniem, widzialam, ze bylo jej przykro. Po takich nowosciach.....mysle,ze nie ma na co liczyc, bo jezeli lekarz cos takiego mowi, to sie na tym zna.
Czuje totalna pustke emocjonalna, rodzina nie wie o naszych probach a teraz jeszcze szukanie pracy tez nikomu nie mowimy, bo wiemy jak zareaguja...wiec bedziemy udawac ze wszystko jest idealnie.

Na koniec przyjaciolka z Polski do mnie zadzwonila i powiedziala, ze wpadke zaliczyli z mezem. Maja 2 dzieci i teraz jest 4 miesiacu. Ona wiedziala przez co przechodze wiec bala sie mi zrobic przykrosc. Dlaczego to tak jest 😏

Czasami zastanawiam się ile człowiek jest w stanie znieść psychicznie i fizycznie? Dzisiaj dotarło do mnie że najgorsze dopiero przede mną...walka o moje dziecko trwa lecz poród wydaje mi się najgorszy bo to będzie zamknięcie jakiegoś rozdziału w moim życiu...gdybym tylko mogła to bym chodziła w tej ciąży jak słoń żeby tylko ta Iskierka urosła do bezpiecznej wagi...wiem że nic już nie zależy ode mnie...tutaj pomoże już tylko wiara, modlitwa i .... czas. Przerażenie powoli sięga zenitu.. tak, znowu w oczy zagląda mi strach, bezsilność i wizja śmierci.. franco jedna nie oddam Ci ani mojego dziecka ani siebie! W poniedziałek kolejny raz nie spodziewam się żadnych rewelacji po echo serca ale liczę na to że podadzą mi wagę małej która będzie ponad 200g! 💪

Marzena1988 Czekamy na CUD ... 25 września 2019, 11:35

Wizyta w klinice udana, lekarz powiedział to co chciałam usłyszeć :-) Czekam z niecierpliwością na @ i zaczynamy badania do inseminacji :-)

16dc
Od dzisiaj biorę duphaston 2 razy dziennie przez 10 dni (16-25dc) na uregulowanie cyklu.
Od końca sierpnia nadal mam lekki katar, nos zatkany biorę witaminy oraz 2 razy dziennie na przeziębienie i grypę saszetki do rozpuszczenia.
Ogólnie dobrze się czuje choć denerwuje mnie fakt że u mnie przeziębienie ciągnie się w nieskończoność.
Jutro mąż późnym popołudniem jedzie do Warszawy przekimac, bo w pon z samego rana wyjeżdża do Belgii. Wróci w środę podajze popołudniu, dzień wcześniej, z powodu złego terminu powrotu i nie było można przebukowac na środę wieczór bądź w czw. Kolega jego źle wykupił bilety i nie będą na szkoleniu w środę popołudniu. No cóż... A w czw miał jeszcze wolne, więc w tym wypadku pójdzie do pracy.
Zaraz trzeba się szykować do pracy... Nie chcę mi się bardzo, lecz trzeba. Brzydka pogoda za oknem. 😔
Miłego weekendu życzę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2019, 12:01

Wik89 Zabiegana 21 września 2019, 14:01

15dc

Byłam we wtorek u nowego ginekologa ze wszystkimi wynikami moimi i męża. Powiedzial szczerze, że z takimi wynikami męża wlasciwie nie mamy szans na naturalna ciaze, a i z in vitro moze nie byc prosto. No ale to tylko tak przy okazji powiedzial, mowilam co zalecil nam androlog no i powiedzial, zeby maz jeszcze skonsultowal te swoje zylaki z urologiem. Akurat udalo sie mezowi zapisac na wtorek do urologa w klinice leczenia nieplodnosci, takze zobaczymy. Po tej wizycie ostatecznie zdecydujemy co z ta operacja zylakow, czy idziemy w to (bo ten ginekolog tlumaczyl mi, ze sa rozne szkoly, jedni radza operowac przed in vitro, drudzy aby sprobowac in vitro jakas specjalna metodą, etc).
Jesli zas chodzi o mnie to powiedzial, ze w jego ocenie nie ma u mnie zadnego problemu, ale ze w ramach diagnostyki moze skierowac mnie na histeroskopie na poczatku kolejnego cyklu. Wstepnie jestem na to zdecydowana. Mysle, ze warto to wykonac przed startem z in vitro, tez mi zreszta tak radzilyscie w komentarzach.
Dziękuję Dziewczyny za wsparcie, ktore duzo mi daje!

Odebrałam wyniki tarczycowe.
Jakby miła duszka rozszyfrowała wyniki.
Dobrze że Hashimoto nie ma.

TSH 0,714. Norma 0,270-4,2
FT3. 2,94. Norma 2-4,4
FT4 1,34. Norma 0,93- 1,7

Anty Tpo 16,01 norma 0-34
Anty TG. <10. Norma od 0,-115

Byłam u gina , widziałam bijące serduszko <3
Ale lekarz zbadał mi ciśnienie i miałam 170/105 więc na jutro skierowanie do szpitala na obserwacje...
Wczoraj mi zmienili leki na dopegyt. W domu mam niższe, tam miałam straszne jak nigdy wcześniej w życiu. Na nic tłumaczenia, że się denerwuję wizytą. Trzeba sprawdzić, więc pakowanie walizki... Ech, znowu coś...
I boję się że to ciśnienie może mi odebrać moje szczęście...

Niedziela 25 dc / 26 cs

Dziękuję dziewczyny za komentarze, za wsparcie. W zasadzie to tylko tu na pamiętnikach mam wrażenie , że nie jestem w tym wszystkim sama. Czytając historie wielokrotnie mówię sama do siebie "o, to,to właśnie" albo "dokładnie". Daje to jakieś dodatkowe paliwo, mimo, że rezerwa w psychice już dawno się pali...

Wik89 moja teściowa wie o naszych problemach, ale nie przeszkadza Jej to i tak w długich opowieściach o swojej wnuczce oraz przysyłaniu mmsów ze zdjęciami. Nie wiem, może myśli, że to pomaga?? Tylko nie wiem w jaki niby sposób... Rozumiem Cię doskonale :(

Histeroskopie nadal przesuwam, bo wymazy ważne tylko miesiąc, a jedynym momentem kiedy mogę je pobrać to chwilę po okresie do kilku dni max 4 po owulacji, bo tak mam albo miesiączkę albo plamienia... Miałam je pobrać w tym miesiącu ale dostałam plamień i no cóż...dupa...kolejny miesiąc w plecy. Ale skoro już założyłam sobie jakieś badania w tym miesiącu to postanowiłam zbadać poziom kwasu foliowego ( z racji mutacji genu MTHFTR C-T hetero ). Łykam już dobre kilka miesięcy jego metylowaną formę, więc postanowiłam sprawdzić jego poziom. Skoro on to i od razu homocysteina, bo są zależne. Dodatkowo sobie myślę... a może ktoś nie wykrył na usg endometriozy? Niby z objawów nie wynika, że mogłabym mieć, ale.... więc sprawdziłam CA 125. I sobie myślę skoro CA to trzeba i ANA i AOA... Wiem, wiem, przesadziłam... Ale wiecie co? Jestem trochę spokojniejsza, że trochę rozszerzyłam swoją diagnostykę.

Wyniki:
- kwas foliowy 16,37 ng/ml ( norma od 3 do 20 ) ale i tak ciężko go przedawkować
- CA125 11,60 u/ml ( norma do 35 )
- Homocysteina 6,96 ( norma od 4 do 13,56 ) ale z tego co się orientuję najlepiej mieć poniżej 7 ??

Na ANA i AOA ( przeciwciała antygenom jajnika ) trzeba zaczekać jeszcze kilka dni, no chyba, że laboratorium się spręży. A jak Wasze doświadczenia z tymi parametrami? Chyba moje wyniki są prawidłowe? Nie wiem czy się cieszyć czy płakać, bo chyba już wolałabym coś znaleźć, aby móc powiedzieć "jest! mam Cię, wiem co jest winne". A tak, no zdrowa, przynajmniej tak wynika z dotychczasowych badań. I co? I zacytuję słynnego animowanego Czesia " dupa,dupa,dupa, cycki " :/

Dziękuję Kochane za wsparcie :*

Wczoraj byłam na wizycie u lekarza prowadzącego. Sytuacja wygląda na opanowaną, krwawienie ustąpiło pozostało jedynie delikatne, brązowe plamienie ale mam się tym nie martwić. Maluszki żyją, wielkością odpowiadają terminowi transferu więc rozwijają się prawidłowo. Dostałam skierowanie na badania prenatalne na NFZ - super, bo liczyliśmy się że bedziemy musieli zrobić to odpłatnie. Mam nadzieje, że to koniec problemów. Oczywiście lekarz nie chciał słyszeć o powrocie do pracy, mimo że mam lekką pracę biurową. W tej sytuacji oczywiście nie ryzykujemy i grzecznie będę siedzieć w domu. Jeszcze 3-4 tygodnie i zacznie się ten "bezpieczniejszy" czas i mam nadzieje że odetchnę...

wannsees przyjdzie czas... 22 sierpnia 2017, 15:27

Ok, więc już po wizycie...

https://zapodaj.net/1856d1f3915f0.jpg.html

Na tym etapie ciąży jest wszystko ok. Jedynie trochę zmian z dawkowaniem progesteronu.

Następna wizyta 12 września. O matko! Tyle czasu... Mam nadzieję, że już będzie widać serduszko...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2017, 20:08

Ona-na-na Zmutowana (może kiedyś) mama 22 września 2019, 10:12

Odkąd straciliśmy naszego synka, długo walczyłam ze sobą aby wrócić pozytywnego myślenia na temat starań.

W tym samym czasie miałam mieć rozwiązanie ja i dwie kuzynki mojego partnera. Bardzo bolało mnie to, że one mogą się cieszyć swoim szczęściem (i to po raz drugi), a mnie los odebrał moja nadzieję. Po stracie miałam wstręt do osób przechadzających się z wózkiem. Jak widziałam kobietę z brzuchem to aż mnie mdliło a w głowie pojawiały się epitety... Bardzo przeżyłam dzień matki. W końcu jestem matką, ale nią nie jestem. Ot taki paradoks. Wiele z Was dokładnie wie co mam na myśli.

Teraz oczyściłam głowę z czarnych myśli. Zaczynam kolejny etap, a mianowicie:
to pierwszy cykl z Clo i Ovitrelle. Byliśmy u gin, był piękny pęcherzyk, był zastrzyk z Ovitrelle
Mój partner wiąże z tym wielkie nadzieję. W związku z moimi mutacjami genetycznymi acard będzie towarzyszył mi do końca życia.

Niepokoi mnie moja niejednorodna, mięśniakowata macica. Przed stratą i w trakcie ciąży wszystko wyglądało ok, więc skąd te mięśniaki po łyżeczkowaniu????

Kolejna rzecz: mam podwyższony kwas foliowy we krwi. Czy to oznacza że mój organizm nie potrafi go przetworzyć? Martwi mnie to, ale za tydzień mam konsultacje u genetyka i mam nadzieję że udzieli mi odpowiedzi.

Tak więc czekam dalej ☺️
(16dc)

bertha Drzewo nadzei... 6 maja 2018, 12:06

Wróciłam na pamiętnik zeby przypomnieć sobie jaki mialam progesteron w ostatniej stymulacji. Zaraz sobie go znajdę, ale przy okazji od razu napisze co nowego.
Po kilku miesiącach naturalnych starań, jednym iui nieudanym, w końcu doczekałam sie wizyty u dr Gizlera w InviMed Wrocław.
Fajny człowiek, spodobał nam sie. Patrząc na usg na sytuacje w podwoziu, powiedział ze on nie wie dlaczego ja nie zachodzę.. wszystko wyglada ok. Na koniec wizyty powiedział „No rodak no fun” i tym mnie juz całkowicie kupił ;). Powiedział ze on chce wszystkie 20 pęcherzyk antralnych uzyskać w stymulacji, takie ma ambicje :).
Dr nie zalecał iui w naszym przypadku. Takze nie kontynuowaliśmy iui. Udało sie namówić M do jeszcze jednego ivf. Ale obawiam sie ze to juz ostatnie podejście.
Dzisiaj jest 11 dziś (dzien stymulacji), jutro punkcja o 8 rano. Na podglądzie w piątek 9ds było ok 17 pęcherzyków w moim jedynym działającym jajniku! :)

Miałam długi protokół, bo podczas brania antykoncepcji miałam nierówne pecherzyki, wiec lepiej je było wyciszyć gonapeptylem.
Stymulacja Fostimonem 300j przez 6 dni, potem 225j przez 3 dni. W 9ds estradiol 1859 pg/ml, progesteron 0,4 ng/ml. Estradiol ok 3x więcej niz poprzednio! Jestem dobrej myśli.
Transfer bedzie przesunięty, czekamy jeden cały cykl. Po to zeby uspokoić hormony - jest lekkie niebezpieczeństwo hiperki - oraz zeby przygotować mnie immunologicznie. Zarodki wysyłamy na zimowisko w 3 dniu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2018, 12:16

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)