W skrócie - noce się skiepściły. Jak się przebudzi to nie daje się odłożyć, nie raz przez 2-4 h. Jak już bardzo płacze, to daję przeciwbólowy, ale kurcze nie chcę jej faszerować. Dentosept już nie daje rady.
Póki co jestem wpół zombie (bo już nie takie zombie jak kiedyś) i chyba wstrzymam się przed ambitnymi wyzwaniami zawodowymi póki co. Podziwiam mamy, który po roku wróciły na pełny etat. Nie ogarnęłabym.

No i mam zagwozdkę w głowie, bo gdzieś tam mimo wszystko kiełkuje myśl o drugim dziecku... Szaleństwo!
Mąż bardzo chce.
Ja chciałabym później, ale przypomniałam sobie, że moje nadnercza, androgeny i wiek mogą później komplikować wiele spraw, w końcu pierwsza ciąża wystarana. Tylko mam tyle obaw, nie wiem czy uzasadnionych.
Tym bardziej, że Młoda jest fajna, komunikatywna, można się z nią dogadać :) Mam wrażenie, że rozumie większość co się do niej mówi.Lubię ten etap macierzyństwa.
Zapytam lekarza na kontroli, jak sytuacja medyczna ma się co do moich przemyśleń.

Niestety nie udało mi się zamienić wizyt u immuno. Panie w rejestracji są okropne nie idą na rękę. Więc czekam do 2 października. Dziś dorobiłam badania z tarczycy. Rodzinny dał.mi skierowane na TSH fs3 i fs4 a anty tg i tpo sama zrobiłam. Trzeba wszystko wykluczyć.
Zaczęłam sporo czytać o cytokinach.
I wyniki troszkę polepszyły się na moje oko.
Intel 10 było 337 jest 704 powinno być powyżej 1500 ale i tak jest wzrost
Intel 2. Było 54 jest 19
Interferon 175 jest 132
Tnf. 1211 jest 1057
Spadła mi Intel 4 i 5 a powinna być wyższa
Wskaźnik tnf ll10 3,6 jest 1,5 tu poprawa

U mnie przewagą th1 nad th2
Czyli czytając th1 odpowiada za alergię igG czyli plus dla mnie za odczulanie.
Odpowiada za wirusy grzyby bakterie metale ciężkie powiem to kobiece od odczulania aby tym się jeszcze zająć.

Więc może tak źle nie będzie.
Myślę sobie że dostanę na NK i kiry accofil i na Ana steryd.
A w razie gdyby się nie udało to potem immunosupresje.
Jednak gina będę mieć wcześniej 24 to sobie pogadamy.
I albo będzie screatching Endometrium albo wlew z accofilu bo z tego co słyszę tych 2 łączyć nie można. Tu zdecyduje immunolog.
I pewnie kolejna wizyta u gina będzie w kolejnym cyklu w 2 fazie.
Zobaczymy jakim protokół mi poleci.
Nadal korzystam z Aku zawsze coś mi wniesie, teraz zajmujemy się oczyszczaniem wątroby. To się przyda bo leki też osłabiają wątrobę.

Młody jest w Anglii, kontakt mamy, jest zadowolony. Ja i sis jesteśmy spokojni.
Może wszystko się ułoży.
Mój czeka za świadectwem pracy. Rozgląda się za ofertami ale jak narazie nie na nic ciekawego są mało płatne 10 zł godz ale coś musi wybrać na początek.

Ojkaojka Zegar przyspiesza po 30tce. 20 września 2019, 12:30

9t +2

I po ślubie, po weselu i naszej podróży. Dobrze mi zrobił totalny reset, tylko ja, mój świeżopoślubiony i witaminy.
Wesele mega udane, poza dwoma incydentami z ciotką i wujkiem mojego S, na ich życzenie zresztą. Ciotka podczas składania życzeń z miną starego mędrca stwierdziła (w moim kierunku), że powinniśmy już postarać się o dzieci, bo JUŻ CZAS. Odpowiedziałam, że jestem bezpłodna, bo wyrósł mi trzeci jajnik. Obraziła się, no ale to nie moja wina. Wuj S. przy stole też zaczął dopytywać się kiedy, odpowiedziałam, że nie wiem ale postaram się zdawać mu comiesięczną relację z naszych starań, udostępnię też swój kalendarz ze śluzami. śmiechu było co niemiara a wuj zmienił obiekt zainteresowań. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego TE pytania zawsze kierowane są w stronę kobiet? Są wiatropylne czy co?

Ale żeby nie było zbyt różowo, na dzień dobry dostałam z buta w twarz od mojej pani dr. Bliźniak nr 1 rozwija się wzorowo, bliźniak nr 2 nie ma czynności serca, jest o 4 tygodnie za mały. Trzeba poczekać aż się wchłonie i liczyć na to, że nie będzie komplikacji z jego strony, czyli nie spowoduje pojawienia się przeciwciał anty-RH.
Wg doktorki to dobrze, że stało się to tak wcześnie ale i tak mam humor taki niezabardzo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2019, 15:35

Jako że nadal walczę z infekcją to nie wchodziłam na ovufriend od kilku tygodni i... było mi z tym jakoś wyjątkowo dobrze :P zapomniałam zupełnie, że jestem w trakcie starań i dzięki temu osiągnęłam chwilowy spokój i zajęłam się innymi sprawami- przede wszystkim rozpoczęłam kurs w stowarzyszeniu księgowych, który będzie trwał całe 8 miesięcy... ale byłoby pięknie jakbym kończąc kurs odliczała dni do porodu! ah, marzenia ;)
A wracając do starań. Dziś zrobiłam posiew z pochwy we wszystkich możliwych kierunkach- tlenowy, beztlenowy, grzyby. Chcę w końcu namierzyć źródło problemów i sprawnie je zlikwidować. No i wreszcie pójść na to HSG. Kupiliśmy też mieszankę ziół O.Sroki i sumiennie, codziennie, wypijamy po jednej szklaneczce naparu ;)

Dostałam też wyniki badań hormonów, robione 4dc:
TSH- 1,130 (norma: 0,27-4,2)
FSH- 6,34 mIU/ml (norma: 3,5-12,5)
LH- 5,53 mIU/ml (norma: 2,4-12,6)
Estradiol- 38,50 pg/ml (norma: 12,4-233)
Progesteron- 0,32 ng/ml (norma: 0,057-0,893)
Prolaktyna- 458 mIU/l (norma: 102-496)
Wszystko w normach, nie ma się do czego przyczepić.

Plan dalszych działań:
1)czekanie na wyniki posiewu z pochwy +leczenie
2)posiew z kanału szyjki macicy
3)hsg
4)wybieranie kliniki niepłodności w waw. Może jakieś rekomendacje albo porady czym się kierować?

Mam nadzieję, że Wam idzie lepiej.
Trzymajcie się ciepło pomimo aktualnej okropnej pogody! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2019, 17:42

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 21 września 2019, 11:58

Zrobilam sobie mala przerwe od ovu, bo wszystko krecilo sie wokol objawow, cykli itp....co spowodowalo u mnie straszny zjazd emocjonalny. Po nieudanej inseminacji ciezko bylo mi sie ogarnac. Zaczelismy drugie podejscie, ktore od poczatku bylo pod gorke, nie moglam dostac terminu w okreslonym momencie cycklu. Potem umowili mnie na wizyte, kiedy w zeszlym miesiacu bylabym juz po owulacji. Same stresy a mowia badz zrelaksowana wtedy zajdziesz w ciaze. Ale jak to zrobic , zwlaszcza, ze w poniedzialek moj maz sie dowiedzial, ze mu nie przedluza kontraktu i od stycznia jest bez pracy. Totalna zalamka i teraz kolejny problem doszedl szukania pracy. Widze jak nim to wstrzasnelo, zreszta wyszlo to wczoraj podczas oddawania nasienia. Przed inseminacja, pielegniarka powiedziala mi, ze musi byc ze mna szczera, ze jego probka nie jest dobra, jest na dolnej granicy. Myslalam, ze sie porycze w gabinecie ale trzymalam fason. Pielegniarka, ktora robila zabieg byla rewelacyjna, z powolaniem, widzialam, ze bylo jej przykro. Po takich nowosciach.....mysle,ze nie ma na co liczyc, bo jezeli lekarz cos takiego mowi, to sie na tym zna.
Czuje totalna pustke emocjonalna, rodzina nie wie o naszych probach a teraz jeszcze szukanie pracy tez nikomu nie mowimy, bo wiemy jak zareaguja...wiec bedziemy udawac ze wszystko jest idealnie.

Na koniec przyjaciolka z Polski do mnie zadzwonila i powiedziala, ze wpadke zaliczyli z mezem. Maja 2 dzieci i teraz jest 4 miesiacu. Ona wiedziala przez co przechodze wiec bala sie mi zrobic przykrosc. Dlaczego to tak jest 😏

Czasami zastanawiam się ile człowiek jest w stanie znieść psychicznie i fizycznie? Dzisiaj dotarło do mnie że najgorsze dopiero przede mną...walka o moje dziecko trwa lecz poród wydaje mi się najgorszy bo to będzie zamknięcie jakiegoś rozdziału w moim życiu...gdybym tylko mogła to bym chodziła w tej ciąży jak słoń żeby tylko ta Iskierka urosła do bezpiecznej wagi...wiem że nic już nie zależy ode mnie...tutaj pomoże już tylko wiara, modlitwa i .... czas. Przerażenie powoli sięga zenitu.. tak, znowu w oczy zagląda mi strach, bezsilność i wizja śmierci.. franco jedna nie oddam Ci ani mojego dziecka ani siebie! W poniedziałek kolejny raz nie spodziewam się żadnych rewelacji po echo serca ale liczę na to że podadzą mi wagę małej która będzie ponad 200g! 💪

Marzena1988 Czekamy na CUD ... 25 września 2019, 11:35

Wizyta w klinice udana, lekarz powiedział to co chciałam usłyszeć :-) Czekam z niecierpliwością na @ i zaczynamy badania do inseminacji :-)

16dc
Od dzisiaj biorę duphaston 2 razy dziennie przez 10 dni (16-25dc) na uregulowanie cyklu.
Od końca sierpnia nadal mam lekki katar, nos zatkany biorę witaminy oraz 2 razy dziennie na przeziębienie i grypę saszetki do rozpuszczenia.
Ogólnie dobrze się czuje choć denerwuje mnie fakt że u mnie przeziębienie ciągnie się w nieskończoność.
Jutro mąż późnym popołudniem jedzie do Warszawy przekimac, bo w pon z samego rana wyjeżdża do Belgii. Wróci w środę podajze popołudniu, dzień wcześniej, z powodu złego terminu powrotu i nie było można przebukowac na środę wieczór bądź w czw. Kolega jego źle wykupił bilety i nie będą na szkoleniu w środę popołudniu. No cóż... A w czw miał jeszcze wolne, więc w tym wypadku pójdzie do pracy.
Zaraz trzeba się szykować do pracy... Nie chcę mi się bardzo, lecz trzeba. Brzydka pogoda za oknem. 😔
Miłego weekendu życzę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2019, 12:01

Wik89 Zabiegana 21 września 2019, 14:01

15dc

Byłam we wtorek u nowego ginekologa ze wszystkimi wynikami moimi i męża. Powiedzial szczerze, że z takimi wynikami męża wlasciwie nie mamy szans na naturalna ciaze, a i z in vitro moze nie byc prosto. No ale to tylko tak przy okazji powiedzial, mowilam co zalecil nam androlog no i powiedzial, zeby maz jeszcze skonsultowal te swoje zylaki z urologiem. Akurat udalo sie mezowi zapisac na wtorek do urologa w klinice leczenia nieplodnosci, takze zobaczymy. Po tej wizycie ostatecznie zdecydujemy co z ta operacja zylakow, czy idziemy w to (bo ten ginekolog tlumaczyl mi, ze sa rozne szkoly, jedni radza operowac przed in vitro, drudzy aby sprobowac in vitro jakas specjalna metodą, etc).
Jesli zas chodzi o mnie to powiedzial, ze w jego ocenie nie ma u mnie zadnego problemu, ale ze w ramach diagnostyki moze skierowac mnie na histeroskopie na poczatku kolejnego cyklu. Wstepnie jestem na to zdecydowana. Mysle, ze warto to wykonac przed startem z in vitro, tez mi zreszta tak radzilyscie w komentarzach.
Dziękuję Dziewczyny za wsparcie, ktore duzo mi daje!

Odebrałam wyniki tarczycowe.
Jakby miła duszka rozszyfrowała wyniki.
Dobrze że Hashimoto nie ma.

TSH 0,714. Norma 0,270-4,2
FT3. 2,94. Norma 2-4,4
FT4 1,34. Norma 0,93- 1,7

Anty Tpo 16,01 norma 0-34
Anty TG. <10. Norma od 0,-115

Byłam u gina , widziałam bijące serduszko <3
Ale lekarz zbadał mi ciśnienie i miałam 170/105 więc na jutro skierowanie do szpitala na obserwacje...
Wczoraj mi zmienili leki na dopegyt. W domu mam niższe, tam miałam straszne jak nigdy wcześniej w życiu. Na nic tłumaczenia, że się denerwuję wizytą. Trzeba sprawdzić, więc pakowanie walizki... Ech, znowu coś...
I boję się że to ciśnienie może mi odebrać moje szczęście...

Niedziela 25 dc / 26 cs

Dziękuję dziewczyny za komentarze, za wsparcie. W zasadzie to tylko tu na pamiętnikach mam wrażenie , że nie jestem w tym wszystkim sama. Czytając historie wielokrotnie mówię sama do siebie "o, to,to właśnie" albo "dokładnie". Daje to jakieś dodatkowe paliwo, mimo, że rezerwa w psychice już dawno się pali...

Wik89 moja teściowa wie o naszych problemach, ale nie przeszkadza Jej to i tak w długich opowieściach o swojej wnuczce oraz przysyłaniu mmsów ze zdjęciami. Nie wiem, może myśli, że to pomaga?? Tylko nie wiem w jaki niby sposób... Rozumiem Cię doskonale :(

Histeroskopie nadal przesuwam, bo wymazy ważne tylko miesiąc, a jedynym momentem kiedy mogę je pobrać to chwilę po okresie do kilku dni max 4 po owulacji, bo tak mam albo miesiączkę albo plamienia... Miałam je pobrać w tym miesiącu ale dostałam plamień i no cóż...dupa...kolejny miesiąc w plecy. Ale skoro już założyłam sobie jakieś badania w tym miesiącu to postanowiłam zbadać poziom kwasu foliowego ( z racji mutacji genu MTHFTR C-T hetero ). Łykam już dobre kilka miesięcy jego metylowaną formę, więc postanowiłam sprawdzić jego poziom. Skoro on to i od razu homocysteina, bo są zależne. Dodatkowo sobie myślę... a może ktoś nie wykrył na usg endometriozy? Niby z objawów nie wynika, że mogłabym mieć, ale.... więc sprawdziłam CA 125. I sobie myślę skoro CA to trzeba i ANA i AOA... Wiem, wiem, przesadziłam... Ale wiecie co? Jestem trochę spokojniejsza, że trochę rozszerzyłam swoją diagnostykę.

Wyniki:
- kwas foliowy 16,37 ng/ml ( norma od 3 do 20 ) ale i tak ciężko go przedawkować
- CA125 11,60 u/ml ( norma do 35 )
- Homocysteina 6,96 ( norma od 4 do 13,56 ) ale z tego co się orientuję najlepiej mieć poniżej 7 ??

Na ANA i AOA ( przeciwciała antygenom jajnika ) trzeba zaczekać jeszcze kilka dni, no chyba, że laboratorium się spręży. A jak Wasze doświadczenia z tymi parametrami? Chyba moje wyniki są prawidłowe? Nie wiem czy się cieszyć czy płakać, bo chyba już wolałabym coś znaleźć, aby móc powiedzieć "jest! mam Cię, wiem co jest winne". A tak, no zdrowa, przynajmniej tak wynika z dotychczasowych badań. I co? I zacytuję słynnego animowanego Czesia " dupa,dupa,dupa, cycki " :/

Dziękuję Kochane za wsparcie :*

Wczoraj byłam na wizycie u lekarza prowadzącego. Sytuacja wygląda na opanowaną, krwawienie ustąpiło pozostało jedynie delikatne, brązowe plamienie ale mam się tym nie martwić. Maluszki żyją, wielkością odpowiadają terminowi transferu więc rozwijają się prawidłowo. Dostałam skierowanie na badania prenatalne na NFZ - super, bo liczyliśmy się że bedziemy musieli zrobić to odpłatnie. Mam nadzieje, że to koniec problemów. Oczywiście lekarz nie chciał słyszeć o powrocie do pracy, mimo że mam lekką pracę biurową. W tej sytuacji oczywiście nie ryzykujemy i grzecznie będę siedzieć w domu. Jeszcze 3-4 tygodnie i zacznie się ten "bezpieczniejszy" czas i mam nadzieje że odetchnę...

wannsees przyjdzie czas... 22 sierpnia 2017, 15:27

Ok, więc już po wizycie...

https://zapodaj.net/1856d1f3915f0.jpg.html

Na tym etapie ciąży jest wszystko ok. Jedynie trochę zmian z dawkowaniem progesteronu.

Następna wizyta 12 września. O matko! Tyle czasu... Mam nadzieję, że już będzie widać serduszko...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2017, 20:08

Ona-na-na Zmutowana (może kiedyś) mama 22 września 2019, 10:12

Odkąd straciliśmy naszego synka, długo walczyłam ze sobą aby wrócić pozytywnego myślenia na temat starań.

W tym samym czasie miałam mieć rozwiązanie ja i dwie kuzynki mojego partnera. Bardzo bolało mnie to, że one mogą się cieszyć swoim szczęściem (i to po raz drugi), a mnie los odebrał moja nadzieję. Po stracie miałam wstręt do osób przechadzających się z wózkiem. Jak widziałam kobietę z brzuchem to aż mnie mdliło a w głowie pojawiały się epitety... Bardzo przeżyłam dzień matki. W końcu jestem matką, ale nią nie jestem. Ot taki paradoks. Wiele z Was dokładnie wie co mam na myśli.

Teraz oczyściłam głowę z czarnych myśli. Zaczynam kolejny etap, a mianowicie:
to pierwszy cykl z Clo i Ovitrelle. Byliśmy u gin, był piękny pęcherzyk, był zastrzyk z Ovitrelle
Mój partner wiąże z tym wielkie nadzieję. W związku z moimi mutacjami genetycznymi acard będzie towarzyszył mi do końca życia.

Niepokoi mnie moja niejednorodna, mięśniakowata macica. Przed stratą i w trakcie ciąży wszystko wyglądało ok, więc skąd te mięśniaki po łyżeczkowaniu????

Kolejna rzecz: mam podwyższony kwas foliowy we krwi. Czy to oznacza że mój organizm nie potrafi go przetworzyć? Martwi mnie to, ale za tydzień mam konsultacje u genetyka i mam nadzieję że udzieli mi odpowiedzi.

Tak więc czekam dalej ☺️
(16dc)

bertha Drzewo nadzei... 6 maja 2018, 12:06

Wróciłam na pamiętnik zeby przypomnieć sobie jaki mialam progesteron w ostatniej stymulacji. Zaraz sobie go znajdę, ale przy okazji od razu napisze co nowego.
Po kilku miesiącach naturalnych starań, jednym iui nieudanym, w końcu doczekałam sie wizyty u dr Gizlera w InviMed Wrocław.
Fajny człowiek, spodobał nam sie. Patrząc na usg na sytuacje w podwoziu, powiedział ze on nie wie dlaczego ja nie zachodzę.. wszystko wyglada ok. Na koniec wizyty powiedział „No rodak no fun” i tym mnie juz całkowicie kupił ;). Powiedział ze on chce wszystkie 20 pęcherzyk antralnych uzyskać w stymulacji, takie ma ambicje :).
Dr nie zalecał iui w naszym przypadku. Takze nie kontynuowaliśmy iui. Udało sie namówić M do jeszcze jednego ivf. Ale obawiam sie ze to juz ostatnie podejście.
Dzisiaj jest 11 dziś (dzien stymulacji), jutro punkcja o 8 rano. Na podglądzie w piątek 9ds było ok 17 pęcherzyków w moim jedynym działającym jajniku! :)

Miałam długi protokół, bo podczas brania antykoncepcji miałam nierówne pecherzyki, wiec lepiej je było wyciszyć gonapeptylem.
Stymulacja Fostimonem 300j przez 6 dni, potem 225j przez 3 dni. W 9ds estradiol 1859 pg/ml, progesteron 0,4 ng/ml. Estradiol ok 3x więcej niz poprzednio! Jestem dobrej myśli.
Transfer bedzie przesunięty, czekamy jeden cały cykl. Po to zeby uspokoić hormony - jest lekkie niebezpieczeństwo hiperki - oraz zeby przygotować mnie immunologicznie. Zarodki wysyłamy na zimowisko w 3 dniu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2018, 12:16

Wczoraj pojechaliśmy sobie na wycieczkę do Torunia był to mój pomysł. Bo inaczej byśmy byli u teściowej a nie miałam ochoty jechać.
Wycieczka była super do czasu kiedy dostaliśmy mandat od straży miejskiej za źle miejsce parkowania. Mojemu od razu odechciało się spacerowania i po 16 pojechaliśmy do domu.
Gdyby nie ten incydent wyjazd byłby super. Pogoda ekstra. Kupiliśmy pierniki a miałam słodyczy nie jeść a z 10 zjadłam bo takie smaczne były.
Ehhh jakoś nie umiem się opamiętać na słodkie. Gdzie moja silna wolna która była wcześniej.

Obulka się opóźnia albo jej nie będzie może dhea mi zwiększyło testosteron i będzie problem ehhh

Dziś zmieniłam plany.
Pierw idę do immuno potem z zaleceniami do gina.
A chłopa przestawiam z 28 na 2 na badania akurat od razu po immuno pojedziemy do kliniki. Tak będzie najlepiej. Najważej nie będzie Aku.
A kolejnego dnia to będzie 25 dc pojadę do gina bo w środy nie przyjmuje a szkoda bo lepiej bym zrobiła umawiając immuno na czwartek tylko nie pomyślałam.
Ale cóż. Do tego w czwartek mam szkolenie na które jadę z chłopakami. Obym do 14 wróciła bo o 14,30 muszę jechać do gina.
Ale po co planować jak życie swoje.
Do tego obawiam się że kiedy będę mieć stymulację mojego gina nie będzie w grafiku widzę urlop ehhhh
Między 11 a 17 listopada
Pogadam z nim bo jak nie to może o kilka dni przestawie cykl. Stale pod górę ehhhh

Poniedziałek 19 dc /26 cs

Jest mi bardzo przykro :( Wstyd się przyznać, ale na prawdę pokładałam nadzieję w ovitrelle. Już dawno nie miałam tak silnego uczucia że "tym razem się uda". Byłam pełna nadzieji. Kilkanaście minut temu poszłam do toalety za potrzebą i niestety zobaczyłam delikatne ale jednak plamienie. Heh... 5dni po owu... No jak w zegarku :( I to na luteinie. To znowu nie ten cykl! Matko czemu nie może mi ktoś powiedzieć od razu że nie będę miała dzieci lub że będę ale np w wieku lat 40?? Od razu psychicznie inaczej i mniej stresu by było :( Ponad 2 lata walki i ciągle w tym samym miejscu :(

O i druga strona w Pamiętniku... Świetnie... Dobijcie mnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2019, 17:50

U mnie nie dzieje się nic. Dalej leczę infekcje, zostało jeszcze 3 globulki później okres i probiotyki. Oby tym razem nie wróciło. Za tydzień mam USG piersi bo znalazłam sobie jakiegoś guzka. Tak bardzo się boję...

Dzisiaj dowiedziałam się, że koleżanka z pracy jest w ciąży. Jest na zwolnieniu. I bardzo dobrze niech nie wraca, nie chce jej oglądać z brzuchem. Chyba jestem złym człowiekiem...

Właśnie jedziemy po teściową do Szklarskiej Poręby, była 3 tygodnie na rehabilitacji. Ponad 500 km przed nami. I można w spokoju pomyśleć o wszystkim. Najchętniej nie wróciłabym ani do domu ani do pracy. Chciałabym gdzieś wyrwać się na dłużej i zapomnieć choć na chwilę o wszystkich problemach...


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2019, 02:01

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 21 września 2019, 13:45

14 dpo
Wczoraj się trochę przeraziłam, bo miałam w pracy plamienie, ale na szczęście teraz już tylko lekkie i to chyba pozostałości po wczorajszym jak zobaczyłam ta plamę na bieliźnie to się przeraziłam, wszystkiego mi się odechciało... Bety już nie powtarzam, lekarz nie kazał. Mi też się już przyda to, bo stresu po wczorajszym mam dość. Wierzę że będzie dobrze. Zrobilam jeszcze jeden test, który mi mówi, że wszystko ok z kropkiem :)
Za tydzień w poniedziałek wizyta, mam nadzieję że będzie zarodek.

Gorny test 13 dpo

Dolny 14 dpo

94c64060ea89.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2019, 13:46

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)