Pinka. Piąty transfer 28 października 2019, 20:45

6tc

W zeszlym tygodniu pojawily sie plamienia. Poczatkowo byla ta zywo czerwona smuga, nastepnie brunatna. Trwaly do soboty. Bylam przerazona. Juz widzialam siebie na patologi ciazy..:(
Doktor kazal brac leki i przyjsc na usg. Tak wiec zrobilam. Dzisiaj jestem juz po badaniu. Zarodek jest w macicy, widac cialko zolte, ale jeszcze nie ma bicia serca (podobno za wczesnie). Na potwierdzenie serduszka mam przyjsc za tydzien. Dostalam zdjecie pieknego okraglutkiego kropka i co wazne JEDNEGO.

Jest mi cholernie ciezko cieszyc sie ciaza. Szczerze powiedziawszy wypieram to z mysli. Boje sie miec nadzieje na szczesliwe zakonczenie. Razem z mezem jestesmy bardzo ostrozni w okazywaniu radosci.
Nikt oczywiscie nie wie i dlugo nie mam zamiaru o tym mowic.

Kciuki zawsze potrzebne ✊✊

Ciąża obumarła jutro szpital...

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 29 października 2019, 09:35

24+4

I jestem już po badaniu glukozy z obciążeniem. Nie taki diabeł straszny jak go opisują!
Glukoza na czczo: 70,1 mg/dl
Po 1h: 80,1 mg/dl
Po 2h: 92 mg/dl

Na moje oko, wygląda to całkiem nieźle. Nigdy na czczo nie miałam aż tak niskiej glukozy, jestem w szoku.

Czuję się wybitnie, poza drętwieniem nóg.
Powoli myślę o zwolnieniu bo tymczasowo moje życie wygląda bardzo monotonnie:
wstanie -> praca -> sen
Na prawdę po powrocie mam mało siły na robienie czegokolwiek, nawet nie mam siły na pójście do kina (i tak wiem że zasnę wtedy w trakcie filmu :P)

Powoli z mężem kompletujemy wyprawkę. Zamawiam te wszystkie słodkie, piękne rzeczy. Co dziwne, na siebie jest mi żal wydać pieniędzy a na dzieciaczka.. jakoś tak mniej się liczę z cenami (wstyd).
Ostatnio poprosiliśmy także rodzinkę aby nie kupowali nam rzeczy, chyba że z naszej listy. Ja wiem, że każdy chce dobrze i kupuje różne drobiazgi - ale finalnie wszystko robi mi się od czapy... a jednak chciałabym mieć swoją piękną, spójną wyprawkę (tak, pewnie można mnie teraz nazwać egoistką).

Życze teraz wszystkim miłego dnia.
Ja wracam do pracy (:

Karolcia86 "Moja droga na K2" 30 października 2019, 21:19

Październik 2019 r.
Między ciszą, a ciszą, sprawy się kołyszą, i idą i płyną, póki nie przeminą...
Mój drogi pamiętniczku, to znowu ja. Przyszłam się wyżalić, wyszlochać, bo minął kolejny już rok, a tu dalej cisza.
Tak wiele i niewiele wydarzyło się od mojego ostatniego wpisu u Ciebie. Z Kliniką nam nie wyszło, jakoś nie było nam po drodze. Kasy z portfela nam ubyło, a owoców naszych starań nie było. Dziś kończę już 52 cykl starań o pierwsze dziecko. Przyszedł czas, żeby to wszystko podsumować:
2016-2019 - wykonałam podstawowe badania, wszystko jest ok, zrobiłam HSG, miałam wiele monitoringów, miałam stymulację lekami CLO, Pregnyl, Ovitrelle, miałam dwie inseminacje, przyjmuje witaminy. Był luz, odpoczynek, drinki, wyjazdy, chwile zapomnienia i wszystkie inne bzdety, aż w końcu nadeszła zmiana lekarza. Po drodze rozjechały mi się cykle. No, ale przecież to wszystko można jeszcze wyprostować. Tylko daj sobie czas. No to znów był odpoczynek, a potem była wizyta. Diagnoza nie bardzo mnie zaskoczyła: niepłodność idiopatyczna, trzeba wykonać laparoskopię. Ok powiedziałam, w końcu dojrzałam do tego momentu. Przecież nic na tym etapie nie tracę. No i poszło... Wow jest, mamy kolejną diagnozę: endometrioza miednicy mniejszej. Dostałam leki, zalecenia i znowu rozpaliła się nadzieja, aż ... nie zobaczyłam wyniku AMH (spadło do poziomu 1). No dobra, przecież nie jest jeszcze najgorzej, przecież inne dziewczyny zachodzą przy jeszcze niższym poziomie... tak wtedy myślałam. Wracam więc do walki, bo przecież pierwsze 3 miesiące dają największe szanse. Też tak wtedy myślałam... mija już 5 cykl, a tu dalej cisza... Ta cisza mnie kiedyś dobije... Mój nowy gin, ostatni z ostatnich, fajny Pan, konkretny, grzeczny, dodaje wsparcia i otuchy. A ja mu wierzę... I czekam i czekam i czekam.... dostałam Naltrekson, który biorę już 4 miesiąc - zdziałał cuda, mam ładne @, mniej bolesne, mniej obfite, bez skrzepów. No ale to wciąż dla mnie za mało. Dołożyłam więc wizyty u naprotechnolog. No i co? no i wyszło, że mam do d**y drugą fazę (szok: moja najkrótsza wynosi 6 dni). Mój progesteron jest na granicy możliwych: 0d 5 do 10 ng/ml. Ja chyba śnię... Dlaczego Klinika tak bezsensu mnie leczyła? Dlaczego zmarnowała mi tyle czasu, dlaczego? Dlaczego ten mój organizm tak mnie nienawidzi? Dlaczego nie chce ze mną współpracować? Dlaczego .... Dziś to mój 18 dc. Mimo wszystko mam jeszcze nadzieję, nadzieję na to, że nowy cykl nie nadejdzie... A jeśli będzie inaczej, to będzie to cykl mojej ostatniej szansy ... z dietą, Aromkiem i Luteiną. Tylko czy starczy mi jeszcze sił???

Poziomka6 Wieczne czekanie 6 listopada 2019, 20:51

Wiecie co, dobrze mi z tym polipem. Aż żal mi go wycinać. Wiem że póki go mam nie znajdę w ciąży i czuję wewnętrzny spokój. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze się czułam. Życzę każdej z Was takiego luzu. Cudowne uczucie. Jak pomyślę, że w przyszłym tygodniu mi go wytną, a potem mam wizytę w sprawie im vitro to aż mam ochotę odesłać wizytę. Nie chcę mi się wracać do biegania po lekarzach i wydawania ostatnich pieniędzy na badania. Ja przecież i tak nie nadaje się na matkę. Może lepiej nie próbować, nie chce mi się wracać do tego ciągłego stresu, po prostu się lenie. Leń chyba nie powinien mieć dzieci

Kasiekkul Póki co wciąż jedna kreska... 30 października 2019, 08:34

Czas raz biegnie szybko, raz zwalnia. Kamiś jest cudowny dzieckiem, ale strasznie wymagającym... Właściwie nie mogę nic zrobić z nim, bo on skupia całą swoją uwagę. Byliśmy ostatnio na spotkaniu z nowymi sąsiadami - Kamiś niestety tylko wytrzymał chwilę w wózku (jedząc wafelka), potem był płacz i bieganie po kawiarni. To trudne rozmawiać, a jednocześnie pilnować takiego maluszka. To był też mój błąd - nie wzięłam książeczek. On jest bardzo ciekawy świata przez co czuję się trochę jak na egzaminie... Co dzień czytamy mnóstwo książeczek, przeglądamy ilustracje zdjęcia - problem w tym, że on pokazuje żądając nazywania zwierząt i rzeczy, osób. Najczęściej bardzo szybko przeskakuje z jednego elementu na drugi - jak jestem zmęczona po pracy to czasem trudno mi za nim nadążyć... Ale w efekcie mruczy jak pokazuje się krowę, beczy jak owieczkę :) Jest słodziutki. Osttanio panie w żłobku mówiły, że skakał po łóżkach, bo razem z innym dzieckiem nie chcieli się położyć spać - taki buntownik. Nie zje nic, co mu dam sama - chce sam jeść. A je duuużo - nawet za dużo, ale czasem nie wiem co zrobić, bo on sam idzie do kuchni i złości się jak mu nie dasz tego co chce. Jak jest głodny chwyta za krzesełko i krzyczy. Praca, budowa, Kamiś dają mi tak we znaki, że zasypia - uwaga jeszcze przed 22.00, a ostatnio już o 20 byłam tak śpiąca, że musiałam się położyć... Mamy wielki bałagan w domu - szczególnie z powodu ubrań, bo nam nie schną na balkonie, a w domu nei ma ich gdzie rozwieszać... Ojjj czekam na wyprowadzkę. Mam też nadzieję, że Kamil będzie miał więcej miejsca do zabawy...

26 dc
W pon byłam w klinice powtórzyć badania krwi, progesteron < 1, owulacji nadal nie było. W następny poniedziałek powtórka, tym razem pani dr zrobi mi usg żeby zobaczyć o co chodzi. Coś mam przeczucie, że zrobiła mi się cysta. Po badaniu krwi dostałam jakiś dziwnych bóli żołądka to chyba na tle nerwowym i wylądowałam na l4. Minął już prawie miesiąc a my nadal stoimy w miejscu. Poprosiłam o zbadanie tsh bo ostatnio mój nastrój nie był najlepszy. Może w pon dowiem się co wyszło z krzepliwością.

Piątek 8dc / 28 cs

Miesiączka skończyła się wczoraj. Trzeba zatem powoli zacząć próby generalne przed spłodzeniem tego Dziecica albo Dziedziczki za tydzień ;) W klinice wszystko dobrze. Endo niskie ale niby ok bo przecież dopiero co miesiączka... Pęcherzyki dwa. Jeden na prawym, drugi na lewym, ale pewnie jeden tylko dojrzeje. Co do leków... Pani dr nie chciała abym rezygnowała skoro znam swój organizm. Myślałam że odstawie i już nawet się cieszyłam ale Ona jest przeciwna. Zrezygnowalyśmy tylko z ovitrelle. Czyli do torby oprócz leków na sraczke, zyganie etc zabieram estrofem zwiększoną dawkę do 2 mg i luteine.

Tak więc kończę ostatnie pakowanie i NO TO LECĘ!

Za nami dwie wizyty. Pani dr z patologii ciąży stwierdziła, że brzuszek jest ok, a masa Malutkiej jest niezależna od mojej wagi, więc trochę mi ulżyło.
Za to, następnego dnia, doktorek z kliniki orzekł - brzuszek za mały, a że przez ostatnie 3 miesiące nie przytyłam w zasadzie nic, to stwierdził, że warto Malutką dożywić i zalecił mi Medargin, który się przepisuje przy hipotrofii...
Dotąd wszystkie wyniki wskazywały, że Malutka mieści się w siatkach centylowych. Poza tym doszliśmy z mężem do wniosku, że pani dr ze szpitala położniczego może mieć więcej oglądu brzuszków ciężarnych na różnych etapach, niż lekarz z kliniki niepłodności, więc aż tak bardzo nie stresuję się zdaniem doktorka. Z drugiej strony samą mnie niepokoi moja waga i wygląd, więc czuję się jakoś psychicznie zaopiekowania tym, że mogę coś zrobić - w sensie wziąć ten Medargin. Medargin jest też zalecany na poprawę przepływów i jest przeciwzakrzepowy, więc w sumie nie zaszkodzi.
Za 2 tygodnie mamy III usg i wtedy zobaczymy ile nasz Mały Skarb ma wagi :) <3

gosiulla - co do imienia, to przyjęliśmy z mężem stanowisko, że nikomu nie mówimy jakie imię wybraliśmy. Nie chcę żadnych komentarzy, sugestii, opinii itp. a wiem, że ze strony mojej rodzinki by takie były, więc traktujemy wszystkich równo i nikomu ani słowa ;)
Tu chyba mogę jednak napisać, że ja od maja już wiem, że Malutka będzie miała na imię Marysia. Mąż się zgodził :D i wybrał 2gie imię, więc prawdopodobnie (o ile nam się coś nie zmieni, ale wątpię) będzie Maria Gabriela <3

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 30 października 2019, 10:56

Zbliża się kolejna owulacja. Tym razem spróbujemy acc600 1x1 i kubeczek menstruacyjny. Szczerze? Wątpię w powodzenie, ale nic nie szkodzi spróbować ;)
A jeżeli chodzi o mój nastrój to chyba kryzys minął. Nie napiszę, że wcale się nie martwię, bo to nieprawda. Staram się o tym nie myśleć. Na duchu podnoszą mnie historie innych dziewczyn. Większość pamiętników kończy się zieloną ramką i mam nadzieję, że w naszym przypadku też tak będzie :)
Zdarza się, że oczy się zaszklą, gdy ktoś zapyta o nasze plany rodzinne (a ostatnio niestety się zdarza:/). Ale ludzie robią to nieświadomie, bo wiadomo - wzięliśmy ślub i teoretycznie kolejnym krokiem jest dziecko.
Zablokowałam na facebooku wszystkich znajomych, którzy bez przerwy wstawiają zdjęcia swoich dzieci i koleżanki, które są w ciąży. Tak profilaktycznie dla lepszego samopoczucia. Gdy do pracy przyjdą koleżanki, które obecnie są na macierzyńskim czy klienci z małymi dziećmi - staram się nie zwracać na nich uwagi. Odwracam głowę, gdy widzę kogoś z wózkiem w mieście. Może to chamskie, ale czuję się tak lepiej. Może to taka moja reakcja obronna?

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 31 października 2019, 14:29

Kończyny rehabilitacje. Fizjoterapeutka robiła ostatnio młodemu tor przeszkód. Zdał śpiewająco. Niektórych elementów byłam pewna na przykład tunelu. W domu czasem wchodzi pod stół i pełza między nogami krzeseł więc wiedziałam że tunelem przejdzie bez problemu. Ale po schodach nigdy wcześniej nie chodził nie wiedziałam co wykombinuje. Okazało się że przeszedł je idealnie.
Byliśmy też u psychologa. Również wszystko super. Momentami mnie dziecko zaskoczyło. Niektóre zadania byłam pewna że nie zrobi, a jednak zrobił. Za to nie zaliczył nic z zadań językowych ale mówiła że to nic bo do tego jeszcze ma czas, zwłaszcza że mega się komunikuje po swojemu. A więc i język rozkmini. Ja też widzę że zaczyna rozumieć pierwsze polecenia.
Lekarz fizjo też nie widzi powodu do dalszej rehabilitacji.
Mamy zaproponowane kupić znikopis w najbliższym czasie. W sumie fajny pomysł. Będzie w sam raz na mikołajki bo nie miałam żadnego pomysłu.

Rośnie siódmy ząbek. Dolna dwójka.
AZS znowu przyatakowało ale mamy fajna maść. Liczę na szybką poprawę tak jak ostatnio.

Niedobre szpitalne przyzwyczajenia udało się przezwyciężyć poza jednym. Już było tak że go przytulałam, odkładałam do łóżeczka i trzymałam rękę na żebrach a on usypiał. Niestety wróciliśmy do usypiania się na rękach. Nie ma innej opcji obecnie. Zresztą mam już chyba mocne bicki bo noszenie 10kg nawet przez godzinę nie robi na mnie żadnego wrażenia.

Powoli też rezygnuje z drugiej drzemki. Bolesna sprawa :( półtorej godziny mojego czasu wolnego odpada. Ah okres dwóch stabilnych drzemek jest najpiękniejszy.

W poniedziałek młody ma swój pierwszy bal jesienny haha a ja dopiero ogarnęłam że potrzeba jakieś "przebranie". Biegnę w weekend do pasmanteri i mam nadzieję że znajdę jakieś hallowenowe łaty albo naprasowanki bo nie wiem co mam niby zrobić.

Z zabaw na topie jest turlanie się i rzucanie piłek a potem gonienie ich. I tak w kółko.
Z jedzenia mamy bunt na kaszki. Nie ma mowy żeby jakąś zjadł. Trzeba kombinować śniadania i kolacje. Eh z kaszkami to było prosto. Teraz twarożki wchodzą najlepiej ale mamy najróżniejsze jedzenia. W sumie często cokolwiek. Z idealizmu jedzeniowego się wyleczyłam. Zazwyczaj zjada dwie duże kanapki ale widzę że się nie najada tak jak kaszka..budzi się już o 22-23 na karmienie. Po kaszce budził się dopiero koło 2-3.

Dwa tygodnie zdrowia i znów katar. Nie wiem jak ta zima będzie wyglądać. Koleżanka pocieszyła że jej dzieci przestawały chorować tak dużo koło 6 roku życia. A tak to właśnie dwa tygodnie zdrowe a potem 2-3 w domu. Żadne specyfiki nie pomagały. Trzeba było czasu i nabrania odporności.

Inna koleżanka ostatnio powiadomiła o czwartej ciąży. 500+ ani 4+ ja nie dotyczy bo jest emigrantka spoza unii więc ona chyba to lubi. Pracę też ma i zamierza wrócić przynajmniej na część etatu jak do tej pory. Inne dwie laski z pracy w drugiej ciąży. I przyjaciółka po 12 latach też w drugiej ciąży. Ciążowe wiruski. Cóż.... Wszystkim pogratulowalam ale zauważyłam że w głębi duszy oprócz radości gdy słyszę o czyjejś ciąży zaczynam tez tym kobietom współczuć.



Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2019, 14:30

MałaMi24 Starania o pierwszego maluszka 3 listopada 2019, 19:45

9 DC
Czekam na owulacje...
Pije zioła ojca sroki, oby pomogły.
Zaczynam się niecierpliwic.

Pinka. Piąty transfer 5 listopada 2019, 09:50

Wczoraj płakałam. Czulam jak z zalu wszystko mnie boli, ostry ścisk podbrzusza i dreszcz na calym ciele. Lezalam pod gruba koldra i trzeslam sie z zimna. Znow zadaje sobie pytanie czym sobie na to wszystko zasluzylam? Od Boga oddalam sie z kazdym dniem.
Mysle co jeszcze mnie spotka, do zestawu brakuje mi tylko ciazy pozamacicznej.
-Poronienie z wady gebetycznej 8tc
-nieudany transfer
- poronienie blizniacze 17tc
- puste jajo

Zostal nam ostatni mrozak, co dalej? :(

29+5
Jutro nareszcie usg 3go trymestru, bardzo się cieszę, a jednocześnie bardzo stresuje!! Oby było z Tobą wszystko dobrze maluszku !!
w domu mamy remonty, to żeśmy sobie czas wybrali - ja się ledwo ruszam, a nas na remonty wzięło.. No ale cóż jakoś to trzeba przetrwać a przy ogarnięciu po remoncie poproszę mamę ona na bank pomoże mi posprzątać :)
Mała jest bardzo aktywna, kopie gdzie popadnie i to z impetem , ma siłę :D

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

dagmara Mój wyścig z czasem. 22 października 2020, 13:57

Jestem po wizycie. Zarodek 9,4 mm, brak akcji serca...
Mam czekać dwa tyg. na poronienie i jak się zacznie, to jechać do szpitala. Jak się nie zacznie, to przyjść za dwa tyg.po skierowanie.
Trzeci raz...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2020, 18:11

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 7 listopada 2019, 13:40

Umowilam wizytę na 13.11. z myślą, że niestety akurat będę mieć wtedy okres. Ale nie chciałam przesuwać tej wizyty o kolejne dni. A tu niespodzianka - wczoraj przyszła malpa ze zdwojoną siła. Aż z tego zdziwienia policzyłam dokładnie dni i wychodzi, że wczoraj był 22 dc. Przy moich regularnych miesiaczkach co 28-29 dni to jest bardzo duża różnica.
Ehh... zawsze coś nie tak..

Jak to dobrze, ze jeszcze tylko parę dni i będziemy wiedzieć co robić dalej. Oby wszystko szło z dobrym planem.

zakochanaaw A może to pomoże? 7 listopada 2019, 20:03

Mam plan.
Spróbuję w tym miesiącu nie testować.
Nigdzie się nie zapisuję, będę podczytywać i trzymać kciuki za inne staraczki ale sama spróbuję wytrzymać bez testów.
Tylko będę robić owulacyjne testy żeby zobaczyć czy się pokrywają z temperaturą i wykresem. Boje się trochę, że te zioła skrócą mi mocno cykl, obecnie drugi raz miałam po 31 dniach, od 19dc przez 10 dni biorę Duphaston. W sumie boję się, że dostanę opierdziel od mojej ginekolog... Heh.. najwyżej się nie przyznam, że piję zioła 🤣

28w6d
waga ~ 48,6 kg (Medargin? dokarmianie przez rodziców? po prostu Malutka nabiera ciałka? zaczynam tyć? :P )

Cały tydzień spędzam u rodziców, a mąż ogarniał malowanie w mieszkaniu. Dobrze, ze wyjechałam, bo m. mówił, że wszystko zafoliowane i wszędzie był pył. Na szczęście malarz zdążył w 4 dni i już wczoraj m. dojechał do mnie. Załatwił sobie, że w piątki będzie pracował w domu, więc nawet na dzisiaj nie musiał brać wolnego i tak oboje sobie teraz wisimy na laptopach :D

Pobyt w rodzinnych stronach minął mi miło. Codziennie herbatki z babcią (87l) to bezcenne chwile <3
Rodzice - troszczą się o siebie, widać, że bez siebie nie mogą żyć, ale jednocześnie funkcjonują jak pies z kotem. O ile przy m. się powstrzymują to przy mnie codziennie były wybuchy, krzyki i złośliwości, a za chwilę buzi buzi... Na dłuższą metę idzie nabawić się nerwicy. Mam tylko nadzieję, że nie będę kopią mojej mamy w przyszłości w wielu aspektach :|
Do tego ja i m. stoimy po przeciwnej stronie politycznej niż moi rodzice-fanatycy🤦 Jednak spędzam z nimi niewiele czas, bo do południa są w pracy. Po południu włączają tv non stop na jednym serwisie informacyjny co mnie irytuje ale staram się nie denerwować🙈
Dla mnie i m. polityka, także z uwagi na wykonywane zawody, ma znaczenie i jest ważna, ale nadal to tylko jeden z wycinków życia nie stanowiący istotnego wyznacznika życia i oceny innych ludzi, a moi rodzice są w stanie wyprzeć się własnych dzieci w imię... no właśnie czego/kogo?🤷

Mimo to teraz oni też starają się unikać drażliwych kwestii, a tak poza tym, to nakupili mi tyle owoców, przekąsek, że głowa mała :) nawet jakby wybuchła wojna to miałabym jedzenia na miesiąc :) więc mi dogadzają - mi albo wnuczce :) i ogólnie jest spoko 😉

W niedzielę wracamy do naszego gniazdka i zaczniemy w końcu je urządzać z uwzględnieniem naszego Małego Ludka <3
Dziewczyny na wątku styczniowym'20 już mają ubranka poprasowane, torby spakowane, kosmetyki i środki higieniczne ogarnięte, a ja jeszcze nic z tych rzeczy :| A tu do porodu zostało ~70 dni!!!!! Aaaaaa...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2019, 21:07

Iza_Malarka Zaczynamy! 5 stycznia 2021, 09:52

Ostatnie dwa tygodnie zrobiłam sobie odwyk od starań i martwienia się tym problemem, a ten rok chcemy poświecić na badania, znalezienie przyczyny i mam nadzieję jej rozwiązanie.
Znalazłam wreszcie super Panią doktor, która ma Plan co po kolei badać, co jeśli tutaj będzie ok itd. Mam ja z polecenia i jedyny jej minus to, ze przyjmuje 350 km od mojego miejsca zamieszkania. Miałam wczoraj wizytę, następna 25.01, a między czasie muszę zrobić badania.
Ten cykl był bezowulacyjny, a ja już 3dni przed miesiączka czuje wszystkie jej objawy, łącznie z okropnym bólem brzucha...

Badania nasienia są okej, morfologia 9%, pewnie mogło by być lepiej, ale to zdecydowanie jest ok!

Więc chyba początek roku dosyć udany? A mimo to ogarnia mnie ogromny smutek, chociaż staram się to zrzucić na PMS, to raczej trochę się boję tego wszystkiego - badań, dojazdów.. i diagnozy. Ale zdecydowanie wolałabym wiedzieć.

ŚRODA
Dostałam od mamy książkę. Książkę, którą ona sama najpierw przeczytała. Wręczyła mi ją mówiąc, że to o mnie i koniecznie mam przeczytać. No to wzięłam się za czytanie. I co tam jest? Książka jest o dziewczynie, która jest w małżeństwie i 10 lat starają się bezskutecznie o dziecko. I akcja zaczyna się w momencie kiedy ona odchodzi od męża, bo nie może znieść jego oskarżeń, że przez nią nie mogą mieć dzieci (warto nadmienić, że sam się nie zbadał, bo uważa, że nie potrzebuje się spuszczać do kubeczka, bo na pewno jest zdrowy). Główna bohaterka mieszka z teściami, którzy non stop narzekają, ze ich syneczek mógłby miec inną żonę i by mu dała dziecko i takie tam, że autorka się nie stara o to dziecko, że jej nie zależy, że co to za żona która nie umie dać im wnucząt itp. A bidna dziewczyna lata od lekarza do lekarza, bierze setki tysiace lekow i nic, co miesiąc przychodzi @. Nie ma żadnych efektów. A mąż zapatrzony tylko w pracę i ma gdzieś żonę, sam też przytyki jej robi w tym kierunku.

Poczułam się trochę jak uderzona w twarz. Bo wiecie... moja mama myśli, że u nas tak jest. Że ja latam po lekarzach, rozkładam nogi gdzie sie da, biorę tonę leków (i do tego momentu jest w tym dużo prawdy, no nie da się ukryć), ale... uważa również, że niepotrzebnie bo jestem zdrowa (niby tak, w końcu niepłodność idiopatyczna) i... to jest wina męża plemników, bo nie chce się przebadać (nie wiem skąd jej się to uroiło, mąż się badał jakieś 7 razy, ale ona dalej uważa, że plemniki mojego męża są na pewno liche, ekhm...) -dokładnie tak jak w tej książce- że mąż zajęty pracą, ma mnie w doopie, nie wspiera, tylko na pewno cały czas naciska i wywiera presję, bo chciałby mieć dziecko. A ja robie te wszystkie badania itp bo mąż mnie zmusza do tego. I że jeszcze presja otoczenia i ja jestem taka biedna i zagubiona a to wszystko wina męża :D (tak w skrócie).

Mąż jak to usłyszał to stwierdził, żebym w odwecie kupiła jej książkę Rozenkowej o in vitro, niech sobie poczyta i się trochę może dokształci :D nie wiem czy to dobry pomysł, czy to nie wywoła burzy. Ale mąż mówi, że nawet jesli ona nie przeczyta to że może ojciec mój przeczyta i zmieni trochę pogląd na to wszystko. I nie wiem czy to ma jakikolwiek sens, żeby walczyć z wiatrakami. O in vitro oczywiście nic nie mówimy. Z drugiej strony nie wiadomo czy nie mówimy na razie, czy nigdy nie powiemy. To już chyba czas pokaże.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)