dziewczyny, test rano pozytywny. krew pobrana. heparyna kupiona. lekarka ma dzwonic o 13. wiedzialam, kurde wiedzialam
jednak mnie nie popierdzielilo :p
edit: beta 2,1; progesteron 56 - spadł o połowę.
kolejny biochem? ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2019, 11:14
8dpt...
Wzięłam dodatkowo 2 tabletki Besins od zlosnicy... Skoro lekarka z kliniki olała i sugeruje tylko duphaston, napisałam do innego giną... ten beż zastanowienia kazał wlaczyc prolutex... Mam juz receptę, jutro będę szukać... walcz okruszku... jutro kolejna beta... Mam nadzieję że okruszek wygra ta walkę, beta powinna być koło 100 jutro 🙏🙏
Boże, błagam, nie zabieraj mi tego dziecka 🙏🙏
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2024, 00:00
Przypałętała się nam pierwsza infekcja
. Od soboty Emilcia nie w sosie, stan podgorączkowy. Zwalaliśmy na zęby, bo widać, że idzie jej druga dwójka. W niedzielę gorączka już ponad 39, nadal podejrzewaliśmy zęby, ale umówiłam nas na poniedziałek do lekarza. W poniedziałek gorączka spadła, ale pojawił się brak apetytu. Lekarz zlecił badanie krwi i moczu. Crp mocno podwyższone, a więc prawdopodobnie mamy do czynienia z jakąś bakterią. Mocz udało mi się złapać dopiero dzisiaj, więc czekamy na wyniki. Podejrzewam ZUM, bo poza gorączką i brakiem apetytu innych objawów infekcji brak. W sumie to wolałabym, żeby to był ZUM, niż jakieś inne ustrojstwo, które - nie daj Boże - będzie wymagało hospitalizacji. Ogólnie samopoczucie jej dopisuje, bawi się, świergoli, nawet dupkę unosi pomału do czworaków, tylko je połowę tego co zwykle. W dzień coś w nią wdusić to cud, w nocy tylko je w miarę normalnie. A, i w morfologii wyszła nam delikatna anemia, ale akurat tego się spodziewałam, bo Emi jest w grupie podwyższonego ryzyka w związku z moją niedokrwistością w ciąży. Ciekawe co na to lekarz, czy każe włączyć żelazo, bo suplementacji dietą przy tych śladowych ilościach, które póki co zjada, jakoś sobie nie wyobrażam. Dzisiaj znowu wizyta, zobaczymy.
Edit: wyszedł ZUM, mamy antybiotyk. Teraz musimy się nagimnastykować, żeby złapać mocz na posiew, zanim podamy lek. Jutro będziemy od rana czatować
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2019, 19:48
11 dc
Temperatura od 3 dni spada. W 9 dc 36,22 , 10 dc 36,09 , dzisiaj 35,98. Mam nadzieję że to będzie owulacja. Czuję bardzo mocno lewy jajnik. Dzisiaj tak mnie zabolał, że zgięło mnie w pół przez pare sekund, ale nie zauważyłam innych objawów owulacji . Co prawda śluz jest bardziej wodnisty ale nie rozciągliwy . Tak bardzo bym chciała żeby ten pęcherzyk pękł.
Zioła ojca sroki coraz gorzej mi smakują. Mam nadzieję ze sobie tym nie zaszkodzę. Skończyły mi się leki olej z wiesiołka. Biorę teraz tylko inofem. Codziennie robię testy owulacyjne, jednak nie potrafię ich interpretować dla mnie każdy ma dwie wyraziste krechy
nawet jak je porównuje to każdy jest taki sam. Może jak będzie owulacja to wtedy pokaże jeszcze bardziej mocniejszą tą drugą kreskę. Zobaczymy. Już tracę siły i powoli zaczynam się poddawać. Staram sie robić wszystko jak należy, czasami zjem batonika bo mam wielką ochotę na coś słodkiego i czekoladowego a potem przez cały dzień mam wyrzuty sumienia, że może tym zaszkodzę (cukier). To wszystko robi się chore i powoli zaczynam odpuszczać.
Chyba jest dobrze. Beta 57,92 wiec jest w miarę ładny przyrost. Progesteron 24,25 nieco spadł, wiem ze progesteron jest wydzielany pulsacyjnie ale trochę mnie zaniepokoił ten spadek. Nie wiem czy asekuracyjnie zwiększyć duphaston do 3x1?🤷🏻♀️ Do ginekologa jestem umówiona na przyszły wtorek. W poniedziałek za tydzień jeszcze zrobię bete i progesteron. W takich stresowych sytuacjach podbrzusze daje o sobie znać. Coś czuje ze nawet jak wszystko będzie szło dobrze to i tak będę wszystko wnikliwie analizować i w końcu zwariuje 🤦🏻♀️ Chyba zapisze się na jakąś jogę żeby się odstresować i oczyścić głowę 🙆🏻♀️
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2021, 19:13
Jakis blad
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2019, 08:41
25dc. Idzie ku dobremu? Plamienia sa, brzuch boli, wiec tylko patrzec jak chlusnie i to pewnie w robocie. Nic. Jeszcze dwa-trzy cykle i mnie naprawia. Wazne, ze epizody wyjatkowo krotkich cykli chwilowo zazegnane.
14:00
- dostałam łóżko na ginekologii💪
- założyli mi pesser - brzuch mnie w dole boli i napiera - mam nadzieję, że to przejściowe...
- mąż zadzwonił - mam chłoniaka 😰
- przenoszą mnie z ginekologii na patologię ciąży żeby poobserwować ew. hipotrofie...
Jestem zmartwiona bólem po pesserze i ew. hipotrofią.
Jestem załamana chłoniakiem.
Jestem zmęczona.
Kolejny dzień przepełniony frustracją, żalem, wściekłością, bezsilnością... Chyba ta bezsilność jest najgorsza. Czuję, że kolejną miesiączkę bardzo ciężko przeżyję. Kolejna porażka. Nie potrafię przeprogramować moich myśli na inny temat niż ciąża. Żyję w tej bańce od miesięcy i czuję się tym zmęczona, a nie potrafię mimo to odpuścić. Pewnie nie dotarłam jeszcze do granicy mojej wytrzymałości.
W przyszłym tygodniu jedziemy na badania. Z jednej strony cieszę się, że będziemy wiedzieli więcej i być może po uzyskaniu wyników będziemy mogli wdrożyć konkretne leczenie lub też ustalić co robimy dalej. Z drugiej strony boję się, że okaże się, że nie tylko upłynnienie jest naszym wrogiem. Nie chcę myśleć, będzie dobrze. Chcę myśleć realistycznie i zakładać różne scenariusze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2019, 12:29
Dodajecie mi sil ❤
Macie rację, widocznie tak miało byc, chociaż strach jest ogromny.
No wlasnie jestem na wychowawczym, wracac mialam od stycznia. I teraz sama nie wiem co.robić, skrócić wychowawczy i od razu l4? Czy tak w ogole można? Czy mnie zus nie będzie ścigał później no i co pracodawca na to wszystko. Na ta chwile nie dam rady wrocic, ani zlobka dla Hani, ani nie ma sie kto nia zajac. Taka patowa sytuacja. A jak poronie?
Lentilko, no wlasnie nie staralismy sie. W sierpniu skonczylam brac pigulki, bylam pewna ze nie zajde, w koncu caly czas duzo kp, no i moj poziom komorek nk nie pozostawial raczej złudzeń. W zasadzie nie planowaliśmy nawet drugiego.
Esperanza, tak u nas intralipid nie dawal zadnych efektow, ze sterydem sie udalo.
Strasznie mi się dłuży ten czas wyciszania jajników. Nie jestem nawet w połowie, a już chciałabym "działać". Zreszta teraz przechodzę w skrajności w skrajność. Raz mam wrażenie, że to wszystko nie na sensu, że niepotrzebnie podchodzę do drugiej procedury bo przecież i tak nic z tego nie będzie. Po chwili znowu nie mogę się doczekać stymulacji bo przecież zaraz będę w ciąży bo to musi się udac!
Wariatka...
Poza tym mam plamienia, takie czerwieńsze. Może być to efekt tabletek antykoncepcyjnych. No i nie wiem czemu ale czuje jajniki jak na owulacje, a Przecież na antykach jajniki powinny spać. Mam nadzieje, że tam w środku wszystko Ok i nie ma jakiejś torbieli.
Zbliża się weekend. Wyjeżdżamy do spa
wykupiłam wyjazd jeszczcze w styczniu. Sprzedałam wtedy moja suknie ślubna i postanowiłam kasę zainwestować w mały relaks dla ciała
oczywiście wtedy myślałam, że to będzie relaks po porodzie... No ale to będzie ładowanie baterii przed kolejnym invitro 
Poza tym wpisałam się na listy rezerwowe do teatru. Do końca roku nie na już wolnych miejsc ale ponoć czaem ktoś rezygnuje wiec jest nadzieja
już dawno nie byłam na czymś ambitnym wiec czas najwyższy to zmienić 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2019, 13:38
Już po wszystkim, już w domu po krótkim pobycie w szpitalu.
Zabieg odbył się planowo, trwał około dwie godziny. Stwierdzono endometriozę. Usunęli dwa ogniska, zrosty w otrzewnej i uwolnili jajowody. Zrobili biopsje i płukanie jamy otrzewnowej. Wyniki badań histopatologicznych za około trzy tygodnie, kontrola również.
Ciesze się, że w końcu coś wiem , boje się bo nie wiem co przed nami...
edit: umówiłam się na wizytę do swojego lekarza na 9.12, z pewnością będę miała już wyniki badania histopatologicznego.
PS. Nie polecam kichać mając szwy na brzuchu 🤪🤦🏼♀️💩
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2019, 13:54
12 DC
Wiem że bardzo przesadza już taka jestem panikara 😂
Ale dół minal. Tak to jest już z nami kobietami huśtawki nastrojów 😂norma
Dzisiaj okropnie bolał mnie lewy jajnik. Myślałam że zemdleje. Aż musialam wziąć nospe.
Czy to owulacja ? Oby oby ✊✊🙊🙉🙈
Dziewczyny, co sie teraz bedzie dzialo? Czy ktoras z was miala puste jajo? Jak wyglada proces "oczyszczania"?
14+5 (15tc)
Ostatni tydzień był dla mnie ciężki. W piątek zaczęły się bóle migrenowe, tak silne że miałam światłowstręt i nudności, zero apetytu. Nie ustępowały z biegiem dni. Otwierałam oczy rano i już bolalo. Apap nie pomógł. Tak naprawdę dziś jest 1 dzień wolny od bólu. Co za ulga. W niedzielę wstałam z bólem miednicy na tyle silnym że utykałam na lewą nogę. Cała niedzielę przeleżałam. Okazało się że to rozciąganie i już we wtorek przeszło. A we wtorek wieczorem coś mi wpadło do oka. Przemywalam woda, solą fizjologiczna. I nic. Poszłam spać. Rano oko spuchnięte, boli. Pół dnia szukałam okulisty który pracuje i który przyjmie. Nalatałam się po mieście. Okazało się że miałam piasek w oku.
Dosłownie przez ten tydzień to jak piachem w oczy 😂
Ale dziś narazie jest ok i idę zaraz na spacer z pieskiem.
W weekend przyjeżdża ciocia do mamy. Będzie fajnie 
Podoba mi się imię Stanisław. Ale mojemu mężowi słabo. Może go namówię.
Co do cukru metę mam brać do 16tc więc wczoraj zrobiłam próbę i nie brałam, do tego po ciężkim dniu (okulista) zjadłam parę żelek i wypiłam sok pomarańczowy. Cukier dziś na czczo 100
coś mi się wydaje że będzie insulina. Teraz wizytę mam 18 listopada u diabetologa to zobaczymy co dalej. Wiem że z krwi jest niższy cukier niż na glukometrze.
Oxalis to już niedługo możesz urodzić, matko to już zaraz. Ja strasznie się boję porodu i tak naprawdę nie wiem kiedy mam zacząć coś kupywac. Jakoś tygodnie lecą a ja mam lenia.
Trzymam mocno za Was kciuki! To byłby fart abyś urodziła w andrzejki
8 t 3 d
Miesiąc temu powinnam dostać @, a to już 60 DC. Nie mam pojęcia kiedy to leci i czemu ten czas tak zapiernicza. Ja chcę żeby on płynął, powoliii, bez pośpiechu. Chce się cieszyć tym stanem 
Coraz bardziej tęsknie za wolnym. O ile wstać rano nie mam problemu, tak wracam z pracy ledwo co. Jestem wykończona. Nie mam ochoty myśleć logicznie. No poprostu jedno wielkie nie. Nadal nie powiedziałam w pracy i nie wiem jak to zrobię. Sytuacja jest nie za ciekawa, jak pójdę na wolne to będzie im ciężko, ale ja zawsze myślę o innych, czas pomyśleć o sobie... chciałabym trochę czasu poświęcić sobie, swoim zainteresowaniom. Bez stresu wstawać i kłaść sie spać...
Wczorajsza morfologia już idealna, po konsultacji z dr P. ustaliliśmy, że już odstawiam ostatecznie accofil☺️ bardziej niż się boje to się cieszę. Napisał mi, że teraz to tylko chuchamy na serduszko 🤗 no to mąż chuchal. Jakoś czuję że wszystko będzie dobrze. Na początku bardzo się balam, nakrecalam się sama niepotrzebnie. Nigdy do tej pory nie byłam tak bardzo w ciąży, to już coś znaczy. Musi się udać, no musi.... Czasem siadam sobie wyjmuje wszystkie testy i oglądam, a potem patrzę na USG i podziwiam tego centymetrowego człowieka kosmitę i nie mogę się doczekać kolejnej wizyty 😍 na następnej to już chyba prenatalne, i znowu czeka mnie masa czytania jakie badania zrobić...
Jeszcze nikomu z rodziny nie powiedzieliśmy. Nie wiem czy mówić po kolejnej wizycie, czy nie... Może jeszcze się wstrzymamy.
Wyprawkowy kocyk ♥️
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2019, 20:16
Aby było śmieszniej, wizytę kwalifikacyjną mamy 15, a pierwszy wolny termin na badanie nasienia jest 18. Może to znak, że nie ma sensu próbować. Nie chcę tego zaczynać, nie chce znowu przez to przechodzić, te ostatnie lata były okropne, nie chce znowu do tego wracać. Po co. Gdybym miała mieć dzieci to by już tu były
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2019, 21:20
po wizycie, szału nie ma ale tragedii też nie
ok 6 pęcherzyków po 18/19 mm i kilka mniejszych, endo 8,9 mm, w klinice dostałam jeszcze dodatkową dawkę mensinormu (150), wieczorem o 22 ovitrelle i w piątek o 10 punkcja
mam nadzieję że jak nie poszłam na ilość to chociaż na jakość
zrobiłam jeszcze estradiol i progesteron i mam nadzieję że wyniki będą ok i będzie świeży transfer jak się coś wyhoduje
lekarz planował transfer w 3 dobie ale że akurat 3 doba wypada 11 to będzie w piątej co akurat wolę oby tylko coś dotrwało do tej 5 doby 
Mam już wyniki:
estradiol: 1612
progesteron 0,86
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2019, 07:35
Kiedy zapytałam lekarza w szpitalu czy możemy starać się już w tym cyklu o maleństwo, ze skwaszoną mina zaproponował abyśmy odpuścili ten miesiąc aby wszystko na spokojnie się zagoiło. Z jednej strony domyślam się ze zrobili mi w środku jedna wielka masakrę, ale z drugiej strony coś mnie korci aby spróbować. Organizm powinien najlepiej wiedzieć czy sobie poradzi z ciąża w tym momencie. Pytanie czy w tym cyklu wystąpi w ogóle owulacja. Będę musiała trochę na nowo nauczyć się swojego organizmu.
Szczerze, nie mogę się doczekać seksu po usunięciu zrostów. Często doskwierały mi bóle podczas stosunku, ale zazwyczaj lekarze kiedy im o tym mówiłam to bagatelizowali te informacje stwierdzając ze jestem przewrażliwiona.
Jak to było u Was dziewczyny po laparoskopii?
Temperatura nadal na tym samym poziomie. Ale test owu pokazuje blada kreskę, wczoraj była mocniejsza. Czy owulacja już była ? Ale co że skokiem temp ? Wariuje. Mam dosc. Czuje powoli żeby odpuscic. Robię już wszystko: piję dużo wody , jem siemię lniane olej z wiesiołka a śluzu nie ma. Chyba czas dać sobie spokój i zacząć normalnie żyć. Co będzie to będzie. Widocznie nie jest mi to pisane. Tysiąc myśli na minutę. A może nie pękł pęcherzyk ? A może , a może , a moze. Dość.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2019, 09:58
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.