Zapomnialam napisac,ze w srode zrobilismy badania wskazane przez doktora F. W diagnostyce zostawilismy 550zl, a w genetyce 860zl. Wszystkie wyniki powinny byc w przeciagu miesiaca. Chcialam odpoczac od strzykawek i badan jednak maz sie uparl, zeby je zrobic. Moze to i lepiej, bo kiedy zdecydujemy sie ruszyc z kopyta to juz wyniki bedziemy mieli.
Ida Święta..czas rodzinny
13dc.
IUI jednak dopiero za 2 miesiące 😔 teraz mąż chory, w następnym miesiącu owulacja wypada idealnie w niedzielę/poniedziałek świąteczny, czyli klinika nieczynna 😒
Ajjj nie mogę się już doczekać! No i straaaasznie się cieszę, że wreszcie coś się dzieje i ktoś się nami zajął! I to na dodatek bardzo fajny dr, który cierpliwie odpowiada na wszystkie pytania i pomimo dużej ilości pacjentów mnie kojarzy i wita z imienia na wejściu! ☺
Jedyny minus tego wszystkiego to to, że nie będzie niespodzianki na święta 🎅
Ale będę w tym czasie mocniej trzymała kciuki za Was! ✊✊✊
2dc
No niestety wczoraj w Mikołajki dostałam prezent w postaci @, no cóż. Zaczynamy kolejny cykl.
Ogólnie ból jest mocny ale do zniesienia bywało gorzej, ale strasznie mocno krwawię, lecą ze mnie skrzepy przy pominajace momentami też jakby tkanki 🤮🤮 muszę pamiętać by na wizytę u ginekologa 21.12 wspomnieć o tym czy to jest okej bo to mnie niepokoi, czasem jest cykl gdzie jest ich mało albo w ogóle a czasem jak teraz, że duzo... Fuu
W poniedziałek idę zrobić parę badań, powiedziałam też narzeczonemu, że chyba odwołam tę wizytę w klinice Invicta którą mamy umówioną na 28.12, długo się zastanawiałam i stwierdziłam, że to trochę bez sensu jechać taki kawał na wizytę jak wszystko to samo dowiem się u mojej ginekolog, u nich starań nie będę prowadzić bo to dla mnie za daleko a moja ginekolog jest bardzo kompetentna i na każdej wizycie coś doradza, zleca badania itp. więc po co tam jechać. N. powiedział, że zrobimy jak uważam ale on też o tym myślał, że to troszkę bez sensu ale wiedział, że ja tego chce dlatego noc nie mówił.
Na wyniki nasienia wciąż czekamy. W poniedziałek zadzwonimy do androloga czy przypadkiem do niego od razu bezpośrednio nie poszły te wyniki.
Ziółek jednak nie pije w tym cyklu bo wczoraj zapomniałam wypić 🤦♂️ zrobiłam sobie ale byłam zabiegana bo jesteśmy w gościach i pomagam dużo i rano wstałam a na stole moje zioła 🤦♂️ trudno
Zaczęłam za to brać oeropal, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Dziewczyny dziekuje za wszystkie komentarze i slowa otuchy!
Dni wleka sie niemilosiernie wolno odliczajac dni to wizytu u Pasnika! Wiem, ze nie powinnam sie nakrecac za bardzo, ale mam nadzieje,ze on mi pomoze! Jedno jest dobre, ze UK powoli wraca do normalnosci, wiec staram zajmowac sobie czyms czas, zeby wciaz nie myslec o staraniach.
W zeszlym tygodniu troche krwawilam i wiem, ze to bylo po tym jak przesadzilam na silowni. Glowa staraczki jednak nie zawodzi i mimowolnie pomyslalam sobie, ze byc moze to krwawienie implantacyjnie. Wiadomo to nierealne, bo mam KIR AA ale nadzieja matka glupich 
31.12.2022
33tc
To już ostatni dzień tego roku, końcówka była dla mnie bardzo trudna pod wieloma względami, dziś o 3:30 trafiłam do szpitala z przedwczesnymi skurczami 😔 dzidziuś waży już 2500g, ale jest ułożona bardzo nisko, szyjka zamknięta ale zostało jej zaledwie 2cm.. niby nie ma tragedii, a jednak dość mocno się skraca. Dostałam dziś zastrzyk ze sterydami na rozwój płuc u małej i łudzę się, cholernie się łudzę, że dotrzymam tą ciążę mimo tylu przeciwności chociaż do 37tc 🙏
Niestety mimo kroplówek z magnezem skurcze na ktg nadal się piszą, brzuch nadal twardnieje, chociaż lekarz mówi, że jest poprawa.
Rozsypałam się na kilkadziesiąt kawałków i próbuję poskładać, wiem że muszę być silna, ale ten 3 trymestr niesamowicie daje mi popalić 😔
Postanowiłam że pozwolę sobie trochę się cieszyć z okresu przedświątecznego mimo iż od czasu do czasu się po głowie mi kołacze że ten czas miał wyglądać zupełnie inaczej, miał być końcem szczęśliwego oczekiwania na rozwiązanie, jednak jest jeden wielki klops. Próbuję zająć swoją głowę czymś innym. Może to być bożonarodzeniowe szaleństwo. Dołapało mnie przeziębienie, z którym ostro walczę bo czeka mnie zabieg laryngologiczny. Przynajmniej może z tym problemem się uporam jakoś. Już tydzień siedzę na zwolnieniu w domu. Przeraża mnie narkoza i cały ten zabieg, ale może nie będzie tak źle. Jak to mówią, zawsze może być gorzej🙂
Sprzedaliśmy samochód, który kupiliśmy ponad cztery lata temu. Gdy go wybieraliśmy chciałam koniecznie duży bagażnik, aby łatwo włożyć do niego wózek dziecka i dużo miejsca z tyłu na dwa foteliki dla dzieci.
2dc
Na Mikołaja 🎅🏻 dostałam bardzo kiepski prezent w postaci @. Dawno tak źle się nie czułam i niestety jak co miesiąc w obroty wszedł NIMESIL. Nie miałam żadnych nadzieji bo temperatura od kilku dni była spadkową więc zero zaskoczenia.
Ciagle szukam informacji jakie badania powinniśmy zrobić i kiedy je wykonać. Niedługo idę na wizytę do ginekologa (w 12dc) więc zapytam. Ciekawi mnie jednak czy skoro jest to praktyka prywatna, to czy mogę liczyć na skierowanie do laboratorium czy wszystko mam robić we własnym zakresie. Znalazłam też jedynego w moim mieście naprotechnologa ale na razie się nie zapisuje na wizytę bo gościu przyjmuje w tym samym miejscu co idę teraz na wizytę i zobaczę co mi powiedzą. Może od razu skieruje mnie do kolegi po fachu.
Chciałam w najbliższy wtorek robić prolaktyne ale postanowiłam najpierw ustalić to z lekarzem. Zbyt długo lecze się na własną rękę, szukam sama informacji i się nakręcam. Czas wyluzowac i zostawić to komuś innemu.
Wydaje mi się że jesteśmy coraz bliżej. Albo powiększy y rodzinę albo nie. Na invitro nas i tak nie stać. I nie będzie w ciągu najbliższych kilku lat. Może IUI jesli tak zaleci lekarz, ale to też nie prędko. Starania zaczęliśmy 2 lata temu, w przyszłym roku oboje skończymy 30 lat. Wierzę że jeszcze przyjdzie nasz czas. ♥
45DC/32DPO 6t+2d
Od wczoraj nieprzyjemne bólo-ćmienie w macicy, takie skurczowe, trochę podkłuwające, jak na kilka dni przed @
Wczoraj (za pozwoleniem ginki) wzięłam nospę, dzisiaj wezmę podwójnego dupka na wszelki wypadek. Wiem doskonale, że takie bóle są w ciąży fizjologiczne, że macica rośnie i nic się złego nie dzieje, ALE.... 🙄🤦♀
Już niech lepiej przejdą.
Dzięki dziewczyny za informację. Myślałam żeby zrobić prolaktyne, testosteron, estrogen a czytałam że te badania na NFZ może zlecić tylko lekarz specjalista. Pewnie też musi być na NFZ, więc najwyżej spróbuję i się wybiorę gdziekolwiek.
Nie wiedziałam że INVITRO można brać w ratach, niestety niewiele nas to ratuje bo mamy kredyt którego rata jest i tak wysoka.
Jutro mój mąż odbiera swoje podstawowe wyniki z krwi. Chciałam by zrobił Wit. D ale to tylko za kasę i to jeszcze 60 zł. Nie wiedziałam że tak się cenią. Podobno w szpitalu robią to taniej, więc chyba tam skoczymy. No i od razu chyba go wyślę na resztę badań a mam ich cała listę 😲
Dużo myślę o badaniu droznosci. I się boję, że coś u mnie nie gra. Nigdy nie byłam w szpitalu (oprócz narodzin), nigdy nie miałam nic zlamanego, do dentysty chodzę tylko na plomby, a do zwykłego lekarza z grypa. Boję się bólu. Strach przed nim mnie paraliżuje. Sam ból jakoś znoszę, ale strach przed nim już niekoniecznie.
34+3
W niedziele pomalowaliśmy pokoik dla małej, co prawda kolor wyszedł inny niż ten, którego się spodziewaliśmy, aczkolwiek wszyscy mówią, że jest bardzo ładny, a i ja już się do niego przekonałam... no to teraz mogę się brać za pranie ciuszków skoro pokoik już pomalowany, dodatkowy wkład ( póki) do szafy zakupiony, już niedługo u nas będzie 
W tym tygodniu zamierzam już zakończyć pranie i prasowanie 
Oczywiście zakończenie i zrobienie kuchni na tip top się przesunęło - mi to już się nawet nie chce denerwować z tego powodu... Chociaż nie będę ukrywać że szlak mnie trafia za każdym razem jak sobie przypomnę ile już się z tym kręcimy...
Pomału zaczynam kompletować prezenty świąteczne - zaczęłam od prezentu dla piesi ( tak wiem może to śmieszne) ale to jej pierwsze święta to raz, a dwa to dla mnie ona jest jak członek rodziny, także prezent też się jej należy 
Przede mną jeszcze zakup 4 prezentów ( nienawidzę tego) bo zawsze mam problem co komu kupić i co komu potrzebne...
No ale zamierzam to zrobić przed samymi świętami... mam nadzieję, że się wyrobie 
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
Miałam lepsze chwile, teraz mam te gorsze. Przez parę tygodni wyluzowałam i było mi lżej na sercu. Teraz czuję, że przygnębienie i smutek znowu wraca. Wiem, że być może to za szybko, ale powoli godzę się z myślą, że naturalne starania mogą się nie udać. Wielkimi krokami zbliża się kolejna miesiączka i pierwszy raz jestem przekonana w 100%, że przyjdzie. Zawsze miałam cień nadziei, że może dany cykl będzie szczęśliwy. Teraz wyzbyłam się tego, co nie znaczy, że będzie mi lepiej... Mój mąż, raczej optymista i realista ostatnio sam przyznał, że zaczyna wątpić w to, że uda nam się naturalnie. 23.12 idę do mojego lekarza kolejny raz poprosić o skierowanie na hsg. Dodatkowo chcę poprosić o skierowanie na badania hormonów - do tej pory zbadałam na własną rękę prolaktynę i tarczycę. Znowu będę się czuła, jakbym chciała coś od niego wyłudzić, chociaż do tej pory nigdy nie dał mi żadnego skierowania na nic. Ale proszenie o to i potem słuchanie że to badanie jeszcze nie, najpierw zrób tamto, a tak w ogóle to najlepiej invitro sprawia, że czuję jeszcze większą niemoc
wiem, że to co teraz napiszę jest strasznie głupie, ale czasami nachodzą mnie myśli, że może los specjalnie nie daje nam dziecka, bo byłabym złą matką?
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2019, 11:39
W ostatnim roku trochę się zadziało:
-> 2 razy zmiana kliniki
-> 3 inseminacje
-> laparoskopia diagnostyczna
-> wizyty u immunologów
Ostatecznie nadal nie mamy przyczyny niepowodzeń, wyniki w normie. Diagnoza: niepłodność idiopatyczna.
Od początku starań minęły już 4 lata, nie mamy już siły szukać przyczyny. Podjęliśmy decyzję o ivf. Papiery podpisane, czekamy na wizytę startową w styczniu.
4 dc, 28 cs z obserwacją i świadomie, a ze zdaniem się na los 44 - 46 cs. Wydatki poniesione na niepłodność: 60.919,35 zł.
Chcemy startować z następnym cyklem (jeśli oczywiście nie uda się teraz zajść w ciążę), nie podjęliśmy jeszcze decyzji na temat kliniki. Mężuś chce tu, gdzie dofinansowanie, bo tam proponują dodatkowe bajery, a ja wolę zostać w "naszej" klinice. Tu lepiej się czuję, tu ufam lekarzowi, tu wiem, że mnie nie wyrzucą po punkcji, jak będę gorzej funkcjonować.
Weekend nam zleciał rodzinnie, byliśmy u Brata. Jego syn skończył już pół roku, jakie to dziecko zrobiło się, hm, interaktywne. Ogólnie bawię się z nim, na chwileczkę przestałam i odwróciłam głowę do pozostałych członków rodziny, żeby coś powiedzieć. Słyszę takie "Ee" - w sensie "Ależ moja najdroższa ciociu, baw się ze mną i nie odchodź, gdyż bardzo Cię potrzebuję"
W dalszym ciągu jest to dziecko wiecznego zadowolenia i radości i oby tak zostało.
W ramach rozwoju siebie samej byłam również na pierwszym spotkaniu dla asystentów jogi. Niby sprawdzian z partii wiedzy, niby spotkanie towarzyskie. I tu muszę się wypisać. Ogólnie poszło mi wg nauczycielki dobrze - dobry pokaz, dobre komendy, zadbałam o uczestników lekcji (uczyliśmy siebie nawzajem). Tylko powiedziała jeszcze, że widać wrodzony perfekcjonizm, a raczej dążenie do niego i że mogę się tym zajechać prowadząc zajęcia dla początkujących. I że będzie to powodowało frustrację. Natomiast jej asystent powiedział uwagę dla wszystkich "Brak wczucia się w grupę". No i co mnie podkusiło do zadania pytania? Do drążenia tematu? Ano, Krąselkowatość wrodzona. Zapytałam, co konkretnie ma na myśli. Usłyszałam - nooo, brak wczucia się w grupę. - Dobrze zatem, jak to Twoim zdaniem zrobić lepiej? Skoro podeszłam do każdego uczestnika i go poprawiłam? - Na normalnych zajęciach, w grupie 15 osób nie będziesz miała czasu dla wszystkich. - No dobrze, ale w drugiej pozycji poprawiałam innych imiennie, wskazywałam np. "Ania, popraw to i to, Klaudia popraw to i to..." - To też nie było wczucie się w grupę - No, to co nim będzie? Konkretnie poproszę. Tu odezwała się główna instruktorka, że życzy mi więcej pokory i może przespania się z otrzymanym feedbackiem, bo przecież mogę porozmawiać z młodszym instruktorem w tygodniu i wtedy zapytać go co myśli. Ponieważ dyskusja wydał mi się jałowa, zapytałam tylko czy mogę wyjść. Otrzymałam potwierdzenie, opuściłam teren. A potem mnie olśniło. Ludzie potrzebują przytakiwania, kiwania głową do ich rytmu. Wystarczyło przytaknąć, siedzieć cicho, nic nie mówić i byłoby elegancko. Ale nie, trzeba było włączyć tryb Krąsi na maksa i jedziemy. Nikt nie zrobi ze mnie innej osoby niż jestem, nie stanę się bezpłciowa, neutralna, nad wyraz spokojna. Lub stała. Bo od nauczycielki usłyszałam (jakiś czas temu), że mam w sobie za dużo "tamasu". Tamas to taki, jakby spokój, flegmatyzm, ociężałość. Zna jakiś wycinek mojej osoby i strzela mi analizę psychologiczną. Swoją energię ładuję w to, co ma dla mnie znaczenie wobec wieczności - czyli osoby mnie otaczające. A nie w jogę, no bez przesady, ona akurat teraz jest, ale kto wie, czy będzie za miesiąc? Wczoraj za to usłyszałam, że mam za dużo "rajasu". Rajas to z kolei dynamizm, energia, zapał. I powiedziała mi, że jest zdezorientowana, bo nie można być aż tak zmiennym. Nie chciałam jej już nic tłumaczyć, bo widać było, że nie chce słuchać, ale tak, tak właśnie jest, można być zmiennym, można być introwertykiem, można być ekstrawertykiem, można być uporządkowanym i spontanicznym jednocześnie, można być pracowitym i można być leniem. Można być zmiennym, każdy z nas jest człowiekiem i każdy z nas się zmienia pod wpływem wydarzeń, okoliczności, sytuacji, ludzi, upływu czasu. I przede wszystkim joga, która uczy życzliwości i otwartości na innych chyba nie powinna mnie oceniać, czy ja mam za dużo tamasu czy rajasu czy czegokolwiek innego. Mam tyle, ile w danej chwili potrzebuję. I dalej nie wiem, co oznacza "brak wczucia się w grupę", a może po prostu wystarczyło użyć innych słów, żebym zrozumiała, co miał na myśli.
Ogólnie uważam, że jeśli nastąpił jakiś błąd komunikacyjny, to trzeba go wyjaśnić od razu. Bo ludzie zapominają - zapominają, co powiedzieli, w jaki sposób powiedzieli i co mieli na myśli, a po kilku dniach dorabiają do tego fabułę. On użył słów, pod którymi coś rozumiał, ja zrozumiałam je w inny sposób, wystarczyło znaleźć wspólny kod językowy i nie byłoby problemu.
Lekarz napisał Mężusiowi, że z takimi wynikami szanse powodzenia inseminacji są bardzo niskie. Z jednej strony dobrze, że to napisał, bo nie chce nas naciągać na niepotrzebne koszty. Z drugiej strony - a może by się udało, to wtedy klinika nie zarobi na in vitro, tylko zarobi na inseminacji dosłownie ułamek procenta tego, co zarobiłaby na inv, więc może specjalnie odradzają inseminację? Eh, w dalszym ciągu, jak widać, mam wysoki poziom zaufania do lekarzy.
15 t0d
Coś czuję, że właśnie czas zaczął mi gonić! Zaraz święta, potem nowy rok i w końcu masz szczęśliwy 2020. Mam nadzieję, że dla wielu z Was też okaże się szczęśliwy, a szczęście czeka tuż za rogiem ♥️ zaraz będę musiała zapisywać się na polowkowe. Kolejna wizyta 16 grudnia. Oczywiście na wizycie z usg na NFZ nie dowiedziałabym się nic, gdybym sama nie zapytała. Oczywiście zdjęcia nie dostałam. Weszłam na usg z mężem, który wyglądał zza kotary na ekran usg... No tragedia. Ja nic nie widziałam. Dopiero po skończonym usg obaczylma coś na ekranie, ale jak tak podgladalam to wydawało mi się, że robię coś złego! Na własne dziecko popatrzeć nie mogłam... Do pytałam lekarza ile maluch ma - 7,22 cm. Już nie mogę się doczekać kolejnej normalnej wizyty u mojego gina.
Poza tym trochę stresującu ten tydzień był... Najpierw ta afera z meta, a teraz praca. Odstawilam już metę i mam nadzieję że do niej nie będę musiała wracać.
Poza tym zaczęłam się wkręcić w temat wielopielo i powstało trochę formowanek i innych uszytkow 
![]()
7 dc
Wynik cytologii już jest- I grupa 
Profilaktycznie wykonałam usg piersi. W prawej piersi dwie torbiele o gęstej zawiesinie.. do kontroli za pół roku. Możliwe ze to efekt brania niepotrzebnych leków na obniżenie prolaktyny, która była w normie (?!). Kilku miesięczna kuracja bromergonem doprowadziła do silnego wycieku z piersi... to tylko potwierdza że dobrze zrobiłam zmieniając lekarza.
Ginekolog nie widzi przeciwskazan do zajścia w ciąże wiec spróbujemy.. a nóż się uda
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2019, 20:40
4dc
Maz odebrał podstawowe wyniki z krwi
HGB 15,1 (13,7-17,5)
OB 4 (2-12)
TSH 1,140 (0,350-4,940)
GLUKOZA 86,0 (79,0-99,0)
ZELAZO 237,2 (65,0-175,0)
Zelazo zdecydowanie ponad normę. Będzie konsultowal z lekarzem w przyszłym tygodniu.
15 dc - owulacja
)))
My już opadamy z sił od starań 🤪🤪🤪
Możecie polecić jakaś maść na zatarcia? 🤷♀️
Starania były 13 i 14 dc, jutro z samego rana jeszcze poprawimy 
Po laparoskopii czuje się dobrze, pierwszy stosunek odbył się równo po miesiącu i myśle ze to był właściwy czas potrzebny na regenerację.
Na własne ryzyko zaczęłam stymulować cykl. Pomyślicie pewnie ze jestem wariatka
... ale myśle ze takich tu pełno
zaryzykowałam, dostosowałam dawkę leku zgodnie z wcześniejsza rozpiska do stymulacji i wyhodowałam po jednym pęcherzyku na jajniku
dzisiejszy monitoring to potwierdził.
Endometrium piękne bo 10 mm, pecherzyki po ok 18 mm. Wyniki hormonalne wręcz idealne... Test owulacyjny tez wykazał wieczorem piękna gruba druga kreskę.. no cóż zobaczymy 
Cieszę się ogromnie bo zakwalifikowaliśmy się do mazowieckiego programu dofinansowania do in vitro - zaczniemy w drugim kwartale 2020 roku, a to tego czasu mamy dzielnie się starać ❤️
Lekarz miał tylko jedna prośbę „jeśli zajdziecie w ciąże to nie zapomnijcie zadzwonić to zwolnicie miejsce innej parze 🤪” - możliwe ze tak będzie, tego nie wiemy ale jestem spokojniejsza mając plan A i w razie czego plan B.
Dziś miały być wyniki badań nasienia. Molestowałam mojego męża w pracy żeby się dowiedział co z nimi, miały być online. I co się okazało, ze względu na wynik fragmentacji trzeba czekać jeszcze tydzień, w dodatku odbiór tylko osobiście (!) Spokojnie, nie nerwowo.... za ok tydzień owulacja, wiec będziemy działać mimo wszystko. Może nawet to i lepiej, bo gdyby wyniki wyszły złe, to stracilibyśmy zapał, a tak - wciąż jesteśmy w grze 
W przyszły weekend jadę na BabyShower... tak, wiem, nie jest to najlepsza propozycja dla kogoś kto nie może zajść w ciążę. Dziewczyny bardzo się angażują, wymyślają gry, wybierają prezenty. Ja się zastanawiałam czy w ogóle chcę tam jechać. Ale to bliska koleżanka, kiedyś miałyśmy bardzo dobry kontakt, nie chciałabym się izolować bardziej. Ona zawsze mówiła ze nie jest gotowa na dziecko i nie wie czy kiedykolwiek będzie, ja już na studiach mówiłam że nie mogę się doczekać tego momentu. Jak to zwykle w życiu bywa, ona zaliczyła wpadkę, ja dalej nie mogę się doczekać...
No nic, dam radę, siedzeniem w domu raczej humoru sobie nie poprawię. Spotkam sie z dziewczynami, odpocznę od męża
grunt to pozytywne nastawienie.
pełen spokoju i radości czas za mną... przepłakałam swoje, uciekłam z forum i wszystkich grup niepłodnościowych i o dziwi bardzo szybko się podniosłam... przecież i tak nic nie jestem w stanie zmienić a płakanie nie pomaga tylko niepotrzebnie nakręca...
teraz się zastanawiam gdzie jest ta granica której nie przekroczymy, czy faktycznie kosztem F chcemy się zadłużać na kolejne podejście czy lepiej skupić się na tym że mamy siebie i to jest najważniejsze
nie chcę F odbierać fajnych wakacji, zajęć dodatkowych czy nowej zabawki bo przecież musimy spłacać długi a z drugiej strony chcemy to zrobić właśnie dla niego, żeby miał przy sobie kogoś bliskiego, wyjątkowego i niepowtarzalnego... na chwilę obecną serio wolę tydzień w trójkę na Malediwach czy Kubie niż faszerowanie się hormonami, pakowanie luteiny każdym otworem i kolejne ciosy od życia jak się nie uda ale nie potrafię tak definitywnie powiedzieć KONIEC 
przetrawiłam cały proces i nie chcę na nowo przeżywać takich koszmarnych emocji jak przeżyłam teraz... nie test był najgorszym dniem w tej procedurze, najgorszy była telefon, że straciliśmy 4 naszych potencjalnych dzieci i chyba nie jestem gotowa usłyszeć to ponownie... tak wiem, każda procedura inna itp ale chwilowo brak mi odwagi na taką decyzję...
czy podejdziemy ponownie??? nie mam pojęcia, na razie nas na to nie stać ale chyba nie to jest teraz główny argument... jutro idę na kontrolę, pierwsza wizyta po tym wszystkim i zobaczymy co doktorek ma do powiedzenia na cały przebieg, czy mają jakieś podejrzenia dlaczego potoczyło się tak a nie inaczej i czy cokolwiek można zmienić...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.