4 dc
Dzisiaj rano ważyłam się, bałam się co mi waga pokaże bo ostatnie dwa tygodnie to na prawdę bardzo dużo sobie folgowałam. Nie była to zdrowa dieta, ale waga się trzyma 80 kg💪🏻

Dalej próbuje zmotywować się do zapisania na siłownie. Nawet mam jedną upatrzoną, która mnie satysfakcjonuje ale musiałabym dojeżdżać autem a szkoda mi paliwa. Ta niedaleko mojego osiedla jest bardzo popularna, ciężko z terminami na zajęcia fitnes i jest dość droga… tak szukaj żelciu dalej wymówek.

Wczorajsza wizyta u osteopaty przyniosła mi dużą ulgę. Na prawdę dużo pracy wykonane na moim organizmie, bardzo mocno dziś spałam - może to tez dzięki melatonince do spania 🤭
I osteopata potwierdził moje przypuszczenia odnośnie wtorku. Mój organizm osiągnął już dach związany z poziomem stresu. Wtorkowy atak paniki zakończony zwymiotowaniem to był sposób mojego organizmu na pozbycie się tego. Później dzień odchorowałam i jestem jak nowo narodzona.

Weekend spędzamy wyjazdowo ❤️Uwielbiam spędzać czas z moją mała rodzinką 👨‍👩‍👧 . Tak bardzo bym chciała by ta rodzinka wyglądała już tak 👨‍👩‍👧‍👧. Tymczasem czuję wdzięczność za to co mam.

Jest!!! Jest zarodek i jest serduszko!!

Mamy 5,5 milimetra dziecka!!

03918143ad78.jpg

911c5b865753.jpg


PS

MAM KARTĘ CIĄŻY!! 😄😜🤭


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2019, 21:14

Pinka. Piąty transfer 27 grudnia 2019, 14:21

I po Świętach..minęły dość szybko i bezboleśnie. Najgorsze byly zyczenia, jakiekolwiek "spelnienia najskrytszych marzen" przypominalo mi o mojej nieplodnosci.
W Wigile odwiedziliśmy grób dzieci..pomyslec ze moglibysmy byc juz w czworke :(.
Tymczasem jestesmy nadal w tym samym miejscu. Nie przypuszczalam ze tyle lat bedziemy czekac na dziecko.

Odkad nie biore zadnych lekow czuje sie dobrze fizycznie i psychicznie. Nie mam naglych zmia nastroju i dobrze mi z tym.

Morsowanie ciag dalszy :)

<3 6 miesięcy i 7 dni <3

Dziś Jaś miał swój wielki dzień :). Pierwszy raz spróbował czegoś innego niż moje mleko :). Padło na brokuła :). Muszę przyznać, że nasz Synek bardzo dzielnie próbował nowego smaku i nawet nie wypluł niczego, tylko trochę się krzywił :).
Może zadziałało to, że najpierw dałam mu pobawić się łyżeczką, mógł sobie ją podotykać, pociamkać itp.

Powinnam dać mu tego brokuła już tydzień temu, ale walczyliśmy z katarem więc i tak by niczego nie czuł.

Ale jestem dumna <3

29dc
Kolejny cykl nieudany...jutro lub pojutrze przylezie franca....(temp.spada,testy negatywne)
Nie wiem co dalej robić.Nie mam serca odpuścić a potem żałować że nie walczyłam do końca...jedno jest pewne-po 40- stce to już napewno nie chcę rodzić więc na zajścię w ciążę mam tylko lub aż 3 lata.Jeśli się nie uda-trudno ,ale jeśli jakimś cudem zajdę w ciążę -będę najszczęśliwszana świecie.😁
Ps:dieta też od prawie 2 miesięcy poszła w kąt-efekt:81kg na wadze🙈🙈🙈🙈🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2020, 20:54

31 dc (8 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
Objawów ciążowych brak.

Spanie kiepsko mi wychodzi.. nie mogłam wczoraj zasnąć do późna, z kolei rano obudziłam się ok 5, nie licząc wstawania 3x w nocy na siku, to chyba jeszcze nie objaw ciąży, po prostu sporo wypiłam przed snem. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca w łóżku, przez chwilę poprzewracałam się z boku na bok, po czym wstałam, wzięłam prysznic, zjadłam śniadanie (pierwszy raz w życiu robiłam sobie jajecznicę o tej porze i do tego jeszcze w sobotę). Domownicy i znajomi, którzy zostali na noc śpią, oprócz mnie nie śpi jeszcze tylko kot. Nie mówimy na razie nikomu z rodziny o ciąży i pewnie nie powiemy do wyjścia z pierwszego trymestru, jeżeli uda się z niego wyjść. Wczoraj wylałam butelkę wina do zlewu, zastępując ją sokiem porzeczkowym, nikt się nie zorientował 😎

Był u nas również mój Tato, złoty człowiek, bardzo przeżył stratę pierwszej ciąży, o innych się już nie dowiedział. Nigdy nie naciskał na nas, nigdy nie pytał dlaczego nie mamy dzieci, nigdy po stracie nie wracał do tematu, nie musiał. Znamy się jak łyse konie wystarczy, że na siebie spojrzymy i nie musimy nic mówić. Wczoraj wspominał, że jednym z Jego ulubionych wspomnień jest, kiedy byłam mała, a On wracał z pracy, biegłam wtedy przez cały korytarz z rękoma do góry krzycząc "Tatuś", jak to mówił miał szkliste oczy (a nie jest to u Niego częste zjawisko). Wyczułam w Nim smutek spowodowany tym, że być może nigdy tego nie doświadczę, miałam straszną ochotę powiedzieć, że jest na to szansa, ale sumienie nie pozwoliło, a co jeżeli znowu się nie uda? Ta myśl pewnie będzie ze mną do końca, kiedy straciło się czwórkę dzieci, nie sposób o tym nie myśleć, choć zakładam, że z każdym kolejnym etapem ciąży mniej się człowiek boi. Żadna ciąża nie będzie już tak beztroska i pozbawiona lęków jak pierwsza, ale to nie ma znaczenia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2022, 08:52

33w0d
Jesteście kochane! Dobrze jest tutaj popisać co w głowie siedzi. Staram się nie myśleć, że będzie źle, ale czuję, że przyjdzie taki moment, że będę musiała wypłakać ten cały stres co siedzi w środku. Na razie staram się uśmiechać i mieć dobre myśli bo:
- jak płaczę, to brzuch mi się trzęsie i nie chcę by Malutka odczuwała negatywne emocje
- nie chcę dodatkowo martwić męża bo i tak widzę, że on też jest zmartwiony a do tego zmęczony tym tourne między pracą, szpitalem, punktami odbioru rzeczy w ramach wyprawki które ciągle zamawiam, a mieszkaniem, które musi ogarniać, prać mi na bieżąco ubrania do szpitala, prać ubranka dla Malutkiej, sprzątać po remoncie i przygotowywać mieszkanie na nowego członka rodziny... w sumie to cieszę się, że pon-czw spędzi na delegacji bo trochę odpocznie psychicznie od tego kieratu, chociaż wolałabym żeby był na miejscu.
- aha i jak zdarzyło mi się tu dwa razy płakać to zaraz mi proponowano psychologa i proszki uspokajające dla ciężarnych... no nieee, jakoś mnie te antidota na smutek nie przekonują.

Mam nadzieję, że nasza Calineczka wytrzyma w brzuszku jeszcze co najmniej tydzień, dwa a najlepiej 3-4 tyg.
Tatusia nie będzie do czwartku, więc lepiej niech siedzi w brzuszki na niego grzecznie czeka!

Może być różnie...
Wczoraj miałyśmy usg.
Nie była mierzona i ważona, bo p. dr stwierdziła, że co tydzień nie ma sensu, gdyż może się okazać, że pomiar wyjdzie nawet mniejszy, a to tylko błąd statystyczny. Może i dobrze, bo waga to wtórna sprawa, ważniejsze przepływy - a tu nie najlepiej :(
Przepływ łożyskowy nadal szwankuje, a z nowości wyszedł opór w przepływach główki Malutkiej ;( Niby te przepływy bobas sam sobie reguluje żeby było mu lepiej wyrównać dotlenienie, ale kurczę, robi się niewesoło... jeszcze 2 tyg.było wszystko ok ;( Do tego moje przepływy maciczne po jednej stronie nieprawidłowe... co jeszcze????
Jedynie wód płodowych nie ubyło - nadal na granicy normy afi 5.
A i ktg nadal wychodzi prawidłowo, czyli Malutka walczy :)

Pani dr pokazała mi taki system międzynarodowy, który przy parametrach Malutkiej na razie każe obserwować i zaleca kolejne badanie za tydzień. Doktor też zastanawia się czy nie ustalić mi stałego zapisu ktg... praktycznie oczywiście wolę obecny 6x po godzinie, ale oczywiście nie będę się wzbraniać jeśli będzie takie zalecenie.

Wg pani dr sytuacja nie jest łatwa, bo nie możemy doprowadzić do niedotlenienia, a z drugiej strony Malutka jeszcze za młodziutka i zbyt wczesne wypakowanie może ją narazić na powikłania wcześniactwa - i co tu wybrać. Ponoć podanie sterydów na płucka też nie jest całkiem bezpieczne, więc tutaj też się wstrzymują. Dr powiedziała też, że jest szansa przetrzymania jeszcze tydzień/dwa i mocno się tej myśli trzymam.

A i dr powiedziała, że odnośnie kwestii onkologicznych to mogą mi podczas cesarki pobrać tkankę jajnikową (tu na razie doszłam do tego, że nie jest to to samo co zamrożenie komórek jajowych - musimy na dniach z mężem zgłębić temat) ale mąż musiałby zorganizować oprawę techniczną czyli zdobyć pojemnik do pobrania materiału na czas cc i zaraz po cięciu dostarczyć go do miejsca przechowywania - Boże... mam nadzieję, że uda nam się to ogarnąć logistycznie bo jesteśmy sami w Wawie, a jakoś nie wiedzę opcji, że mnie zszywają, mąż zawozi materiał pobrany gdzieś, a nasza Calineczka czeka po porodzie bez rodziców :( :( :(
W sumie aktualnie bardzo mnie ta kwestia martwi, bo po pierwsze cała operacja trudna logistycznie, po drugie b. kosztowna, po trzecie kompletnie nie wiemy jeszcze jak się za to zabrać i nie wiem czy zdążymy ogarnąć temat, a z drugiej strony nie chcę sytuacji, gdy po chemioterapii okaże się, że nie mogę mieć już dzieci naturalnie, a nie skorzystałam z tych ww technik zabezpieczenia.

No, to dzisiaj trochę nasmęciłam...
W chwili obecnej pozostaje mi tylko liczenie na dobrą stronę życia, i na wsparcie z Niebia, więc cieszę się z inicjatywy @Anuśli, żeby tak się duchowo powspierać wzajemnie :* Pan Bóg nas wysłuchał i dał nam czas oczekiwania na Córeczkę, więc mocno wierzę, że teraz nam ją zostawi całą i zdrową.

Aha, na mikołajki doszła paczka od mamaginekolog - skarby małego wojownika, czyli ubranka na 2-2,5 kg bbaska. Mam nadzieję, że Calineczka do tej wagi dobije, ale... jakież one malutkie! Prawie jak ubranka dla laleczki <3

Większość rzeczy już do nas idzie. Zostało mi do zamówienia jeszcze kwestie pielęgnacji i higieniczne plus elektronika. Zamierzam ogarnąć Gemini w ten weekend. No i trzeba ubranka wyprać, poprasować i torby spakować a tu jeszcze jesteśmy w lesie. Więc Malutka musi nas wesprzeć i jeszcze poczekać chociaż troszeczkę <3

30 dc (7 dpt)

Cokolwiek się wydarzy później, aktualnie jestem w ciąży!
5 dpt - beta 2,64
7 dpt - beta 44,9

Dziękuję Wam za wszystkie dobre myśli, za kciuki, za wsparcie! Teraz potrzeba mi kolejnego cudu! Cudu narodzin, ale na początek zadowoli mnie dalszy wzrost bety i zarodas na usg (lub dwa) <3

Nadal nie mogę w to uwierzyć, nie mam ŻADNYCH objawów, a zawsze nawet przy minimalnej becie od razu biust reagował, a tym razem nic! Chyba sobie sikacza kupię po pracy hihihi

Edit: piękny początek piątej strony <3
Od trzech minut nic się nie zmieniło, nadal nie mogę w to uwierzyć! 😂


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2019, 12:13

Pinka. Piąty transfer 7 grudnia 2019, 12:00

Zapomnialam napisac,ze w srode zrobilismy badania wskazane przez doktora F. W diagnostyce zostawilismy 550zl, a w genetyce 860zl. Wszystkie wyniki powinny byc w przeciagu miesiaca. Chcialam odpoczac od strzykawek i badan jednak maz sie uparl, zeby je zrobic. Moze to i lepiej, bo kiedy zdecydujemy sie ruszyc z kopyta to juz wyniki bedziemy mieli.

Ida Święta..czas rodzinny

13dc.

IUI jednak dopiero za 2 miesiące 😔 teraz mąż chory, w następnym miesiącu owulacja wypada idealnie w niedzielę/poniedziałek świąteczny, czyli klinika nieczynna 😒
Ajjj nie mogę się już doczekać! No i straaaasznie się cieszę, że wreszcie coś się dzieje i ktoś się nami zajął! I to na dodatek bardzo fajny dr, który cierpliwie odpowiada na wszystkie pytania i pomimo dużej ilości pacjentów mnie kojarzy i wita z imienia na wejściu! ☺
Jedyny minus tego wszystkiego to to, że nie będzie niespodzianki na święta 🎅
Ale będę w tym czasie mocniej trzymała kciuki za Was! ✊✊✊

zakochanaaw A może to pomoże? 7 grudnia 2019, 13:45

2dc
No niestety wczoraj w Mikołajki dostałam prezent w postaci @, no cóż. Zaczynamy kolejny cykl.
Ogólnie ból jest mocny ale do zniesienia bywało gorzej, ale strasznie mocno krwawię, lecą ze mnie skrzepy przy pominajace momentami też jakby tkanki 🤮🤮 muszę pamiętać by na wizytę u ginekologa 21.12 wspomnieć o tym czy to jest okej bo to mnie niepokoi, czasem jest cykl gdzie jest ich mało albo w ogóle a czasem jak teraz, że duzo... Fuu
W poniedziałek idę zrobić parę badań, powiedziałam też narzeczonemu, że chyba odwołam tę wizytę w klinice Invicta którą mamy umówioną na 28.12, długo się zastanawiałam i stwierdziłam, że to trochę bez sensu jechać taki kawał na wizytę jak wszystko to samo dowiem się u mojej ginekolog, u nich starań nie będę prowadzić bo to dla mnie za daleko a moja ginekolog jest bardzo kompetentna i na każdej wizycie coś doradza, zleca badania itp. więc po co tam jechać. N. powiedział, że zrobimy jak uważam ale on też o tym myślał, że to troszkę bez sensu ale wiedział, że ja tego chce dlatego noc nie mówił.
Na wyniki nasienia wciąż czekamy. W poniedziałek zadzwonimy do androloga czy przypadkiem do niego od razu bezpośrednio nie poszły te wyniki.
Ziółek jednak nie pije w tym cyklu bo wczoraj zapomniałam wypić 🤦‍♂️ zrobiłam sobie ale byłam zabiegana bo jesteśmy w gościach i pomagam dużo i rano wstałam a na stole moje zioła 🤦‍♂️ trudno
Zaczęłam za to brać oeropal, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Dziewczyny dziekuje za wszystkie komentarze i slowa otuchy!
Dni wleka sie niemilosiernie wolno odliczajac dni to wizytu u Pasnika! Wiem, ze nie powinnam sie nakrecac za bardzo, ale mam nadzieje,ze on mi pomoze! Jedno jest dobre, ze UK powoli wraca do normalnosci, wiec staram zajmowac sobie czyms czas, zeby wciaz nie myslec o staraniach.

W zeszlym tygodniu troche krwawilam i wiem, ze to bylo po tym jak przesadzilam na silowni. Glowa staraczki jednak nie zawodzi i mimowolnie pomyslalam sobie, ze byc moze to krwawienie implantacyjnie. Wiadomo to nierealne, bo mam KIR AA ale nadzieja matka glupich :D

31.12.2022
33tc
To już ostatni dzień tego roku, końcówka była dla mnie bardzo trudna pod wieloma względami, dziś o 3:30 trafiłam do szpitala z przedwczesnymi skurczami 😔 dzidziuś waży już 2500g, ale jest ułożona bardzo nisko, szyjka zamknięta ale zostało jej zaledwie 2cm.. niby nie ma tragedii, a jednak dość mocno się skraca. Dostałam dziś zastrzyk ze sterydami na rozwój płuc u małej i łudzę się, cholernie się łudzę, że dotrzymam tą ciążę mimo tylu przeciwności chociaż do 37tc 🙏
Niestety mimo kroplówek z magnezem skurcze na ktg nadal się piszą, brzuch nadal twardnieje, chociaż lekarz mówi, że jest poprawa.

Rozsypałam się na kilkadziesiąt kawałków i próbuję poskładać, wiem że muszę być silna, ale ten 3 trymestr niesamowicie daje mi popalić 😔

Postanowiłam że pozwolę sobie trochę się cieszyć z okresu przedświątecznego mimo iż od czasu do czasu się po głowie mi kołacze że ten czas miał wyglądać zupełnie inaczej, miał być końcem szczęśliwego oczekiwania na rozwiązanie, jednak jest jeden wielki klops. Próbuję zająć swoją głowę czymś innym. Może to być bożonarodzeniowe szaleństwo. Dołapało mnie przeziębienie, z którym ostro walczę bo czeka mnie zabieg laryngologiczny. Przynajmniej może z tym problemem się uporam jakoś. Już tydzień siedzę na zwolnieniu w domu. Przeraża mnie narkoza i cały ten zabieg, ale może nie będzie tak źle. Jak to mówią, zawsze może być gorzej🙂

Poziomka6 Wieczne czekanie 8 grudnia 2019, 09:58

Sprzedaliśmy samochód, który kupiliśmy ponad cztery lata temu. Gdy go wybieraliśmy chciałam koniecznie duży bagażnik, aby łatwo włożyć do niego wózek dziecka i dużo miejsca z tyłu na dwa foteliki dla dzieci.

2dc

Na Mikołaja 🎅🏻 dostałam bardzo kiepski prezent w postaci @. Dawno tak źle się nie czułam i niestety jak co miesiąc w obroty wszedł NIMESIL. Nie miałam żadnych nadzieji bo temperatura od kilku dni była spadkową więc zero zaskoczenia.

Ciagle szukam informacji jakie badania powinniśmy zrobić i kiedy je wykonać. Niedługo idę na wizytę do ginekologa (w 12dc) więc zapytam. Ciekawi mnie jednak czy skoro jest to praktyka prywatna, to czy mogę liczyć na skierowanie do laboratorium czy wszystko mam robić we własnym zakresie. Znalazłam też jedynego w moim mieście naprotechnologa ale na razie się nie zapisuje na wizytę bo gościu przyjmuje w tym samym miejscu co idę teraz na wizytę i zobaczę co mi powiedzą. Może od razu skieruje mnie do kolegi po fachu.
Chciałam w najbliższy wtorek robić prolaktyne ale postanowiłam najpierw ustalić to z lekarzem. Zbyt długo lecze się na własną rękę, szukam sama informacji i się nakręcam. Czas wyluzowac i zostawić to komuś innemu.

Wydaje mi się że jesteśmy coraz bliżej. Albo powiększy y rodzinę albo nie. Na invitro nas i tak nie stać. I nie będzie w ciągu najbliższych kilku lat. Może IUI jesli tak zaleci lekarz, ale to też nie prędko. Starania zaczęliśmy 2 lata temu, w przyszłym roku oboje skończymy 30 lat. Wierzę że jeszcze przyjdzie nasz czas. ♥


45DC/32DPO 6t+2d

Od wczoraj nieprzyjemne bólo-ćmienie w macicy, takie skurczowe, trochę podkłuwające, jak na kilka dni przed @

Wczoraj (za pozwoleniem ginki) wzięłam nospę, dzisiaj wezmę podwójnego dupka na wszelki wypadek. Wiem doskonale, że takie bóle są w ciąży fizjologiczne, że macica rośnie i nic się złego nie dzieje, ALE.... 🙄🤦‍♀

Już niech lepiej przejdą.

Dzięki dziewczyny za informację. Myślałam żeby zrobić prolaktyne, testosteron, estrogen a czytałam że te badania na NFZ może zlecić tylko lekarz specjalista. Pewnie też musi być na NFZ, więc najwyżej spróbuję i się wybiorę gdziekolwiek.

Nie wiedziałam że INVITRO można brać w ratach, niestety niewiele nas to ratuje bo mamy kredyt którego rata jest i tak wysoka.

Jutro mój mąż odbiera swoje podstawowe wyniki z krwi. Chciałam by zrobił Wit. D ale to tylko za kasę i to jeszcze 60 zł. Nie wiedziałam że tak się cenią. Podobno w szpitalu robią to taniej, więc chyba tam skoczymy. No i od razu chyba go wyślę na resztę badań a mam ich cała listę 😲

Dużo myślę o badaniu droznosci. I się boję, że coś u mnie nie gra. Nigdy nie byłam w szpitalu (oprócz narodzin), nigdy nie miałam nic zlamanego, do dentysty chodzę tylko na plomby, a do zwykłego lekarza z grypa. Boję się bólu. Strach przed nim mnie paraliżuje. Sam ból jakoś znoszę, ale strach przed nim już niekoniecznie.

34+3
W niedziele pomalowaliśmy pokoik dla małej, co prawda kolor wyszedł inny niż ten, którego się spodziewaliśmy, aczkolwiek wszyscy mówią, że jest bardzo ładny, a i ja już się do niego przekonałam... no to teraz mogę się brać za pranie ciuszków skoro pokoik już pomalowany, dodatkowy wkład ( póki) do szafy zakupiony, już niedługo u nas będzie :D
W tym tygodniu zamierzam już zakończyć pranie i prasowanie :)
Oczywiście zakończenie i zrobienie kuchni na tip top się przesunęło - mi to już się nawet nie chce denerwować z tego powodu... Chociaż nie będę ukrywać że szlak mnie trafia za każdym razem jak sobie przypomnę ile już się z tym kręcimy...

Pomału zaczynam kompletować prezenty świąteczne - zaczęłam od prezentu dla piesi ( tak wiem może to śmieszne) ale to jej pierwsze święta to raz, a dwa to dla mnie ona jest jak członek rodziny, także prezent też się jej należy :D
Przede mną jeszcze zakup 4 prezentów ( nienawidzę tego) bo zawsze mam problem co komu kupić i co komu potrzebne...
No ale zamierzam to zrobić przed samymi świętami... mam nadzieję, że się wyrobie :)

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

Miałam lepsze chwile, teraz mam te gorsze. Przez parę tygodni wyluzowałam i było mi lżej na sercu. Teraz czuję, że przygnębienie i smutek znowu wraca. Wiem, że być może to za szybko, ale powoli godzę się z myślą, że naturalne starania mogą się nie udać. Wielkimi krokami zbliża się kolejna miesiączka i pierwszy raz jestem przekonana w 100%, że przyjdzie. Zawsze miałam cień nadziei, że może dany cykl będzie szczęśliwy. Teraz wyzbyłam się tego, co nie znaczy, że będzie mi lepiej... Mój mąż, raczej optymista i realista ostatnio sam przyznał, że zaczyna wątpić w to, że uda nam się naturalnie. 23.12 idę do mojego lekarza kolejny raz poprosić o skierowanie na hsg. Dodatkowo chcę poprosić o skierowanie na badania hormonów - do tej pory zbadałam na własną rękę prolaktynę i tarczycę. Znowu będę się czuła, jakbym chciała coś od niego wyłudzić, chociaż do tej pory nigdy nie dał mi żadnego skierowania na nic. Ale proszenie o to i potem słuchanie że to badanie jeszcze nie, najpierw zrób tamto, a tak w ogóle to najlepiej invitro sprawia, że czuję jeszcze większą niemoc :( wiem, że to co teraz napiszę jest strasznie głupie, ale czasami nachodzą mnie myśli, że może los specjalnie nie daje nam dziecka, bo byłabym złą matką?


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2019, 11:39

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)