zakochanaaw A może to pomoże? 4 stycznia 2020, 21:18

Dziękuję dziewczyny!!! ❤️
Dziś się masakrycznie czuję... Gardło, głowa, katar, kaszel i kichanie... Ehhh coś mnie i mojego bierze 🤧🤧🤒🤒
W poniedziałek wracamy do pracy i nie chce tam wracać chora i się męczyć a głupio będzie brać chorobowe a początku roku i to jeszcze po 2 tygodniach wolnego... Dziś zjadłam czosnku z bułką i wypiłam gorące mleczko z miodem i czosnkiem, oby pomogło :)
***
Dziś pierwszy dzień z clo, jedna z dziewczyn mi napisała, żebym się przygotowała, że mogą mnie bardzo boleć jajniki (mogą, nie muszą. Ona po prostu tak miała). Mój się tak przejął, że przestudiował całą ulotkę i się przeraził ile to moze mieć skutków ubocznych po czym stwierdził, że dobrze, że narazie mam po pół tabletki i obym długo nie musiała tego brać 😁
***
Rozebrałam dziś choinkę i już w piwnicy wszystko czeka na przyszły rok, ogólnie wyniosłam też wszystkie świąteczne akcenty, nawet serwetki ;p także już oficjalnie u mnie po świętach 🤣

zakochanaaw A może to pomoże? 26 grudnia 2019, 09:56

I już świata się kończą.
Za dwa dni wyjeżdżamy do Holandii na sylwestra ☺️
Dziś 21dc i 8dpo
Zrobiłam test czułości 20 i to nie z pierwszego moczu i negatyw.
Dziś zanotowałam najwyższą temperaturę odkąd mierzę ją ;o 37,09*C (dodaje nadziei)
I odkąd się obudziłam mdli mnie delikatnie :/ na początku myślałam, że sobie wmawiam czy coś ale dalej mi się to utrzymuje naszczescie delikatnie mnie muli nie mocno.
***
Co do życzeń jakie dostałam to oczywiście mama musiała mnie zirytować (inaczej nie byłaby sobą) kiedy zadzwoniłam złożyć jej życzenia usłyszałam "(...) no i chciałabym w końcu jakiegoś wnuka lub wnuki! Czy ja się ich w końcu doczekam??" Coś tego typu... O wszystkich naszych problemach każdy wie właśnie dlatego im powiedziałam, żeby nie było takich sytuacji bo oni myślą, że to nie wiem zabawne? A ja później popadam w stany depresyjne... Tak samo muszę pogadać z macochą bo jak tylko napije się alkoholu to gada "no my to się wnuków nie doczekamy! Chyba jak sami sobie nie zrobimy to nikt nie zrobi!!"
Nie wiem czy ona to specjalnie gada bo jest głupia cipa czy jest głupia cipa i nie czai, że to mnie krzywdzi...
Zabieramy ich do Holandii żeby tacie pokazać Amsterdam, Hage, czerwoną ulice i morze. W Holandii jeszcze nie był i widziałam, że jak usłyszał, że my się wybieramy, że też by chciał więc jak go zapytałam czy nie miałby ochoty też jechać od razu cichym głosem odpowiedział, że miał cichą nadzieję, że zapytamy a sam się wpraszać nie chciał 😁
Testować testem czułości 10 będę 01.01 i boje się cholernie, będę to chyba robić ze szwagierką, która też ma problemy z zajściem w ciążę ale teraz w styczniu już zacznie procedurę przygotowania do in Vitro!
Boje się żeby się nie podłamała jeśli mój też będzie pozytywny (wiem, że bardzo będzie się cieszyć ale też wiem, jako staraczka, że w głębi serca będzie czuć smutek, żal i przede wszystkim strach) bardzo się boję o ich transfer, oby był udany... Chyba bardziej o tym marzę niż o swojej ciąży... Boje się po prostu o nią jak to zniesie jeśli się nie uda... Musi się udać!! Musi musi musi!!!
Ona zdrowiutka, problem męski u nich jest więc jak już mają najlepszych z najlepszych żołnierzy to wierzę, że transfer się uda i będzie wszystko dobrze! ❤️
Trzymajcie proszę kciuki aby się udało ❤️

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 26 grudnia 2019, 15:45

19.12. byłam na kolejnej wizycie. Leki do stymulacji są.

Oficjalnie w styczniu 2020 in vitro.
10.01. - sprawdzamy co z pęcherzykami.

Dużo się dzieje.
Wierzę, że wszystko jednak będzie dobrze :)

24.12.2019- druga beta 1080,0!!! :D
Jutro zaplanowana wizyta u gina mam nadzieję że wszystko dobrze. Szczęście trwaj, a Ty groszku rośnij, zdrowo <3

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 11 października 2021, 20:43

Zaczynam plamić. Póki co na beżowo... Czyli... Powtórka z rozrywki?
Głupio to zabrzmi, ale tym razem naprawdę jestem wyluzowana i "niech się dzieje wola nieba". A nawet... Jakaś ulgę odczuwam na myśl, że nie będę w ciąży i nie czekają mnie te trudny życia z niemowlakiem, które niemal pokonały mnie fizycznie i psychicznie ostatnim razem.
Ale zdążyłam zapisać się na forum dla czerwcowek 2022. Ledwo przyszłam, zaraz będę się żegnać. Cóż...

Ogólnie mam w domu luteinę (z ost razu mi została) ale nie zaczęłam brać. Jedyne co wchodzi u mnie w grę to zdrowa, silna ciąża. Nie będę już leżeć plackiem i drżeć na myśl o następnym dniu. Trochę się zbuntowałam po tych dwóch wczesnych poronieniach. Synek mnie potrzebuje na maxa. Nie mogę być słaba...

Nina30 Kiedy nadejdziesz 26 grudnia 2019, 19:49

Święta święta i po świętach. Przede mną dwa dni pracy i chrzciny w niedziele. Z ogromna ilością dzieci. W poniedziałek znowu do pracy, wiec na chrzciny pojedziemy tylko na 2-3 h bo mamy ponad 250 km a tego dnia trzeba wrócić do domu. Chociaż się cieszę, bo może nie będzie czasu żeby się nas czepiały.
Dziewczyny dziękuje wam za odpowiedz 😘

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 26 grudnia 2019, 17:36

dzisiaj test negatywny- oczywiście za wcześnie zrobiony... powinnam zrobić najwcześniej w najbliższą niedzielę.
święta z małymi dzieçmi zaliczone. wysłuchwanie zawodowych rozterek szwagierki, wysłuchiwanie ile to ona przez tę ciążę straciła - zaliczone.
zabawa z autystyczną córką drugirj szwagierki - ze łzami w oczach zaliczona. tak strasznie mi żal tej małej. to takie kochane dziecko, a tak przez los skrzywdzone...
pytań o dzieci i ich brak na szczęście nie było. komentarzy, że małe dziecko mi pasuje, na szczęście nie było.
jutro wyjazd na pogrzeb na pomorzu - jestem tym przerażona, bo to nawet nie moja rodzina, tylko męża, nikogo tam nie znam a jeszcze będziemy tam nocować. czuję się mega niekomfortowo.
byle do niedzieli i do testu.
co mnie czeka?

aster Plan B. 26 grudnia 2019, 21:29

23 dc
Wracamy z mężem od teściów, w rytmie swiatecznych piosenek z radia kończymy juz nasze święta. Chyba były udane :) nie bylo pytań o dzieci, zadnych aluzji. Ciesze sie, ze mamy wyrozumiałą rodzinę. Wczoraj mieliśmy nalot rodziny z małymi dzieciakami, ale nie czułam żalu, dzieci są przekonane. Zwłaszcza najmłodsza, 1,5 roczna dziewczynka za każdym razem kradnie mi serce...💜
Zaczyna się szukanie objawów... piersi wydają mi się ogromne, ale czy to coś znaczy? Nie raz już tak było. Brzuch mam mega wzdęty, hmm... czy to aby nie wina 3 - dniowego obzarstwa? Poza tym nic, nie czuje nic specjalnego. Wręcz jakby pustkę, myślę, że i tym razem się nie udało. Do końca tego roku nie chcę się nad tym zastanawiać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2019, 21:32

Dobrze, ze Swieta sa raz w roku, bo trzy dni obrzarstwa i lenistwa wychodzi mi bokiem. Co prawda moje Swieta byly bardzo inne, poniewaz spedzilam je tylko z mezem w Londynie przygotowujac sie do przeprowadzki. Nawet choinki nie ubieralismy 😊, ale bylo super, mimo ze w mieszkaniu wszedzie pudla i wciaz robimy selekcje co zabrac. Wlasnie skonczylam konsumowac moj ostatni deser (gofry z lodami i bita smietana) i czuje sie jak wieprz przed ubojem,ale stwiwrdzilam, ze odpuszczam wszystko przez te trzy dni. ......zadnych rozmow o cycklach, invitro i to co przede mna.
Od jutra powrot do rzeczywistosci........ za 3 tygodnie zaczynam invitro. 24 grudnia mielismy wizyte u pielegniarki, ktora wyslala nas na badania krwi i wytlumaczyla caly proces......z tego co nam powiedziala to sa dwie opcje:
1. Stymulacja, pobranie i tranfer - to zajmie 2.5 miesiaca
2. Stymulacja, pobranie, zamrozenie bo moje jajniki beda musialy odpoczac od stymulacji przez dwa miesiace i potem tranfer.

Ciesze sie, ze zaczynamy, ale to i tak dlugi proces i nieustanna walka z moimi myslami.
Mam nadzieje, ze mialyscie Swieta pelne milosci i wyrozumienia oraz ze rodziny oszczedzily was nie pytajac kiedy beda dzieci.
😊😊😊😊

37+0
Ciąża donoszona. A ja w szpitalu od niedzieli, czekam do obchodu zobacze co zadecydują, może dzisiaj juz wyjde.
Został tydzień do 3go stycznia czyli już do kladzenia sie na oddział do mojej Pani Doktor.
Jakies tam skurcze piszą mi sie na tym ktg, ale położna stwierdzila ze albo te skurcze moga trwac nawet dwa tygodnie przed albo zwiastowac poród.

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

zakochanaaw A może to pomoże? 27 grudnia 2019, 08:07

Dziękuję dziewczyny ❤️
Kurcze od kilku dni mam problem ze spaniem... Cały dzień senna jestem kładę się spać a od ok. 4 rano co chwilę się budzę i zmuszam do spania bo czuje się już wyspana... A wiem, że jakbym wstała to później bardzo szybko bym padła... Eh.. 😐
Dziś od 4 mdłości mnie męczą delikatnie, nie wiem dlaczego... Nie chce sobie wmawiać, że to napewno ciąża bo jest przecież za wcześnie na coś takiego...
Ale wczoraj jak ściągnęłam stanik mój się zdziwił jak bardzo mi piersi urosły i że strasznie widać na nich żyłki a szczególnie przez sutki żyły widać, masakra... Ogólnie noszę rozmiar 85D, ale ostatnio kupiłam sobie stanik i z jednej strony sutka mi było widać 🤣 więc poszłam kupić 85E i cieszyłam się, że jest idealny a teraz jest za mały 🤣🤣 chyba powiedzenie "oby poszło w cycki" się u mnie sprawdziło 🤣🤣🤣

16 grudnia byłam u ginekologa. Dostałam skierowanie do szpitala z objawami hiperki. Po zgłoszeniu się do szpitala uzgodniłam z ordynatorem, że jednak nie wymagam hospitalizacji... w końcu tydzień zdychałam ale już czułam się lepiej więc jeśli miałam najgorsze za sobą to po co? Na dziś jest lepiej. Jestem już po okresie więc z jajnikami już powinno być dobrze.
Dostałam zestaw leków: antybiotyk doksycyklina + globulki dopochwowe i czopki distreptaza.
Oba leki nie mogły być przyjmowane z lekami przeciwzakrzepowymi, a ja jeszcze kłułam się neoparinem (dobrze, że przeczytałam ulotkę). Po skończeniu zastrzyków, odczekałam 3 dni i wzięłam czopek distreptazy. Z dnia nadzień coraz gorzej... akurat na święta. W nocy wybudzał mnie ból pomiędzy odbytem a pochwą... boli tak w środku jakby jakiś skurcz... wypróżnienie to łzy i istne cierpienie ale później jest lepiej... Wzięłam 3 czopki i zrezygnowałam. Boli ale mniej. Całe święta siedziałam z lekarzem gogle i czytałam o szczelinie odbytu i przetoce... jejku żeby to jednak były tylko jakieś hemoroidy... Nie wiem o co chodzi ale oba schorzenia, które pasują mi objawowo leczy się właśnie distreptazą po której ja czułam się gorzej.
Nie wiem co to się tam narobiło... pierwsze bóle tego typu miałam po laparoskopii, bolało ale przeszło, a teraz znowu po punkcji jeszcze bardziej niż po laparo... jak zaczęło przechodzić to po tych czopkach wróciło na nowo. Seks nie istnieje. Ja cierpię. Nie wiem czy to zbieg okoliczności czy co ale to nie jest normalne. Święta i urlopy lekarzy też nie sprzyjają leczeniu... Pierwszego proktologa mam dopiero na 07. 01 i to tego z najgorszymi opiniami. Do lepszych wcale nie idzie się dodzwonić lub nie mają grafiku na nowy rok. Jeszcze do tego wszystkiego zaczęła mi się jakaś swędziawka na dole... Boże... zlituj się błagam...

Jak z osoby szczęśliwej i zdrowej, aktywnej seksualnie stałam się wrakiem i cieniem samej siebie... a właśnie sama to sobie zrobiłam podejmując decyzję o chęci założenia rodziny. Zabija mnie to... mój wrodzony instynkt macierzyński mnie zabija, powoduje ból i cierpienie. To była chyba najgorsza decyzja w moim życiu. Decyzja, że chce zostać matką.

<3 19 tygodni i 3 dni <3

No i po Świętach :).
Jaś nadostawał zabawek i leżaczek do którego musi się przyzwyczaic :). Jakoś przeżyliśmy, w sumie to dla nas Święta skończyły się w pierwszy dzień świąt, gdy wieczorkiem wróciliśmy do domu od mojej Mamy. Wracając zajechaliśmy jeszcze do rodziny Męża z zaproszeniami na chrzciny i w sumie już wszyscy są zaproszeni.
Wczoraj mieliśmy leniwy dzionek, dużo przytulania, spania.

Niestety od soboty walczymy z katarem. To prawda, że siłę dziecka poznaje się dopiero w momencie odciagania kataru :D.
Ja też byłam chora, co rok mam problem z zatokami. Na szczęście i Jaś i ja powoli dochodzimy do siebie.
W przyszłym tygodniu podjedziemy do pediatry, żeby go osłuchała czy katar nie spowodował zapalenia gardła albo coś.

Ten nasz Maluch jest już taki kontaktowy 🥰. Bardzo lubi z nami rozmawiać, głaszcze nas po policzkach, dużo się śmieje 🥰.
Bardzo ładnie bawi się zabawkami i już normalnie je chwyta, pozbył się małpiego chwytu.
Czasem uda mu się samemu usnąć w łóżeczku, jednak najbardziej lubi wtulić się we mnie i zasnąć w moich ramionach 🥰.

O 5 rano ktg skakało 107-113, więc się zestresowałam😟
Kolejne ktg o 9 i nikt nie mówi żebym się odłączyła... W końcu pytam położnej dlaczego, a ona informuje mnie radośnie, że mam stały zapis - ktg 24/h...
No to ja panika i w ryk. Tel. do męża a ten mówi, że spokojnie, żebym poczekała na lekarza, no to mnie tylko wkurzył, bo uznałam, że za mało się nami przejmuje. Później mi wyjaśnił, że chciał mnie uspokoić, ale średnio mu wyszło...

Na obchodzie pani dr powiedziała, że dali mi jeszcze w Święta luz, ale już jest wysoka ciąża i że bezpieczniejszy jest stały zapis i stąd ta zmiana, a ktg na razie ok. Ufff.
Plan cięcia na 30 stycznia, ale najpierw 30 zrobimy usg, sprawdzimy przepływy i jak się nie pogorszą, a ktg będzie ok to może pozwolą nam przeczekać do 2 lub 3 stycznia...

Z nowości l okazało się, że cały czas źle miałam termin porodu wyznaczany - na 25 stycznia, a powinien być na 27 st. (Wg BBF też 25 st.). Stąd ciąża de facto jest 2 dni młodsza i donoszona nie 4 a 6 stycznia. Czyli Malutka tak czy siak urodzi się przed terminem ciąży donoszonej 😔

Przejrzałam chyba wszystkie dostępne kalkulatory ciąży i 8/10 wskazuje na 27 stycznia, przy czym jeden z nich mimo terminu na 27 stycznia określa że jestem w 35w6d, a nie jak twierdzą u mnie w szpitalu 35w4d... Ja wiem, że to tylko dwa dni dla ludzkości, ale aż 2 dni dla Małego Ludka w brzuszku 😔

W Święta rozmawiałam z mężem że w sumie nie miałabym nic przeciwko stałemu zapisowi na ostatnie dni, byle nas przetrzymali na Nowy Rok...

Teraz ktg wygląda ładnie, tylko tyłek już mnie boli od leżenia w jednej pozycji a to dopiero 3h leżenia 🙈

Marzena1988 Czekamy na CUD ... 26 grudnia 2019, 13:45

Starania od października 2013roku. Przez ten czas przewinęliśmy się przez 5 lekarzy, klinikę, setki badań, faszerowanie lekami(czasem miałam wrażenie, że eksperymentują na mnie a nóż coś jej pomoże 😁). I teraz 23 grudnia beta wyniosła po pierwszej inseminacji 16,79. Jutro powtórka bety, zobaczymy co z tego wyjdzie 🤗...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2019, 13:47

zakochanaaw A może to pomoże? 28 grudnia 2019, 20:30

Jutro chyba zatestuje tym testem czułości 10, strasznie się boję ale myślę, że będzie negatyw.
Ogólnie... Jeśli ciąży nie będzie to zacznę się serio zastanawiać czy ja nie mam coś z głową... Nagle mam jakieś objawy ala ciążowe...
Temperatura wysoko, szyjki nie mogę dosięgnąć i ogólnie jest tam mega miękko i jakby ciaśniej nie wiem, libido mi spadło, mdli mnie... Dziś mi szwagierka powiedziała, że jakoś inaczej wyglądam i że moje oczy bardzo błyszczą... Więc mój organizm robi sobie ze mnie ostro jaja 🤣🤣🤣

6tc+5d (28 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

Dzięki Dziewczyny za słowa otuchy, trzymam się nawet nieźle, to głównie zasługa mojej najlepszej na świecie lekarki prowadzącej.

Niestety miałam dziś wątpliwą przyjemność obcowania z państwową służbą zdrowia (muszę to z siebie wyrzucić bo wybuchnę) i powiem szczerze, że 1,5 h oczekiwania (a byłam druga w kolejce), było najprzyjemniejszym momentem wizyty. Lekarz oczywiście zakwestionował wszystkie leki na immunologie (ale tego się akurat spodziewałam), miał też pomysł odnośnie brania Utrogestanu i Estrofemu, powiedział że odstawimy leki w 8 tc, zasugerowałam że zgodnie z zaleceniami kliniki ivf mam brać je do 12 tc, stwierdził że nie ma takiej potrzeby i mam odstawić leki w 8 tc. Zapytałam czy w takim razie dostanę skierowanie na badnie progesteronu i estradiolu (w końcu warto skontrolować czy organizm coś produkuje kiedy się to odstawiła, zwłaszcza że jestem na cyklu sztucznym), na co lekarz stwierdził, że nie ma takiej potrzeby. Zadałam zatem pytanie na jakiej podstawie leki maja być odstawione, w odpowiedzi usłyszałam "bo w invimedzie tak robimy". Serio?! 🤦‍♀️ Stwierdziłam, że siedzi przede mną kołek, a dalsza rozmowa nie ma sensu. Być może ma rację, być może można odstawić leki szybciej, ALE nie na podstawie "widzimisie", a argument "bo tak robimy" to nie jest żaden argument, to traktowanie pacjenta jak debila. Usg to była kolejna porażka, nawet nie będę opisywać bo sam na koniec sam stwierdził, że się mógł pomylić w pomiarze. 🤦‍♀️ Najważniejsze, że widziałam bijące serduszko i dostałam co chciałam czyli skierowanie na prenatalne. Miła pani po wizycie zmierzyła, mi ciśnienie "o podwyższone trochę", byłam zaskoczona, że tylko trochę, bo wyszłam z gabinetu na takim wkurwie jakiego dawno nie miałam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2019, 19:06

24.12 przez cc w 35tc przyszedł na świat Aleksander 1790gram 46cm i 9 punktów Apgar <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2019, 21:27

Marzena1988 Czekamy na CUD ... 27 grudnia 2019, 17:52

Dzisiejsza beta 177,6 jestem troszkę spokojniejsza 😁

Święta z ponadrocznym dzieckiem mogę zaliczyć do "łatwiejszych" niż tych sprzed roku, z niemowlakiem (kiedy to nie dało się przewidzieć pory i długości drzemek, Młoda była przestymulowana ilością bodźców).
Śmiem twierdzić, że to co było przebodźcowaniem, w tym roku było atrakcją - choinki, u każdego inna, lampki, światełka, dekoracje (o zgrozo). Dużo dzieci.
Z choinką nie mieliśmy większych problemów - nauczyliśmy ją, że choinka jest "cacy", więc podchodzi i głaszcze. Mamy też drugą, mniejszą, na którą mówi "maaa" (zamiast mała).
Zaliczyliśmy dwie wigilie (gromadne, nie kameralne) i każdy dzień świąt gdzie indziej. Dużo wrażeń. Do tego idą piątki (kilka nocy przed świętami to był maraton pobudek, a ja byłam zła, niewyspana i kłótliwa, czy też podatna na konflikty z mężem, kilka raz popłakałam się z bezsilności, np. gdy na wymytą białą kuchnię Młoda wysypała przyprawę do piernika, bo jak się okazało nauczyła się otwierać ciężkie szuflady w kuchni).
No ale wracając do świąt, po do pierwszym dniu w nocy były histerie, krzyczała przez sen "nie, nie chce", budziła się co chwilę, a finalnie wstała o 4, mąż poszedł się z nią pobawić do 7 bo ja już za bardzo nie kontaktowałam. To było po wizycie u teściów. Pozostałe noce spoko, dziecko spało do 9-10. Jak Mąż opowiedział rodzicom o zajściu, to stwierdzili, że to nasza wina bo tak sobie nauczyliśmy dziecko.
Nie chcę być tendencyjnie złośliwa, ale to może przez moje emocje... niby stłumione w środku, ale kilka razy miałam podniesione ciśnienie: m.in. gdy teściowa podała wbrew mojej woli dziecku szampana picolo, albo pokazywała jak malować oczy drewnianym patyczkiem (nietrudno się domyślić, że w wykonaniu małego dziecko prędzej dojdzie do wybicia oka). Może i nie chce źle, ale czasem chyba brakuje jej refleksji.
Zauważyłam, że kiedy jestem wyluzowana np. podczas spotkań u mojej rodziny, to dziecko bawi się, biega, śmieje, tańczy. Aha no i je - chce próbować ze stołu różnych rzeczy. Np. zajada się pomidorami i winogronem (owoce kocha, jak widzi banana to jest awantura). Kilka raz chwyciła ciasto - to jej dałam trochę spróbować, bo uważam za szczyt hipokryzji rodziców jedzących słodycze (na imprezie) a zabraniajacych tego dziecku. Dzieci nie są głupie. Prawdą jest, że zjadła tego trochę i zostawiła, wróciła do owoców. Gdybym zabroniła i gderała, jej chęć by wzrosła, w przyszłości pewnie obżerałaby się po kryjomu (oj jak dobrze znam te sytuacje z mojej pracy - rodzice po kryjomu jedzą słodycze, w nadziei że ich dzieci ominie słabość do słodyczy).
Generalnie apetyt ma dobry, chociaż nie chce jeść wszystkiego. Z Wigilii jadła barszcz, rybę (na którą mówi PLUM :)), makaron łazanki, fasolę. Czasem w porze kolacji je tylko trochę, jak poje owoców to nie chce chleba - nie wmuszam.
I tutaj spotykam zabójcze spojrzenia matek, nie sądziłam, że to może budzić aż takie emocje - starsze pokolenia się dziwią, jak to dziecko tak samo chętnie je, a inni doszukują się drugiego dna.

Widzę, że ludzi drażni to co postrzegają jako wierzchołek góry lodowej - efekt cieżkiej pracy. Np. dom, praca - tak, jakby samo się zrobiło, przyszło, dostało - nie wiem.

Z życzeń to najczęściej słyszałam "drugiego dziecka" i "koniecznie chłopca". Bo przecież dwójka musi być. Parka. Koniecznie. Niektórzy dodają "żebyście nie mieli lepiej, niż my"
Trochę mnie smuci, że w naszym społeczeństwie nadal chłopcy mają większą wartość, niż dziewczynki.

Co do Młodej poszerzyła zasób słów m.in. o "sama". Teraz wszystko chce robić SAMA. Myć zęby, nasypywać mi kawę do kubka, nawet myć się (odgania mnie rękami i naśladuje moje ruchy). Czasem powtarza słowa: czekaj, chodź tu, gdzie, jeść, myć, zbój.
Wchodzi na pomocnik kuchenny i rząda banana. albo MAN (mandarynka)

Cykle mi się skróciły do 24 dni. Nie wiem, czy coś sobie nie pochrzaniliśmy z przytulankami w tym miesiącu...

Strzeliłam wywód.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)