🤰 33t6d 🤰
85 % ciąży za Nami
43 dni do porodu z USG/46 dni do porodu z OM
Wczoraj wizyta. Po ostatnich przebojach na SOR gin teraz wszystko spokojnie i w porządku. Malutka przez ostatnie 3 tygodnie urosła do 1986 gramów. Główka 30,31 cm, brzuszek 26,63 cm a nóżka 6,65 cm. Kruszynka Nam rośnie. Lekarka uspokaja - brat w dniu przyjścia na świat miał 3090 gram, mama 2450 g. a tata 2750 g więc w kogo ona ma być wielka ??? Do tego statystycznie dziewczynki rodzą się mniejsze no i ta SUA podwójna pępowina też pewnie robi swoje. Więc przewidywana waga porodowa Liwki to ok 2700 gram. Moje łożysko, szyjka, wszystkie przepływy Nasze oraz wody płodowe ok.
Powoli zbliżamy się do końca, wiec schodzimy z leków. Mogę odstawić luteinę do środka już, szyjka na tym etapie ciąży i tak może się już naturalnie skracać. Magnez, duphaston i no spa przeciwskurczowo jeszcze chwile z Nami zostaną. Mamy też zielone światło na seks - boję się jednak jakoś jeszcze a za dwa tygodnie na masaż krocza - muszę kupić olejek. Już tak niewiele czasu zostało Słoneczko do Naszego spotkania. Mama i nie może się doczekać i trochę się obawia o poród, Twoje zdrówko i jak to będzie już w domu, we czworo, jak Maks na Ciebie zareaguje ...
Łóżeczko dziś już rozłożone, pięknie się prezentuje takie różowe + cotton bolls jako dekoracja i mała półeczka na drobiazgi obok. Wszystko już poprane, większość uprasowane i poukładane. Komoda z ciuszkami prawie gotowa. W szafie zawisły miniaturowe wieszaczki z sukieneczkami
Chrzestni wybrani i oficjalnie poproszeni o udział w Twoim życiu. A mama cieszy się ostatkami sił
Po wypłacie dokupię jeszcze laktator, karuzelkę, 2 ręczniki z kapturkiem, szumisia, jedną szmatkową przytulankę, dodatkowe lusterko do auta, parasolkę do wózka, obrazek na ścianę i pompony tiulowe ( zawsze chciałam takie mię a do chłopca nie bardzo pasowały :p ) a dla siebie koszulę do karmienia i kapcie i będzie wsio. Trzeba napisać wreszcie plan porodu, zrobić ostatnie badania niedługo i spakować torbę do szpitala, niech czeka na godzinę 0.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2020, 20:32
Ten cykl totalnie bez starań. I chodź na początku było mi przykro, teraz żyje czymś innym. Tym co się wydarzyło dzisiaj. Tym że zdecydowali za nas. Za kobiety, za rodziny. W dużej mierze skazując na niewyobrażalny ból. Jestem zła, rozgoryczona, po prostu łzy same cisną się do oczu. Chorzy ludzie, chory kraj. 🖤🖤🖤🖤🖤
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2020, 22:18
Właśnie wracam do domku. 25+1
Po dwóch tygodniach w szpitalu gdzie spędziłam święta i sylwestra dostałam zgodę na powrót na swoją kanapę.
Oczywiście leżymy do samego końca, leki i kontrolę co tydzień ale wierzę, że z każdym dniem będzie lepiej.
Teraz Odliczam do 30 tygodnia. W okolicach walentynek może odetchne, a później zobaczymy co dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2021, 15:02
Stało się! test pokazał 2 tłuściutkie kreseczki.... łzy, zamieszanie, panika, radość.....
Miało się naturalnie nie udać, miały być inseminacje, in vitra....
A jednak!
Całkiem niespodziewanie okazało się, że jestem w ciąży. Cieszę się jak wariat, Boję się jak szalona o maleństwo. Przeczołgana doświadczeniem czekam spokojnie, nie jestem kąpana w gorącej wodzie.... W przyszłym tygodniu zrobię szereg bet żeby mieć pewność że kuleczka rośnie, umówię się na 1 wizytę (chyba już serduszkową) czy ulży mi jak zobaczę serduszko bijące w idealnym rytmie pod moim sercem? Troszkę na pewno, ale strach i obawa na pewno i tak zostanie....
2020.
Nie wiem, czy realizacja postanowień noworocznych przebiegnie bezproblemowo, ale jakieś mam i są one dość sprecyzowane:
☑ ukończyć kurs, na którym aktualnie jestem (z dobrym wynikiem!) 💻
☑ zmienić pracę 🏢
☑ stać się właścicielką pupila 🐈/🐕
☑ pojechać w daleką podróż, najlepiej do Ameryki Południowej 😍
☑ odpuścić starania- im dłużej to trwa, tym trudniej mi o tym nie myśleć. Śni mi się to po nocach, w drodze do pracy czytam o płodności, każdą wolną chwilę również poświęcam na wyszukiwanie nowych przyczyn- szkoda mi nawet czasu na czytanie książek, bo przecież lepiej przeszukiwać internet i szukać odpowiedzi, których tam nie ma... Nijak nie potrafię się zrelaksować. Ponadto co miesiąc tracę czas i pieniądze na kolejne badania, które zupełnie nic nie wykazują. Chce odpocząć, porządnie psychicznie odpocząć.
Nie staramy się jakoś wyjątkowo długo, prawie 1,5 roku, ale mój świat zdążył wywrócić się do góry nogami. Mąż jest odporniejszy, potrafi o tym nie myśleć i po prostu żyć, ja- niekoniecznie. Mam wrażenie, że pierwszy rok małżeństwa straciłam na starania, zamiast cieszyć się tym, jakiego mam wspaniałego męża.
Ovu też uzależniło. Ale ma też swoją dobrą stronę- doceniam, że mogłam tu być, poznać Wasze historie i zaczerpnąć wiedzy z Waszych doświadczeń. Dziękuję za to! 😘
Jesteśmy jeszcze z mężem względnie młodzi, więc liczę na to, że jeżeli jakiś czas poświęcimy sobie to nasza szansa na potomstwo nie przeminie 😉
Mam nadzieję, że napisanie tego posta pomoże mi wytrwać w postanowieniu 😛 mam też nadzieję, że jeśli wrócę tu za jakiś czas, wszystkie przejdziecie na ciążowa stronę prowadzenia pamiętnika! 💪❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2020, 11:45
7tc+3d (33 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
Estradiol 243,91 pg/ml
Progesteron 96,19 ng/ml
W końcu w domu, męża udało się scholować bez komplikacji 💪 nawet nie protestował jak powiedziałam, że chce już iść, zuch chłopak 😊 Jestem zmęczona, ale totalnie nie chce mi się spać. Cały wieczór ściemniałam, że pije wino (czyli sok porzeczkowy), poszło nawet łatwo, before był u nas więc znowu przygotowałam butelkę od wina z sokiem, a w lokalu zamawiałam sok w kieliszku, kiedy ktoś chciał coś zamówić dla mnie mówiłam, że tym razem wodę bo potrzebuje przerwy. Nikt nic chyba nie zauważył, oprócz tego że nie tańczę, ale tu wykpiłam się okresowo bolacym brzuchem.
Mdłości nie dokuczały mi ani w dzień ani w trakcie imprezy, więc już, się uruchomiło czarnowidztwo stosowane, ale jakoś tak bez stresu, po prostu myślówka, dobrze, że dzisiaj usg. Zaczynam się psychicznie przyzwyczajać, że to schizowanie będzie ze mną dopóki (tak jak napisała Jeheria) nie wezmę dziecka w ramiona. Na to nie ma żadnej rady.
Aaaa i najważniejsze..
Dziewczyny, wszystkiego najlepszego w nowym roku, aby spełniły się Wasze marzenia, żeby siła i wytrwałość w dążeniu do celu nigdy Was nie opuściły, nawet w najtrudniejszych momentach!
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2020, 22:40
#żalppst 🙄
Kiedyś w pamiętniku napisałam, że moi rodzice nie interesują się przygotowaniami do narodzin Malutkiej. Nie pytali jak tam wyprawka, czy nam pomóc w wyborze, czy finansowo... null.
Po narodzinach Marysi nagle się uaktywnili i to w formie niespecjalnie nam odpowiadającej...
W dniu cesarki rano zadzwoniłam do mamy powiedziałam, że to dziś i że damy znać jak będzie po wszystkim. Czekanie na cc się wydłużało, więc profilaktycznie napisałam SMS, że czekamy i się odezwiemy. Zanim mnie wzięli to mama już kilka razy dzwoniła, ale nie odbierałam bo myślami byłam już gdzie indziej. Mąż jak już odwiedził Marysię na patologii i został do mnie wpuszczony zadzwonił do mojego taty, powiedział co trzeba i poprosił by przekazać reszcie rodziny. Powiedział też że ja jestem na budziku i odpoczywam i że się odezwiemy za jakiś czas. Od tej rozmowy moja mama dzwoniła przez dwa kolejne dni do mnie prawie co 2 godziny... Nie odbierałam bo fizycznie nie miałam siły na rozmowy. Początkowo odbierał tel. mąż a później nie odbieraliśmy w ogóle, bo ileż można.
W kolejnych dniach przy każdej rozmowie z rodzicami słyszałam kolejne złote rady. Że mam symulować że źle się czuję, by mnie zostawili na dłużej, że mam robić ćwiczenia na kręgosłup skoro mnie boli (taaa po cc🙈), że mam Malutkiej wkładać palec do buzi żeby się uczyła ssać, a jak stwierdziłam, że poczytam o tym ssaniu to usłyszałam "no skoro wolisz czytać nie słuchać dobrych rad (z wymownym wyrzutem w głosie). A i mam pić hektolitry bo nie nie będę miała pokarmu, a to czy go będę miała to tylko zależy od mojej głowy 🤷🤦
Do tego doszły rady, żebyśmy się zorientowali czy szpital nie ma pokoi na wynajem bym nie musiała do Małej dojeżdżać lub pobliski hotel, a dla nich pieniądze nie grają roli i wszystko nam sfinansują (mieszkamy 10 km od szpitala, z którego widać kolumnę Zygmunta - jak myślicie jakie ceny za wynajem czegokolwiek w promieniu tych 10 km?🙈).
Aha i żebym nie była głupia i jak tylko będę dojeżdżać do Marysi to tylko taksówkami - oni nam kasę na to dadzą.. serio?🙈 Bo ja to nie wiem jak się poruszać po Wawie i jak dbać o swoje bezpieczeństwo po cc. Jakoś się nie zastanawiali nad moimi podróżami nie tylko po stolicy ale i do niech ponad 350 km w zaawansowanej ciąży 🙄
A i najważniejsze. Mąż im tłumaczy na początku, że Marysia jest na patologii, gdzie wstęp ma tylko matka i upoważniony ojciec, że są restrykcyjne zasady sterylności, że wcześniak bez odporności i że przez pierwsze dwa tyg. conajmniej trzeba ograniczyć kontakty z ludźmi. No to moi rodzice już na drugi dzień po cc chcieli przyjechać 🙈 Mąż im mówi ze nie, a następnie go dnia mama mnie pyta kiedy się spotkają z wnuczką bo oni trasę mają opanowaną i tak na 15 min. by wpadli (jadąc tu prawie 6h w jedną stronę 🤯). No to mówię, że jak Mała wyjdzie do domu to wtedy będzie czas na umawianie wizyt... wymowana cisza w telefonie.
Teraz to opisałam dość logicznie ale to były przez ostatnie dni taktyczne rozmowy, aż wczoraj pękłam...
Akurat to nie był najlepszy moment na rozmowy, bo w tym dniu odkryłam że spuchły mi nogi, mam jakiś guzek pod pachą a bezpośrednio przed rozmową wylałam trochę cennego mleczka dla Malutkiej, a tu takie różne sugestie słyszę, no to mówię z wyrzutem, że cała ciążę się nie interesowali mną ani wyprawką a teraz mi radzą jak mam żyć po wyjście ze szpitala skoro jeszcze go nawet nie opuściłam i że no nie ogarnę wszystkiego na raz, że muszę na bieżąco rozwiązywać problemy a nie generować i przewidywać nowe itd. no i w sumie się rozliczyłam.
Chyba nie mam jakiegoś baby blues'a mimo całej ogólnej sytuacji, a mąż mówi, że jestem mega dzielna i jak na mnie twarda psychicznie. Może jednak trochę emocjonalnie podeszłam do zachowania rodziców, ale no kurczaki! Ciągle nam coś radzą, ciągle dzwonią, ciągle coś... mieliśmy w tym tygodniu wrażenie że linia telefoniczna nie pozwala nam na bycie sam na sam ze sobą z mężem.
Ja wiem, że rodzice się troszczą, bo to moi rodzice, tyle że przez ostatnie 15 lat się tyle mną nie interesowali co w ostatnich dniach i nie doradzali jedynie słusznych rozwiązań.
Jak mi przeszło to postanowiłam wieczorem załagodzić konflikt i wysłać im sweet focie Malutkiej. A że mąż właśnie ja zarejestrował to dołączyłam sweet zemstę czyli list gratulacyjny od Warszawy dla nowej Warszawianki podpisany przez prezydenta m.st. Warszawy (moi rodzice są betonowo z przeciwnej frakcji 😜)... Nie oddzwonili, a dzisiaj mama odniosła się tylko do zdjęcia Malutkiej. Des razy podnosiłam temat że ma już PESEL, że w w Warszawie zarejestrowana (my mieszkamy formalnie poza stolicą - jakiś 0,5 km od granicy, e jednak nie Wawa) itd. a mama zupełnie ten wątek ignorowała i zmieniała temat. Ja tam jestem dumna z naszej Warszawianki, a jakiś mały triumf też czuję - dziadkowie muszą to przełknąć 😉
Bieżące sprawy:
Marysia nadal nie wie jak używać smoczka, nadal na sondzie. Dzisiaj lekarz nam powiedział, że we wtorek zajmie się nią rehabilitantka i zobaczy co da się zrobić, bo tak to my już nie jesteśmy w stanie jej pomóc 😔 Źli jesteśmy że to trafiło na długi weekend, bo by się pewnie nią już dziś, czy jutro zajęli. A może z pomocą bożą sama nas wszystkich zaskoczy...
Za to Malutka ma za sobą pierwsza przeprowadzkę (nie licząc porodu) od dziś rezyduje w podgrzewanym łóżeczku, ale już nie ma patologii ☺️ w końcu w ubranka (za luźne na nią no ale że długa to nie ma rady), w beciku, jak normalny noworodek 🤗 Jeszcze jej nie widziałam, bo pozwoliłam mężowi być przy tej przeprowadzce, pójdę do niej po 21 dopiero bo teraz pora pielęgnacji, zmiana warty i takie tam i średnio jest dostęp do bobaska. W każdym razie kolejny krok za nami i wychodzi na to że Malutka na prawdę ma jeden tylko problem cywilizacyjny u oby tak zostało, znaczy żeby się inne nie pojawiły a ten rozwiązał.
Mąż był na wieczornej mszy i po niej dzwoni do mnie przed chwilą i pyta czy nie mam dla niego jakiejś ważnej informacji. Nie zajarzyłam, a on, że tydzień temu o tej porze kazałam mu wracać bo zapowiedzieli mi cesarkę... No nie, nie zamierzam jutro rodzić 😂❤️
Last one...
Z serii miej wyje... a będzie ci dane...
Do wczoraj miałam salę tylko dla siebie ale w końcu dokoptowali mi młodą dziewczynę po sn. Dobra, ja też młoda 😉 ale ona conajmniej dekadę młodsza ode mnie. O ciąży dowiedziała się dopiero w 5 mc... nooo myślałam że takie rzeczy tylko w tv🙈 Urodziła w 30 tc, więc świadomie w ciąży była caaały miesiąc 🙈 Jutro już wychodzi do domu, dzieciak na OIOMie a ona mówi o tym jakby był w jakimś kurorcie, no stres... Ja 6 doba i walczę o każdą kropelkę, ona przystawiła laktator i zapełniła butelkę 😧 noż ku.... Sprawiedliwości gdzie jesteś?🙄
Ufff, chyba nadrobiłam zaległości 🙃
@sssss - tak mniej więcej ściągam zgodnie z tą regułą, tylko że zamiast pół godziny, to wydłużam do ok 40-50. Przerwy od skończenia jednego do drugiego to ok 2h a i tak wychodzi obiegnie 15-19 ml na całą sesję z obu piersi. Piję też femaltiker od paru dni, no ale opornie idzie.
Za to doktor na obchodzie stwierdziła że chodzę jakbym operacji nie miała. Przynajmniej tu mi się udało i na prawdę tylko czasami sobie przypominam, że muszę zastopować swoje ruchy i gesty.
A i tak moja sąsiadka i wczoraj i dzisiaj sprowadziła sobie do pokoju po 4-5 gosci, siedzieli całe popołudnia w naszej sali (ok 5m2) więc duszno, hałas, kompletnie nie mogłam się zdrzemnąć w ciągu dnia jaka mąż był u Córci. No co zabrał wyczucia i taktu. Mam nadzieję że jutro wyjdzie, bo jak nie to chyba już będę interweniować by się wynieśli w diabli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2020, 20:51
Środa, 13 dc.
Powoli przestaję wierzyć, że przejdę ten etap. W szpitalu, owszem, byłam. Podczas mojego 5-cio godzinnego (!) pobytu wyniki zostały sprawdzone, wszystko ładnie pieknie, zostałam przyjęta na oddział, ba, nawet łóżko już dostalam. I kiedy już zdawało mi sie, że chyba tym razem wreszcie się uda, wzięto mnie na usg. 13 dzień cyklu i jak się okazało jest już po owulacji, endometrium za grube do zabiegu. 🤦 Wcześniej mówiono mi, że mam być przed 14 dc...
Lekarka potwierdziła - polip jest, a nawet 2, i to książkowe 😂 widać także mała przegrodę w macicy. Zabieg przełożony na następny cykl, koło 10 dc. Oczywiście wcześniej test covid.
Już nawet nie chce mi się denerwować.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2020, 14:29
16 dc/2dpo
Nastrój 4/10
Urlopie! Gdzie jesteś?!
Swoją drogą dowiedziałam się, że po urlopie czeka mnie wymaz w kierunku COVID-19. Ot nowe wymogi!🤷♀️ zajebiście biorąc pod uwagę że dzień później miałam iść na wesele kuzyna.
Jezuuu jak mnie dzisiaj wszystko denerwuje. Niech mnie ktoś ogłuszy bo sama ze sobą się męczę 😅 jest upiornie gorąco, w pracy muszę chodzić w masce. W sumie to mogę nic nie robić a i tak czuję że mi gorąco i się duszę! M jak zwykle na nic nie narzeka. Jak on to do cholery robi?! Pracuje naprawdę dłuuugo i ciężko. Jestem z niego bardzo dumna ale to normalnie jest człowiek cyborg! Niepokoi mnie zwiększenie ilości wykonywanych testów...czy ta moja operacja dojdzie do skutku?😓 nie chcę aby była odwlekana w czasie...
Pomyślałam, że może zacznę tu pisać... Czasem człowiek musi się wygadać, a nie ma po prostu komu.
Z mężem oczywiście rozmawiam, na temat prób i naszych starań. On zawsze powtarza, że mnie kocha i że mam się nie przejmować - uda się to się uda, nie to staramy się dalej, a gdyby okazało się, że dzieci nie możemy mieć, to zawsze możemy adoptować.
Jestem mu bardzo wdzięczna za te słowa i to co dla mnie robi, ale... rozum swoje a serce swoje. Wiem, że ma racje. Wiem to... ale tak bardzo chciałabym mieć "swoje" dziecko...
Mogłabym też o moich pragnieniach porozmawiać z przyjaciółkami ale... dwie z nich dopiero co urodziły (miesiąc i dwa miesiące temu). Z nimi teraz nie da się rozmawiać o niczym innym jak o dzieciach. I za każdym razem pytają się kiedy ja będę miała dziecko (a to strasznie boli). Inne przyjaciółki/koleżanki? Cóż kolejna nie chce mieć dziecka, wiec nie rozumie mojego bólu. Następna jest w rozpaczy po rozstaniu (planowali ślub) i każde wspomnienie o moim ślubie, staraniach itp. bardzo ją boli.
Inne koleżanki? Nie jestem z nimi na tyle blisko, aby o tym swobodnie rozmawiać.
Dlatego, postanowiłam pisać tutaj. Przed obcymi ludźmi, którzy tak na prawdę nie wiedzą kim jestem. Mogę pisać jako anonimowa kobieta. To dodaje mi trochę pewności, oraz pozwala napisać to czego boje się powiedzieć wprost (nawet mężowi).
Pragnę się tylko wygadać i... mam nadzieję, że pisanie tu chodź trochę mi pomoże.
29 DC i 20 dni po Ovi
Strasznie męczy mnie ten ciągły dziwny ból brzucha... Nawet skusilam sie na kolejny test chociaz do @ jeszcze 3 dni. Nic sie nie zmieniło- niestety negatywny.
Jak to jest? Niby od poczatku czułam że nic z tego niebedzie a jednak smutek sie pojawił... No nic trzeba czekać na kolejne cykle.
Jeszcze troszkę powalczymy 😉
Nadal 7tc+3d (33 dpt) ❤️
Jestem po usg, mamy 1,08 cm dziecia, czynnosc serca prawidłowa i krewetka nawet się już gmera, wykonując mikro ruchy. Lekarz mówi, że to dobrze rokuje.
Przeciwciała AOA UJEMNE
ufff
przynajmniej na te przeciwciała (ASA, AOA) mam dobre wyniki.
Ostatnio dziewczyny na wątku ciążowym pisały o zakupach w lidlu. Z ciekawości weszłam na stronę lidla popatrzeć co jest.
Było żelazko na które się czaiłam dłuższy czas (bezprzewodowe za 85zł). Miało być od czwartku ale stwierdziłam, że nie będę jechać tylko zamówię sobie przez sklep lidla do domu. I tym sposobem wydałam 365zł
Kupiłam sobie cztery pidżamy (dwie na lato i dwie z długim rękawem), dwie bluzy dresowe dla siebie i dwie dla mojego. I się nazbierało. Na szczęście zwrot darmowy przez Pocztę Polską, więc w razie jak mi nie będzie coś pasować to odeślę. Z takim zamierzeniem zamówiłam ale gorzej jak wszystko będzie ok
Dzisiejszy dzień będzie trudny. Wstałam po prawie nieprzespanej nocy i od razu łzy same leciały mi z oczu. Nawet nie mam pojęcia dlaczego. piprostu od rana tak cholernie mi źle. tak strasznie smutno i wogóle. Aż wstyd. pierwszy dzień po urlopie rozpocznę spóźnieniem - monit przesunęli mi z 7/40 na 8/40. Dobrze, że mam z tąd blisko do pracy, często żeby nadrobić czas biorę taxówkę, ale szkoda mi tych 15 zl, nie dużo jak się jedzie raz, ale jak się jeździ ciągle to przeginka.
po monicie, są dwa pęcherzyki 11 i 12 mm, endo 6mm.
dzisiaj i jutro dobitka z menopuru.
do zabiegowego była taka kolejka, że poszłam do łazienki i pierwszy raz w życiu sama sobie zrobiłam zastrzyk.
zawsze robił mi mąż. i wiecie co albo to szczęście początkującego, albo ja poprostu zajebiście robie zastrzyki, bo nic a nic mnie nie bolało
a menopur zwykle mnie szczypał.
te notkę piszę już drugą godzinę. taki dzień zabiegany.
monit w czwartek. zobaczymy co b3dzie.
a i zapytałam o tą homocysteinę. podobno jest na granicy i nie ma tragedii. no nie wiem 
18 t 4 d
Ten czas zdecydowanie powinien zwolnić! Święta minęły niewiadomo kiedy, a dzisiaj już Nowy Rok. Cudowny czas spędziłam z rodziną i mężem. No może nie aż tak cudowny z rodziną, ale z mężem jak najbardziej. Każdego dnia dziękuję za ten mały cud pod sercem, który dzisiaj dał o sobie znać i sprzedał mamie kilka maleńkich kopniaczkow
cudowne uczucie i człowiek od razu jest spokojniejszy. Nie mogę doczekać się badań polowkowych i potwierdzenia płci. Chcialabym, żeby ta nasza Zosia się już ostala, bo się do niej przyzwyczailiśmy. Ja sobie po cichu planuje wyprawkę, chyba to wszystko spisze i będę powoli realizowała, bo czas siekurczy, to już prawie połowa ciąży za nami!
Kochane moje staraczki i przyszłe mamusie z II kreseczkami życzę Wam, żebyście nie traciły wiary w to że się uda. Udać się musi, choć czasem człowiek już opada z sił... Niech ten 2020 rok będzie dla Was tym wymarzonym, niech przyniesie szczęście.
A tu ostatnio poczyniona mata ♥️ prawdopodobnie pójdzie tak jak lisiczka na aukcję charytatywna dla Patryka chorego na SMA.
https://www.instagram.com/lapinati_com/
![]()
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2020, 22:18
Nie liczę dni cyklu
przynajmniej tutaj. W aplikacji Flo nadal zaznaczam kiedy plamienia, kiedy seks. Chyba nie będę dała rady nie myśleć o staraniach. Ale nie będę informować męża o żadnych dniach płodnych, żadnych symptomach, nie chce żeby biedak znów źle zaczął kojarzyć starania. Dziś o tym rozmawialiśmy. Przy okazji składania sobie życzeń noworocznych. Nie zabezpieczamy się, kochamy się kiedy mamy na to ochotę i jeśli przez kilka miesięcy nic z tego nie wyjdzie, będziemy myśleć co dalej.
Jutro muszę umówić się do ginekologa. Niepokoją mnie te plamienia w drugiej połowie cyklu... zobaczymy co ma to lekarz.
Dobre wieści o moim młodym szwagrze. Siedmiocentymetrowy guz został zoperowany jeszcze tego samego dnia w nocy. Na szczęście udało się wszystko usunąć i zdaniem chirurga guz raczej nie jest nowotworem, ale czekamy na wyniki badan. Młody zafundował nam stracha. Sam raczej nie miał czasu się przestraszyć, wszystko stało się tak szybko. Wielkie migreny przez święta i potem doszły dziwne zachowania, był mocno pobudzony, mówił bez sensu, przechadzał się nago po domu. Teściowa jest lekarzem i miała przeczucia, ze coś złego się dzieje.
Ta historia skończyła się dobrze, ale pokazała nam jak przewrotne może być życie. A raczej przypomniała nam o jego przewrotności. Doceniajmy to co mamy, cieszmy się każdą chwilą, kochajmy się i szanujmy, żyjmy teraźniejszością. Tego życzę nam wszystkim na nowy rok.
31+3
Młody wazył 1639g 24 listopada tak więc rośnie w siłę, ja nie za bardzo za to. Hemoglobina mi spadła ale jeszcze jest w normie, narazie doktor nie przepisał mi leków. Nastepna wizyta 17 grudzien. Przepływy ok.
Czuje się dobrze, czsami szybciej się męczę. Ogólnie mam super kondycję fizyczną, wszystko zrobię,sprzatne, buty założę. Schyle się, jeżdżę codziennie po Maćka do żłobka a go trzeba wynieść ze żłobka na siłę bo nie chce iść. Częściej ostatnio go noszę bo ma bunt 2 latka i wszystko jest na nie.
Ciuszki juz poprałam i poprasowałam. Torbe powoli ogarniam, musze kupic woreczki strunowe i popakować w to ciuszki noworodkowe do walizki.
Musze tez sypialnie trochę przeorganizować. Komode chce postawic obok łożeczka a na lozeczko przewijak.
Macius chodzi do złobka w kratke. W tamtym tygodniu mial lekkie zapalenie oskrzeli. Nie mial gorączki. Doktor przepisala inhalacje ze sterydu bo strasznie kaszlał az tak napadowo, nie mogl w nocy spac. Pomoglo i od poniedzialku juz chodzi do zlobka. 4 dzieci z jego grupy była w szpitalu na zapalenie oskrzeli. Tak więc Maciek w miarę się trzyma. W tamtym tygodniu chodziło do żłobka jedynie 7 dzieci na 25 z jego grupy. Strasznie plakal na Mikolajki- bał się Mikolaja w żlobku.
Aktualnie juz chyba po raz xxx ma rzadką kupę. juz chyba z tydzien. w zlobku tez dzieci mają. Ale podobno trzeba wydalic wirusa. Apetyt ma, duzo pije wiec nie wiem co z tym zrobic, moze do weekendu minie? Dawalam tez enterol i smecte. Dicoflor codziennie dostaje. Ja tez w przeciagu ostatnich 2 tygodni mialam 2 dni biegunki (po 1 dniu) i 1 dzien wymiotowalam. Mąz tez biegunka i cala moja rodzina bo widzielismy sie na moich urodzinach.
Nie dziwie sie ze nie tyje skoro non stop cos mnie lapie. Tak samo czesto mam infekcje pochwy w tej ciazy. Jakas mało odporna jestem...
Ostatnio jakos pecha mamy. O 4 rano zbiła nam sie kabina walk in szklana ktora byla juz prawie 2 lata zamontowana. Ona po prostu wybuchla w drobny mak... Nie chce myslec co by bylo gdybysmy byli w lazience... Dostalam pierwszy swoj mandat w zyciu, przekroczylam predkosc o 41
ale to bylo na obwodnicy i tam "remont" ktory tak naprawde juz sie praktycznie skonczyl no ale trzeba połapać naiwniaków na kasę. Wez jedz na drodze dwupasmowej na obwodnicy 40km/h... masakra. To mam za swoje. 8pkt i 300 zł
Przyszło wyrownanie za prad...ponad 800 zł masakra, platne w tym miesiacu + oczywiscie w tym miesiacu rachunek 220 zł. czyli tysiak na prąd. A tu Świeta i prezenty jeszcze... Ehh życie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2021, 16:49
1 dc 19 cs
Z nowym cyklem wkraczam w nowy rok. (jupi!) Okres spóźniony o 1 dzień, ale symptomy nie pozostawialy złudzeń. Wszystko tak samo, jak w zegarku miesiąc w miesiąc. Wygląda na to, że mój organizm jest mądrzejszy od głowy, muszę zacząć lepiej go słuchać 
Plan na obecny cykl
-> brać olej z wiesiołka i siemię lniane,
-> za 2 tyg wizyta u doktora, poproszę o monitoring, bo nigdy nie miałam okazji tego zrobić,
-> iść na jogę
-> dużo ♡♡♡
-> nie doszukiwać się objawów ciąży! 
Wszelkie badania odkładamy na razie, ponieważ w lutym idziemy na pierwszą wizytę w ramach darmowego programu diagnozowania niepłodności. Bardzo liczę, ze zrobią mi hsg, i że za zaoszczędzone pieniądze gdzieś się w końcu wybierzemy we dwoje 
Coraz mniejsze szanse na to, że nasze dziecko urodzi się w 2020 roku, ale data narodzin przestała mieć już dla mnie znaczenie, z czasem człowiek przestawia priorytety. Kiedys moim marzeniem było rodzic na wiosnę, albo w czerwcu, na pewno przed moją 30.... teraz marzę tylko o tym żeby się udało, nie ważne kiedy, byle wszystko było dobrze.
Cześć
Dawno mnie nie było.
3 lata temu miala ostatnie ICSI z bylym mezem, nie wyszlo, Ciąza biochemiczna. Tylko wtedy mialam nie usunieta przegrode w macicy, teraz juz jest usunieta ,stalo sie to w kwietniu 2019. Byly maz mial slabe nasienie.
07. Sierpnia tego roku wyszlam za mąż drugi raz
i tydzien temu 16.09.2020 miałam pierwsza inseminacje z drugim mezem. Nasienie idealne, naprawiona macica, jajowody drozne, wyniki ok. Za tydzien jade na krew. Tym razem probuje szczescia w Belgii. Holandia i Polska nie pomogly. Do trzech krajów sztuka haha
9 lat juz sie staram ogolnie. Teraz mam 27 lat mąz 38. Mąz obecny ma dwojke dzieci z pierwszego malzenstwa 9 i 6 lat Parka.
Już za kilka dni czeka mnie operacja. Nie stresowałam się jak dotąd, święta, sylwester uśpiły.. ale teraz czuję narastający niepokój. Czy wszystko pójdzie dobrze, jak będę się czuła po, jak to wpłynie na mój organizm.
Myślałam, że może nie dojść do skutku albo zostać przesunięta ze względu na przypadającą miesiączką. Po konsultacji z lekarzem usłyszałam, że nie. Będę czuła po prostu dodatkowy dyskomfort i tyle.
Nie wyobrażam sobie też, że będę tak długo potem na zwolnieniu i będę siedziała w domu. Dla mnie to wszystko po raz pierwszy w życiu, szpital, operacja, zwolnienie. Mam nadzieję, że dam radę i przetrwam to wszystko..
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2020, 08:36
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.