No i po prenatalnych. Z dzieciem wszystko w porządku :) Czekamy jeszcze na wyniki krwi :)

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 5 stycznia 2020, 08:05

Wielki dzien. Odstawiam Emila od piersi. Dzis w nocy maz z nim spal, ja w innym ppkoju. Pierwsza moja noc bez synka przy boku. Wzielam tabsy na zatrzymanie laktacji ale piersi i tak pękają. Kilka dni to pewnie potrwa. Smutno mi. Karmienie to hyly piekne chwile. Oczywiscie najbardziej docenia sie to, co sie straci ale i tak bylo to cudowne 1,5roku. Dodam, ze odstawiam go trochę pod presja otoczenia, sama karmilabym pewnie dalej... Ale maz, mama, tesciowa, przyjaciółki "kazali" mi zakonczyc proces i tzw "get a life", odpoczac, zadbac o siebie (bo absikutnie kazda noc zarwana, wieczne niedospanie wymeczyly moj organizm i ja, czlowiek z zelaza, zaczelam lapac infekcje). Anyway, kp-u will be missed.

31tc+6d, waga 62kg (+8kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, Luteina, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin, Maglek)

Jeheria, KasiaAsia, Kd_eye, Wio, czekamynadzidzie, vivienne0803, Niepogodzona bardzo Wam dziękuję za rady i słowa wsparcia, bardzo, bardzo, bardzo 💛

Kilka dni po prenatalnych zrobiłam badanie przepływów, trafiłam na fantastyczną lekarkę, która w ramach tego badania sprawdziła wszystko, naprawdę anioł kobieta. Przepływy w tętnicy pępowinowej faktycznie poniżej 5 centyla, ale minimalnie, wytłumaczyła, że taka sytuacja nie zagraża dziecku, bo pozostałe przepływy w normie, a dziecko rozwija się prawidłowo, AFI nie jest 20 a 17 więc do wielowodzia mamy jeszcze zapas, a waga nie wynosi 1410gr tylko 1986gr, więc przytyl nie 60gr a 636gr! Błąd pomiaru na prenatalnych.. Ponoć na tym etapie taki duży błąd może się zdarzyć, zwłaszcza kiedy dziecko jest ruchliwe. Szyjka obecnie 3,1 cm trzyma dobrze, ale się systematycznie skraca, lekarz prowadzący mówi, że na tym etapie jest to pożądane, bo nie chcemy mieć przy porodzie długiej szyjki. Brzuch nadal się stawia, jak leżę jest ok, ale wystarczy, że wstaje i robi się twardy jak kamień. Mam robić KTG raz w tygodniu, skurcze się już na piszą na wydruku, więc żeby ich nie prowokować dużo leżę. Ciąża staje się bolesna, nawet lekarz skwitował "ojej przy takim małym brzuchu, dużym dziecku i tej ilości wód musi panią wszystko boleć" i boli, bolą organy wewnętrzne i bolą żebra, ucisk na żołądek powoduje, że nie jestem w stanie zjeść więcej niż pół bułki, każdy posiłek kończy się mdłościami, waga stoi, ale najważniejsze, że syn rozwija się prawidłowo, zniosę wszystko. Chciałbym aby już był w ramionach, czasem mam wrażenie, że mój organizm to jakieś koszmarnie wrogie środowisko..

Z miłych rzeczy mały chłopiec stał się odpowiadający na bodźce z zewnątrz, wcześniej jak się przykładało rękę do brzucha przestawał się ruszać, teraz tam gdzie ręka tam ruchy, do tego "odpowiada" na dotyk, delikatnie ugniatam brzuch palcami po lewej i za chwilę kopniaki po lewej, powtarzam czynność po prawej i kopniak po prawej, to naprawdę fascynujące, że takie dziecko w brzuchu potrafi już odpowiadać na bodźce 🥰

Jeszcze trochę nasz mały wojowniku, jeszcze trochę, oby tylko wszystko było dobrze..


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2020, 08:41

Jestem po USG.
Rewelacji nie ma. Gin jest niezadowolony.
Na JP 4 pęcherzyki. Na JL 2 pęcherzyki
Największe z nich mają koło 14 mm.
Od dziś Cetrotide aby nie popękały za szybko.
Dziś i jutro zastrzyki a w czwartek wizyta i zobaczymy co dalej.
Jednak starość swoje robi.

atwysz Niecierpliwi z bezsilności 2 listopada 2020, 20:27

Właśnie przed chwilą zrobiłam test ovu... negatywny :/ nie mam co się łudzić, że jajeczkuję... ale serduszkowanie na w razie czego zrobimy :)

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 9 października 2023, 23:09

Hmmm kolejny wpis. Coś ostatnio dużo ich się tu pojawia. To chyba dobrze, bo to oznacza że dużo się dzieje? :)

1 dzień cyklu. Przeczochrał mnie srogo, bez paracetamolu ani rusz a pozycja embrionalna to mój dobry przyjaciel. Kilka razy zastanawiałam się czy będę się turlać do kibelka na rzyganko. Na szczęście obyło się bez tego.
Poprzedni okres też mnie ostro przeczochrał. Może to oznacza że ten cykl też będzie owulacyjny? 🤞🍀

Najbardziej boje się że po tym spektakularnym, 25 dniowym cyklu z owulką w 11dc teraz znowu będę czekała na darmo... okropnie się tego boję. Wizja ponownego trwania w zawieszeniu mnie po prostu przeraża. 😞
Nie chcę znowu skończyć z luteiną i wywoływać okresów...

W marcu również miałam fajny cykl. 35 dni, owulacja w 22. I po tym pół roku ciszy w jajnikach. Nic się nie działo... oby teraz nie było podobnie. 🥺

Sheelie Moje życie 28 grudnia 2023, 09:20

Sytuacja wczorajsza się nie powtórzyła. Wczoraj miałam lekki dyskomfort w podbrzuszku i kręgosłupie na wieczór i gdy się położyłam.
Dzisiaj jak ręką odjął , gdy wstałam z łóżka to nie bolało mnie nic . Ale i tak jadę na dodatkowa wizytę do mojego lekarza aby zobaczył ewentualnie jak się trzyma szyjka itd .

<3 4,5 miesiąca <3

Waga: 7kg
Wzrost: 63cm

Sylwester minął nam szybko, Jaś dość nerwowo zareagował na Nowy Rok. O 21 ktoś obok nas wystrzelił petardę, Jaś się obudził i nie mogłam go uspokoić i ululać. Usnął ok 22:30 i wstawałam do Niego co 2 godziny w nocy, bo a to chciał ciamkać, a to miauczał żeby Go pogłaskać.
Dzisiaj jest już spokojniejszy.

Wczoraj też byliśmy u pediatry, bo katar nie chce odpuścić. Na szczęście Jaś osłuchowo jest czysty, gardło blade, uszy też zdrowe. Dostaliśmy Nasivin Baby i zalecenie inhalacji 2x dziennie. Zacznę je od piątku, bo wtedy przyjdzie mi zamówiony inhalator.
Ale widzę że ten Nasivin działa, Jaś śpi już z zamkniętą buzią, oddycha przez nos.

Co do mnie: ważę 49,8kg. Zniknę niedługo, jak będę chudła w takim tempie.

I chyba jestem przemęczona, pojadę na morfologię, mam nadzieję, że nie przyplątała mi się jakaś anemia :(. Bo czuję się źle :(, od kilku dni mam zawroty głowy, dzisiaj cały dzień mnie mdli i najchętniej przespałabym cały dzień.
Pomyślałam nawet, że może to ciąża... ale szybko odgoniłam tę myśl. To niemożliwe, przecież biorę tabletki, codziennie o tej samej porze. Okresu nie miałam, tylko trzydniowe plamienie przed świętami: 18.12-20.12.19r.
9.01 mam lekarza to może coś mi doradzi na ten spadek mocy...

Czas na podsumowanie 2019 roku
- rok 2019 rozpoczął się pechowo. Powstała mi duża torbiel koło 5 cm. Decyzja gina tabletki anty na 3 cykle, które okazały się strzałem w 10.
Po nich cykle wróciły mi do normalności. Owulacje powróciły w 12-13 dc a nie w 5-6 dc.
-kwiecien robię badanie AMH z rozkazu gina i jest spadek na 1
- Maj - podjęcie akumpunktury a potem wykrycie nietolerancji pokarmowych stąd odczulenie
- zagadka wzrostu NK mimo leków rozwiązania. Nie powinnam brać intralipid alegoria na soję która wyszła z biorezonansu z krwi nie. Długo walczyłam aby uśpić soję. Ale odstawienie nabiału i soku pomogło mi 😊
maj - wyjazd 4 dniowy Sandomierz i Kazimierz Dolny
Czerwiec - wyjazd rocznicowy do Poznania
- podjęcie ostatnich 3 cykli z letrozolem i 2 z accofilem. Ostatecznie były tylko 2 cykle zrezygnowałam.
- lipiec - urlop w Zakopanem, odpoczęłam jak nigdy dotąd, zwiedziłam więcej niż myślałam, czuje się zaspokojona choć mam jeszcze ci zwiedzać, ale w dalszej przyszłości
- sierpniowy urlop w Pieninach - było ekstra.
- sierpień powtórka AMH wzrost 1,89 😊
- wrzesień powtórka badań immuno..Wysokie NK i dodatnie ANA z Paśnikiem odkrywamy przyczynę to alergia na słońce. Sam doradzą mi startować jesienią i zimą kiedy nie ma słońca.
- październik zamiar startowania do ivf, wizyta u gina, przekładamy że względu na jego nieobecność na styczeń
- listopad badanie nasienia, wyniki słabe , wykrycie IO u męża dorzucenie metforminy.
- grudzień - wizyta u gina, torbiel 15 mm start nie pewny. Ryzykuje proszę o pomoc kobitkę od Aku i kupuję zioła na torbiele do tego używam moksy. Po 3 dniach brak torbieli.
Zielone światło od gina dostaje leki i czekam sobie na @.
Oby jutro przyszła 😊 Najchętniej bym chciała dziś, ale organizm wie lepiej.
Bo od 20 stycznia gin jedzie na urlop i chcemy zdążyć 😊

Więc podsumowując rok 2019 był pełen niespodzianek dużo rzeczy się wyjaśniło.
Zapewne 2020 będzie rokiem zbierania plonów --- co zasiałam wcześniej to teraz będę zbierać plony.



Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2020, 12:48

Palaczowa Nowy rozdzial 23 września 2020, 13:28

I nie udało się kolejny raz.;( smutek nie dość ze menstruacja to zawalone zatoki. Z partnerem ok dobre ma wyniki. Mysle ze to o mnie chodzi. Lipcu przeszłam operacje wycięcia dwóch torbieli i guza naszczescie nie był groźny. Może musimy się wszystko ustawić?! Myśli sto na sekundę jestem tez po badaniach tarczycy i są dobre. Ehhh czekamy tzn próbujemy

zakochanaaw A może to pomoże? 1 stycznia 2020, 15:25

Zamówiłam sobie testy Clearblue z allegro, jutro lub pojutrze będą więc jeśli @ nie przyjdzie to zatestuje.
Jestem dziś 13dpo, tempka ma tendencję spadkową ale wciąż jest wysoka mimo wszystko. Dziś po śniadaniu pijąc kawę poczułam mdłości i wymiotowałam, kawy już nie dopiłam bo mnie muliło przy każdym jej łyku. Teraz zjadłam obiad, krewetki z makaronem ale strasznie ostre i też mnie już muli :/ do tego dostałam biegunki od ostrego Ehh :/

I mamy 2020r. Życzę Wam i sobie żeby ten rok był łaskawy, abyśmy się doczekały spełnienia naszych pragnień i marzeń...

Dziś nasza 6-ta rocznica związku.. Czas tak szybko śmiga.. Mąż zażartował, że gdybyśmy zaliczyli wpadkę w pierwszym dniu naszego związku, to już byśmy byli rodzicami 6cio latka... ale tak się nie stało.. w ogóle dla mnie "wpadka" to jakiś kosmos.. ale podobno ludziom się zdarzają? chyba w myśl tego, że jak czegoś nie chcesz, to los przewrotnie Ci to daje..
Jestem ciekawa co ten rok nam przyniesie.. Poprzedni był jak sinusoida... albo szczęście i radość, albo trud i łzy.. nie nudziłam się, ojj nie... Na pewno jestem zadowolona z tego, że zmieniłam pracę! pomimo, iż w starej pracy doczekałam się umowy na czas nieokreślony, która teoretycznie dawała mi stabilizację, ale z racji tego, że był to "obozik pracy", to uważam, że zmiana była jak najbardziej dobrą decyzją. O zmianie pracy dowiedziałam się, w trakcie cyklu stymulowanego lametta... Miałam mętlik w głowie straszny... ale zaryzykowałam! dzień po tej decyzji razem z lekarzem zdecydowaliśmy, że nie podajemy pregnylu na pęknięcie pęcherzyka i dajemy sobie czas aż się trochę ogarnę w nowej pracy... to był maj... I co? nadal nie spieszy mi się do powrotu do tego wszystkiego..... Ale zrobiłam krok do przodu i w lutym mamy wizytę u "Magika" lekarza.. który zapładnia kobiety czasem po 1 wizycie - śmieje się, że to chyba "ręce, które leczą".. Koleżanka, której żaden lekarz nie dawał szansy na naturalną ciążę, tylko IVF ze względu na kiepskie wyniki Męża, po jednej wizycie u tego Lekarza, zaszła naturalnie w ciążę, pomimo iż lekarz w zasadzie nic nie zrobił tylko zlecił szereg badań do inseminacji... Może i nam się uda? Sama w to nie wierzę, że tak magicznie nagle się uda.. ale pójdziemy na konsultacje i potem zobaczymy co dalej... Sama też myślę żeby wrócić do mojego Starego Lekarza i jeszcze spróbować z maksymalnie 3-ma stymulowanymi cyklami, bo ładnie reagowałam na stymulacje owulacji i te owulacje były... A bo naturalnie u mnie pcos, cykle bezowulacyjne, ale z lekami ładnie wszystko jest.. Tyle pytań, tyle wątpliwości... Czasem podczas tych starań czuję się jakby ktoś zawiązał mi oczy, zamknął w pokoju i powiedział to teraz sobie radź.. Niestety starania to metoda prób i błędów, nie ma złotej recepty żeby się udało, każdy organizm jest inny i nie ma dwóch takich samych cykli.. Także w każdym momencie może się w zasadzie udać...
A moje postanowienia na ten rok- cieszyć się z tego co się ma, a nie skupiać na tym czego brakuje! Dlatego też myślimy z Mężem żeby w kwietniu pojechać na urlop. Niby byliśmy w październiku,ale ja znowu czuję się zmęczona, pewnie przez to myślenie ... Także póki co marzy mi się poleżeć na ciepłym piasku w słoneczku...


🤰 33t6d 🤰

85 % ciąży za Nami
43 dni do porodu z USG/46 dni do porodu z OM

Wczoraj wizyta. Po ostatnich przebojach na SOR gin teraz wszystko spokojnie i w porządku. Malutka przez ostatnie 3 tygodnie urosła do 1986 gramów. Główka 30,31 cm, brzuszek 26,63 cm a nóżka 6,65 cm. Kruszynka Nam rośnie. Lekarka uspokaja - brat w dniu przyjścia na świat miał 3090 gram, mama 2450 g. a tata 2750 g więc w kogo ona ma być wielka ??? Do tego statystycznie dziewczynki rodzą się mniejsze no i ta SUA podwójna pępowina też pewnie robi swoje. Więc przewidywana waga porodowa Liwki to ok 2700 gram. Moje łożysko, szyjka, wszystkie przepływy Nasze oraz wody płodowe ok.

Powoli zbliżamy się do końca, wiec schodzimy z leków. Mogę odstawić luteinę do środka już, szyjka na tym etapie ciąży i tak może się już naturalnie skracać. Magnez, duphaston i no spa przeciwskurczowo jeszcze chwile z Nami zostaną. Mamy też zielone światło na seks - boję się jednak jakoś jeszcze a za dwa tygodnie na masaż krocza - muszę kupić olejek. Już tak niewiele czasu zostało Słoneczko do Naszego spotkania. Mama i nie może się doczekać i trochę się obawia o poród, Twoje zdrówko i jak to będzie już w domu, we czworo, jak Maks na Ciebie zareaguje ...

Łóżeczko dziś już rozłożone, pięknie się prezentuje takie różowe + cotton bolls jako dekoracja i mała półeczka na drobiazgi obok. Wszystko już poprane, większość uprasowane i poukładane. Komoda z ciuszkami prawie gotowa. W szafie zawisły miniaturowe wieszaczki z sukieneczkami <3 Chrzestni wybrani i oficjalnie poproszeni o udział w Twoim życiu. A mama cieszy się ostatkami sił :-) Po wypłacie dokupię jeszcze laktator, karuzelkę, 2 ręczniki z kapturkiem, szumisia, jedną szmatkową przytulankę, dodatkowe lusterko do auta, parasolkę do wózka, obrazek na ścianę i pompony tiulowe ( zawsze chciałam takie mię a do chłopca nie bardzo pasowały :p ) a dla siebie koszulę do karmienia i kapcie i będzie wsio. Trzeba napisać wreszcie plan porodu, zrobić ostatnie badania niedługo i spakować torbę do szpitala, niech czeka na godzinę 0.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2020, 20:32

Ten cykl totalnie bez starań. I chodź na początku było mi przykro, teraz żyje czymś innym. Tym co się wydarzyło dzisiaj. Tym że zdecydowali za nas. Za kobiety, za rodziny. W dużej mierze skazując na niewyobrażalny ból. Jestem zła, rozgoryczona, po prostu łzy same cisną się do oczu. Chorzy ludzie, chory kraj. 🖤🖤🖤🖤🖤


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2020, 22:18

Właśnie wracam do domku. 25+1
Po dwóch tygodniach w szpitalu gdzie spędziłam święta i sylwestra dostałam zgodę na powrót na swoją kanapę.
Oczywiście leżymy do samego końca, leki i kontrolę co tydzień ale wierzę, że z każdym dniem będzie lepiej.
Teraz Odliczam do 30 tygodnia. W okolicach walentynek może odetchne, a później zobaczymy co dalej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2021, 15:02

Spuromix A może to już czas? 13 stycznia 2023, 11:00

Stało się! test pokazał 2 tłuściutkie kreseczki.... łzy, zamieszanie, panika, radość.....
Miało się naturalnie nie udać, miały być inseminacje, in vitra....
A jednak!
Całkiem niespodziewanie okazało się, że jestem w ciąży. Cieszę się jak wariat, Boję się jak szalona o maleństwo. Przeczołgana doświadczeniem czekam spokojnie, nie jestem kąpana w gorącej wodzie.... W przyszłym tygodniu zrobię szereg bet żeby mieć pewność że kuleczka rośnie, umówię się na 1 wizytę (chyba już serduszkową) czy ulży mi jak zobaczę serduszko bijące w idealnym rytmie pod moim sercem? Troszkę na pewno, ale strach i obawa na pewno i tak zostanie....

2020.
Nie wiem, czy realizacja postanowień noworocznych przebiegnie bezproblemowo, ale jakieś mam i są one dość sprecyzowane:
☑ ukończyć kurs, na którym aktualnie jestem (z dobrym wynikiem!) 💻
☑ zmienić pracę 🏢
☑ stać się właścicielką pupila 🐈/🐕
☑ pojechać w daleką podróż, najlepiej do Ameryki Południowej 😍
☑ odpuścić starania- im dłużej to trwa, tym trudniej mi o tym nie myśleć. Śni mi się to po nocach, w drodze do pracy czytam o płodności, każdą wolną chwilę również poświęcam na wyszukiwanie nowych przyczyn- szkoda mi nawet czasu na czytanie książek, bo przecież lepiej przeszukiwać internet i szukać odpowiedzi, których tam nie ma... Nijak nie potrafię się zrelaksować. Ponadto co miesiąc tracę czas i pieniądze na kolejne badania, które zupełnie nic nie wykazują. Chce odpocząć, porządnie psychicznie odpocząć.
Nie staramy się jakoś wyjątkowo długo, prawie 1,5 roku, ale mój świat zdążył wywrócić się do góry nogami. Mąż jest odporniejszy, potrafi o tym nie myśleć i po prostu żyć, ja- niekoniecznie. Mam wrażenie, że pierwszy rok małżeństwa straciłam na starania, zamiast cieszyć się tym, jakiego mam wspaniałego męża.
Ovu też uzależniło. Ale ma też swoją dobrą stronę- doceniam, że mogłam tu być, poznać Wasze historie i zaczerpnąć wiedzy z Waszych doświadczeń. Dziękuję za to! 😘
Jesteśmy jeszcze z mężem względnie młodzi, więc liczę na to, że jeżeli jakiś czas poświęcimy sobie to nasza szansa na potomstwo nie przeminie 😉

Mam nadzieję, że napisanie tego posta pomoże mi wytrwać w postanowieniu 😛 mam też nadzieję, że jeśli wrócę tu za jakiś czas, wszystkie przejdziecie na ciążowa stronę prowadzenia pamiętnika! 💪❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2020, 11:45

7tc+3d (33 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

Estradiol 243,91 pg/ml
Progesteron 96,19 ng/ml

W końcu w domu, męża udało się scholować bez komplikacji 💪 nawet nie protestował jak powiedziałam, że chce już iść, zuch chłopak 😊 Jestem zmęczona, ale totalnie nie chce mi się spać. Cały wieczór ściemniałam, że pije wino (czyli sok porzeczkowy), poszło nawet łatwo, before był u nas więc znowu przygotowałam butelkę od wina z sokiem, a w lokalu zamawiałam sok w kieliszku, kiedy ktoś chciał coś zamówić dla mnie mówiłam, że tym razem wodę bo potrzebuje przerwy. Nikt nic chyba nie zauważył, oprócz tego że nie tańczę, ale tu wykpiłam się okresowo bolacym brzuchem.

Mdłości nie dokuczały mi ani w dzień ani w trakcie imprezy, więc już, się uruchomiło czarnowidztwo stosowane, ale jakoś tak bez stresu, po prostu myślówka, dobrze, że dzisiaj usg. Zaczynam się psychicznie przyzwyczajać, że to schizowanie będzie ze mną dopóki (tak jak napisała Jeheria) nie wezmę dziecka w ramiona. Na to nie ma żadnej rady.

Aaaa i najważniejsze..
Dziewczyny, wszystkiego najlepszego w nowym roku, aby spełniły się Wasze marzenia, żeby siła i wytrwałość w dążeniu do celu nigdy Was nie opuściły, nawet w najtrudniejszych momentach!


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2020, 22:40

#żalppst 🙄
Kiedyś w pamiętniku napisałam, że moi rodzice nie interesują się przygotowaniami do narodzin Malutkiej. Nie pytali jak tam wyprawka, czy nam pomóc w wyborze, czy finansowo... null.
Po narodzinach Marysi nagle się uaktywnili i to w formie niespecjalnie nam odpowiadającej...
W dniu cesarki rano zadzwoniłam do mamy powiedziałam, że to dziś i że damy znać jak będzie po wszystkim. Czekanie na cc się wydłużało, więc profilaktycznie napisałam SMS, że czekamy i się odezwiemy. Zanim mnie wzięli to mama już kilka razy dzwoniła, ale nie odbierałam bo myślami byłam już gdzie indziej. Mąż jak już odwiedził Marysię na patologii i został do mnie wpuszczony zadzwonił do mojego taty, powiedział co trzeba i poprosił by przekazać reszcie rodziny. Powiedział też że ja jestem na budziku i odpoczywam i że się odezwiemy za jakiś czas. Od tej rozmowy moja mama dzwoniła przez dwa kolejne dni do mnie prawie co 2 godziny... Nie odbierałam bo fizycznie nie miałam siły na rozmowy. Początkowo odbierał tel. mąż a później nie odbieraliśmy w ogóle, bo ileż można.
W kolejnych dniach przy każdej rozmowie z rodzicami słyszałam kolejne złote rady. Że mam symulować że źle się czuję, by mnie zostawili na dłużej, że mam robić ćwiczenia na kręgosłup skoro mnie boli (taaa po cc🙈), że mam Malutkiej wkładać palec do buzi żeby się uczyła ssać, a jak stwierdziłam, że poczytam o tym ssaniu to usłyszałam "no skoro wolisz czytać nie słuchać dobrych rad (z wymownym wyrzutem w głosie). A i mam pić hektolitry bo nie nie będę miała pokarmu, a to czy go będę miała to tylko zależy od mojej głowy 🤷🤦
Do tego doszły rady, żebyśmy się zorientowali czy szpital nie ma pokoi na wynajem bym nie musiała do Małej dojeżdżać lub pobliski hotel, a dla nich pieniądze nie grają roli i wszystko nam sfinansują (mieszkamy 10 km od szpitala, z którego widać kolumnę Zygmunta - jak myślicie jakie ceny za wynajem czegokolwiek w promieniu tych 10 km?🙈).
Aha i żebym nie była głupia i jak tylko będę dojeżdżać do Marysi to tylko taksówkami - oni nam kasę na to dadzą.. serio?🙈 Bo ja to nie wiem jak się poruszać po Wawie i jak dbać o swoje bezpieczeństwo po cc. Jakoś się nie zastanawiali nad moimi podróżami nie tylko po stolicy ale i do niech ponad 350 km w zaawansowanej ciąży 🙄
A i najważniejsze. Mąż im tłumaczy na początku, że Marysia jest na patologii, gdzie wstęp ma tylko matka i upoważniony ojciec, że są restrykcyjne zasady sterylności, że wcześniak bez odporności i że przez pierwsze dwa tyg. conajmniej trzeba ograniczyć kontakty z ludźmi. No to moi rodzice już na drugi dzień po cc chcieli przyjechać 🙈 Mąż im mówi ze nie, a następnie go dnia mama mnie pyta kiedy się spotkają z wnuczką bo oni trasę mają opanowaną i tak na 15 min. by wpadli (jadąc tu prawie 6h w jedną stronę 🤯). No to mówię, że jak Mała wyjdzie do domu to wtedy będzie czas na umawianie wizyt... wymowana cisza w telefonie.
Teraz to opisałam dość logicznie ale to były przez ostatnie dni taktyczne rozmowy, aż wczoraj pękłam...
Akurat to nie był najlepszy moment na rozmowy, bo w tym dniu odkryłam że spuchły mi nogi, mam jakiś guzek pod pachą a bezpośrednio przed rozmową wylałam trochę cennego mleczka dla Malutkiej, a tu takie różne sugestie słyszę, no to mówię z wyrzutem, że cała ciążę się nie interesowali mną ani wyprawką a teraz mi radzą jak mam żyć po wyjście ze szpitala skoro jeszcze go nawet nie opuściłam i że no nie ogarnę wszystkiego na raz, że muszę na bieżąco rozwiązywać problemy a nie generować i przewidywać nowe itd. no i w sumie się rozliczyłam.

Chyba nie mam jakiegoś baby blues'a mimo całej ogólnej sytuacji, a mąż mówi, że jestem mega dzielna i jak na mnie twarda psychicznie. Może jednak trochę emocjonalnie podeszłam do zachowania rodziców, ale no kurczaki! Ciągle nam coś radzą, ciągle dzwonią, ciągle coś... mieliśmy w tym tygodniu wrażenie że linia telefoniczna nie pozwala nam na bycie sam na sam ze sobą z mężem.
Ja wiem, że rodzice się troszczą, bo to moi rodzice, tyle że przez ostatnie 15 lat się tyle mną nie interesowali co w ostatnich dniach i nie doradzali jedynie słusznych rozwiązań.

Jak mi przeszło to postanowiłam wieczorem załagodzić konflikt i wysłać im sweet focie Malutkiej. A że mąż właśnie ja zarejestrował to dołączyłam sweet zemstę czyli list gratulacyjny od Warszawy dla nowej Warszawianki podpisany przez prezydenta m.st. Warszawy (moi rodzice są betonowo z przeciwnej frakcji 😜)... Nie oddzwonili, a dzisiaj mama odniosła się tylko do zdjęcia Malutkiej. Des razy podnosiłam temat że ma już PESEL, że w w Warszawie zarejestrowana (my mieszkamy formalnie poza stolicą - jakiś 0,5 km od granicy, e jednak nie Wawa) itd. a mama zupełnie ten wątek ignorowała i zmieniała temat. Ja tam jestem dumna z naszej Warszawianki, a jakiś mały triumf też czuję - dziadkowie muszą to przełknąć 😉

Bieżące sprawy:
Marysia nadal nie wie jak używać smoczka, nadal na sondzie. Dzisiaj lekarz nam powiedział, że we wtorek zajmie się nią rehabilitantka i zobaczy co da się zrobić, bo tak to my już nie jesteśmy w stanie jej pomóc 😔 Źli jesteśmy że to trafiło na długi weekend, bo by się pewnie nią już dziś, czy jutro zajęli. A może z pomocą bożą sama nas wszystkich zaskoczy...
Za to Malutka ma za sobą pierwsza przeprowadzkę (nie licząc porodu) od dziś rezyduje w podgrzewanym łóżeczku, ale już nie ma patologii ☺️ w końcu w ubranka (za luźne na nią no ale że długa to nie ma rady), w beciku, jak normalny noworodek 🤗 Jeszcze jej nie widziałam, bo pozwoliłam mężowi być przy tej przeprowadzce, pójdę do niej po 21 dopiero bo teraz pora pielęgnacji, zmiana warty i takie tam i średnio jest dostęp do bobaska. W każdym razie kolejny krok za nami i wychodzi na to że Malutka na prawdę ma jeden tylko problem cywilizacyjny u oby tak zostało, znaczy żeby się inne nie pojawiły a ten rozwiązał.

Mąż był na wieczornej mszy i po niej dzwoni do mnie przed chwilą i pyta czy nie mam dla niego jakiejś ważnej informacji. Nie zajarzyłam, a on, że tydzień temu o tej porze kazałam mu wracać bo zapowiedzieli mi cesarkę... No nie, nie zamierzam jutro rodzić 😂❤️

Last one...
Z serii miej wyje... a będzie ci dane...
Do wczoraj miałam salę tylko dla siebie ale w końcu dokoptowali mi młodą dziewczynę po sn. Dobra, ja też młoda 😉 ale ona conajmniej dekadę młodsza ode mnie. O ciąży dowiedziała się dopiero w 5 mc... nooo myślałam że takie rzeczy tylko w tv🙈 Urodziła w 30 tc, więc świadomie w ciąży była caaały miesiąc 🙈 Jutro już wychodzi do domu, dzieciak na OIOMie a ona mówi o tym jakby był w jakimś kurorcie, no stres... Ja 6 doba i walczę o każdą kropelkę, ona przystawiła laktator i zapełniła butelkę 😧 noż ku.... Sprawiedliwości gdzie jesteś?🙄

Ufff, chyba nadrobiłam zaległości 🙃

@sssss - tak mniej więcej ściągam zgodnie z tą regułą, tylko że zamiast pół godziny, to wydłużam do ok 40-50. Przerwy od skończenia jednego do drugiego to ok 2h a i tak wychodzi obiegnie 15-19 ml na całą sesję z obu piersi. Piję też femaltiker od paru dni, no ale opornie idzie.
Za to doktor na obchodzie stwierdziła że chodzę jakbym operacji nie miała. Przynajmniej tu mi się udało i na prawdę tylko czasami sobie przypominam, że muszę zastopować swoje ruchy i gesty.

A i tak moja sąsiadka i wczoraj i dzisiaj sprowadziła sobie do pokoju po 4-5 gosci, siedzieli całe popołudnia w naszej sali (ok 5m2) więc duszno, hałas, kompletnie nie mogłam się zdrzemnąć w ciągu dnia jaka mąż był u Córci. No co zabrał wyczucia i taktu. Mam nadzieję że jutro wyjdzie, bo jak nie to chyba już będę interweniować by się wynieśli w diabli.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2020, 20:51

aster Plan B. 23 września 2020, 14:14

Środa, 13 dc.

Powoli przestaję wierzyć, że przejdę ten etap. W szpitalu, owszem, byłam. Podczas mojego 5-cio godzinnego (!) pobytu wyniki zostały sprawdzone, wszystko ładnie pieknie, zostałam przyjęta na oddział, ba, nawet łóżko już dostalam. I kiedy już zdawało mi sie, że chyba tym razem wreszcie się uda, wzięto mnie na usg. 13 dzień cyklu i jak się okazało jest już po owulacji, endometrium za grube do zabiegu. 🤦 Wcześniej mówiono mi, że mam być przed 14 dc...

Lekarka potwierdziła - polip jest, a nawet 2, i to książkowe 😂 widać także mała przegrodę w macicy. Zabieg przełożony na następny cykl, koło 10 dc. Oczywiście wcześniej test covid.

Już nawet nie chce mi się denerwować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2020, 14:29

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)