Agi Radość.. 15 października 2013, 20:01

Kiedy najlepiej zrobić badania na toksoplazmozę?
Badania na toksoplazmozę najlepiej jest zrobić jeszcze przed poczęciem dziecka. Możesz je wykonać o dowolnej porze dnia (rano, w południe, a nawet wieczorem czy w nocy) i w każdym dniu cyklu.
Kolejne badania są wskazane tylko wtedy, gdy wyniki pierwszych badań pokażą, że nigdy nie chorowałaś na tę chorobę. Najczęściej zalecane są co 3 tygodnie - 3 miesiące.


Ogólna interpretacja wyników badań na toksoplazmozę

Gdy IgG jest dodatnie (+) i IgM jest dodatnie (+) oznacza to, że Toksoplazma gondii atakuje. Jeśli są objawy należy rozpocząć leczenie, gdy ich nie ma wskazane jest powtórzenie badań po 3 tygodniach.
Gdy IgG jest dodatnie (+) a IgM jest ujemne (-) oznacza to, że wcześniej chorowałaś już na toksoplazmozę i obecnie jesteś odporna na wywołującego ją pierwotniaka. Jeśli IgG jest znacznie podwyższone wówczas również wskazane jest powtórzenie badań po 3 tygodniach. Gdy poziom przeciwciał będzie taki sam nie trzeba podejmować dalszego leczenia, ani po raz kolejny wykonywać badań.

Gdy IgG jest ujemne (-) i IgM jest ujemne (-) oznacza to, że nigdy nie zetknęłaś się z pasożytem Toxoplasma gondii i nie masz na niego odporności. W przypadku, gdy się zarazisz zachorujesz na toksoplazmozę. Gdy jesteś w ciąży wskazane jest powtarzanie badań w celu jak najszybszego wykrycia choroby i rozpoczęcia leczenia.
Gdy IgG jest ujemne (-) a IgM jest dodatnie (+) oznacza to, że wynik jest nieswoisty i konieczne jest powtórzenie badań za trzy tygodnie.
Jeśli wynik pozostanie taki sam wówczas nie trzeba podejmować leczenia (ciężarna seronegatywna), ale wskazana jest kontrola za trzy miesiące.

Nie wiem właściwie o czym miałabym pisać. Mam chyba po dziurki w nosie tematu niezachodzenia w ciążę. Tego, że ciągnie się to w pip długo. Że włosy mi po tych suplach ze łba wyłażą. Że nastroje zmieniają się czy biorę te świństwa czy ich nie biorę. Że po usunięciu parę lat temu guza z cycka onkolog zakazał brać jakichkolwiek hormonów. A tu proszę! Było już tyle pierdzielonych stymulacji a około lutego szykuje się następna.
Że powoli zapominam o spontanie. Że napinam się jak baranie jajka. Że miało być inaczej a plany w dupę jeża się nie kręcą. Że scenariusz filmu dziwnie się nie dokonuje.
Czy ja wątpię?

Skupmy się na faktach. Nie młodnieję! Luby też nie. Chwytam się różnych metod. Zdrowo żyję. Stresu z życia nie wymiotę ot tak po prostu. Może mam jakąś chrzanioną blokadę nabytą w dzieciństwie. Może moja macica choć śliczna to nie życzy sobie rozciągać się do innych rozmiarów niż obecnie posiada? Może nam nie pisane? Może trzeba się na karierze skupić? Albo wygrać w totka i leżeć wentylem do góry?
Zapętlam się. Fakty! Mama moja poroniła kilka razy w swoim jeszcze kiedyś młodym życiu. Geny mam ciut zwichrowane. Ciut chorowita jestem. Za to mój Luby okaz zdrowia. Genetyczny ideał!

Nie płaczę już. Wkurzam się czasami. Dziś pomimo spaceru, pysznego obiadu i ogromnego deseru smucę się, że nam się jakoś takoś do diaska nie udaje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2013, 20:51

W końcu w domu, a jutro badanie krwi: morfologia i mocz ;)

ewcia2337196 starania o maleństwo 15 października 2013, 22:37

@ słaba ale dalej się utrzymuje. Zastanawiam się czy testować


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2013, 22:38

I już po imprezce Krzysia. Było bardzo fajnie jedzenie pyszne,winko się lalo i tance przy dobrej muzyce. Odziwo weszłam do sukienki z zeszłego roku i nawet zrobiłam w niej wrazenie praktycznie na wszystkich. Postanowilam pokrecic wlosy zrobić sobie grzywkę i makijaż. Musze przyznać ze wiele osob w pierwszym momencie mnie nie poznalo. I otrzymałam pare komplementow. Dawno nie czułam się tak atrakcyjna i seksowna.No bo i maz mi ciagle powtarzal jak ja pięknie wyglądam a potem mowil a nie mowilem.. Na drugi dzien kolega z pracy tez sypnal komplementami kurde co jest??? Przeciez nic takiego nie zrobiłam. A caly tydz bylam jak w skowronkach bo wiem ze jestem atrakcyjna i mogę się innym podobać!!!
Okres już za nami badania w 3dc zrobione,wyniki w normie. Teraz trzeba się umowic na wizyte do ginekolożki. A poten badanie nasienia. Jest plan:-))

Alisss Jak dlugo trzeba czekac na cud??? 35 cykl. 15 października 2013, 23:54

Dziś miałam okropne skurcze, chyba po badaniu, ruszać sie nie mogłam, na szczęście przeszło po tabletkach.

Mówiłam, ze sie poddaje...

I nadal tak myśle.

Nic na sile.

Przynajmniej mam czyste sumienie , ze sprawdzalam czy nie ma jakiejś fizycznej przeszkody.

A moze to rzeczywiście moja psychika???
A moze Ktoś na górze sadzi, ze to nie jest właściwy czas??
Cóż mi zostaje... Chyba tylko sie pogodzić z losem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2013, 09:28

judith tylko bez paniki :) 16 października 2013, 07:02

W pracy się chyba domyślają, na studiach się domyślają - a najlepsze jest to, że domyślają się nie babeczki, a faceci! A przynamniej ci nie są dyskretni, wprost pytają czy jestem w ciąży! Mam to na czole wypisane czy co? Chciałabym żeby już mijał dwunasty tydzień, a dopiero zaczął się dziewiąty... Ciężko się ukrywa, zwłaszcza, że do tego bardzo utyłam i moje sadełko wygląda jak brzuch ciążowy, na co jest i tak za wcześnie. Mam mdłości, wzdęcia i zgagę, ale wymiotów praktycznie brak. Od słodyczy mnie zaczyna odrzucać, nawet od mojej ukochanej czekolady. W kółko za to jadłabym gruszki, kalafiora, pomidory i fasolkę szparagową! :) Nie mieszczę się w prawie żadne ciuchy, a nie mam na razie kasy na zakupy. Potrzebuję sukienek, bo wszystkie spódnice i spodnie cisną mnie w żołądek.

Choroba powoli odpuszcza :) Został tylko niewielki kaszel. Już po owulacji, robiliśmy co mogliśmy :) Teraz pozostaje czekać :)

ilonek starania,czekanie,nadzieja 16 października 2013, 07:55

Tak....kolejna nie przespana noc.....natłok mysli nie daje spac.....Co bedzie?jak sie ulozy?jakie beda wyniki...Po mału zaczynam mieć juz dośc...Wiem,ze grunt to pozytywne myślenie ale czasami jest cięzko...Pogoda tez nie nastraja optymizmem szarówka...deszcz pada...tylko schowac sie pod kocem :-(Chyba przesilenie nadeszło...

No i nie powiedzieliśmy wczoraj teściom. Ja się cały dzień denerwowałam, bolał mnie brzuch, a zanim on się zebral, żeby iść do rodziców i zobaczyć czy są sami, to oni już spali. No więc podobno mamy powiedzieć dziś. Powiedziałam mężowi, że jak nie chce, to nie musimy mówić jego rodzicom,w końcu zauważą za jakiś czas. To był zły, że moim powiedzieliśmy, to i jego powiemy. No zobaczymy.
Dziś miałam podróż do pracy z przygodami. Nie dość, ze fatalnie się czuję, mdli mnie, mam zawroty głowy, jestem zmęczona i chce mi się spać, to jeszcze zamknęli mi drogę i musiałam jechac jakimś objazdem. Na szczęście spóźniłam się tylko 8 minut.
A wczoraj wieczorem dzwoniła moja mama pytać jak sie czuję, przypominać, że musze jeść i odpoczywać.

mglisto i wilgotno ale... urokliwie :-). Dostałam wczoraj wieczorem zamówione przeze mnie rameczki i aniołki ze szkła witrażowego. Stoją na oknie i czekają na słońce, które je podświetli i tchnie w nie blask. Wczoraj wieczorem siedząc w pracy miałam mnóstwo czasu na przemyślenia. W tym cyklu zwalniam, będę mierzyć temperaturę i obserwować się ale nie będę robić nic na siłę. Zakładam, że ten cykl jest dla nas. Dla <3 kiedy mamy ochotę nie ważne plusiki/minusiki/skoki/spadki. Będzie cykl jesiennej miłości :-).
Dziś TŻ ma badanie nasienia. Chyba ja się denerwuję bardziej niż on.

Eavonne zainspirowałaś mnie do napisania poniższej notki.

Diagnostyka....wstydliwa, czasami w pewien sposób poniżająca. Jak to było z nami.
Luby lekarz a ja od wielu lat w branży medycznej. Niby badania i wszelka diagnostyka jest dla nas logiczna i zrozumiała. Pamiętam jednak, że chociaż przechodzimy diagnostykę zapewne ciut łatwiej niż pary rzucone w temat tak nagle, to te wszystkie procesy pozostawiają w człowieku niesmak. O tym co mi w tym wszystkim pomogło, to za chwilę.
Badania nasienia Luby wykonywał wielokrotnie w małym przyciemnionym pokoiku. Nie bagatelizowałam tego, że nie jest to dla Niego miłe. Starałam się podtrzymać na duchu tak jak On mnie podczas wszelakich badań z nogami rozkraczonymi na oścież.
Dla osób z problemem oddania nasienia w klinice są specjalne prezerwatywy, w które można oddać nasionka w domku podczas zabaw z żoneczką. Koszt jednak nie jest mały. Cena w klinikach ok 200 zł ale przez net można zamówić za 70-80 zł. Wspierajmy naszych mężczyzn w takich sytuacjach, bo często ciężko Im się w tym wszystkim odnaleźć.
Mój dał radę ale wiem, że nie było to dla niego przyjemne.
A teraz .... co nam pomogło przejść przez diagnozy, zastrzyki, rozkraczanie, bolesne badanie drożności, narkozy do wycięcia poliów czy pobrania pęcherzyków, inseminacji czy podania zarodka....
Wydaje się to może dziwne ale...Podejście techniczne. Organizm jest bardzo skomplikowanym mechanizmem. Jak zegarek się psuje oddajemy go do zegarmistrza. Jak auto szwankuje to lecimy do serwisu. Z naszym ciałem jest podobnie. Jest ono narzędziem do życia. Żeby odnaleźć dysfunkcje trzeba się podiagnozować. Poleczyć. Nie skupiać się na tym, ze czujemy się przedmiotowo. Myśleć o celu jakim ma być Dziecko. Nie załamywać rąk nad tym co niefajne tylko skupiać się na tym, że mamy możliwość zbadania się i poszukania przyczyn.

Też miewam dołu. Smutki i niechęci. My kobiety pod wpływem hormonów zmieniamy się z płaczliwej smutaski w buchającą energią lasencję. Faceci może tak nie miewają ale przeżywają niepowodzenia. Musimy trzymać się z naszymi partnerami razem. Rozmawiać spokojnie. Poznawać swoje obawy i za rękę iść do przodu. To tylko badanie nasienia. Będzie zapewne jeszcze parę różnych innych badań. Ale dacie radę. Może nie uzyskacie odpowiedzi. Może przyczyna jest błaha. Szacun jednak za to, że staracie się. Że za parę lat nie będziecie mieli pretensji do siebie, że temat olaliście.
Ściskam.

ok, to skoro umiem już dodawać fotoszki :P to pierwsze zdjęcie mojego maleństwa z pierwszej wizyty :)
93f7be3a4b85f49fm.jpg

Pogoda piękna,nastrój tez,chyba sie troszke uspokoiłam:-)przykro mi tylko że moja własna siostra mi nawet niepogratulowała,bo stwierdziła że niema czego!a jest z 2 w ciąży,ehh mam nadzieje że moje serduszko będzie zdrowe i silne!moje wymodlone,wyczekane,ukochane!!!

Madzia82 Czarodziej i Alicja z Krainy Czarow 16 października 2013, 10:27

Dawno tu nie pisałam, ale już nadrabiam zaległości. Jestem już po zastrzykach, punkcji, transferze czyli wszystkich przyjemnościach jakie miały mnie spotkać. W sumie przez całą procedurę przechodziłam przez ręce trzech lekarzy. Czekam na efekt końcowy. Od samego początku po transferze mam skurcze. Biorę na nie magnez i nospę. Dziś jest 6 dzień po transferze. Test lekarz kazał robić w 9 dpt. Ja jednak zamierzam betę zrobić w piątek czyli będzie to 8dpt. Wczoraj miałam jasno brązowe plamienie. Możliwe, że było to plamienie implantacyjne. Ale wyczytałam również w necie, że może to być brak progesteronu w organizmie. Ponieważ u mnie jest to możliwe to zwiększyłam trochę dawkę luteiny, by zarodkowi nic nie zabrakło. Prawdy dowiemy się już w piątek. Trzymajcie mocno kciuki.

agusia78 Czekamy na Ciebie Kruszynko 16 października 2013, 10:28

Nie bylo mnie kilka dni, musialam sie pozbierac. Coraz mniej sil na kolejna walke I pewne postanowienie. Bede mierzyc temperature tylko do czasu oznaczenia owulacji I pozniej znikam. Co bedzie to bedzie...
Psychicznie wysiadam, moze powinnam udac sie do specjalisty. Moze ktos mi wytlumaczy logicznie, dlczego tak sie dzieje I jak dlugo to jeszcze potrwa??? 23 porazki to niezle osiagniecie.Brak mi optymizmu I wiary, chce mi sie wyc!

Endokobietka Starania Endokobietki 16 października 2013, 11:04

19+6

141 dzien od ostatniej miesiaczki

141 dni do porodu

jestesmy w polowie

Jutro badania, stresuje sie, ale jestem pelna wiary, ze jednak to badane krwi bylo bledne i wszyskto bedzie ok.


Boze spraw prosze, zeby wszystko bylo dobrze!

Hymm... czyżbym jutro miała miec owulację??? Śluz dziś tak rozciągliwy jak nigdy, normalnie na jakieś dziesięc centymetrów! Czy to możliwe... zobaczymy... szkoda że temperatury nie mierzę ale i tak byłaby nie wiarygodna, bo przeziębienie nadal mnie trzyma :-/ więc nie wiem jak to wygląda.

nutka Cud Miłości się wydarzył! 16 października 2013, 12:06

Mój Cud Miłości siedzi sobie po cichutku w brzuszku. Nie boli, nie przeszkadza;) Raz na jakiś czas przypomina o sobie tylko lekkim ciągnięciem po bokach, żebym wiedziała, że coś ważnego się tam dzieje;)

W poniedziałek idziemy do drugiego doktora;) Może USG już coś pokaże, a sprzęt podobno mają bardzo dobry:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2013, 12:13

Dziś powtórzyłam bete .....ciekawe jaki wynik...znów strasznie się boję....Malutka czuwaj nad Nami kochana....

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)