18tc+0

45% ciąży, 154 dni do porodu


Zaczynamy 19 tydzień, to już prawie, prawie półmetek!
Największe zaskoczenie z zeszłego tygodnia? BĘDZIEMY MIEĆ SYNA! :D :D
Nie wiem czemu, ale jakoś nigdy w wyobraźni nie widziałam u nas chłopca. Byłam pewna, że będziemy mieli drugą córeczkę. Moja siostra ma dwie córki, moja mama ma dwie córki, moja babcia ma dwie córki itd. :D

A tu w zeszły wtorek: 220g zdrowego CHŁOPCA!!! :D :D :D Nie dowierzam totalnie, ale ciesze się bardzo. <3 <3
Tatuś zachwycony, dumny z siebie. Dziadek (mój tata) sam nigdy nie miał syna, ma trzy wnuczki - więc wiadomo :D
Wszyscy mocno zaskoczeni :P
Ruszał się na badaniu, wszystko jest w porządku. Wagowo wychodzi ponad tydzień starszy więc rośnie konkretnie :D
Leży głową w dół więc widzę w nim potencjał, bo Tosia już na tym etapie tego nie ogarniała 😅
Łożysko na tylnej ścianie - super dla blizny po cc, bo nie ma ryzyka wrośnięcia. No i ja już naprawdę mocno czuję ruchy, to też jest dla mnie WOW!
Super, wielkie szczęście! Że to wszystko znów się dzieje <3 <3 <3
Trochę mi tylko żal tej masy rzeczy po Tosi :P Jej szafa pęka w szwach, bo sami kupowaliśmy sporo, a poza tym mam dwie starsze siostrzenice i mamy po nich miliony babskich ciuchów.
Że ja już nie wspomnę o różowym basenie z kulkami, jednorożcu na biegunach, kocyku w różowe jednorożce itd #hahaha
No, ale jest ekstra!

A w czwartek jedziemy na weekend do Karpacza <3

Siedzę właśnie pod gabinetem lekarskim, czekam na mojego.. Stres ogromny... ☹️
Boże kochany spraw aby była nadzieja...... Maryjo wstaw się za nami...

29t6d

I po wizycie u lekarza, tym razem doczekałam się USG na szczęście ;) Ogólnie wszystko ok. Dzieciątko ma już 1700 g. <3 Ułożyło się główką w dół. Serduszko biło na 144.
Nie znam dokładnych wymiarów, ale wyglądało to tak:
BPD 31+2
AC 30+3
FL 31+1
HC 30+0

Powoli dobijam do wagi sprzed ciąży, uważam to za swój mały sukces. Wszystkie wyniki w normie. Nie powiem, że wczoraj nie zjadłam pączka ;) bo aż 4... No ale...
Generalnie myślę, że całkiem łaskawa jest dla mnie ta ciąża. Albo to moje nastawienie i wielkie pragnienie... Co prawda miałam mały spadek formy psychicznej, bo ciągle tylko w domu, sama, nie ma się z kim spotkać bo wszyscy w pracy/na feriach/robią remont/są chorzy, ale już mi przeszło. Ważne, by mieć zajęcie ;)
Powoli kończę zakupy, jeszcze tylko kilka drobiazgów, i wszystko będzie gotowe. Zostało mi jeszcze kilka zajęć w szkole rodzenia. Marzec chcę przeznaczyć na pranie, prasowanie i totalny relaks z filmami i książkami, żeby odpocząć i pomyśleć jeszcze przez chwilę tylko o sobie.

Nadal nie wierzę w ten cud 💕

542d58587097.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2020, 12:39

31t4d

Dobra, to ja jestem spakowana do szpitala (chyba). To jest takie moje widzimisię, bo w moim szpitalu mają bardzo małe wymagania. Uwzględniam też kilka rzeczy, które doradzili w szkole rodzenia. Biorę to, co dla mnie istotne, bym czuła się w miarę komfortowo.

- 2 koszule rozpinane, 1 zwykła
- szlafrok
- 3 ręczniki (duży i 2 średnie)
- klapki pod prysznic i papcie
- 2 staniki do karmienia (1 zwyczajny zapinany z tyłu, 1 o kroju sportowym)
- majtki wielorazowe siateczkowe (4 szt)
- wkładki laktacyjne (10 par)
- podkłady poporodowe (5 szt)
- kubek, sztućce
- kosmetyczka: produkty mini: szampon, żel pod prysznic, balsam (wykorzystuję próbki), suchy szampon, płyn micelarny; krem z lanoliną na brodawki, pomadka bezbarwna do ust, opaska materiałowa i gumka do włosów, mokre chusteczki, chusteczki higieniczne, kilka płatków bawełnianych, podpaska, maszynka do golenia.

Później jeszcze dołożę:
- wodę
- jakąś przekąskę
- drobne pieniądze
- telefon, ładowarka
- czytnik ebooków
- dokumenty, wyniki badań, plan porodu itd.
- leki, glukometr

Dla dziecka przygotowuję:
- 1 komplet ubranek w rozmiarze 50 (bo zakładam, że dziecko będzie raczej większe) 2 komplety w rozmiarze 56) + łapki niedrapki - u mnie w szpitalu dają ubranka, ale chcę mieć coś w razie czego
- mokre chusteczki
- kilka pampersów
- 3 pieluchy tetrowe

Na wyjście dla mnie ubrania, w które się mieściłam w 6 m-cu ;) (taka rada ze szkoły rodzenia) więc planuję uszykować jakąś długą sukienkę oraz trunikę i legginsy (plus buty, swetr, bieliznę), w zależności od pogody. Wolę mieć gotowe, niż mi chłop ma szukać i przywieźć coś nieodpowiedniego :D

Dla dziecka wiadomo, fotelik, ubranka na wyjście (na zimniejszą i cieplejszą pogodę do wyboru), może kocyk, tetrę.

To chyba tyle ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2020, 10:41

Kwarantanna....dzien ja juz nie mam pojecia, zgubilam sie w tym wszystkim.
Nadal siedze w domu do konca czerwca a moze i dluzej. Czekam na wiesci od mojej szefowej i naprawde mam nadzieje, ze od lipca zaczne pracowac. Jak na razie u mnie w firmie zdecydowano, ze zwolnia 22 osoba i obecnie sa na tak zwanych konsultacjach. Gdyb otrzymalam tego maila ulzylo mi, ze to nie ja, ale jednoczesnie smutno, ze moi koledzy straca prace. Chyba dopiero w tym momencie dotarlo do mnie tak konkretnie, ze konsekwencje tego wirusa beda sie ciagnac bardzo dlugo.
Moja klinika nadal sie nie odzywa w sprawie wznowienia procedur , probuje sie do nich dodzwonic codziennie ale nikt nie odbiera ani nie oddzwania. Kolejny cykl mi ucieka, jeden za drugim......
Z mezem stwierdzilismy, ze sprobujemy skontaktowac sie z bbc, bo powiedzieli 11 maja zeby wznowic procedury i jak na razie nic sie nie ruszylo.

SerLucy Marzenia o byciu mamą ❤️ 12 lipca 2020, 00:21

Dzisiaj moja psychika szwankuje, jestem niestety z tych osób wrażliwych. W tamtym miesiącu coś się we mnie przestawiło, mam problem z kobietami w ciąży. Do tej pory tak nie miałam, teraz na widok każdej ciężarnej łapie doła. Jakby tego było mało, sama się tym katuje, oglądając zdjecia koleżanek w ciąży. Nie chce im zazdrościć, to głupie. Dzisiaj miałam dziwne sny, od czyjegoś wesela, po sen o naszej córeczce w nosidełku. Piękna dziewczynka, ubrana całą na różowo, patrzyliśmy na nią z mężem i zachwycaliśmy się faktem, że to nasze dzieciątko.. Może to przez to, że wczoraj dobra koleżanka z ktora się przyjaźniłam od dzieciństwa wstawiła swoje ciążowe zdj, spodziewają się drugiej córeczki.. Niby mam dobry humor, chodzę i się uśmiecham, ale wewnętrznie jestem znudzona i przygnebiona. Znam siebie i boje się, że emocjonalnie będzie tylko gorzej..

Nea Zostawić po sobie ślad 4 marca 2020, 14:29

9 dc
Boje się trochę jutrzejszego dnia.Rano mamy wizytę i okaże się czy coś urosło.od wczoraj czuje coraz mocniej jajniki.Nie nastawiam się na nic ale bardziej skłaniam się na stronę negatywna ze raczej nic z tego nie będzie.Dzis mąż przylatuje.Ale mi go brakuje.Zachcianke miał na fasolkę po bretońsku wiec się robi.
Nie chciałam go dołować i mówić ale 20 % ruchu postępowego i 10% niepostepowy to wynik nieoszalamiajacy.No ale morfologia urosła z 2 na 15 wiec nie jest zle.Koncentracja tez 67 mln w ml.Od poprzedniego badania wszystko w górę.Cieszy to.Gdyby tylko te moje wyniki były lepsze AMH <0,14 i FSH 14,96.Jestesmy zdecydowani nawet na KD.Zobaczymy.

Patiszon11 Oczekiwanie na cud 4 marca 2020, 14:39

2dc wzięłam dziś urlop w pracy... Brzuch boli niemiłosiernie ale u mnie to norma....
Leki przeciwbólowe, termofor i byle do jutra....
Największy smutek minął... Wczoraj przepłakałan wieczór...
Jak myśleć pozytywnie?
Kiedy wszystkie koleżanki wokol mają dzieci A ja???
W tamtym cyklu brałam encorton.
Właśnie napisałam do gin kiedy mam się pojawić na wizycie i czy odstawić lek.
Zobaczymy co ten cykl przyniesie...
Taka bardzo chce zostać mamą....

Poziomka6 Wieczne czekanie 4 marca 2020, 17:49

Mam dość in vitro. Chce aby się skończyło, bez różnicy z jakim efektem, mam tego dość. Od pobierania krwi mam siniaki, a jutro i pojutrze pewnie znowu będę mi pobierać krew. Nie wiem jak to wytrzymam, bo już teraz ręce mnie bolą. Boli mnie brzuch i spodnie przestają się dopinać. Mam dość zastrzyków. Gdybym mogła to bym przerwała procedurę, ale już trochę za dużo się namęczyłam

Wczoraj 03.03. byliśmy na wizycie USG 💜
Będziemy mieli córeczkę 💜💜💜
Malutka rośnie jak na drożdżach, termin porodu przesunął nam się na 18.08. 💜💜💜

Waga 133g
BPD 3.23 cm
OFD 4.19 cm
HC 11.77 cm
AC 9.78 cm
FL 1.87 cm

Czas leci nieubłaganie. W poniedzialek strzeliły nam juz 2 miesiące, a jeszcze tak niedawno sprzedawala mi kopniaki w brzuchu ♥️
Jest cudowna, taka malutka i piękna.
A ja nie zdawałam sobie sprawy że macierzyństwo to tak trudna praca, ze to tyle trudnych do podjecia decyzji..
Jeśli chodzi o mojego M. Wydawalo mi sie ze jest super, ze jest mała, ze ja juz tez po porodzie wróciłam do ładu.. Dzis sie rozczarowalam. Co raz częściej tak bywa. Nie chce sie w to zagłębiać bo w sumie to dla mnie klopotliwy temat. Aczkolwiek jest mi przykro. Bardzo.
Ale niesamowicie sie ciesze ze mam ta moja mała kruszynkę - wymarzoną ♥️

15tc+5d
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Wizyta u lekarza na NFZ przebiegła dzisiaj znośnie, nawet się pośmialiśmy "szyjka macicy długa jak smok - 5cm" (cokolwiek to oznacza), ale ponoć to bardzo dobrze. Znowu zapomniałam zapytać o to ile dziecko ma cm, chyba zostanę "madką" roku 🤦‍♀️ Dzieć bezwstydnie rozłożył nogi na motyla i z chłopca zrobiła się dziewczynka (prawdopodobnie) 😂 więc znowu nic nie wiemy 🤷‍♀️

Obraz usg prawidłowy, widziałam dwie komory serducha, biło jak dzwoń ❤️ a w ogóle coraz mniej na tym usg widać.. W sensie albo noga, albo ręka, albo głowa, przestaje sie mieścić na ekranie 😁

Niftów robić nie będziemy, nie ma sensu ponieważ gdyby coś wyszło to i tak jest za późno na amniopunkcję, znaczy jej wynik, przyszedł by i tak po połówkowych, więc nie ma sensu ich robić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2020, 08:17

6+0.

Obudziłam się o 4.40, oddałam trochę moczu na badania i wróciłam spać. O 7.00 nie tylko budzik mnie wybudził, ale uczucie głodu. No dobra, ale przecież idę na badania, które mam zrobić na czczo. Dam radę. Dam radę. Idę.

W lab oczywiście kolejka. Każdy pachnie po swojemu. Czuję mdłości, w zasadzie już w gardle. Ale dam radę. Idzie dość szybko. W pewnym momencie czuję, że trzymam się resztkami. Brak śniadania - akurat wtedy, kiedy bardzo go potrzebowałam i mdłości spowodowane zapachami w kolejce odczuwane jednocześnie to spory dyskomfort. Wchodzi Pan Starszy o kulach. Kobieta przede mną mówi do niego: "Proszę, niech Pan stanie przede mną". Powiedziałam jej (pierwszy raz użyłam tego argumentu) - "Proszę Pani, proszę nie decydować za innych. Jestem w ciąży, fatalnie się czuję" - odwarknęła na mnie "Ja też jestem w ciąży, a ciąża to nie choroba, a tu człowiek o kulach przyszedł" - odpowiedziałam dalej grzecznie "Jeśli Pani się dobrze czuje, to ok, nie każdy musi się dobrze czuć". Oczywiście cała kolejka już wiedziała co powiedzieć, bo przecież każdy był w ciąży (wystaranej i wymodlonej, na heparynie, acardzie, metforminie, duphastonie i crinone, że wymienię najważniejsze) i każdy już wiedział, co powiedzieć, że przecież moje zachowanie jest wręcz WULGARNE i że naprawdę ciąża to nie choroba. No spoko. Z gabinetu wyszła pielęgniarka i patrząc na mnie powiedziała "Zapraszam, bo Pani jest taka blada, coś się dzieje?". Z ulgą weszłam do gabinetu i usiadłam. Kolejkę zostawiłam, niech sobie poszemrają. Ludziom to chyba dobrze z rana robi.

Nauczka pierwsza: na każde następne badanie idzie ze mną Mężuś. Jeśli nie pójdzie - będzie nazywany Panem Mężem.
Nauczka druga: po wejściu, podchodzę do rejestracji, mówię, że jestem w ciąży i mnie wpuszczają bez kolejki.
Nauczka trzecia: od nikogo innego nie możesz się spodziewać tak szerokiej i głębokiej empatii, jak od innej kobiety. Głupia pinda. Niech ma mdłości, jak stąd do Berlina. Co najmniej. Albo niech okrążają Ziemię. Jak super reaguje na ciążę - rewelacja, ja niestety mam naprawdę gorszy okres i niekoniecznie mam ochotę ustępować wszystkim miejsca w kolejce. A jak ona się tak rewelacyjnie czuje - to niech wpuści Pana, a sama idzie na sam koniec. Inni będą czekać tyle samo.

Wyniki:
żelazo - 154,8 (norma 23,0 - 175) - bardzo ładnie;
morfologia - dobrze, tylko 2 parametry delikatnie poniżej normy;
badanie moczu - w porządku;
kwas foliowy - 15,8 (norma 3,10 - 20,5) - w badaniu półtora miesiąca temu miałam około 12 jednostek, od tamtej pory biorę 5 mg syntetycznego kwasu foliowego oraz około 1,2 mg folianu, mało wzrosło
wit. B12 - 578 (norma 180 - 914) - w badaniu półtora miesiąca temu miałam około 870 jednostek, suplementuję cały czas i to spadło! Czyżby Dzieciak zżerał? Jeśli tak - na zdrowie!
progesteron - 216,7 (norma 2,8 - 147,3) - wiadomo po lekach, zastanawiam się, czy zacznę schodzić z crinone?

Potem spakowałam się na wycieczkę do Warszawy. Postanowiłam odwiedzić rehabilitanta, który specjalizuje się w ciążach i sporcie oraz hematologa (hematolog numer 4.).

Hematolog: wytłumaczyła mi dlaczego nie przysługuje mi refundacja na clexane (po ostatnich zakupach Mężuś stwierdził, że to co zaoszczędzę na dojazdach do pracy, wydam na clexane). Już nie będę chodzić i szukać. Trudno. Powiedziała też, że moje mutacje (MTHFR A1298C homo i PAI 1 4G/5G hetero) należą do tych o niskim ryzyku zaburzeń krzepliwości. Acard 75 mg, według niej do 36 tc (+/- 2 tygodnie - zależy od gotowości macicy do porodu), heparyna w dawce zaleconej przez Jerzak, czyli 0,4 do około 3-4 tygodni połogu - tu z ostrożności bardziej i powiedziała, że jest to dawka profilaktyczna niezależna od wagi. Powiedziała, że w chwili obecnej nie trzeba suplementować metylowanych wit. B, poza kwasem foliowym. Natomiast między 12 a 14 tc należy zbadać homocysteinę (wtedy następuje jej wyrzut) i jeśli będzie w normie - to świetnie, jeśli będzie za wysoka - wtedy dokładamy sobie wit. B metylowaną. Wytłumaczyła różnicę między clexane i acard. Clexane działa na osocze, natomiast acard na płytki krwi. Zapytałam też o konieczność suplementacji wapnia. Powiedziała, że owszem clexane może powodować osteoporozę poheparynową, ale ona przez czas swojej kariery nie spotkała się z takim przypadkiem, a wapnia rutynowo nie zaleca się, bo powoduje skurcze macicy. Powiedziała mi też o żelazie, że to świetnie, że mam taki wynik z krwi, ale w ciąży inaczej jest wyrzucane (?) i należy brać pod uwagę wyniki żelaza z tkanek (?) - nie wnikałam. Porozmawiałyśmy o konflikcie serologicznym. Akurat z Mężusiem mamy dokładnie tą samą grupę krwi A Rh-. Powiedziała, że w takim przypadku to jedynie z daleko posuniętej ostrożności - tak jak w przypadku kierowania pojazdem z zasady ograniczonego zaufania - mogłabym dostać szczepionkę, ale to i tak w 18 tc i 28 tc mam monitorować odczyn Coombsa. Natomiast zaleciła mi sprawdzić, czy nie jestem czasem "szczęśliwą" bywalczynią, jakże ekskluzywnego klubu ludzi z konfliktem płytkowym. Ekskluzywny, bo jedynie 2% populacji go ma. Badanie HPA 1a. Badanie robi się jeden raz na całe życie, a pokazuje ono, że ciążę prowadzi się nieco bardziej szczegółowo - czyt. częściej się widzę z ginekologiem. Co ważne - w internetach są informacje, że przy mutacjach wyjazdy w góry są niewskazane. Zapytałam więc o to hematologa - powiedziała, że jeśli to będą polskie góry (czyli relatywnie niskie), nie ma przeciwwskazań ginekologicznych - to tak, jak najbardziej tak.
Osłuchała mnie, wypytała o różnicę w wielkości piersi, zobaczyła brzuch i stwierdziła, że jest trochę posiniaczony (no raczej). Jestem zadowolona, choć refundacji nie dostałam, ale ona poświęciła mi mnóstwo czasu i sporo wiedzy od niej wyniosłam.

Z rehabilitantem pogadałam sobie o sporcie. Możliwe, że trochę na wyrost, bo na razie czuję się "średnio na jeża". Możliwe, że po opisie wizyty i pytań zostanę skazana tu na ostracyzm. Trudno. Ktoś musi przecierać szlaki. Przypomnę tylko, że Pinka jeździ dużo na rowerze, dla mnie na tyle dużo, że traktuję to w jej wykonaniu, jako sport wyczynowy.

Przede wszystkim super szczegółowy wywiad pisemny: choroby wszystkich układów, zaburzenia różnego rodzaju, uczulenia. Gdy dotarłam do pytania "Inne, wyżej niewymienione" - Mężuś kazał dopisać "Skaza charakteru: Zbawca Świata". Hahaha.

Okazało się, że Pan jest instruktorem jogi. Powiedział, jakich pozycji unikać, z jakich powodów (np. odwrócone, bo generalnie zaburzenia krzepliwości krwi), ale też powiedział, że jeśli to jest szkoła jogi, a nie joga w klubie fitness, to powinnam zaufać instruktorowi. Pokazał kilka szczególnie ważnych pozycji - dla rozciągnięcia bioder i pachwin. Ważne - w każdej pozycji mam aktywnie pracować stopą. Stwierdził, że raczej nie przytyję dużo, ale zawsze to będą dodatkowe kilogramy, a odpowiednia praca stopy będzie bardziej komfortowo znosić dodatkowe obciążenie. W siadach i skrętach mam siadać wyżej niż dotychczas. Skręty z pewnością nie do końca, bo robimy miejsce na brzuch. Pokazał warianty skrętów przy drabince. I najważniejsze - w każdej pozycji zamiast nad ciałem mam pracować nad oddechem. I z każdym oddechem mam wydłużać kręgosłup - tym samym przygotowuję przeponę do momentu, w którym będzie jej się pracowało znacznie gorzej. Oczywiście mam nie robić powitań słońca, bo to są bardzo wysiłkowe pozycje oraz unikać mostków. A jak brzuszek będzie już większy, to pozycje stojące - lepiej robić przy ścianie lub drabince - z ostrożności i bezpieczeństwa, żeby się nie przewrócić. Jogi nawet jakbym wcześniej nie ćwiczyła, mogłabym zacząć w wersji dla ciężarnych. Także spoko.

Wspinanie - jak najbardziej ok z kilkoma gwiazdkami.
* - pierwszy etap - bardzo dobrze, że siedzę w domu, nic nie robię, niech Dzieciak się rozwija, a organizm się przyzwyczaja do nowości;
** - zrezygnować z obwodów i nie wprowadzać organizmu w pracę beztlenową - dłuższe odpoczynki między wstawkami, jak mi się wydaje, że odpoczęłam - dołożyć do tego 2 minuty i ruszyć;
*** - bouldering - tak, z zastrzeżeniem - znacznie łatwiejsze baldy, czyli z mojego poziomu mam zejść do poziomu początkującego i nie skaczę z góry na materac (i tak nigdy tego nie robiłam, bałam się) - tylko elegancko schodzimy;
**** - prowadzenie dróg - nie, bo jest ryzyko odpadnięcia, nawet na super łatwych drogach, a w ciąży nie ryzykujemy;
***** - asekurowanie innych - odpuścić, bo inni będą się wspinali na swojego maksa i nigdy nie wiem, ile będą wisieli obciążając moją uprząż, która jest założona na moje biodra;
****** - drogi na wędkę - opuścić maksymalny robiony poziom trudności o 3 stopnie i działać, z długimi przerwami między wstawkami;
******* - wspinanie na żywej skale, czyli np. w polskiej Jurze - nie, bo to skała, nawet na wędkę, może się ukruszyć, mogę się przestraszyć, mogę nawet w kasku, gdzieś zahaczyć głową (no zdarza się, kask dlatego mam mocno porysowany).

Rower w wersji lekkiej, czyli w sezonie, po parku, ścieżkach rowerowych, niezbyt szalone dystanse (znowu - unikanie pracy beztlenowej) - jak najbardziej tak.

Wyjazd w góry polskie - jak najbardziej tak. Alpy - odpadają, za wysokie i może być już problem z tymi mutacjami i krzepliwością. Natomiast odpada też trasa spacerowa w dolinkach górskich o długości 20-30 km. Bo to też za duży wysiłek będzie (nigdy w życiu nie zrobiłam tyle w górach).

Generalnie - on uważa, że jeśli człowiek był aktywny przed ciążą i nie ma przeciwwskazań ginekologicznych, to jak najbardziej należy zachować aktywny tryb życia. Łatwiej się wtedy znosi ciążę, poród a także połóg. Należy brać pod uwagę to, że rozwija się w nas mały człowiek, który wysysa z nas energię i traktować to towarzysko i jako relaks psychiczny, a nie wyczynowo. Intuicja przede wszystkim.

Czyli wiem znacznie więcej niż wcześniej. To nie znaczy, że ja rzucam wszystko i jutro idę łoić na ścianie. Bez przesady. Najpierw wizyta u gina. Jeszcze z nim pogadam. Potem może najpierw joga, zobaczymy, jak się będę czuła. A dopiero na samym końcu próby ze ścianą. Dzieciak jest najważniejszy. Uzyskiwanie wiedzy również jest ważne. A to czy ją zastosuję w praktyce, to jest inna kwestia. Na razie chciałabym przestać się męczyć na spacerach, a najbardziej, żeby mi wrócił apetyt.

Gdyby ktoś jednak potrzebował namiary na dobrego rehabilitanta od ciąży powiedzmy aktywnej sportowo, lecz nie zawodowo-sportowo, to mogę dać namiary.

13 ms starań, 11 cs, 11 dc

Monit. Gonal ladnie zadzialal.
Endo 9 mm.
Prawy jajnik pecherzyk 18 i 16 mm.
Lewy jajnik pecherzyk 15, 13 i 12 mm.

Pięć pecherzykow 😍 tak wiele to jeszce nigdy nie miałam. Moim szczytem były 3 pęcherzyki z czego 2 dojrzałe na pierwszym cyklu z clo. Jutro zastrzyk z ovitrelle. W czwartek kontrola czy pękło. Wyczuwam potrzebe dwoch zastrzyków z ovi ale to się okaże.

Plan na jutro:
Obronić się na 5
Pojechać na wywczas
Pójść na masaż
Zrobić zastrzyk
Bzyki 😂

Zmykam się uczyć. Kończę tą farsę na uczelni i lecimy z tematem. Nie czuje zupełnie tego cyklu. Nie wierze w niego. Ale jak już wydałam na zastrzyki ponad 600 zł to będę walczyć do końca. Najwyżej lecimy z kolejnym. I kolejnym. I kolejnym... dzisiaj nie zamierzam być w złym nastroju.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2020, 16:09

Patt1002 Czekamy na Aniołka 3 listopada 2020, 13:02

Rozchorowałam się... Pierwszy tydzień walczyłam, wszedł antybiotyk, było lepiej i znów mnie zaczęło rozkładać... Chwilę lepiej i od wczoraj wieczora znowu... Zwariować można :/
Ale nie o tym :D
Przyszło mi zamówienie dla naszego aniołeczka! Mamy album taki miękki dla dziecka. To taki pluszowy album, do którego włożymy nasze zdjęcie, by dać w prezencie dzidzi (jeśli będzie większa niż niemowlaczek) aby oglądała i oswajała się z nami. No i mamy też księgę adoptowanego dziecka. Jest super! Uzupełniamy wszystko od momentu myśli o adopcji przez poznanie dziecka, adopcję, pierwszy wspólny rok. Jest tak słodka! <3 Chociaż tyle z przygotowań :)

1 dc / 45 cs

W tym cyklu kriotransfer 3 - Naszego ostatniego zarodka - zamrożony w trzeciej dobie klasa 6B.

Będzie to szalony transfer. W sumie to w pędzie... Poprzednie dwa były spokojne, na luzie z dużymi terminowymi luzami. Drugi był także z kroplówką Atosiban.

Ustalono:
-> Kroplówka intralipid na ok. 3 dni przed transferem
-> transfer
Brak Atosibanu z powodu braku czasu.

Jak ma się udać to się po prostu uda. Tyle.

zakochanaaw A może to pomoże? 5 marca 2020, 11:05

1dc
Odpuszczam ten cykl, odpuszczam psychicznie, odpuszczam mierzenie temperatury.
Kochać się będziemy jak będzie ochota, leki oczywiście wszystkie będę brać, clo także ale po pół tabletki. Chciałam go nie brać ale mój się nie zgodził bo powiedział, że jak zaczęłam to mam brać żeby nie zaburzać już hormonalki. Okej co mi szkodzi.
O 2 w nocy obudził mnie okropny ból brzucha, później koło 7 to samo, wzięłam leki poszłam siku i dostałam @.
Teraz ból jest znośny, mdli mnie tylko i przed chwilą się popłakałam mojemu że boję się że nigdy nie dam mu dziecka.
Przytulił mnie i powiedział, że w weekend siądziemy i zdecydujemy się na datę ślubu. Mój nalega na 20.06 i zgodził się na moją wersje ślubu czyli cywilny i uroczysty obiad z tortem i kawą, bez imprezy, kameralnie.
Powiedział, że jak do ślubu nie znajdę w ciążę to chce naprawdę poszukać typowo u specjalisty od niepłodności pomocy, może w końcu jakaś klinika choć nie wiem czemu jakoś nie chce do kliniki ja 🙄
Zobaczymy jak to będzie.

Co prawda dziś 1 DC ale acard pomaga, od jakiegoś czasu męczyły mnie straszne skrzepy a jak na razie "piękny" okres, zero skrzepów.

19 dpt 39 dc
5+3
W poniedziałek poszłam zrobić betę. Poszłam. zniechęcona i pogodzona z losem. W weekend umierałam. Było mi bardzo słabo pocilam się jedząc zupę.
Miałam problem wejść po schodach serce waliło jak.oszalale. więc weekend spędziłam w łóżku bo tylko.tu się czułam dobrze.
W niedzielę jak.poczytalam o.pustym.jaju o.zlych przyrostach bety byłam chora bardziej.
Stwierdziłam trudno po prostu nie są mi dane dzieci.
Postanowiłam zaplanować urlop w lipcu w górach... Tak odpocznę i się zregeneruje i.podjde do crio.w.pazdzierniku. Więc nastawiłam się na porażkę.
Jaka.byla.moja.mina kiedy odebrałam wynik.bety
16 dpt 1446. Szok.
Immuno stwierdził że jest dobrze że beta już powinna rosnąć.. Ale ja.to.ja w strachu.
Dumałam długo i stwierdziłam że jak będę robić morfologie to zrobię ostatni raz betę
19 dpt 3893
Chyba jest ok
USG mam.za tydzień i tak się boję.
Bo wiem.ze w każdej chwili może .byc koniec. Od poniedziałku do środy walczylam z grzybica na szczęście znikła.
Za to odporność wzrosła to chyba źle.
Kiedy przestanę się bać -- nie wiem.
Nawet nie czuje się w ciąży nic.mi.nie dolega, nie mam bóli niczego.
Do pracy grzecznie chodzę nie jest źle. O L4 nie myślę nie chcę by ktoś wiedział.
Jak wychodzę na badanie krwi mowie tym.ktorzy ze mną pracują że mam.zle.wyniki morfologi i się leczę a innym.na korytarzu że idę do.biedronki bo zapomniałam kanapki. Ale 2 razy w tygodniu zapominam.hmmmm podejrzane.
Do tego.schudlam przed transferem.53 dziś na wadze 49 w ubraniach.
Taka.wage to.mialam.podczas ślubu.
Może to.nerwy a może biegunka codziennie rano mnie czyści.
Ale.to.pewnie od leków ile tego mam.
Brzuch masakra siniaki co się dziwić jak 3 zastrzyki dziennie. Niedługo zrosty będą. Ale.nie.ma co.marudzic trzeba iść do.przodu. Co ma być to będzie, nie mamy wpływu na niektóre rzeczy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2020, 11:24

Nea Zostawić po sobie ślad 5 marca 2020, 21:28

10 dc
Tak Krąsi wiem ze wynik jest imponujący u mojego męża.Biorac pod uwagę wcześniejszy wynik to jest kosmos pod każdym względem.Ja zdaje sobie sprawę ze to ja jestem tym kiepskim ogniwem w tej układance.
Dziś byliśmy na kontroli.Nie było mojego prowadzącego tylko inny lekarz w zastępstwie.Zanim badanie wywiad i komentarz ze nie rozumie dlaczego doktor ....zalecił IUI przy takich wynikach.No cóż tez nie wiem.Jak to określił nie widzi szans na powodzenie ale w czasie oczekiwania na wyniki badań kariotypow można zrobić.Efekt wizyty jeden pęcherzyk po lewej stronie prawa jak zwykle nic o wielkości 18,5mm endo graniczne 7mm.Dzis o 22 ovitrelle i w sobotę o 8 rano IUI.Nie wiem tylko po.

9+4 tc
Samopoczucie: 🤢🤮😴

2 tygodnie chorobowego minęły jak z bicza strzelił. Dużo leżałam, trochę czytałam, rozpieszczałam męża (i siebie) domowymi obiadkami. Nie łaziłam na zakupy bo leżałam i koronawirus a poza tym Panie Położne wystawiając L4 mnie nastraszyły ze ZUS bardzo kontroluje. Dobrze ze dostałam to zwolnienie - minęły 2 najgorsze tygodnie podczas których miałam straszne mdłości i wymioty. I tak nie dałabym rady chodzić do pracy. Teraz mdłości już trochę zelżały, ale nadal czuje się bardzo zmęczona. Plamien przez ostatnie 2 tygodnie nie było wiec dziś triumfalnie wróciłam do pracy- myśle ze nikt nie wierzył ze wrócę łącznie z moją szefową, ale oszczędzam się dziś w pracy i tak sobie myśle ze gdybym się czuła mocno zmęczona to pójdę jeszcze na pare dni chorobowego żeby odpocząć. Dzisiaj po pracy jak wróciłam tak po prostu padłam, jak nigdy nie tobie drzemek w ciągu dnia tak po prostu wzięłam i zasnęłam 😴
Na wczorajszej wizycie miałam usg przez brzuch - było widać dzidziusia całego ślicznie z rączkami i nóżkami, z wielką mądrą główką. Ma teraz 2,59 cm i rośnie idealnie tyle ile powinien. Ruszał się i brykał jak szalony, wyginał cały swój maleńki kręgosłupik 😍 jak mała rybka 🐟 ciagle myśle ze to jeszcze wcześnie - dopiero 10 tydzień i powinnam zachować większą rezerwę bo jeszcze różnie może być, ale już okropnie moje maleństwo pokochałam, nic nie poradzę.
Dostałam skierowanie na test podwójny, na NFZ na szczęście, miałam się umówić dzisiaj, ale przez ten powrót do pracy zupełnie zapomniałam. Mam nadzieje ze jutro nie zapomnę i będą jeszcze miejsca, mam iść za półtora do dwóch tygodni. A następną wizytę u położnika mam 1 kwietnia. Tak ze co 2 tygodnie powinnam widzieć maluszka na usg.
Ginekolog prowadzący powiedział ze ze względu na laparotomie które przeszłam w dzieciństwie lepiej by było żebym urodziła siłami natury. Jak dla mnie oki- jeżeli nie będzie wskazań do cesarki to mogę rodzic SN, nie przeszkadza mi to. Ale moja mama nie może tego przeżyć. Cały czas mnie namawia żebym dała lekarzowi łapówkę żeby mi zrobił cesarkę. Bo to powinno być ogarnięte, mam być w komforcie, mam się nie zmęczyć, jak coś to ona mi załatwi. Mówię jej ze mamo jeszcze daleko do tego, nie myślmy o tym, przecież dziecko się może różnie ułożyć, różnie może być, ale mama nie chce dać za wygraną. Nie mówiliśmy rodzicom ze mamy jeszcze 4 zarodki wiec ten poród SN byłby tez dużo bardziej korzystny ze względu na następne ciąże. Jakoś będę musiała przetrwać mamy wtrącanie - mogłam się z reszta tego spodziewać- między innymi tez z tego względu nie mówiłam moim rodzicom o leczeniu- mama zawsze wie wszystko najlepiej i musi mieć wszystko przedyskutowane z cała resztą rodziny. Trzeba się uzbroić w cierpliwość bo następne lata z pewnością będą pod tym względem trudne.
Aha jeszcze z innych Niusów to tsh mi skoczyło 😔 i to dosyć znacznie, mam zwiększyć dawkę euthyroxu i zbadać na natepną wizytę.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)