85 dc. 12+0, z USG 12+4 waga 49,5
Od soboty strach jak diabli bo przecież prenetralne w poniedziałek.
Już historie nie z tej ziemi wymyślałam. Czytałam historie dziewczyn które ust wykazywały nieprawidłowości i musiały usuwać ciążę. Czy ja coś miłego nie mogę znaleźć , czy ja nie mogę się uspokoić i nie przeżywać. Chyba nie, nie potrafię, powinnam się cieszyć bo i co........ Jakoś mi trudno to wszystko idzie.
Dziś rano jak wstałam znów myśli i jak tu do 15,30 wytrzymać. Na szczęście miałam sporo pracy i czas szybko leciał. O 14 wyjechałyśmy do kliniki nawet szybko dotarliśmy.
Oczywiście lekarz miał opóźnienie i weszłam pół godziny później i w strachu bo jakby inaczej.
Dzidziuś 6,2 cm ciąża starsza o 4 dni.
Serduszko 160 bije, reszta parametrów dobra. Jaka ulga, nawet łza mi po policzku spłynęła. I oczywiście płeć, synuś, jakby było inaczej.
Wiedziałam.... Czułam to..... tym bardziej że kiedyś mój znajomy wróżbita wywróżył mi syna podobnego z charakteru do mnie 😊
Imię już miałam w grudniu wybrane
Piotr Krzysztof . I tak zostanie. Choć moj chciał dać na 2 Łukasz ja i tak zostałam przy swoim.
Po USG oddałam krew na kolejne badania wyniki w ciągu 3 tyg. Tragedia.
Super ze wszystko na NFZ 500 zł w kieszeni.
Troszkę odetchnęłam ale jeszcze się nie cieszę, nie umiem, nie potrafię
Po USG mój zabrał mnie na frytki z Donalda kupić jakiegoś maca ale nie był dobry. Frytki bardziej mi smakują.
Ostatnio nie ma co jeść, nic mi nie smakuje. Masakra.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2020, 22:06
35+3
Wczoraj zrobili mi w końcu USG.
Mały waży 2600 ale to chyba niemożliwe aby przytył w tydzień 400 g. Musi być błąd pomiaru.
Wody o dziwo wzrosły do 10. Sam lekarz był w szoku.
Ostatnio dużo piłam może to było od tego. Albo błąd laboratorium.
Wieczorem kolejną kroplówką z antybiotykiem chciałam wytrzymać jak najdłużej ale o 23.00 wysiadłam z bólu. Ręką spuchnięta na maksa. Poszłam do pielęgniarek aby mi przełożyli welfron.
Trafiłam na super babkę przełożyła mi, rękę wysmarowała specjalnym kremem i powiedziała abym domagała się zmiany na tabletki. I super.
Szczęście takie było że akurat wszedł lekarz do pokoju i poprosiłam o zmianę. Bez niczego zmienił zalecenia i od dziś biorę tabletki.
Dziś postarałam się aby mi zrobili specjalny test na wody. Lekarz nie odmówił.
Niestety potwierdziło się wyciek wód.
Trafiłam na sympatyczna doktor. Stwierdziła że w moim przypadku powinnam zostać do porodu nie ryzykując zakażeniem bo różnie to może być.
Tym bardziej że jestem po ivf. O matko perspektywa siedzenia tu miesiąc źle to wróży. Termin na listopad masakra.
Nie wyobrażam to sobie. Ale myślę aby zostać dla dobra małego.
Stwierdziłam że jak osiągnę bezpieczny czas czyli 37 tc . Nie będę się oszczędzać będę biegać po schodach itd. byle wody spadły wtedy mi poród wywołają.
A teraz 10 dni oszczędzania aby było ok.
Tydzień leżenia i wód przybyło. To tydzień chodzenia wody spadną.
Jestem tak załamana jak nigdy.
Mój został sam, już na dość siedzenia danego. kot biedny jest szkolony przez mamę. Biedak, ciężkie czasy nastały dla niego. Ja próbuję to wszystko przetrawić, bo co mi zostaje ehhhh
Wypisać się a niech dojdzie do zakażenia. Bo gdyby wody nie leciały s tak czy jest sens ryzykować życie dziecka. Do zakażenia może dojść lub nie. Ale czy można aż tak ryzykować.
Zostało już tak mało. Ale fakt trzeba mieć pech że to coś na mnie trafiło. I jak można się cieszyć ciąża. Strach jak diabli cały czas.
Kiedy pisalam poprzedni wpis właśnie zaczynało się plamienie. Obstawiałam @. Po kilku (4?) dniach ustało. Poza tym było inne, dziwne. Różowawe i z "niteczkami" krwi. @ nie przyszedł. Dzis robie test. A najlepiej, że nie ogarniam czy ostatni okres mialam we wrześniu czy jeszcze w sierpniu :oP (zapomnialam w aplikacji zaznaczyć hihi). Na 99% jestem w ciąży. A jeszcze żeby było zabawniej... Dzis wracam do pracy po prawie 3 latach niebytu (ciaza+macierzyński+wychowawczy)...
38+3
I po ostatniej wizycie u ginekologa. Szyjka się skraca, rozwarcie ok 1 cm. Lekarz mówi, że ładnie się szykuje do porodu. W planach poród SN, ale wiadomo, zobaczymy jak będzie. Jednak gdzieś z tyłu głowy jest myśl, że jestem w grupie zwiększonego ryzyka...
Byłam 2x na ktg w szkole rodzenia, gdzie mnie nastraszyli ale lekarzowi ktg się podobało, mówił, że wzorcowe, ale mam zrobić jeszcze w tym tyg, przed porodem.
Na 27.04 w poniedziałek mam skierowanie do szpitala jeśli nic się samo nie ruszy, więc mam max tydzień 😂 kiedy to zleciało... Jednak chyba bym wolała, żeby coś się samo zadziało w okolicy weekendu... Bo wiadomo jak szpital, nie od razu coś zaczną działać i to zawsze trochę dłużej poza domem... No zobaczymy 😉
Takie odliczanie chyba mnie wykończy 😂 jest mix uczuć, szczęście strach ekscytacja i milion myśli, jak to będzie.
Ale dam radę. Muszę ♥️ tak długo na to czekałam...
5tc + 6d
Mdłości są i nie ma, znikają i się pojawiają. Sama nie wiem...
Dziś były wyniki bHCG. 14365. Taka duża liczba, a nie uspokoiła mnie. Tak się boję, że wszystko się zaraz skończy... Dodatkowo wczoraj zauważyłam różowy śluz. Jednorazowo.. może to przez zaparcia 😥 kilka dni temu pocieszałam dziewczynę na forum, że to nie oznacza nic złego zazwyczaj, a teraz sama się przejmuję 🙄 wizyta za tydzień. Jak wytrzymać? Czy zobaczę to serduszko?
Dziś zapisałam się na badania prenatalne na 1 czerwca. Czy zbytnio wyprzedzam teraźniejszość? Za daleko się posuwam? Nie mogę być aż tak pewna siebie... Dwa razy byłam i dwa razy poległam. Myślę, że jeśli mam odetchnąć to dopiero po badaniach genetycznych.. jak okaże się, że dziecko jest zdrowe... Wtedy zobaczę szansę na powodzenie tej ciąży.
20 dc
Dziewczyny przypominać mężowi że już niedługo zaczyniemy się starać o dziecko?
tc: 13+0 wg apki
Powoli się żegnam z pierwszym trymestrem. Zleciało!!! Miewam dni, kiedy mam więcej siły, kiedy coś poćwiczę, nastawię pranie, wyjmę pranie, a czasem mam takie dni, że tylko leżę i nie mam energii na nic.
Myślimy o tym, żeby powiedzieć Rodzicom. A po tym, jakbyśmy im powiedzieli to myślimy również o tym, żeby się do nich przenieść. Mają malutki ogród. Zawsze byłoby gdzie wyjść, bez maski i lekarz powiedział, że do takiego przydomowego ogrodu mogę wychodzić, ale nigdzie dalej. A teraz kwitną tam przepięknie wiśnie, zaczęła brzoskwinia i ze 3-4 metry kwadratowe tulipanów. Siostra mi przysyła zdjęcia coraz to nowych, które zaczynają kwitnąć "mała Holandia", taka "tyci, tyci".
Alergia mi się uruchomiła. Z lekarzem ustaliłam, że mogę brać leki wziewne, a jakby było bardzo ciężko to zyrtec. Wziewnych nie mam żadnych. No i nie wiem, co to znaczy "jakby było bardzo ciężko", tego nie ustaliłam. Na razie więc jestem otoczona chusteczkami higienicznymi, oczy nie łzawią, z nosa za to się leje cały czas.
Muszę skracać paznokcie 2 razy w tygodniu. Rosną bardzo szybko, wcześniej wystarczał im pilnik raz w tygodniu, teraz nie idzie chodzić z takimi szponami i 2 razy w tygodniu jest musowe.
Mam też sieczkę w głowie. Do tej pory myślałam, że kobiety w ciąży czają wolniej, bo myślą o wózkach, łóżeczkach, ubrankach, badaniach, imionach. Noooo, nic z tego. Przynajmniej nie u mnie. Mam po prostu dziury w głowie. One nie są niczym wypełnione. Gdyby były wypełnione wózkami czy łóżeczkami - byłoby świetnie. Nie, to są dziury w głowie, jak te dziury w żółtym serze. Puste. Powietrze hula, pajęczyny się tworzą.
Często rozmowy z Mężusiem wyglądają tak:
- Krąs, na którą jesteśmy umówieni do lekarza?
- ....
- ??
- ....
- Krąs?
- Myślę przecież.
- ....
- Na 14:00.
- Krąselko, zabielamy zupę śmietaną?
- Tak, tak, zabielamy ją wodą (trzymam w ręce śmietanę) - zorientowałam się w błędzie - Oh, przepraszam Cię bardzo, rozrzedzamy ją śmietaną (dumna i blada, że się poprawiłam!!!)
- Słyszałaś siebie?
- Pewnie!
- Co powiedziałaś?
- ....
- Mężuś, a możesz mi wyciągnąć stolnicę? Poprasuję trochę ręczników.
- Stolnicę? Poprasujesz?
- No tak, dobrze się czuję, jak wyjmiesz stolnicę, to pójdziesz po żelazko, ze 20 minut poprasuję.
- Jesteś pewna, że będziesz prasować na stolnicy?
- Mężuś, ale co Ty o stolnicy gadasz, przecież się prasuje na ..., no wiesz na czym się prasuje, na takim wysokim, obitym materiałem..., jak to się nazywa, bo bzdury gadasz i to nie jest stolnica.
- Deska? Deska do prasowania?
- Właśnie, właśnie!!!
Także teges, także ten 🤦♀️
W niedzielę byłam na herbatce z kumpelkami 😊 herbatka online, każda ze swoją herbatką, zeszło nam prawie 2 godzinki i od razu czułam się taka ożywiona i bardziej radosna - spotkałam kogoś innego niż własny Mężuś (lofciam wery wery macz, ale bez przesady, czasem człowiek potrzebuje zobaczyć inną twarz), pogadałam na różne tematy, które w żaden sposób go nie dotyczą, ehh, odpoczęłam. Polecam każdemu
to zupełnie coś innego, niż rozmowa telefoniczna.
38+2
Od piątku była cisza a dziś 3 razy wypadł mi kawałek czopa i mam od wieczora lekkie bóle okresowe. Dziś porządnie dom sprzątnęłam. Może to efekt. Zobaczymy co będzie dalej
narazie idę spać i mam nadzieję że się wyśpię 
Moja ciąża nadal trwa 
Bellybestfriend coś pomieszało i wprowadziło mnie w stan lekkiego zdezorientowania. Bo co można sobie pomyśleć, gdy od rana męczą cię myśli i wątpliwości czy z dzieckiem wszystko w porządku, wchodzisz do pamiętnika, żeby to opisać, a tu informacja na czerwono "zakończenie ciąży". Jak to? Przecież nic nie zaznaczyłam? Przecież wykres pokazuje zieloność? Przypadek, błąd? Oby. Wszystko, byle nie przepowiednia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2020, 11:51
Nie udało się, nie jestem w ciąży i wszystko od nowa... Ale ja to już wiedziałam od poniedziałku... Mam czekać na @ i dzwonic..😪 Nie wiem co jest jeszcze ze mną nie tak... Chyba trzeba zacząć badać immunologie...
12+4
Dzis usg genetyczne i bi-test.
Balam sie nieziemsko, bo mimo ze zarodek przebadany genetycznie, to ubzduralam sobie, ze moze jednak cos nie teges.
Trafilam na lekarza buca. Na nic moje zagadywanie, pytania, zarty. Kamienna twarz i suche informacje.
W kazdym razie nie jest zle. Ze wzgledu na moj wiek ryzyko wyjsciowe spore, ale przeziernosc ok, kosc nowowa na miejscu, serduszko w porzadku. Suma summarum uspokoilam sie. Teraz czekam na przeliczenie ryzyka po badaniach biochemicznych, ale zakladam, ze skoro PGS nie wykazalo aneuploidii i ekograficznie jest wszystko w porzadku jak na ten moment, to dzieciak zdrowy. I wychodzi, ze starszy o 2 dni - wg usg 13+0 - cale 6,7 cm czlowieka.
Dzis pani doktor potwierdzila date zalozenia szwu szyjkowego - w poniedzialek rano mam sie stawic na IP i lecimy z tematem. Boje sie troche, ale co poradzic, to nasza jedyna szansa, zeby jakos wytrwac 
Brzuszek juz spory i to rano, czyli nie efekt wzdec, ktore swoja droga bardzo mnie mecza. Czasem czuje sie jak balonik i chce mi sie plakac z bezsilnosci i bolu. Przyplywu energii jeszcze nie odnotowalam, cos sie ociaga tym razem 
Po dzisiejszym badaniu jakos tak realniej patrze na te ciaze i zaczynam sie nia cieszyc. Ostroznie, ale jednak
Moze w koncu przestane ja ukrywac (bo o to juz ciezko), choc mowienie o niej caly czas budzi we mnie lek.
Ola,
4,5 msc.
X Płynnie robi obroty z pleców na brzuszek
X leżąc na brzuszku odrywa ręce i nogi, kołysze się na brzuchu
X dużo się silni, pcha do buzi, chętnie używa gryzaka, ale dziasla nie są opuchnięte
X jest śmiesznie, dużo gada, pluje, pokrzykuje
X wyciąga ręce po zabawki, zarówno leżąc na brzuszku jak i na plecach, chwyta sprawnie,
X łapie się za kolano, na razie jedna reka
X w nocy 1/2 kp
X waży 6300 i 60 cm
Niestety problem że ssaniem kciuka. Biezaakceptowala żadnego smoczka. Teraz jeszcze trochę próbuje kauczukowego bibsa, ale bez efektów uspakajajacych. Pomemla, wypluje i wkłada palec. W ciągu dnia gdy zaczyna z kciukiem, podaje grzybkac do gryzienia. Usypiania zazwyczaj kończy się z kciukiem. W chuscie się denerwuje gdy nie może włożyć palca do buzi. Bardzo mnie to martwi. Przeszperalam Internet i nie znalazłam nic mądrego oprócz wpisów o negatywnych skutkach.
Nadal śpi ładnie w nocy, zazwyczaj 1/2 pobudki. W ciągu dnia 4 drzemki po 40 min. Lubi wózek, szybko zasypia W nim.
Bardzo bałam się skoku rozwojowego (4/5 msc), ale skoro zaczęła się odwracać na brzuch, to skok chyba za nami.
Hania
Z zazdrością czytam wpisy o mówię bo u nas nadal spokojnie. Pojawiają się słówka, ale chyba jeszcze przyjdzie mi poczekać na normalna rozmowa. Przy czym buzia jej się nie zamyka, trajkocee na okrągło. Zaczęła fajnie bawić się sama klockami, tworzy historyjki (najpierw my się razem w coś bawimy, widzę że ona później kontynuje).
Mamy czas mamozy. Chce żeby ja karmić I ubierać (choć od dawna robi to samodzielnie) , ostatnio dwa razy posikala się przed nośnikiem bo ja kp A ona chciała żebym ja ja wysadzila. Niezdazylam to się posikala.
Gdy robi się za duże napięcie związane z siostra, wkłada jej palec do oka. Tłumacze k tłumacze, tylko tej biednej Oli.mi szkoda. Dobrze,że chociaż bicie się skończyło (próbował nawet stawać na Ole).
Ale też bardzo ja kocha, całuje, przytula, przynosi ubranka, opowiada jej coś, pokazuje zabawki.
Noce nadal jakieś ciężkie. Wybudza się częściej niż Ola, czasami z krzykiem, czasami tylko żeby ja przytulić. Niestety zrezygnowala z dziennej drzemki, ale za to o 18,30/19 już śpią obie. Oby jak najdłużej.
Czasami wieczorem mam wrażenie jakbym była na haju. Drzemki Oli wyznaczają pewien rytm, jakoś trzeba się wpasować, ugotować, ogarnąć, spacer zaliczyć itd itd Ostatnio nie miałam nawet sił rozmawiać z D, mózg mam wyprany. Męczy mnie, że coraz zimniej, że spacerów będzie mniej, za bardzo nigdzie pojechać, ani sale zabaw anibasen. Taka kicha.
Pamiętam jak przy Hani liczyłam dokładnie ile ma tygodni, ile dni itd. Teraz ledwo pamiętam, że miesiąc kończymy z Ola.
Środa 23 dc - cykl z criotransferem ( 38 cs)
2dpt
W poniedziałek rano transfer, więc to był dzień 0 dpt, dziś środa - 2 dpt. W zasadzie to czuje się dobrze. W poniedziałek sporo spałam i wieczorem mocno bolał mnie brzuch, ale nie tak, jak większość dziewczyn pisze, że okresowo. Nie. Bolało tak normalnie, chyba najlepsze porównanie to zakwasy na brzuchu. Wtorek już ok. Dziś też póki co w porządku. Na prawdę nic nie czuję...
Ze względu na nieprzychylne warunki pracy dla potencjalnej ciąży, jestem tydzień na zwolnieniu. Chciano dać mi 2 tygodnie, ale odmówiłam. Wynik transferu w zasadzie pewny będzie w poniedziałek. Przy negatywie nie ma co siedzieć w domu.
Większość dziewczyn w 2 dpt, czasem już w 1 dpt czuła bóle okresowe, kłucia, bóle jajników, zawroty głowy, często śpią, piersi swędzą . Ja nic takiego nie mam. Czuję się zwyczajnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2020, 17:35
39 dzień.
Po niedzielnym teście jakoś nie liczę, na nic ciekawego i czekam...
I chyba to jest najgorsze. Każdy objaw rozpatruje tylko w dwóch kategoriach ciąża czy okres.
Robię się co raz bardziej nerwowa. Pierwszy dzień spóźnienia to dla mnie zawsze nadzieja, radość, a teraz po tygodniu... Co za huśtawka.
1dc zaczynamy 2 miesiąc suplementacji
Małpa przyszła jak w zegarku. W sumie i tak na nic nie liczyłam bo wiem że pierwsze 3 miesiące to czas na usprawnienie plemników. Więc nawet nie było mi bardzo przykro. Raz zapłakałam ale to z własnej głupoty bo gdzieś na insta wyświetlił mi się film z USG w 8tc. Ehhh....
O dziwo mąż grzecznie bierze wszystkie suplementy 💊, bardzo się pilnuje i jeszcze żadnej nie pominął. Jestem z niego dumna. Od razu po powrocie z pracy bieliznę rzuca do kosza i tak zostaje do rana. Telefon też zmienił miejsce z kieszeni spodni na wewnętrzna kieszeń kurtki. Oczywiście jeśli chodzi po dworze bo w domu albo trzyma nos w telefonie albo telefon na stole. Wrócił też na siłownie 💪🏻 , na razie był jakieś 5 razy ale w ciągu 2 tygodni więc systematyka jest.
Ja za to przeciwieństwo siedzę w domu i jem chrupki 🙈 od lipca bardzo męczą mnie plecy, są dni kiedy odechciewa mi się żyć przez ten ból. Udało mi się dostać prywatnie do lekarza (2tygodnie czas oczekiwania na wizytę), doktor zmacal, zrobił wywiad, zalecił RTG. Zrobiłam, następny wolny termin do ortopedy za dwa tygodnie. No KURW@!!! Chciało mi się wyć. 😢 😢 😢 Wytrwałam, plecy bolą nadal, skierowanie na rehabilitację, tam gdzie się wybieram termin na koniec października. To za miesiąc. Dostałam receptę na Nimesil. Trudno, wiem że leki nie idą w parze z dzieckiem ale jeśli ich nie wezmę to w końcu strzele sobie w łeb z bezradności. Generalnie mam lekkie zwyrodnienie (boli jakby lekkie nie było, ale ok, nie jestem lekarzem 👩🏻⚕️) w zaleceniach basen (no sorry ale ja nie cierpię basenu). Taki że mnie pacjent, niby chce rozwiązania, ale gdy mi ono nie pasuje to już mam wszystko w nosie. Jutro muszę koniecznie umówić się do ginekologa, wracam z pracy, szykuje obiad i ciągle zapominam. Dziś sobie przypomniałam o 20... 😡
Zbieram się zaraz do wanny, szybki shower 🚿 i do spania 😴. Jeszcze dwa dni pracy i wolna niedziela. Chcemy pojechać w jakieś góry 🏔 niedaleko nas. W sensie w moim przypadku to raczej górki, niewielkie wzniesienie, mąż kazał mi samej wybrać i chyba zdecyduje się na Góry Sowie - 1014m n. p. m. Idziemy z naszym prawie 10 letnim psem, rodzinna wycieczka ❤️
Wrzesień 2019 decyzja podjęta i co dalej? Tak jak wspomniałam w opisie, bałam się dlatego chciałam jak najlepiej zadbać o siebie i przyszłe dziecko. Umówiłam wizytę u ginekologa, zrobiłam cytologię, zapytałam jakie badania mam wykonać. Długo nie czekając zrobiłam morfologię, HIV, toksoplazmozę. Wyniki dobre, lekarz dał zielone światło. Zaczęłam brać kwas foliowy i lepiej się odżywiać, baa nawet na fitness chodziłam, chwilę ale chodziłam. Pierwsze próby miały być w grudniu po trzech miesiącach lepszych nawyków, suplementacji. I tu zaczyna się pewien problem... Żeby być w ciąży trzeba no wiecie - kochać się w każdym tego słowa znaczeniu. Mój M. Samiec alfa ciągle mi mówił zobaczysz to będzie " złoty strzał" wtedy jeszcze myślałam, że chodzi mu o to, że po pierwszym razie bez zabezpieczenia jego super jakość plemnikow sprawi, że będzie dzidziuś. Śmiałam się z tego. Teraz już wiem że on chyba tak mówił żeby uniknąć seksu.
Ale to wiem dziś czyli w kwietniu, a wtedy nie wiedziałam. W kolejnym wpisów chce się wam wygadać jak wyglądał pierwszy miesiąc aktywnego starania się o dziecko.
Miłego dnia dziewczyny, dbajcie o siebie 😘
23 dc 4cs
Wczoraj wieczorem próbowaliśmy z męzusiem jogi. No powiem Wam, świetna sprawa
zdałam sobie sprawę, że totalnie nie jestem rozciągnięta, jestem jak kłoda
W sumie mąż też sapał jak waleń. Do tego trening brzucha i pośladków. Dzisiaj czuje się jak paralita
. Po pracy mamy zamiar pójść na rower, a wieczorkiem kolejna joga.
21 dc/6dpo
Nastrój 6/10
Dzisiaj byłam razem z M na kontroli pooperacyjnej. Ufff... Lublin jednak jest bardzo daleko ale ten mój wspaniały człowiek obrócił te ponad 800 km bez zająknięcia. Przed wejściem do przychodni pół godziny stałam w kolejce na dworze aby zmierzyli mi temperaturę i saturacje. Ja pierdole, jak ta temperatura ma wyjść wiarygodnie jak przemarzłam na kość🤦♀️🤷♀️ kolejna głupota wdrożona przez kogoś na "górze". Na szczęście pani doktor powiedziała że wszystko jest dobrze i życzy mi żebym szybko zaszła w tą upragnioną ciążę. Pochwaliła też lekarza który mnie operował że najlepszy specjalista. Wszystko miało być najlepsze, po to zapierniczalam przez pół Polski. Niestety mój organizm miał inne zdanie i jeden jajowód uparcie się barykaduje. Boję się liczyć na ten pooperacyjny cykl. Coś czuję że jeszcze w tym miesiącu będę płakać i to nie ze szczęścia.
Po wizycie serduszkowej powiedzieliśmy rodzicom przez webcam. Mój tata sie wzruszyl. Mama w szoku. A teściowie się poplakali. Moja mama na to: a co oni tacy tkliwi, przecież mają wnuki. No hmm to chyba normalne że nam kibicowali i też się martwili, zresztą wiedzieli że planujemy ivf i nawet pomoc materialna ofiarowali. Nie przyjęliśmy jej co prawda, ale wiedzieliśmy, że mamy na kogo liczyć. No ale to cała moja mama plus tekst: no, to jesteście plodni...
Ale najlepsza była siostra męża. Jak jej pokazaliśmy zdjecie to tak zaczęła wrzeszczeć i płakać, wpadła do łazienki do męża, który bral prysznic i krzyczy do niego. Ale mieliśmy ubaw😄 Mąż już byl taki podekscytowany, że obdzwonil ciocie i kuzynów. Niepotrzebnie i za szybko, bo wczorajszy dzień pokazał, że nie mozemy być pewni dnia ani godziny. Znów zaczęłam krwawic. Na szczęście lekarz, u którego będę prowadzić ciążę miał wolny termin, pojechaliśmy od razu. Serduszko bije i maluch ma 3,5 mm. W macicy jest obszar hipoechogeniczny cokolwiek to znaczy, ze sladami krwi. Doktor tlumaczyl to tak, że zarodek przykleja się do części macicy, ale ta reszta jest ukrwiona i może krwawic. Wróciłam znów do dupka 3x2. Dostalam też skierowanie do chirurga naczyniowego w zwiazku z tym naczyniakiem.
Zastanawiam się teraz co ile będą te krwawienia i czy co dwa tygodnie bede ladowala u lekarza czy w szpitalu. W dodatku to samopoczucie fatalne, dopada mnie przygnebienie. Zjem to mi niedobrze, za chwile zaczyna mnie ssac wiec też mi niedobrze. Jezu daj mnie i Maluszkowi siły na ten pierwszy trymestr bo już nawet nie mam sil się modlic.
Ten tydzień minął pod znakiem badań kwalifikujących do IVF, zleciliśmy je prywatnie. Rozpiszę je - może komuś się przyda taka wiedza 
Wcześniej mieliśmy wykonane jedynie AMH i aktualne badania nasienia, to nam to wykreślono z listy. Bez tego byłoby pewnie jeszcze z 350-400 zł wiecej
Koszt moich to 1634 zł, a męża około 730 zł
Wykaz wykonanych badań
KREW - DIAGNOSTYKA
BADANIA DLA OBOJGA:
Karotyp 406,60 zł - uwaga czas oczekiwania to min 3 tyg, a moze byc i 6 tyg.
GRUPA KRWI 50,35 zł - czas oczekiwania do 3 dni
WR 16,15 zł
HBs (antygen) 25,65 zł
HIV (przeciwciała) 43,70 zł
HCV (przeciwciała) 43,70 zł
HBc (przeciwciala) 45,60 zł
Cytomegalia IgG 43,70 zł
Cytomegalia IgM 49,40 zł
DODATKOWE BADANIA ZLECONE TYLKO MI:
FSH 30,40 zł - koniecznie miedzy 2 a 4 dniem cyklu
LH 30,40 zł - koniecznie miedzy 2 a 4 dniem cyklu
Prolaktyna 32,30 zł
TSH 23,75 zł
Toxoplazmoza IgG 42,75 zł
Toxoplazmoza IgM 42,75 zł
Różyczka IgG 42,75 zł
Różyczka IgM 43,70 zł
Morfologia 15,20 zł
Układ krzepnięcia 13,30 zł
Elektrolity z krwi 20,90 zł
MEDFEMINA
USG piersi 120 zł (ale tylko dlatego, ze byłam jakiś czas temu ich pacjentką) - bez tego byłoby 170 zł
INVIMED
Wymazy z szyjki macicy:
Chlamydia 220 zł - czas oczekiwania do 2 tyg
Mycoplazma + Ureaplazma 95 zł
Posiew ogólny 50 zł
Cytologia 40 zł - tu też może być 2-3 tyg
Badania czystości pochwy 25 zł
To teraz czekamy na wyniki - szczegolnie kariotypu. Jak sie streszcza w 3 tyg (i nasze hodowane tam dla celow badan genetycznych komorki beda sie ladnie dzielic - bo to jest warunkiem szybko wykonanego badania), to mamy szanse na kolejna wizyte jeszcze przed rozpoczeciem nowego cyklu. Wstepnie ja zarezerwowalam, jak nie bedzie wynikos, to odwołam - trudno.
Ale nienawidze czekania
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2020, 22:47
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.