Nea Zostawić po sobie ślad 4 czerwca 2020, 21:45

29 dc
Dziękuję bardzo dziewczyny na kciuki.Napewno się przydadzą.Ja nadal w oczekiwaniu na @.Znając życie i ostatnio rozjechane moje cykle może wyskoczyć w każdej chwili.Co do ostatnich moich cyklu to mogła być cb no ale pewności nie ma.
Znów myślę o wynikach męża pierwszy raz taka tragedia wyszła.Wyniki były lepsze nawet po operacji i zapaleniu otrzewnej.Nie wiem może odzywa się wzjg.Wody zawsze pil dużo owoce warzywa też na topie.Zglupialam.Moja przewietrzona głowa znów się zapycha.

29tc+6d, waga 62kg (+8kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, Luteina, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin, Maglek)

W 29+2 miałam trzecie prenatalne, niby wszystko ok, dziecko rozwija się prawidłowo, ALE nie zwróciłam uwagi jak lekarka powiedziala wagę 1410 gram, co by oznaczało, że syn urósł tylko 60 gram przez 11 dni. Przez to, że nie urósł mieści się wagowo w średniej, co nie wzbudziło podejrzeń lekarki, jednak przez prawie całą ciążę był większy o 1,5 do 2 tygodni niż wiek ciąży, teraz rodzi się pytanie co zahamowało rozwój? Do tego mam dużą ilość wód płodowych (wartość na granicy normy), przyczyna nieznana, sprawa do obserwacji, bo jeżeli dojdzie do wielowodzia to jest to sytuacja dość niebezpieczna, zarówno dla syna jak i dla mnie, może skutkować odklejeniem się łożyska, porodem przedwczesnym, niedotlenieniem wewnątrzmacicznym i jeszcze kilkoma innymi niefajnymi rzeczami, nie wspominając o tym, że przyczyną może być wada rozwojowa dziecka (układ pokarmowy, mózg). Teraz już wiem też dlaczego tak mocno czuje ruchy, bo dziecko ma bardzo dużo miejsca, niestety w dużej ilości wód kryje się kolejne niebezpieczeństwo "kolizja pępowinowa", bo jak dziecko ma za dużo miejsca to się może poobwijać pepowiną..

😔


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2020, 03:27

Hej dziś 7 dpo beta 46.5. dziś pierwszy raz w życiu zobaczyłam dodatnia betę tak bardzo się cieszę, tak bym chciała żeby było już dobrze 🙂

tc: 38+3, waga 67,2 kg.

11 dni do przewidywanego terminu porodu.

Na KTG pisały się mikroskurcze. Lekarz zbadał, stwierdził, że Maluch się obniżył. Cały czas kontroluje też stan mojej skóry, czy czasem nie ma cholestazy. Kolejne KTG we wtorek.

Byłam również na USG guzka pod pachą. Hm. Ani to węzeł chłonny ani gruczoł mlekowy. W zasadzie nie przypomina to nic znanego, możliwe, że jest to kwestia hormonów ciążowych. Mam zalecenie konsultacji onkologicznej 😞 Pilnej konsultacji onkologicznej. Co się spłakałam to moje. W poniedziałek jadę do centrum onkologicznego się pilnie zapisać, lekarz wykonujący USG powiedział, że jak będą chcieli zrobić biopsję, to robić nawet przed porodem, żeby iść spokojnie i rodzić. A tak się cieszyłam ze spokojnej ciąży.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2020, 19:55

🤰8mc czas start🤰

Dobre wieści Maksowe. Synek zakwalifikował się do przedszkola i póki co wraca na kilka godzin dziennie 😊

A mnie nachodzą obawy...im więcej w domu rzeczy noworodkowych tym bardziej się....obawiam ? boję ? Sama nie wiem jak to nazwać... zaczne od początku.

Przedwczoraj byłam ze znajomą w parku i z jej dwójką dzieci 4latka i niecałe 1,5 roczku. Dziewczyna nie usiadla nawet na chwile, a to ten uciekał, albo tamten afere robił, tego znów pobujaj i tak kółko. Szajby mozna dostać 😅 Ja juz zapomnialam jak to jest z takim maluszkiem, jak za nim chodzisz krok w krok, Maks jest juz bardzo samodzielny jeśli o to chodzi. Nie pilnuję go non stop.
I hehe w duchu piszczalam co myśmy najlepszego narobili, mieliśmy już takie spokojne, poukladane zycie 🤣🤣😅
A teraz Znów nieprzespane noce, kolki, ząbkowanie, szczepienia, pierwsze choroby, targanie ze sobą wszędzie tego całego majdanu, l4 w pracy na chorobę i majątek za opiekę nad dzieckiem gdy wracasz do pracy 🥵 Targanie wózka, wywalanie kupy kasy na chusteczki pampersy, te wszystkie leki i kosmetyki bo nie wiesz co pomoże, co odpowiednie.Z mlekiem potem podobnie. Uwiązanie w domu, uwiązanie przez cycka, cały dzień podporzadkowany dziecku, jego drzemkom itp hehe i ten wieczny smrodek pieluch w domu 🙈
Ja jeszcze mam ze soba taki problem ( albo czasem to nie problem) ze cenię sobie swoją niezależność, lubie wyjść do ludzi, lubie ladnie się ubrać, zadbać tylko o siebie, lubie sie rozwijac poznawac nowe rzeczy, uczyć się i rozwiajc zawodowo. Chcę pracowaćA to wszystko trochę kłóci sie z poswiecaniem sie macierzynstwu 😛 albo jestes w pracy i tesknisz za dzieckiem albo jestes na macierzyńskim i tęsknisz za pracą 😅🤣

Z drugiej strony całe zycie marzyłam o dwójce dzieci, O córce. I strasznie się cieszę że je bede miała. Mimo wszystko kocham 😍 Człowiek wiele zniesie dla dziecka 🥰 I nie moge sie doczekać tego małego różowego,pachnącego zawiniątka ☺


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2020, 09:41

Ines93 ... 5 czerwca 2020, 11:37

Cześć!
Wzięłam się na odwagę i umówiłam się do ginekologa... Za dwa tygodnie... Prywatnie... Mam nadzieję że nie spanikuję i pujdę na tę wizytę i mam nadzieję że okres jednak będzie wcześnie, że nie będę musiała przekładać wizyty przez niego...
Pozdrawiam Ines.

sunrose Macierzyństwo po 40 5 czerwca 2020, 11:41

22 d.c.
Byłam wczoraj u ginekolog z którą wiązałam duże nadzieje, znalazłam ją już dawno, super opinie, same superlatywy ..
Miałam nadzieję, że pokieruje mnie w staraniach, przejrzy wyniki, powie co poprawić albo jakie badania wykonać..
Miła owszem, poświęciła mi ok. 40 minut, badania przejrzała, usg, cytologię pobrała. Generalnie z całej wizyty wyniosłam, oczywiście przekazane bardzo delikatnie, że jestem za stara na naturalne starania, nie ma czasu czekać i jedyne co to in vitro. A mówiłam.. że nie jesteśmy przekonani do in vitro, że chcemy tylko naturalnie a jak nie wyjdzie to zrezygnujemy. Nic to, ona tylko o tym. Z pozytywów potwierdziła owulację, więc to już kolejny raz mam potwierdzenie, że są u mnie owulacje.
Żadnych zmian niepokojących nie ma u mnie i że sporo jeszcze pęcherzyków. Nadzieja, że może teraz się udało pojawiła się bo staraliśmy się dokładnie w dniach owulacji :-) A i diagnostycznie oboje mamy już unormowane wiele parametrów.
W kolejnym cyklu czeka mnie w końcu sono hsg , piszą dziewczyny że po tym badaniu zachodzą w ciążę, może będzie tak u mnie oby. Cóż.. nadzieja jeszcze jest..

Miałam cudowny sen.... Śniło mi się że mój P. powtarzał badanie po tych suplementach, które dostał ostatnio od lekarza... A tam pojawiły się zywe i zdrowe plemniczki... Jak ja bym chciała, aby ten sen się spełnił...

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 5 czerwca 2020, 19:49

7 dc

Proste pytanie - prosta odpowiedz?

JAK PRZEŻYĆ BABY SHOWER? 👶🏻

Myśle o tym od kilku ładnych dni... Dzis pomagałam w przygotowaniach i ech... cholerka... miałam być siłaczką 👀

Zobaczymy co będzie jutro 😳

Dzięki Dziewczyny 💛

Na badaniu prenatalnym, przepływy krwi w tętnicy pępowinowej (UA) wyszły minimalnie poniżej normy, a przepływy krwi w tętnicach macicznych (LtUA, RtUA) w normie, lekarka nie wspomniala, że to jest coś nieprawidłowego, wszystkie pozostałe parametry wyszły w normie, waga wyszła zgodna z wiekiem ciąży, ale nie powiedziałam ile ważył na poprzednim badaniu i głupia zachodzę w głowę czy wszystko ok 🤦‍♀️ oby to był błąd pomiaru tak jak napisały Abigail i KasiaAsia. No i oczywiście teraz schizuje mnie ten przepływ UA..


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2020, 17:46

Ana 81 Jak nie zwariować ? 5 czerwca 2020, 19:54

Jutro punkcja, troche sie boje, ale ciesze sie ze juz koniec. Oby tam byla jedna dojrzala komorka:) Dzisaj moja mini imprezka urodzinowa - sushi i troszke wina w malym gronie, nie zaszkodzi zeby sie zrelaksowac przed jutrem. Trzymajcie kciuki :)

KARMIENIE PIERSIĄ
Tak sobie myślę, że warto spisać trochę "mądrości". Pamięć jest ulotna, a może mi się kiedyś jeszcze przyda taka wiedza.
A może przyda się ktrórejs przyszłej mamie (kilka lat na OF pokazuje mi że praktycznie wszystkie w końcu zostajemy mamami💪☺️), a zdecydowanie lepiej to wiedzieć wcześniej niż z dzieciem przy cycu, lub już poza cycem...

Z historii:
A) I trymestr -nie myślę o kp, bo pewnie ciąża i tak się nie uda ...
B) II trymestr - nie myślę o kp bo moje piersi są za małe, nic się nie zmieniły w ciąży, nie bolą, śpią, pewnie nie działają, zresztą pomyślę o tym w trzecim trymestrze...
C) III trymestr - zaczyna się od konsultacji onkologicznej - bezwzględny zakaz kp 🤷‍♀️😓 kp mnie nie dotyczy...
D) przed porodem lekarze w szpitalu mówią że mogę karmić. Po porodzie położna na sali pooperacyjnej wyciska mi siarę z piersi (wow) i tak zaczyna się nasza przygoda z kp...

Pomijając okres mm i kpi przechodzę w końcu na kp. Teraz trochę wspomagane Infantrini, ale nadal bez butelki 💪

Ad rem:
1. Mleko jest w głowie, nie w cyckach (mojej mamie za taki tekst jeszcze w ciąży zrobiłam awanturę zarzucając, że się nade mną znęca psychicznie. Położna środowiskowa powiedziała mi to samo - jej uwierzyłam 🤭)
Odsetek kobiet które nie mają pokarmu to jakieś 3-4% populacji. Prawie się nie zdarza!
Matki adopcyjne też czasami potrafią wybudzić w sobie laktację (wow).

2. mm nie jest złem. Ale mleka matki żadne mm nie zastąpi. Chorują dzieci na mm i na kp, ale nadal to mleko matki ma tę moc 💪 Jest czymś najlepszym co matka może dać dziecku.
I ten ufny wzrok wpatrzony w mamę podczas kp - bezcenne 😍

3. Nie dać dokarmiać w szpitalu! Dziecko się nie zagłodzi przez pierwsze doby. Ma ssać, ssać, ssać! Ma żołądek wielkości wisienki, da sobie radę. Jak dokarmią to też świat się nie zawali, ale warto mieć to pod kontrolą.
(Jeśli czasowo po porodzie dziecko nie jest z Tobą, to koniecznie praca z laktatorem co najmniej co 3h metoda 7+5+3 plus power pomping i odciągać, odciągać)

4. Mleko pojawia się na zasadzie podaż-popyt. Im cześciej dziecko będzie przystawianie tym więcej będzie mleka. Taaaak przez pierwsze tygodnie (ba, miesiące) może być non stop na cycu.
Laktacja stabilizuje się po ok 3 mc. Później są kryzysy laktacyjne itd. Nie jest różowo, ale warto 😉
Mi w szpitalu na oddziale noworodków powiedziała taka jedna mądra - "pani tak często nie karmi bo dziecko się do pani przyzwyczai. Co 3 lub 4 godziny wystarczy" No do ostrzału taką 🤦🙈🙉

5. A co najważniejsze - cyc to nie tylko jedzonko. To poczucie bezpieczeństwa, uspokajacz, usypiacz, odstresowywacz, mama❤️ Więc ---> wygodne łóżko/fotel/kanapa + woda i przekąski, + Netflix lub Kindle i jedziecie. Niech się wali, pali a Ty karm i łap chwile, szybko miną ☺️

6. Mleko matki jest idealne dla dziecka. To znaczy że nie jest nigdy za chude, za mało wartościowe, mało odżywcze. Jest idealne!

7. Jesli dziecko nie przybiera na wadze to nie jest to wina jakości mleka.
- sprawdzić wędzidełko
- skontaktować się z CDL - czy dobrze się przystawia, czy efektywnie ssie. W zasadzie jedynie CDL potrafi pomóc i dobrze ukierunkować. Ani położna środowiskowa albo pediatra nie ma do tego takich kompetencji. Pediatrze czasami coś dzwoni, ale zwykle nie w tym kościele co trzeba 🤷‍♀️
- może alergia?
- może zum?
- może inne choroby?
- mm to ostateczna ostateczność

8. Jeśli dziecko ma kolki, dyshezje, inne problemy brzuszkowe - nie zamieniać kp na mm!
Nie ma diety matki karmiacej. Od fasoli dziecko nie dostanie wzdęć 🤦🤣
Ale niestety są alergie pokarmowe i ewentualnie dieta eliminacyjna (nie jest taka zła, ja odkryłam niezłe produkty wege, mmmm🙃)

9. Jeśli pediatra zaleci zmianę kp na mm - to ZMIEŃ PEDIATRĘ, bo ... Pediatrzy g. znają się na kp. Nikt ich tego nie uczy na studiach. A koncerny mm słono płacą 🤷‍♀️

10. Jeśli już musisz dokarmiać to tylko metodami alternatywnymi! (Kubeczek Medali, Doidy Cub, strzykawką, łyżeczką, sns). Czasami butelką przejdzie niezauważona, a czasami jedno podanie butelki spowoduje że dziecko odrzuci pierś. Nie warto. NIE MA butelki która z całą pewnością nie zaburza kp. A i wyrzuć smoczek. Każdy smoczek zaburza odruch ssania.

Ot, taki dekalog mi wyszedł. Jak jeszcze coś mi wpadnie do głowy to uzupełnienię. Jeżeli Twój pediatra ma inne zdanie - to znaczy że nie zna najnowszych badań na temat kp, ma wiedzę z ery prekambryjskiej, a przynajmniej z poziomu naszych babć i mam. Tylko że w ich czasach były tylko mądrości ludowe, a my mamy badania naukowe, które wiele wypaczeń poprzednich lat prostują.

*Źródło - autopsja 🙈 fantastyczna grupa wsparcia kp na FB i blog Hafija plus kilka innych stron o kp☺️

Ufff, napisałam, bo Marysia dzisiaj wydłużyła proces zasypiania (z kp w pakiecie) do 1,5 godziny 🙈🤷‍♀️☺️

Aha, karmienie piersią zawsze wydawało mi się proste.
Dziś wiem że to nieraz łzy, flustrscja, załamania, ból, ciężka praca, stres (!), kombinatoryka stosowana, ale też wspaniała przygoda, przyjemność i miłość ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2020, 21:41

31 dc, 14 dpo
Beta 435,54 mIU/ml
Sprawdziłam, że przyrost jest w normie :) To się dzieje naprawdę. Tyle łez wylanych, tyle żalu i smutku i w końcu się udało. Zadzwoniłam wczoraj do lekarza, który polecił zrobić parę dodatkowych badań i jutro jedziemy na wizytę. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo powiedział, że jeżeli jutro miałby komplet pacjentek to przyjąłby mnie w niedzielę. Mimo, że jego gabinet mieści się w innym mieście (ok 1,5 h drogi) to zdecydowaliśmy, że przy nim zostajemy :)

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 28 stycznia 2021, 16:39

15 DC
24 CS

Akcja nabiera tempa. Właśnie wróciłam z monitoringu. Zaopatrzona w ovitrelle i oczekująca soboty. Za dwa dni podejmuje pierwsza próbę IUI, nie chce się nakręcać, ale też nie chcę udawać, że mnie to nie rusza.

Czuje, że jesteśmy bliżej niż dalej 💪🏻
Proszę Was o modlitwę, kciuki, koniczynki i dobre myśli - o wszystko co chociaż w jakimś % mogą nam pomóc 🙏💚✊🏻

Leoś ma dwa tygodnie ☺️

Zjada już 23 ml mleka co 3 godziny, dwa tygodnie temu zaczynał od 1 ml co 6 godzin. Nie umie jeszcze ssać, jest żywiony przez sondę moim mlekiem plus dożywiany pozajelitowo. Waży już 1700 gram. Wiąż potrzebuje wspomagania oddychania, czasem maseczki, czasem tylko "wąsów", ale na szczęście nie trzeba go było intubować. Od tygodnia się kangurujemy. Kocham go na zabój.

A jak do tego doszło? Ku przestrodze...

W sobotę 16 maja źle się poczułam, dziwnie spuchłam na twarzy, rozbolała mnie głowa. Ciśnienie, które całe życie miałam na poziomie zombie (80/50 - 90/60) nagle skoczyło do 150/100. Całą noc nie spałam przez ból głowy i ogólne zjebanie. W niedzielę poczułam się trochę lepiej ale intensywna lektura medycznych zasobów doktora Googla skłoniła mnie do odwiedzenia w poniedziałek laboratorium.

Wyniki niestety - bialko w moczu 150. Niby w ciąży norma może być do 300 ale jak do tego dodać obrzęki, wysokie ciśnienie i migrenę to wszystko wskazuje na jedną przypadłość o wielu imionach.

Preeklampsja, gestoza, stan przedrzucawkowy, zatrucie ciążowe.

Potencjalnie śmiertelne dla matki i dziecka ale może być kontrolowane, potrzebne leki i bla bla.

Umawiam ginkę na wtorek.

Ginka od razu wyrokuje - konieczny szpital i badania, obiecuje że pewnie po kilku dniach jak mnie unormują to wrócę do domu.

Wieczorem pakuję walizkę i sprawdzam opinie o lokalnym szpitalu, do którego miałam się stawić następnego ranka. Od razu natrafiam na info, że ordynator ginekologii ma na karku 3 (słownie : TRZY) wyroki za doprowadzenie do śmierci nienarodzonych dzieci przez zaniedbania i błędy w sztuce...

Kilka telefonów do znajomych lekarzy i kolejny research w sieci i typujemy najlepszą ginekologię z oddziałem neonatologicznym o najwyższym stopniu referencyjnosci (choć nikomu jeszcze przez myśl nie przechodzi przedwczesny poród, raczej "wybadanie" szpitala na za dwa miesiące).

W środę rano przyjmują mnie do oddalonego o 150 km od domu szpitala o dobrej renomie. Robią usg, przepływy na granicy normy. Małego w 29+5 oceniają na 1200 gram, znów dolna granica normy ale ja już wiem, że przestał rosnąć.

W czwartek powtórka badania moczu z dzm - białko wystrzeliło do 1500. Na obchodzie mówią mi, że z takimi wynikami będę musiała zostać w szpitalu do porodu. Jesteśmy w 29+6. Jestem podłamana, że będę tam musiała leżeć jeszcze dwa miesiące...

W piątek 22 maja jesteśmy w 30+0. Od moich pierwszych objawów złego samopoczucia minęło ledwo 5 dni. Rano rutynowe ktg. Tętno malucha spada cyklicznie ze 150 do 60. Położna trzy razy poprawia czujniki, wciąż to samo. Woła lekarza, który rzuca okiem na wydruk i mówi "jedziemy na cięcie".

W pierwszej chwili nie rozumiem, w drugiej kręci mi się w głowie. Co teraz będzie? - pytam inteligentnie pielęgniarkę. W sali nagle zaroiło się od ludzi. Ktoś wbija igły, ktoś wenflon, anestezjolog zadaje jakieś pytania, zakładają mi "operacyjną" koszulkę a do mnie wciąż nie dociera co się dzieje. Pytam tylko czy mogę zadzwonić do domu, dzwonię do mamy i mówię "przyjeżdżajcie bo idę na cięcie". Dopiero w tym momencie łzy napływają mi do oczu. Mały waży 1200 gram, jak on ma to przeżyć?

Potem następuje jeden wielki młyn i nerwowa bieganina, ten pośpiech dodatkowo mnie przeraża bo uświadamiam sobie, że ci wszyscy ludzie naprawdę właśnie walczą o życie mojego dziecka.

Znieczulenie w kręgosłup, stół operacyjny, jeszcze czuję ale oni już tną, odwracam głowę bo wszytko odbija się w lampie nad moim brzuchem. Po pięciu minutach tarmoszenia moich wnętrzności słyszę płacz.

Płacze płacze płacze czyli oddycha czyli żyje czyli nie jest z nim tak źle.

Apgar 7-8-8... To bardzo dużo na takiego wczesniaka mówi chirurg, który mnie zszywa.

1430 gram i 43 cm. Więcej niż ocena z usg. Bliżej 1,5 kg niż 1 kg. O matko, dzięki i za to.

Pokazują mi go przez 5 sekund i pędzą z nim na neonatologię.

Zszywają mnie, odwożą na pooperacyjną. Co z dzieckiem? Co z dzieckiem? W końcu schodzi neonatolog. Nie jest źle, ma typowe problemy wczesniakow ale jest stabilny. Przychodzi mój chirurg. Obiecałem, że będzie dobrze i jest dobrze - mówi z uśmiechem. Uratował mi dziecko.

Przez tę piorunująco postępującą gestozę zaczęło odklejać się łożysko. Gdyby to stało się w nocy, rano Leoś mógłby już nie żyć w moim brzuchu. Gdybym zignorowała obrzęki i podwyzszone cisnienie uznając to za typowe objawy ciąży, moglibyśmy nie żyć oboje.

Także nie mieliśmy pecha z gestozą, mieliśmy niewyobrażalnie szczęście że w odpowiednim momencie trafiliśmy do odpowiedniego szpitala i na odpowiednich lekarzy. Że głupie ktg podpięto mi w odpowiednim momencie.

Zaczynając ten pamiętnik nigdy, przenigdy nie wyobrażałam sobie takiego obrotu spraw. Teraz marzę tylko o tym, żeby napisać "wychodzimy do domu, Leoś jest zdrowy" 😌

Niech się spełni.

julisssskk ZAWSZE SIĘ TEGO BAŁAM... 16 października 2020, 20:12

DZISIAJ miałam monitoring 15 DC chciałąm zobaczyć jak moje jajniki, a tu ZASKOCZENIE! Pęcherzyk 20mm a endo 10mm!!!za 2 dni kolejny monitoring w razie gdyby pęcherzyk nie pękał dostanę zastrzyk!!!! Cieszę się ogromnie bo od odstawienia anty czyli od stycznia owulacji nie było....
To wszystko dzięki metforminie, stosuję ją 2 miesiące 3x500mg! Cieszę się maaaaaax

Hmm, myślę, że trochę źle odczytałyście moje intencje. Absolutnie to nie był wpis typu co jest lepsze, ani nie promujący kp. Nie taki był cel.
Gdzie ja kogoś skrytykowałam? No poza lekarzami 🤭

Napisałam tylko to co można zrobić by zawalczyć o kp, by nie skończyło się po miesiącu. Jak sobie nie zaszkodzić. Zebrałam to czego się nauczyłam przez prawie 6 miesięcy przygody z kp.
Wiele kobiet chce karmić piersią, ale ciężko znaleźć w gabinetach lekarskich wsparcie w tym zakresie, a mm jest tam często remedium na wszystko. Oczywiście że nie zawsze się udaje, ale jeżeli "walka" (bo to nieraz jest właśnie na początku ciężka walka) ogranicza się do tego - pani dziecko słabo przybiera, więc proszę dokarmiać /ma kolki - pewnie ma pani niewłaściwe mleko więc proszę przejść na mm, to jest to prosta droga do zakończenia kp. a nie żadna pomoc.
Zanim się sięgnie po mm, to warto po prostu wypróbować inne rozwiązania problemu. Ja np nie miałam pojęcia o cdl, wędzidełku, ani o tym że dziecko może ssać nieefektywnie.
Nie jest to wiedza tajemna, ale nie rozpowszechniona i nieraz w sprzeczności z mądrościami ludowymi. Nie jest to 100% recepta, ale ja żałuję, że pewnych rzeczy dowiedziałam się za późno...

Że mleko jest w głowie to taki skrót myślowy typu - uwierz w siebie, ale nie samospełniająca się mantra 😜 Oczywiście od takiego myślenia mleko w cycach nie popłynie 🤣 Że mnie wpędzało takie gadanie w depresję też napisałam 🤦

Z tym że mleko matki jest lepsze od mm to chyba nie da się polemizować bo taki jest fakt. Naturalne zawsze lepsze niż sztuczne 🤷‍♀️ ale, jak napisałam, mm nie jest złem. Sama bym córki nie truła, chociaż...wiecie że to co jej teraz podaje to po godzinnym praniu nie schodzą plamy???🙉 Nie wiem co w tym jest, ale zakładam że nie trucizna 🙈

***
Kupiłam fotel, żeby mnie plecy nie bolały jak siedzę długo z Marysią.
Nie przewidziałam, że siedzisko fotela (kupowany on line) jest dużo niższe niż nasze łóżko. Teraz jak wstaje z dzieckiem na rękach (z pozycji półprzysiadu, nie podpieram się rękami) to cały ciężar spoczywa na nogach... Plecy uratowane, ale kolana mnie tak bolą, że ciężko mi nawet z kibelka wstawać. Chyba je przeciążyłam 🙄

Za dwa tygodnie robimy chrzciny. Trochę się boję bo jednak jeszcze 👑 szaleje, ale może Pan Bóg nas ustrzeże. Zapraszamy tylko nasze rodzeństwo i rodziców. Może jedna z moich babć przyjedzie, ale to wyjdzie w praniu.
Ostatni będą pierwszymi... Proboszcz nie chciał nam zrobić chrztu w poście. Przenieśliśmy na czerwiec bo maj i kwiecień już były zajęte. Wybuchła epidemia wiec w marcu i tak by tych chrzcin nie było. Teraz my mamy chrzciny JUŻ w czerwcu, a ci co mieli na maj czy kwiecień to będą mieć pewnie w wakacje. I jak tu nie wierzyć w Bożą Opatrzność ☺️☺️
Tylko ciężko mi kupić Marysi biała sukienkę
Kurczę nawet wybraliśmy się do CH, a tam same takie tafty weselne🙈🙈🙈 Znalazłam jedną taka śliczną w Smyku, ale niestety r.62 za duża 😔 Zamówiłam z allegro r.56 m nadzieję że będzie w sam raz...


Dzisiejsza beta 2.30...
No tak..

kkasper Starania 6 czerwca 2020, 12:06

31 dc, 7dpo
Pierwszy cykl stymulowany. Początkowo przyjmowałam Lamette, nie zadziała, dostałam w tym samym cyklu menopur zastrzyki po którym urosly 2 pęcherzyki w każdym jajniku 16 i 17mm. Ovitrelle na pęknięcie, wczoraj byłam na kontroli, która potwierdziła owulację. Pytanie do Dziewczyn na stymulacji - czy też rosną Wam 2 pęcherzyki? Mam rozumieć, że wtedy szanse na zapłodnione są większe?
Obecnie jestem w 7 dniu po owulacji, czuję jajniki, nie wiem czy nazwałabym to bólem, takie uczucie na granicy. Kłuje mnie również po prawej stronie podbrzusza. Mam nadzieję, że to nie jest żadna oznaka przyszłych nieprawidłowości typu ciąża pozamaciczna czy coś w tym stylu, jutro nad ranem wyjeżdżam na wakacje.
Lekarka mówi, że po mojej stronie leki działają, przynajmniej ten menopur i zastrzyk na pęknięcie. Mąż miał w maju badanie nasienia i tu jest znak zapytania. Wg lekarza, który interpretował wynik (w innej klinice) mówił, że są w miarę, nie wspominał, że mogą być problemem przy zajściu w ciążę. Z kolei lekarka popatrzyła na wyniki i odrazu powiedziała, że może być problem i wspomniała o inseminacji, co wskazywałoby, że jest źle. Więc nie wiem, który z lekarzy ma rację (jak zawsze). Czy mogłybyście mi pomóc Waszym doświadczeniem i wiedzą?
Wyniki Męża:
Objętość 1.2ml (norma >1.5ml)
pH 8.3 (norma >7.2)
Upłynnienie i lepkość prawidlowe
Leukocyty 1-2 wpw
Ruch postępowy szybki typ a 0%
Ruch postępowy wolny typ b 30.13%
Ruch niepostepowy typ c 30.77%
Nieruchome typ d 39.10%
Ruch postępowy a+b 30.13% na czerwono (norma > 32%)
Liczba plemników 111.57 mln w ml
Plemniki żywe 79%
Plemniki o prawidłowej budowie 5.0%



Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2020, 12:09

Wera Nasze początki 7 czerwca 2020, 20:57

13 dc
Dziewczyny zaczęliśmy starania. Trzymajcie kciuki. Dużo zdrowia i miłości dla Was 😘

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)