13dc
Zaczynam przeczuwać zbliżającą się owulację- mimo, że Pani temperatura nic takiego nie zamierza wskazywać
![]()
Ten cykl zaczął się u mnie spokojnie i nadal ten spokój mi/nam towarzyszy, więc i serduszka się sypią jak tylko mamy ochotę 
W poniedziałek odwiedziłam małego człowieka (jeju ma już prawie 3tyg) i mogłam go na chwilę potrzymać - co za piękne uczucie- nie do opisania - mój organizm mega zareagował -skurcz macicy jakbym dostała kopa.
Cieszę się z moich małych kroków, ku spokojowi, bez tej całej paniki, lęku, strachu...
A wczorajszy wieczór zakończyłam małą nagrodą - lamka wina i obserwacja spadających gwiazd - idealny czas na oczyszczenie umysłu i odważne marzenia
Pierwszy cykl starań po poronieniu - badam proga 7dpo - 25,88 ng/ml - ładny ponad normę i co ? 2 dni później wizyta u gina - ciałko białawe, raczej nic z tego. Miał rację - dziś nitki krwi, zaraz będzie @. Co czuję ? nie wiem. Po wizycie u gina przepłakałam wieczór, mąż też widziałam że miał nadzieję - jest teraz w fazie focha na Pan Boga, który robi sobie z nas żarty.... a ja? czuję się wybrakowana... taka prawda. Owulacja niby była, a i tak lipa.. Męża morfologia też nie powala 2%, ale przy ponad 600 milionach... fragmentacja 8%, wszystko ok..
Ta torbiel nie daje mi spokoju, myślę że to przez nią, że nigdy nie zajdę w ciąże, albo jej nie donoszę przez pieprzoną endometriozę..
Za 4 dni 5 miesięcy
Jest coraz lepiej (tfu tfu tfu) 
To był jednak regres snu... Wróciliśmy do 2 karmien w nocy. Wybudzenia czasem są jeszcze ale pomaga smok i szumiś. Maćko zasypia w dzień ze smokiem.
Ma 3 drzemki. Często zdarza się że zaśnie sam, położony do łóżeczka na boczek, ze smokiem i włączam szumisia. Odpływa. Czasami musi trochę jeszcze pogadać, potem zaczyna marudzić, wsadzę smok i zasypia albo muszę trochę przytulić i wtedy odkładam. Pewnie gdybym karmiła cycem to by spał w nocy ze mną.. Tylko mój mąż jest strasznie nieuważny przez sen. Kręci się i rozpycha, nie wiem jak to by było. Chyba że kokon.
Maćko super się rozwija, uwielbia leżeć na brzuchu, robi piękny wysoki podpor, sięga daleko po zabawki, kręci się w około (piwoty), "pływa", odbija się z dużego palca i podnosi pupke, pełza powoli do tyłu. Przy tym strasznie rzyga... Połowa butli na macie... Wróciłam do leków na zgagę zalecanych w szpitalu aby chronić przełyk. Dobrze że nie ma zachłystowego zapalenia płuc bo często kaszle albo ma czkawki. No i najważniejsze że przybiera na wadze. Dzieci z refluksem często nie chcą leżeć na brzuchu, dobrze że Maciuś lubi...
Dałam mu do spróbowania pojedyncze warzywa z własnego ogródka, to nie wymiotował po nich, tylko po owocach tak. Ale owoce chyba właśnie wymagają refluks.
Zageszczam mleko ale to nic nie daje. Wczoraj miał ponowne USG brzucha, wszystko ok ale to nie był radiolog dziecięcy, muszę do dziecięcego jechać, moja pediatra mnie chyba zbywa. Czytam że u innych mam dzieci wyrastały z refluksu ok 7 miesiąca. Czekam tej chwili...
Mam też skierowanie do alergologa. Mimo Nutramigenu Maciej ma czerwone, suche poliki.
Odkąd daje zageszczacz tak jest... Ale jak go odstawie to wtedy dopiero rzyga...
Maćko uwielbia obcych ludzi, zaczepia ich uśmiechem, bardzo jest radosny, na uśmiech zawsze odpowie uśmiechem. Gada, guga. Najfajniej rano po obudzeniu (nierzadko o 5:30 🤷♀️)...
Coraz więcej rzeczy mogę przy nim zrobić. Umyłam nawet okna. Mam dom 200 m2. Zrobiłam słoiki. Dziś pierogi chce zrobic i piorę firanki.
Niedługo moje 30 urodziny. Chce coś zorganizować ale jeszcze nie wiem jak to rozegrać. Rodzice zostaliby z Maćkiem.
Muszę w końcu zrobić garderobę i łazienkę dokończyć górną, już dzwoniłam do stolarza. Pokoik dla Maćka też trzeba ogarnąć.
Kupiliśmy następny fotelik do samochodu 0-18kg bo ten jest jakiś wąski w ramionach. Jeszcze muszę kupić krzesełko do kamienia.. Już kupiłam miseczkę sylikonową, śliniaczek i bidon b box.
Zastanawiam się czy wygodniej dziecko ubrać w śpiworek na zimę czy kombinezon...
Maćko jeździ już w spacerowce bo gondoli nie cierpiał 🤷♀️ tylko jest w pozycji pół leżącej.
Moja koleżanka z osiedla ma córkę 7 miesięczna. I stawia ją na ziemi aby chodziła 🤦♀️ ona nawet nie raczkuje. Sadzaja ja. I ona do mnie żebym Maćka na brzuch nie kładła jak tak rzyga. Ja go nie kładę- on sam się obraca z pleców. To go sadzaj 🤦♀️ masakra...
Wolę aby rzygał ale sam usiadł i ćwiczył mięśnie...
36+1 ciekawe jaka waga.
Wczoraj ordynator wziął mnie na badania szyjki. Okazało się że nadal długa i brak rozwarcia. Pobrali mi GBS i jakieś tam wymazy. I oczywiście chyba źle wyliczyli tygodnie ciąży bo w karcie szpitala wpisali 37/38 tc. I stwierdzili że poród będą w tym tygodniu wywoływać.
Ale to dojrzałam dopiero na sali.
Potem wzięło mnie na przepływy które wyszły dobrze i wody które spadły z 10, na 6,5 czego się spodziewałam bo sporo się że mnie lało.
Dziś na obchodzie. Porozmawialam.z ordynatorem że ktoś źle wpisal tygodnie ciąży. Zamiast 36 wpisał 37. Od razu to poprawił. I zapytałam się go czy nie ma przeciwskazań aby w tym tygodniu nie rodzić lecz w poniedziałek kiedy będzie 37 tc i ciąża donoszona. On stwierdził że bardzo dobrze myślę i jak nie będzie przeciwskazań to tak zrobimy.
W piątek poproszę jeszcze o USG wód. Bo jak będzie stwierdzone bezwodzie to wolę już rodzić pod koniec tygodnia.
Staram się leżeć pić i odpoczywać. Obym dotrwała do poniedziałku tak bardzo bym chciała. Tak już niewiele brakuje. 5 dni do końca tygodnia.
12cs 13dc
Mąż był u androloga na kontroli. Generalnie wszystko tam pięknie, lekarz pogratulował poprawy. Powiedział, że teraz daje nam 3-4 cykle i powinno się udać. Trzymam go za słowo 😁 jeśli nie, to mamy uderzać w inseminację. Za chwilę wchodzę do gabinetu podejrzeć jajniki- owulacja już za rogiem, więc trzymajcie kciuki- może to właśnie TEN cykl.. tak bardzo bym chciała..
Na monitoringu znów niespodzianka- dwa pęcherzyki dominujące w prawym jajniku 17mm i 14mm. W piątek kolejna wizyta. Jeśli nie pękną będzie ovitrelle grane.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2020, 20:21
26 dc
Jestem po teleporadzie u endokrynologa i immunologa. Endo zwiększył mi dawkę letroxu, kolejne badanie TSH mam zrobić za ok 6-8 tygodni ( ja na pewno zrobię przed samym transferem, więc pewnie za około 3 tygodnie), mam nadzieje, że w końcu spadnie do poziomu 1, czyli takiego zanim zaczęłam przygodę i ivf. Co do reszty wyników, Endo stwierdził, że nie są dużo poza normę więc jest ok. Dzisiejsza teleporada z immunologiem przebiegła bardzo miło, wcześniej skontaktowal się ze mną dr i podał maila żebym przesłała wyniki a po ok 1,5 h zadzwonił drugi raz. No i tak, według niego alloMLR bardzo dobre (54,7 %), cross match ujemny, kir: Bx i są najważniejsze implantacyjne ale profilaktycznie dostałam accofil przed transferem i po 2/3 ampułki co 72 h. Jak chodzi o komórki NK to mam specyficznej aktywności: 13% a po dodaniu II-2: 34%, więc na to encorton, który miałam też przy pierwszym transferze, na początku dr mówił o dawce 10 mg a w końcu w zaleceniach wpisał mi 7,5 mg, czyli tyle samo ile miałam. I na to chyba bardziej jest też ten accofil. Zainteresowal się też wynikami TSH, ale informacja o tym, że mam to już skonsultowane go ucieszyła. Tak więc to co zbadałam z immuno nie stanowi u nas jakiegoś większego problemu. Na tą chwilę zostawiam immuno i czekam na @, wizytę w klinice a później ,, polowanie,, na owulację. FET ma być na cyklu naturalnym, co mnie trochę stresuje bo może się okazać, że będzie cykl bezowulacyjny?? I co wtedy?? Czy na cyklu naturalnym bierze się przed transferem progesteron i estrogen??
Zaczynam moja dietę mało glutenowa, bez cukru, z malym IG ( nie mam stwierdzonej IO ale to tak na wszelki wypadek) i pije codziennie dodatkowo porcje białka. 💪 Mam wyznaczone cele i będę je realizować po kolei. 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2020, 11:03
Szlag Szlag Szlag!
Łapie mnie jakąś infekcja intymna. Tydzień od założenia pessaru i raptem 3 dni od wyjścia że szpitala.... Dlaczego?
Co 3 dni mam brać na wszelki wypadek czopki na grzybka, wzięłam przedwczoraj w środę i przez to, że mnie swędziało to wczoraj powtórzyłam. Nie wiem co robić. Próbowałam się dodzwonić do szpitala ale bez szans. Mój lekarz w poniedziałek, 3 dni czekania.
Nie chce wracać do szpitala. Mam nadzieję, że mi przejdzie bo przecież te globulki są na infekcje bądź z moim gienkiem zrobimy posiew i wyjdzie jakimś cudem czysty.
Boje się jak cholera, oczywiście cała moc nie spałam ale zdążyłam przeczytać cały internet w tym temacie i wiem, że nic nie wiem.
Infekcje powodują skracanie szyjki i przedwczesne porody jednak pessary też powodują infekcje i jest szansa, że globulki pomogą.
Dziś poniedziałek i nowy tydzień czas start... Chyba zacznę lubić poniedziałki, każdy zbliża nas do procedury... Obudzilam się po 3 w nocy z krzykiem... Krzykiem radości. Śniło mi się, że zrobiłam test 6dpt i była kreska! Szkoda, że to tylko sen...
Plamienie ustało, ale dziwnie się czuję, cały czas jakbym miała coś w środku. Zaczynam się zastanawiać, czy sobie czegoś nie wkręcam...
Pewnie będę codziennie coś wpisywać do pamiętnika, dla siebie. Tak, by później, przy drugiej procedurze wiedzieć, pamiętać co i jak 
Miłego dnia!
ŚRODA 28 DC / 39 CS
Dzis dwa spotkania. Moja klinika - Novum, celem dogadania kriotransferu i Salve Medica - konsultacja immunologiczne z dr L.
W Novum zrobiłyśmy usg - tragiczne, jestem tuż tuż przed miesiączką a tu całe 7 mm, tym samym wiem, że w ciąży nie jestem ( na zdrowie 🍷właśnie raczę się kieliszkiem czerwonego gruzińskiego wina). Podpytałam o leki m. In viagre ( esperanza dziękuję, też o niej gdzieś słyszałam). I tak: absolutnie żadnych leków immunologicznych nie dopuszczają oprócz Neupogen - mam mieć podany jak się upre. Viagra też odpada. Zalecenia od 1dc:
- 3x2mg estrofemu, a po miesiączce aplikujemy dopochwowo
- witaminy jak brałam + ACC609
Z konsultacji u immunologa jestem bardzo zadowolona. Lekarz super, bardzo kontaktowy, gaduła. Generalnie to trochę zostałam wyśmiana, bo stwierdził, że za wcześnie do Niego przyszłam. Że 1 inseminacja i 1 ivf to jeszcze nic. Ale oczywiście powiedział, że postara mi się wszystko wytłumaczyć i nie wypuści mnie z niczym. Dałam wyniki, które miałam. On pytał też o inne, zadawał bardzo dużo szczegółowych pytań. Dobrze że miałam całą tą swoją teczkę badań, to mogłam cofnąć się w czasie, bo i o poziom witamin pytał o tarczycę, homocysteine, toxoplazmoze, cytomegalie, i masę innych... Teczka zdecydowanie mnie uratowała. Powiedział że profil limfocytarny jest o dupe potłuc, bo to duże ogólniki - dał zlecenie na dokładniejszy, aczkolwiek powiedział, że ten podstawowy jest ok, NK komórki też mimo że 13% są w normie i w pełni akceptowalne. Ogólnie dał chyba z 10 badań do wykonania, ale zaznaczył aby się nie spieszyć. Mam zacząć po kriotransferze. Ze swoich zaleceń do transferu przepisał :
- l arginina ( biorę, ale mniejsze dawki), on zlecił między 1000 a 1250 mg - przyjmować cały cykl
- siarę cielęcą czyli colostrum bovinum w dawce 700-1000 mg ( kurcze, wyleciało mi z głowy na co dokładnie, ale wspominał o układzie immunologiczny)
- dał receptę na clexane, zacząć od razu po transferze. Powiedział, że mimo, iż nie mam zaburzeń krzepnięcia, a i trombofilia ok, to mimo wszystko clexane przyda się na ukrwienie śluzówki macicy... Hm... No nie ja jestem specjalistą z 30 letnim stażem... Zapytałam czy mogę acard to powiedział, że acard to dla emerytów co by im cokolwiek dać aby się nie pluli. Podobno acard jest na zasadzie "nie pomoże, nie zaszkodzi". Wypisał receptę na clexane. Jeszcze się upewniłam pytając czy nie mając problemów, nie narobię ich sobie stosując zastrzyki, powiedział, że absolutnie nie.
Kolejna sprawa, która mnie zasmuciła to te kiry. HLA-c męża jest jak najbardziej ok. Ja swojego nie robiłam - jest na liście badań od niego teraz. Bardziej o ten wynik Kir-ów. Owszem mam duzo, w tym implantacyjne tj. 2ds1, 2ds5 i 3 ds1. Nie mam 6 innych w tym 2ds4 norm (gr. Druga). Powiedział że gdybyśmy się spotkali 10 lat temu, to by mi powiedział, że nigdy nie znajdę w ciążę bez niego ( a zrobić się nic nie da, bo to genetyka). Przez 10 lat, jednak ma pacjentki które bez tego genu, "normalnie" zaszły w ciążę, więc nie będzie u mnie wyrokował. Jest to gen hamujący NK, w zasadzie nic więcej nie wiem....Nie wiem, co mam o tym myśleć... Niby kazał się tym nie przejmować, a bynajmniej nie na tym etapie.
Dziewczyny, które są w ciąży - urodziły... Esperanza, Kąsi może..., te które robił kiry... Możecie mi pomóc? Popatrzcie w swoje wyniki. Co Wy na to? Macie czy nie gen 2ds4?
Jakoś tak jestem w rozkroku. Nie wiem, czy się cieszyć, czy już płakać. Niby powiedział że brak genu eliminuje moja możliwość bycia matka ale w sumie powiedział, że ciężko wyrokować bo ciążę są, a genetyke w sumie słabo jeszcze znamy.
Nie mogę Mu nic zarzucić. Byłam w gabinecie całą 1 godzinę zegarową. Facet dwoił się i troił, mimo iż na początku od razu powiedział że jestem w gorącej wodzie kąpana. Chciał ewidentnie mi pomóc. Dał leki, dał skierowanie, dał wiedze. Dał poczucie, że się stara, traktuje mimo wszystko mój przypadek poważnie. Nic więcej w sumie od lekarza nie wymagam.
Dziewczyny,jeszcze raz proszę... Sprawdźcie swoje kiry i ten konkretny gen.
37+2 cc
Dzień 0!!
Dzisiaj miałam cc, miałam być 3 lecz wyszło że byłam 2, i z poślizgiem.
Jednak okazało się że lekarz prowadzący rządzii w sumie dobrze.
Troszkę denerwowałam się, a na sali operacyjnej, anestezjolog miał problem aby wbić mi igłę w kręgosłup bo ściśnięte kręgi.
Potem trochę spanikowałam i hiperwentylowalam się z powodu szarpania w trakcie cięcia i wyciągania małej. Nie było to uczucie, które mi się podobało. Potem usłyszałam, że jest dosłownie w "czepku urodzona" i że pępowinę ma 2 razy zawinięta. Usłyszałam jej płacz, popłakałam się jak bóbr! 😭🥰. Zobaczyłam ja po kilku minutach, jak ją przynieśli abym zobaczyła. Ucałowałam mój mały cud, a jej czarne włoski wręcz cudowne...
Nie widziałam jeszcze oczek, jaki kolor. Ale to już jutro. Bo przed chwilą zanim położna wzięła do wózka uchylila... Jest spokojna, mało płaczę, ale wiadomo może się zmienić. Próbowałam przystawiać do piersi, ale to małymi kroczkami. Próbowała ssąc... Jutro będę mogła wstać, ogólnie dobrze się czuje, lecz boję się gdy będę musiała flegme odkaslac co to będzie 😱 przy smsie zaśmiałam się ~bolało...
Mała waży 2300g, mięrzy 52cm, urodziła się 16 marca o 11:00 🥰🥰🥰😜
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2021, 20:36
DC nikt nie wie który... Przez tą (prawdopodobnie) biochemiczną jakoś nie wiem jak liczyć... Plamiłam krwią już 01.10 ale "polało się" 03.10. Więc... Albo dziś 27 albo 29 DC. Brak plamienia, brak czegokolwiek. Ale na nic się nie nastawiam, bo myślę, że ten cykl może być skopany. Zapomnialam dodać, że gin na ostatniej wizycie zapisał mi luteinę podjęzykowa. Tzn gdyby mi wyszedł tes pozytywny to żebym brala po 2 listki 2 razy dziennie. Dla spokoju, jak powiedział.
28tc+4
71% ciąży, 80 dni do porodu!
Hej!
Nie było mnie tu naprawdę sto lat, przepraszam! Praktycznie po prostu odkąd zaczęła się ta cała epidemia...
Mój mąż jako fizjoterapeuta przez bite 7 tygodni był pozbawiony możliwości pracy, od tego tygodnia wrócił do pracy, więc i jak powoli wracam do internetu 
Ciężki to był czas, ale też dla nas jako rodziny bardzo cenny. Coby nie było córa zyskała prawie dwa miesiące z tatą
I to doceniamy bardzo!
U nas wszystko, wszystko dobrze
Syn rośnie, ma już 1200g! I zostało nam do spotkania już tylko dwa i pół miesiąca w zasadzie.
Kurcze, muszę was ostro nadrobić, bo nic nie wiem! Piszcie co u Was 
ŚRODA
Po wielu tygodniach wahań podjęliśmy decyzję... Przystępujemy do szczepień! Zaczynamy w grudniu. Prof widzi nawet szansę na naturalna ciążę 😜 mnie jest już obojętne czy naturalnie czy in vitro byle by się wreszcie udało... 🙏
Wracam do kliniki na konsultację, żeby omówić plan leczenia, zapytać czy będziemy wykonywać jeszcze jakieś badania, bo jak coś to teraz żeby nie marnować kolejnych miesięcy. Przy dobrych wiatrach dopiero na wiosnę będzie stymulacja... O ile się znowu coś nie przedłuży... Ach och ech 👀
40 dc, 5+4
Docent odpisał, chociaż najpierw mnie zestresował. 🙈 Zapomniałam dodać, że już miałam szczepienia pullowane i kazał mężowi zrobić badania wirusologiczne + covid. 🙈 Wpadłam w panikę, bo wydawało mi się, że jak już się przejdzie na szczepienia pullowane to na doszczepianiu się je kontynuuje... Na szczęście dobrze mi się wydawało i dobrze, że to sprostował, bo stracilibyśmy tydzień co baniek naeza badania i na umówienie się... 😅 Także pamiętajcie, żeby zawsze pisać jakie szczepienia się miało. 😁
Mam nadzieję, że uda się umówić na czwartek, ewentualnie przyszły wtorek.
I nadal bije się z myślami czy iść przed szczepieniem na wizytę czy nie... Czy serce już by było w środę? To by był tydzień 6+0. Nie chcę iść, jeśli miałabym się stresować, że serduszka jeszcze nie będzie. 😔
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2021, 20:49
9+1
Wczoraj miałam drugą wizytę u ginekologa. Groszek rozwija się prawidłowo, miał swój pierwszy oficjalny pomiar CRL 22mm. Znowu widziałam bicie serce i tym razem słyszałam jego tętno. Widziałam też jak się delikatnie rusza, macha maleńkimi rączkami i nóżkami. Wrażenie niesamowite. Surrealistyczne. Lekarz dość długo i dokładnie mnie badał. Dawał mi też czas, żebym mogła patrzeć na ekran monitora i cieszyć się widokiem tej małej fasolki. Dla takiego maleństwa warto znosić mdłości i wymioty.
O tak, te objawy rozkręciły się u mnie w połowie 8 tygodnia (7+3) i do wczoraj cały czas się nasilały. Z tego powodu nie rozstaję się z miską. Wyjście do sklepu to wyzwanie, bo boję się że mnie złapie potrzeba wymiotów gdzieś na ulicy. Ciężko mi normalnie funkcjonować, a nawet powiedziałabym, że to chwilowo niemożliwe. Już tydzień temu umówiłam sobie teleporadę z internistą i poprosiłam o zwolnienie, a wczoraj ginekolog przedłużył je na kolejne dwa tygodnie. Mam nadzieję, że w tym czasie mdłości zaczną powoli ustępować.
Zadzwoniłam też do swojego managera i powiedziałam mu o ciąży. Gratulował mi serdecznie. Kazał odpoczywać i niczym się nie przejmować. Aż mi się ciepło na sercu zrobiło. Fajna ta moja firma.
Poza ciągłymi mdłościami psychicznie czuję się świetnie. Czytam sobie blogi Hafija o karmieniu piersią oraz mamyginekolog ogólnie o ciąży i dzieciach.
Nie wiem nic o dzieciach. Nic
Pojęcia nawet nie mam czym się różni rampers od pajaca. Hehehe, będzie zabawnie.
Dosc mocne krwawienie ale nie odbiegające bardzo od klasycznej miesiączki. Za 2tyg mam wizytę u fajnego giną (udało mi się z terminem, bo ciężko się do niego dostać). Sprawdzę czy wszystko się oczyściło...
9dni przed okresem. I zaczynam bardzo panikować, że znów mogło się nie udać.
Mąż powtarza ze przecież w tym cyklu ❤️ładnie nam wyszło. Jasne, ze tak. Ale w poprzednim i w poprzednim itd tez było ładne... a mimo to się nie udało. Po tylu miesiącach moje marzenie bycia mamą coraz bardziej się oddała. Tak bardzo bym chciała, ze aż mnie to boli...
nie wiem skąd taki zjazd humoru u mnie..
Przeczytalam wpis z sierpnia, w ktorym napisalam, ze dochodze do siebie...chyba probowalam sama siebie oszukac. Dlugo mnie tutaj nie bylo. Bardzo ciezko bylo mi tutaj wchodzic aby czytac o staraniach, udanych probach i niepowodzeniach. Potrzebowalam przerwy i jeszcze nie jestem pewna na powrot. To nie tak, ze siedzialam z zalozonymi rekami i przestalam myslec o ciazy, bo bylabym wielka klamcucha. Mialam konsultacje online w klinice Invicta w Gdansku i po niej zarezerwowalam bilet do Polski. Po caly tym syfie, ktory zgotowal mi 2020 ( i innym)- turbo stymulacja, ataki lekow, pandemia, rozdzielenie z rodzina, nieudany transfer- pojechalam do Polski w kawalkach. Przez pierwszy tydzien placz/wzruszenie i rozczulanie towarzyszyly mi niemal codziennie. Jestem pewna, ze wystraszylam moja rodzine, bo zobaczyli co ten cholerne starania robia z kobieta i maalzenstwem z pierwszej reki. Moja mama nawet mi powiedziala, ze jak postanowie to mam sie pakowac i wracac do nich nie zwracajac uwagi na nic. Czas spedzony z nimi byl kojacy na moje zszargane nerwy, dal mi czas na przemyslenie roznych spraw. Podczas pobytu w Polsce zrobilam sobie badania:
TSH
Progesteron
Estradiol
LH
Trombofillia (wyszly mi dwie mutacje, ale ponoc mozna je skorygowac poprzez zmiane odzywiania)
Kurczliwosc macicy
biopsje endometrium ( 5 dpo i 7dpo) -ERA test
cytokiny
subpopulacje limfocytow
Obecnie czekam na wyniki i bede miala konsultaje z lekarzem online. Mam nadzieje, ze cos tam wynajda co bedzie mozna skorygowac. Klinika niby prywatna, ale przyznam, ze napsuli mi krwi, bo wciaz mieszali moje wizyty, nie widzieli jakie badanie krwi mieli zrobic itp. Przysiegam, ze gdyby mi tak nie zalezalo i ze bylam ograniczona czasowo to bym dym zrobila.
Najlepszym hitem byl moj pierwszy ERA test i lekarz ktory to wykonywal. Weszlam do gabinetu i juz z ryja widze, ze to mul. Mowie sobie nie nastawiaj sie zle, rzucilam maly zarcik na rozluznienie sytuacji....on NIC ....westchnelam dobra przezyje. Nie wiem czy ktos mial to badanie tutaj?! Nie nalezy do najprzyjemniejszych ( na zywca wycinaja kawalek endometrium i poprostu boli), wiec chcialoby sie miec fajnego lekarza. Klade sie a doktorek Mulek mowi " Jak bedzie pania bardzo bolec to niech pani krzyczy ale niech sie pani nie rusza bo przebije pani macice" . No ja pierd....... ale czegos takiego to ja nigdy nie uslyszalam jak chodzilam na zabiegi na NFZ....wszystkie soki ze mnie zeszly. Na szczescie poszlo szybko i druga biopsja byla z lepszym lekarzem, ktory nadrobil i to z nawiazka.
Gdy nie chodzilam po lekarzach, zwiedzilam kilka miejsc, pojechalam na Mazury i wiele chodzilam po lesach zeby sie wyciszyc i zblizyc sie do natury. Wrocilam do UK w niedziele i teraz jestem w kwarantannie, bo Anglia usunela Polske z korytarza powietrznego. Dwa tygodnie nie moge wychodzic z domu nawet do sklepu. Na szczescie moge pracowac z domu.
Chcialam jeszcze tutaj w szczegolnosci podziekowac @czekamynadzidzie ktora swoja wiedza poradzila mi jakie zrobic badania jak bede w Polsce i ogolnie za wsparcie. Buziaki kochana.
12+2 wg usg, według OM i transferu wciąż tydzień opóźnienia bo powinniśmy być tydzień dalej. No cóż... W końcu muszę przestać o tym myśleć o skupić się na tym co jest, a nie co powinno być.
https://naforum.zapodaj.net/a963b28fbb2c.jpg.html
Zaczynam wchodzić w ten bezpieczny okres ciąży i cudownie mi z tą myślą. Zaczynam się też lepiej czuć. Myślę, że duży wpływ na to ma też odstawienie acofilu.
Wczoraj byliśmy na wizycie w Katowicach i wciąż jestem w ciąży, a maleństwo moje rośnie! 🥰 Mamy już 5,8 cm, serduszko biło 167/min. Ma obie rączki, nóżki, zgrabny nosek i ogromniaste stopy 👣 (mąż ma rozm. 46, a ja 36 więc mam nadzieję, że się wyrówna, póki co kajaki).
Badania podstawowe prenatalne wyszły średnio ale po pappie Pani doktor powiedziała, że ryzyka są niskie. Jedynie co to mam ryzyko zatrzymania rozwoju płodu przed 37 tyg. 1:113. Nie wiem czy patrzeć na to, że dużo czy mało. W sumie doktor nic nie mówiła na ten parametr.
Długo myślałam o nifty czy sanco ale ostatecznie uznałam, że uzależnię to od pappy, a że ona wyszła ok to nie będę kombinować. Wierzę, że rośnie we mnie piękna, zdrowa wojowniczka.
Wciąż jakoś nierealne wydaje mi się to, że jestem w ciąży. Jednak patrzę w lustro i zaczynam to widzieć. Może w dżinsach i swetrze jeszcze da się ukryć brzuszek jednak jak dziś założyłam sukienkę, taką przyległą to nie ma zmiłuj... Albo to od żarcia albo to ciąża ale brzuch jest 🤰jakoś w ciąży od niczego mnie spożywczo nie odrzuciło, apetyt mi wcale nie zmalał, na mdłości najlepsze było jedzonko i ciągle pełny brzuszek więc już sama nie wiem co to za wypukłości 🙂
Cycki też trochę dają mi żyć. Mogę się już chociaż umyć bez łez w oczach. Oby już więcej nie rosły balony. Normalnie noszę rozmiar 65F. Chciałabym żeby tak zostało 🙂
Dziś z mężem byliśmy u teściowej powiedzieć o ciazy. Bardzo się cieszyła. Super było zobaczyć taką prawdziwa i szczerą radość. Niestety ani my ani moja rodzina nie mielismy elementu zaskoczenia. Moi bliscy wiedzieli od początku o ivf, o transferze, a później od początku wiedzieli, że jest ciąża z kłopotami więc tej radości nie było ani niespodzianki.
Mam nadzieję, że z drugim zaliczymy szybką wpadkę i poznamy co to za cudowne uczucie 🙂
Jejku o czym ja myślę? Niech ta pierwsza ciąża szczęśliwie się skończy i będę najszczęśliwsza na świecie 💞
Poza tym chyba złapałam jakąś infekcje. Ciężko określić czy to Pęcherz czy jakis grzybek. Wydaje mi się, że się zatatlam na stacji benzynowej ale też biorę ciągle luteine dopochwowo więc i to ponoć często powoduje infekcje.
Zrobiłam badanie moczu. Wyszły b. Liczne bakterie ale leukocyty w normie. Wynik wysłałam do doktor i czekam na info.
Póki co ratuje się też gynoflorem dopochwowym, który może pomóc jeśli to jednak infekcja intymna, a nie Pęcherz. Oby się uspokoiło bo im mniej takich rzeczy tym człowiek śpi spokojniej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2020, 17:39
Jestem w 7tyg ciazy...jest to dla mnie takie nierealne jestem najszczesliwsza na świecie a jednocześnie strasznie się boje ....czy wszytko będzie ok itd itd W piątek widzieliśmy serduszko -wzruszajaca wizyta mamy caly jeden cm szczescia....jestem zakochana iprzeszczesliwa!!!
Jednak w niedzielę wieczorem pojawiło się plamienie strasznie się wystraszyłam...na szczęście nie było duzo i szybko przeszło...bez żadnych boli bez żadnych skurczy więc kazali nie panikowac bo mogło to być od zmiany leków lub jakieś naczynko pękło albo od mechanicznego urazu(przy aplikowaniu luteiny)
Mdłości mnie aż tak nie męczą jeszcze nie wymiotowałam choć cały czas mam uczucie że tak może nastąpić
ale cieszę się z każdego objawu normalnie jestem przeszczęśliwa!!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.