23.12.2023
12DPO
🌲🌲🌲
Biało.
Tyle widzę na dwóch testach ciążowych.
Czekam na @ i lecę z kolejnym cyklem pod IUI.
Przed sylwestrem mam wizytę u ginekologa.
Będziemy rozmawiać o podejściu do In Vitro.
Nie chce trzech prób IUI. Wolę kasę przeznaczyć na badania pod IVF.
Szkoda mi czasu na "czekanie".
Biało.
I śnieg biały zaczął sypać.
5 dc
Nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje. Przychodzę po pracy i zasypiam, ostatnio mialam tak kilka lat temu jak nie wiedziałam jeszcze, że mam niedoczynność tarczycy. Dam zwiększonej dawce letroxu szansę i zrobię badania TSH na weekendzie przed wizytą u gin, to będzie 3 tydzień na zwiększonej dawce, może być trochę krótko na spadek TSH. Jutro idę do mojego edno z wynikiem rezonansu, o ile przedostane się przez panie z rejestracji 😕🙄
W pracy strasznie, okropnie, masakrycznie, ogólnie bardzo źle. Nie mam szans na urlop w lipcu. Dużo stresu i zapierdziel że nie ma kiedy zjeść. Czekam tylko na weekend, na którym staram się zresetować na maxa. Tydzień temu weekend spędziliśmy w Bieszczadach, a wczoraj Beskid. Wymyśliliśmy, że zrobimy koronę polskich gór, wszystko fajnie, kocham góry ale nie wiem czy podczas stymulacji będę mogła śmigać bo górkach. Narazie dwa szczyty z listy zdobyte. Straty to obdarte piety, ale to tak obdarte, że dzisiaj nie wiedziałam jakie buty założyć do pracy, ratują mnie plastry compeed na odciski, są rewelacyjne. A obtarcia są przez buty, które kupilam i wydawało mi się że rozchodziłam, ale co innego chodzić po płaskim a co innego 20 km po górach.
Za tydzień komunia u siostrzenicy, chyba pójdę w japonkach 🙈🤣
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2020, 19:31
7 cs (29 dc, 15 dpo)
Beta ujemna tak jak się spodziewałam. Teraz czekam na @ i zaczynamy kolejny cykl. Mieliśmy dać sobie czas do końca roku ze staraniami ale po rozmowie z mężem doszliśmy do wniosku, że w 2021 podejdziemy do IUI. Jednak bardzo chce drugiego dziecka.
Pisałam do gina, znowu mam brać Clo 3-7 dc i w 9-11 dc iść na monitoring. Na samą myśl o skutkach ubocznych Clo już mnie mdli. Fuj.
Dzisiaj sobie dałam wycisk najpierw praca po pracy zrobialam obiadek pojechalam do taty umylam dwa okna a także byłam na dlugim spacerku z pieskiem on ma tyle energii, że wymiekam przy nim to co bedzie przy dziecku pomalu moge stwierdzic ze jesli zostane mama to bede mama geriatryczną 🙈 taki zart 😂
7t 6d
Maluszek wczoraj miał 1.3cm 
Krwiaka prawie nie ma został malutki. Pięknie się oczyszcza. Oby było już dobrze. Byle przetrwać do 2 trymestru. Mdlosci mam straszne w nocy nad ranem i i rano. Większość dnia leżę. Łatwe to nie jest przy 4 latku ktory ciagle pyta czy dzidzia już się dziś urodzi 🥰 byle do przodu 
Dzisiaj początek kolejnej serii z Gonal F.
Ciekawe ile tym razem będzie skuteczności 
Czy uda się trafić naturalnie na owulacje ?
dziś Dzień pełen smutku , nadal tęsknię za moim aniołkiem, Jutro na badania jade, bo wpiatek do gin trzeba jechać i upewnic się że jest wszystko w porządku, strasznie sie boje bo niby od łyżeczkowania minely 2 miesiace mnie nadal pobolewaja pachwiny i nie wiem czy to dobry znak, napewno nie. Staram się nie gdybac i nie szukać informacji w internecie bo zaczynam się bardziej martwić
@Wiki ja najbardziej to chce zrobić drożność ale mój ginekolog chciałby zobaczyć wyniki męża. 🤔 Zresztą ostatnio byłam u kiego w grudniu bo później mąż był chory, potem korona, i tak wszystko się przesuwa ciągle w czasie. Nie wiem jak to jest z drożnością na NFZ ale chcę najpierw sprawdzić męża. Bo gdzieś czytałam że przez 3 cykle po HSG są duże (większe) szanse na ciążę, a te 3 miesiące to się "regenerują" plemniki. Przez tą 👑 mam też lekka niechęć do lekarzy a tym bardziej szpitali. Na pewno jeszcze w tym roku będę chciała mieć to już za sobą.
@czekamynadzidzie czasami w moich snach jest taka żenująca fabuła że wstaje rano i nie wierzę 😂 bywają sny ze mam tyle wątków, żaden się nie kończy, akcja jak w filmie Tarantino. Czasami jak coś mnie męczy kilka nocy z rzędu (potrafiłam kilka razy w jednym miesiącu śnić o tsunami) to sprawdzam sennik. Zazwyczaj są to złe znaki czyli nic nowego 😒 ale to musi być coś co mnie poruszy, a ostatni sen z udziałem ex i szwagierki to po prostu kolejny do kolekcji sen o niczym. Chociaż lekko mnie zmęczył 🤭
Dziś z kolei śniło mi sie, ze mam ciążowy brzuszek i tak go z mężem glaskalismy i dzidzia tak koapala sobie. No i mowie w tym śnie, ze teraz to ja na pewno jestem w ciąży... Oczywiście obudziłam sie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada 2020, 08:37
18 dc.
Ovu jeszcze nie wskazuje owulacji, Flo podobnie a ja jestem wręcz pewna, ze była ona w niedziele. Nigdy nie miałam takiego bólu owulacyjnego. Myślałam ze mi wyrwie prawa stronę.
Prace weekendowe były bardzo poważne teraz śledzenie temperatury i... czekam 👀
17 dc
Mam wyniki p/c p. transglutaminazie tkankowej- ujemne. Za to PAI-1 wyszło dodatnie w układzie homozygotycznym 😕 także tak.
Udało się zrobić badania test CBA w synevo, czekam na wyniki. Zobaczymy co wyjdzie.
tc: 20+6, waga 61,2 kg.
Dotarło do mnie, że zaczęłam kilka dni temu 6. m-c ciąży. Jak to zleciało!!! Kiedy, gdzie, na czym?!?!?!
Mężuś wczoraj pierwszy raz poczuł ruchy Malinki. Odkąd ja zdecydowanie je poczułam, polowałam na taki moment, żeby i On mógł je poczuć. Ale jakoś zawsze jak przykładał rękę była cisza. Wczoraj wieczorem intensywne tańce, hulańce się w brzuchu odbywały. "Chodź szybko!!!" - "A możesz tak nie ruszać jelitami? Jak mam Malinkę poczuć, jak Ty tak trawisz?" - "To nie jelita, to Malina" - "Naprawdę?". Banan na mordkę, iskierki w oczach, szał radości z ręką na brzuchu. "To chyba była nóżka. Tak, zdecydowanie nóżka". - "Mężuś, a skąd ta pewność?" - "Bo to było takie silne >>pstryk<<, dupką ciężko coś takiego zrobić, rączki też są raczej słabsze od nóżek, no a główka służy do myślenia a nie rozbijania się o swoje własne cztery ściany". Aha. Także, choć ja tej pewności nie mam, która część ciała to była, to wiem, że Mały Człowiek tam sobie rośnie i daje o sobie znać. 😍
Tak bardzo przyzwyczaił się do nazywana Bobasa Maliną, że chciałby w przypadku Dziewczynki dać tak na drugie imię.
"Malina chodź do Taty!", "Malinko uśmiechnij się do zdjęcia", "Kompot/dżem przestań mnie denerwować". Całe mężowskie poczucie humoru.
Dzisiaj mam coś kiepski dzień. Mam nerwa na ukochanego od samego rana, drażni mnie nawet jego oddychanie, wkurza mnie praca, wkurza mnie dziś wszystko.... Do tego strasznie mam podwyższone ciśnienie krwi. Ciota idzie! jak nic zjawi się za kilka dni... Z dobrych nowinek dzisiaj? Przyjechały do mnie mebelki kuchenne
to muszę teraz dopasować blat i hmmm może poszukam kafelek na podłogę... Coś pomyślę...
Wczoraj ze znajomą planowałyśmy wakacje w Grecji
to dopiero za rok no ale przecież 6-pak sam się nie zrobi 
Rzucanie palenia diabły wzięły, przez dzisiejsze napięcie zapaliłam i poszła fala jeden drugi i tak poszło pół paczki.... Ehhh bombel przybywaj bo nie mam motywacji a dla ciebie zrobię wszystko 
To co? Lecę zrobić obiadek, zagubie się w internetach i poszukam czegoś kreatywnego... Nie mam już siły na nic fizycznego, depresja etap 1 zaczęty 
21dc.4dpo
Urlopiiiiikkkkkkk oł jeeeeeeee
Na wadze -11kg.Czuję się super,choć od 3 dni mam mega głoda......walcze z nim z calych sił.
Kupiłam dziś 2 testy chociaż obiecałam sobie że tego nie zrobie!!!!!!pierwszy robie w niedzielę bo kończe brać dupka.Przeczucie mam że nic z tego😎
Mąż ròwnież rzucił fajki-już nie pali 2 miesiące💪
Dziewczyny potrzebuje Waszej pomocy.....burza mozgow.
Sprawa dotyczy invitro transfer.
1. Czy lepiej robic transfer na cycklu sztucznym czy naturalnym? ( za i przeciw)
2. Czy cykl sztuczny zwieksza szanse na ciaze?
3. Jakie endometrium powinno byc na przyjecie zarodka
4. Czy endometrium mozna sprawdzac w kazdym momencie cyklu?
Ze wzgledu na to, ze mialam taka ostra reakcje podczas stymulacji, boje sie zrobic cykl sztuczny bo musialabym brac te same tabletki na endometrium i mysle o cyklu naturalnym. Nie wiem czy dobrze robie. Mam totalny metlik w glowie. Tutaj w UK lekarz w takich sytuacjach nie powie tobie co ma sie zrobic, bo oni uwazaja, ze musi to byc decyzja pacjenta no chyba ze sa wskazania do cyklu sztucznego badz naturalnego. Mozg mi paruje......😁😁😁
14tydz + 5dni
Duphaston i no-spa nie pomogły. Macica szaleje dalej i niestety jedziemy dziś do szpitala. Tyle złych wspomnień wraca... Znowu pomyślałam zbyt do przodu.. myślałam już o porodzie, o naszym życiu z malutkim człowiekiem... To było dla mnie takie realne... Teraz świat ma czarne barwy...
To jak działają szpitale to jest jakaś tragedia. Na hasło "jestem w ciąży i mam skurcze" usłyszałam proszę się ustawić, jest kolejka. Na dworze 30° nie ma gdzie siąść, duszno jak nie wiem. Na szczęście mam znajomą położną, która pracuje w tym szpitalu, jak się dowiedziała, że czekam to od razu zeszła po mnie i bez kolejki weszłam. Jeszcze z*ebała babkę która robiła selekcję przy wpuszczaniu ludzi, że ciężarna musi w kolejce czekać. Oczywiście babka nie widziała w tym problemu... Na szczęście już leżę w łóżeczku i odpoczywam. Skurcze były nie groźne, szyjka okazała się być w lepszym stanie niż 4 dni temu. Leżenie jednak dało jakieś efekty. Postanowiłam mimo to zostać w szpitalu na wszelki wypadek, gdyby skurcze się powtarzały. Na razie jest w porządku. Pessar ani szew nie są potrzebne przy takiej szyjce. Jak w poniedziałek będzie ok wszystko, to oczekiwanie na kolejną wizytę u lekarza też upłynie w mniejszym stresie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2020, 19:03
Dziś 3 dc....
W niedzielę byliśmy u moich rodziców... Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do naszych znajomych... I co wszędzie dzieci... Jakoś mnie tak to wszystko ostatnio dołuje... Jak odjeżdżaliśmy od znajomych to córeczka ich do mnie z tekstem "ale psijeć do mnie dobla?"
U moich rodziców były moje siostry też oczywiście z dziećmi.. I momentami myśl w głowie "Boże jak ja wam zazdroszczę"....
A mój jak patrzyl na szwagra jak mały ciągle latał za nim i krzyczał "tato tato tato"... Właśnie... Dziś dzień ojca....
Codziennie z mężem się modlimy razem wieczorem, czy Bóg nas wysłucha i się zlituje nad nami???? Czasu coraz mniej, zegar tyka, młodsi sie nie robimy....
Mała się nie spieszy. Jutro mam termin porodu. Ze względu na historie, cukrzycę i całą resztę to dostałam skierowanie na szpital.
Jestem w tym samym, w którym nas ratowali w połowie ciąży. Leżymy na patologii ciąży.
Na badaniu wyszły słabe przepływy ale jeszcze nie tragiczne, do obserwacji. Szyjka wysoko, lekarka nie mogła jej doścignąć, zamknięta na 4 spusty 🤦♀️ nic nie zapowiada, że ma się zacząć otwierać.
Ktg wyszło ok i nawet zarejestrowało skurcz, czułam to, nie bolał ale spiął mi się brzuch. Powiedziałabym, że to takie samo uczucie do tego gdy mała wypycha dupke i rozciąga moja skórę do granic możliwości.
Dziś ogólnie leżenie. Nic robić nie będą. Nie ma w sumie żadnego lekarza oprócz młodej dziewczyny, która mi robiła usg. Mówiła, że może jutro będzie decyzja o baloniku albo pojutrze. Wolałabym jutro, nie chce tak bezczynnie leżeć.
Nie można chodzić po korytarzu, tylko po pokoju więc spacerami się nie wspomogę.
Poza tym ścisz dokucza mi ta rwą choć doprowadziłam się do stanu gdzie mogę chodzić. Oby tylko nie złapało na maksa na nowo jak w sobotę to z takim bólem jak jest teraz dam radę.
Boję się... Boję się porodu, bólu, tego czy jestem na tyle silna żeby to przetrwać, tego czy się nie załamie psychicznie, o dziecko się boję, o każde jej bicie serca, o te przepływy i o to czy szyjka zacznie się rozszerzać.
STRASZENIE...
Co mnie wkurza w ciąży ? STRASZENIE... już pomijam straszenie, ze dziecko zmienia życie... ok, to sama wiem bez tego, a jak zmieni, to czas pokaże... Ale nie moge za siebie, jak straszą mojego Męża porodem... to już mi ręce opadają... może naiwnie podchodzę do tematu, ale póki co staram się nie bać porodu, bo A. Mam jeszcze ponad 4 miesiące czasu.. B. nie wiem jak będzie mój poród wyglądał, niby nie mam przeciwwskazań do naturalnego porodu, ale kto wie, jak Cud(ak) się ułoży... C. jest pandemia - nie wiadomo jaka będzie rzeczywistość w szpitalach w sierpniu... więc staram się myślec, ze urodzę, ze zrobię wszystko żeby poród nie był trauma (jeżeli będę jakoś w stanie na to wpłynąć). A co mnie doprowadziło aż do łez w weekend.. Znajomi, Ojciec dwójki dzieci, po porodzie naturalnym a drugi cesarskie cięcie... i hasła do mojego Męża "masz przej***, współczuję Ci, hahaha ja to już mam za sobą,.." na co ja wypaliłam, ze "być może problem się sam rozwiąże bo jest covid i może nawet nie będzie opcji żeby ten mój Mąż był z nami..." potem chyba żeby załagodzić sytuacje ta Dziewczyna zaczęła mówić, jak to po porodach ten Mąż Jej pomagał.. przynosił do szpitala różne rzeczy, siedział z Nią itd.. i potem niby pocieszali, ze będzie dobrze przecież w sierpniu.. taaaa... final był taki, ze jak się pożegnaliśmy, to ja w ryk... poczułam taki strach, poczucie niesprawiedliwości, takiego osamotnienia.. raz, ze boje się samotności w szpitalu, tego, ze będę tam zdana sama na siebie, ze nie ochronie dziecka, ze z tego wszystkiego psychicznie będzie ciężko.. to raz, a dwa chciałabym bardzo żeby mój Mąż z nami był, żeby tez mógł przeżyć poród ze mną.. żeby zobaczył ile to wszystko kosztuje... jeszcze inny aspekt to przypomniało mi się, jak inni znajomi (którzy to zawsze mówili ze "ciąża to nic", a kobieta jak rodziła to przyrównał Ja do za przeproszeniem krowy.. ech.. stwierdził, ze po co facet po porodzie, lepiej jechać na imprezę i pić z kumplami... a mój Mąż być może nawet gdyby chciał z nami być to może nie mieć takiej szansy... Może ktoś napisać, ze ten mój post to takie głupoty i nie ma co przeżywać, ale tak poczułam... na cale szczęście na drugi dzień rano zaczęłam sobie myśleć, ze tyle przeszłam, więc dam radę, chociażby sama, a Syn będzie motorem napędowym.. i mam nadzieje, ze wlasnie niezależnie od sytuacji i warunków - DAM RADE 
Ps mam nadzieje, ze szkoła rodzenia dalej będzie stacjonarnie (pod koniec miesiąca się zapisujemy i póki co zajęcia maja być normalnie), położne z tej szkoly rodzenia pracują tez w szpitalu, który ma bardzo dobre statystyki w ochronie krocza w Polsce poniżej 2 %, co prawda mój Mąż mówi ze niby mamy za daleko do tego szpitala, ale ja to kicham, przecież nie urodzę w 30 minut.. raczej... więc myślę, ze spokojnie zdążymy dojechać, myślę tez o porodzie w wodzie (ta myśl tez mnie uspokaja, wiec nawet jak do tego nie dojdzie, to skoro mie to uspokaja, to sobie o tym myślę) plus o masażu krocza.. no i prywatna położna żebym miała tam kogoś znajomego kto będzie faktycznie mnie przez to wszystko prowadził nawet jakbym była bez Męża.. ale to wiadomo czas pokaże, jak będzie.
PSS. Mój Ginekolog jest sprawdzonym Lekarzem jeśli chodzi o cesarskie ciecia w mojej rodzinie
moja Bratowa miała u Niego 3 ciecia i poleca rekami i nogami tego Lekarza, więc myślę, ze i u mnie gdyby coś stanie na wysokości zadania, a do tego mam do Niego zaufanie. Także racjonalnie patrząc, chyba jakoś ten poród jaki by nie był przeżyje..
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2021, 09:54
12dc ( protokół długi )
Już po wizycie. oczywiście czuję tylko ucisk jajników, czasami jakieś kłucie niczym szpileczką
Nie czuję się, żebym miała brzuch jak balon ;> nie tym razem.
A na USG jaja , spore już jak berety ! Mam na każdym jajniku 10 i w górę. Przeważnie od 14mm do 16mm , znalazł się jeden 17mm...Macica mówiła, jak zwykle ładna, endometrium trójdzielne 10mm:) Idealna na transfer, który bedzie, w następnym cyklu. 
Jeśli faktycznie bedzie tych jaj ponad 20 zamierzam oddać kilka z nadwyżki. Zostawie sobie 20.... ale tak jak mowiłam dla doktor, chciałabym najpierw o sobie pomyśleć. Zobaczymy ile bedzie dojrzałych oocytów. Będę też miała leki wypisane , aby nie dostać miesiączki zbyt szybko.
Leki / suplementy mam brać jak teraz, ponieważ pomoże mi to przed transferem- ułatwi dla endometrium przystosowanie zarodka .Będę brała od dnia punkcji podajże Dostinex na hiperke . Nie chcemy jej.
W czawartek o 15.30 wizyta podglądowa, w sobote jeśli wszystko ok bedzię punkcja 
W dalszym leczeniu dzisiaj bez zmian i jutro mensinorm 225jm plus gonapeptyl.
No i oczywiście w planach mam pojechać na punkcje autem
2 poprzednie punkcje zaliczyłam śpiewająco bez zadnych bóli czy też spania. Zazwyczaj jak tylko mnie do łóżka kładli ja juz przebudzona , i czekałam na wypis z marszu
takze myślę, że nawet gdy poleże godzine czy półtorej to prowadzić będę mogła jak najbardziej . Zwłaszcza że dobrze znosze znieczulenie. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2020, 17:52
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.