Czas leci bardzo szybko, nieubłaganie.
Jeszcze pare lat temu wyobrażałam sobie moje macierzyństwo jako etap, który nadejdzie lada moment. Ten czas wciąż uczy mnie pokory, ale i nie tylko.. zdążyłam zaakceptować siebie, pokochać w sobie wiele moich wad (oczywiście nie wszystkie), zrozumieć zachowania a przede wszystkim przestać oczekiwać. Po prostu żyć.
Teraz kiedy transfer jest już w zasięgu ręki.. dziela nas od niego niecałe dwa dni zaczęłam zastanawiać się nad kolejnymi sprawami.
Przeczytałam wiele książek o świadomym rodzicielstwie, radziłam się psychologów gdyż sama nie miałam prawidłowego wzorca w domu i kiedy wydawało mi się ze mentalnie jestem gotowa na ten nowy etap i przewrót w moim życiu.. stawiam przed sobą wielki znak zapytania (?) czy aby napewno jestem na to gotowa(?)
Ostatnio w naszym życiu pojawił się szczeniaczek. Wybraliśmy dość nietypowa myśliwska rasę. Psa który z jednej strony kocha lasy, łąki i gonitwy a z drugiej jest kochanym psem rodzinnym uwielbiającym leniuchować w domu. Była to w pełni świadoma decyzja. Odwiedzaliśmy pieska u hodowcy, a kiedy pojawił się w naszym życiu już na stałe to wywrócił nasza harmonię
niby człowiek się tego spodziewa, niby wie co nastąpi ale szczerze... widzę po nas ile to nas kosztuje, ile kosztuje nas fakt ze chcemy odpowiedzialnie wychować psa. Dbać o jego ruch, socjalizację, dietę itd. Pies jest uparty, ma swój charakter.. obecnie toczymy bój o dominację i chyba to jest najbardziej uciążliwe. Oczywistym jest to ze z tak małym psiakiem wychodzi się co 2-3 h żeby uczył się załatwiać Swoje potrzeby poza domem. Często już po 4:30 jesteśmy na nogach bo nasz panicz nie może już spac:) pierwszy tydzień nas wymęczył, drugi był już trochę lepszy.. mam nadzieje ze idzie to w dobra stronę ale pojawiło się w mojej głowie pytanie czy dam radę.. a co jej transfer się uda ? Dziecko i pies?
Niby wiem, ze im więcej mam na głowie tym lepiej jestem zorganizowana, ale w tym tygodniu tego nie dowiodłam :p praca zdalna + szczeniak = praca po godzinach aby ogarnąć wszystkie moje obowiązki :p a gdzie sprzątanie, gotowanie.. niestety gotowanie musiałam odpuścić żeby mieć czas na sen :p napewno jest to kwestia przereorganizowania. Napewno ten krotki okres pokazał mi to ze potencjalne dziecko również wywróci moje życie do góry nogami, napewno w większym stopniu się zmieni. A szczerze bardzo je lubię... może to obrona przed obawa ze transfer się nie uda ? Może tak być. Może boje się porażki.
Na chwile obecna wiem ze fizycznie jestem gotowa do transferu. Wyniki są w normie. Chce jeszcze zbadać progesteron przed samym transferem. Poprosiłam lekarza o relanium. Obawiam się ze moja macica pokryta endometrioza od razu odrzuci zarodek.
Biorąc pod uwagę tez ile ostatnio mam pracy I jak jest ona stresująca, wole pójść na l4. Zbyt często i za bardzo poświęcalam się dla pracy, teraz muszę pomyśleć o sobie.
Jeśli się nie uda, chwile od wszystkiego odpocznę. Zrobimy ok trzech miesięcy przerwy do kolejnego transferu. Przede wszystkim dla naszego związku. Wspieramy się ale widzę jak na tym cierpi nasza bliskość. Już dawno nie uprawialiśmy tak namiętnego seksu... jedynie we snach
wcześniej z uwagi na przygotowania i bolesność jajników przed punkcja, później z uwagi na planowany świeży transfer i plamienie.. później gdy transfer został przełożony podjęliśmy decyzje ze lepiej jeśli wszystko się tam w środku wygoi... no i tak dorwaliśmy do dzisiaj.
Mi towarzyszy zobojętnienie do tej sytuacji. Watpie ze się uda. Wiem ze przed nami jeszcze wiele możliwych ewentualnych badań - immunologia.
Dajmy sobie czas, odpuśćmy, zadbajmy o siebie. Amen.
Nie zrobiłam testu, jakos mi to z głowy wypadło. Dalej nie ma @. Czuję się normalnie tylko wkurza mnie uziemienie (kwarantanna, wiadomka). Ale fakt, że nie pije alko i poi formowałam dermatologa przy wypisywaniu recepty, że "mogę być w ciąży".
Mamy wyniki wirusów, u mnie i małża wszystko ok, zostaje czekać na pozostałe wyniki. Badanie ANA, które sobie dorzucilam jest ujemne, na tyle co udało mi się przeczytać i zrozumieć to jest dobrze 😀
Dzisiaj przyjeżdża do mnie koleżanka z dwójką maluchów, uwielbiam jej dzieci, są takie pogodne i uśmiechnięte, mimo że małe łobuzy. Ostatnio w moim otoczeniu urodziło kilka bobaskow. Moja przyjaciółka niedawno urodziła córeczkę, ale nie jestem narazie gotowa żeby do niej jechać. Cieszę się bardzo, malutka jest śliczna ale jak widzę jej zdjęcia to chce mi się płakać 😒 przyjaciółka bardzo wierzy w nasze ivf, ostatnio mi napisała że w sierpniu będziemy świętować to, że jestem w ciąży, mam nadzieję że się to spełni. ✊🍀
U Malutkiej wszystko dobrze, rozwija się i aż miło patrzeć
Ja codziennie modle się o rodzeństwo dla Niej, nie potrafię zabić w sobie pragnienia dziecka, wiem ile mam i to nie tak, że jestem niewdzięczna, ale czuję to pragnienie i nie będę sama siebie oszukiwać, że tak nie jest.. Wymyśliłam sobie, że kwiecień/maj wracam do tej rozmowy z G. zobaczymy co powie..
Dni w okolicach terminu jaki bym miała po ostatnim transferze były dla mnie dość trudne.. Myśli uciekały do tej daty.. Ale udało się przeżyć bez łez co uznaję za sukces.. Poród w rodzinie też przeżyłam w miarę.. Covid pomógł bo sporo osób ograniczyło kontakty;)
Od dwóch dni męczy mnie ostatnia rozmowa w pracy. Ktoś najmniej odpowiedni do takich rozmów zapytał mnie w prost czy zaszłam w ciążę naturalnie czy in vitro.. Obiecałam sobie, że nie będę kłamać w tej kwestii i powiedziałam prawdę, a teraz myślę tylko o tym, że ta plotkara powie wszystkim.. A wiem, że w pracy mam kilka osób wierzących, zapatrzonych bezkrytycznie, a chyba nie mam sił z nimi walczyć..
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2020, 17:03
7+4
Dawno nie pisałam. Dzisiaj mam czas, więc nadrabiam
Tamto plamienie na szczęście było jednorazowe. Wzięłam nospę, położyłam się do łóżka i przeszło. Byłam na wizycie u lekarza. Widziałam nasze dzieciątko z bijącym serduszkiem. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. 02.07. jedziemy na kolejną wizytę. Jeżeli wszystko będzie dobrze to lekarz założy kartę ciąży i dokładnie zmierzy maluszka. Od paru dni znowu się trochę martwię. Do tej pory piersi mocno bolały czułam lekkie skurcze w dole brzucha, a od paru dni jakby to wszystko ustało. Piersi bolą, ale mniej, nudności brak, brzuch przestał boleć, energii mam trochę więcej. Tak jakbym przestała się czuć ciążowo. Najpierw martwiłam się, że brzuch boli, teraz martwię się czy nie boli. Czy kiedyś przyjdzie taki moment, że przestanę się martwić? Czwartkowa wizyta wszystko wyjaśni. Mam nadzieję, że kropek mocno się trzyma i rozwija.
7cs 18dc
Nad morzem było cudownie, ale każdy dzień mieliśmy tak zapełniony atrakcjami i aktywnym wypoczynkiem, że po powrocie do hotelu zasypialismy w 5 min więc o seksie żadne z nas nawet nie pomyślało.. w sumie to byłam spokojna, ovu wyznaczyło owulację na 12dc.. a tu dziś PSIKUS. Dziś rano ovufriend wskazał że owu była 15dc.. cholerka, jeśli tak faktycznie jest, mamy cykl na straty 🙁 z drugiej strony się łudzę że mam wykres 3 stopniowy.. ale to już mocno naciągana teoria.. no
nic, wkurzyłam się, ale widocznie tak miało być
Edit. Dowiedziałam się że moje kolejne 2 koleżanki są w ciąży, w tym jedna już z 4 dzieckiem i oczywiście wpadka 😫
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2020, 14:12
21dc
5 doba zarodków :
Mam 4 zamrozone zarodki :
*2 top quality
*1 morula
*1 wczesna blastocysta
Jeszcze w 3 dobie miałam 7 zarodków.
Płakałam jak dziecko, że wreszcie coś od dłuższego czasu udało się. Po tylu przejściach, stratach, złych dni, odejściu bliskiemu osoby. Wreszcie los się uśmiechną 🤗.
Trudniejsza część za nami. Teraz czekamy na nowy cykl. I nowe przyszykowanie się do kolejnego etapu naszego życia. Oby tylko udało się 🙏✊🏻🍀🥰😭😱❄️❄️❄️❄️
Najtrudniejsza część przed nami...
Dużo cierpliwości będzie mnie to kosztowało, ale 3mam kciuki 🍀✊🏻
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2020, 16:15
Dziś jak byliśmy w kościele był chrzest, i podczas tej mszy dopadł mnie chyba kryzys wiary 😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭. W myślach pojawiły się pytania, dlaczego nie my??? Dlaczego inni mają dzieci, a my nie?? Czemu Bóg jest taki niesprawiedliwy w tej kwestii??? Czemu daje dzieci alkoholikom, narkomanom, zwyrodnialcom, którzy potem je krzywdzą, a ludziom którzy na prawdę by je kochali ich nie daje????? 😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭.
33tc+0d, waga 61,6kg (+7,6kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, Luteina, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin, Maglek)
Skończony 33 tydzień ciąży.. Od ostatniego czasu nie dzieje się nic groźnego, żyjemy w świecie mdłości i coraz trudniejszego przemieszczania się, co tydzień robimy ktg, skurcze cały czas się na nim zapisują, więc moja macica nadal się buntuje, ale ostatnio mniej boleśnie. Czekam na 34 tydzień jak na zbawienie, bo od tego momentu jest ponoc już bardzo bezpiecznie gdyby dziecko się urodziło, a od 37 ciąża donoszona.. Jeszcze trochę..
Mam coraz większy kontakt z naszym małym chłopcem. Wczoraj glaskałam go po pleckach, a on je wypychal w miejscu gdzie była moja ręka, specjalnie zmieniłam jej pozycje żeby sprawdzić czy to wypychanie to reakcja na dotyk, a On wędrował plecami tak, aby były w tym miejscu gdzie glaskałam, to niesamowite i piękne uczucie 💛
Ostatnio ktoś zapytał czy boję się porodu. Nie, nie boję się. Nie boję porodu i nie boję się bólu, każdy skurcz będzie mnie przybliżał do spotkania z naszym dzieckiem. Wiem, że poród to nie pobyt w spa, że to ból i łzy, ale nie mogę się tego doczekać, po tak trudnej ciąży będę spokojna dopiero z synem na rękach, poród niezależnie jak bardzo bolesny będzie oznaczał wolność od lęku czy mój organizm nie zrobi krzywdy dziecku, które jest pod sercem. Boje się powikłań około porodowych, konfliktu pępowinowego, czy bezdusznego personelu - tego się boję.
13 ms starań, 11 cs, 13 dc.
Plan na jutro:
Obronić się na 5 ✅
Pojechać na wywczas ✅
Pójść na masaż ❌
Zrobić zastrzyk ✅
Bzyki ✅
Dziękuję za wszystkie kciuki. Przydały się. Mimo, że momentami plotłam jak debil bo dostałam dwa pytania jakich najbardziej nie chciałam dostać obroniłam się na 5! ❤️ Gigantyczny, ale to gigantyczny kamień z serca spadł. Stres opadł. Momentalnie. Jestem przeszcześliwa w tym momencie. Aż mi się łezka w oku zakręciła, że to koniec studiów, ale zobaczymy jak mi się życie potoczy. Może pójdę za rok na podyplomówke. 🤔
Hotel jest cudowny! Luksusowy! Tylko na masaże nie ma terminów i ostatecznie nie uda się zrobić 😭 ale i tak mam relaks na maksa.
Bzyki hotelowe zaliczone. Takie najlepsze. 😈 Jajniki dziś napieprzają. Wczoraj był zastrzyk z ovi. Także może nawet coś się tam ruszyło. I nie jest wymuszone. Bzyk kiedy chcieliśmy, po basenie, pół godzinki leżenia i prysznic. Tak normalnie, po ludzku, nie po staraniowemu.
Dobrze jest przewietrzyć głowę. ❤️
Dziś pogoda nie fajna, Jestem po owulacji ❤ zobaczymy, może uda się tym razem zajść choć nie mam dużej nadzieji na to choć niby nie ma żadnych problemów
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2020, 19:32
nadzieja odeszła w dal, bo beta nic nie wykazała, mam nadzieje że nie popadam w paranoje
10dpt...
Prolutex jest ciężki... zwłaszcza zd dostałam iglu jak do uboju świń... 🤣.
Po wczorajszych wynikach trochę odetchnelam, beta rośnie, ale ten prog nie dawal mi spokoju...
Jutro beta dla kliniki... rośnij okruszku, mamusia już Cię pokochała...
Boże, błagam, nie zabieraj mi tego dziecka 🙏🙏
Jak mijają mi dni na l4? BOSKO!
Jem lody, czytam książki i prawdziwie odpoczywam... Z mężem jest cudownie. Już dawno nie było między nami tak dobrze... Chwilo trwaj ❤️
16tc+3
Stanęłam dziś rano na wadzę i wciąż jest 59 kg. Nie przytyłam ani grama. Jem dużo. Zaczynam się martwić. Myślałam tez, że wymioty już minęły, bo nie miałam od tygodnia, ale zwróciłam dziś całe śniadanie... Wizyta dopiero za 2 tygodnie, więc chyba osiwieję.
Wybraliśmy imię dla córeczki, choć biorę pod uwagę, że może znów zamienić się w chłopczyka. Będzie Klara. Mężowi oczy się zaświeciły jak usłyszał tę propozycję, więc wiedziałam już, że to będzie to. Na większość imion kręcił nosem.
Klara znaczy po łacinie jasność. Św. Klara jest patronką radia, telewizji i malarzy. Wróżę jej świetlaną przyszłość
10 miesięcy i 21 dni 
Sytuację z pracą przetrawiłam. Będę pracować z nauczką na przyszłość. Nie będę się przejmować.
I tak pewnie popracuję z rok i będziemy starać się o drugie Dzidzi. Chociaż przy Jasiu mówiłam tak samo: że się nie zwolnię bo a nóż się uda - i tak 2 lata zleciały.
Może źle myślę, ale jeżeli znów będzie problem z zajściem w ciążę to chyba będzie mniej mnie bolało. Mam już swojego wymarzonego Synka
, wiadomo że chciałabym kiedyś być znów w ciąży, mieć Księżniczkę albo drugiego Księcia, ale mam wrażenie że jak nie będzie się udawało to odpuszczę i nie będę walczyć tak jak o Jasia...
W ogóle ta nasza Gaduła tak się rozwinęła 🥰. Już naprawdę kuma co do niego mówię 🤗. Rano, żeby mnie obudzić staje w łóżeczku i mówi "Mama, mamaa, maamaa 🥰. A znów dziś jak usłyszał że na dole drzwi się otwierają to podszedł na czterech do bramki na schody i mówił "Tata, tata".
Ma swoje preferencje jedzeniowe: bardzo lubi jajecznicę, bułkę z szynką, ziemniaki ugotowane, chrupki kukurydziane i owoce wszelkie. Problemów z brzuszkiem i alergii brak, więc daję mu prawie wszystko co chce 😉.
I jest totalną przylepą 🥰, uwielbia się przytulać i nawet daje mi buzi 🤗 (otwiera dzioba i przykłada do mojego policzka 😅).
33tc
No to sobie znowu pospałam...
Nie wiem jak mam się ułożyć by móc zasnąć bez gmerania mi we wnętrznościach 🤦♀️
Ja nie wiem co to moje dziecko wyrabia. Mam wrażenie że wkłada mi rączkę do pochwy i obraca ją we wszystkie strony, uciskając przy tym na pecherz..
Doczytałam że to mogą być tzn. "wyładowania elektryczne" ( nie mogę znaleźć odpowiednika polskiego) które mogą występowac od 8 mc ciąży. Chodzi o to że dziecko jest coraz większe uciska na macice, nerwy na siebie nachodzą i powodują coś w rodzaju "spięcia" 🤔 Poradzić może tylko nospa przy tym..
I tak sobie leżę, nie wiem już jaką pozycje obrać i co chwila podskakuje 🙄
Dziś po południu już się rozryczałam ze zmęczenia. Źle ostatnio spałam, upały okropne, w nocy w domu 30 stopni,więc dziś po poludniu chciałam się zdrzemnąć i na żadnym boku nie miałam spokoju 😶 skończyło się brakiem snu i kawą 😏
Heh ciąża to taki piękny czas kto to wymyślił, byle jeszcze przetrwać te 4 tygodnie i mogę rodzić, mam dość..
Tak to pierwsza procedura i ostatnia.Nie będzie kolejnych.Tak to wszystko się skończy że będziemy we dwoje.Nawet nie mam sił żeby określić stan w jakim jestem.
Dziś kolejny decydujący podgląd.Co do kliniki to Parens.
9t6d
Maluszek ma juz prawie 3 cm 
Krwiak zniknal. Za 2 tygodnie mamy prenatalne 
Mdlosci odpuszczają w koncu bo myslalam ze umrę.
Byle do przodu 
33 tydzień ciąży (32+6)
Dzień wizyty
29 dni do ciąży donoszonej
51 dni do terminu porodu
Mamy dwójeczke z przodu do donoszonej ❤ cudnie ❤ Dzisiaj mam wizytę na 18. Kompletnie nie wiem na co się nastawić. Ostatnio byłam nastawiona na najgorsze, ale od 2 dni już jest jakby lepiej i sama nie wiem. A co ma być to będzie. Najważniejsze, że trzymam się od wizyty do wizyty w dwupaku. Jestem ciekawa czy teraz będę miała wizytę co 2 czy co 3 tygodnie. Jeśli za 2 to zostało 2 wizyty, jeśli za 3 to jedna do ściągnięcia szwu 😱 Strasznie się cieszę i ekscytuje, ale z drugiej strony trochę mnie to przeraża, że tak mało zostało do zobaczenia Tomusia. Alunia za to wczoraj zaczęła płakać gdy patrzyła i dotykała brzucha jak Tomek się ruszał, bo ona chce go już zobaczyć. Maleńka już się nie może doczekać, ale już blisko ❤
Nogi ogolone, podwozie jak cię mogę, jestem gotowa na wizytę!
Po wizycie:
Szew trzyma i nie puści! Szyjka zamknięta. Mogło być różnie bez szwu, ale jest i nie gdybamy. Do następnej wizyty jeszcze mam się starać jak najwięcej leżeć. Chciałam żeby gin zmierzyła mi szyjkę, ale usłyszałam, że to nie ma sensu, bo najważniejsze, że szew trzyma. Na następnej wizycie zobaczymy ile mały waży. Mam się powolutku pakować do porodu, ale narazie jeszcze odpuszczę. Po kolejnej wizycie się spakuję. Nie mam zamiaru rodzić przed 28 lipca 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2020, 22:08
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.