Moje jajniki to jedna wielka zagadka.
Tym razem Elonva zrobiła robotę i w 5 dni pęcherzyk (co prawda jeden jedyny) urósł do takich rozmiarów, że dziś (9dc) miała być punkcja.
Ale mój pęcherzyk już pękł więc nic z tego nie wyszło.
Ehh znów czekam do kolejnego cyklu. Tym razem nie wiem jaki plan będzie. Doktorka ma myśleć.
Wydaje mi się, że jednak mimo wszystko na cyklu bez antyków poszło lepiej (szybciej i tylko na elonve bez dodatkowych zastrzyków).
Zastanawiam się nad kariotypem. Dziś zapomniałam pytać. W klinice pobierają tylko w 2 dni w tygodniu a ja nie mam możliwości przyjechać tylko na badania. Chyba jednak zbadam u siebie w mieście - bliżej i dużo taniej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2020, 12:29
P w Wiedniu. Czuję ogromny smutek bo nie tak miał wyglądać ten wyjazd. We wrześniu też wyjeżdża na dwa tygodnie więc pewnie znów wypadnie wtedy owulacja 😓
Testy owulacyjne przez dwa dni pokazywały, że owulacja wystąpi ale ani nie było skoku temp, ani w aplikacji również nie wskazało na owulację 😓 szyjka była bardzo otwarta i miękka a jajniki bolały mnie jak zawsze w owulację, więc myślę że była.
Dziś test już nie wykrył owulki więc musiała być wczoraj lub przedwczoraj.
Czy to możliwe, że owulacja wystąpiła a nie było skoku temp? Już zgłupiałam 😭
Ciąża zakończona 4 sierpnia 2020
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2020, 19:10
05.06
37+5
Wizyta u mojego doktorka. Okazało się że mam juz 5cm rozwarcia. Dał mi skierowanie do szpitala, tam gdzie chciałam rodzić. Wybrałam ten szpital ze względu na możliwość porodów rodzinnych i brak wykonywania testów na covid. Spakowani pojechaliśmy rodzić. Tak naprawdę mogę opisać porod w jednym zadaniu. Po przyjęciu do szpitala odeszły wody i po niecałych 3 godzinach pokonaliśmy córkę na świecie. Poród silami natury, szybki i bez komplikacji. Malutka 10/10.
Ciąża zakończona szczęśliwie, teraz czas cieszyc sie nowym życiem 💜
SOBOTA
Z etapu bezsilności wchodzę znów na etap "czas działać" 
Wracam do immunologii. Jest promyk nadziei 
Los zsyła mi niesamowitych ludzi w drodze do celu, którzy mi pomagają
może jednak Anioł Stróż o mnie nie zapomniał 
oby rok 2021 był wreszcie mój
Wtorek 14 dc
Pierwszy dzień po punkcji, minęła 26 godzina po...
W 25 godzinie po - telefon od embriolog. Informacja - pobrano 12 oocytów, 6 było niedojrzałych, więc nic nie zamrożono 😔 Zaplodniono pozostałe 6 - 1 odpadł na "dzień dobry". Obecnie mamy 5 rozwijających się zarodków. Ciężko przewidzieć ich dalszy rozwój. Nikt wróżką nie jest, więc czekam do czwartku. Rano mam wizytę. Na niej będziemy decydować co dalej - wszystko zależy od tego co zastanę. Albo coś przeżyje, albo nie. Miałam nadzieję na statystyczne 4-5 zarodków, ale chyba się nie uda. Musiałabym mieć ogrom szczęścia aby wszystkie przeżyły i były w dobrej, rokującej klasie "A" lub "B". Czekam do czwartku. Nie wiem. Jestem przygnębiona. Boję się, bardzo się boję, że te przygotowania, leki, zastrzyki, stres, i na końcu pieniążki pójdą w nicość. Nic oprócz płaczu nie zostanie. Ani jeden zarodek, a to połowa sukcesu, bo przecież jeszcze transfer musiałby się udać. Nie ma we mnie ani grama optymizmu.
Trzeci rok starań. Trzeci raz otrzymuję tego maila. Za każdym razem wyciska łzy. Czuję każde słowo całą sobą.
"Czuję szybsze bicie serca, jakby miało przyjść mi za chwilę weryfikować deadline w mojej głowie.
Czy będę w ciąży, czy będą Mamą?
Może za rok ten dzień wypełni ciepłem moje serce?
Moja codzienność to smak pragnienia.
Niewidzialny ciężar, który przygniata duszę tak mocno…
„Słaba, ale udźwignie”.
Każdego dnia zmierzam do Ciebie, a w kieszeni niosę strach, że może nigdy.
Nie tak wyobrażałam sobie tę drogę.
Ale jakaś część mnie wierzy, że kiedyś mój świt stanie się Twoim świtem.
Moje niebo będzie Twoim niebem.
Jesteś tam, dlatego niosę ten ciężar i strach.
Dla Ciebie walczę, do Ciebie idę.
Jesteś, inaczej by mnie tu nie było.
Wspinam się, podążam, wymykam myślom, że może nigdy.
Całą sobą, z duszą i ciałem zmierzam, po ten niedbały bukiet stokrotek, który kiedyś przyniesiesz mi w swoich małych rączkach."
Witaj mój drogi pamiętniczku 💕
21cs-16dc
Tak mnie naszło aby zostawić tu kilka zdań.
Zaczęliśmy remont mojego salonu. Moj K z moim Tatą działają a ja leniuchuje. Właśnie wypiłam kawę, chwilę poleżę i pójdę zobaczę jak idzie im praca.
Jutro jadę do ginekolog sprawdzić pęcherzyki Oraz zobaczyć jak torbielka. Cudowne uczucie mnie ogarnia na myśl że może za kilka dni zobaczę II na teście 🤭 udało Nam się trafić w dni plodne. No i 2 te pęcherzyki, jakaś taka ogromna nadzieja na ten cykl we mnie jest. Zdaje sobie sprawę z tego że może się nie udać. Pewnie nieźle za boli po takiej nadziei. Ale cóż.. Takie życie. Póki co o tym nie myślę.
Aaaa za 3 tygodnie urlopik juhuuu 😁😁
Same dobre chwile mnie czekają w tym miesiącu. Dobra passo trwaj 🙏🙏
Życzę miłej niedzieli ❤️😘
13 miesiac starań, 9 cs, 21 dc
Dzis wyruszylismy z mezem na Hel, od piateku zaczynamy 2,5 tyg obozow. Na wszelki wypadek uzbroilam sie po zeby (clo jakby cykl mi sie szybko zaczal, lametta jakby zaczal sie wyjatkowo pozno i zdazylabym wrocic na monit, dupek i lutka w razie w gdybym musiala okres wywolywac, test ciazowy zeby sprawdzic przed stymulka czy na pewno jest „czysto”, ovi jedzie ze mna z wkladami chlodzacymi) ale termometr zostawilam w domu. Czekam cierpliwie co los przyniesie. Jeszcze nie podjelam decyzji czy kolejny cykl bede sie stymulowac w ogole. W sumie nigdzie mi sie nie spieszy.
Planuje przewietrzyc glowe, totalnie zapomniec i odciac sie od staran. Chce znow byc ta szczesliwa malolata co w wakacje rok temu.
Ciąża zakończona 6 listopada 2020
09/08 - 16 dpt
Piatkowa beta (14 dpt) - 3669.
W zwiazku z tym, ze skonczyly mi sie wloskie zastrzyki z progesteronu, umowilam sie na wizyte w lokalnej klinicez zamyslem wysepienia recepty na Prolutex. Lekarz zarekomendowany przez moja przyjaciolke calkiem sympatyczny, wypytal o nasza historie, odnotowal sobie wszystko w komputerze. No trudno, zeby nie byl uwazny - wizyta 300 zl!. Zanim jednak wypisal recepte (nie robil zadnego problemu), ustalilismy, ze podejrzymy, co tam w trawie piszczy. Uprezdzil mnie, ze moze byc widac pecherzyk 2-3 mm, jak i moze go jeszcze nie byc, na dwoje babka wrozyla, wiec zebym nie panikowala.
Pecherzyk byl. Cale 2.8mm mieszkanka dla Malucha. Kolejna wizyta teoretycznie 18/08 i wtedy powinien juz byc i zarodek i serduszko. Oby oby.
Dzis rano jednak znowu obudzilam sie z plamieniem. Malo nie zeszlam na zawal, jak zobaczylam to rozowo - rdzawe "cos" na papierze. Zapodalam sobie dodatkowe dawki progesteronu, dzis dzien mega leniwy i poki cos sytuacja wydaje sie opanowana. Schodza jeszcze jakies "brudy", ale wydaje sie, ze to stara krew, takie farfocelki. Mam nadzieje, ze do jutra bedzie ok, tym bardziej, ze teoretycznie mamy jechac w gory. Nie planujemy zadnych maratonow, raczej lagodne spacerki i podziwianie krajobrazu, ale sama nie wiem, czy nie byloby lepiej zostac w domu. Zobaczymy, jaka bedzie sytuacja rano.
28dc
Oczywiście test negatywny. Jade dzis po pracy zrobic bhcg bo dzwonili do mnie ze jutro mogę przyjechac przyjąć szczepionkę przeciw covid... Jesli bhcg będzie ujemne. Boze spraw zeby bylo dodatnie... Dam znac wieczorem
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2021, 12:33
24cs. 20 dc. Ok 5-6 dp.
Dziś około godz 10 na papierze zauważyłam śluz podbarwiony na różowo. Przy szyjce śluz z nitkami krwi.
Czy może to oznaczać że dzieje się coś pozytywnego? A może to po prostu niedomoga lutealna? Sama nie wiem. Wezmę w razie w luteine wieczorem.
Póki co to ma wkładce czysto..
Trzymajcie kciuki ✊❤️✊❤️
6t2d
zuzka - oczywiście, że mogę. Aktualnie przyjmuję tylko eutyrox na tarczycę i kwas foliowy. Ciąża w 100% naturalna, bez żadnych leków, wspomagaczy czy czegokolwiek. Dlatego jest dla nas takim zaskoczeniem.
Mój mąż ma drobny defekt genetyczny, który powoduje że zarodki niestety czasami tworzą się z wadami. Ja mam problemy z tarczycą, oraz brak/bardzo małe hamowanie. Lekarz z kliniki sugerował przy kolejnym in-vitro badanie genetyczne zarodków, aby wybrać te poprawne + właśnie accofil czy szczepienia, aby mój organizm prawidłowo dopowiedział. Jego wnioski były takie - jak się udało, że zarodki prawidłowe to mój organizm się buntował (brak hamowania), a jak zarodki niepoprawne to mój organizm poprawnie reagował (hamowanie jest, ale i tak niskie).
Ostatnio, naszyły mnie pewne przemyślenia. Jak miałam swoje najgorsze momenty to nie raz słyszałam teksty w stylu - musisz iść do psychologa, bo w tym stanie nawet jak zajdziesz w ciążę to i tak nie będziesz się umiała ją cieszyć.
No cóż, teraz tym wszystkim osobom mogę powiedzieć jedno - gońcie się, nie mieliście racji, jestem szczęśliwa 
A i dziś zgodnie z poleceniem gina byłam na becie. Wynik - 43216,0. Jednym słowem, wszystko jest idealnie 
Samopoczucie na dziś - w dalszym ciągu szczęśliwa
No i jest mi trochę niedobrze. Ale mi to nie przeszkadza 
Wciąż walczę! Dziś 16 dpt beta 396!
Tylko morfologia... Leukocyty prawie 65 tys! Bardzo złe pozostałe parametry...
https://zapodaj.net/c94309a230c2d.jpg.html
Jest leukocytoza ale to efekt acofilu. On zostaje jak jest. Powtórka w środę i zobaczymy. Zmniejszymy dopiero jeśli będzie zarodek.
Takie zalecenia od doktor 🙂
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2020, 19:00
Zły czas nastał.Seria złych wiadomości dziś zmarła mama koleżanki z Londynu po kilku latach walki z nowotworem złośliwym.Troche wiem co to jest za walka żyje z nim już od 12 lat.Jest ze mną znów niezłośliwy ale z tendencja do zmiany na złośliwy.Nie chce się odczepić.
Kolejna koleżanka która mówiła ze „nie lubi bachorow wystarczy ze mąż ma już swoje a ona będzie mieć kota”Los zechciał ze trafiła się jej ciąża z tym ze nie chce wiec usunie bo może.Nie ma sprawiedliwości.Dlaczego tak jest?Nie znajduje odpowiedzi.Nawet nie wiem jak to wszystko określić.
My jesteśmy po wizycie.Lekarz naprawdę bardzo w porządku.Wniosek jest jeden na obecna chwile ze nic się nie dzieje bo mąż się zaparł.Dostalismy max 10% szans na ciąże kliniczna z naszego materiału genetycznego a efekt końcowy niepewny.Przewazyla fragmentacja męża.Po raz pierwszy usłyszałam ze moje AMH to tak naprawdę jest drugorzędnym badaniem.Istotne jest FSH.Lekar sugerował AZ tylko ze mąż odrzuca.Nie wiem co dalej brak mi sił.
dc - nie wiem, przez tabletki wszystko się rozjechalo, 10 dni od początku plamien, od 5 dni lekkie krwawienie...
Byłam dzisiaj w szpitalu w którym miałam miec histero-laparoskopie. Znajoma lekarka doradziła, żeby pójść, spróbować. W szpitalu tłumy, jakby koronawirusa nigdy nie było... Pacjentki wołane na zabiegi jedna za drugą. Laska za mną przyszła też z programu, na drożność. Przyjęli ja. Ja odbiłam się od ściany. Dokładniej od pani w recepcji. Zabiegu nie będzie bo nie mają lekarzy, którzy zostali oddelegowani do innych szpitali, więc tną zabiegi o połowę. Takie szczęście że padło na mnie 😂 Co zrobisz, nic nie zrobisz, z przegrodą w macicy można żyć, a że w ciążę nie zajdę... Who cares.
Jedyne co załatwiłam to przełożenie terminu na 12 października, za 2miesiace. W sumie lepiej nic pół roku... Pod warunkiem, że epidemia jakims cudem się skończy i będą przyjmować planowo 😂 czyli 0 gwarancji.
Wyszłam stamtąd rycząc całą drogę do pracy. Z bezsilności, poczucia niesprawiedliwosci, złości na siebie, że nie umiem walczyć o swoje. Nigdy nie miałam "genu bezczelności" i nieraz przez to traciłam.
Wokół tyle bobasów... jeszcze nigdy nie było mi tak przykro na ich widok...
8 dc
Morfologia 0%. 😢
Od sierpnia nic nie pisałam, serio?
W skrócie
Odpieluchowanie przerwane - ewidentnie nie była gotowa, za bardzo pochłonął ja świat dookoła. Czasem zachodzą na głowę jakim cudem buduje zdania wielokrotnie złożone, zmyśla i dyskutuje A dalej sądzi w pampersy.
Do odpieluchowania przekonał nas wyjazd nad morze - nie wyrobilabym tam z ubraniami A chcieliśmy też mieć spokojny odpoczynek.
Obserwuje ja i chce się przymierzyć do ponownej próby. Z cierpliwoscia. Czasem zrobi kupę do nocnika, zanosi ja do wc i idzie się sama podetrzec.
Bunt dwulatka dalej trwa, wszystko chcecrobic sama, ubierać, rozbietac, szykuje sztuce do stylu, pyta "mamusiu ile potrzebujesz"
Ciągle chce jeść owoce, jak idzie z babcia na spacer to trochę stare robi bo mówi, że w domu są same jogurty i trzeba kupić bule A w ogóle to ona nie ma winogron i też trzeba kupić. Masakra.
Jest bardzo szybka, od pomysłu do realizacji mijają sekundy, jak powiem że trzeba coś pozamiatac to leci po miotle.
Ma poczucie humoru i umie rozładować nerwowa atmosferę. Kiedyś strzelilam wulgaruzmem na rozlana kawę to podbiegla do mnie i poradziła "potup sobie mamusiu". A mężowi kiedyś nerwy puściły (mnie też czasem już brak sil) to usiadła i powiedziala: uspokoilas się tatusiu?
Wszystko wygada co kto powiedział, np. że babcia dała jej słodycze ( chociaż jestem z niej dumna bo często odmawia).
Raz mnie przerazilo jak opowiadała że widziała duchy i ja chroniły, bawiły sie z nią i przyszły do sypialni... ma wyobraźnię bo teraz opowiada o niedźwiedziu
Przez chwilę rozwazalismy 2 dziecko ale sytuacja covidowa zniechecila mnie bo musiałabym być na sterydach już od staran
*wybaczcie błędy bo pisałam z tel trochę na szybko
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2020, 11:31
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.