Malinka2021 PCOS a dziecko 30 września 2021, 16:21

Dzisiaj jest mój 7+2 tc 😊 cieszę się z tego ogromnie 🥰 ale chcę przedstawić tu swoją historię od początku stymulacji owulacji.
Na chwilę obecną ciąża jest zagrożona, mam małego krwiaka i lekko plamię, ale mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i w maju przytulę swoją kruszynkę 😇🥰

Stymulacja rozpoczęła się w kwietniu 2021 r. Do stymulacji miałam przepisany letrozol (Aromek). Od 3 dc przez 5 dni po 1 tabletce. Dodatkowo suplementacja: ovarin, kwas foliowy wit. D3. Duphaston po owulacji. W 8dc byłam na monitoringu USG, jednak pęcherzyki niewiele urosły, miałam zalecana 3 tabletki Aromka na raz tego 8dc i do tego przez 5 dni miovelię nac. Tydzień później urosło 2 pęcherzyki około 20mm. Dr nie dała mi zastrzyku na pękniecie, żeby nie ryzykować ciąży mnogiej, ale i tak mieliśmy ❤ - och jakie były moje nadzieje! Byłam pewna, że stymulacja to klucz do sukcesu i powodzenie będzie murowane.
Niestety, nie udało się za pierwszym razem.
Druga stymulacja - stymulacja letrozolem i miovelia nac. Urósł piękny pojedynczy pęcherzyk dostałam zastrzyk na pękniecie z ovitrelle - no tym razem to na bank się uda!
Testowanie i niestety nic z tego.
Zaczęłam wątpić, ale nadzieja dalej była duża.
Trzecia stymulacja, ten sam schemat. Dołączyłam do suplementacji wiesiołek w pierwszej fazie cyklu. Świetna sprawa. Bardzo dobrze działa na śluz. Zawsze w okresie dni płodnych miałam śluz gesty, myślałam że tak powinno być. Dzięki wiesiołkowi śluz stał się jak wodnisty, prawidłowy.
Myślę sobie, teraz to już sie uda, do 3 razy sztuka!
Testowanie i znowu nic.
Lipiec - bez stymulscji, sprawdzenie drożności jajowodów metodą sono HSG. Jajowody drożne. Bałam się bólu podczas badania, ale miałam tylko lekki dyskomfort.
No i nadszedł sierpień 🙂
10.08 rozpoczął się nowy cykl i.. moje przeziębienie. Miałam darować sobie stymulację, bo to kilka stów a skoro się rozchorowałam to nie ma sensu stymulacja. No ale jednak wzielam Aromek. Tylko, że miałam 4 tabletki. Dr napisała mi, że zamiast piątej, żebym przyszła na zastrzyk z gontropin. Więc poszłam 16.08 na zastrzyk z Bemfoli. Przeziębienie dalej mnie trzymało.
Cykl właściwie spisałam na straty. Dnia 23.08 poszłam na monitoring i dostałam zastrzyk z ovitrelle, były dwa pęcherzyki ok. 20 mm i trzeci 13 mm.
W sobotę 4.09 zrobiłam test domowy. A tam ku mojemu zdumieniu pojawiła się druga blada kreseczka. Nie uwierzyłam całkowicie, myślałam że to pozostałości po ovitrelle (zastrzyk fałszuje wyniki testu). Poleciałam na test z krwi, wynik 38! Jednak dalej nie wierzyłam 😅 w poniedziałek powtórzyłam betę a tam wynik 131! Szaleństwo 🙈 naprawdę się udało! 🥳
W czwartek jeszcze raz zrobiłam betę, 611!
W miedzyczasie dostałam receptę na luteine, bo miałam lekkie plamienia, ale zrobiłam progesteron i wynik 73, wiec ponad normę..
14.09, rowno w 5 tc byłam na pierwszym USG. Jajo nie było puste, ale jeszcze za wcześnie na serduszko. Dr widziała niewyraźny obraz koło zarodka, powiedziała że to mogło być drugie jajo, które obumarło.. i stąd plamienia. Na lewym jajniku zdiagnozowala jeszcze torbiel. Kazała przyjść za tydzień. Przekazała mnie do dr od prowadzenia ciąży. Tydzień później na wizycie dr stwierdziła, że to mały krwiak. Kazała jeszcze raz zrobić betę. W 6+3 tc beta 66202 🙂 kolejną wizytę miałam w 7 tc, usłyszałam serduszko 😊 fasolka wielkości 9,6mm 😊 jest ok, ale plamienia są nadal, mam się oszczędzać.
Mdli mnie od tygodnia, ale nie wymiotuje. Piersi bolą mnie od owulacji. Czasami kręci mi się w głowie. Z racji ciąży zagrożonej jestem już na zwolnieniu lekarskim.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2021, 16:29

9 dpt
O 7:20 stawiłam się na badania, zrezygnowana, nawet nie chciało mi się jechać. Od kilku dni mam delikatnego doła, że się nie udało. Dziś od rana okresowe bóle i czuję to, nie jest to mój wymysł. Delikatnie mnie muskają. Zrobiłam betę, proga, estradiol i kontrolne tsh i ft4. O 11:30 przyszedł SMS o wynikach. Serdecznie zabiło szybciej, a ja mówię do siebie "nie nastawiaj się..., nic nie czujesz". No i co. Wiem tyle, że wszystko się może zdarzyć w najbliższych dniach...beta w 9 dpt wynosi 32,29 U/l. W pierwszej chwili się ucieszyłam, a później zdałam sobie sprawę, że jest dość niska jak na 9 dpt blastocysty. Kurwa...wiem, że nic nie wiem. Będąc realistką ( według mojego męża pesymistką) mogę powiedzieć, że słabo to wygląda...No chyba że trafił mi się wyjątkowy leń, który dług się rozglądał za odpowiednim miejscem... Jestem w pracy i tylko dlatego jeszcze nie ryczę...może będzie dobrze, ale dziewczyny na tym etapie mają wyższe bety, niż moje marne 32 (tak,tak, wlazłam w internety i pochłonełam każde forum związane z betami w 9 dpt). Wiem, że głupio robię, ale cóż, pozwolę sobie dziś na to...Na proga i E2 jeszcze czekam. Tsh skoczyło mi z 0,57..coś na 1,790 mU/l. Mężowi nie mówiłam jeszcze, leży w domu cały zaflukany. Niezły czas na chorobę... chcę wierzyć, że będzie dobrze, ale w moim życiu raczej cuda nie goszczą. Napisałam od razu do mojej pani dr i odpisała że mam kontynuować leki i powtórzyć badanie za 2 dni. Nic nie odpisała na moje skomlące pytanie "czy wynik bety nie jest za niski na ten dzień?". Wiem, co ma odpisać...Przyjadę do domu i oddam się porządnemu użalaniu się nad sobą. Podejrzewam, że przekroczę próg ze łzami w oczach, a później już pójdzie szloch, pęcherzyki smarków od płaczu i mokre ramienie mojego męża...plan na wieczór mam! Sorry, pod wpływem szoku piszę totalne bzdury, ale trudno.
Progesteron : 21, 83 ng/ml
Estradiol : 1604,4 pg/ml


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2021, 06:52

14+6

2 dni temu byliśmy na usg. Z Małą jak na razie nadal wszystko ok 💛 ma już 8,61cm także rośnie jak na drożdżach 😉
Następna wizyta dopiero za 4 tyg, nie wiem jak ja tak długo wytrzymam, ale na szczęście w październiku, zwłaszcza w 2 połowie szykuje mi się dużo pracy a teraz mamy gości na tydzień wiec może akurat w miarę szybko zleci.

Muszę jednak powiedzieć że mimo mojej sympatii do mojej ginekolozki to bardzo się zawiodłam ostatnio na wizycie. Zapytałam o cytologię w ciąży i usg piersi to powiedziała że takich badań się w ciąży nie wykonuje... 😒 i może gdybym była mniej świadoma to bym się tym nie zmartwiła, ale to jest stara szkoła i jak najbardziej powinno się te badania w ciąży robić. Całe szczęście, że cytologię robiłam niecały rok temu więc raczej nic się nie stanie jak teraz nie zrobię no ale po prostu zawiodłam sie jej nieaktualnym podejściem do tematu... ☹️

No nic następna wizyta za miesiac czyli akurat w okolicach moich 31 ur, a chwilę po tym będzie akurat czas na połówkowe! Tych badań się najabrdziej nie mogę doczekać bo dla mnie połówkowe to taki największy wyznacznik tego czy na pewno wszysyko jest ok.

Ps. Byłam wczoraj na Bondzie i mimo że fanką Bondów nie jestem to ten mi się podobał - zatem polecam 😜
A ale do kina znowu prędko nie wrócę bo było mi wczoraj cholernie nie wygodnie i na prawdę się wymęczyłam na tym fotelu także jednak wolę filmy na kanapie w domu przed tv 🤷‍♀️

Eveee Bezsilna 24 maja 2021, 10:08

Jutro trzecia weryfikacja. Jak to powiedział Pan doktor - dowiemy się czy jestem w ciąży, jutro mija 10 doba po transferze.
Na weekend wyjechaliśmy z domu, aby trochę odetchnąć i nie myśleć tyle, choć to trudne. Pospacerowaliśmy trochę, odpoczęliśmy w otoczeniu przyrody. Fajnie.
Jutro rano jadę na krew, telewizytę dopiero na 18, no ale wyniki będą wcześniej więc się do południa okaże. Nie mam dobrych przeczuć. Nie czuję nic. Ciągną mnie czasem jajniki, a tak poza tym nic. Oczywiście nie chodzi mi o jakieś objawy ciążowe, ale coś co dałoby mi znać, że coś się dzieje...
Cóż, trzeba jakoś to wszystko przeżyć. Jutro się wszystko wyjaśni.

15dc

Boli mnie brzuch z prawej strony, mam nadzieje że to owu ale dziwnie boli, inaczej jakoś. Nie robię już testów owu bo nie wychodzą i nie to że są negatywne, często nawet nie ma jednej kreski albo jest mega blada. Nie wiem chyba zasikuje je za bardzo 😂

Dziś mam wizytę u gina wiec dowiem się czy to owu, czy z prawego, czy torbiel, jakie endometrium i mnóstwoooo innych pytań, ogólnie to jak żyć dalej i co dalej jak teraz nie wyjdzie. 30 czerwca mam laparoskopię, jak się przygotować itp.

Powinnam dzisiaj wykupić Ovitrelle, szkoda mi kasy 😂 liczę że jajko samo pękło a jak nie to wykupie po wizycie 🤷‍♀️ Dwa razy już sama sobie podawałam wiec dziś tez jak coś to zrobie.

Zastanawiam się czy nie boli mnie brzuch po wczorajszym seksie, już kilka razy się tak zdażyło ze jak się kochaliśmy tuż przed lub w trakcie owu to później bolał mnie brzuch jakby w macice mnie ktoś kopnął.

Czuje się jakaś wewnętrznie zestresowana, boje się tej dzisiejszej wizyty, że nie ma jajka albo że nie pękło albo że ciałka żółtego nie ma albo że ogólnie jest coś nie tak. Już chyba nawet nie stresuje mnie to że ciąży teraz znów nie będzie tylko ta owulacja, czy wszystko z nią ok, jakoś tak się nakręciłam że mam już 34 lata i jajka już nie te.

Powiem Wam dziewczyny że jest ciężko, z jednej strony wyobrażam sobie jak byłoby cudownie mieć dziecko a z drugiej myśle sobie, że ja się do tego nie nadaje. Nadaje się na super ciocie ale nie na mamę. Ja, nadworna hipochondryczka (ale nie z tych co biegają po lekarzach tylko z tych co wymyślają sobie choroby) jak ja przejdę tą ciąże, te wszystkie badania, wystarczy że mnie coś kuje a ja już panikuje...nie wiem, może natura wie co robi że nie daje mi dziecka?

15dc

Edit.

U ginekologa drama. Nie widzi owulacji, coś tam jest w prawym ale raczej małe. Tylko czemu boli mnie w prawym boku 😩

Dostałam za to skierowanie do szpitala na laparoskopię. Nie wiedziałam że to jest w uśpieniu 😱 W przyszłym cyklu antykoncepcja. Dziś badania krwi na Hpv, grupę krwi i coś tam jeszcze. Później morfologia, potas i jeszcze coś ale nie zapamiętałam bo byłam już jak głucha. Później badanie na covid i przyjęcie do szpitala. Mój plan na piękny miesiąc czerwiec. Miesiąc który kocham a będzie taki do dupy. Za co to wszystko ja się pytam?

Dalej są dwie drogi:
1. Nieudrożnione - in vitro
2. Udrożnione 3 cykle stymulowane czymś na NFZ jakimś turbo dopalaczem. A jak w te 3 cykle nie pyknie to in vitro bo dofinansowanie w Krakowie jest do końca roku.

Brak słów.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2021, 21:05

Jestem po wizycie u prof. B. Super babka, kompetentny lekarz. Plan wstępny jest.
Na usg maleńki pęcherzyk, za 2 tyg powinno byc ❤ czekamy.
Dzisiaj chyba dotarło do mnie to, że to się dzieje naprawdę. Kolejny raz rośnie we mnie nowe życie. Kolejny raz muszę się szykować na wojnę. Już ostatnią. Ogarnął mnie paniczny strach pomieszany z radością...spróbuję, spróbuję się cieszyć i dać temu dziecku największą miłość na świecie..wierzę, że to dziecko urodzi się zdrowe i....żywe. Nie widzę innej opcji, nie poradzę sobie z pochowaniem kolejnego dziecka,po prostu nie dam rady
Leki:
Euthyrox 50
Luteina 2×100
Heparyna 0.6
Acard 150
Accofil 1/3 ampułki co 3 dzień
Encorton 2x5
Prenatal uno
Wit d
Kwas foliowy 5mg
Symformin xr 1500

Jezu, Ty się tym zajmij 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2021, 22:06

Kasiaka Tez chce! 25 maja 2021, 12:26

18dc

Chyba mamy 1dpo, ból owulacyjny nadal jest (delikatny), ale szyjka macicy zamknięta także owulacja chyba była wczoraj. Temperatura tez już delikatnie skoczyła. Zobaczymy co to będzie, nie nastawiam się na nic i nie myśle o testach. Muszę powtórzyć badania tarczycy i hormonów bo już upłynął prawie rok od ostatnich 🙊 jak to szybko leci... a w sb wyjeżdżamy nad morze! Pogoda nie jest zachęcająca, ale będziemy razem bez pracy, na luzie i to się liczy! Pies pierwszy raz zobaczy tyle wody. Ciekawe jak się będzie zachowywał 🐶. Po powrocie odwiedziny teściowej i znowu pojawia się pytania: kiedy, dlaczego itp... 😬 uwielbiam to. Tak samo jak uwielbiam słuchać o innych którym się udało i szykują się już na narodziny. Może to złe zabrzmiało... ja cieszę się gdy innym udaje się, ale jakoś pęka mi serce gdy słucham takich opowieści... uśmiecham się, a w środku myśle tylko o tym żeby nie płakać.

believer Trudna walka o dziecko z KD 25 maja 2021, 12:27

No i w koncu nie napisalam wczoraj po wizycie u prof. Malinowskiego. Sam sie glowil jak zmienic mi zalecenia i stanelo na braniu jednoczesnie Prografu 1 mg x 2 kapsulki i Encortolonu 2x5 mg rozpoczynajac od 10 dni przed transferem. Poza tym dalej Accofil wlew i zastrzyki, Intralipid w dniu transferu, Fraxiparina 0,4 i Acard. Do tego scratching w cyklu przed transferem. Ale to kombo Prografu i Encortolonu ma ponoc maksymalnie ulatwic zagniezdzanie i dac mozliwosc zaimplantowania sie zarodkowi. A zatem w przyszłym cyklu transfer a na scratching ide juz dzisiaj. Troche tchnąl we mnie nadziei prof. ze jest jakas zmiana zalecen a to zawsze jakas szansa ze moze z nimi sie uda, wole chyba tak niz kolejny raz podchodzic na tych samych zaleceniach. Aczkolwiek nie jest to jakas ekscytacja i pewnosc ze sie uda. Zobaczymy.

1.10...kolejny nowy miesiąc, który przybliża nas do końca roku, kurde jakoś tak mi z tym...dziwnie? Ciężko odnalezc właściwe słowo.
Przeziębienie już mi praktycznie przeszło, ale za to mojego M tak ścieło, że szkoda gadać...sezonie jesienno-zimowy witaj,ale na za długo się u nas nie rozgoszczaj:)
Lubię jesienne kolory, spadające liście, ale już deszczu, depresyjnej pogody nie...czekam też za śniegiem takik duuuużym najlepiej do kolan! Choć wtedy narzekam, że mi zimno (jestem typem zmarźlucha) to uwielbiam świat zimą... tak bardzo bym chciała święta ze śniegiem choć samym świąt nie lubię,ale tą całą otoczkę już tak:) dużo radości daje mi mój bratanek (w grudniu 2 latka), który chodzi za mną i non stop krzyczy "ciocia tu, ciocia tam, ciocia co to" daje mi maleńką namiastkę tego co straciłam bezpowrotnie..czasami oczywiście patrząc na niego łzy mi same lecą..podchodzi wtedy do mnie i obejmuje tymi małymi łapkami jakże to cudowne uczucie.. dla niego w te święta chcę spróbować nie płakać, uśmiechać się.. a może będę miała i inny powód do radości? Do grudnia przecież wcale nie tak daleko:)
Teraz nadszedł dla mnie także czas słodko-gorzki,który muszę przetrwać z wiarą, że wszystko będzie dobrze. Trzymajcie proszę kciuki, aby wszystko ułożyło się po mojej myśli,a ja już niedługo napiszę Wam o kolejnych zmianach w moim życiu:) - o ile będą pozytywne :p

Dziś postanowiłam zakończyć moja walkę o drugie dziecko.To wszystko mnie przerosło, przez te siedem lat cały czas czułam że jestem z tym sama, przeszłam dwa poronienia od których serce rozpadło mi się na milion kawałków.Maz cały czas był obok... Straciłam milion szans na stabilna prace, teraz czuję że jestem w punkcie sprzed 7 lat i nie mam nic oprócz kredytu(po invitro). Całe życie podporzadkowalam dziecku, którego nie ma😢.
Mam wspaniałego syna i muszę za niego dziękować Bogu i zacząć cieszyć się z tego co mam a nie martwić się co nie mam.
Mam 34 lata a czuje się staro...
Żeby mnie nie kusiło odinstaluj w aplikacje ovufriend.
W piotek idę z synem na różaniec i na cmentarz zapale lampkę na grobie jakiegoś dziecka. Nie idę z mężem bo on nie rozumie po co...
Dawidku, Wojtusia kiedyś się spotkamy i was przytulę mocno do serca😭
Wszystkim staraczkom życzę upragnionych, zdrowych maleństw.

celina550 Celinowy notes 🤰 7 października 2021, 20:14

3.png


Tabelka porównująca Bkompleksy.

❗ UWAGA
Dostępnych na rynku suplementów tego typu jest więcej, ale z uwagi, że mam MTHFR i przyjmuję wybrane formy witamin, w tabelce znajdują się tylko te, które mają najlepiej przyswajalne formy B12 (metylo) oraz B6 (P5P).


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2021, 20:15

Eveee Bezsilna 25 maja 2021, 17:12

Wynik nie pozostawił złudzeń - beta 0,8 w 10 dni po transferze. Moja jedyna komoreczka, która udało się zapłodnić nie przetrwała... Rozmawiałam z lekarzem, powiedział, że od 2 dnia miesiączki mam znów brać antykoncepcyjne tabletki, potem znów zgody, początek stymulacji .... W sumie powiedział, że uważa, że wg niego powinniśmy zrobić badania genetyczne zarodka, bo przyczyną może być genetyczna... A że było mało komórek z punkcji to sugeruje trzy stymulacje z badaniem zarodków... To prawie 50 000 :( czyli coś, co jest dla nas zupełnie nieosiągalne... Nie wiem w sumie dlaczego to zaproponował... Kariotypy były dobre, to dopiero piersza próba... No ale ogólnie załamka. Płaczę i niedowierzam na zmianę. Postanowiłam, że podejdę do drugiej procedury oczywiście bez tych badań genetycznych... Ale nie wiem jak to zniosę. Póki co muszę jakoś wziąć się w garść i przestać płakać. Potem działamy dalej.

miska122 Tęcza po burzy :) 25 maja 2021, 16:19

Byłam wczoraj na wizycie.
Kropeczek pięknie rośnie, pomachał mi rączką <3 Serduszko pięknie bije, wszystko wygląda dobrze. Po krwiakach zostały tylko ślady, więc same dobre wiadomości.
Dostałam niestety infekcji od jednego leku, więc przestaje go brać i dostałam coś na wyleczenie. Niestety nie zrobiłam przez to cytologii. Ale robiłam w listopadzie, więc dramatu nie ma.
Za niecałe 3 tygodnie mam prenatalne. Już nie mogę się doczekać. Dopłacę za 4D i nagranie na płytkę. Pewnie potem będę w kółko oglądać to bobo :D
Jestem już coraz bliżej drugiego trymestru i mam nadzieję, że czas szybko minie. Chciałabym już poczuć ruchy, żeby przestać tak się stresować przed każdym USG. Zamierzam też zamówić detektor tętna. Jeśli coś ma mnie uspokoić, to czemu nie.
Chyba nie będę robić Nifty. Jeśli na prenatalnych nie będą mieć zastrzeżeń to wolę wydać te pieniądze na dzieciaczka :)
Dzisiaj jest okropnie zimno i ponuro. Pobolewa mnie głowa, nie mogłam spać. Mam nadzieję, że dobra pogoda przypomni sobie w końcu jaką datę mamy w kalendarzu.
Rośnij pięknie mój dzieciaczku <3

Od wczoraj wieczorem po rowerze czuje się jakby przewiana z prawej strony głowy, głównie ucho i zęby,nie wiem czy to nie ósemki,bo odezwały się by znowu ciutek urosnąć 😐


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2021, 10:22

Byłam dziś na kontrolnym usg po zabiegu. Wszystko ok, tylko @ nadal brak. Złoszczę się, bo to już 5 tygodni po łyżeczkowaniu. Bez niej ani rusz więc jak na złość się nie pojawia.

Dostałam skierowanie do szpitala na kolposkopię. Na szczęście mam się zapisać w cyklu po punkcji więc za jakieś 2 miesiące. Nie mam ochoty pojawiać się znów na tym oddziale. Uświadomiłam sobie, że byłam tam przyjmowana już 6 razy w ciągu 2 lat! Nawet na urlop nie wyjeżdżam tak często!
W tym roku chyba w ogóle powinnam zapomnieć, bo nie wiem jak wypadną szczepienia.
Ehh... ciągle tylko lekarze, badania i układanie wszystkiego pod starania. Całkowicie straciłam radość z życia. Ale skoro tak trzeba żeby móc ucałować te malutkie rączki, to jestem w stanie poświęcić tyle ile się da.

Tęczowa Strata, tak bardzo boli 25 maja 2021, 21:49

Jutro dzień mamy.. pojutrze miesiąc od dnia, gdy dowiedziałam się, że Maksio nie żyje i od kiedy musiałam go urodzić.. W dodatku znowu mamy tydzień, gdy popołudnia spędzam sama, bo O. jest w pracy.. Do tego dziś szłam ulicą i niechcący zajrzałam do wózka, który mijałam.. Myślałam, że serce mi pęknie, moje dzieci nie miały szansy zobaczenia świata.. Dlaczego to jest takie niesprawiedliwe? Dlaczego kobiety patologiczne rodzą dzieci, a później je zaniedbują lub zabijają, albo porzucają, a ja nie miałam tej szansy zostania matką? Dlaczego?? Czym sobie na to zasłużyłam? Czasami sobie myślę, że nie zniosę trzeciej porażki, więc lepiej nawet nie próbować..

10 miesięcy macierzyństwa

Nie mogę zasnąć, myślę o jutrzejszym dniu matki, który zacznie się za chwilę (zapewne zanim skończę pisać post). Myślę o wszystkich nie-mamach, o tym jak wiele kobiet ten dzień rani. Myślę o tym jak mnie ranił i o tym jak syn go odczarował. Małe dziecięce rączki mają niezwykłą moc, potrafią naprawić zranione serce. Myślę też o tym, jak bardzo świat bywa niesprawiedliwy, odmawiając rodzicielstwa tym, którzy go pragną, a dając tym, którzy nie potrafią uszanować. Myślę o tych, którym dano być rodzicem, a później to zabrano. Myślę o mamach walczących o życie swoich ciężko chorych dzieci. Myślę o mamie 11-letniego chłopca, który tak okrutnie został zamordowany. Myślę o ich ostatnim dialogu, o pytaniu chłopca czy może zostać dłużej pół godziny.. Pół godziny.. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić co czuje jego mama, nie jestem w stanie, patrzę na syna i na samą myśl ściska mi gardło.

Dlaczego świat jest czasem tak bardzo zły..

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 26 maja 2021, 10:08

6 miesięcy Dudu ❤️

Dziś noc nie była łatwa. Dudu od północy wybudzał się co chwilę i chyba nie spał za bardzo głębokim snem tylko drzemał całą noc, a ja cały czas czuwałam. Na dodatek ok. 2 przyszedł Fifi, który zrobił siku do pampersa i chciał go zmienić. Tak, zakładamy cały czas pampersa na noc. Noc zakończyła się o 6, kiedy Dudu stwierdził, ze już nawet drzemać mu się nie chce. Otworzyłam instagrama i już wiem, że nie jestem dziś jedyną niewyspaną mamą, a przyczyną jest superksiężyc. To mi dało nadzieję, że być może wrócimy do jednej pobudki w nocy, od jakiegoś tygodnia było już taaaak dobrze… teraz Dudu odsypia. Rano zazwyczaj drzemka trwa 40 min, a dziś trwa już godzinę.

Dziś dzień mamy… prezent od chłopaków, to płaczliwy ranek 😅 Dudu z niewyspania, a Fifi chyba wstał lewa nogą. Zresztą ja chyba nie lubię świętowania dnia kobiet/mamy/dziecka… może nie tyle nie lubię, co zwyczajnie ich nie świętuję. Mamą jestem codziennie, kocham nią być każdego dnia i staram się cieszyć każdą cudowną chwilą z moimi dziećmi, tak szybko rosną… ❤️

Wczoraj na weselu, gdy myłam ręce w toalecie podeszła koleżanka, z którą chodziłam do podstawówki do klasy, dotknęła mojego brzucha, pogłaskała i powiedziała "rzeczywiście, rośnie, rośnie".

Nie rozmawiałam z nią dobre 15 lat. Zawsze mnie zastanawia jak można obcą osobę zaskakiwać takimi pytaniani.
Tłumaczyła się, że ktoś na tym weselu jej potwierdził, że jestem w ciąży.

Poprawiny dziś, nie mam w ogóle ochoty.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)