4dc/ 1 cykl starań o drugie (???) Dziecko
Tak! W końcu. W tym cyklu będziemy próbować. I już na początku może być z tym problem. Mąż ma niedługo delegację na szczęście krótką ale ja nie wiem kiedy w tym cyklu wypadnie owulacja. Czy to będzie cykl krótki przez wczesną owulację czy długi jak ten ostatni. Ja też mam zaplanowane szczepienie za parę dni i nie wiem jak to będzie.
Ginekolog mówił żeby się szczepić. Że ta moja nadkrzepliwosc nie jest przeciwwskazaniem. Tylko nic dużo wody i że można się szczepić w trakcie starań i w ciąży że to nie ma znaczenia. A skutku uboczne występują niezwykle rzadko. Zobaczymy jak będzie.
Więc raczej nie będę się jakoś specjalnie nakręcać ale dobrze już w końcu ruszyć z tymi staraniami bo nie wiadomo ile one czasu zajmą.
Mąż się cieszy na te starania. Ja też jestem podekscytowana trochę.
A nasz Maluszek kochany to taki slodziaczek się zrobił ostatnio. No nie mogę narzekać. Apetyt ma. Raczej wszystko je. Ładnie chodzi spać. W nocy też śpi spokojnie mimo tych upałów. Uwielbia jak mu czytam książki. Lubi muzykę. Lubi też komórkę i tv ale akurat na to staram się mu nie pozwalać. Ale on już sam potrafi tv włączyć bez pilota... 🤦
Mówi praktycznie cały czas ale ciągle jeszcze w swoim własnym języku chociaż już coraz więcej słów udaje mu się powiedzieć.
Uwielbiam go!
Ostatnio ciężki czas. Dużo spraw na głowie i mało czasu i w sumie nie wiele mam mniej na głowie i czasu coraz mniej ale jakoś spinam się w sobie żeby wszystko ogarnąć. Już niedługo krótki urlopik więc będzie fajnie ♥️
25 DC, 12 dpo
Dziś obudził mnie budzik, zmierzyłam temperaturę i zobaczyłam że jest 0,20 stopnia niższa od wczorajszej, po czym dotarło do mnie, że uczyniłam to o godzinę za wcześnie... Zgodnie więc ze wskazówkami jakie gdzieś tu wyczytałam, dodałam do zmierzonej wartości 0,10, lecz to i tak nie zmienia faktu, że temperatura spada 😞
Test ciążowy czułość 25 ml- negatywny 😞😞 nie ma żadnego "cienia cienia" - przy długości fazy lutealnej 12-14 dni powinien już pokazać słaba kreskę, prawda?
😓
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2021, 09:06
Jutro czeka mnie druga weryfikacja. Dziś mija 6dpt. Dolegliwości żadnych. Ostatnim razem czułam mocno jak ciągnęły mnie jajniki, teraz natomiast jest cisza. Weekend spędziłam poza domem, aby jak najmniej myśleć, jednak już dziś czuję poddenerwowanie przed jutrzejszym badaniem krwi.
Wdech, wydech. Tylko spokój może mnie uratować.
6t0d
Z lekkim opóźnieniem szybka relacja z pierwszej wizyty u lekarza na której byłam 2 dni temu
był to 5t5d ciąży. Serduszka jeszcze nie było widać za to był piękny 10,7mm pęcherzyk zagnieździły w macicy
pani doktor kazała wrócić za 2 tyg, ogólnie była bardzo miła ale sprzęt miała z epoki kamienia łupanego ze raczej na następna wizytę poszukam kogoś innego.
Co do samej ciąży to jak na razie żyć nie umierać, żadnych nieprzyjemnych objawów. Na razie czuje tylko większa senność, nawet powiedziałabym całkiem sporoą
dalej bolą piersi i sutki, czuje ciagle ciągniecie w podbrzuszu i jelitka mi trochę gorzej pracują co jest trochę męczące bo nie dość ze mam zaparcia to jeszcze bączki ciagle puszczam i nie panuje nad tym
poza tym nic a nic mi nie dolega
apetyt powiedziałabym ze mam nawet mniejszy jak większy i strasznie dużo wody pije.
Myśle żeby umówić się na kolejną wizytę na usg jakoś pod koniec przyszłego tyg, może jakoś w piątek bo to będzie 7t0d wiec serducho musi już być prawda?
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2021, 07:51
4+3
Wizyta na NFZ u ginekologa - tragedia. Pogadał, zapisał wszystko, wypisał receptę i kazał przyjść za 2 tygodnie. Absolutnie żadnego badania.
Wyszlam stamtąd taka zniesmaczona. Wiedziałam, że może nie być widać nic, ale może widać byłoby endometrium, cokolwiek!
Wróciliśmy do domu i siadłam na łóżku jak zbity pies. W końcu mąż zapytał, czy będę tak ciągle myśleć. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że tak.
"Zamawiaj wizytę i zawiozę Cię do Katowic". I pojechaliśmy. Pani Doktor bardzo miła, uprzejma, wyrozumiała (trochę się bałam, bo powiedziałam jej, że chodzę do innego ginekologa), ale mimo wszystko wykonała USG. Najpierw powiedziała, że jest bardzo wcześnie i może nie być nic widać, ale oczywiście badanie zrobi. Patrzyła, patrzyła, aż w końcu powiedziała, że jednak coś widzi. Włączyła mi monitor i pokazała moje szczęście!
Pęcherzyk ciążowy, w macicy - 2,1mm ❤️
Łzy napłynęły mi do oczu, ale jestem już spokojna. Teraz cierpliwie zaczekam na swojego lekarza, to będzie już 7tc.
A tu moje malenstwo:
![]()
48 dc
Wszystko jest ok. Po prostu mój organizm zapomniał, że mial termin miesiączki i rozpoczął kolejny cykl bez niej 😉 Byłam w zeszły piatek w klinice, jest wszystko prawidlowo. Bez stanow zapalnych, endometrium ładne 8 mm, jajniki jak najbardziej równe, w jednym był pęcherzyk owulacyjny 19 mm. W obecnym cyklu miałam mieć owulacje niedziela/poniedziałek, więc wszystko w terminie 🙂 tyle że bez wcześniejszego okresu. Owu czułam, więc mam nadzieję że teraz już wszystko się naprostuje. Na ciążę nie liczę... Jakoś tak mam wrażenie, że skoro ivf nie dało rady, to naturalnie tym bardziej.
Prywatnie całkiem spoko, oprócz tego, że na Islandii zbrakło aut w wypożyczalni, więc chyba będzie trzeba wszystko odwoływać tzn domek + bilety 😒 Tak bardzo czekaliśmy... A tu taki zonk. Aż nie do pomyślenia. Zostało parę małych aut, ale ceny kosmiczne... 9 tysięcy za wynajęcie tygodniowe auta to przesada... Za super domek+bilety tyle zapłaciłam. No nic, jak nic się nie zmieni to z bólem serca odwołujemy...
Dodatkowo dobiły mnie moje 35 urodziny 😏 I 4 rocznica ślubu - słodko-gorzka uroczystość... 4 lata bycia w fantastycznym, wspierającym związku i 4 lata oczekiwania na ciążę 😕 Matko... Kupa czasu 🥺
Kończę wpis trochę depresyjnie, ale zaraz weekend. Nie będę się smucić. Nie mogę.
28 dc
Nie było mnie trochę tutaj, bardziej skupiałam się na forum. No ale do rzeczy. Przed wczoraj zrobiłam PINK TEST o czułości 20mlU i wyszedł pozytywny. Dwie piękne grube różowe kreski. Mega szczęśliwa następnego dnia poleciałam na Betę... no i moje szczęście pryslo jak bańka mydlana. Beta <0,2mlU/ml co wskazuje na brak ciąży. Kompletnie się załamałam, bo sądziłam że skoro taki test wyszedł pozytywny to beta też będzie. Czuje się mega zawiedziona. Napewno już nigdy nie będę kupować tych PINK testów. Przekonałam się na własnej skórze, że mega oszukują. Także nie polecam ich. Czekam na @. Następny cykl może będzie tym szczęśliwym.
Dawno nic nie pisałam w pamiętniku..
po ponad 2 miesiącach macierzyństwa myśle sobie, ze to takie niewarygodne, ze można kochać az tak… jak my się mamy ja- jestem przeszczęśliwa!!! Chociaż czasem się zamartwiam, jak chociażby teraz gdy Synuś ma wirusa jakiegoś.. już analizowałam i się obwinialam, ze może w jakieś miejsce poszliśmy z Nim niepotrzebnie.. chociaż generalnie nie zabieramy Go do jakiś skupisk ludzi.. jesteśmy tez po pierwszych szczepieniach - Malutki przeżył je bezproblemowo. Mamy tez za sobą chrzciny.. niestety na samej ceremonii Maluszek płakał ale już na przyjęciu było dobrze. Jak to ja miałam trochę wyrzuty sumienia, ze mamy to przyjęcie a potem Maluszek byl taki zmęczony ze spał bez przerwy do 4-tej nad ranem.. a standardowo budzi się do jedzenia co 2-3 godzin.. cała ja - matka rozkminiajaca.. gdyby ktoś mnie zapytał co jest poki co dla mnie najtrudniejsze to właśnie to martwienie się i rozkmina… jak nie spi - „może coś Go boli, jest chory bo taki niespokojny”, jak spi- „może jest chory i nie ma energii dlatego duzo spi”…
a tak to złego słowa nie powiem, ale tez na szczęście kolki, refluksy i problemy z jedzeniem nas omijają.. i oby tak dalej.
Czasem nadal nie mogę uwierzyć, ze jestem Mama ❤️❤️ A tak poza tym to udało mi się wrócić do wagi sprzed starań, tylko w zasadzie dzięki spacerom 😁 a chodzimy duzo, bo jak mam do wyboru żeby Go nosić po domu to wole ja i mój kręgosłup żeby się przejść na spacer. Tak poza tym to jutro w końcu mam w planach iść na morfologię i wątrobowe badania żeby zobaczyć w jakiej jestem faktycznie kondycji. A musze być dobrej dla tego Maluszka, dlatego tez jak On ma drzemkę to ja najpierw jem coś i pije kawę, potem reszta prac. Nie jestem perfekcyjna panią domu teraz, czasem nawet nie ma obiadu, ale za to mysle ze Maluch i Mama zadowoleni a i Tata nie narzeka jak jest coś na wynos 😉 albo obiad na mieście. Sami z Mężem poki co nie wychodzimy, widzę, ze Jego ciągnie a mnie średnio bo jednak wole jak Mały jest w moim zasięgu 😉 no chyba ze na podwórku z Babcia to wtedy możemy tez z Mężem w domu skorzystać 😉 moje libido nie jest jakieś szalone, ale ochota na zbliżenia jest, wiec korzystamy. Na początku było dziwnie, ale z czasem co raz lepiej. Byłam tez u fizjoterapeuty uroginekologicznego, dostałam zestaw ćwiczeń i teraz pracuje nad tym żeby było jak przed porodem (albo podobnie). Także w trojke sobie żyjemy, mysle ze całkiem dobrze i szczęśliwie 😉 byle zdrowo! Nie obyło się oczywiście bez kłótni ale u nas akurat problem został rozwiązany przez kupno odkurzaczo-mopa automatycznego - ze tez wcześniej tego nie kupiliśmy 😁
Celebruje te spacery, te buziaki, to noszenie, przytulanie, ba! Nawet to wstawanie w nocy bo czas szybko mija i kiedyś będą tylko wspomnieniem. Ubrania ciążowe (chociaż nie miałam ich za duzo) już powędrowały do nowych właścicielek niech komuś innemu sluza, nie chce ich zostawiać żeby nie sprawiały bólu.. poki co to jest luz w temacie stran wiadomo ale gdyby to tylko od nas zależało to chcielibyśmy bardzo żeby nasz Syn miał rodzeństwo.. ale czas pokaże… byliśmy tez u naszej Pani Doktor z kliniki podziękować i dać anioła… będziemy zreszta wdzięczni do końca życia Jej i Docentowi P. Mówiła ze zazwyczaj pacjenci do Niej nie wracają w walce o rodzeństwo, ale ja mysle,
Ze gdyby trzeba było to my wrócimy. Już ten nasz Synuś nam doda siły.
Kończę, bo nigdy nie wiadomo kiedy drzemka się skończy 😉 i teraz tym bardziej wszytko doceniam jeszcze bardziej. Także kawa smakuje najlepiej na świecie a przytulenie z Mężem zbliża jak nigdy 😉
Ps ostatnio poznałam Mamę Staraczke z mojej Miejscowisci, która o swoje Dziecko walczyła 10 lat, jest tez Mama kilku Aniołków… pomimo tego, ze moja walka trwała duzo krócej to rozumiemy się doskonale i czasem razem spacerujemy.. Ich historia pokazuje, ze warto mieć nadzieje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2021, 16:51
10dpt.
Krew oddana.
Z nerwów rano mało co niezwymiotowałam. Nawet chciałam stchórzyć i nie iść, że może jeszcze za wcześnie, bo to jakby 7dpt blastocysty.
Mam tak rozchwiane emocje, że wystarczy mały zapłon i albo się rozryczę albo wybuchnę.
Cześć!
Czy testy owulacyjne sprawdziły wam się przy PCOS ? Wyczytałam że podobno testy mogą wychodzić cały czas pozytywne .
Dużo czytałam na formu a także w Google.. ale chce znać wasze zdanie tak wiec jak to jest ?
Ps. Miłego dzionka życzę 😊😉🤭
Mamy dwa pęcherzyki 😊😊😊 po 11 mm każdy i są z obudwu stron😊 oddzis biorę zastrzyki Mensinorm. Nigdy nie robiłam zastrzyków sama sobie, ale najgorszy jest ten pierwszy... Jeju jak ja się bałam 😀 ale dla dzidziusia wszystko... No i zrobiłam 😀 w poniedziałek drugi podgląd 😊 i już chyba będę miała termin iui.... Ale jestem podekscytowana 😊 w niedzielę będę miała gości, ale ja myślę już o poniedziałku.. I o przyszłym tygodniu... Może któryś z tych pęcherzyków które już są stanie się nowym człowieczkiem ♥️♥️♥️♥️🥰
SOBOTA
Lipiec jest miesiacem gdzie mijają dokładnie 4 lata odkąd pierwszy raz zaczęliśmy działać w kwestii dziecka... Taka "rocznica"... To rowniez miesiac moich kolejnych urodzin oraz rocznica mojego ślubu... Kolejny rok obchodzona tylko we dwoje... 😥 Ile to jeszcze bedzie trwało? 😞
Juz niedlugo transfer... I zaczniemy historię od nowa zamiast ją kończyć 😞 coraz czesciej przychodzą takie chwile gdzie wydaje mi sie ze ta walka z gory jest skazana na porażkę... Ze moje jakiekolwiek próby są bezcelowe i nie przyniosą żadnego efektu... Nie mam juz nowych pomyslów na działanie 🤷♀️ i brakuje mi też sił. Co bym nie robila zawsze jest źle 😞 to takie demotywujace 😞 ale z drugiej strony... Jak tu sie poddac? Też żadna opcja 🤷♀️ stoję na bezdrożu 😭
No i oczywiście jak zwykle, 1dc.
Pełen stresu, bo przecież biorę duphaston, no to czemu okres?? W internetach zazwyczaj pojawia się pytanie ile dni po dupku pojawia się okres, a u mnie odwrotnie. Organizm nie reaguje, czy jak? Trzeba by się do jakiegoś ginekologa wybrać... A nie mam jakiegoś zaufanego
Mamy dziś już zamrożone 3 maluszki 😍😍😍 Ale dwa jeszcze dojrzewają. Embriolog mówi, że jeden raczej na pewno dojrzeje, a drugi ma dużą szansę więc finalnie powinniśmy uzyskać 4 lub 5 😍 Mam dzwonić w poniedziałek po ostateczną informację.
Czuję się już w połowie mamą 😁💖
Jestem trochę spokojniejsza. Biorąc pod uwagę problem immunologiczny, potrzebujemy większej ilości zarodków. Nie wiadomo, który transfer, z jakim zestawem leków będzie owocny.
4 miesiące 1 tydzień
22 lipiec to dla mnie ważna data moja mama obchodziłaby kolejne urodziny niestety jej już nie ma ;(
22 lipiec dokladnie rok temu 21 i 22 lipiec testowanie zobaczyłam 2 kreski ten cykl uznałam.za stracony przecież nie mogłoby się udać skoro i tak się nie udawało zadzwoniłam do kliniki w celu umówienia się na wizytę przygotowującą do in vitro. Moja lekarka kazała zrobic bete wczesniej ona cały czas wierzyła ja nie... na odczepnego zrobilam test po południu który miałam jakiś stary w szafie pomyślałam że i tak nic nie wyjdzie dostane okres przecież nie mam objawów szyjka jest nisko na bank okres piersi nie bolą wszystko tak jak zawsze i doznałam szoku bo wyszla 2 kreska . Pomimo że minął rok pomimo że niektórzy twierdzą że macierzyństwo zmienia ja pamiętam te lata walki ta bezsilność uczenie się cierpliwości pokory. Co się zmieniło nabrałam chyba jeszcze większej pokory, nie wszystko może być poukładane dziecko wszystko zmienia ciaza dużo zmieniła zrozumiałam jak kruche jest zdrowie że ciąża to duże obciążenie dla organizmu.
Każdego dnia walczymy z Hania o każdy gram dalej ma mała masę na dzień dzisiejszy waży 5 120 kg przytyłam w ciągu miesiąca około 300 gram. Moja przygoda z butelka i mlekiem modyfikowanym nie wygląda tak ekstra w ostateczności jesteśmy na Nan jednak to walka z wiatrakami mala zje maks 30 ml
zaczęłam.jej podawać kaszki narazie je kilka łyżeczek. Nie długo zacznę jej wprowadzać słoiczki Pani Doktor powiedziala że przy jej wadze zaczniemy wczesniej wprowadzać pokarmy.
Matka sobie dzisiaj coś ubzdurala i córkę zapisala na szczepienia a Hania ma mieć je dopiero za miesiąc
ale w sumie dobrze się stało bo Hania byla zważona zbadana i przy okazji w poniedziałek była pobierana krew (strasznie się stresowałam tym pobieraniem ostatni strasznie płakała a teraz była bardzo grzeczna)
Hania zrobiła się dzieckiem bardzo kontaktowym dużo gaworzy, krzczy, wykonuje przewroty narazie na bok a z pomocą na brzuch, bierze smoczka do raczki wyciaga i wkłada, bawi się grzechotkami nie wiem czy jest jakaś jej ulubiona zabawka wszystkimi się interesuje dzisiaj kupiłam jej grzybka jest zachwycona, uwielbia się kąpać, uwielbia też spać, uwielbia być przy piersi i zasypiać przy piersi. Ja czuje się spełniona 
Zmieniamy tez pieluszki używaliśmy dada niestety zmienili skład tych pieluszek i będziemy używać innych kupiliśmy bambusowe Bambo naturę oraz bambolove jednak wychodzą znacznie drożej i nie mam pomysłu jakie można jeszcze mysle jeszcze nad pampersami i tymi z Lidla.
Jeśli chodzi o moja przygodę z żołądkiem to od dłuższego czasu juz nie miałam ataków i mam nadzieje ze nie wróca . Wczoraj natomiast przyjęłam 2 dawke szczepienia na covid i była dla mnie gorsza jeśli chodzi o ból ręki po kilka godzin czulam jakby mi ktoś mocno przyłozył i do teraz nie umiem jej podnieść co przy dziecku jest naprawdę problemem
mam nadzieje że jutro będzie lepiej .
Jesteśmy po konsultacji u endokrynologa i kolejnej u endokrynologa dziecięcego. Pediatra też rozeznał się w temacie.
Ogólnie każdy mówi coś innego, jednak najbardziej konkretną i zorientowana wydawała się ta pediatra dziecięca.
Wynik Izy jest za wysoki. Norma dla niej jest do 7,jej wynik to 9.
Jednak doktor kazała nie panikować bo mówiła, że to nie jest duże przekroczenie. Nie takie, które trzeba leczyć. Twierdzi, że mimo mojej małej dawki jest to polekowe.
Postępowanie aktualne mamy takie, że ja biorę 10 mg na noc. Pozniwj wstaje, mleko odciągam i wylewam, a podaje mm.
Niestety nie jest to rozwiązanie na długo bo na takiej małej dawce moje wyniki się pogarszają, aktualnie tsh 0,001. Czuję się coraz gorzej i nie wiem jak długo pociągnę. Muszę dorobić jeszcze traby i po ich wyniku podjąć decyzję co dalej. Endo mówili, że jak wynik będzie powyżej 5 to mam odstawić ją całkiem od piersi i zacząć się leczyć dużymi dawkami. Jeśli traby nie będą bardzo wysokie to ile dam radę mam spróbować być na dawce 10 mg.
Także zobaczymy. Troszkę się uspokoiłam bo bałam się, że takie przekroczenie u dziecka jest już niebezpieczne. Jednak doktor mówiła, że wierzy, że to samo się cofnie. Usg wyszło ok. Tarczyca u małej jest dobrych rozmiarów i nie ma stanu zapalnego.
Dziewczyny załączam zrzutkę koleżanki. Jest za nią tak długa i ciężka droga, że nie można przejść obojętnie.
Niektórzy od razu zaczynają od zrzutki, a ona tak długo dawała radę sama, a i tak nie prosi o wiele. Każdy grosz się liczy.
Pomóżcie, proszę 😘
https://zrzutka.pl/v9cc6c
Luty 2021 - ruszamy po rodzeństwo 
wizyta u nowej prowadzącej - Dr Knafel. Niestety na zleconym usg piersi wychodzi zmiana, konieczność wykonania mammografii ze względu na historie rodzinna - transfer odroczony 
Ostatecznie udaje się podejść 31.03 na cyklu naturalnym. 30.03 progesteron 40,37. ponownie jednak marzec okazuje się pechowy - 8 dpt blastki 3.1.2 beta <0,01
prog 14,96
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2021, 22:58
Po transferze zlecone histero - wykonane końcem kwietnia przez dr Zmaczynskiego. Liczyłam na transfer w maju a tu stan zapalny (nacieki i liczne komórki cd138). Podczas samego histero usunięty 1 mikropolip i załatana dziura w bliźnie po cc.
Po okresie start leczenia, koniec 30.05. Ponowny kontakt z Dr Zmaczynskim - zalecenie kontrolnej biopsji. 15.06 biopsja u dr Barana (swoją droga bardzo miły doktor
). Po tygodniu wynik i uff! Wszystko w normie 😁 ruszamy dalej! 😁
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2021, 22:59
Tia. Ja już nie wiem jakim trzeba być w końcu w tym życiu człowiekiem...
Właśnie się dowiedziałam że moja "ulubiona" znajoma, która jest za pan brat z zastrzykami z kwasu hiarunowego i botoksu, i Jej mąż, który mieszka na siłowni i wciąga różne rzeczy, aby bicek ciągle był większy, spodziewają się dziecka... Tak więc tyle w temacie korelacji zdrowego-higienicznego trybu życia a zajściem w ciąży. Mialam się nie smucić, nie złościć, ale dzisiaj ewidentnie mi to nie wychodzi. Staram się być spokojna ale wewnatrz we mnie kipi 🤬
Ale mnie nastraszyłyście. Aż zaczełam googlować i na stronie invicty i gamety przy stymulacji pisali, że plamienia i krwawienia to normalna reakcja organizmu na stymulację i nie należy się tym przejmować. Jednak z duszą na ramieniu wchodziłam na wizytę, na szczęście pani doktor powiedziała to samo. Wyniki progesteronu i estradiolu ok.
Na prawym jajniku miałam jak dobrze pamiętam 11 pęcherzyków , nie wiem czy to dużo czy mało, bo słuchałam męża, nie podczytuje, nie porównuje się. Lewy jajnik, którego raczej wręcz nie ma wykrzeszył całe dwa pęcherzyki i to dużo mniejsze. Niby się spodziewałam, ale jednak było mi przykro, jestem juz na 100% pewna, że druga laparoskopia była niepotrzebna, przed nią jeszcze podejmował pracę, teraz zwyczajnie już tam nic nie ma, wycięli.
Pęcherzyki za to chyba nie rosną zadowolająco, dostałam większe dawki menopuru. Pojutrze znowu badanie hormonu i usg, zobaczymy. Mimo wszystko cieszę się, że będzie wreszcie coś wiadomo, jak to naprawdę ze mną jest.
Moja mama biegała za mną ostatnio po domu, że czy mi coś jest, czemu znowu jadę do lekarza, panikuje. No ale nie powiem jej, bo prosiłam ostatnio, żeby nikomu nie mówiła, że idę na laparoskopię, że nie chcę zainteresowania moją macica i jajnikami w rodzinie. Przytaknęła i powiedziała, że rozumie. A potem przyjechał mój brat z pytaniami jak wróciłam do domu, dzowniła bratowa, nawet kuzynka z Niemiec pisała co z moim zdrowiem. Mam wrażenie, że za moimi plecami się o tym rozmawiało.
Więc sorry mamo, ale nie, nie umiesz nic dotrzymać w tajemnicy.
Mąż uważa, że teściowa się domyśliła. To przewidywałam, mam wrażenie, że tylko po tym jak mąż powiedział, że byliśmy w Katowicach u lekarza to już wiedziała, że się zdecydowaliśmy. Sama mi napomknęła po pierwszej laparoskopii, że mają dużo rozwiązań ciąż po leczeniu w Katowicach. Naoglądała się papierów w szpitalu, do tego obraca się w kręgu anstezjologów, którzy w klinikach niepłodności też pracują, zna te tematy, więc już dobrze wie o co chodzi. Tylko akurat z nią jest tak, że wiem, że potrafi tego nie rozgadać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.