Mialam jechać z teściami pomoc im wybrać drzwi wejściowe..A ja co??? Rycze i nie wiem kiedy przestane..MAm dość!!!!!!!!!!!!!!! Nikt mnie nie rozumie. A mój to już w ogole..Mysli sobie co ja za babe sobie wybrałem!!! Nic tylko ryczy na zawolanie.....Jestem nerwowa i wszystko mnie drazni-lepiej nie mieć kontaktu z innymi ludzmi bo im się nie potrzebnie oberwie. Boze ile jeszcze mi kazesz czekac,czy ja dam rade???? Dlaczego nie jestem silna tak jak inni. Chyba już trace wiare:-(((
Postanowiłam zacząć pisać pamiętnik bo chciałam się podzielić tym co czuję z osobami które maja podobne problemy. Obecnie jestem w 25 dc i czekam na okres. Po wizycie u ginekologa i zrobionym usg ten cykl jest stracony. Pęcherzyki nie chcą pękać. Zwiększono mi dawkę duphastonu z 2 na 3 tabletki dziennie. To mam spowodować że pęcherzyk na pewno pęknie. Boję się trochę że mi to nie pomoże, ale przecież lekarz chyba wie co robi prawda? Mam problemy rodzinne. Do tego dochodzi rozczarowanie związane z pojawiającą się miesiączką. Robilam wszystkie badania. Poziom hormonów niby był ok a tu jednak muszę brać clo i duphaston. Boję się że nic z tego nie będzie. Strasznie mi smutno. Nie wiem co mam myśleć o tych pęcherzykach z krwią. Że niby one pękły i dlatego jest krew ale pechrzyk dalej jest a juz go miało nie być. Sama nie wiem. Mam nadzieję ze trafię na kogos kto mial podoną sytuację i teraz ma sliczne i zdrowe maleństwo. Buziaki
Dziś wkraczamy w 4 cykl starań. Trudno, życie toczy się dalej i trzeba się przyzwyczaić do tego że nie możemy dostawać tego co się chce 
A teraz napisze kilka przykładów które przydadzą się do zajścia w ciąże :
- Przyjrzyj się temu, co jesz. Śmieci won. Można żyć bez hot dogów, pit, knysz, hamburgerów, coca-coli (zwłaszcza tej light, zero procent czy coś tam, gdzie środkiem słodzącym jest aspartam). Nie chodzi o to, żeby od dzisiaj wpieprzać wyłącznie jarzynki, ale należy przemyśleć to, co się je.
-Witaminki. Zacznij przyjmować kwas foliowy. Jeśli starasz się o dziecko, nie jesteś w stanie przewidzieć, czy ten cykl, to jest właśnie ten, że już. Kwas foliowy warto więc brać na wszelki wypadek. Od początku wspomoże kształtowanie się cewy nerwowej (a wady, jak wykazano, mogą wynikać z niedoboru kwasu foliowego), a i pomoże w zajściu w ciążę (ponoć też ma takie działanie). Można, choć niekoniecznie trzeba, przyjmować suplementy diety dla kobiet w ciąży i tych, które w ciążę starają się zajść (na rynku cała masa). Trzeba jednak powiedzieć, że najważniejsze jest racjonalne odżywianie. Witaminki pochłaniane na tony nie pomogą, kiedy żłopiemy alkohol na hektolitry przy okazji zażerając się pizzą. Dlaczego? Bo przyswajalność witamin syntetycznych jest o wiele mniejsza niż tych pochodzących z naturalnego żarełka. Niestety.
-Uprawiaj sport. Och nie, nie wyczynowo. Ruch jest jednakowoż wskazany ale taki na miarę naszych możliwości. Dobra kondycja fizyczna przyda się w okresie ciąży, oj przyda. Po porodzie też się przyda. Wiem, co mówię. Jestem fanką serwowania sobie regularnego wysiłku fizycznego, bo sama widzę, jak dobrze mi on robi. Pomijam już fakt, że mogłam wreszcie zrzucić (no, jeszcze nie całkiem, ale…) , ale tu chodzi też o dotlenienie mózgu, rozładowanie negatywnych emocji i szlifowanie charakteru. Boskie!
Coś polecam? Cóż, mam totalnego świra na punkcie pływania, dlatego polecam przede wszystkim to. Zwłaszcza że pływanie dobrze robi, kiedy już się jest w ciąży (o ile nie ma przeciwwskazań lekarskich, oczywiście). Znakomitym sposobem rozruszania organizmu jest poranny albo wieczorny jogging. Twój pies będzie ci wdzięczny
Coś jeszcze? Och, robiące furorę nordic walking. A jazda na rowerze? Jest super, ale w ciąży polecana nie jest z racji dużego prawdopodobieństwa urazu. Tak samo jazda konna. Warto, naprawdę warto wygospodarować te 20 minut codziennie, żeby się nieco rozruszać. Zobaczysz, jak przyda ci się podczas spacerów z wózkiem 
-Uwaga hardcore – zerwij z nałogami. No, to boli, boli, ale rzuć palenie. Jeśli masz zwyczaj wychylać wieczorem drinka lub lampkę wina (rym-cym-cym), to zaprzestań. Udowodniono, że alkohol utrudnia poczęcie (nie wiem jak, ale tak). Ogranicz picie kawy. Life is brutal, wiem, wiem.
-Kontakt z chemikaliami. Zwróć uwagę na to, z czym stykasz się w życiu codziennym. Może pracujesz w miejscu, które z natury rzeczy naraża cię na kontakt z czymś niebezpiecznym (laboratorium?). Nikt nie mówi, żeby rzucać pracę, nie w tych czasach, ale po prostu pomyśl o zastosowaniu jakichś środków bezpieczeństwa. Może kontakt z substancjami można ograniczyć? Trzeba też wiedzieć, że zgodnie z prawem pracy pracodawca ma obowiązek przesunąć ciężarną pracownicę na inne stanowisko, takie, gdzie nie byłaby narażona na kontakt ze szkodliwymi chemikaliami.
-Obserwuj swój organizm. Wbrew pozorom znakomitym sposobem na zajście w ciążę jest… naturalna metoda planowania poczęć. Dziesięć lat się w to bawiłam, twierdzę więc, że mniej więcej ogarniam temat. Jako metoda antykoncepcyjna w moim przypadku nie sprawdziła się wcale, ale super jest przy rozpoznaniu, kiedy ma się owulację. Można się naprawdę wiele o sobie dowiedzieć. No i zaoszczędza sporo wysiłku
-Wyluzuj. Nie spinaj się, odpuść, nie myśl obsesyjnie o ciąży. Nie kupuj hurtowo testów ciążowych. Znajdź sobie fajne hobby. Zbytnie skoncentrowanie na ewentualnym zapłodnieniu wbrew pozorom bardziej przeszkadza, niż pomaga. Wiele innych kobiet zaszło w ciążę po latach starań dopiero wtedy, kiedy pomyślały, że pieprzą ten cały biznes, co ma być, to będzie, widocznie ma tak być, że dzieci mieć nie będą. Człowiek skupiał się na czymś innym i wtedy hops! Ciąża!
-Aby zwiększyć prawdopodobieństwo poczęcia, najlepiej kochać się na dwa dni przed oraz w dniu jajeczkowania. To ważne, ponieważ plemniki twojego partnera przeżyją w drogach rodnych jedynie 2-3 dni, a dodatkowo - tuż przed owulacją - środowisko pochwy jest im najbardziej przyjazne.
-Aby ułatwić plemnikom dotarcie do jajowodu i komórki jajowej, warto wybierać zatem te pozycje, w których penetracja jest najgłębsza, nasienie znajduje się jak najbliżej szyjki macicy, a więc droga do pokonania przez plemniki maksymalnie się skraca. Najlepsze będą pozycje:
Klasyczna
Na jeźdźca
Od tyłu (na pieska)
Pamiętaj również że w czasie owulacji uwalnia się progesteron, który powoduje wzrost temperatury ciała.
Dziewczyny!!! nie dajmy się zwariować, lepiej jest więc nie kochać się jedynie w celu osiągnięcia upragnionego celu: dziecka. Owszem, pamiętaj, kiedy masz dni płodne, zaznaczaj je sobie w kalendarzu, ale kochajcie się wtedy, kiedy pragniecie siebie, kiedy chcecie to robić. I kochajcie się także wtedy, kiedy nie masz owulacji - dla przyjemności, dla relaksu, dla wzmocnienia łączącej was więzi.
Natura tak to mądrze wymyśliła, że właśnie wtedy, gdy kobieta czuje satysfakcję ze zbliżenia, rosną szanse na zajście w ciążę!
Więc jeśli marzymy o powiększeniu rodziny, pamiętajcie: nic na siłę. Nasze największe pragnienia najczęściej spełniają się wtedy, gdy przestaniemy usilnie dążyć do ich realizacji. Ciesz się bliskością ukochanego, ciesz się seksem, orgazmem - wszystko to przybliża cię do urzeczywistnienia tego wielkiego marzenia: o waszym dziecku.
Myślę sobie, że to ostatni cykl spontanicznych, bezstresowych starań, jeśli teraz się nie uda, idę do lekarza, bo gdyby coś miało być nie tak, to nie chcę marnować czasu. Ale wierzę, że jednak obecny cykl zakończy się dla nas szczęśliwie, trzeba myśleć pozytywnie 
29 dc, ponieważ jutro jadę na badania, m.in. na RTG, dziś zrobiłam test beta HCG. Wynik oczywiście negatywny, czego ja się spodziewałam ? W końcu pomimo podania Pregnylu, pęcherzyk nie pękł, więc na co ja liczyłam, że jakimś cudem uda się ? Niby z jakiej racji ? I boli to tym bardziej dlatego, że zrezygnowałam z pracy. Zrezygnowałam z komfortu jaki daje kobiecie podczas starań o dziecko, podczas ciąży, urlopu macierzyńskiego - umowa na stałe. Jestem zła i rozżalona, ale to temat na inny dzień. Czasami tak sobie myślę, że może zasłużyłam na to, żeby nam nie wychodziło z tą ciążą. Przecież nie można mieć wszystkiego, a życia nie można sobie zaplanować. Kiedyś wyobrażałam sobie moje dorosłe życie w ten sposób: szkoła, ukończone studia magisterskie, praca - może nie wymarzona, ale chociaż zgodna z kierunkiem studiów, mąż, piękny ślub, biała suknia, wesele do rana, a potem, po jakimś czasie dzieci (pamiętam jeszcze jak cieszyłam się przed ślubem, że udało nam się dotrwać bez niespodzianki w postaci brzuszka... co za ironia) Taka porządna, powiedziałabym poprawna kolejność. Tak to mniej więcej kiedyś sobie zaplanowałam i do niedawna ze zdziwieniem uznawałam, że udało mi się to wszystko zrealizować. Niebywałe. A jednak nie wszystko. Pomimo 7 miesięcy starań, ciąży nie ma i wszystko rozwaliło się jak domek z kart. Ta jedna, jedyna, maleńka rzecz sprawia, że żyję z postępującym poczuciem, że moje życie jest beznadziejne, nieudane i zmarnowane. Powiem więcej, czuję że zostałam w pewien sposób ukarana za to, że naiwnie dążyłam do tego, żeby zrealizować swój idealny, życiowy plan.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2013, 19:05
Dostałam list z kliniki.....
Nie spodziewałam sie niczego innego niestety...
Mamy dać sobie odpocząć od badań przez 6-9 miesięcy, a jeżeli w tym czasie nic sie nie wydarzy to zasugerowali nam przemyślenie kwestii in vitro.
ostatnie wydarzenia sprawiły, ze przestałam czekac z nadzieja na te ciaze i na kolejne dzieciatko. Moze to nie Moj czas.
Z drugiej strony, pomyślałam sobie dziś, ze 5 lat temu w listopadzie właśnie miałam szczęśliwy cykl. O ciazy dowiedziałam sie 2 grudnia w 32 dc. To był najpiękniejszy dzien w moim życiu i najpiekniejszy prezent urodzinowy jaki moglam sobie wymarzyc.... Cóż ha bym dała za powtórkę z rozrywki ehhhhh.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2013, 17:23
Miesiączko gdzie jesteś ???? 


To plamienie zaczyna mnie już pomału wykańczać. Tak bardzo chciałbym, żeby wszystko się normowało a tu jak zwykle pod górkę
i na dodatek moja Pani ginekolog postanowiła sobie zrobić 1,5 miesiąca wolnego. Dzisiaj idę do innego, już się boję bo jak zwykle naczytałam się czego to mogą być objawy. Jak tak dalej pójdzie to chyba prędzej skończę na oddziale psychiatrycznym niż na porodówce
Co zrobić żeby cały czas nie myśleć o tym samym. Dzisiaj byłam pierwszy dzień w pracy i co ... mówiłam sobie bądź dzielna itd. no i jak zwykle wyszło jak zawsze. Nawet jak udało mi się przez dłuższy czas skupić na pracy to w każdej nawet najmniejszej wolnej chwili ból powracał i to ze zdwojoną siłą. Miało z czasem być łatwiej miał czas leczyć rany ... ręce opadają a głowa robi się za mała 
Ciąża rozpoczęta 22 marca 2013
Witam Was moje kochane dawno tu nie zaglądałam.
Myślałam że mam już za sobą ten etap życia, że dowiadując się o ciąży koleżanek nie czuje zazdrości. No ale dowiadując się w przeciągu dwóch tygodni o 6 zaciążonych koleżankach to już kurwa przesada
Jak na złość tak? Bo mi nie wychodzi. Znowu czuje presje otoczenia a kiedy? Bo czas najwyższy? Lata lecą? Mam czasem chęć wykrzyczeć całemu światu CO WAS TO OBCHODZI, DAJCIE WY MI WSZYSCY ŚWIĘTY SPOKÓJ!!!! Ostatnio wszystko mnie drażni i stresuje a wiadomo że z takiego nastawienia to dziecka nie będzie. Ale jak do cholery jasnej wyluzować ?! Nie da się, bo pragnienie maleństwa jest tak ogromne
...
I znowu od wczoraj nie mam zadnych objawow, przestalo mnie mdlic, nie wymiotuje i moge wszystko jesc. Piersi i brzuch nie bola. Cieszylabym sie tym gdybym wiedziala ze wszystko jest w porzadku a tak to sie martwie. Ech a do lekarki mam isc dopiero za dwa tygodnie. Chcialabym podgladac moje bobo czesciej , ech z synkiem wszystko bylo duzo latwiejsze a teraz jakos tak dziwnie ta moja ciaza przebiega. Dobrze ze nie krwawie bo to jest dobry znak ze wszystko jest dobrze i oby tak wlasnie bylo...
No i wtorek:)
Najgorszy dzień tygodnia mam za sobą, teraz już musi być tylko lepiej:)
Nie wiem, na czym polega fenomen poniedziałków, ale zawsze są do niczego...
W pracy Kierownik ma klimakterium. Zaczął rozmawiać ze samym sobą - i miejmy nadzieję, że taka forma konwersacji mu wystarczy. Po humorku wnioskuję, że nie serduszkował w weekend;D
Byłam wczoraj u mojego chrześniaka. Pierwsze kroki za nim. O powodzeniu misji decyduje jeden czynnik - nie może się śmiać
Nie wiem czy to kwestia nierównomiernego rozłożenia zębów, czy też ciężaru pamperasa - śmiech - kolizja. Może niewyważone pantofle? Hmm zastanowię się nad tym po inżyniersku 
11 dc
Temperatura na stałym poziomie. Zakupiłam nowy termometr - owulacyjny. Piekielnie różowy z giętką końcówką. Mój mąż skrupulatnie go obejrzał i dopatruje się głębszego sensu...
Ponadto malutki sukces: udało mi się namówić mojego męża na łykanie kwasu foliowego i użytkowanie bokserek.. A co, niech też cierpi :p Jak ja mogę wstawać o 5,30 w weekend, żeby zmierzyć temp to nich on chociaż tyle zrobi.
Tymczasem, Owulacjo, no ja czekam!
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2013, 06:20
dzisiaj sobie uświadomiłam ze miałabym już moje dzieciątko przy sobie, termin miałam na 2 listopada, łzy lecą same. Ale trzyma mnie myśl ze znów noszę pod sercem dzieciątko i dla niego teraz żyje. A mój Aniołek patrzy na mnie z góry.
Ciąża rozpoczęta 31 maja 2013
Święta jednak spedzimy w szpitalu... Smutno 
Do @ zostało równo 7 dni..według Ovu dziś 7 dzień cyklu. Nie nastawiam się, staram się na siłę nie doszukiwać objawów ale gdzieś tam głęboko w podświadomości tli się malutka iskierka, że może tym razem się udało...
Owulka zaznaczona w 14 dniu cyklu grubą, czerwoną krechą, detektor pokazuje czas serduszkowania jako bardzo dobry, nic tylko czekać..
W czwartek późnym wieczorem miałam dziwne uczucie w piersiach, nigdy dotąd nic takiego nie czułam..przez jakieś 15 minut mrowienie i swędzenie piersi i nagle koniec, cisza..kolejnego dnia podobno sytuacja z tym, że czas o wiele krótszy i dalej cisza hmm nie nakręcam się, nie nakręcam się 
Kolejny cykl na manowce.
A już miałam taką nadzieję! Już widziałam jak siedzimy przy choince i z mężem mówimy wszystkim że za rok będzie nas o jednego (żeby tylko :p ) więcej. A tu co? No co? No @!
Na ten cykl mam postanowienie: NIE SPINAJ SIĘ! i sama się z siebie śmieję bo wiem że będzie spina jak zawsze w trakcie dni płodnych i całe 14 dni po.
A tak serio założenia:
- seks
- witaminy
- seks
- wiesiołek
- seks.
Oczywiście poza tym OVU i wykresik
W tym cyklu mierzę temp w pochwie. A co! Niech też coś mam z życia :p
Jesteśmy po wizycie
nasze maleństwo ma się dobrze i nabiera nie tylko sił ale również wagę. 28 tc 3 dc a ona ma już 1527g. WOW !!! Mieliśmy USG 3d i widzieliśmy jakie minki ,że ...
co zdjęcie to inna minka , no i straszny wiercipiętek . Ciężko było uchwycić ją w stanie spoczynku 
Co do mnie to muszę iść do ortopedy ponieważ ze względu na moje biodro ,które zaczęło się odzywać jeszcze przed ciążą może nie być wskazany poród siłami natury. Jako niemowlę miałam nogi w gipsie właśnie ze względu na dysplazję stawu tyle,że dopiero jakiś rok temu zaczęło mi to na tyle dokuczać ,że zaczęłam wędrówkę po lekarzach.Potem zaszłam w ciążę i temat biodra odpuściłam .Teraz kiedy znowu się odzywa i to tak poważnie chyba nie będzie wyjścia .
U mnie w domu wszyscy chorzy . Córka zakatarzona ,mąż też. Ale powiem szczerze ,że faceci pod tym względem są paskudni...nie wiem może ten mój przypadek taki beznadziejny ale jak chłop jest chory to jest już tragedia. Chory to za dużo powiedziane !!! Katar i już najlepiej chodzić koło niego nic powiedzieć , przykryć i najlepiej tylko usługiwać. A on leży i jęczy jakby co najmniej konał ....masakra
Ciąża rozpoczęta 9 kwietnia 2013
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2015, 11:47
temp nadal na poziomie 36,9... czuję dziś spokój...
ale zmierzyłam z ciekawości o 19:00 i tylko 36,6... chyba jednak @ czeka za drzwiami... ale... ale ja nie chcę jej otworzyć... w tym cyklu czuje się inaczej obserwując siebie... śluz i moje odczucia...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2013, 19:44
Wczoraj byliśmy z mężem na USG genetycznym, coś pięknego, śliczna dzidzia, wszystko jest w porządku. Na monitorze machały do nas dwie rączki i wierzgały jak mały konik dwie nóżki. Naprawde fantastyczne uczucie:)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.