Czy ten pech kiedyś się skończy?
Święta spędzimy w szpitalu.
W niedzielę Dawid zaczął trochę gorączkować. We wtorek pediatra zdiagnozował zapalenie uszu. Dostał antybiotyk. W czwartek była już wyraźna poprawa. A w piątek 3 x zwymiotował. Przez cały czas mało jadł i pił, więc pojechaliśmy na nocną pomoc. Ostre zakażenie górnych dróg oddechowych i "jelitowka" jeszcze się przypaletala. Czekam na wynik rentgena płuc. No i zostaliśmy w szpitalu. Przynajmniej na 3 dni.
Masakra. Ile jeszcze nieszczęść nas spotka? Czy nie może być dobrze? Mam już ochotę usiąść i płakać. Codziennie wieczorem kładę się spać z nadzieją, że jutro będzie lepiej. A potem spadają kolejne mniejsze lub większe nieszczęścia. I tak dzień w dzień...
Historie na ovu też nie napawają optymizmem.

Tak czy siak, życzę wszystkim Wesołych Świąt, zdrowych przede wszystkim, bo to najważniejsze.🐣🐣🐣

Ayayanee Hurricanes and Suns 16 kwietnia 2022, 08:30

Mija tydzień.

W teczce z papierami ze szpitala znalazłam dzisiaj taka karteczkę od pielęgniarki z neanotologi -

'Po szklistych oczach je poznasz,
po chwiejnym głosie
po marzeniach w pył obróconych,
sercu na pół złamanym
i ramionach rozpaczliwie pustych
po kołysankach nigdy nie wyśpiewanych,
po nocach nieprzespanych,
po imionach nie nadanych
i łzach w ukryciu wylanych
po smutku lepiej lub gorzej skrywanym
po tym wszystkim poznasz aniołkowe Mamy. '

"Wszystkie potwory ze wszystkich szaf świata,
wszystkie upiory z moich snów.
Dziś serce pęka mi na pół, serce pęka mi na pół.
Wszystkie demony, co wciąż chcecie wracać.
Wszystkie złe zmory, które karzecie się bać.
Choć stoję bez broni jestem gotowy na ostatni bój".

Po trudnym czasie, ze łzami w oczach, zbieramy resztki pogubionych nadziei na "ostatni bój".


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2022, 05:35

Mam nadzieję że ostatni cykl.

Dziś 10 dc ostatniego naturalnego (o ile nie zesra się nic w badaniach przed stymulacja), w połowie kwietnia ruszamy, to już pewne (chyba że patrz wyżej badania). Lekarz zadecydował że zrobimy je w 20 dc tak żeby jak najdłużej posłużyły. Wiadomo jeśli będą zarodki to różnie może być z transferem świeży/mrożony a badania maja ważność tylko 3 miesiace. Mam nadzieje ze Bóg i los zlitują się nad nami i podróż niepłodnościowa się zakończy.

Bardzo chciałam urodzić dziecko w tym roku, strasznie się na to zafiksowałam, wiem ze to głupie ale końcem zeszłego po kolejnej nieudanej IUI postawiłam sobie taki cel, wierząc całą mocą w in vitro, nie przewidziałam tylko, że przez względy administracyjne przesunie sie to o kilka miesięcy. Wiadomo to były plany i marzenia a wiemy jak nimi łatwo można rozbawić Boga. Cóż, marzyłam a wyszło jak zawsze. Teraz modlę się aby w tym roku chociaż zajść w ciąże 🤷‍♀️ Szybka zmiana planów.

Jak często podchodzi się do świeżych transferów?

Przeskakując strach o braku zarodków i marząc o tym ze udało się uzyskać takie nadające się do transferu co jest statystycznie częstsze? Transfer mrożony czy świeży? Abstrakcja to wszystko dla mnie ale staram się czytać umiarkowanie na ten temat żeby nie nakręcać się.

Jeheria No kiedy? 16 kwietnia 2022, 20:24

Maciuś za 3 tygodnie 2 latka, Mateusz 2,5 m-ca

Ile ja mam codziennie kryzysów, ile nerwów...
Wiem że nieładnie tak narzekać 🙈
Nadal karmię piersią, pisze nadal bo tyle razy już miałam kryzys... To tylko na insta tak pięknie wygląda KP. Mój Mateusz często buntuje się przy cycku. Mam pełne mleka cyce a On nie chce ssać. Często karmię go z odkurzaczem, suszarką. On nie umie się po prostu wyciszyć. IA niestety maciuś jest głośny. Jak go nie ma jest w żłobku jest ok. Najgorzej na noc, jest przebodzccowany. Wyje 20 Min po kąpieli, usypia i dopiero karmię na śpiocha. Ciężkie to jest. Ciężko mi psychicznie... On w ogóle duużo płacze. Szczególnie jak zmęczony. A niestety przy cycku nie zasypia, tylko czsami. Maciuś też go często obudzi jak już zaśnie. Nie mówię już o odłożeniu do łóżeczka... Bo najczęściej śpi na mnie inaczej 15 minut snu i koniec :( w nocy śpi gorzej niż maciek. Przy dobrych wiatrach są 4 pobudki. Ostatnio były wybudzenia co 40 min po 1 w nocy... Plusem jest cycek. Wyciągam. Szybko jje i śpi dalej. Najgorzej że karmię go o 5:30 i już mu ciężko zasnąć i jak w końcu się uda to już maciuś przybiega do mnie więc już na nogach jestem :/
Mieliśmy NOP po szczepieniu... Po rota bo jest w kalendarzu. Miał straszna biegunkę, cud że się nie odwodnil. Bardzo go bolał brzuch dopóki kupy nie zrobił nie było mowy o jedzeniu. Kupy zielone ze śluzem, galaretka. Przez 5 dni przybrał tylko 70g.... Zaczęłam dawać probiotyk, byłam u pediatry i ona sama zadecydowała że to nop. Ile łez wylałam...
Tak to dobrze tyje.
Dzisiejsza waga 5380g. Aktualnie tyje ok 30g na dobę. Ze szpitala wychodził z waga 3130g (urodzony 3400). Przez żółtaczkę wagę urodzeniową odzyskał dopiero 17 dnia po porodzie. Norma to 14 dni. Żółtaczki już nie ma. 22 marca bilirubina z krwi 1,5. Norma to 1. USG brzuszka wyszło ok i badania z krwi też. Podcielismy wędzidełko ale prywatnie bo byliśmy chorzy i termin na nfz przepadł. Teraz ćwiczymy codziennie języczek.
Za bardzo przejmuję się jego wagą. Mam jakaś manie że się nie najada. Ktoś powinien mi wage wyrzucić...
Z dobrych wieści to Mati super trzyma głowę, obraca na bogi. Trxyma głowę w symetrii choć często przeważa prawa strona. Dlatego idziemy na kontrolę do fizjo po świętach. Próbuje już się obracać na boki. Parę razy się obrócił. Muszę z nim brzuszek poćwiczyć aby unosił nóżki bo to niezbędne do obrotów. Z Maćkiem też tak się bawiłam. A zabawy sa na stronie mama fizjoterapeuta.
Pediatra mówi że ma opuchnięte dziąsła jak na zęby 🤔
Maciuś to mały diabełek. W oczach to widać😅 lubi coś zmalowac. Np dziś. Karmię mateusza. Bawi się lampką nocną. Mówię zostaw bo spadnie. To on specjalnie pociągnął kabel i trochę plastik odpadł 🤦‍♀️ znalazł monetę (mój kochany mąż lubi gubić kasę 🤦‍♀️). Karmię Mateusza a ten podchodzi i monetę do buzi wkłada. Ja mówię ze spokojem(przerażenie w głowie) to brudne, oddaj mamie, a on ucieka. Tak samo ganiał wokoło stołu, potrącił kwiatka i ja krzycze a ten się smieje... Albo zrzuca obrazki specjalnie, patrzy się tobie w oczy i mówi bam. Normalnie cyrk na kołkach. Teraz też ma biegunkę i rzygał dwa razy. Nie wiem czy to wirus czy zęby bo 3 piątki już wyszły jeszcze jedna.
Słabo nadal gada ale zauważyłam że się bardziej wstydzi. Bo po cichu powie jak proszę aby powtórzył. Chyba mu wygodnie jęczeć 😅
W żłobku super się rozwija, mają ciekawe zajęcia. Jestem bardzo zadowolona.
Święta spędzamy z mamą męża i rodzeństwem. Wynajęli domek. Ja wróciłam na noc do domu a jutro rano pojadę, maciuś został z tatą tam. Są dzieci to się pobawi. Maciuś lubi bardzo spędzać czas z tatą i z nim codziennie śpi.
Dobranoc :)
Wesołych świąt!

Blossom Spełnić marzenia 22 lutego 2022, 10:54

W poprzednim wpisie miałam nadzieję, że w tym tygodniu będziemy mieć jakieś konkrety po wizytach u dwóch specjalistów. I wiecie co? Życie pokazało, że niewiele robi sobie z naszych planów.. Wizyta u dr Przybycienia przełożona. Niemiła pani poinformowała mnie że najbliższy termin to początek kwietnia. I to nic że umawiałam się w styczniu, że nie z mojej winy wizytę odwołano - "takie są terminy do doktora". Nie wiem skąd znalazłam siłę i argumenty, ale finalnie udało się ustawić wizytę na połowę marca.
Wczoraj po dwóch godzinach walki udało mi się uporządkować całą dokumentację medyczną. Posegregowana czeka na jutrzejszą wizytę. Chciałabym sprawnie przedstawić dotychczasowe wyniki badań i nic nie pominąć. Wizyta została wczoraj potwierdzona więc choć tyle pozytywów 😉

13+6
Lilianka z wymiarów nadgoniła i dzisiaj CRL odpowiada 14+6, a główka jest z 15 tygodnia 🙈💜
Śmiejemy się z mężem i naszymi rodzicami, że będzie kolejna wielka myślicielka 🙈💜💜💜
Załatwiłam zaświadczenie o ciąży do pracodawcy i zadzwoniłam do szefa.
Bardzo długo rozmawialiśmy i powiedział, że mega ciężko im znaleźć dobrą osobę na moje miejsce i że jak się ogarnę z macierzyńskiego mam do niego zadzwonić, bo miejsce w firmie będzie dla mnie czekało 🥺💜 normalnie wzrusz razy miliard 💜💜💜

No i przyszedl okres... 1 dc...
A jeszcze dziś rano zrobiłam test, no może za wcześnie wtedy było, może jeszcze Hcg się nie wydzialalo... No po prostu miałam jeszcze ta nadzieję, która prysła dopiero po zobaczeniu krwi....
Nie wiem co będzie dalej... Myslalam, że już pogodziłam się z porażka po nieudanej IUI... Ale chyba nie... Nadal mnie ta porażka boli..
Kurcze czy my nie możemy jak każda normalna para mieć po prostu od tak dziecka??? Za co nas tak Bóg doświadcza??? Wydaje się że nie jesteśmy złymi ludźmi... Czemu to właśnie my...
Nigdy nie pomyślałam, że będzie nas dotyczył problem niepłodności...
No kurcze myślałam, że jeśli że mną wszystko ok... Nasienie dawcy też powinno być dobrej jakości.. To, że bez problemu w końcu się uda... A tu takie rozczarowanie... W sumie nie ja pierwsza myślałam w ten sposób... Teraz dajemy sobie miesiąc przerwy, bo nie damy rady co drugi, trzeci dzień jeździć w tym miesiącu do kliniki. A potem??? Sama nie wiem już co...

Dzisiaj Marysia po klubiku w ogóle nie domagała się cyca. Raz w trakcie wspomniała, ale zaraz zaczęła się czymś innym zajmować. Takie dni się już ze dwa -trzy razy zdarzyły, ale przy nocnym usypianiu przeżyłam szok. W ogóle jej nie odmawiałam. Po prostu w momencie jak mąż gasiła światło to zrobiła smutną minkę jakby się miała rozpłakać, chwilkę pochlipala i już byłam gotowa podnieść bluzkę, ale instynktownie się wstrzymałam, a córeczka położyła się na mnie tak jakby brzuch do brzucha (bo ona głównie śpi na brzuszku) i za chwilę zasnęła. Dużo szybciej niż usypiana na piersi. Jestem w szoku. Jest mi smutno. Jestem bardzo dumna z naszej dzielnej i mądrej Córeczki. Cieszę się z takiego obrotu sprawy, bo to dużo więcej niż oczekiwałam od życia w kwestii odstawienia kp. Życie zaskakuje. Dzieci zaskakują. Dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje.
Jutro idziemy rano na szczepienie i nie posyłamy jej do klubiku. Ciekawe jak nam minie dzień razem bez/z kp...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2022, 20:32

11tc+1
Po wizycie... Tak bardzo się boję każdego obrazu na USG... A dzisiaj był taki śliczny... jak machasz rączkami do nas... jakbyś chciał powiedzieć że wszystko będzie dobrze ... Tak bardzo chciałabym w końcu uwierzyć że damy radę do bezpiecznego momentu...
Córeczko, do Ciebie też machal... pilnuj go, a wszystko będzie dobrze...

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏

Ayayanee Hurricanes and Suns 30 lipca 2022, 21:01

Dziwnie jest tak żyć.
Dziwne są dni bo jakby na coś czekam ale sama nie wiem na co.
Jestem zmęczona życiem z takim brzemieniem. Zmęczona wzrokiem innych ludzi. Tym że nagle stałam się 'tą' osoba.
Zmęczona tym jak szybko można wyprowadzić mnie z równowagi.

Kubuś ma już piękny pomniczek.
a8e2a931d378.jpg

miska122 Tęcza po burzy :) 16 kwietnia 2022, 09:24

Rzadko tutaj piszę. Mój synek ma już ponad 4 miesiące, ale zawsze jest coś do zrobienia, brakuje czasu na jakiś sensowny, dłuższy wpis. Zrobię go niebawem, jak zbiorę myśli.

Ale chciałabym dzisiaj życzyć wszystkim Wesołych Świąt. Wszystkim tym, które mają dziecko na rękach, w brzuchu bądź w myślach. Ale przede wszystkim dużo spokoju i zrozumienia dla wszystkich tych, dla których te święta są trudne. Które chciałaby się cieszyć,ale z różnych powodów nie mogą. Obyście znalazły choć chwilę ukojenia. Wszystkie jesteście tak samo ważne i potrzebne na tym świecie❤️

Moje Drogie,

Jako że wierze ze już niedługo (prawdopodobnie następny cykl) moje pierwsze podejście do in vitro 😍 mam do Was ogromną prośbę. Jeśli macie jakieś rady co mogłabym stosować dodatkowo w diecie/suplementacji to bardzo proszę o rady. Wiem o koenzymie q10 który stosuje już trzeci miesiąc tylko przeczytałam tu na forum że to jakieś konskie dawki trzeba a ja mam w 50mg jako forte a tu czytam o 400mg 😱 z supli które biorę to kwas foliowy, b12, b6, magnez, wit. D, wit. C. Co jeszcze? Co wpleść do diety żeby ten ostatni miesiąc przed wzmocnić komórki? Co podawać mężowi? On ma tą morfologię byle jaką. Bierze wit. C, Fertilman plus, koenzym q10, magnez. Jemy orzechy, pijemy sok pomidorowy, warzywa owoce…

Badałam ostatnio żelazo, ferrytryne, wit. D, kwas foliowy są na dobrym górnym poziomie. Sama już nie wiem co mogłabym dodać. Jeśli macie jakieś rady chętnie się zastosuje 🙂 z góry dziękuje 🙂

Refleksja..

Dziś około południa na ulicy szła dziewczyna, na oko 30letnia, miała ładny markowy wózek, błyszczące, umyte i uczesane włosy do ramion.. czarny stylowy płaszczyk, na uszach słuchawki.. szła spokojnie, miarowo, przymykając lekko oczy.. pewnie słuchała ulubionego zespołu, czegoś co ją relaksuje po nocy z pobudkami na karmienie.. w jej spojrzeniu był spokój i harmonia..dziecko błogo spało, a ona po prostu korzystała z chwili dla siebie, nie nasłuchując dźwięków z gondoli..

Z drugiej strony chodnika byłam ja, nerwowo potrząsając wózek, w którym od 15 minut mój syn płacze i jęczy bo zasypianie dla niego to największa kara.. w potarganych włosach, na biegu przykrytych pierwszą lepszą czapką, płaszczu na którym są ślady ulewania (gdy Szymon płacze za bardzo to wyciągam go z wózka i wtedy często coś na mnie zostawia), z podkrążonymi oczyma szklistymi od łez.. w kieszeni mając egzemplarz splątanych słuchawek z nadzieją, że będę mogła do kogoś zadzwonić podczas chwili przerwy.. ale nie, to nie dziś.. dziś Szymon płacze na tyle histerycznie, że pędem trzeba wracać do domu... Ostatnie spojrzenie w stronę dziewczyny z drugiego końca chodnika, przełknięcie śliny i jedno pytanie w głowie: dlaczego nie mogę być na jej miejscu? Choć raz chciałabym móc pójść ze swoim dzieckiem na taki spacer..

Czemu zawsze muszę mieć wyjątkowo pod górę..
I tak..wiem, jestem szczęściarą bo mam już swój cud ze soba.. cały i zdrowy.. ale tak po prostu po ludzku jest mi ciężko i przykro , że każdego dnia toczę walkę o przetrwanie, zamiast czerpać radość z macierzyństwa..



Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 23 lutego 2022, 22:47

Trochę mnie nie było.
Ciąża w rodzinie- już się prawie oswoiłam.. czasem tylko żal bierze. Ale sama z chęcią bylam ich 2x odwiedzić i czasem pisze i pytam o zdrowie, więc chyba jest ze mną ok. :)
W piątek na insulinę glukoze tsh i prolaktyne 💪
Jestem ta pie******* oazą spokoju na tym jeziorze (ah muszę się tego tekstu nauczyć na pamięć aby w sytuacjach krytycznych powtarzać go w kółko) ;)
A w poniedziałek do dr M.

Oby się Nam wszystkim udało😍

3dpt

To oczekiwanie jest najgorsze. Beta dopiero w poniedziałek, myślę że może w sobotę odważę się zrobić test, chociaż to będzie 5dpt to może jeszcze nic nie pokazać ,zwłaszcza że mam tylko Pinki...

W dniu transferu wieczorem dostałam biegunki, bolał mnie brzuch, ale wzięłam nospe i przeszło, mam dziwne przelewania w brzuchu, dziś już trochę się uspokoiły, ale te kilka dni to była masakra.. mam nieraz wrażenie, że coś się ze mnie wylewa i chodzę sprawdzać czy to czasem plamienie przed okresem się nie zaczyna... Mam fobię na tym punkcie. Cały czas mam wrażenie, że nie zbadałam się tak jak trzeba, nie zrobiłam kirów, ani histeroskopii... Że ten jeden jedyny kropek się nie przyjmie i zostaniemy z niczym. Obaw jest całe mnóstwo 😔

27+6

Tłusty czwartek a słodka mama musi sobie poradzić 😜 więc oponki serowe z piekarnika i pelnoziarniste faworki z pudrem z erytrolu czekają od wczoraj 😁

Jako, że dziś "dzień cukru", dostałam insulinę na noc. Hurra 😡😖 Zaczynam z 4j. W sumie dobrze, na czczo ciągle były 92,93 i tylko się stresowałam co zjeść na noc przed snem i kombinowałam (wypróbowałam rady typu ogórek kiszony, masło orzechowe, jajka, nic?) a tak będe mieć spokój. Najgorsze znów to podawanie. Mało się nie rozpłakałam na szkoleniu. Moja fobia igieł ma się świetnie 🤦‍♀️

Wczoraj podgląd małego, waży 1190 więc idealnie 😊

Niech będzie już maj 😜

Aaspyr Felietonistka 23 marca 2022, 11:26

Nie wiem jak to minęło, ale już 11 tydzień. Za 2h mam badanie USG 1 trymestru. Dostałam już wyniki pappa i wolne hcg. Pappa wyszło w miarę ok, bo 1.5MoM, natomiast wolne beta hcg wyszło tragicznie 3.4MoM.
Od wczoraj umieram ze strachu. Przepłakałam pół dnia, złapały mnie okropne mdłości, nie mogę się skupić na pracy. Żałuję teraz że nie zrobiłam nifty wcześniej, to bym przynajmniej już wiedziała. Nie umiem się nie martwić. 😣😣😣

lufcik22 Piękny sen...niech trwa 25 lutego 2022, 08:50

Na obecna chwile wszystko jest dobrze, wyjatkowo cierpliwie czekalam na kolejne usg i bylo warto ;) Jest zarodek, jest bijace serduszko, wszystko wyglada dobrze, ale Pan Doktor mi mowi, ze 'jestem stara' i dopiero spokojny bedzie po badaniach genetycznych. Myslalam, ze kaze mi zrobic sanco czy nifty, ale on uwaza, ze jemu jest potrzebne pappa nie tyle by sprawdzic ryzyka zespolu downa etc, co ponoc do wydolnosci lozyska, ryzyka hipotrofii etc.
A najdziwniejsze w tym jest teraz to, ze nie mam sily sie cieszyc, wczesniej narzekalam na znikome objawy ciazowe, a od paru dni jestem wrakiem czlowieka. Zlapalam przeziebienie a mdlosci nasilily sie niezonosnie a od paru dni doszly wymioty. Przejscie korytarzem w bloku to dla mnie udreka bo wszystkie zapachy mnie draznia, odrzuca mnie od kawy, mam napady glodu, ale to nie glod tylko chyba instynkt by zatrzymac mdlosci. Nie moge patrzec na herbate z imbirem. W pierwszej ciazy tez tak bylo, nie pamietam jak dlugo, ale tak bardzo chcialabym zeby juz byl 2 trymestr ;) Libido poziom minus 1000, energia to samo. O bieganiu nawet nie mam co myslec bo ledwo wchodze po schodach, moze zaczne jakies cwiczenia jak juz wroce do zywych...
Modle sie o to dziecko, dziekuje za moj cud i pozostaje mi czekac na lepsze dni.

Blossom Spełnić marzenia 25 lutego 2022, 11:40

Nadrabiam małe zaległości - jesteśmy już po wizycie u dr W. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, doktor zebrał pełny wywiad, dopytywał o wykonaną już diagnostykę. Stwierdził, że lubi wyzwania więc dostałam nowej energii do działania 🙂 Na kolejną wizytę mamy się zgłosić za dwa tygodnie z wynikami badań. Wtedy doktor będzie mógł powiedzieć więcej i przedstawić plan działania - na co bardzo liczę!
Dodatkowo w badaniu potwierdził owulację a więc ten cykl nie jest stracony jak początkowo myślałam - testy owulację coś mnie zawodziły i nie miałam typowych objawów. Nie sądzę, że akurat będzie to szczęśliwy cykl, bo po tylu latach nie liczę na "naturalny cud", ale mimo wszystko dobrze wiedzieć że z cyklami wszystko ok 🙂

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)