29 marzec, naszą pierwsza wizyta u nowego lekarza. Mamy już większą część badań. U mnie i u Męża wyszły np. grzyby i bakterie, więc postanowiliśmy dopytać, czy nie możnaby było zacząć tego leczyć już. I się udało. Dziś odbyła się konsultacja. Dostaliśmy leki. Ja dodatkowo mam jeszcze zrobić przeciwciała na mononukleozę i boreliozę.
Pani powiedziała, że jest dobre myśli. Powiedziała też, że mamy dużo do zrobienia, co mnie nie zdolowalo ale w jakiś sposób się cieszę. W końcu wychodzimy z narracji, że wszystko u nas w porządku.
Może faktycznie jak to wyprostujemy to pojawi sie ciaza?

Z jednej strony chciałabym być w ciąży a z drugiej mam wrażenie że już sie przyzwyczailam do naszego życia i wizja ciąży wydaje się tak bardzo odległa..

A życie płynie i niesie nowe rzeczy, gdzie nigdy bym nie przypuszczała, że przydażą się właśnie mnie.. ciężko mi 😔 ale i to minie, tylko potrzeba czasu..

1 dc (37 cykl starań)
Dostałam @ dwa dni wcześniej.
Od razu zadzwoniłam do męża. Oboje czujemy rozczarowanie.
Po zakończonym @ będziemy próbować dalej.
Czekam na 22 maja (wtedy mamy pierwszą wizytę w klinice). Mam cichą nadzieję, że nie będzie potrzebna, bo do tego czasu będę już w ciąży.

Mamy 6 zarodkow 🥳

- 27 oocytow pobranych
- 18 oocytow dojrzałych
- 6 oocytow zamrożonych
- 12 oocytow zapłodnionych

Zarodki 👶🏻:
- 6 zarodkow zdegenerowanych
- 6 zarodkow zamrożonych

5 doba:
❄️4AA
❄️4AB
❄️3AB
❄️3AB

6 doba:
❄️4BB
❄️4BB

Teraz czekam na nowy cykl i startujemy z transferem na cyklu sztucznym 🥳❤️❤️

6+5

Odpukać - brak plamień, krwawienia i mocnego bólu. Wszystko w normie, chociaż ewidentnie sterowanie moim życiem przejął ten Mały Kropek. Wczoraj było ładne słońce więc i plan na spacer, na bazarek, na zrobienie przeglądu w ksiażkach i w szafie. Ale nie, Kropek zdecydował, że leżymy, mamy mdłości i migrenę od 11:00 do 17:00 :-) Dzisiaj za to dzień mocy. Aż mam wyrzuty sumienia czy nie przecholowałam - wysprzątałam łazienkę, umyłam okno, przesgregowałam książki i odłożyłam, te któcyh trzeba się pozbyć bo jestem maniaczką a dzień się jeszcze nie skończył. Dziś też naprawdę ładnie jem: jajko sadzone z grzanką z 1/2 awokado, kapusta kiszona (tak, teraz śniadania zaczynam od kapusty kiszonej), teraz owsianka bezglutenowa z kakao, malinami, orzechami włoskimi, borówkami, kiwi, kanapeczka z sałatą i polędwicą i kilka plasterków kiełbasy. Wieczorem chyba jakaś zupka wjedzie. Obstawiam, że znowu barszcz :-)

Staram się wyłączyć myślenie i nadmierne analizowanie. Co jest do mnie tak bardzo niepodobne. Robiłam przecież tabelki ze staystykami i wyliczałam szanse na liczbę komórek, Zarodków czy powodzenie transferu w procentach. Teraz aż mnie to wewnętrznie jakoś drażni... Nie chcę już czytać o słowie na "p", zamartwiać się co może pójść nie tak, jakie to wielkie ryzyko, że mamy 37 i 38 lat (to piszę w kontekście jednej dyskusji z forum). No jest ryzyko, ale u dalekich znajomych właśnie 17 latka urodziła dziecko z ZD. Jak to mówi mój lekarz, teraz dzieje się samo i nie mamy już wpływu na większość rzeczy. Ja ogrom swojej pracy wykonałam przez te wszystkie lata naprawdę focusując się na zdrowiu i przygotowaniu do tej ciąży. Wyniki krwi mam idealne, wagę (tuż przed ciążą bo teraz jeszcze nie sprawdzałam :-) miałam idealną, w głowie w miarę poukładane. To straszenie wiekiem nie jest bezpodstawne, ale jest też statysyką. Jako 37 l osoba sprawna, zawsze szczupła, nigdy nie paląca, wysportowana mam mniejsze szanse na zdrową ciąże niż 34 latka z nadwagą i nałogami? Bo to magiczna granica 35 l przekroczona? No nie sądzę.
Badania prenatalne zarówno Pappa jak i genetyczne nieinwazyjne oczywiście będziemy robić.

A teraz wracam sprzątać, bo jutro wpadają Teściowie i muszę zatrzeć ślady ciąży z mieszkania ;) Chociaż Teściowa i tak obstawiam coś wywęszy :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2023, 14:08

Sheelie Moje życie 20 lutego 2023, 22:47

Cieszę się że na nowo poznaje moje ciało,po poronieniu całkowicie objawów owulacyjnych nie miałam . Ustały i wiedziałam że coś jest na rzeczy .
Teraz czuję pracę jajników bardzo mocno ☺️☺️

Może nie pozytyw ale już wkrótce owulka 😊😊
https://zapodaj.net/ae6b4e0abc2b2.jpg.html

https://zapodaj.net/a8735039027cf.jpg.html
https://zapodaj.net/1cdd00222ce8c.jpg.html

Owulka już mnie dopadła 😊😊
https://zapodaj.net/037320ffa579a.jpg.html
https://zapodaj.net/0f5347ddb4570.jpg.html

Trzymam kciuki aby pykło , z moim Mężem przytulanki są od niedzieli tak wiec intensywnie do tego kubek menstruacyjny 😄

Ale wiecie że olej z wiesiołka robi swoje ?
Masakra! Mam tak mokro w majtach jak nigdy , a do przedwczoraj go brałam 😇😇 tak więc polecam ☺️


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2023, 23:13

Mamy infekcje znowu a ostatnio smierdzialo mi, że córka ma taki apetyt już ostatnio zauważyłam zwiekszony apetyt = w najbliższych dniach choroba. Zadzwoniłam z cudowna wiadomoscią, że musze iśc na l4 bo dziecko mam chore oczywiście entuzjam u oracodawcy jak nie wiem i pytanie co robie ostatnio wybiralam mój zalegly urlop ale jesli mysli że bede jechała z nowego to chyba sie myli urlop to urlop a nie chprobowe poza tym pracowaca z tego co sie prientuje nie placi za moja nie obecność tylko Zeus. Plan jest taki że wol3 ja terqz zostawic niż jakby mi miała znowu zachorowac na 2 tyg zresztą wczoraj dostałam upomnienie w żłobku, że ma kaszel. Mam taka nadzije że tych infekcji bedzie coraz mniej

Zosis Pamiętnik starań Zosi 22 lutego 2023, 10:59

9 dc, 1 dzień do HSG
Dzisiaj zadzwoniła Pani ze szpitala potwierdzić jutrzejsze HSG. Jak usłyszałam, że mam ze sobą zabrać kapcie i koszulkę to aż mnie dreszcz przeszedł...😬 Niby wiedziałam, że będą przyjmować mnie na oddział, ale jednak jak usłyszałam to głośno... Ehh... Stres jest.

Dzisiaj już żałuję, że nie kazałam Mężowi wziąć wolnego i jechać ze mną. Proponował, to powiedziałam, żeby nie przesadzał, że wystarczy jak mnie zawiezie i odbierze. Teraz sobie myślę, że fajnie byłoby, jakby był jednak obok, ale za późno... Wyrwać się na chwilę jako taksówka, to się wyrwie z pracy, ale wolnego już nie dostanie...

Trzymajcie, proszę , kciuki. 🤞🤞

No i szlag trafił plany...właśnie się dowiedziałam że od 6 marca zaczynam cykl radioterapii...to tyle z planów urlopu wychowawczego celem nauki😒 codziennie ponad godzinne dojazdy w jedną stronę do COI na pewno nie ułatwiają mi sprawy. Jedyny plus to to, że jeżeli jeszcze uda mi się wycofać urlop wychowawczy, to będę miała na marzec zwolnienie, więc chociaż 💰 wpadną 😏

No, ale co za bezczelna ironia losu 😠😡🤬 człowiek sobie pięknie wszystko poukładał, życie robi wielki BUUM 😭

Dzisiaj przejechałam przystanek, zgubiłam wejściówkę do metra, nie zauważyłam że autobus wjechał na pętlę i wszyscy wysiedli a ja zostałam zamknięta w autobusie😱 dobrze że kierowca był, ale najpierw się ze mnie sporo nazbijał zanim mi te cholerne drzwi otworzył 🤦🙈 no i przez całe ogólne zamieszanie nie mam szans dotrzeć dzisiaj na żadną mszę popielcową, bo mi się nie zgrywają terminy z odbiorem Małej z przedszkola, a mąż jak na złość dzisiaj dłużej w pracy. Beznadziejna ta środa 🙄

Sheelie Moje życie 9 marca 2023, 10:09

Cześć!

Pytanie mam ale inne niż zazwyczaj niezwiązane z płodnością czy też lekarzem, ktoś pracował zdalnie przez internet ? Chce sobie dorobić do mojej pensji.. bo to jałmużna w postaci nawet nie najniższej krajowej , a na olx było ogłoszenie odpisywanie wiadomości i napisałam do chłopaka który się tym zajmuje, odpisał mi dość szczegółowo ale chciałabym od kogoś innego też się dowiedzieć czy się opłaca?

Diagnozuje się, bo bol kręgosłupa nie daje mi spokoju. Nie wspomnę, ze w pracy uznali, ze wymyślam, ale najlepiej właśnie odrazu podejrzewać, ze ktoś udaje… Wyszła mi bolerioza… jutro mam wizytę i będę wiedzieć co dalej… pozytywne mam igM… także kłody pod nogi a jak… patrząc tak inaczej na to, to lepiej teraz poki nie jestem jescze w ciązy.. oby przeleczyc i potem już żebyśmy mogli działać.. niezależnie od tego mam ćwiczenia od fizjoterapeuty. Musze działać i zadbać o siebie żeby coś tez dalej moc robić.

Edit- mam antybiotyk na 4 tygodnie…


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2023, 14:21

Aleksarna Drugie szanse i pierwsze razy. 22 lutego 2023, 14:52

Dobra. Niby jestem dużą dziewczynką, mam za sobą jeden poród i powinnam wiedzieć, że zajść w ciążę, to nie jest tak hop siup. A jednak czuję lekkie ukłucie zawodu, kiedy czwarty cykl zaczyna się okresem.
Myślałam, że jak zacznę łykać ten kwas foliowy to pyknie jakoś łatwiej i o - załatwione, ale nie. Co prawda od czasu łykania kwasu mam jakieś takie boleśniejsze te miesiączki i bardziej odczuwalne, ale fajnie by było, jakby ich nie było, wiadomo.

Zamówiłam mleczko pszczele, bo się naczytałam o jego cudownych właściwościach i dziś zadzwonię do mojego ginekologa na „przegląd”. Niech sprawdzi czy wszystko okej, czy nie mam żadnej endometriozy, nadżerki i innych takich, a z czym borykają się kobiety.

Moje Serce też zaczęło suplementować jod, kwas i robi odbloka na testosteron. W przyszłym miesiącu pójdzie zbadać sobie spermę.

Jak z początku było to takie „będzie, co będzie” to teraz projekt Dziecko rusza już całkiem na serio.

Update:
Dzwoniłam do ginekologa. Ma pełny kalendarz, jedzie na urlop, więc zapisał mnie na 6.03.
Teoretycznie, wg OvuFriends 5.03 mam mieć owulację, więc wygląda na to, że ten cykl na bank nie pyknie, bo nie będziemy mogli się kochać przynajmniej dwa dni przed wizytą.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2023, 18:32

Dzisiaj juz jestem 100% z powrotem soba. Czyli się nie lamie i nie zamartwiam, wierze w Kropka i uruchomiłam pozytywne myślenie. Ale przez te ostatnie dni, do poniedziałku 20 lutego byłam w takim miejscu, w którym nigdy więcej nie chce byc. Nikomu tego nie życzę, tego strachu, tych emocji, tej rozpaczy…

Plamienia od soboty jak reka odjal - odpukac. Mam nadzieje ze dziad krwiak sie oproznil i da Nam juz spokoj. Brzuch tez mnie rzadziej pobolewa, chociaz dzisiaj wieczorem musialam wziac No-spe.
W planach w sumie od lat bylo przemeblowanie sypialni - duza szafa bo mamy taka 120 cm i nie wiem jak zyjemy 🙈, czesto wsrod szmat, wieksze lozko bo tez mamy za male 140 cm (jestesmy raczej szczupli ale nie drobinki - Maz ma 192 cm, ja 170) nowe stoliki nocne upatrzone dawno temu. To sie teraz w ramach relaksu dla glowy tym zajme.
Nastepne USG mam 3 marca 💗

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 października 2023, 12:13

Giga opoznienie u gina wiec pisze dalej. Powoli mysle o porodzie i staram sie wykombinowac wszystko tak, by miec zaplanowana cesarke. Nie chce powtorki tego co przeszlam 5 lat temu. Juz wiem z czym to sie je i dziekuje bardzo. Rozwazam nawet porod w prywatnej klinice (koszt ekhm ponad 10tys pln) ale kasa nie gra dla mnie roli w tej sytuacji. Nie zebym byla rokefelerem ale strasznie zalezy mi na szybkim rozwiazaniu sprawy i uniknieciu komplikacji, jakie mialam po urodzeniu mojego starszaka. Wlasnie, starszak… niby dobrze nastawiony ale jest on dzieckiem wysoko wrazliwym i moim priorytetem jest zapewnienie mu „ciaglosci”, zeby jak najmniej odczul zmiany w domu zwiazane z pojawieniem sie braciszka.

Hejka.
Jestem tu...hmm...od czerwca?
Powoli odkrywałam funkcje i zalety aplikacji, przeglądałam różne wpisy, pamiętniki, ale przyświecała mi myśl: jestem tu tylko na chwilę, na pewno zaraz się uda.
Ale mijają miesiące....więc postanowiłam w końcu dać się poznać.
Mój organizm mnie oszukuje, co miesiąc...mam regularne miesiączki, śluz płodny pojawia się co miesiąc, WIĘKSZOŚĆ hormonów w normie. Większość...no właśnie...na początku starań dowiedziałam się, że wystarczy brać kwas foliowy, witaminę d, starać się co 2-3 dni, nie stresować się i dać sobie rok...
Mam do siebie pretensję, że od razu nie zasugerowałam powtórki prolaktyny....od razu byłaby jasność i może dziś byłabym w innej sytuacji...
Po pierwszym cyklu starań, gdy zobaczyłam biel na teście dowiedziałam się, że w bliskiej rodzinie męża pojawi się nowy człowieczek...zabolało, ale jednocześnie cieszyłam się...
Taki chaotyczny wpis...wczoraj dowiedziałam się, że prawdopodobnie mam PCOS....czego nie powiedział mi żaden lekarz, który mi robił usg
W ostatnich latach, miesiącach....i pomimo "przyzwoitego " śluzu i endometrium nie widać pęcherzyka....
Od wczoraj czuje się inną osobą, rozpadam się.
Wiem, że to nie wyrok i można coś z tym zrobić, ale dziś...rozpadam się....

Zosis Pamiętnik starań Zosi 24 lutego 2023, 06:26

11 dc
Ja to mam jednak pecha...
W ten piątkowy ranek witam się z Wami ze... Szpitala! Taaa... Do HSG wczoraj nie doszło, bo zepsuł się im aparat, ale zdążyli mnie przed tym nafaszerować lekami. Więc tak sobie miałam poleżeć chwilę i spadać do domu. Nowy termin w sumie niedługo, bo w kolrjnyn cyklu - 23.03. I jak już tak miałam spadać do domu, w sensie ruszyłam się z tego wyra i przeszłam hmm 20m, to się zaczęło - zawroty głowy, wymioty, generalnie nieciekawie... Okazało się, że mój organizm źle zareagował na leki przeciwbólowe - tramal. Każda próba wstania kończyła się wymiotami. A że mi nie przechodziło to zostałam na noc... Także ten... Brak słów. Dziś już na szczęście chyba jest dobrze. W sensie jestem w stanie chodzić bez nudności. Boli mnie głowa, ale to chyba ze zmęczenia i wczorajszego niejedzenia, bo przecież nie dałam rady. Czekam na jakiegoś Doktorka, wypis i CHCĘ DO DOMU. 🙏 Bo tak to chyba działa? Nie mogę wstać, powiedzieć, że się wyspałam, dobrze się czuję i wyjść?


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2023, 06:39

Rysunek Bąbolady:

Smutna rodzina: wesoły Tata, smutna Malinka, wesoła mama.

Jutro wizyta u psychologa.

Transfer jutro o 12:30. Łudziłam się, że potrafię mieć dystans, ale stresuję się. Czy Kropek przetrwa rozmrażanie najbardziej. Poza tym, na miksie estrofem, progesteron, accofil (wczoraj wzięłam), prograf, czuję się fatalnie. Nie ogarniam. Chce mi się spać, głowa zaćmiona. Nie wiem co ze sobą zrobić.. spać, trening, spacer? Zwykle w poniedziałki chodziłam na siłkę. Dzisiaj odpuszczam. Nie mam siły, poza tym chyba lepiej coś rozluźniającego.

JK Co przyniesie los 19 lutego 2023, 23:02

Dziś wieczorem sobie posiedziałam na pamiętnikami dziewczyn. To jest lepsze niż niejedna książka i jakie uczące. Fajnie, że znalazło się takie grono w tym sztucznym świecie, które się lepiej rozumie. Wcale nie jest łatwo na żywo poznać inne kobitki chcące zostać mamami. Kiedyś śmiałam się trochę przez łzy, że wokół mnie same wiatropylne - sąsiadka w 2. ciążę zaszła z zaskoczenia i jak to sama powiedziała ,,nie wiem jakim cudem", fryzjerka moja to samo i zorientowała się w 2. miesiącu. Jeszcze była zła, bo nie planowali dziecka. A ja sobie siedziałam wtedy i słuchałam tego z takim ha-ha wtf, losie, drwisz ze mnie i wszystkich dziewczyn takich jak ja (wtedy nie znałam ovu).

W nadchodzącym tygodniu idę do nowego gina z polecenia. Ciekawe, co mnie tam zastanie. Mam nadzieję, że jakoś mnie uniesie ta wizyta i poczuję się zaopiekowana, że przejrzy dokładnie moje badania (w końcu nie ma ich wiele), że powie coś sensownego. Mam szalone sny. Nie żeby to była jakaś nowość w moim życiu. Wręcz zupełna norma, tylko bywają okresy bardziej lub mniej obfite w sny. Teraz jest ten czas, gdy przeżywam tam drugie życie, jakby równoległe. Są bardzo realistyczne, mocne, bazujące na mojej podświadomości. Lubię je, nawet jeśli są mroczne. Zawsze mam wrażenie, że to jakaś kolejna lekcja dla mnie. Tak jakbym nocą odrabiała doświadczenie, którego nie zdobyłam za dnia. Zastanawiam się jak to jest nie mieć snów, po prostu budzić się i ostatnie co pamiętać to jak się kładło spać - rzadko tak mam. Wprawdzie dzisiaj w nocy nie odpoczęłam za mocno, bo miałam dwa naprawdę mocne sny. Jednego już nie pamiętam, ale wzbudził we mnie strach, drugi pokazał mi, że coś we mnie się zmieniło i uspokoiło, że jestem silna.

Ostatnio uczę się odpuszczać, mówić stop, gdy czuję, że coś źle na mnie wpływa i mnie przerasta. Głównie to są komendy do samej siebie np. odłóż to, nie myśl o tym, co ma być to będzie, nie musisz teraz tego rozpracować. W różnych tematach ćwiczę te komendy, nie skupiam się tylko na staraniach. Cieszy mnie moja wzrastająca uważność, pokora i spokój. Czasami chciałabym się nimi podzielić z innymi, którym widzę jak jest bez tego ciężko. Niestety, to jest nie do przeskoczenia - nie mogę tego dać, jeśli ktoś nie chce tego otrzymać.

Ciekawi mnie też obserwacja siebie w obliczu czytania pamiętników. Na początku dość mocno mnie to uderzyło ile trudów przechodzi wiele z dziewczyn. Moja wewnętrzna chmurka zbłękitniała na maksa, skumulowała wszystkie smutne historie, przeżywała je, roztoczyła wizję tego samego nade mną samą i pozwoliła mi runąć w dół, pogrążając się w smutkach, czarnych wizjach, strachu przed tym, co przede mną. Ten strach jednak zmobilizował mnie do pewnych działań jak wizyty. Potem trochę ta chmurka się rozchmurzyła, zobaczyła, że są historie ze szczęśliwym zakończeniem i zgarnęła do siebie trochę promyków słońca. Teraz jestem w fazie gdzieś jakby w nicości, czuję spokój pewnego rodzaju, czuję się obserwatorem, czasem jakbym zwalniała tempo życia, żeby zastanowić się, co sądzę o sytuacji, w której aktualnie jestem. Uczę się nie puszczać moich nerwów samopas po wielkiej polanie, tylko najpierw schłodzić je trochę letnią wodą. Może to po prostu jakoś z wiekiem przychodzi? Chociaż patrząc po mojej rodzinie, nie mogę tego powiedzieć.

Cieszę się z tańców, są dla mnie bardzo ważne. Nie chodzi tylko o warsztat, o to że ćwiczę mózg, że daje mi to wyrzuty satysfakcji, szczęścia. Na takich zwykłych zdawałoby się aktywnościach jak taniec czuję jakbym sprawdzała się na innych gruntach. Czasem patrzę na inne dziewczyny, słyszę co mówią w szatni i czuję, że też tam kiedyś byłam, ale już mi od tego miejsca daleko. Czasem patrzę na swoje reakcje i widzę, że zrobiłam postęp tu i tam. Nie krytykuję się, nie jestem zła na siebie czy innych, że mi coś nie wychodzi. Akceptuję to, że coś mi nie idzie i staram się tyle, ile mogę danego dnia.

12 sc, 18dc
Pierwszy wpis był wynikiem ataku smutku, desperacji, załamania. Dziś już nie mam takich "odchyłów".
Dziwna sprawa. Wczoraj ostatni dzień śluzu płodnego, Dziś już temperatura w górę. Nie mam pojęcia jak to działa w przypadku cylku bez owulacji, ale z tego co wiem to w takim przypadku nie powinno być zmian temperatury....czy to możliwe, że 15 dc nie widać było pęcherzyka, a jednak coś tam się zadziało.
Tak wiele pytań....
Uspokoiłam się.
Trzeba robić swoje <3 .
Robić badania, brać witaminy.
Dbać o miłość. W końcu nowe życie to najpiękniejszy owoc miłości...
Dobrego poranka! :)

Wracam, tym razem w lepszym nastroju i pełna nadziei 🍀

Mamy wstępny plan działania.

Czekamy na wyniki badań Dzidziusia - powinny być najpóźniej w połowie marca. Zlecone zostały badania genetyczne, histopatologiczne i immunohistochemiczne - cena powala (2,5 tys.), ale od nich będzie zależało całe nasze dalsze leczenie. W międzyczasie muszę wykonać cytologię i posiew krwi miesiączkowej. Mogę mieć w macicy niewyleczony stan zapalny po zrostach. Chciałyśmy to zbadać przy okazji najbliższego okresu, ale wtedy zaszłam w ciążę. Potem te dziwne krwawienia i znacznie podwyższone leukocyty we krwi i w moczu..
Musimy też przebadać męża, zlecone zostały:
- ANA, aTPO, aTG
- przeciwciała przeciwplemnikowe
- kalprotektyna.
W temacie tych badań jestem akurat zielona, ale z tego co zrozumiałam, w nasieniu męża może być coś, na co mój układ immunologiczny reaguje agresywnie i broni się przed ciążą.

Fizycznie i psychicznie z dnia na dzień czuję się lepiej. Wiadomo, czasami bywają słabsze momenty, ale akceptuję to.
Krwawiłam/plamiłam prawie równe dwa tygodnie. Chyba zbliża mi się owulacja, ale oczywiście się nie staramy. Wracam jednak do glucophage i duphastonu, żeby powolutku wyregulować organizm.

To wszystko to jeden wielki proces. Od rozpaczy, złości, do pogodzenia się z sytuacją. Staram się zaakceptować, że nie mam wpływu na przeszłość, ale za to mogę podjąć walkę i zmienić to, co przede mną. Jak wszystko będzie dobrze, chcielibyśmy wrócić w kwietniu do starań po rodzeństwo dla naszego Aniołka 🤍

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)