Jeszcze 80 dni do kolejnych starań?

Dziś to już moja tempka przesadziła. Mierzyłam jak zwykle o 6 rano i miałam 36,05. Zawsze miałam niskie, ale to już przesada. Wykres leci w dół jak głupi. Jestem przeziębiona, to myślałam, że tempka będzie wyższa. Boli mnie gardło, mam zawalony nos, ciężką głowę i czuję, że "coś mnie bierze". Ale tempka niziutka. Leczę się domowymi sposobami, biorę Theraflu, tabletki na gardło, witaminę C, tran.
Tak się zastanawiam jak ja wytrwam do marca... Na razie czekam na Święta, wczoraj wzięłam się ostro za sprzątanie kuchni, wysprzątałam dokładnie szafki wewnątrz. W okresie Świątecznie-Noworocznym mam dwa tygodnie wolnego (biorąc 6 dni urlopu), więc odpocznę, poczytam... Ale jak wytrwać ten długi styczeń, zimny luty...

misiaa Niech spełni sie marzenie... 11 grudnia 2013, 12:44

Abyś mogła cieszyć się ciążą, oprócz zapłodnienia (do którego potrzebna jest zdrowa komórka jajowa i odpowiedniej jakości nasienie) musi jeszcze dojść do zagnieżdżenia zapłodnionej komórki jajowej w macicy. Aby komórka jajowa była w stanie zagnieździć się w macicy (niestety wiele ciąż kończy się właśnie na tym etapie) potrzebna jest prawidłowa grubość błony śluzowej macicy (endometrium). W okresie okołoowulacyjnym endometrium powinno mieć około 10 mm (pomiędzy 8-13 mm). Jeśli zatem obserwujesz swój cykl u lekarza ginekologa, zapytaj o grubość endometrium. Na poprawę endometrium dobrze działa min. fasola, brązowy ryż, soczewica, pestki dyni i słonecznika, seler, buraki oraz suszone śliwki.

Ale mi ten tydzień szybko mija... Za tydzień o tej porze będę już w Polsce i w drodze do domku :):) I tak cały pobyt to przypuszczam, że będzie jedną wielką gonitwą... Mój mąż postanowił zabrać się za sypialnię w naszym mieszkanku (póki co wszędzie są tylko gołe ściany). Nie mam jeszcze żadnych prezentów, ale postanowiłam, że postawię na książki i ubranka...jeżeli chodzi o dzieci. W zeszłym roku to aż mi głowa pękała od wymyślania co komu kupić i żeby dostosować to do jego wieku. Od kilku dni pobolewa mnie dół brzucha i pleców. W piątek powinna przyjść @, więc to pewnie jej zapowiedź. Mój mąż z robienia kroków, przechodzi do marszu :) Uznał, że chce mieć dwójkę dzieci i to rok po roku. Jeszcze 3 dni temu wszystko odwleka, a wczoraj tak się rozpędził :)

Ita Projekt Junior (napro) 11 grudnia 2013, 09:31

Nie mogę się czasem nadziwić swoim przemyśleniom.
Bezdyskusyjnie pragniemy dziecka, staramy się o nie, modlimy się o nie.
Tylko pojawiła się taka wątpliwość... odkąd wiem jak boli niemożność posiadania dziecka i oglądanie wszystkich ciężarnych koleżanek nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrobić moim starającym się znajomym takie świństwo i zajść w ciążę.

Kuzynka P. poroniła w 6 tygodniu ciąży. Jak przy świątecznym stole mogłabym ją dobić?
Koleżanka z pracy P. stara się ponad dwa lata i to na nią spadłyby moje obowiązki gdybym poszła na macierzyński. Czy to fair, żeby zachodzić przed nią skoro stara się dłużej?

Wyższy poziom empatii w stosunku do tych którzy odczuwają tą samą niemożność co ja.
A może da się jakoś zajść w ciążę i nie ranić przy tym bliskich? nie dawać im rad, które ja muszę teraz wysłuchiwać np. "my wyluzowaliśmy i od razu w drugim cyklu się udało", "koniecznie wyjdźcie, wszystkie nasze dzieci spłodziliśmy na wakacjach", nie dopytywać się ciągle tylko o bezpłodność (tak jakbym nie miała pracy i pasji, o których można porozmawiać), nie patrzeć z taką litością.

Moni& Zaczelismy starania 11 grudnia 2013, 09:57

Jeszcze godzina i ide do lekarza z wynikami bety. Stresuje sie jak cholera. Wiem, że nie powinnam ale to jest silniejsze ode mnie. Juz nie wiem, co mam ze sobą zrobic, wysprzatałam juz mieszkanie i czekam... Jestem dzis tak poirytowana wszystkim, nerwowa, niespokojna, mam nadzieje ze po wizycie ze mnie wszystko zleci. A wczoraj płacz płacz płacz, w pracy koleżanki, moge powiedziec nawet przyjaciółki dowiedziały sie o mojej prawdopodobnej ciązy i mieszane uczucia, ucieszyły sie ale i smutek bo do pracy nie bede juz mogła chodzic gdy ciąża bedzie wykryta.... Dzis tez mi sie ryczec chce nie wiem czemu:( Mam nadzieje ze sie nie porycze w najmniej odpowiednim momencie. No chyba ze ze szczescia :P

KotkaPsotka Kocie staranka 11 grudnia 2013, 10:19

Wczoraj powiedzialam lubemu, ze chetnie poczekalabym jeszcze z miesiac albo dwa ze staraniami. Zreszta on sam mi to tez wczesniej proponowal. Mam fajna prace, trafilo mi sie jak slepej kurze ziarno, dostalam zadanie znacznie powyzej moich kwalifikacji i moge sie tutaj rozwijac- taka okazja moze mi sie juz nigdy nie trafic. W przyszlym miesiacu mam nadzieje wejsc juz do swojego laboratorium i zaczac tam prace. Chcialabym chociaz z miesiac tam poproacowac, cokolwiek zrobic, zdobyc praktyczne doswiadczenie. W ciazy wstep do laboratorium jest zabroniony, no moze pare rzeczy moglabym robic z komorkami ale napewno nei w labie chemicznym. Dlatego nie moge byc w ciazy jesli chce sie czegos nauczyc w mojej pracy.

Temperatura dalej minimalnie wyższa. Nie chce sobie robić nadziei zwłaszcza, że mąż znowu w delegacje jedzie... Na szczęście tylko na 3-4 dni. Tylko jeśli to faktycznie jest ovulka, to... to chyba najgorszy moment na jego wyjazd :(

U mojej babci dziś w nocy była malutka .... miała sen na jawie była taka malutka jak wtedy gdy ją babcia widziała w szpitalu ...w śnie babcia ją przewijała i ubierała szykowała ją do wózka malutka się uśmiechała do niej...czyżby sen proroczy? oby....bo mnie co 2 dzień śnią się maluszki i kobiety w ciąży ale wiadomo skoro w ciąż o tym myślę....

_Cleo_ w koncu doroslam:) 11 grudnia 2013, 20:12

Wariactwo to za malo powiedziane. Nie spałam do2 w głowie tylko jedno. Jestem vzy nie jestem w ciazy? Rano wstałam bez problemu kibelek siku i ... Dupa. Jakis cien cienia. I załamka. Pol dnia myślenie i szukanie gdzie zrobią mi bete, znow dupa bo nigdzie. Powrot do domu. Test - kreseczki2 ta druga wyraźniejsza ni wczoraj, jutro urodziny R rano Robie ten test z apteki. Jak pokaże sie pręgowany to go zakokardkuje i nim obudzę R. Prosze niech to trwa;)

Właśnie kupiłam prezencik dla mojego Małża kochanego :D jestem mega hepppii ale mój portwel już mniej ;p Będzie miał Miś niespodziewajkę, bo myśli, że dostanie tylko wycieczkę do Zakopca a tu żonka mu jeszcze kupiła coś o czym marzył :D
W ogóle od wczoraj chodzę caaaała w chmurach i z bananem na buzi :) już się nie mogę doczekać tych świąt, pierwsze z moim Małżem Kochanym :*

po wizycie u lekarza... witaj torbielu lewego jajnika.
jak się nie wchłonie to będą kroić, dostałam duphaston2•1 przez 5 DNI jak brzuch nie przestanie bolec to szpital

Pinka92 Czekając na cud 11 grudnia 2013, 15:37

Otóż, dni płodne się skończyły. Teraz czas czekać na efekty starań. Miejmy nadzieję, że coś się uda.
Obymśmy się w końcu doczekali Naszego upragnionego maleństwa :*

Ścięłam dziś włosy!!!!
Asymetria góra;) tył króciutki przód dluższy jeden od drugiego, jest chyba ok, ciekawe co mąż na to i kupiłam 2 mega sexi sukieneczki :D

Jej tyle się wydarzyło. Aż nie wiem od czego zacząć. :)
9 tc trwa narazie nie ma żadnych zmian, mdłości i zaparcia dalej dają mi w kość ale zniosę wszystko bo mam dla kogo :)
Mój instynkt macierzyński chyba przybiera na sile, jestem zakochana w moim brzuchu. Nie mogę się doczekać lipca tak bardzo chcę, żeby maluchy były już ze mną :)
Kocham N, kocham siebie jakaś miłość ogromna mnie ogarnia :D <3

Pierwszy komplet badań krwi mam już za sobą. Dziś odebrałam wyniki.
Morfologia, Mocz b.ogólne, WR, Antygen HBS, Glikemia, Grupa krwi, Odczyn Coombsa, Toxo IgG, Toxo IgM, P.ciała anty HIV w surowicy krwi... uff... trochę tego było!
Niepokoi mnie tylko wynik Toxo IgM - "wątpliwy" :/

Umówiłam się już też na pierwsze USG w ciąży na 03.01. To będzie najbardziej stresujący dzień w moim życiu, żeby tylko wszystko było dobrze, żeby było zdrowe.
Zastanawiam się tez nad badaniami genetycznymi. Moja Pani doktor mi je odradza. Ponoć miała dwie pacjentki, u których testy wyszły dodatnie. Więc ogromny stres, kolejne badania, a dzieciaczki były zdrowe. Powiedziała też jednak, że jak mam się stresować to oczywiście mogę jej zrobić. Chyba najpierw zobaczę co wyjdzie na USG.
Ten mój niepokój związany jest też ze studiami, które skończyłam. Uczyłam się o tylu chorobach, o których wcześniej nawet nie miałam pojęcia... :/

To teraz trochę z przyjemniejszych rzeczy. :)
Nie wytrzymałam do świąt! Powiedziałam, mojej rodzince o ciąży. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi, było mi tak miło :) :)
Dowiedziałam się też małej ciekawostki! : )
Otóż moja pra pra pra babcia urodziła bliźniaczki.
Więc jeżeli okaże się, że u mnie też będą bliźniaki, to musiało minąć aż 5 pokoleń niesamowite! :)

kamyk08 Miłość, nadzieja, wiara... 11 grudnia 2013, 16:50

Wczoraj minął 4 miesiąc od zabiegu łyżeczkowania...i wczoraj dostałam miesiączkę, w miesięcznicę utraty Dzidziołka znowu krwawię fizycznie i psychicznie. W marcu, być może nawet w swoje 30 urodziny, które obchodzę 8 marca, zostałabym szczęśliwą mamą,niestety nie jest mi to dane:(-zawsze chciałam,by "trzydziecha" obchodzona przeze mnie była wyjątkowa, to miał być najpiękniejszy prezent od męża- na porodówce...miał być,ale nie będzie!
Teraz zastanawia mnie to, czy mój organizm już się zregenerował po tych trzech ingerencjach, no bo przecież jajowody są drożne, stwierdzono to po pierwszej laparoskopii, w czasie drugiej dokonali kauteryzacji jajnika prawego, zaleczono endometriozę...po utracie dziecka mam już kolejny 4 regularny cykl, bardziej obfite krwawienie, sama nie wiem,czy to dobrze,czy źle...jak długo jeszcze???

kamyk08 Miłość, nadzieja, wiara... 11 grudnia 2013, 16:50

Wczoraj minął 4 miesiąc od zabiegu łyżeczkowania...i wczoraj dostałam miesiączkę, w miesięcznicę utraty Dzidziołka znowu krwawię fizycznie i psychicznie. W marcu, być może nawet w swoje 30 urodziny, które obchodzę 8 marca, zostałabym szczęśliwą mamą,niestety nie jest mi to dane:(-zawsze chciałam,by "trzydziecha" obchodzona przeze mnie była wyjątkowa, to miał być najpiękniejszy prezent od męża- na porodówce...miał być,ale nie będzie!
Teraz zastanawia mnie to, czy mój organizm już się zregenerował po tych trzech ingerencjach, no bo przecież jajowody są drożne, stwierdzono to po pierwszej laparoskopii, w czasie drugiej dokonali kauteryzacji jajnika prawego, zaleczono endometriozę...po utracie dziecka mam już kolejny 4 regularny cykl, bardziej obfite krwawienie, sama nie wiem,czy to dobrze,czy źle...jak długo jeszcze???

kamyk08 Miłość, nadzieja, wiara... 11 grudnia 2013, 16:50

Wczoraj minął 4 miesiąc od zabiegu łyżeczkowania...i wczoraj dostałam miesiączkę, w miesięcznicę utraty Dzidziołka znowu krwawię fizycznie i psychicznie. W marcu, być może nawet w swoje 30 urodziny, które obchodzę 8 marca, zostałabym szczęśliwą mamą,niestety nie jest mi to dane:(-zawsze chciałam,by "trzydziecha" obchodzona przeze mnie była wyjątkowa, to miał być najpiękniejszy prezent od męża- na porodówce...miał być,ale nie będzie!
Teraz zastanawia mnie to, czy mój organizm już się zregenerował po tych trzech ingerencjach, no bo przecież jajowody są drożne, stwierdzono to po pierwszej laparoskopii, w czasie drugiej dokonali kauteryzacji jajnika prawego, zaleczono endometriozę...po utracie dziecka mam już kolejny 4 regularny cykl, bardziej obfite krwawienie, sama nie wiem,czy to dobrze,czy źle...jak długo jeszcze???

kamyk08 Miłość, nadzieja, wiara... 11 grudnia 2013, 16:50

Wczoraj minął 4 miesiąc od zabiegu łyżeczkowania...i wczoraj dostałam miesiączkę, w miesięcznicę utraty Dzidziołka znowu krwawię fizycznie i psychicznie. W marcu, być może nawet w swoje 30 urodziny, które obchodzę 8 marca, zostałabym szczęśliwą mamą,niestety nie jest mi to dane:(-zawsze chciałam,by "trzydziecha" obchodzona przeze mnie była wyjątkowa, to miał być najpiękniejszy prezent od męża- na porodówce...miał być,ale nie będzie!
Teraz zastanawia mnie to, czy mój organizm już się zregenerował po tych trzech ingerencjach, no bo przecież jajowody są drożne, stwierdzono to po pierwszej laparoskopii, w czasie drugiej dokonali kauteryzacji jajnika prawego, zaleczono endometriozę...po utracie dziecka mam już kolejny 4 regularny cykl, bardziej obfite krwawienie, sama nie wiem,czy to dobrze,czy źle...jak długo jeszcze???

no i jestem, parę ostatnich dni w skrócie... 6.12 test i jedna kreseczka, niedziela i jest cień-> beta 5-> w poniedziałek ból brzucha i @, we wtorek beta 1... nie wiem co to było, nie będę się skupiać. Zaczęłam nowy cykl, pierwszy z 1 z przodu :). TSH spadło do 1,39, więc nie jest już przeszkodą. Jak mówi mój TŻ Hashimoto dostało bęcki :). Jestem wykończona od 10 dni jestem bez przerwy w pracy i muszę wytrwać jeszcze dwa. Trzymajcie kciuki :)

Ewunia A czas ucieka.. 11 grudnia 2013, 18:33

Zbliża się @. Boli mnie brzuch, jestem nerwowa. Uświadomiłam sobie właśnie, że wszystkie większe kłótnie z mężem mają miejsce na kilka dni przed @. Naprawdę! Raz w miesiącu pokłócimy się porządnie i starcza na kolejne 4 tygodnie ;) Na ten miesiąc wyczerpaliśmy już limit:) I poszło jak zwykle o błahostkę - wkurzyłam się o to, że mąż zamiast położyć się ze mną spać, to chciał jeszcze chwilę posiedzieć przy komputerze. No i ja się obraziłam. I to tak, że odezwałam się do niego dopiero następnego dnia wieczorem. Ale ja uparta jestem!

Do mojego M. chyba dopiero teraz tak na serio dociera, że najprawdopodobniej nie będzie miał biologicznych dzieci.. Chodzi ostatnio smutny i podłamany.. Staram się go wspierać i ciągle mu tłumaczę, że nawet gdybym przed ślubem wiedziała, że nie będzie mógł zostać ojcem to i tak zostałabym jego żoną. Gdzie ja bym znalazła lepszego męża?!!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)