Klaudia93 starania po stracie córeczki 17 grudnia 2013, 13:17

Boże!!! Ale jestem zła!! Kto mu kurwa dał prawo do wykonywania zawodu !!! Co za kretyn.. Powiedzial mi to co kiedyś że jestem za gruba na dzieci, nie da mi skierowania na badania bo sobie.coś uroilam.. Czemu ja głupia nie poszlam do.swojego gina.. Jedno co wiem to chyba cykl do dupy bo nie było pecherzykow albo owu się przesunęło dlatego nie mogę zajść bo po ,,owulacji,, mało <3 było niee muszę iść do swojego lekarza

Bączek Pojaw się w końcu Ktosiu.... 17 grudnia 2013, 13:19

TSH - 1,26 :) Więc w tym miesiącu możemy zacząć realne starania :) Chociaż czas owulacji wypada między świętami a nowym rokiem, który spędzamy u rodziny - więc warunki nie są wymarzone - ale jakoś będziemy sobie musieli radzić :D

Czyli teraz już wiem o co prosić Mikołaja! :)))

Kasiula09 Jedno marzenie, jeden cel.... 20 lutego 2014, 15:46

Wczoraj robiłam bete wynik 690,8 wiec chyba jest ok wychodzi coś koło 3 tygodnia od ovulacji to by sie zgadzało. Jutro powtórzę mam nadzieje ze bedzie przyrastać i bedzie wszystko w porządku. A do jutra póki co troche stresu niestety

Ech no i jesteśmy już w BKK. Już tylko problem za ciężkich walizek, wywalania i prze aranżowania bagażu, ale mamy na to jeszcze prawie cały jutrzejszy dzień, bo wylot dopiero pojutrze rano.

Mam od ponad tygodnia mam mega apetyt. Nie mam wagi ani miarki, ale czuję jak z dni na dzień robię się błyskawicznie większa i cięższa. Lustro nie zachęca.

Forma też gorsza. Coś co parę dni temu nie sprawiało mi problemu jest już trudne. Do tego ludzie ustępują mi miejsca w metrze i autobusie!

Trzeci trymestr chyba będzie ciężki :/

Ok zrobiłam listę programów i filmów dokumentalnych, związanych z ciążą, porodem i opieką nad maluchem, które chcę obejrzeć. Oczywiście pewnie coś dopiszę, coś usunę. Literatury jeszcze nie gromadziłam. Zacznę od łatwiej przyswajalnej papki - pełnej kolorów i retuszowanych obrazków. Potrzebuję chyba teraz takiej landrynkowości.

Tak, powolne gromadzenie wiedzy i nabywanie kompetencji choć złudne i jeszcze absolutnie szczątkowe dość mocno mnie uspokajają :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2013, 10:03

Powracam do żywych... Przestałam istnieć pomiędzy godz. 10.00 (14.12) a 11.00 (17.12).

Sb godz.10.00 - mój ginek nie znajduje pęcherzyka, który miał przecież we wtorek już 3,5mm...
Wyrok - albo wkrótce poronienie, albo ciąża pozamaciczna... Każe przyjść z betą we wt.
Wychodzę z gabinetu i czuję, że rozpadam się na milion kawałków... Drugie poronienie w ciągu jednego roku? Dlaczego??? Na szczęście mam w weekend warsztaty, muszę mechanicznie zająć mózg czymś innym. To dobrze, dzięki temu chodzę, funkcjonuję.
Godz. 17.10 pytam Boga dlaczego, płaczę, śpię, budzę się, płaczę, pytam...

Pn godz. 7.45 - idę po L4. Nie mogę wydusić z siebie jednego sensownego zdania. Wykrztuszam jedynie pomiędzy szlochami, że właśnie tracę dziecko, że we wt mam wizytę u ginekologa, że nie jestem w stanie funkcjonować normalnie w społeczeństwie. Internistka bez słowa daje mi zwolnienie.
Godz. 19.40 - pakuję torbę do szpitala. Znowu nie mam dużych podpasek. Wkładam duże podkładki higieniczne z poprzedniego pobytu w marcu... A myślałam, że nigdy się nie przydadzą...

Wt godz. 7.30 - DZIEŃ SĄDU OSTATECZNEGO. Rano pobranie krwi na betę. Właściwie sama nie wiem co wolałabym zobaczyć. Spadek oznaczałby poronienie, a wzrost - paniczny lęk, że to jednak ciąża pozamaciczna, a ja mam jeden jajowód. Nie, nawet nie chcę o tym myśleć... Beta duża - 23316... Jestem na czczo, bo może trzeba będzie natychmiast jechać do szpitala.

Godz. 10.30 - ginek na USG patrzy z niedowierzaniem, a tam ... 3 obiekty. Pyta czy nie brałam clo, mówię, że nie ... Ale ja też widzę wyraźnie trzy obiekty. Ginek wzywa posiłki czyli kolegę, co by też popatrzył, bo cuda jakieś ogłaszają. Posiłki stwierdzają uroczyście, że na pewno jest pęcherzyk z pięknym ciałkiem żółtkowym 1.26cm. Obiekt nr dwa to krwiak, a nr trzy może też być krwiakiem, ale może pęcherzykiem ...
Nie słyszę reszty, dla mnie najistotniejsze - JEST PĘCHERZYK, JEST CIAŁKO ŻÓŁTKOWE :D

Godz. 11.00 - Wracam do żywych ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2013, 14:04

Mam wyniki tsh i są świetne :) .... tsh spadło z 32.6 w 3 tygodnie na 5.29 a ft4 jest w normie :) ostatnio było 8.5 przy normach 10.3-24.4 i teraz jest 14.7 ....STRASZNIE SIĘ CIESZĘ <3 <3 <3

dunia1287 Będzie co ma być. 17 grudnia 2013, 15:31

Psychicznie już wysiadam...

No i z ostatniego cyklu nic nie wyszło ale trudno, żeby wyszło skoro Pan musiał jechać do rodziców. Eh

Ale może to i dobrze ostatnie 2 tyg to była jakaś masakra i dla malucha nie byłaby wskazana..pełno pyłu, kurzu, smród farb..zmęczenie do granic możliwości

Wzięliśmy dwa tygodnie urlopu, żeby odświeżyć nowo zakupione mieszkanie i się przeprowadzić.. Decyzja robimy wszystko sami..
Po odebraniu kluczy okazało się, że podłoga skatowana więc trzeba cyklinować (wzięliśmy fachowca), ściany jakby ktoś do wiadra z tłuszczem i kurzem wrzucił granat błeeee
W trakcie mycia ścian okazało się, że niezły remont się szykuje..o nieeeee..
Pierwszy dzień poobklejaliśmy podłogi ..zeszło się cały dzień! A zakwasy .. maskara
Następny dzień – trzeba wstać a nie możemy nawet ręką ruszyć … no nic damy radę pomyliśmy ściany sufity trzeba czekać aż wyschnie
Kolejne dni gruntowanie ubytków i szpachlowanie..polerowanie.. sufit odpadł grrr.gif znowu gruntowanie szpachlowanie trzeba czekać aż wyschnie..polerka jedziemy z malowaniem….
Sufit odpadł …ooo nie znowu.. i od nowa grunto……itd.
Malujemy? Łup….. 3 raz w tym samym miejscu furiat.gif mojego męża myślałam, że szlag trafi..
panic.gif dlaczego nam się to dzieje..
Wzięłam szpachle zachlastałam jak leci mówię jak się teraz nie przyjmie to malujemy jak jest
O dziwo poszło..malowanie... i tak zleciały dni niestety z tygodnia zrobiły się prawie dwa tyg a gdzie przeprowadzka pakowanie sprzątanie..
wszystko mnie bolało każdy mm ciała
W piątek pakowanko..mój mąż się załamał.. że nie zdążymy, że nie wie od czego zacząć że może przełóżmy na za tydzień 21.12 coooooooooooooo? A w życiu mówię pakuj po kolei auto zamówione koledzy do pomocy też najważniejsze, żeby zawieźć te ciężkie wielkie rzeczy resztę można osobówką.. no i poszło… w sobotę załadowaliśmy na pake kartony , wory walizki torby wypełniły sypialnie
Oooooooo mamo.. a gdzie co jest .. nie poopisywane..
Nie wiem skąd tyle we mnie siły chyba wizja spędzenia kolejnego tygodnia w tamtym mieszkaniu mnie napędzała..
W poniedziałek przyjechały meble do sypialni ale nie ma jak ich tam wstawić bo najpierw trzeba graty rozpakować.. więc stoi sobie ogromny materac w przedpokoju..
Na starym została szafa do przewiezienia (najpierw trzeba ją rozkręcić) ale to za tydzień..
Przydałby się jeszcze jeden tydz urlopu na odpoczynek, bo słaniam się na nogach.. nie sądziłam, że można zasypiać na stojąco.. 494403jwlj4n1k11.gif

Nareszcie na nowym.. jak zniknie ten pierdolnik będzie bajkowo.. 47b20s0.gif
Do świąt chcę się ogarnąć z rozpakowaniem.. bo 24,25 będzie owulka i zamierzam zdziałać nowego mieszkańca na nowym materacu w nowym domu
Nowe życie … myślę, że Bóg tak chciał ..wszystko w swoim czasie, po kolei
Gdzieś tam jest zapisany nasz los i co ma być to będzie. Wierzę mocno, że teraz będzie już tylko lepiej, że skończy się ten stres, nerwy. Zmiana otoczenia, cisza i spokój.
Czekam na ten 529991tnggftgujd.jpg

zaczynam spoglądam na wykres w gatki co tam się dzieje.. czekam z testem owu ... mam nadzieję, że tym razem wstrzelimy się w termin i że będzie okazja do <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2013, 15:41

Pinka92 Czekając na cud 17 grudnia 2013, 16:50

No więc dziś zrobiłam test, z nadzieją że może może coś się uda i...
Niestety :( Wynik negatywny. Jedna różowa krecha. Czemu tylko jedna :(
Chyba rzeczywiście jak komuś zależy i się stara to nic z tego nie wychodzi ;/

niestety plamienie było chwilowe, okresu dalej brak ... po Sylwestrze wizyta u doktorka.

mysiulek Małymi kroczkami:) 17 grudnia 2013, 20:06

Dziewczyny Wy to potraficie postawić człowieka do pionu:)Dziękuję za wszystkie słowa otuchy:)
Dzisiaj wracając z pracy wstąpiłam do Kościoła...posiedziałam, poprowadziłam monolog i stwierdziłam, zresztą nie tylko ja, bo mój M też mi to potwierdził, że ostatnio jestem zamknięta w sobie, W OGÓLE się nie uśmiecham i jestem nieobecna...Wszystko wykonuję jak automat, bo tak trzeba i non stop myślę o jednym...i wiecie co, trzeba skupić się także na innych rzeczach, pasjach...Kiedyś chodziłam 4x w tygodniu na basen, na aerobik, byłam aktywna...i znowu zacznę, bo nie mogę siedzieć i liczyć, patrzeć na wykres lub stresować się ile jeszcze zostało do miesiączki...no więc mam MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY...a teraz póki co otworzyłam pyszny likier, upieczone ciasteczka do tego no i pewnie za niedługo znienawidzę wagę:)A poza tym zbliżają się Święta, dla mojego M będą to kolejne Święta bez mamy, trudny czas, muszę także o nim pomyśleć i go dopieścić:)
W tym lepszym nastroju nawet zapomniałam zadzwonić do mojego ginekologa, bo kazał mi się zgłosić w styczniu z badaniem krwi:)
Trzymajcie się cieplutko:)i mam nadzieję, że podczas tych Magicznych Dni żadna @ nikomu humoru nie popsuje i każda z nas wykorzysta ten fajny czas jak najlepiej:)

Zdecydowałam ...mam w dupie ZUS nie idę na żadną komisje nie ciągnę nadal L4 bo niby po co?????i tak kiedyś będę musiała tam wrócić więc poprosiłam dziś kierowniczkę żeby wystawiła mi urlop do 2 stycznia i wracam....jutro muszę jechać po zaświadczenie że jestem zdolna do pracy do mojej lekarki a w piątek na badania do zakładu pracy i sru....nie będę się tłumaczyć i poniżać przed urzendasami ..... a teraz idę się kąpać a potem spać i mam nadzieje że jutro temka odbiję a test w końcu pokaże 2 kreski ;) ..... Miłej nocki kochane moje <3

Odebralam dzis wyniki badan i nie podoba mi sie morfologia, az sie boje nawet co mi jest. Mam ujemne RBC i HCT gdzie nigdy tak nie mialam ;/

wbc 7.4
rbc -3.85
hgb 12.0
hct - 33.4
mcv 86.8
mch 31.2
mchc 35.9
plt 320

Poprzednio robilam we wrzesniu ubieglego roku i rbc i hct na plusie reszta praktycznie tak samo jak teraz. Czytalam troche i moze to byc anemia a nawet bialaczka co mnie przeraza. Nie wiem czy przez schudniecie 9kg w 6tyg moga sie tak obnizyc te dwa parametry? wiem, ze powinny byc na plusie.

Ogolnie w moczu mam tez krwinki czerwone pisze 0-1-0 świeża

Masakra, boje sie...

Asi Walczymy o tę ciążę... 18 grudnia 2013, 07:32

W piątek wyszłam ze szpitala . Dzisiaj mamy środę .Od tego czasu moim najlepszym kumplem jest łóżko ale stwierdzam ,że pomału zaczynam wariować.Dzisiaj to chociaż zapowiada się ,że mąż będzie w domu ale normalnie to koszmar.Wiem ,że być może cięzko w to uwierzyć bo sama nie wierze w swoje słowa ale już lepiej było w szpitalu.
Córcia jest od rana w szkole potem zajęcia dodatkowe więc wraca o 19:00 ,mąż walczy między pracą ,szkołą a moja mama i tak naprawdę też go nie ma .Wpada ,żeby przygotować mi coś do jedzenia. Siedzę więc cały dzień w domu ba w łóżku i nie mam nawet do kogo gęby otworzyć. Pociesza mnie fakt ,że niebawem wolne od szkoły i troszkę więcej będę miała moich w domku. No i muszę dotrwać do nowego roku . Potem zacznę się trochę podnosić .Ciąża będzie donoszona i właściwie będę mogła już rodzić. Zresztą mała na dzień 16.12 ważyła 2800 więc to już kawał dziecia :)
Pomału zaczynam łapać się na panice , mimo że do tej ciąży byłam przygotowana bardziej niż do pierwszej (chodzi o doświadczenia z pierwszego porodu ) mam wrażenie ,że wiele rzeczy wymyka mi się spod kontroli a ja właściwie na nic nie mam wpływu. Jestem zdana na to co dostanę. Póki co staram się myśleć pozytywnie choć w środku wszystko wali jak szalone...

I przyszła @. jedyne co mnie cieszy to to, że wrócił mój 28 dniowy cykl. Chyba powoli wracam do normalności. Obiecuję sobie, że tym razem zrobię wszystkie badania, zaraz po nowym roku. I wiadomość o braku ciąży aż tak nie boli, zdążyłam się psychicznie przygotować na nadejście tej zołzy. W tym cyklu musimy postarać się bardziej i intensywniej, i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze :)

Dzis wkroczyłam w II trymestrr:) Suuuper <3 Oby teraz juz było z górki i żeby było wszystko dobrze z moim bąbelkiem :)

Ja to mam jednak przeboje. W piątek byłam na wizycie u gina, wszystko dobrze maleństwo rośnie serduszko bije. A ja się dość dobrze czuję. Dostałam kolejne zwolnienie i tu zaczynają się moje przeboje. Zwolnienie zaniosłam do pracy i zostało wysłane do centrali firmy i dziś się dowiedziałam, że źle wpisano datę do kiedy jest i trzeba to poprawić. Kierowniczka niezbyt miła kazała mi to załatwić do jutra. Ja cała w nerwach a w przychodni mi mówią, że muszę przynieść to zwolnienie żeby je poprawić. Niby jak w ciągu jednego dnia jeśli zwolnienie jest w centrali w innym mieście. Dzwonie drugi raz do kierowniczki a ona nadal swoje, że mam załatwić sobie nowy druczek czy coś. Więc ja znów do przychodni i mówi mi miła Pani, że tak się po prostu nie da bo to druczek "ścisłego zarachowania" i muszę przynieść albo mogą do nich przysłać z firmy to moje zwolnienie i oni to poprawią i odeślą innej opcji nie ma. Wiec mając dość mojej kierowniczki zadzwoniłam bezpośrednio do firmy, wyjaśniłam sprawę i zwolnienie wyślą do przychodni. Mam nadzieję, że to załatwią i nie zaginie nigdzie po drodze. Tyle niepotrzebnych stresów przez jedno głupie zwolnienie a kierowniczka przeszła samą siebie, wszyscy w tej firmie niedoinformowani.

Wstawiłam do piekarnika makowca Świątecznego :) pachnie w całym mieszkaniu :) później robię 2 :), jutro 2 serniki , w piątek śledzie pod pierzynką i ryba po grecku a w sobotę sałatkę jarzynową :) .... w poniedziałek maraton po cmentarzach potem na badania okresowe do pracy a we wtorek od rana szykowanie wigilii :) bo w tym roku jest u Nas...Noooo jest tego troszkę .... na dodatek jutro jednak muszę jechać na tą pieprzoną komisje w ZUSIE bo tam dzwoniłam i mimo tego że wracam do pracy to muszę się stawić żenada!!!!!

Peonia Barwy mojego życia 18 grudnia 2013, 16:34

witam !!!

Małymi krokami zbliżają się święta . Nie lubię ich ,normalnie czuje smutek i żal.
20 grudnia 2011 poznałam mojego kropka .jednak kilka dni potem go straciłam .jak mam czuć magię Świąt gdy tracę kropka był to przełom 5 tygodnia .
w tym cyklu nie mierze tempki biore leki. nawet nie robie testow owu bo ich nie mam .

To nie tak mialo byc.. mialo byc wesolo, zapach ciast w naszym domu, cztery kochane raczki i nozki wierzgajace w nosidelkach, kwilenie dwojga slicznych niemowlat i Wigilia w cieplym nowym mieszkaniu z kolorowa choinka.. niestety tak nie bedzie..
Ale choinka jest :) specjalnie dla Nich, z kolorowymi zabaweczkami:) W nastepnym roku tez bedzie, nie wiem jeszcze jaka, wiem, ze bedzie inna..

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)