pysia88 Droga do szczęścia... 1 stycznia 2014, 17:01

Witamy Nowy Rok! Oby był to lepszy rok. Naprawdę nic więcej od niego nie oczekuję. Chcę, żeby był po prostu lepszy od poprzedniego. Sylwester minął jak każdy inny dzień. Nie nastawiałam się na niego, nie przeżywałam... Spędziliśmy go razem z mężem w naszym dwuosobowym gronie. Pierwszy raz sami. Może tego było nam trzeba;)

Dopadły mnie rozmyślania nie-ciążowe. Bo z spraw około-ciążowych, to właśnie mam okres i bardzo się z niego cieszę. A z tych nie-ciążowych, to z mężem jesteśmy na etapie zbierania na budowę własnego domu. Od ślubu, czyli od 4,5 roku mieszkamy z teściami. Nie jest mi źle, dobrze się z nimi dogaduję, jednak wiadomo, że człowiek chciałby mieć coś własnego. To zbieranie na własny dom jeszcze trochę potrwa, jednak nie spieszy nam się. Z tym, że mąż ma dwie siostry, jedna kupiła sobie mieszkanie i już się wyprowadziła, druga jeszcze studiuje, ale z tego co mówi, to nie ma zamiaru zostać w tym domu. Dom jest na wsi, a ona studiuje w mieście oddalonym od 40 km. My z mężem oboje też dojeżdżamy do pracy do tego miasta, ja 35 km, mąż 50 km. Jednak już nam to tak nie doskwiera, jak nie ma korków, to w 40-50 minut jestem po pracy w domu. Mamy dwa samochody, każdy swój, więc nie jest źle. Dom jest duży, mamy dla siebie osobne piętro, czyli trzy pokoje, kuchnię, łazienkę i schowek. Dookoła jest bardzo duży ogród. No i tak się zastanawiam, czy jest sens tego zbierania na dom. Pewnie z teściami i tak zostaniemy tylko my, a zostawiać ich w wielkim domu samych... Z drugiej jednak strony my byśmy mieszkali w domu, wkładali w niego pieniądze, a i tak nie byłby on nasz... Trzeba to przemyśleć. Trzeba mimo wszystko odkładać pieniądze, bo nie wiadomo na co się przydadzą, jak nie na dom, to na coś innego.

Psiaczek troszkę lepiej ;) ...na polecenie Pani dr przemywanie rywanolem i trybiotyk pomaga ;) ...całe szczęście!!!!!

No i bateryjka się wyczerpała. Żle sypiam nie mogę jeść. Kaszel już mnie wykańcza.

Dziś byłam na obiedzie u rodziny Kuby i małych zakupach, ale to koniec mojej kondycji. Rozchorowałam się na dobre. No i te wieczne mdłości i wieczorne wymioty. Zgłoszę to na kolejnej wizycie u lekarza bo mam już dość.

Jutro nie wychodzę z łóżka i mam nadzieję, że 2.01 uda mi się do lekarza dostać.

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 29 grudnia 2013, 00:01

Są takie dni w drugiej fazie cyklu, że wszystko jest na nie, wszystko widzę w czarnych barwach i podłapuję doła. Siedzę skwaszona od godziny i co chwilę zerkam na swój wykres naiwnie wierząc, że od patrzenia zaczaruję go. Ech.

Kuzynka, która jest w ciąży dziś biegała za łóżeczkiem i wózkiem dla dziecka. A mnie tak naszła refleksja, że gdyby ciąża z V cyklu utrzymała się, byłybyśmy mniej więcej na tym samym etapie, różnica jakiś 2-3 tygodni. Nie wpłynęło to na mnie dobrze i zaczęłam rozmyślać. Niestety znikąd ratunku - Mąż nie rozumie, od razu zgasił mnie jakimś typowym dla siebie tekstem, a potem nawet mnie zdrażnił jakąś głupotą, błahostką kompletnie niezwiązaną z tematem. I siedzę tak - smutna, zła, zmęczona, bezradna.

Ja już chyba naprawdę nie dam rady, nie wiem skąd mam brać wiarę, nadzieję. Ciężko mi, cholernie ciężko. Dlaczego to jest takie trudne?

Pinka92 Czekając na cud 29 grudnia 2013, 01:13

Wczoraj jakoś tak dziwnie pobolewał mnie brzuch.. już po okresie, więc kto wie, może coś tam rośnie :)

To byly piekne, rodzinne Swieta :)

Za kilka dni rozpocznie sie nowy, mam nadzieje ze lepszy rok i ze w koncu spelni sie Nasze marzenie.

Ciezko mi w to uwierzyc, ale moze... Mialam nic juz nie robic w tym kierunku, ale podwoch miesiacach bezczynnosci juz mnie nosi, zeby znow robic jakies badania... Wiem, ze w klinice nic mi juz nie zrobia ale czuje niedosyt, ciagle przychodzi mi do glowy ze cos zostalo przeoczone, meczy mnie ze nie chcieli mi zrobic monitoringu, ze nie sprawdzili nic w kierunku endometriozy....

Moze prywatnie?

Moze ktos by mi poradzil do jakiego lekarza isc z ta grzybica na jezyku, teraz od rodzinnego dostalam jakis specyfik robiony w aptece co znieczula jezyk no kurcze mnie to nie boli to ma mi zniknac tylko ;/ jaki lekarz by mi dal cos co by to zniknelo?

DaRiA12 To zaczynamy od początku :) 29 grudnia 2013, 08:59

Ciąża rozpoczęta 29 listopada 2013

dziś kolejny dzień ja codzień... moj M mówi że już fiksuję na temat ciąży. Ale co mam zrobić kiedy wszyscy zachodzą a ja nie. Odpoczywam dziś wyłączam się i zamierzam leniuchować calutki dzień a co! idę wypić kawkę. Miłego dzionka

Kolejny miesiąc, kolejna nadzieje... To dopiero czwarty raz a ja już mam serdecznie dość. Dziś znowu zaczełam myślec czy sie udało, i na każda taką wątpliwość mam negatywną odpowiedź, że pewnie nie. W mojej rodzinie nie ma problemu niepłodności więc dlaczego ja nie moge zajśc od razu? Czasem sobie myśle, że chęć zajście w ciaże przerodziłą sie u mnie w odsejse. Nie myśle tak cześto o dziecku tylko o byciu w ciąży. Całe życie ułozyłam sobie pod "zajście" i nic z tego nie wychodzi. Doła mam. I najgorsze to czekanie. Do piątku. Ale najdziwniejsze jest to, że zanim zaczełam starania to okres do mnei po prostu prZychodził i ja sie wkurzałam, bo znowu jest, i jest nieprzyjemnie, bo mokro, bo nieświerzo. Ale na ty sie kończyły obserwacje mojego cyklu. Teraz dużo sie zmieniło, jakiekolwiek inne objawy dają mi do myślenia. W każdym z nich dopatruje sie ciazy.

mysiulek Małymi kroczkami:) 29 grudnia 2013, 10:47

Po wczorajszym potwornym bólu brzucha dzisiaj w końcu ulga....w końcu też zapytałam M czy ma zamiar długo mieć "muchy w nosie" stwierdził, że zachowuje się dokładnie tak jak ja....Moje zachowanie no cóż, w ostatnim czasie było faktycznie nieznośnie, non stop nos zawieszony, nagminna płaczliwości ogólnie WIELKIE niezadowolenie z wszystkiego....No nie wspominając o tym, że przez "przyjaciela" grzyba sypialnia jest miejscem TYLKO i wyłącznie do spania. Nie wiem czy człowiek całkowicie zdurniał i mam FOCHA na wszystko przez to że się nie udaje...Znowu jestem sprowadzona na ziemię i wiem, że nie można nic planować,bo niestety nie my rozdajemy karty i dla każdego co innego jest przypisane, smutne,ale prawdziwe, na nic nie mamy wpływu....Dzisiaj nawet odpuszczam Kościół, ciągnie mnie, ale M nie ma ochoty pójść więc nie naciskam, w sumie grypsko jeszcze mnie męczy...Wstąpie sobie w tygodniu....póki co kolejny filmowy dzień:)
Dziewczyny życzę Wam lepszego nastroju niż ja mam....Ściskam mocno

katia123 Małe serduszko 29 grudnia 2013, 11:20

Ovu nic nie pokazuje. W tym miesiącu chyba nic z tego. Och...:(

aniulkab86 nadzieja w pani naprotechnolog 29 grudnia 2013, 12:51

Nadal odczuwam pieczenie, ale już jest lepiej najbardziej boli przy podcieraniu. Przed chwila wróciliśmy z kościoła, atmosfera na mszy wyjątkowa, w końcu dzisiaj święto Rodziny Bożej. Bardzo się wzruszyłam. Nawet kolędy o nowo narodzonym dzieciątku wywoływały u mnie łezki spływające po policzku. Ale wierze że nam się uda :)
Idę robić obiad, mężuś zażyczył sobie Tortille.

Dzisiaj coś na poprawę humoru.

Sytuacja w kościele. Dzisiaj.
Siedzimy z M w ławce. Obok nas usiadła kobieta z dziewczynką ok. 4 - letnią.
Ksiądz: Oto Baranek Boży...
Dziewczynka (dość donośnym głosem): Mamo, a Ty widzisz tego baranka?

Padłam :D

Wiecie moze ile razy powinna wzrosnac prolaktyna po obciazeniu, zeby mozna bylo uznac ja za dopuszczalna. W sumie nie skonsultowalam tego wyniku z zadnym lekarzem bo zapomniala a robilam w pazdzierniku. Musze odszukac ile to u mnie wzroslo.

Peonia Barwy mojego życia 29 grudnia 2013, 18:42

Świeta , świeta i po świętach . Bez śniegu z ciepłym powiewem wiatru .
Jak Wam mineły . U mnie w mairę okey . Owszem trochę łza poleciała w trakcie składania życzeń. Smutnawo mi było . Jednak co zrobić . Niedługo koniec roku a ja nie mam zbytnio planów .
Dziś zakupiłam knigę . Jest to ostatnia ksiażka z tego tematu .
3145951800_1388338466.jpeg

Jak Wam wiadomo (dla czytających mój pamiętnik),zażywam zestawik . Co moge powiedziec działa a jakże .normalnie śluz jest wyrażny i zalewa mnie jak nigdy . Normalnie tak jak powinno być.
9907439700_1388338636_thumb.jpg
Jakie najbliższe plany . W styczniu idę do pana gina z ostanim zastrzykiem Choragon odpowiednik Pregnylu .Aczkolwiek działam mało aż wstyd , jednak luz totalny . Jakby co mozę nie będę potrzebować tegpo zastrzyku . Póki co nic nie myślę .
21 stycznia mam testy alergiczne na wszystko a potem ostaro zmieniam w życiu wszystko. A moze Bozia da nam upragniona fasolkę . a jak nie to trudno . muszę dokupic trochę testów owulacyjnych .Jednak to na początku stycznia . Pozdrawiam .

Kolejny cykl który kończy się jak zwykle.... 3 stycznia czekam na @ a dziś już zaczęły się delikatne plamienia i ból brzucha.... Ja już nic nie rozumie... Gin mówił, że te plamienia to prawdopodobnie z niewydolności ciałka żóltego, przepisał na to duphaston i luteine które biorę już 5 cykl a plamienia jak sa tak sa... i do tego się wydłużyły ;( Kobietki czy któraś z was też tak ma?? Ja już nie mam sił :( może zmienić lekarza...

No i zgodnie z deklaracją cały dzień przeleżałam gapiąc się w sufit i przespałam :) Straszne marnotrawstwo czasu, ale czuję, że mi lepiej :) Nawet apetyt odzyskałam i podjadam cały dzień :)

Powoli mentalnie przygotowuję się do remontu pokoiku.
Wiecie co? Cieszę się, że wróciłam. Brakowało mi tam stymulacji, znajomych, kultury. Tu jakby bardziej jestem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2013, 20:47

Owulacji chyba nie było skoku temperatury brak , boli mnie jednak lewy jajnik , macica wysoko bardzo . Robiłam dziś test owulacyjny, ale wyszedł już negatywny . Zobaczymy jak jutro z tą temperaturą :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)