Wydaje mi się,m ze większość Kochanych staraczek uważa,ze powinnam szybciej zajść w kolejna ciąże bo już mam dwójkę dzieci. Moje najukochańsze Szkraby na świecie to dzieci z poprzedniego związku, mój M też chciałby mieć swojego małego potomka chodź kocha moje Maluchy strasznie mocno.
*
*
*
Wiecie, uważam,że to zły czas na dzidziusia. Za dużo stresów, za dużo pracy (niekończący sie tydzień od 2 tygodni). Rozwodzimy sie z żoncią od M, ustalamy ojcostwo jej dzieci ( wiecie nie rozumiem tego prawa w Polsce, mój M jest prawnie ojcem bliźniąt swoej żony, która to wyjechała w styczniu u.r. do pracy i wróciła w październiku z bliźniaczą ciażą. Dodam,że to ciaża 26 tygodniowa była. Musiało by minąć 300 dni od rozwodu a tak mamy dwie rozprawy na głowie , o zaprzeczeniu ojcostwa a potem rozwodowa ;( wysiadam nerwowo)...
*
Praca to istna męczarnia, pracuje w przemyśle ciężkim, na hali mam 6 stopni w porywach do 8 ( przy temp. na dworze dodatniej)dzis jest u mnie minus 10. Jutro muszę iść na 13 do pracy by coś naprawić, jezeli będzie tak zimno jak dzis to na hali przewiduje jakieś 3 stopnie góra 5. Istne niewolnictwo... Aaaa dostałam podwyzke ale nie wiem czy mam sie z czego cieszyć
*
*
Mamy jeszcze remont na głowie, dostałam z miasta mieszkanie (po 10 latach) do remontu, kapitalnego oczywiscie. Na wszystko papierki, pozwolenia i projekty. Każą wymienić okna ale żądają prośby z mojej strony ;/ i tak ze wszystkim.
*
*
Wszystko mnie drażni, dziś zrobiłam test owu wyszedł pozytywnie, miałam już nie robić ale M nalegał, przesunęła mu się kuracja z powodu przeziębienia. Teraz ćwiczymy codziennie pozycje i taktyki na najwłaściwsze położenie i ułatwienie chłopakom w podróży. Tylko ja nie wiem czy chcę, mam problemy z najstarszą córeczką, buntuje sie, niec chce sie uczyć. w przyszłym roku szkolnym będzie zmieniać szkołę i strasznię sie boje, ze sobie nie poradzi. Wojtuś też pójdzie do szkoły , pierwsza kalasa jako 6-cio latek bo urodził sie w marcu;( Te prawo i polityka sa do dupy!!!!!
Dziękuję Wam bardzo za gratulacje i miłe słowa 
Hmm... z tymi Bankami Komórek Macierzystych to nie takie piękne jak myślałam, np to:
http://www.sluzbazdrowia.com.pl/artykul.php?numer_wydania=3994&art=3
No i znowu cholerka nie wiem co robić. Prywatny, państwowy czy wcale się w to "nie bawić"?
Jakie macie zdanie na ten temat?

A przypomniałam sobie, że Kasia poleciła mi witaminy

Wiecie jak to jest z witaminami trudno określić ich skuteczność ale ponoć te mają jako jedne z nielicznych status leku a nie suplementu diety więc były jakoś badane.
Wczoraj byłam u znajomych na pizzy domowej - mniam! W końcu się najadłam i tylko problem ze zgagą miałam ale żadnych sensacji 
Waga dziś: 55.1kg - już coraz bardziej jestem pewna, że ta waga to po prosu jest zepsuta 
Zostało 70 dni do porodu.
- Kuba co zrobimy z naszymi ostatnimi 70 dniami?
- Ja jeszcze nie wiem, ale Ty pewnie będziesz leżeć i sapać.
Coś w tym niestety jest. Chodzenie z dnia na dzień sprawia mi większą trudność ze względu na oddychanie oraz bolący kręgosłup i biodra. Coraz chętniej, po prostu się kładę, a potem ciężko przewalam z boku na bok 
Na umówioną wizytę czekałam z obawą i niecierpliwością. Miałam nadzieję, że coś się w końcu wyjaśni ale zamiast się wyjaśnić jeszcze bardziej się skomplikowało. Pominę już fakt, że pani doktor miała "małe" opóźnienie bo rejestruje pacjentki co 10 minut, wyznając chyba zasadę ilość kosztem jakości. Gdy się w końcu doczekałam okazało się że oprócz pani doktor w gabinecie jest też pani położna. Nie znam się na tym i nie spotkałam się wcześniej z taką sytuacją, zawsze była tylko pani doktor, w sumie to nie wiem po co ta pani położna ale pomyślałam, że co dwie głowy to nie jedna więc powinnam się w końcu dowiedzieć co z moim stanem zdrowia. Gdy już opowiedziałam co mnie skłoniło do przyjścia, okazało się, że moja dotychczasowa dokumentacja nie bardzo ją interesowała, pobieżnie tylko spojrzała na kartę wypisu ze szpitala i wynik badania hist. Nawet nie chciała obejrzeć zdjęcia usg z 5 tyg. ciąży zapytała tylko czy był zarodek i to jej wystarczyło. A na moje wydrukowane wykresy z ovu spojrzała jednym okiem i skomentowała jedynie, że jedyne co z nich wiadomo to to że jest "bałagan". Nie zwróciła uwagi na krótką fl ani na długi na 45 dni cykl, żadne szczegóły ją nie interesowały. Przed badaniem stwierdziła, że nie będzie mi w stanie dużo powiedzieć bo powinnam przyjść w późniejszej fazie cyklu na ale że zobaczymy "co tam się dzieje". Przy badaniu usg stwierdziła, że zapomniałam zrobić siusiu i pęcherz zasłania macicę. Przerwała je twierdząc że mam iść zrobić pomimo moich zapewnień, że mi się nie chce bo dopiero co robiłam. Oczywiście pomimo 10 minutowego posiedzenia i maksymalnego skupienia nie zrobiłam , no bo niby z czego jak nic od ostatniego zrobienia nie piłam. Co oczywiście po wznowieniu badania nie umknęło pani doktor ale zdecydowała się jednak mnie zbadać do końca. I tak jajniki ok bez żadnych torbieli itp ale endometrium wielkości 1 mm !!!! że co? Według pani doktor od obfitej miesiączki i dlatego, że od zabiegu nie minęły jeszcze trzy pełne cykle więc może się jeszcze śluzówka nie odbudowała. Na koniec stwierdziła, że powinnam przyjść za ok 1,5 tygodnia gdy coś się ruszy ale, że jej nie ma bo wyjeżdża na ferie, dała mi ulotkę z ziołowym lekiem na wyregulowanie hormonów i kazała przyjść w następnym cyklu ok 15-17 dnia. Może nawet bym jednak po tym wszystkim poszła do niej ale nazwanie przez lekarza zabiegu łyżeczkowania po poronieniu skrobanką wbiło mnie w fotel i przekonało, że moja noga u niej już nie postanie. Tak więc po tej uroczej i kosztownej wizycie wiem jeszcze mniej niż wiedziałam. Teraz oprócz zrostów, które cały czas krążą mi po głowie doszło cienkie o ile w ogóle istniejące endo i co?? pęcherz moczowy spychający macicę na dół. Masakra jakaś
Do owej pani doktor poszłam z polecenia koleżanki, że niby taki fachowiec ale teraz wiem, że muszę wrócić do tej u której byłam po poronieniu. I tak też zrobię. Umówię się na wizytę w tych dniach co ovu wyznaczyło na płodne i pójdę ... jak do tego czasu nie oszaleje od tego ciągłego myślenia co oznacza to dziwne badanie u tego lekarza. Następnego dnia okazało się jeszcze, że ten cudowny lek to dwa razy droższa wersja Castagnusa ale dzięki wiedzy z ovu kupiłam lek za 21 zł a nie taki sam tylko za 44 zł.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2014, 13:05
Za oknem sypie śnieg i jest -8 stopni,mimo to nie narzekam. Bo w domu cieplutko:-)) Dostalam namiar na innego lekarza ginekologa od kolezanki. Postaram się w tym tyg umowic na wizyte. I na pewno mu powiem o mojej przebytej celiakii-jestem ciekawa co on na to powie. Nigdy nie chciałam isc do faceta a teraz jest mi to obojętne byle nam pomoze. Lub tez stwierdzi ze nie ma przeciw wskazan-co by mnie ucieszylo!
Pare dni temu odwiedzila mnie kolezanka która ma za sobą poronienie. Jak się okazało udało im się w pierwszym miesiącu prob-coz za szczęściarze!!! Teraz tez się zaczynają na nowo starac. A ja musze się przygotować na ten cios ze im się pewnie uda szybciej niż nam. Norma..Chocbym chciała się cieszyc życiem to nie potrefie,jeden czy dwa dni o tym nie mysleni znow od początku. Mysle ze dobrze ze zmieniam lekarke gdyż wiele złych rzeczy na jej temat uslyszalam. W glebi serca boje się ze się okaze ze ta celiakia wciąż we mnie tkwi i to jest nasz problem. A z drugiej strony nie chce sobie czegos wmawiać
( Jeśli chodzi o moje samopoczucie to robie się bardzo drazniaca i placzliwa-ale jak się poplacze to mi ulzy! Mam wielka nadzieje ze jak w końcu zajde w ciaze to znow nabiorę energii do zycia i będę się cieszyla każdym dniem. Wciąż czekam....!
Dziewczyny jestescie poprostu swietne , bardzo dziekuje za Wasze rady.
Wczoraj bylam zalamana cala sytuacja bo zamiast sie cieszyc z ciazy zaczelam sie martwic pieniedzmi i utrzymaniem.
Jestem pewna, ze hormony tez daly mi sie we znaki.
Nawet budzilam sie cala noc i czytalam informacje na temat prawa pracy i mojej sytuacji.
A dzis rano, otworzylam oczy i... jak reka odjal:)
Pierwsze co pomyslalam to to, ze sobie poradze, ze nie jestem sama i mam wsparcie i ze na pewno nie zrezygnuje ze swojego projektu z fotografia.
Przede wszystkim to nie jest fizyczna praca. Kiedys pracowalam jako stylistka z jedna pania fotograf, ktora byla w ciazy, zakonczylysmy wszystkie sesje na dwa tygodnie przed porodem.
Tak wiec pierwsze co teraz zrobie, to pojde do lekarza pracy ( nie wiem jak on sie nazywa w Polsce) ktory ma prawo mi dac zwolnienie az do urlopu macierzynskiego. Jest to kobieta, ktora zajmuje sie pracownikami naszej firmy i na dodatek bylam u niej na konsultacji gdy pierwszy raz w ciazy, czulam sie juz zle w mojej firmie i chcialam isc na zwolnienie. Wiec zna moja historie. A jak nie, to wymysle cos innego ale nie wroce do pracy, tym bardziej, ze moj szef dal mi do zrozumienia ze ma juz kogos na moje miejsce i nie ma juz wlasciwie miejsca dla mnie w firmie.
Najwazniejsze, ze dzis czuje sie duzo lepiej, musze sie przyznac, ze bardzo rzadko zdarzaja mi sie takie momenty paniki.
Bylismy dzis z M. w pieknym parku pospacerowac z naszym pieskiem. Park przepiekny, zielony, stare rzezby, drzewa, mgla... Wspanialy moment:)
witam kochane
juz jestem po wizycie...troche nam tam zeszło ale juz wiem co i jak...pani dr mowila, ze mamy bardzo duze szanse na zakwilifikowanie sie
teraz czekamy ok 3-4 tyg na odpowiedz, jesli firma farmaceutyczna zdazy dac odpowiedz to juz koło 20 lutego ruszamy ze stymulacja
powiem szczerze, ze to jest dobre
bo jesli zostana nam jakies zarodki to je mrozimy i mamy 12 miesiecy na ich wykorzystanie za darmo, a po tych 12 miesiacach juz normalnie płacimy, czyli jesli za 1 razem sie nie uda to mozemy w kolejnym cyklu znow podchodzic do transferu bez jakichkolwiek kosztow
oddałam troche krwi do badania, mocz tez, zrobiono mi usg i jest bardzo dobrze
zapłaciłam dzisiaj tylko za krew, nic wiecej cała reszta bedzie juz darmowa...
trzymajcie prosze za mnie kciuki zeby nas zakwalifikowali, a pozniej zeby juz pierwsza proba była udana 
Dzisiaj mija 4 dzień kiedy ovu pokazał, moje dni płodne. Z tym moim cyklem to też jest tak, że temperatura co innego, śluz co innego a testy owulacyjne co innego. Jestem totalnie zdezorientowana. Tak bardzo chciałabym żeby się udało, że placebo daje mi odczuć objawy ciąży... Nie mogę doczekać się aż minie 10 dni i zrobię test. Z drugiej jednak strony myślę sobie, że przecież tak od razu to nie zaskoczy i się boję, że będzie negatywny. Walczą we mnie same sprzeczne uczucia... Najlepsze jest kiedy inni mi mówią "Bez ciśnień, odpuść sobie, samo przyjdzie". Myślę sobie wtedy, że łatwo powiedzieć a z drugiej strony śmieję się sama z siebie bo kiedyś mówiłam tak samo 
Czekam na miesiączkę i zaczynamy kolejny cykl. Jutro powinna się zjawić. Trzymajcie kciuki żebym się dostała do ginekologa w terminie mojej owulacji bo bardzo bym chciała sprawdzić czy ona jest.Pozdrawiam i ściskam Was mocno:-* Jakie medykamenty dajecie mężczyzną na lepsze nasienie, coś czuję że mój kochany tez będzie musiał zacząć coś łykać
Czekam...
Dzisiaj @, jak w zegarku...28 dni, ideał, ech...Przez chwilę w poprzednim cyklu łudziłam się, że może się udało, miałam wielką nadzieję że jednak. Ale nie
Jestem na ovu już 3 cykl i troszkę pomalutku, powolutku fiksuję. Dziś zaczęliśmy oficjalnie 11 cykl starań. Są chwile gdy mnie to dobija, chyba najgorzej tuż przed @ gdy uświadamiam sobie, że znów się nie udało a jeszcze muszę czekać do @. Dzisiaj gdy przyjaciółka mnie nawiedziła byłam w pełni przygotowana i tylko parę łez się pojawiło. W tym wszystkim najgorsze jest, że NIBY wszystko jest z nami w porządku a jednak przez niemal rok nic się nie wydarzyło. Owszem parametry nasienia są w normie, bliżej dołu jednak, owszem cytologia, hormony i usg jest ok ale coś tam jakby polip? w jamie macicy. Gin nie jest pewny, w czwartek tuż po @ idę na kolejne usg sprawdzić co to, czy to w ogóle coś. Bo jeśli polip to przynajmniej bym wiedziała, że jest jakaś przyczyna, że coś można zrobić i medycyna nie jest bezsilna...Najgorsza zawsze jest ta idiopatyczność - czyli medycyna rozkłada ręce nad przyczynami tego i owego. Okropieństwo.
Ogólnie jestem na huśtawce, czasem ze mną lepiej, czasem gorzej. Trend jest jednak taki, że moje podejście się zmieniło. Gdy zaczynaliśmy starania jakoś nie bardzo wierzyłam w sukces, w to, że będę mamą, czułam że łatwo nie będzie, nie za 1 razem, to może za 3, a może za 5. Nie wyobrażałam sobie siebie w ciąży...Od kiedy jestem na ovu, mierzę temperaturę i zaklinam los na wszelkie sposoby zmieniłam to negatywne myślenie. Nie wiem czy mam silny charakter, porażki mnie raczej demotywują i nie czerpie z nich siły a jednak od kiedy tu jestem i co miesiąc odwiedza mnie stara, dobra, znajoma po chwili załamki myślę - co by tu zmienić, co zrobić żeby nie stracić nadziei i nie stać w miejscu. Plan na następny cykl daje mi nadzieję i siłę do pozytywnego myślenia.
Te 11 miesięcy na pewno sprawiły, że dojrzałam...do macierzyństwa ale też chyba ogólnie. Może po to właśnie tak jest, temu służą te miesiące oczekiwania. Może nie byliśmy przygotowani do tego? Człowiek uczy się cierpliwości i pokory wobec losu gdy z miesiąca na miesiąc boleśnie pozbywa się złudzeń i tak samo mozolnie miesiąc po miesiącu odradza się w nim ziarenko nadziei. Bo czym byśmy byli gdyby nie ona? To ONA odróżnia człowieka od reszty przyrody. Tylko człowiek jest w stanie patrzeć w przyszłość i czekać z nadzieją na odmianę losu...
Ale cóż, prawda jest taka, że gdyby to wszystko było takie proste nie pisałabym dziś tych słów....
nie mam siły już walczyć....leczenie w moim przypadku sprawia, ze jest jeszcze gorzej...nie widzę sensu pisania pamiętnika - jest tylko źle i źle, moje emocje powtarzają sie i jest tylko dół i dół...moje życie nie ma sensu, nic mnie nie cieszy, nic mi nie wychodzi, nie mam żadnej motywacji żeby funkcjonować..ciśnie mi sie do głowy wiele słów, ale szkoda o tym pisać - i tak nic to nie da...
Dobrze że mam wasz dziewczyny przynajmniej mam sie komu wypisać Pozdrawiam was a teraz ide sie zrelaksować 
a w poniedziałek pójdę do pracy i człowiekowi z głęboką depresją będę tłumaczyła, że warto żyć...żenada
3 dzień cyklu, a krwawienie jakby całkiem ustało. Od kilku już lat tak właśnie mam - lekkie plamienie zapowiadające okres, później umiarkowane krwawienie, czasami mocniejsze, a na 3 dzień jakby zakręcono kurek i przez kilka dni już tylko plamię. W tym cyklu wyraźnie mocniej bolał mnie brzuch, do tego bolała głowa. Zazwyczaj zaczyna mnie boleć pod koniec @, a teraz bolała już praktycznie na początku.
Dziś przy okazji wizyty w aptece zakupiłam Oeparol (olej z wiesiołka) i postanowiłam go brać. Naczytałam się o nim tyle dobrego, że nie tyle przemawia za nim poprawa śluzu (z którym nie miałam nigdy problemu), a jego zbawienny wpływ na cały organizm, a przede wszystkim poprawę odporności. Martwi mnie jednak częstotliwość jego przyjmowania, bo aż 3 razy dziennie i to po 2 tabletki. Mam nadzieję, że będę pamiętać. Oczywiście tylko do owulacji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2014, 23:41
9 tyg 4 dni!
Dzisiaj jest trzeci dzień gdzie dzieje się coś dziwnego... W czwartek myślałam, że nie spłukałam dobrze odzywki. Wczoraj pomyślałam, że przez ciąże jest jakaś dziwna reakcja z nowym szamponem. To dzisiaj umyłam włosy zwykłym szamponem. Umyłam je CZTERY razy. Zrobiłam makijaż i wysuszyłam... I co? Są TŁUSTE! Moje włosy są tłuste. U mnie się to nie zdarza, bo mam krótkie włosy, które myje codziennie rano. Teraz od razu po umyciu wyglądają jakbym użyła masła zamiast szamponu!
tego się nie spodziewałam...
Ranny ptaszek ze mnie , 7.40 a mi w niedzielny poranek nie chce sie spac.
Zamiast sluzu mam serek tak wiec zlapalam jakas infekcje 
Kazdy dzien sprawia ze robie sie bardziej sookojna ... we wtorek do pracy na noc i znowu nerwowka. Jak ja nie lube tego Centrum Alarmowego buuuu - ludzie w pracy (sami faceci) doprowadzaja mnie do szalu.
Trudno, robic trzeba , za cos wyprawke dla coruni musze zrobic 
Ciężki dzień a to jeszcze nie koniec... Nienawidzę swojej pracy! Tak bardzo jej nienawidzę!
Dzisiaj czuje sie pełna energi zaczynam sie cieszyc pracą tym że coś zmienia sie w moim życiu .Miałam dzisiaj znowu dziwny sen byłam na porodówce i urodziłam dziecko bez bólu bez żadnych komplikacji ale to tylko sen podchodze do niego z dystansem a i o duchach tez mi sie sniło to alkurat nie fajne no ale trudno nasza podświadomość róznie działa na nasze sny .Śnieg za oknem ja zabieram sie za sprzątanie mieszkania Pozdrowienia dla odwiedzajacych moje notatki
I dla Ciebie K@milk@ pomogła mi rozmowa z Toba bardzo 
Czekam
Nareszcie wolny dzień....mroźny jak cholera, ale ubierzemy się na cebulkę i na spacer....Muszę przewietrzyć głowę, bo znowu jakieś złe myśli chcą mnie dopaść...Wg zaleceń lekarza zrobiliśmy co kazał, reszta już nie zależy od nas...niestety....Póki co tydzień w pracy zapowiada się bardzo nerwowo i pracowicie więc nie będzie czasu na przemyślenia...Niestety później oczekiwanie na @...Obym nie myślała, nie zastanawiała się i obym nadal była taka spokojna jak do tej pory:)
Dzisiaj będzie totalnie luzacki dzień, poza spacerem nigdzie się nie ruszamy....totalne lenistwo.
Miłego dnia dziewczyny
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.