czasem chciałabym wiedzieć co mnie w życiu czeka bo jak nić miłego to po co czekać i sie łudzić żę będzie lepiej
O matko ile ja mam dzisiaj dobrej energi
takiej pozytywnej...mimo tego wszystkiego co sie ostatnio wydarzylo masakra chcialabym sie tak czuc jak w tej chwili przez cały czas 
To chyba przez to ze w koncu ze mnie stres zszedl... wszytko sie dobrze skonczylo na szczescie mama czuje sie dobrze chociaz pewnie jeszcze troche to potrwa zanim bedzie calkiem dobrze. Ale najwazniejsze ze do przodu
Po tym jak juz w koncu dostalam @ tez juz taka rozdrazniona nie jestem-dzisiaj caly dzien super mila dla meza az sie zdziwil 
Nowy cykl nowe staranka nowe nadzieje w tym miesiacu moje dni plodne wypadaja w walentynki chyba bardziej romantycznego dnia na poczecie dzidzi nie mozna sobie wymazyc?
Poczytalam Pamietniki... Tyle w nich przykrych doswiadczen, a jednoczesnie tyle wiary I sily! Tylko Kobieta jest zdolna do takich rzeczy, Bog doskonale nas wyposazyl!
Podziwiam Was, Dziewczyny. Wsxystkie I kazda z osobna... W takim towarzystwie po prostu trzeba zajsc w ciaze! Czego Wam zycze I sobie tez:)
Moja Polowa wrocila dzis chora z pracy... Ach, szpital bedzie w domu. Oby tylko Niunia sie od niego nie zarazila, o sobie nie wspomne... Ostatnio mialam przeboje z chorymi zatokami, wymeczylo wystarczajaco...
Tak wiec zdeowia zycze, wszystkim 
dziś przeczytałam, że rodziny "małodzietne" to rodziny patologiczne i swoją patologią wpływają patologicznie na społeczeństwo...jak łatwo wrzucić wszystkich do jednego wora, jak łatwo strzelać z największych dział...
wracam z moim patologicznym łonem do pracy w samotności...dobrze, ze niepłodność nie jest zaraźliwa...
noooo i weekend mmmmmmmmmm uwielbiam ten moment...moja córunia dziś mocno spi i daje mamie trochę polezec dluzej. kochany maluszek. no w sumie to już nie maluszek tylko prawie moja kolezanka. ma już prawie 6 lat a ja pamiętam jak wczoraj jak ja urodziłam przynieśli mi male zawiniątko które wogole nie plakalo tylko spokojnie na mnie patrzylo swoimi dużymi błękitnymi oczkami i tak już jej zostało ma duże błękitne oczka i jest calkiem podobna do taty. nic nie ma ze mnie oprócz tego ze jest mala kobietka (tak twierdzi) 
jak co sobote dis wielkie sprztanie...pieczenie ciasta dla ciasteczkowych potworkow i wiyta u cioci mojego meza (strasznie jej nie cierpie ale czego nie robi się dla milosci swojego zycia prawda? no coz jakos to wytrzymam. zycze wam moje slonca wspanialej soboty
caluski 
p.s. na zdjęciu profilowym moja coreczka
sliczna prawda?
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2014, 08:01
Dzień zaczął się pozytywnie
Młody wyskoczył z łóżka dopiero o 8:40. Takie wyspane oczy na mnie patrzą i ten uśmiech z rana 
Na całe szczęście katar przechodzi. Zaczynam oddychać na powrót przez nos
Wczoraj myślałam że padnę kichałam jak głupia
Ale herbatka z miodem i cytryną pomaga.
Dzisiaj mam troche spraw do załatwienia więc czas wyskoczyc z łóżka 
Dzisiaj ostatni dzień brania clo, ogólnie nie przytyłam a nawet schudłam 2 kg
piersi większe kolejny pozytyw tylko zaczęły mnie bolec no w sumie tylko jedna. W poniedziałek wizyta u ginekologa już nie mogę sie doczekać czy Wogole będę miała jakiś pęcherzyk 
I wczoraj nici z
. Wróciłam z pracy grubooooo o północy
Prawie przed pierwszą było, albo i dalej jak kładłam się spać, mąż otworzył oko (zaspany) , kazałam mu iść dalej spać bo już późno ( z wielkim żalem wiedząc że test owulacyjny był pozytywny
) Rano mąż wstawał o 4 (czyli za dłuższą chwilę po moim powrocie) więc ja też wstałam z nadzieją na
faktycznie spróbowaliśmy coś zadziałać, ale niestety bez finiszu, w pewnym momencie nie było w tym już nic przyjemnego.
(zmęczenie, a może myśl że musi sprostać zadaniu) , czyli nawet nie mogę zaznaczyć
bo wytrysku nie było. No i znowu było mi przykro....on tylko zapytał czy jak wróci z pracy to spróbujemy, co miałam powiedzieć że nie....????? Poczekamy do wieczora, może będzie lepiej. Tyle tylko że dziś test owulacyjny wyszedł mi dzisiaj inny tzn. jedna kreska (druga) jest bledsza, mimo że dwie są widoczne.
śluzu mam niewiele od wczoraj, wszak nie jest już kremowy a błyszczący , raczej wodnisty ale jest niewiele tak że ciężko sprawdzić czy jest rozciągliwy.
Boję się że przegapiliśmy znowu kolejną szansę i że nic z tego nie będzie
Coś mi się wydaje że ten cykl będzie chyba bezowulacyjny................. Zobaczymy co będzie później......... Może objawy się nasilą 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2014, 10:22
Ostatnio z mężem zachowujemy się jak dzieci....ale w pozytywnym znaczeniu 
Śmiejemy się, wygłupiamy, nawet nasze rozmowy czasami sprowadzają się czasami do poziomu 5-latka
Dzisiejszy dialog z mężem:
Ja: kurde, straszne to wszystkie choroby. Nigdy nie wiesz z czym się urodzisz. (po zobaczeniu jakiejś reklamy dotyczącej autyzmu)
Mąż: No, rak itp
J: ja nawet nie mówię o raku, ale o niepełnosprawności fizycznej lub psychicznej, z którą borykasz się od samego początku.
M: Wiem o co Ci chodzi, znam przypadek zespołu Downa (już z głupim uśmiechem na twarzy)
J: No ja z jednym takim przypadkiem codziennie sypiam (wyprzedzając jego głupi tekst)
M: Twoja mama się mnie na początku pytała czy Cię kocham i powiedziałem jej, że wiem że jesteś chora, ale nie jestem z Tobą tylko żeby się zabawić i Cię zostawić, ale kocham Cię i z Tobą będę. A później napiszę książkę "Jak pokochałem downa"
Proszę podejść z dystansem do tego dialogu. Absolutnie rozumiemy powagę tej choroby, ale czasami też trzeba się trochę odmóżdżyć.
Poza tym przypuszczalnie jestem po ovu, czyli z dnia na dzień będę się robiła coraz brzydsza, spuchnięta i z coraz to gorszym humorem. A później pojawią się objawy ciążowe i tak do 14 lutego gdzie będą walentynki, a mnie najprawdopodobniej będzie krew zalewała (dosłownie)....no chyba, że będzie inny scenariusz? Trzeba się uzbroić w cierpliwość i czekać na rozwój sytuacji. Innego wyjścia nie ma.
http://www.youtube.com/watch?v=q1V0RcI1idI
Jakoś mnie tak wzięło i sobie pooglądałam
popłakałam się. Mam dwójke dzieci ale cały cykl poczęcia, rozwoju i narodzin to jeden wielki CUD, którego nie ogarniam!!!!!! Kocham WAS nad ZYCIE!!!!!!
W tym tygodniu udalo mi sie wybrac na joge i na zumbe. Mialam w ambitnych planach jeszcze fitness, ale odpuscilam. Znowu cos mi jest, tym razem to gesty katar, w dodatku z krwia. Az sobie przysiadlam na chwileczke podczas zumby. Slabe to, ale i tak jak na polroczna przerwe nie mam wcale takiej tragicznej kondycji. Jednak moj psi trener spisuje sie na medal pod tym wzgledem, pod innymi tez zreszta.
Kwestia spadku powoli sie klaruje. Moja kochana mama zalatwia jak najwiecej sie da, zeby ulatwic mi zycie. Koszty mnie troche przerazaja, samo rozpoczecie postepowania jest dosc drogie. Zdawalam sobie sprawe, ze bede musiala dolozyc do interesu, ale zeby az tyle, to lekki szok dla mnie. Skad te kase wyczaruje, pojecia nie mam. Za to stary na jakiejs planecie marzen zyje. Planuje mianowicie wypasiony urlop z okazji przymusowej wycieczki w sprawie spadku w pazdzierniku. Nie ogarnia, ze go ze soba nie zabieram do Polski. Malo tego, licze na to, ze sad do pazdziernika juz jakas decyzje w jego sprawie wyda, adwokad napisal, co trzeba. Ale bedzie zaskoczenie. Caly wygodny swiat mu nagle z hukiem na glowe spadnie. Szczerze czasem jeszcze sie waham, czy to konsekwentnie kontynuowac, ale potem patrze jak chleje i watpliwosci znikaja.
Sily daj Panie i zdrowia, reszte sama ogarne.
To tak... Wczoraj mogło coś być, ale nie było... To śmieszne, czuję się tak jakbym właśnie odpuściła. Nie uśmiecham się wstając rano i nie śmieję się kładąc spać... Zatracona we własnym świecie, we własnych myślach, w smutnych piosenkach... Jak ja cholernie nie lubię rozczarowań...
"Czasami musimy z czegoś zrezygnować. Postąpić wbrew samemu, sobie. Ale zawsze, robimy to z nadzieją, że los, nam to wynagrodzi, że nadejdą chwile, gdy będziemy mogli, postępować, według własnych przekonań, racji, a na dodatek, być szczęśliwymi..."
Ale się rano nakręciłam.. mierzyłam tempkę chyba z 7 razy, bo co chwilę mi się usnęło i się przebudziłam i stwierdziłam a to termometr był za zimny, a to znów za szybko zaczęłam mierzyć.. a to znowu coś tam.. ehh chyba mi się to wszystko śniło.. w końcu sobie uświadomiłam że mnie to zdenerwowało, a miałam się nie przejmować.. uff udało mi się zasnąć i nie myśleć o tempce.. Ale durna ta podświadomość.. wiem że to już powoli zbliża się ovu i nie mogę przestać o tym myśleć.. chore.....
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2014, 15:17
Kolejny miesiąc, kolejna porażka. Właśnie minęło pełne 9 miesięcy, odkąd rozpoczęliśmy starania. Dopadło mnie jakieś takie zobojętnienie. Na teście 1 kreska, a ja nie zalałam się łzami... Niby się spodziewałam, ale w zasadzie za każdym razem się spodziewam, a jednak pojawia się ogromne rozczarowanie. Teraz nie. Wciąż pragnę dziecka najbardziej na świecie, ale przestaję powoli wierzyć, że otrzymam swoją szansę od losu. Siedzę w pustym mieszkaniu i nie mam na nic ochoty. Najchętniej położyłabym się i zapadła w sen zimowy.
13 lutego ide znowu do ginekologa kuzynka dała mi do niej numer telefonu może ona cos poradzi nie wiem czy warto sie tak zamartwiać ale cos trzeba robic mam tylko nadzieje zę dostane @ tak że będe mogła iśc do ginka i nie czekac na kolejną date
Spoko, nie poddam się, gorszy dzień po prostu. Jak ten cykl się skończy, to też zacznę 3 z clo.
Dzisiaj czuję się świetnie, wstałam już o 06:30 wysprzątałam mieszkanie, przygotowałam obiadek. Miałam też niespodziewanych gości, teściową z mężem, z którymi miło spędziliśmy popołudnie. Mój Misiak wyszedł z kumplami na piwko, ja wstawiłam jeszcze pranie i teraz sobie odpoczywam popijając moją ulubioną herbatkę z malinami i cytrynką. Wieczór zrobię sobie filmowy. Miłego wieczoru Kochane
.
Widzę, że mój pamiętnik zaczyna się zagęszczać. Zgodnie z obietnicami, będę tu zaglądać częściej, a to wszystko za sprawą mojej @, która zrobiła mi niespodziankę i zjawiła się dzień wcześniej.
Dziś mam 1 d.c. i zaczynam odliczanie. Śmieję się, że będzie łatwo, bo pokrywa się z dniem miesiąca i nie trzeba będzie się zastanawiać nad trudnym pytaniem lekarza - który to dzień cyklu dziś mamy
(co zawsze wywoływało u mnie konsternacje. Dobrze, że od jakiegoś czasu mamy "wielkie" telefony komórkowe z kalendarzem, więc obciach jest trochę mniejszy).
Zgodnie z zaleceniami lekarza wykonałam dziś badanie progesteronu (wyszedł bardzo ładny 0,68ng/ml) i dlatego od 3 d.c. (czyli od poniedziałku - widzicie jakie łatwe liczenia
) zaczynam faszerować się Gonalem (tylko 125j dziennie ze względu na wysokie AMH). Oby tylko dawka nie była za mała, ale z drugiej strony nie ma co wpędzać się w hiperkę. Więc we czwartek po pierwszej ocenie okaże się co tam wyszło "w praniu".
Zrobiłam sobie jeszcze TSH (też wyszło ładne 1,01 uIU/ml) i morfologię, która też wyszła ok.
Na koniec mogę powiedzieć tylko jedno - ready, stady, goo - czas stymulacji rozpoczęty, juhuuu nareszcie 
na całe szczęście odpukać
te "gorsze" dni były tylko chwilą
jest już dużo lepiej
6tab.anty do końca opakowania nr 2
i 5 tab.anty. do wyjazdu
mam na czym odliczać
a już za miesiąc i 5 dni będzie koniec 3 opakowania
czyli w sumie niebawem będę musiała umówić się na wizytę do mojego gina

A dziś zapowiada się miły wieczór filmowy z moim Miśkiem 
Dziś 31+1 czyli zostało 9 tygodni...
A ja miałam 3 dni kobiecości...
Strasznie zmęczył mnie ten "przedporodowy tydzień". Musiałam odpocząć i zająć się kolejną ważną rzeczą kobiecą energią. Będę miała córkę więc stoi przede mną wyzwanie uświadomienie jej, że ma w sobie wyjątkową moc kobiecości.
Spakowałam więc plecaczek i wyjechałam na 3 dni do Wałbrzycha.
Nie jestem zwolenniczką izmów, więc nurt feministyczny też mnie nie kręci, ale kobiece tajemnice, kręgi, rytuały i magia to coś już zupełnie innego i mi bliskiego.
Czwartek, piątek i sobotę spędziłam wśród kobiet: biznesu, psycholożek, aktywistek i czarownic. Było cudownie.
Czwartek: Kobiecanki z Dorotą Zawadzką 

Czwartkowy wieczór i noc spędziłam u przyjaciółki i współczesnej Czarownicy
Ponoć nie mam co się martwić o Gaję i moje relacje z Kubą
Czkają nas dobre czasy
No i tego będę się trzymać 
Czytam właśnie i polecam zwłaszcza mamom dziewczynek i kobietom które zapomniały o swej kobiecości i związku z naturą "Czerwony namiot"

Ja: ciągle bardziej kobieta niż matka, ciągle bardziej Kuby niż małej... Ciągle seksualna, ciągle kobieca.
Och mam tyle do przedyskutowania... ale to może w kolejnym poście 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego 2014, 23:36
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.