Ciąża zakończona 10 lutego 2014
Co chwile latam do łazienki, żeby przekonać się, że wkładka dalej czysta... Niby może to dawać nadzieję - dziś przecież 12 dpo i dalej cisza, ale... podczas badania szyjki śluz był lekko zakrwawiony. Więc już chyba wszystko jasne... Za późno na implantacyjne krwawienie. Pozostaje czekać aż @ się rozkręci. Nastąpi to dziś albo jutro...
EDIT...
No i się zaczęło 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2014, 11:24
Tak jak sobie obiecalam zanim jeszcze zaszlam w ciaze, urzadzamy sypialnie
wczoraj pokrylismy drzwi szafy wnekowej dyskretna tapeta o motywie przypominajacym plotno ( kolorem takze). Dzis natomiast biore sie za odnawianie stolika nocnego, ktory kupilismy ostatnio na pchlim targu. Znalezlismy narazie jeden stolik, ktory nam odpowiadal, w weekend pojedziemy poszukac drugiego:) bo nie chcielismy takich samych tylko podobne.
Obydwa beda przemalowane na bialo. Nastepny krok to zakup dwoch lampek nocnych 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2014, 11:07
Melduję kolejny dzień z rzędu bez @
34 dc
17 dpo
test negatywny.
zaczynam się zastanawiać czy nie pojawiła mi się jakaś kolejna dolegliwość, bo takich akcji to ja jeszcze nie miałam...
niby cośtam czuję od wczoraj, że @ powinna nadejść, ale jak tak czułam w 1 dzień to na drugi już była, a tu co? NIC...
zastanawiam się teraz w którym dniu najpóźniej może dochodzić do zagnieżdżenia...
Rok temu już wiedziałam że to jutro... Ty jeszcze nie wiedziałeś jak bardzo jutro zmieni się Twój Świat, że jutro poznasz mamusie i tatusia...
Ja wciąż zastanawiałam się czy to się uda... Czy naprawdę jutro będę mieć koło żywe dziecko... to była noc, po której zmieniło się wszystko...
Ranek zaczął się smutkiem;( Mierzenie temperatury i spada. Ale mam takie ciche postanowienie- jeśli przyjdzie @ to wracam do ćwiczeń. Bo się naczytałam, że ćwiczenia nie sprzyjają więc je odstawiałam. A teraz czas powrócić. Bo się okaże, że ani fasolinki nie będzie ani ładnego ciała.
MĄŻ CHORUJE NA TOKSOPLAZMOZĘ...
DZIEWCZYNY CZY TO MA WPŁYW NA NASZE NIEPOWODZENIA W POCZĘCIU POTOMSTWA ???
JEST POD OPIEKA LEKARZA I JEST WSZYSTKO NA STABILNYM POZIOMIE, ALE NIEPOKOI NAS TO...
W nocy kiepsko spałam i omal nie zaspałam na ćwiczenia na 12.00 ale jakoś zdążyłam.
Potem małe zakupy i jak wróciłam do domu musiałam się zdrzemnąć. Usnąć nie dałam rady, tylko tak leżałam godzinę plackiem. Nie poznaje siebie - mam już tak mało sił a jeszcze 8 tygodni!
Kuba miał wolny dzień więc pojechaliśmy do IKEI - myślałam, że załatwię temat brakujacych rzeczy - a tam porażka! W IKEI nic nie było! Zabrałam ostatni przewijak z wystawy i pojemniki na pierdoły dla małej. Nie było tam zasięgu więc sms z wymiarami łóżeczka nie dotarł i materaca ani prześcieradełek też nie kupiliśmy. Trudno... nie chcieli naszej kasy - kupimy przez Internet.
Kuba nazywa to "wewnętrzną emigracją" - chodzi o to, że nie możemy się przystosować. Wszystko co możliwe robimy z domu przez komputer a rzeczy wymagające wyjścia są odsuwane i nie załatwiane.
Rodzina i znajomi są cudowni! Dziękuję miedzy innymi Wam bo inaczej bym nie dała rady 
ale wszystko inne doprowadza nas do szału i chodzimy non stop sfrustrowani. Nie załatwiamy rzeczy, bo myśl o instytucjach i urzędach doprowadza mnie do szału - a ja nadal ubezpieczona nie jestem, dziecko nie uznane...
No i chodzi o to, że inni mają gorzej i się z tym godzą a my nie możemy się pogodzić, że ludzie godzą się na to wszystko co się dzieje i nie widzą, że tak nie powinno być. Z jakiej paki kobiety godzą się, że nie mogą rodzić po ludzku. Tak szczerze - dlaczego mam się godzić na to, że nie mam znieczulenia a w szpitalu jest syf. Moje znajome ze szkoły rodzenia mówią - trudno jakoś przeżyjemy.
Aaaa!!! Hej! Co jest - nie jesteśmy krowami w oborze!!!! Zasługuję i na znieczulenie i na szacunek personelu - odwdzięczę się szacunkiem i na dobre warunki! Tak chcę rodzić w nowoczesnym szpitalu, w towarzystwie ukochanego partnera, ze wsparciem najnowszych technologii i zdobyczy medycyny. I jestem uznana za wariatkę!
A pracownicy godzą się, że są wykorzystywani. Konsumenci godzą się, że są robieni w bambuko. Ludzie godzą się, że na nic nie mają czasu i nadal nic nie mają... No po powrocie nie mogę na to patrzeć! Nie mogę pojąć.
Czytałam kiedyś taką książkę "Brudna historia o Hawanie" - o czasach sprzed Fidela Kastro i potem jak wszystko się zmieniało a ludzie powoli degradowali godząc się z tym systemem, rezygnując krok po kroku z siebie i godzą się na wegetacje.
Tu dzieje się to samo. To nie jest normalne, że tyle trzeba pracować i na nic nie starcza. Nie jest normalne, że Państwo to mój największy wróg. Nie jest normalne, że ludzie kradną i mogę zostać pobita i przestępcy są bezkarni.
Jak to się stało, że się na to godzimy uznając że "tak jest i już"???
Niestety obliczyliśmy wszystko i gruntowna przeprowadzka raz na rok jest za dla nas za droga. Musimy tu zostać 2 lata, by móc zgromadzić odpowiedni kapitał oraz umiejętności i inne zasoby na nowy start w nowym miejscu. Jednak z Malutką to już większa odpowiedzialność i nie można zrobić tego na żywioł tak jak ostatnio to zrobiliśmy. Nie chce też aby Kuba sam jechał i przesyłał na "dolary" bo nie taką mamy życiową filozofię i nie o to nam w życiu chodzi. To będzie ostateczność albo zdecydujemy się na to przy mega szansie - np dostał by posadę u Disneya 
Idę spać bo się nakręciłam negatywnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2014, 01:13
Niby wszystko pięknie się układa, jak na razie żyje tylko nadzieją. Już nie wiem czy moje objawy są prawdziwe czy zwyczajnie wyimaginowane! Ostatnio pokazałam mężowi jaki wózek bym chciała jakby się okazało ze jestem w ciąży (to był bliźniaczy wózek. Dziś los prawił, że spotkałam te same dzieciaczki i obok drugi bliźniaczy!!! Czy to tylko zbieg okoliczności czy jakiś znaj? Już nie mówię ze znak, że będą bliźniaki, ale że chociaż jedno!
wypad nad morze bardzo udany
chociaż niestety śniegu już nie było a pogoda iście wiosenna i tak było rewelacyjnie
i wypoczynek mimo tego, że bardzo aktywny to odprężający na maxa
dziś 4 dzień przerwy po 2 opakowaniu tab.anty.
i według tego co piszą w ulotce dziś powinna pojawić się @ z odstawienia bo 4 dnia była po 1 opakowaniu. No ale organizm lubi płatać figle
choć dzień się jeszcze nie skończył póki co mam bóle głowy ale to chyba zmiana pogody no i dziwnie sporo śluzu kremowego. No ale jeszcze przede mną 3 dni przerwy więc zawsze @ może się pojawić
trzeba się uzbroić w cierpliwość
a od 14.02 (pt) już zacznę 3 OSTATNIE opakowanie tab.anty
mam nadzieję, że już nie będę musiała ich kiedykolwiek brać
To już drugi cykl starań, mój 12 dzień cyklu. Od wczoraj mam wysokie libido, wszystkie objawy nadchodzącej owulacji. Wczoraj testy wychodziły raczej negatywne, dziś natomiast wyszedł pozytywny. Niby nie chcę podchodzić do starania o dziecko, jak do strzelnicy czy poligonu, bo obiecałam sobie, że w tym cyklu nie będę niczego wymuszać. Z drugiej strony, bardzo mi zależy, mimo że bardzo to ukrywam w środku-to mój mechanizm obronny, żebym się nie rozczarowała, jak poprzednim razem, gdy w zamian za dwie kreski na teście, dostałam okres. Teraz jest mi dużo łatwiej nie myśleć o tym, co się aktualnie dzieje w moim organizmie, ponieważ zajęta jestem pracą, a nie - jak poprzednio, siedziała w domu i tylko wyczuwałam co się tam dzieje w środku mnie - hahaha, jakby kobiety takie rzeczy wyczuwały, to firmy produkujące testy ciążowe zbankrutowałyby.
Dziś wcześniej wróciłam z pracy. Mogłam wykorzystać minuty na to, żeby męża jeszcze przed pracą "zaczepić", ale zamiast miłości była kłótnia. Może w nocy nie będę umiała zasnąć, a akurat mąż z nocki będzie wracał 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2014, 15:49
No i juz po, owulka wyznaczona, wg progamu już 4 dpo. Serduszek było dość i po raz pierwszy z Conceive plus. Pokładam w tym nadzieję choć bardzo boję się rozczarowania. Seksik był na luzie i bardzo przyjemny, polecam Conceive
ale jak zwykle po owulce każde ukłucie, wrażliwe piersi stają się objawem. To chyba silniejsze ode mnie, nie potrafię wyluzować w dni przed @. Ech... miało być bez myslenia o tym, który dzień i czy może się udało ale niestety chyba się nie da...dziś dużo kremowego śluzu, jakby kłucie jajników i podbrzusza. Porównując ten cykl z poprzednim widzę podobieństwa więc chyba tym bardziej nie ma co. Bez ciśnienia!
Staram się mysleć, i w sumie do owulacji mi to wychodzi, że brak ciąży to nie katastrofa. Jesteśmy we dwoje, żyje się fajnie. Nie czuję się gorsza czy coś z tego powodu że nie ma z nami dziecka. Przy tak długich staraniach podchodzi się do wszystkiego spokojniej. Od kilku miesięcy chodzę regularnie na fitness. Oczywiście myślałam żeby się zapisać już dużo wcześniej ale jak to bywa stwierdziłam, że po co się zapisywać, pewnie wkrótce się uda...ta, jasne. W końcu się zapisałam i nie żałuję. Szlifuję formę, zgrabną sylwetkę. A jak się uda? będę przeszczęśliwa:) ale oczywiście po owulce zapala się w główce światełko - a jak ćwiczenia uniemożliwią implantację itepe o czym 95% kobiet w ogóle nie mysli. I chyba tak trzeba - co ma być to będzie. A z resztą, jak nie chodziłam i tak się nie udawało
Podobnie ostatnio zrobiłam zakupy bieliźniarskie, kupiłam ładne staniki. Podobnie kiedyś myslałam, ze może lepiej teraz nie kupować "no bo jak się uda" bla bla bla. Cóż, nie udało się 10 miesięcy, w sumie nie wiem czemu ma udać się teraz?
Uff, luz, tego mi trzeba. Od dzisiaj wchodze na OF rano zapisac temp i wieczorem. Koniec i basta. Muszę sobie nałożyć ograniczenia bo ześwirowac można od tego wlepiania się w wykresy.
Mój mąż od jakiegoś czasu modli się do św. Rity
piękne to 
no dziś ukochany dzień dla wszystkich prawda??????????? WYPŁATA choć skromna ale jednak wiec dziś pizza rodzinna uwielbiam....
a co do moich starań hm. nic się nie zmienilo tylko tempka stoi w miejscu ale cos pobolewają mnie jajniki wiec @ idzie stara franca już się do mnie zbliza i znow zaatakuje pewnie. w weekend powinna przyjść. cos zle robie tego jestem pewna cykl na pewno był albo bezowulacyjny albo ja prowadze zle obserwacje. cos na pewno jest grane i to bez to tamto. coz sama nie wiem.
Właśnie wróciłam do domu.
Moja dzisiejsza wizyta:
Endometrium 6.44 mm
Jajnik prawy 42 mm z max. pęcherzykiem 10.6mm
Jajnik lewy 40 mm z licznymi drobnymi pęcherzykami.
Kontrola w czwartek.
A więc ; jajniki bardzo oporne na jakiekolwiek leki.
Jeśli obraz jajników się nie zmieni,znając przy tym moją historię leczenia,to podejmujemy się laparoskopii.
Cieszę się i boję jednocześnie.
Jakie macie po tym zabiegu doświadczenia?
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2014, 17:02
Ale jestem dziś niesamowicie zmęczona, ciągle chce mi sie spać. A do tego bolą mnie plecy i łydki i cały dzień mam mdłości, dobrze że mam akurat dwa dni wolnego i nie muszę iść do pracy 
Tak sobie leżę i zastanawiam się jakie są ładne i mało spotykane imiona dla chłopców i dziewczynek..
Tak trudno jest sie na imię zdecydować
Wizyta u endokrynologa zaliczona. Wyniki w górnych granicach normy więc mam dawkę leku podniesioną do 125. Poza tym zaliczam dzień do udanych
Dziecku prezent kupiony. Dostał klocki lego i dwie pary adidasów.
Wyczymałam nie mierżyłam tempki nie myslałam o tym nie wiem nawet kiedy miałam owulację pewnie miałam ale nic nie sprawdzałam nawet sluzu jak pięknie tak rozluznionym do sexsu podejść
Dziewczyny żeby mógł przylecieć do was bocian musi najpierw popracować dzięcioł.
zasłyszane na forum 
I po wizycie, mam mieszane uczucia, takie podjęłam jednak ryzyko idąc do lekarki, której nie znam.
Radziła odczekać do sierpnia (rodziłam przez cesarskie cięcie) bo rana mogłaby pęknąć i macica także, to jedno.
Drugie, jestem zdrowa i wszystko w jak najlepszym porządku, a ciąża to tylko kwestia czasu.
Testy owulacyjne mogą pokazywać LH, ale to nie znaczy, że dochodzi do owulacji.
I odradzała witaminę B6 (?). Pytała po co mi ona i cholera nie umiałam odpowiedzieć 
A co do owulacji w tym miesiącu - dopiero będzie i nawet nie jest blisko (o ile nastąpi), powiedziała, iż w roku występuje kilka cykli bezowulacyjnych, najczęściej na wiosnę i jesień.
Tyle.
zawsze zastanawiałam się jak to będzie kiedy będę w ciąży... jak się będę czuła... itp.
Okazuje się że czuję się świetnie i gdyby nie ciągła senność, apetyt, ból piersi i czasami brzuszka to wogóle bym nie czuła ze w ciąży jestem. Pierwsza ciąża to taka jedna wielka niewiadoma, nie wiem czego się spodziewać nie wiem czy pobolewanie brzucha to normalne czy nie... tak naprawdę nic nie wiem...
żeby tylko szczęśliwie do końca.
Nigdy chyba nie widziałam mojego Daniela takiego szczęśliwego

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.