No wiec wróciłam
nie wiem czy zos z tego będzie, bardzo mało sluzu rozciagliwego. Zobaczymy nadzieja umiera ostatnia. Wczoraj miałam skok temp w dół moze jenak ta owulka była no cóż zobaczymy 
czyli to normalne? w zasadzie dziś jest już ok.. więc nie wiem co to było..
Dziś kolejny dzień @ w międzyczasie dowiedziałam się że 2 osoby z mojej pracy będą miały dzieci. Jedna osoba bardzo bliska-powiedziała mi to dzisiaj. Ucieszyłam się, ale zabolało mnie serce - w sumie się nie starali a tu taki prezent od losu.. Znowu zadałam sobie pytanie dlaczego nie ja? Co jest ze mną nie tak że jestem taką bezwartościową kobietą..
Kiedyś przeczytałam artykuł w gazecie dt. bezpłodności, w którym bezpłodność porównano do choroby nowotworowej tzn. poziom stresu dla człowieka, który na to choruje.. zgadzam się z tym w 100%.
ja w kozienicach
wiesz gdzie to jest?
I za kilka dni kolejne starania. Ja wiem, że za wcześnie, aby łapać doły, że to dopiero 3 cykl...ale jakoś tak coraz więcej niepokoju we mnie. A co, jeśli nie możemy mieć dziecka?
Zmęczona jestem zimą, zestresowana pracą, potrzebuje jakiejś odmiany w życiu. Dobrze, że chociaż męża mam najcudowniejszego na świecie - to najważniejsze. Reszta...reszta się musi w końcu jakoś poukładać. Eh, musiałam pomarudzić.... 
kurde mam jakiś kryzys w relacjach z mężem..i mi sie to rozprzestrzenia na całe nasze życie..za dużo myśli mam w głowie, nie mogę się skupić na pracy...jeszcze mnie wkurza to, że on śpi...niby pracuje, ale dawno juz mówił o zmianie pracy i nic z tym nie robi...przychodzi do domu i albo śpi, albo sie kręci to tu to tam - nie robi nic konkretnego..jesteśmy małzeństwem na dorobku, może nie wiem coś by sobie znalazł, moze jakis kurs no nie wiem..nawet glupia nauka jeżyka..ludzie kombunują, szukają, dorabiają..czepiam się, nie?
i wkurza mnie to, że jest taki mało aktywny, mało pomysłowy - gdybym ja miała tyle czasu co on, to chyba bym do domu nie wracała...tyle jest ciekawych rzeczy do robienia...miejsc do zobaczenia..a on jest taki zamknięty... od dawna chciałabym pójść na jakis bal, kuźwa poczuć sie jak kobieta przynajmniej sie odp****ić: uczesać, obrać w suknię, odmalować jak juz w ciąży być nie mogę - ale nie no jak na bal pójdzie...no przecież nie przystoi...nie rozumiem tego - bo ja gdyby jemu bardzo zależało i powtarzał to po kilka razy to poszłabym nawet na zawody w sraniu na odległość ... ale on no przecież jak...to nie jego styl...tylko nasze style nigdy nie były takie same i wydaje mi sie, że przy odrobinie dobrej woli dałoby sie to ciągnąć...ale no cóż..ostatnio myślę, że będzie cieżko z nami..
skąd się te letkie jedno razowe plamienie pojawiło ? hmmm ... nic z tego nie rozumiem .Bardzo niewiele wieczorem no ale jak byłam w toalecie widziałam na papierze a może zadrapanie ah
Dziś 31 dzień cyklu,a @ nadal jeszcze nie przylazła...
DEPRESJA
Jest @!!!! Jest!!!
Oczywiście lepiej jakby go nie było, ale z dwojga złego lepiej jak przyszedł niż jak miałby nie przychodzić z powodu innego niż kropka.
To był chyba mój najdłuższy cykl w życiu - 35 dni 
Ale w końcu możemy zacząć się starać ponownie 
Wypłakałam już swoje przy negatywnej becie, więc dziś napełniam się pozytywną energią na najbliższy miesiąc. Kiedyś się uda. Na pewno. Wiem to.
Na piątek umówię się do gina, pewnie skorzystam z trzeciego cyklu z clo o ile jakieś niespodzianki w postaci torbieli znów nie wyskoczyły.
Ostatecznie w okolicach czerwca/lipca zdecydujemy się na in vitro, bo podobno właśnie na wtedy przypadnie nam możliwość skorzystania z opcji refundowanej.
Będzie dobrze. Musi być 
Dzisiejszy dzień troszkę leniwy
. w łóżeczku śniadanie, teraz leżę i oglądam "Pytanie na śniadanie ". Wczoraj było Matki Boskiej Pieniężnej. Ech wypłatka wyższa niż ostatnio o jakieś 200 zł :)chociaż ostatnia także była wyższa , ale trzeba wziąć pod uwagę że od stycznia podwyżka (minimalna), ale zawsze coś. I szara proza dnia codziennego, rachunki, raty i opłaty 
Dziś dostałam od detektora 6/100 punktów, no i dzisiaj jeżeli zrobiłabym test ciążowy o ile jestem albo byłabym w ciąży, to test wyszedłby pozytywny na 18%. Dzisiaj , tak jak wczoraj piersi bolą mnie nieziemsko. Chyba się wścieknę. Miłego dnia kochane.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2014, 09:40
Sama nie wiem czemu ale ten okres jakoś mnie tak nie dobija jak poprzednie. Owszem smutek i rozczarowanie jest, ale... zero histerycznego płaczu. Zamiast tego wzięcie się w garść i wprowadzenie kilku drobnych zmian.
Po pierwsze wreszcie poszłam się dać ukłuć i sprawdzić hormony. I jestem z siebie dumna bo nie zwymiotowałam ani nie zemdlałam, tylko lekko słabo mi się zrobiło (zwykle na widok igieł lub krwi po prostu mdleje/wymiotuję).
Razem z mężem zdecydowaliśmy że do swojej diety wprowadzamy 2 razy w tygodniu ryby. Wczoraj na obiad był dorszyk z grilla piekarnikowatego 
Rezygnuje też z moich kilkunastu herbat dziennie na rzecz wody mineralnej. Herbatka tylko do śniadania.
No i jak mi się okres skończy to dołączam do wieczornego truchtania z psem.
I tak doszłam do ciekawego wniosku. Czytam różne pamiętniki/wpisy na forum i widzę powtarzający się schemat. Początkowo dziewczyny wariują, sprawdzają wszystko a potem przychodzi moment uspokojenia, wrzucenia całkowitego luzu. I chyba u mnie też nastał czas wrzucenia na luz.
Trzymajcie za mnie kciuki 
To już wszystko jasne, bHCG < 0,1. Nie tym razem. W kolejnym cyklu odpoczywam od mierzenia tempki i sprawdzania szyjki, po prostu łykam lekarstwa i tyle. Cieszę się życiem, może na dzień kobiet będzie niespodzianka ? Muszę się wyluzować. Ale zaglądać będę pewnie do dziewczyn i im kibicować, bo to jest po prostu piękne, jak się widzi czyjeś szczęście 
no i pojawiła się @ z odstawienia
5 dnia przerwy
dzień później niż w 1 cyklu z tab.anty. ale jest
niestety dopadło mnie też jakieś choróbsko
pewnie złapałam je od mojego męża
bo co w rodzinie to nie ginie
a z przeziębieniem jest tak jak z zabawą "podaj dalej" 
przede mną jeszcze niespełna 3 dni przerwy
a później 3 opakowanie tab.anty. czyli 21 dni. W między czasie wizyta kontrolna u gina i już niedługo ruszamy
mam nadzieję, że dostaniemy zielone światło
bo ile można czekać
tak bardzo chciałabym już móc podjąć starania. Ale jeszcze tylko 24 dni. Dam radę
tyle wytrzymałam wytrzymam jeszcze
Mała chwila dla siebie, mąż pojechał do swojej babci, zrobi zakupy, a ja na ovu. Trochę mnie zastanawia mój wykres, a mianowicie te skoki temperatury. Kompletnie nie mam pojęcia co to może oznaczać 
Dopadłam wczoraj mężulka, seks sprawia mi ostatnio o wiele więcej przyjemności niż przed porodem. Dziś na noc go nie ma, dlatego zrobiłam "zapasy".
Z całych sił i przyznam skutecznie, staram się na nic nie nastawiać. Luz
kompletny luz.
11 luty, 30 tydzień ciąży!
Powoli zacząć trzeba wielkie odliczanie:)
Stresik zaczyna przybierać na sile.
Mała w brzuchy strasznie dokazuje. Dzisiaj trzecia wizyta w szkole rodzenia.
Jeśli macie ochotę zerknijcie:
http://naszaola.blog.pl/
Ciąg dalszy pracy to w niej znalazłam ukojenie ... dziś zadzwonił do mnie pan z salonu peugeot i zaprosił na jazdę próbną peugeot 3008 crossover hmmm ... propozycja nie do odrzucenia
cóż w piątek się trochę zatem zrelaksuję
No i czas zacząć przygotowania o komunii syna .... pierwszy etap lista gości i wybór zaproszeń ....
No to tracimy nadzieję..... ból miesiączkowy. Prawdopodobnie @ pojawi się dziś ewentualnie jutro 
Mąż prosi o kolejną szansę w następnym cyklu a ja zwyczajnie już nie mam siły i ochoty. Siedzę w pracy i usilnie powstrzymuje się od wycia.
NIE MAM JUŻ SIŁ
No tak... zlecialo jak by z bicza strzelil
2 tyg temu zaczal sie drugi trymestr. Dzidzia rosnie,ja sie dobrze czuje. Wszystko w jak najlepszym porzadeczku
Oby bylo tak dalej.
Na 93% bedzie dziewczynka,chociaz jeszcze sie tak az bardzo na to nie nastawiam bo znam przypadek ze do konca ciazy u kuzynki miala byc dziewczynka a urodzil sie chlopak.
Nie mam jeszcze nic kompletnie kupione..nie wiem czy to dobrze czy tez nie ? Ostatnio kolezanka mi powiedziala ze ma pare ciuszkow po swojej corci to mi czesc odda,jedna z cioc tez zaoferowala pomoc. Takze nie bedzie chyba az tak zle 
Wstepna wyprawke mam juz przygotowana we Wordzie hihi musze jeszcze doczytac co jest potrzebne..na razie jestem zielona w tym wszystkim. Ile potrzeba butelek...ile spioszkow..ile pieluszek..co dla mnie bedzie potrzebne..itp.itd.Mysle ze do sierpnia jakos to ogarne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2014, 11:25
chyba mnie dolek lapie...wczoraj odebralismy wyniki meza mial wymaz robiony z nogi..okazalo sie ze ma 4 wredne bakterie ktore bedzie trzeba strasznie silnymi antybiotykami leczyc...Ja leze od wczoraj tez z goraczka...jak nie uda nam sie w tym cyklu to bedziemy musieli niestety odlozyc starania az P wygoni te zasran bakterie
potrwa to pewnie kolo roku...mimo wszytko wczoraj zalozylam sobie ze sie wyleczymy zrobie badanka na hormonki wtedy bedziemy wiedzieli na czym stoimy. Dajemy sobie czas do 35 roku zycia...jak nam do tej pory nie wyjdzie to czeka nas adopcja...inne opcje raczej nie wchodza wgre bo raz ze niema zadnej ciekawej kliniki a dwa pieniedzy...no nic jakos sie trzeba trzymac
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.