w sobotę lekkie plamienie ale tylko jedno raz widoczne potem już nic malutko....
dzisiaj znowu... troszkę więcej wieczorem... nawet nie plamienie tylko śluz nie biały ale zabarwiony lekki pomarańcz czy ciemny beż, dzwoniłam do lekarza kazał brać luteine - wziąć dwie a od jutra 2x1

boję się :(

Pierwsze podejście do In vitro ...
Hmm... miało być tak pięknie, a okazało się inaczej ...
zacznijmy od początku, po nieudanych podejściach do starań, tzn. 3 cykle stymulujące na lekach i działaniach naturalnych, odnieśliśmy "porażkę" następnie otwarła nam się szansa na zdobycie dzieciątka przez inseminację :) byłam pełna nadziei że to jest nasza szansa i że się uda, niestety były trzy podejścia, każde zakończone rozczarowaniem, płaczem i lękiem,że nie jest mi dane być mamą ... po wszystkich trzech próbach udało nam się zakwalifikować do programu NFZ - w klinice Gameta Kielce do in vitro ... oczywiście szczęście,że kolejna wielka szansa przed nami, przygotowanie do wielkiego dnia były bolesne i ciężkie momentami do przeżycia, ale dałam radę, najpierw pikuś wszystkie formalności, badania. Z 14 badań (w tym 7 moich i 7 męża) zapłaciliśmy tylko za 2, następnie jak wszystko było ok gin przeszedł do stymulacji, tu zaczęły się schody, pierwsza seria zastrzyków przerosła nasze możliwości finansowe, ale mówimy że tyle do przeżycia, następna wizyta przyniosła drugą serię zastrzyków co mnie przeraziło jeszcze bardziej nie dość, że jeszcze droższe to musiałam o jednej porze dać sobie dwa zastrzyki jeden po drugim, gdzie już miałam tak brzuszek skuty że gdzie nie dotkłam bolało, ale dałam radę, potem punktacja... Udało się 2 zarodki są dobre, trzeci słaby (niestety nie rozwinął się) i został jeden eskimosek zamrożony ... Nadszedł dzień transferu, gdy zobaczyłam na monitorze moją/naszą kropeczkę o mało co się nie rozpłakałam, widziałam każdy ruch lekarza podczas wprowadzania kropeczki we mnie :) teraz tylko leki i najdłuższe dwa tygodnie mojego życia ... Po dwóch tygodniach zrobiłam test wyszła I kreska, poleciałam odrazu na bete HCG bo może za wcześnie na test. Gdy odebrałam bete, zawaliło się wszystko.. niestety nie udało się ... Odstawiłam leki i czekam na okres ... Tylko jedno mnie ciekawi dlaczego przy mierzeniu temperatury ona ciągle szła do góry wskazując na ciążę, jak jej nie ma ... Teraz pozostaje mi tylko czekać na @ umówić się na kolejną wizytę i przetrwać przygotowania do drugiego transfera mojego małego eskimoska, być może on zostanie z nami ...

Zuzana W głębi serca 11 lutego 2014, 21:46

Pomału dochodzę do wniosku, że całe te starania o dziecko rozbijają mój związek. Seks nie jest dla mnie już żadną przyjemnością - traktuje to jak obowiązek (taki jak pójście do pracy). Czynność, którą muszę wykonywać w określonym czasie bo tak trzeba aby mieć dzidziusia. Tęsknię za czasami studiów, gdy uprawiałam seks tylko dla przyjemności a on smakował jak zakazany owoc..jak ja teraz żałuję że nie wpadłam wtedy.

W tym momencie mam poukładane życie ale nie mam tego najważniejszego elementu scalającego mój związek. Wtedy mój świat stanąłby na głowie ale rodzice by pomogli i byłabym szczęśliwa teraz.

Czuję się jak taka pozorantka, która udaje przez cały czas że jest spoko a w głębi serca czuję tylko żal i pretensję do losu. Jak ja nie nienawidzę tych pytań dzieciatych par-kiedy u was będzie? Przecież nie mogę się zwierzać z tych problemów osobom, które ich nigdy nie miały - one i tak mnie nie zrozumieją... W takich sytuacjach panikuje na maksa i nie wiem co mam zrobić, co powiedzieć...

ale ja termin miesiączki miałam tydzien temu nie teraz, a nawet 2 tyg temu :(

podejrzenie PCOS :(branie lekow i zobaczymuy co bedzie dalej

Dziś niestety gorszy dzień. Myślałam, że skoro mam tyle lat ile mam to jakoś poradzę sobie z emocjami na wieści o ciążach naokoło. Ale niestety nie udało się. Drętwieję na każdą taką informację. Mam wrażenie, że czyhają na mnie po kątach, żeby wyskoczyć i ukąsić kiedy się najmniej tego spodziewam. Kiedy słyszę "chajtają się, bo wpadli" mam drewno w sercu. To niby tylko taka chwila, bo potem zaraz rozum mówi "spokojnie, to dobra wiadomość, dobrze, że ludzie mają dzieci" i po chwili udaje mi się dojść do siebie. Jest chyba serio źle, bo mąż wczoraj spytał mnie jaki mamy dzień cyklu, czy to nie pora rozpocząć starania itd. A ja miałam dość, tego cholernego planowania. Nie obchodziło mnie już jaki to dzień. Czekam na laparo, ale nie wierzę że uda się naturalnie. Szczerze mówiąc, chcę spróbować IVF, ale w głębi duszy nie wierzę że się uda. Podejście mam beznadziejne. Nie bez znaczenia jest tu też fakt, że od dłuższego czasu żyję ze świadomością, że zwolnią mnie z pracy. I wiecie dlaczego? Uśmiejecie się. Bo nie mam dzieci. Pracuję w szkole. Jest niż. Bez fałszywej skromności powiem, że jestem dobra w tym co robię. Ale wraca koleżanka z macierzyńskiego, klasyczny olewacz i leser, ale ma dziecko! Ja nie, więc wylecę, żeby zrobić dla niej miejsce. I mam dość. Zwłaszcza po komentarzu mojej pani dyrektor "najlepiej by było żebyś zaszła w ciążę".


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2014, 23:16

Vixen Alexander. 11 lutego 2014, 23:34

12tyg 0dni
Nareszcie! Jest 12 tydzień! Losie, nie myślałam, że w ogóle się uda, a gdzie dopiero dojść do 12-tego tygodnia... Wydawało się to takie odległe i niemożliwe, ale jednak!
Jeszcze jestem zmęczona i wciąż nie mogę brać prysznica (ulubionego!), bo robi mi się słabo, ale nie przeszkadza mi to, bo długa, gorąca kąpiel z bąbelkami bardzo mnie relaksuje. Wczoraj byliśmy z Danielem na zakupach po pracy, bo nie mieszczę się w spodnie już i się wkurzyłam, bo nie było rozmiaru dla mnie. 12tka ogromna, a 10tka taka akurat i jeśli przytyje (mam nadzieje, że tylko tyle ile muszę), albo spuchną mi nogi to bym tych jeansów nie wcisnęła na siebie. Ale mój kochany mąż mnie uratował i powiedział żebym kupiła sobie ciążowe leginsy i jakieś dłuższe bluzki/tuniki i że tak bedzie mi pewnie najwygodniej. Tak zrobiłam i dzisiaj do pracy założyłam właśnie taki zestaw i nie musiałam się przejmować uciskajacymi spodniami. I jak pięknie było widać mój brzuszek. Cały dzień wszyscy w pracy się zachwycali. Miałam robic zdjecia tydzien po tygodniu, ale przez ten cały czas byłam taka zmęczona, że nie zrobiłam ani jednego, ale jutro zrobie i tu wyrzucę.
A jutro? Jutro pierwsze USG!!!!!! O 13.10 zobaczymy naszą malusią rybkę! Nie wiem tylko jak wytrzymam z nie sikaniem, bo ostatnio to tak jakbym nie robiła nic innego tylko sikała :D
Poczytam jeszcze książkę, spać i niech bedzie jutro! <3


b276629760d52443med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2014, 21:23

Och jesteście najlepszą grupą terapeutyczną :) Pomarudziłam wczoraj, wygadałam się a dziś obudziłam się jak nowo narodzona :) Zupełnie zadowolona i pogodna :)

Aby utrwalić pozytywne działanie wczorajszej terapii zafarbowałam włosy. (Zauważyłam, że ciemne odrosty wpływają na mnie depresjogennie, a nowy żywy rudy kolor podnosi mój poziom energii i dobrego samopoczucia o 300% :P)

Muszę teraz ustalić konkretne plany
1. urządzenia naszej małej rodziny tu na 2 lata
2. plan znalezienia nowego miejsca i dobre przygotowanie naszej rodzinki na start w nowym miejscu

W obu punktach mam mnóstwo rzeczy do zrobienia więc zamiast marudzić muszę zabrać się do roboty :P

Dobrze, że też mam swój drugi mały świat - świat handmade :) Szczerze to poświęcam mu obecnie dużo więcej czasu i energii niż przygotowywaniom do przyjścia na świat dziecka. Ucieczka od rzeczywistości czy szukanie równowagi i chęć zachowania "siebie"?

Dziś spotkałam się z przyjacielem - absolutnie genialnym fizjoterapeutą. Przy pysznej czekoladzie na gorąco omawiałam moje kręgosłupowo biodrowe dolegliwości :P

Cóż tak musi być na razie - dobrze, że ćwiczę i chodzę na masaże ale na przeciążenie ciążowe nie poradzę.

Umówiłam się, że obejrzy Malutką jak tylko się urodzi - żeby jak najszybciej ustalić czy wszystko dobrze i korygować ewentualne asymetrie czy problemy z napięciem mięśniowym. Cieszę się, że to ustalone - darzę go absolutnym zaufaniem jeśli chodzi diagnozę i rehabilitację.

Mieliśmy dziś spotkanie "wspólnoty mieszkaniowej". Trwało 3,5h! Myślałam, że jajko zniosę na tym drewnianym krzesełku - bo to w szkole podstawowej było zorganizowane.

Okazało się, że straszną plagą są kradzieże i włamania. Np ukradli nam krzaczki i liczniki - koszt naprawy 6 tys zł!!! A wcale nie mieszkam w jakiejś złej dzielnic :/

Moja biedna sąsiadka z piętra jest już absolutną rekordzistką pecha. W listopadzie miła włamanie do mieszkania i kradzież biżuterii, a w tą niedzielę ukradli jej samochód z garażu!!!! No jak to możliwe??? Jak tą plagę powstrzymać???

Jeszcze raz Wam dziękuję za możliwość ekspresji i wsparcie :) Do poklikania jutro!


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2014, 00:13

Albo to morwa biała albo moja podświadomość ale od dwóch dni nie jadłam słodkiego a co najważniejsze NIE CIĄGNIE MNIE! Biorę jeszcze vitaminer

Do ginekologa się nie dostałam, ale wypisze mi receptę na bromergon.

Wczoraj mąż mnie opieprzył że do głowy dostaje z tą ciążą i to prawda ale co mam zrobić jak wiem że owe dni powinny jakoś niedługo być... nie umiem myśleć o niczym innym.
Jak wy sobie z tym radzicie?
Chodakoska mnie zrównała z ziemią... padam po 15 min. Wrócę jeszcze do mojego domowego aerobiku ale to później jak oddech złapie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2014, 09:27

Anutka A miesiące mijają 12 lutego 2014, 07:51

do dupy z tym wszystkim... spadek a na dodatek nie mam jak zrobić badań.... przed praca jest masakryczna kolejka w przychodni a z pracy nie mam jak się urwać... trudno widocznie my dzieci mieć nie będziemy... to znaczy ja, bo maż jest zdrowy :(



mam dość ... pracy, męża, życia jakie mam ...

10 miesiąc starań. Dużo to czy mało? Czasem wydaje mi się, że lata świetlne, innym razem, że wcale nie tak długo. W każdym razie nadzieja umiera ostatnia, a ja wiem, że kiedyś będę mamą - jeśli nie biologiczną, to przynajmniej adopcyjną. Sama adopcja mnie nie przeraża, jednak obawiam się tych wszystkich formalności i długiego oczekiwania. Może ze wskazaniem? Ale wtedy oboje musimy być pewni na 100%, że tego chcemy. Póki co - temat na później.

Odblokować, nie myśleć, nie stresować, itd... Ale jak o tym nie myśleć, kiedy chce się tak bardzo, że wszystko inne mimowolnie schodzi na drugi plan? Nie da się nie myśleć, kiedy pierwszą czynnością poranną po otwarciu oczu, jest sięgnięcie po termometr, potem łykanie tego czy tamtego. Rossmann: "Założyć pani kartę Rossnę, żeby mogła pani kupować taniej produkty dla dzieci?". "Normalnie" przecież dawno bym o tym zapomniała, a teraz dzwoni mi w uszach.

Siedze i czekam w poczekalni juz piaty raz. Po wczorajszej wizycie mam duze obwy, ze w tym cyklu nie bede miala transeferu. Lekarz zasugerowal punkcje na piatek (ostatecznie potwierdzi po dzisiejszym badaniu) i bedzie to kompromis miedzy duza iloscia pecherzykow (ktore niekoniecznie sa dojzale), a rosnacym w kosmos estradiolem. Mysle ze teraz bedzie robil tak, abym uniknela hiperki - a przynajmniej mam taka nadzieje. W sumie wole poczekac do nastepnego cyklu i zapytam go o to na wizycie.
Kurcze, mam nadzieje ze bede miala jakiekolwiek zarodeczki i wyladuja w moim brzusiu. Bardzo bym tego chciala.

następna wizyta po receptę na CLO 18go lutego dzień przed @ z rana tylko test wykonam coby mieć pewność że nic tam nie mieszka :)

Cały czas czekam :)

izabela25 dziecko 12 lutego 2014, 09:27

heh najpierw maialm wykryta ovu teraz nie ... heheh

karmela85 Nadzieja na maluszka:) 12 lutego 2014, 09:35

Dzisiaj siedzę jak na szpilkach. Wczoraj według mnie powinna być @, dzisiaj według ovu powinna być @. O ile wczoraj temperatura skoczyła ładnie do góry to dzisiaj bardzo dużo spadła, o 0,5 stopnia. Biegam teraz ciągle do toalety i sprawdzam czy @ przyszła.

Wczorajsza wizyta dość krótka, bez badania. Wyniki wszystkie w normie :)
Pytałam o badanie usg czy zobaczymy czy zarodek się już pojawił, to lekarz odpowiedział "że nie ma potrzeby narazie ruszać, bo po badaniu mogło by pojawić się plamienie i wtedy Pani wydzwaniała by do mnie po nocy :D". Zakaz serduchowania jeszcze przez dwa tygodnie napewno :/
Powiedziałam że jest mi niedobrze całymi dniami, a lodówka to mój wróg na to lekarz "to dobrze" :)Na moje mdłości mogę wykupić sobie witamine b6. Założył mi karte ciążową :) Następna wizyta za dwa tygodnie 25lutego :) może podejrzymy mojego groszka :)


Morfologia krwi:
WBC 5,29
RBC 4,76
HGB 13,8
HTC 40,0
PLT 228

Badanie moczu: ( chyba nie chciało mu się wypisywać w karte ciąży)
CW,B,C,E,L,BAKT. - bz (bez zmian)

Glukoza na czczo 89mg%

Nie znam się na tym ale chyba dobrze? :) Buziaki dla Was :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2014, 10:54

To już 12 tydzień! Jupiiii :) Luty zleci bardzo szybko... A 27 mamy Usg w 3D-już nie mogę się doczekać. Trochę się wahałam czy iść, bo mój ginekolog oceni czy dzidzia nie ma wad genetycznych, bardzo się tego boję... Ale mój mąż stwierdził, że lepiej iść no i on po raz pierwszy zobaczy nasze maleństwo :) Ogólnie czuję się dobrze, ale jestem zmęczona i lubię sobie pospać :) Obejrzałam wszystkie odcinki Bosackiej "O matko!". Ale muszę zakupić jakieś książki, bo chcę wiedzieć jak najwięcej. Chciałabym już kupić jakieś ubranko... Ale skoro nie znam płci to się jeszcze wstrzymam. Za to odkryłam, że brzuszek jest odrobinę większy więc bez skrępowania mogę buszować po działach z odzieżą dziecięcą :D Kiedyś przechodziłam obok z żalem, nie wspominając o moim mężu, a teraz można poszaleć. Dziś jest ładna pogoda więc muszę się zebrać i iść na spacerek, muszę dotlenić maluszka :)

Nie robiłam żadnego wpisu przez 2 dni..bo o czym tu pisać..?! :(
Już myślałam, że jest troszkę lepiej, ale gdzie tam..jest nawet gorzej.. W domu już nie wytrzymuje..jedyna moja rozrywka to jazda samochodem, którym uwielbiam jeździć..gdy wsiadam i jadę to jest jakoś inaczej..chociaż przez chwilę nie myślę o tym wszystkim.. W poniedziałek z samego rana wybrałam się do lidla.. była super oferta z ciuszkami dla maluszków..wiem, wiem, że jeszcze nie jestem w ciąży..ale postanowiłam coś kupić na poprawę humoru..a ciuszki prędzej czy później się przydadzą..(kolor beż-brąz)
Wczoraj musiałam podjechać na pocztę opłacić rachunek..więc też się trochę rozerwałam..ale tak po za tym jest do dupy..
Męża praktycznie cały dzień nie widuję..bo kończy wykańczać dom więc wychodzi rano po 6 a wraca różnie 18,19..zależy..a jak przychodzi to idzie się myć, zje obiad, ewentualnie coś obejrzy w tv i idzie spać..nawet ostatnio za bardzo nie rozmawiamy ze sobą..on jest zmęczony,mi w głowie tylko dziecko..tak bardzo go pragnę.. Wszędzie dookoła mnie ktoś zachodzi w ciążę, albo czytając w necie różne artykuły też bardzo często pojawiają się ciąże..non stop..ciąża, ciąża i ciąża..tylko nie moja :( strasznie to boli i strasznie cierpię..nie wiem co będzie dalej..
Muszę chyba zacząć szukać jakiejś pracy..bo długo tak nie wytrzymam :(
Miałam fajna pracę, ale niestety to była umowa zlecenie przedłużana co miesiąc..więc niestety jak zaszłam w ciążę..to nie mogłam już pracować bo ciąża zagrożona itd.. no i teraz zostałam bez niczego.. A nienawidzę takiej bezczynności..
Masakra jakaś..
Do tego okresu jeszcze nie dostałam po poronieniu..myślałam, że szybciej przyjdzie..bo chciałabym już pójść do szpitala na te badania, i mieć już wyniki, żebym wiedziała na czym stoję..no i chcę zacząć starania..
Kurcze, strasznie to ciężkie wszystko..nigdy nie myślałam, że będę w takiej sytuacji..że nic mnie nie będzie cieszyć i wszystko będzie mi takie obojętne..
a może to depresja..? nie wiem sama.. :( ja już nic nie wiem..
co mi z takiego życia? takie życie jak dla mnie jest bez sensu..
Tylko bym wyła i użalała się nad sobą..i nad tym, że nikt mnie nie rozumie.. :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2014, 13:22

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)