dzisiejszy dzień to jakiś horror po prostu. najpierw telefon o 1 w nocy ze teścia do szpitala zabrali bo miał przedzawal z wylewem. naszczescie nie doszło do paraliżu. jedno szczęście tesciowa lezy w szpitalu ledwo zywa z nowotworem praktycznie wszystkiego bo przezuty sa na wszystko. dodatkowo tel z przedszkola marcelina 40 stopni goraczki o 15 wiec biegiem do lekarza diagnoza : nerki tylko nie wiadomo czy infekcja czy cos gorszego normalna masakra jestem tak zdolowana ze zyc mi się nie chce dobranoc
Moje ciało zarządziło suspens. Według moich wyliczeń dzisiaj jest ten dzień... Czuję coś, niestety nie w kościach tylko w brzuchu. @ na razie nie ma... Test wyszedł negatywny... Mam wrażenie że to już, ze za chwilkę, że zaraz przyjdzie i zmiażdży moje nadzieje.
Pojutrze wpadają do nas znajomi. Ona jest teraz w 10 tygodniu, widziała maluszka, widziała serduszko i będzie przeżywać to wszystko, co ja już miałam przeżywać. Moje maleństwo powinno być o 3 miesiące starsze od jej... Czy to okropne widzieć to w ten sposób? Pewnie tak. Ale na razie to jedyny sposób. Pewnie powinnam patrzeć na to tak, że jestem teraz bogatsza o jedno doświadczenie. To miało by sens. Chyba... Ale czy nie mogłam być bogatsza o to doświadczenie mając już dziecko? I tak chciałam mieć 3... A od dłuższego czasu boję się czy będzie chociaż jedno. Czuję się jakbym grała w ruletkę. Nic dziwnego, że z moim szczęściem głównie przegrywam 
Ale jeśli przyjdzie, wyzwę ją na kolejny pojedynek. A potem na kolejny. Tyle ile będzie trzeba. W końcu nasza droga, kobiet starających się o cud, to droga wojowników. Więc dopóki żyję nie tracę nadziei, wszystko może się zdarzyć, dopóki się nie poddam. I w końcu złoję jej dupsko na całe 9 miesięcy
@ taka skąpa jakby jej wcale nie było 
przeziębienie doskwiera
jestem taka pociągająca że ho ho i smarkata 
i jeszcze ta wredna głupia opryszczka, która chyba jest odporna na wszystko
i na czosnek i na specjalny krem.. buu... i jeszcze ból piersi.. normalnie jak w ciąży
ale kurde brałam tab. regularnie...chociaż mam dylemat bo współżycie było 21 dnia anty czyli w dniu ostatniej tab. a przecież one nie działają plemnikobójczo i plemniki mogą sobie tam przeżyć jakiś czas...niby @ pojawiła się 5 dnia przerwy ale jest taka licha. Po 1 opakowaniu tab.anty. też była skąpa ale nie aż tak..chyba już ogłupiałam
No i chyba dupa po tescie temperatura rosnie chyba owu juz byla akurat teraz jak mialabyc normalnie byla wczesniej. No nic zrobimy za miesiac a juz nie chcialam mierzyc temp. i jednak musze...
Dzisiaj znowu kiepsko się czuję!!!! Bolą mnie plecy, lewa strona brzucha, może to jajnik, czort wie!!!!???? Nie dość że ledwie żyję po pracy to jeszcze to
, znowu trzeba było sobie o termoforku przypomnieć
, milutko , cieplutko
.
Dzisiaj 6 / 100 punktów przyznanych przez detektor, 36 % szans na pozytywny test ciążowy. No ale chyba pozytywny w tym miesiącu znowu nie będzie
, raz że od początku detektor mi trąbił że
- owanie słabe, no i owulka została przesunięta o 2 dni, to już całkiem było beznadziejnie, po drugie to plamienie, najpierw k@milk@ podniosła mnie na duchu że to dobry objaw, że to pozytywnie, znowu pomyślałam że może jednak
!!!! Ale teraz plamienie mam znowu, mocniejsze, drugi raz nie może być to raczej dobry objaw, prawda. Nie mam pojęcia, ale teraz temperatura spadła na łeb , na szyję czyli to już nic pozytywnego chyba , prawda
. Zobaczymy. Poczekam do wieczorka, co czas pokaże. Ech K@milk@ chyba czeka nas kolejny cykl nadziei i oczekiwań.
Miłego wieczorka kochane. I jak najmniej @ na te walentynki. Bo moje walentynki raczej będą z pod znaku @@@@@@
!!!!!!! Ech! 
Za każdym razem jak to oglądam, nie mogę powstrzymać łez..

Tak bardzo tęsknie za Wami (*)(*)
http://www.youtube.com/watch?v=2O9Ao6GaK_A
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2014, 18:37
Czekając na okres ... brzuszek dziś boli momentami tak jak na @, więc pewnie niebawem do mnie zawita ... a wtedy kolejna wizyta i rozmowa z gin co dalej ...
Odebrałam kolejne wyniki badań - znowu okazało się, że jestem okazem zdrowia. Ostatnia przyczyna problemu z zajściem w ciąże została skreślona. Żeby chociaż był jakiś punkt zaczepny, że coś jest nie tak i dlatego mamy problem. Wtedy zawsze można by było podjąć jakieś leczenie a teraz??
Niby jesteśmy okazami zdrowia a coś nie gra...
Nawet nie mogę powiedzieć, że leczę się na bezpłodność bo z medycznego punku widzenia jesteśmy oboje zdrowi.
Już nie wiem co dalej robić - może to jest jakaś kara boża? może w przeszłości kogoś nieświadomie skrzywdziłam i to jest jakieś fatum..
Problemy są po to by zdać sobie sprawę, jak bardzo nam na czymś zależy.
Wlasnie dlatego kazda z nas ma ich tyle, wlasnie dlatego kazda z nas tak bardzo pragnie dzidziusia... Bo nam zalezy! A czy to takie zle ze probujemy dac zycie kolejnej istocie, ze chcemy przekazac milosc, wiare, usmiech... Ze chcemy miec dla kogo istniec. Ze chcemy usmiechac sie z lzami w oczach patrzac na laurke na dzien matki, czy wyglupy tatusia z synkiem? Przeciez to czyste dobro, piekne pragnienie... A najwazniejsze ze w tym wszystkim nie chodzi o nas, tylko wlasnie o to upragnione malenstwo... Nie nasze "widzimisie"... Pragnienie milosci... Czysta cnota, ktora nie potrzebuje slow.!

Nie bede narazac wlasnej psychiki. To nie sa polskie lumpeksy, to niemiecki sklep gdzie rzeczy uzywane, wygladaja na nie uzywane, malo tego wygladaja jakby mialy wartosc olbrzymia! ehh... I tak zakochalam sie w sklepie, ktorego narazie odwiedzac mi nie wolno
Mąż był na badaniach. Jeszcze nie widzieliśmy się z lekarzem, wstępnie konsultowaliśmy to tylko ze znajomym ginem ale chyba słabo wyszło... W sumie najgorzej wyszła morfologia plemników. Mamy wizytę 24 lutego i wtedy się dowiemy. Ciesze się, że mąż się nie podłamał, jest mu smutno ale postanowił walczyć. Jutro rzuca palenie i zaczyna brać l-argininę, przechodzi też na dietę. Ja łykam kapsułki z wiesiołka i piję siemię lniane... Oboje jednak jesteśmy dobrej myśli wierzymy, że wszystko dobrze się skończy.
Jutro wizyta. Psychicznie nastawiona jestem na nieciekawy bieg wydarzeń.
Ale w środku iskierka mała jeszcze jest,że może się uda.
W razie co ,wybrałam już szpital w którym chciałabym mieć zabieg. Jest około 40 km od mojego domu.
Nie zdecydowałabym się na szpital miejscowy ,z tego względu,że pracują tam same kocmouchy.
Jóźwiak - ginekolog - frajer,cwaniak, heros i chu** wie kto jeszcze.
Nonszalancki i bezczelny.
Dalsza ciocia mojego D. miała mieć usuwany torbiel z jajnika , laparoskopowo.
Okazało się,że uszkodzili wątrobę - i musieli ROZCINAĆ JEJ BRZUCH !!!!
No ludzie świata! Kto to widział takie rzeczy!
Zaś w szpitalu w Skwierzynie większość kobiet chwali sobie personel.
Teściowej siostra miała usuwaną macice w tym szpitalu i była zachwycona przebiegiem,obsługą,załogą lekarzy itd...
Wizyta na 8.50 . Bajo:*
zaraz pedze do pracy... wstałam troszkę wcześnie i pomyslalam ze może napisze cos do was kochane. otoz uzbroilam się na następny miesiąc po uszy 50 testow owulacyjnych żeby owulka mi już nie uciekła po drugie femifertil (działa zbawiennie na mój organizm) witaminy i herbatka plodnosci. mam nadzieje ze w marcu będę trzymala reke na pulsie bo w tym miesiącu cos się jednak wymknelo mi z pod kontroli a teraz już się nie dam robic w bambuko
nie ze mna te numerki
ew2006 trzymam za nas kciuki i DALEJ GO GO GO DO DZIEŁA jak tylko @ przyjdzie i sobie pojdzie stajemy do walki o nowy cykl
takie sa moje zalozenia :)miłego dnia kochane staraczki
Przez dwa tygodnie nie miałam internetu.
Wreszcie zjawił się facet i naprawił...
Tydzień temu - 4 lutego byłam na kontroli u ginekologa.
Martwiłam się, bo @ nie przychodziła.
Po tym wszystkim to już sobie zdążyłam wkręcić, że pewnie zrobiły mi się zrosty w macicy.
No i poszłam. Lekarz był poruszony moją historią.
Nie mógł pojąć jak mogło dojść do takiej tragedii, dlaczego nikt nie zadziałał. Był w szoku, że lekarz na USG nie zauważył kolizji pępowinowej...
Zapytał kiedy miałam miesiączkę. Odpowiedziałam, że właśnie jeszcze nie dostałam, a minęły już trzy miesiące i zaczynam się martwić.
Jego też to zaniepokoiło. Powiedział, że powinnam dostać po ok. 8 tygodniach...
Zbadał mnie. Patrzy w ten monitor, patrzy, zerka na mnie, w końcu mówi: "JEST CIĄŻA". 
Byłam w szoku, bo żadnych objawów nie miałam.
Normalnie jakiś cud. Tak trafić. 
Często owulacja występuje przed miesiączką, ale czasem pierwsze cykle mogą być bezowulacyjne. A tutaj taka niespodzianka. 
Dowiedziałam się o tym, że noszę w sobie nowe życie dokładnie 3 miesiące od porodu Córeczki.
Mam nadzieję, że nasz Aniołek będzie miał w opiece braciszka lub siostrzyczkę.
Bardzo się cieszę, ale jestem też pełna obaw...
Chyba jak każda Aniołkowa.
Drugiej straty bym nie zniosła. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2014, 15:46
Nie chce mi się już prowadzić wykresów na ovu. Dużo teraz pracuję i szkoda mi czasu na budzenie się ze snu i mierzenie temperatury.
Jak sobie przypomnę to zmierzę ,a jak nie, to też się nic nie stanie.
Abonament kończy mi się 27 lutego to wtedy nie będzie mi żal kasy żeby nie prowadzić już wykresów ( a przynajmniej nie mierzyć temperatury).
Oczywiście dziewczyny będę podglądać cały czas 
No jak tu się nie wściekać i szanować kraj???
Dziś telefon, że jutro przyjedzie transport (14dni spóźnienia) fajnie tylko...
Transport z Chiang Mai do Gdyni kosztował 1400zł i nagle okazało się, że port życzy sobie KOLEJNE 1400zł za wyładowanie ze statku na teren portu. 200kg dźwigiem - dlaczego niby tyle kosztuje?
Mało tego!! Odprawa celna to 150zł i zaraz drobią nam gigantyczne cło bo owszem moglibyśmy nie być ocleni gdybyśmy pokazali im dokumenty w ORYGINALE z każdego miesiąca pobytu w Tajlandii - potwierdzenie zameldowania i rachunki, które tam płaciliśmy!!! I musielibyśmy przebywać ponad rok!!! Oczywiście nie mieliśmy o tym pojęcia więc takich papierów ze sobą nie braliśmy, no bo po co??? No litości..
Ale to nie koniec! Teraz uwaga - transport z Gdyni do Wrocławia to kolejny 1000zł.
W życiu byśmy nie przesyłali tych rzeczy gdyby ktoś nam o tym powiedział. Nawet w koszmarach takiej kwoty nie wyśniliśmy kosztów po stronie Pl. Sprawdziliśmy - we Frankfurcie koszt portowy to 600zł.
Ten kraj jest chory!!!
Już nigdy tu nie wrócę, bo to się nie da tak. Wszyscy chcą zrobić Cie w ch... na każdym kroku. Nic nie może być normalnie i uczciwie.
Kuba - już jest na etapie podpisywania umowy (negocjacje i ustalenia trwały 2 tygodnie!!!) i nagle dziś facet zmienia zasady gry tak, że wszystko ch... strzela i umowa nie może zostać podpisana. Projekt, który miał nas finansować na przyszły miesiąc poszedł sobie w siną dal...
Byłam u ginekologa. Mam poważne bezobjawowe zapalenie pęcherza czy coś - bardzo wysokie leukocyty w moczu. Wydałam 100zł w aptece 
Jutro rano tona kolejnych badań. Trzeba powtórzyć te z początku ciąży i ponowna morfologia.
Potem po lekach kolejny mocz. Za tydzień mam się do zgłosić do ginekologa na kontrolę, ale jak poszłam do rejestracji okazało się, że nie ma miejsc do niego na cały przyszły tydzień. Coś ponoć mają szukać ale cholera wie 
AAAAAAAAAAAAAA!!!
No kiepski dzień. Kiepski.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2014, 21:47
hmmmm w tym miesiacu nie licze juz na cud
nic mi nie wychodzi :
(((
Od jakiegoś tygodnia doskwiera mi nieznośny ból. A właściwie 2 rodzaje bólu. Pierwszy to ten, którego się kiedyś w końcu spodziewałam, lecz miałam nadzieję, że pojawi się pod sam koniec ciąży - ból pleców od łopatek po krzyż. Dłuższe stanie w miejscu, a do tego np. trzymanie rąk przed sobą(podczas gotowania czy zmywania naczyń) powoduje, że mam potem wręcz problemy z siadaniem, pochylaniem się itd. Drugi ból to rozpieranie w klatce piersiowej, a dokładnie pod żebrami. To rozpieranie jest o tyle dziwne, że doskwiera mi zawsze tylko z lewej strony. Najczęściej przy siedzeniu, powoduje duszności i mdłości, jest to wrażenie, że jakiś narząd próbuje mi się wybić przez skórę przez żebra. Stwierdziłam, ze pływanie może mi nieco pomóc i odciążyć kręgosłup, więc wyciągnęłam wczoraj męża na zakupy po jednoczęściowy kostium kąpielowy. W Decathlonie znalazłam 2 modele specjalnie dla kobiet w ciąży! Polecam model czarny z białym paseczkiem przez brzuch - jest dość zabudowany na górze, przez co większy biust nie wylewa się bokami
Dziś byliśmy na basenie - rewelacja! Czuję się po tym basenie naprawdę super, plecy zaczęły boleć mnie dopiero po 2 godzinach siedzenia przed komputerem! DO tego mam dużo więcej energii - po powrocie zrobiłam obiad, posprzątałam i przygtowałam kanapki mężowi do pracy - ani przez chwilę nie czułam tego rozpierania spod żeber:)
Tak więc polecam pływanie wszystkim dziewczynom, którym doskwiera już ciężar brzucha! 
dziś na wyprzedaży kupiłam sobie taką ładną torebkę, że aż mi lepiej jak na nią patrzę
hehehe kasy i tak szkoda, ale dotychczasowa torebka ma już swój staż i wysłużenie
jednak zakupy działają na kobietę kojąco hehehe
i mój mżonek stwierdził, że w końcu mu sie moja torebka podoba...pamiętam poprzednią kupiłam jak miałam takiego doła, że aż jak o tym powiedzialam sprzedawcy to mi cenę obniżył hehhehe pamiętem to było dwa lata temu po jakimś szkoleniu na którym facet prowadzący uświadomił nam, co za odpowiedzialnosć karna ciązy na nas za najmniejszy błąd w pracy....ehhh..
19 tydzien wydaje sie ze zaczelam odczuwac ruchy maluszka
no w koncu czuje delikatne pukniecia w samym dole brzucha poza tym mam bole brzucha wszystko sie rozciaga ciagnie i czasem nawet mocno....
Test ciążowy negatywny... Łzy w oczach i uczucie że to nie fair !
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.