Drogi pamietniczku dość długo mnie tutaj nie było... @ oczywiście przylazła jak co miesiąc. Następne starania może będą w marcu (jeżeli pobyt u m wypadnie w okienku transferowym), jak to się mówi "pożyjemy zobaczymy" 
Zakupiłam dong quai żeby podregulować trochę owulkę, zobaczymy od przyszłego cyklu czy się sprawdzi. Chociaż muszę się przyznać, że moja wiara w to że się kiedyś uda pomału wygasa...
Już nawet mi tak nie zależy jak kiedyś...a może rzeczywiście nie nadszedł jeszcze nasz czas? a może to nie jest odpowiedni moment? ... za niecały rok obrona pracy inżynierskiej, chyba na tym powinnam się teraz skupić.
no i skacze po necie szukając sposobu co zrobić żeby była ta dzidzia i trafiłam na zdjęcie 7 zasad dobrego sexu i jedna mnie urzekła... "I zasada dobrego sexu: Gdy ciało A oddziałuje na ciało B to powstaje ciało C"
ehh i by to takie proste było...
Temperatura spadla na dol, juz wiem ze nic z tego nie bedzie. Caly dzien bolal mnie brzuch jak na @ wiec ta wrednota lada dzien sie pojawi. Kto wie czy nie wprosi sie na moje jutrzejsze urodziny
A tak bym chciala dostac w prezencie pozytywny tescik.
Dziś mija 5 tygodni od zabiegu.. Te chwile są takie ciężkie ;'(
Niecierpliwe czekam na @.. żadnych objawów, nie mam pojęcia kiedy mnie zaskoczy.. Jeśli nie dostanę w przyszłym tygodniu to mam zamiar zadzwonić do ginekologa. Nie wiem w sumie czego się spodziewać w trakcie rozmowy, ponieważ nie wiem co w takiej sytuacji trzeba wtedy zrobić
czy będę miała jeszcze czekać ? jak długo ? 
czekam i czekam...
Tęsknie za moim Aniołkiem.. ;'(((( płacze..
Coś kuje mnie po prawej stronie na dole..
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2014, 23:20
Wczoraj po tygodniu prawie nie widzenia się z moim mężem( jak on wraca z pracy o północy to ja już śpię jak ja wstaję o 5 to on jeszcze śpi a jak przychodzę z pracy to jego już nie ma)
z radością informuję go, że jak wszystko dobrze będzie to za tydzień robię test.
A co na to mój maż?
Zamiast przytulić i powiedzieć zobaczymy co będzie to tradycyjnie mnie opieprzył i jak zwykle skwitował, że nasi znajomi starali się dwa lata... Co za pocieszenie... lekarz straszy kliniką, w lipcu kończy mi się umowa a on z takim tekstem. Brak mi słów
Też macie takie oparcie w Waszych facetach?
Dobrze że jest ovu i można się tu wyadać
Mocny ból brzuszka i krwawienie, na razie nie wpisuję bo nie wiem jak to będzie jutro wyglądało. Ale teraz czuje sie tak jak przy normalnej miesiączce, skurcze i bóle krzyżowe ;/ Zastanawiam sie co mogło spowodować aż takie rozchwianie, ze dostałabym teraz miesiączki (cykl 14 dni) Kiedyś tak miałam, jak byłam nastolatka (17,18,19 lat) po ciąży mi się unormowało. Kiedyś miałam cykle 35-16 dni na zmianę. Jedynie co lekarze mi mówili to ze nic nie poradzą i samo się wyreguluje. teraz hormony zbadane, wszystko w porządku a tu takie cyrki. Nigdy tak naprawdę specjalnie nie kontrolowałam siebie, nie obserwowałam. No nic może to oczyszczanie, albo te ostatnie tygodnie w stresie wszystko popsuły i pozmieniały. Ciekawe jak dalej będzie to wyglądało. Nospa nie pomaga ;( noc nieprzespana a jutro do pracy.... Piersi nadal bolą i są troszkę większe, ale już nie tak bardzo ;( (polubiłam taki biust)Wiecie, tak siedze i sie zastanawiam, jak to będzie w tym listopadzie, gdy zaczniemy starania. Nie wiem czy podołam bo teraz nie ogarniam, za bardzo biorę do siebie i za bardzo się boje. Chciałabym dać Misiowi dzidziusia ale chyba nie podołam. teraz popsuła nam się sytuacja finansowa:( ciężko jest i będzie, nie wiem może zaniechamy tego wszystkiego????? Za bardzo sie nakręcam a przeciez musze sobie sama wytłumaczyc, ze mamy problemy, które daja nam 10% szans na ciaże... Jeju ;(
zaczynamy powoli starania nr4
tylko ciężko idzie bo kłótnia goni kolejną... sama nawet nie wiem o co chodzi praktycznie same pierdoły...
dla odstresowania wybrałam się na pilates z babeczkami moimi
było świetnie POLECAM
więc zadbam trochę o siebie to i może jakaś kruszynka się pojawi... oczywiście żeby pokrzyżowac mi plany:) ahhhh marzenia....
Pierwsze łzy.....nie, nie Czarka, moje. Jestem beznadziejną matką bo nie jestem w stanie rozpoznać płaczu dziecka, nie wiem czego chce. Jego płacz rozrywa mi serce i nie wiem jak mu pomóc...Nasiliły się kolki, na spokojnie, po przeanalizowaniu zachowań już do tego doszliśmy wspólnie z mężem, może jutro będzie lepiej? Ale i tak uważam, że nie jestem gotowa na bycie matką, nie wiem czy powinnam była dostać taki cud w prezencie , skoro nie mogę tego docenić. Stanęłam przed schodami, i nie mogę wejść nawet na pierwszy stopień, a co to będzie jak pójdą pierwsze zęby? przeziębienia? albo nie daj Boże poważniejsze choroby? Nie.. zdecydowanie nie zasłużyłam na to żeby mieć dziecko...
Dzisiaj cały dzień mojemu synkowi towarzyszyła jego siostra-aniołek, bo jak niemowlaki się uśmiechają przez sen, to znaczy że bawią się z nimi aniołki, a Czaruś do 15 uśmiechał się od ucha do ucha, nawet jak jadł butelkę, myślałam że uśmiecha się do mnie w odpowiedzi na mój uśmiech, ale patrzył się gdzieś w przestrzeń za moim ramieniem.
34 tygodnie za nami!!! Zostało 6!!! Aaaa...
A ja dziś mam dobry dzień - paczka dotarła 
Od jutra mega wpakowywania, bo mamy teraz w domu same wielkie kartony i zero przestrzeni do życia 
Dziś byłam też na spotkaniu z Wrocławskimi OVU Ciężarówkami - mega udane, dziękuję dziewczyny 
Są też pierwsze efekty sesji brzuszkowej.


Dzięki Kasia, Dzięki Saszka - pamiątka świetna 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2014, 22:40
Nie rozumiem dlaczego nikt nie potrafi docenić tego kim jestem, że jestem dobrym człowiekiem i że pragne spełniać swoje marzenia...
Wszyscy mi wmawiają że jestem za młoda że muszę najpierw coś w życiu osiągnąć żeby zapewnić dziecku godne życie... I nikt nie patrzy na to że dużo się nacierpiałam że dużo w życiu przeszłam i tak samo pragne jak inni i chcę mieć dziecko i kochać je, dać mu to czego ja nie miałam, dać mu miłość ciepło i rodzinę, i nikt mnie nie powstrzyma mimo że mam niecałe 18 lat będę dążyć do tego...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2014, 00:37
Styczen 2013 odstawione prochy + 3 miesiace w gumie. wiec jak Ci wycodzi 13 miesiecy. To po pierwsze ,dwa masz mnie za debila Mialas tu nie siedziec.Jak zwykle klamiesz.Mowilem Ci,ze dlugo i ciezko odzyskac zaufanie,a tu prosze! Powiedz wreszcie kochasz Mnie czy sie wyprowazasz bo nie lubie zyc w niepewnosci. Sama piszesz ze robie co moge zebys byla szczesliwa, a z drugiej strony ze Ci bije. Caly czas ci tlumacze, ide tam bo sie wylanczam i nie mysle o niczym. Ja tez mam juz q...a dosc wszystkiego. Moze jednak pierwszy psycolog. Masz rozdwojenie jazni do Schwan...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2014, 06:36
Moje kochane nie pisałam wczoraj bo dużo się wydarzyło. Otóż przystąpiłam wczoraj po raz pierwszy do Inseminacji. Powiem szczerze, że strach ma wielkie oczy. Nic a nic mnie nie bolało, poczułam tylko lekkie ukłucie i to wszystko. Potem leżałam chwilę na fotelu i do domku. Lekarz kazał jeszcze rano poprzytulać się z mężem co też uczyniliśmy. Inseminacja wykonana została na niepękniętym pęcherzyku. W poniedziałek idę znowu na wizytę sprawdzić czy pęcherzyk pękł. Teraz mam schizę bo się zastanawiam nad tym. Wychodzę z założenia, że skoro przez kilka ostatnich cykli była potwierdzona owulacja to tym razem też tak będzie. Nigdy nie przypuszczałam jak długa i kręta droga jest, by zostać mamusią. Nie wiem sama. Naczytałam się w necie, żeby po pierwszej inseminacji zbyt wielkich nadziei sobie nie robić, że generalnie pierwsze się nie udają ale ja bardzo wierzę, że w moim przypadku będzie inaczej. A jak nie to pewnie się poryczę i zaczniemy kolejny cykl.
może na początek DZIĘKUJE za wsparcie kobietki 
zakwasy.... a jeszcze wczoraj polecałam pilates... masakra
obolała ale szczęśliwa
z mężem dalej nie najlepiej, ale może do wieczora się ułoży bo na imprezkę się wybieramy wiec nie bardzo chciała bym psuc atmosferę...no i liczę na jakieś przytulanko... ahhhh faceci.... kto za nim nadąży? jednak swojego za nic w świecie bym nie oddała:*
Mamy termin wizyty kwalifikacyjnej 15/04 o 15.00. Odległy, ale wyniki badań genetycznych są gotowe po 4-6 tyg, więc termin jak najbardziej sensowny. W tym dniu otrzymamy odpowiedź czy się kwalifikujemy czy nie. Jeśli lekarz zdecyduje , że tak to kolejnym krokiem będzie wybór lekarza prowadzącego. Miałam wrażenie,że znowu chodzę metr nad ziemią kiedy w końcu dostałam ten telefon z kliniki, a przecież na zdrowy rozum - to nic nie znaczy. To właściwie tylko pół kroku naprzód. To co było absolutnie cudowne to reakcja przyjaciół i rodziny. Przyjaciółki te z bobasami i bez, chcąc jakkolwiek konkretnie pomóc, zaoferowały jak jeden mąż jedna po drugiej wsparcie finansowe. Strasznie to było wzruszające, bo nie prosiłam o to, ale wiem, że mają poczucie bezsilności, a taka propozycja daje im poczucie,że wymiernie pomagają. Nawet nie zdają sobie sprawy, jak samo to, że są i tak bardzo się emocjonalnie angażują, pozwala mi mocno stać na nogach i się nie poddawać. To wspaniałe,że gdybym nie miała siły iść dalej, są takie osoby, które mnie wesprą i popchną do przodu.
dziś mam znow jeden z tych gorszych dni. zastanawiam się nad tym wszystkim i chyba doszłam do wniosku ze po 10 miesiącach walki staje znow w tym samym martwym punkcie. dziś 33 dzień cyklu a ja ani owulacji ani ciąży i wszystko jest do dupy. @ tez nie ma. masakra jakas. mysle ze chyba zrezygnuje z tego wszystkiego z tych staran z tych ciągłych domysłow czy cholera już wie czego. ja po prostu psychicznie nie mam już na to siły. może bozy plan jest taki ze nie mam mieć dzieci??????????? może to nie jest czas na dziecko??????????? jest tak wiele pytan i nikt nie zna na nie odpowiedzi. wiem nie powinnam się poddawac i powinnam walczyc aleja nie wiem czy chce mi się już walczyc...zastanawiam się czy nie przekraczam jakiejś granicy. jak narkomanka czekam az program wyznaczy owulacje a przecież to tylko program komputerowy który opiera się na naszych spostrzeżeniach a nie na tym czy ktoś ma rzeczywiście dni płodne czy nie. nie wiem już sama może wygaduje głupoty a może ogolnie już mam cos z glowa ale w każdym razienie dobrze mi już od tego wszystkiego. chciałabym poczuc się znow wolna a nie tylko siedzieć i czekac az będzie owulacja i w każdej minucie myslec o tym czy mam szanse na ciaze czy nie? pewnie kazda z wam powie nie myśl o tym wyluzuj a będzie dobrze. zgadza się tylko jeżeli ktoś nie umie wyluzować? nie umie o tym po prostu nie myslec nie zastanawiać się? choć nie ukrywam ze bardzo bym chciała po prostu przestać o tym myslec bo jestem już strasznie zmeczona. chyba pojde do lekarza prywatnie i powiem ze chciałabym wrocic do antykoncepcji chociaż cykl wyreguluje i @ będzie regularna tyle dobrego a nie czekanie po kilka miesięcy bez efektów. miłego dnia dziewczynki zycze i trzymam za was kciuki żeby wam się udało bo jak widać mi nie jest najwidoczniej dane...buziaki
Dzisiaj musiałam wcześnie wstać, gdyż wyjeżdżałam na szkolenie. Źle się czuję, głowa mnie boli,śpiąca i zmęczona jestem. Jeszcze wszystko mnie boli - chyba po wczorajszym
. W ogóle niedawno @ się skończyła, a tu ovu prognozuje zbliżające się dni płodne, jakoś szybko mi się wydaje, może dlatego że w tamtym cyklu czekałam z niecierpliwością, a teraz to już spodziewam się tego co nastąpi.
Zobaczymy co czas pokaże 
Witam się w nowym, jubileuszowym cyklu nr 12
Niestety, ale dzisiaj w nocy pojawiła się niechci@n@, zgodnie z oczekiwaniami. Jak zwykle około 10 dnia po owu trochę się nakręciłam, że może się udało ale również jak zwykle nic z tego...powoli przestaje mnie to dziwić
Ogólnie ostatnie 3 dni przed @ miałam ciężkie, płaczliwe chyba też jak zawsze gdy wiem, że nic z tego a jeszcze muszę czekać na nowy cykl te parę dni. Najgorsza jest ta bezczynność.
Mam doła ostatnio, tak długo już to trwa, ile jeszcze? Kiedy o tym myślę, jak długo nam się nie udaje, to nie mogę uwierzyć że mnie to dotyczy, jakby nie docierało, było nieprawdopodobne, że moje życie może być tak ch..owe w tym aspekcie
źle mi z tym. Dlaczego inni mają łatwiej w życiu a my wiecznie pod górę? Nawet pierdzielone rozmnażanie przychodzi nam z trudem. To smutne, rozczarowujące. Tak jakbym sama się na sobie zawiodła, gorzej być nie może.
Coraz częściej nachodzą mnie myśli czy nam się w ogóle uda? I kiedy? Czy każda radość w naszym życiu musi być okupiona ciężką pracą, łzami i smutkiem? Nie możemy choć raz być szczęśliwi na kredyt? Po prostu zwyczajnie szczęśliwi? Taki kurna promyczek od życia, do spłacenia później? Czemu nie mamy nikogo po swojej stronie?
Źle mi bardzo, rok starań, nadziei i jedno wielkie NIC. Co miesiąc tylko czerwona żałoba po marzeniach i tak od nowa, od nowa. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam tej karuzeli
...
W związku z tym wszystkim w tym cyklu temperaturę mierzę w dniach 6-20 d.c., po 20 dc termometr ląduje w szufladzie!18 dc idę do nowej ginekolog, mam nadzieję że coś zaproponuje, to moje światełko w tunelu i już teraz jedyna nadzieja jaką mam. Poza tym jeszcze jak poprzednio: Coneive Plus, kwas foliowy, witamina D,sport, Salfazin dla męża, może wiesiołek dla mnie? Zastanawiam się. Nie chcę za bardzo ingerować w organizm bo wydaje się, że funkcjonuje wzorcowo - kurde, regularne te moje @ jak w mordę strzelił 
A i jeszcze, w tej desperacji co dostrzegłam, ach desperatka
cykl zaczęłam 23 lutego a zakończę (lub nie
) 23.marca. 23 to od wielu lat moja ulubiona, szczęśliwa liczba
proszę, proszę, proszę...... 
Wczoraj było zdecydowanie lepiej niż dzisiaj..
Wiem, że non top piszę o tym samym w kółko..ale nie potrafię sobie radzić z tym.. Każdego dnia zastanawiam się dlaczego taka tragedia spotkała właśnie mnie..?! Czy tak dalej będzie wyglądało moje życie? ja o niczym innym nie myślę..nic mnie nie obchodzi.. tylko to dlaczego tak się stało.. i czemu niektórzy w tym ja, musimy tak cierpieć?jest mnóstwo ludzi którzy tak naprawdę tego słowa nie poznali..nie odczuli na własnej skórze..więc dlaczego to życie jest tak nie sprawiedliwe?? inni nie cierpią w ogóle a inni nawet za kilkoro osób..
i jaki tu jest sens..?
Dobrze, że jest ten pamiętnik tu przynajmniej mogę wygadać się - napisać co czuje, z czym sobie nie radzę itd.. w dniu codziennym mało jest osób które rozumieją mnie, moją sytuację..
Niektórzy pocieszają, inni udają, że nic się nie stało..bo przecież życie trwa dalej- i robią mi na złość..(tu o mojej szwagierce), inni zajmują się swoją rodziną-bo mają małe dzieci i wnioskuję, że mnie już mają daleko gdzieś..
przykre to ale prawdziwe.. (w takich chwilach można poznać kto jest prawdziwym przyjacielem
) i dosłownie może ze dwie osoby które dają mi do zrozumienia, że mogę na nich liczyć, na ich pomoc..-choć nie przeżyli tego co ja..dziękuję im za to 
Tak więc moje życie nie jest takie kolorowe..kiedyś może było, bez tych wszystkich zmartwień, cierpień, smutków, żalu..tęsknoty za maluszkami

Nigdy już nie będzie jak dawniej.. A czy będzie lepiej? to nie ode mnie już zależy..tylko od Boga, czy zechce dać mi szczęście-moje dziecko
czy też nie..
Tak więc my bardzo nic nie możemy..pozostaje nam tylko wiara i modlitwa..aby to się spełniło.. 
Właśnie wróciłam z obchodu pożarowego, kondycja zdecydowanie lepsza niż dotychczas a to bardzo mnie cieszy. Idę teraz coś zjeść bo strasznie mnie ssie 
Czekam na wieczór bo dzisiaj mamy 6 miesiecznice po slubie , bedzie serduszko - mam taka nadzieje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2014, 13:42
Od kilku dni sprawdzam owulację za pomocą Afrodyty...wychodzi negatywnie (ze śliny i śluzu). Dzisiaj w trakcie pobierania śluzu zobaczyłam, że mam krwawienie (21dc) obfite, taka malinowa krew. wystraszyłam się (mimowolnie pomyślałam o pozamacicznej, bo jajnik od poronienia cały czas pobolewa dość mocno). Teraz już się uspokoiło, nic nie leci...zero śluzu. Moje własne ciało mnie zawodzi...
Mężu ma dzisiaj wolne...chce jechać na koncert, ale ja (jak ostatnio często bywa) nie mam ochoty ruszać dupska z domu-nawet na zakupy. Wczoraj dzwonili z pracy, czy w pon. będę...będę, będę-chociaż wcale mi się nie chce 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.