Nie wiem jakby to wszystko sie potoczylo jakbysmy posluchali lekarzy ktorzy kazali nam odczekac ze starankami pol roku. Kazali nam sie zabezpieczac. Ale moja ginka na moje pytanie - czy naprawde mysimy sie tak pilnowac? mowila ze nie musze sie tym tak stresowac. Najwazniejszy jest pierwszy miesiac po zabiegu zeby przyszla miesiaczka. Potem mozemy troche odpuscic....Nie wiem jak by bylo gdyby pewnego dnia maz mnie nie posluchal i dal za wygrana. Gdyby sie jednak uparl albo ja bym sie nie rozplakaka... To bylo trzy tygodnie po zabiegu. Staralismy sie zyc dalej i cieszyc tym co mamy. To byl kwiecien i byly swieta wielkanocne. Nie pojechalismy wtedy do polski do moich rodzicow bo ja nie czulam sie na sile. Wiedzialam ze wtedy byloby mi ciezej pogodzic sie z nasza strata, wiedzialam ze ciagle bym tam plakala a rodzice glaskaliiby mnie po glowce jak mala dzieczynke i plakali ze ma. A ja nie chcialam takich swiat. Chcialam, musialam byc silna, nie moglam sie zalamywac, musialam wyjsc z dtego dolka w ktorym bylam i zyc dalej...Tamtego dnia poslismy rano z mezem do kosciolka ze swieconka a potem wrocilismy do domku i poprzytulalismy sie. Maz chcial tak jak wczesniej uzyc prezerwatywy ale ja mu sie rozplakalam. Mowilam po co? Przeciez wiesz ze musialam brac leki zeby zajsc? Czy myslisz ze moge dac ci dziecko? Ile razy sie nie zabezpieczalismy i nic to nie dalo, co myslisz ze teraz bys mnie zaciazyl... Dobrze wiesz ze bede musiala sie znowu leczyc...I maz dal za wygrana...kochalismy sie bez zabezpieczenia. Wtedy nie wiedzac jeszcze o tym, calkowicie nieswiadomie poczelismy naszego synka 
Cala ciaze znosilam doskonale, w sumie to bardzo pozno zorientowalismy sie ze cos jest na rzeczy. Czekalam na pierwsza miesiaczke po zabiegu, minol miesiac a @ nie nadchodzila ale ze moja ginka mowila mi ze ona moze przyjsc nawet po 6 tygodniach to bylam cierpliwa. W sumie caly ten okres oplakiwalam moja strate, analizowalam kazdy krok po kroku, co ,gdzie zle zrobilam i dlaczego nas to spotkalo. Nie myslalam jeszcze o nowych starankach... Troche tez sie balam o nich myslec, balam sie ze znowu bede musiala brac leki ktore mi nie sluzyly i ze znowu strace ciaze czy urodze chore dziecko. Wiec kiedy minelo 6 tygodni a @ nadal nie bylo zrobilam test. Oczywiscie wyszedl pozytywny ale ja jakos nie uwierzylam, zadwonilam do meza i powiedzialam mu o tym a ze i on byl pewny ze to pewnie jeszcze przez to ze sa we mnie hormony po ciazowe to przestalismy o tym myslec. Nawet jak pare dni pozniej zaczelam miec mdlosci i wrescie wymioty bylam pewna ze to pewnie wrzody na zoladku. Ale poszlam na kontrole do mojej ginekolog a tam szok, niedowierzanie, strach i radosc. Ciaza i to juz 7 tydzien ba prawie 8 sie zaczynal. Moj szkrab byl juz calkiem spory a serduszko juz od dawna pieknie bilo. Cieszylam sie ale i balam, na kolejna wizyte jechalam jak po wyrok, nie moglam uwierzyc ze tym razem bedzie wszystko dobrze, wmawialam sobie ze napewno cos sie stanie- cos zlego. Ale tym razem sie mylilam a moj skarb rosl z wizyty na wizyte i doskonale sie rozwijal. Ot ksiazkowa ciaza mawiala moja lekarka a ja mialam wrazenie ze synek czuje moj lek i dlatego na kazdej wizycie zaskakuje mnie swoim wzrostem i rozwojem. Jakby chcial powiedziec: wszystko jest dobrze mamo
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2014, 12:42
No i jestem troche zla. Doktor zbadal mnie chyba pobierznie. Jak to mozliwe, ze moj lekarz w srode widzial na prawym jajniku dwa pecherzyki 13 i 14 mm, a dzis J. ich nie widzial, tylko na lewym jakis niewielki. No i jak ja mam to rozumiec. Mowil tez, ze mam male endometrium i jakos tak zasugerowal, ze moze tego transeru nie bedzie (bo slabe parametry). Mam przyjsc w poniedzialek i zobaczymy co dalej. Ale teraz tak sobie mysle, to skoro slabe endo, to nie mogl mi dac np. estrofem na te kilka dni. Kurcze jakos mi nie wesolo 
Pregnyl podany, trochę się martwię czy nie za późno, bo około 19:00 zauważyłam ślady krwi na papierze toaletowym ...zastrzyk wzięłam o 20:00. Cholera mój gin nie odbiera telefonu, nie iwem czy przytulanka nie przesunąć na jutro rano ( a nie wieczór, jak zalecał gin). No nie wiem, sama nie wiem
.
Z jednej strony jestem szczęśliwa z drugiej zdołowana... Tyle czasu minęło a tu się nic nie dzieje. Skończyłam z wykresami od czasu do czasu coś napisze w pamiętniku, ale większych rewelacji nie ma.
Byliśmy dziś w klinice we Wrocławiu na badaniu nasienia na całe szczęście wszystko w porządku, chociaż tyle
Jedna pozytywna rzecz od dłuższego czasu. @ pojawi się już niedługo, bolą piersi i pobolewa jajnik. Jestem taka wkur... na siebie może ja coś robię nie tak? Chociaż wszystko z nami w jak najlepszym porządku mam takie głupie poczucie. Nie napalam się na dziecko tak jak na początku,a było strasznie testy co miesiąc, kłótnie o byle drobnostkę, te wszystkie nie uzasadnione nerwy... Słysze w sobie głos "co ma byc to będzie" wszystko w sobie dusze już nie chce poruszac tego drażniącego (nie tylko mnie) tematu, ale pytam się do cholery kiedy to szczęście nas przywita?! Juz nie wiem co mogę zrobic, żeby dac mojemu G. to czego najbardziej pragnie, to czego oboje pragniemy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2014, 00:01
Mam dość
wszystko jest bez sensu.. jestem mega wkurwiona..i nic już tego nie zmieni.. 
Nie mam już żadnych złudnych nadziei..pierwszy cykl starankowy poszedł się jebać!
A ja-jestem bezsilna, bo przecież nic nie mogę zrobić..
i to jest najgorsze, bo zrobiłabym wszystko by mieć upragnione maleństwo przy sobie..
tak bardzo go pragnę..może aż za bardzo..i to wszystko moja wina..?! 
Wkurwiłam się wczoraj na męża, bo oczywiście
były ale co z tego jak nie skończył
on wie jak bardzo mi zależy, jak bardzo tego pragnę..i może to przeze mnie..? może czuje presję?i nie chce mnie zawieść..a stres robi swoje..
wiem, że to nie jego wina..ale sama dziecka przecież sobie nie zrobię!!! Przepłakałam pół nocy, wyrzuciłam mu trochę..i się nie odzywam do niego..nie mam już siły..na to wszystko! Gdyby dni płodne trwały cały cykl, chociaż pół to ok..ale to jest naprawdę mało dni, więc chciałabym móc je w pełni wykorzystać..każdego dnia..bo przecież z jednego
dziecka na pewno nie będzie..ani samo do mnie też nie przyjdzie! bocian jego też nie przyniesie..chociaż tak byłoby zdecydowanie łatwiej
A może on już mnie nie kocha??, nie pociągam go..nie wiem już sama.. 
Nie wiem czy nie lepiej się poddać
może mam nie mieć dziecka?! i dlatego też tak się dzieje..skoro Bóg dwójkę mi już zabrał
nie potrafię już tak żyć..na każdym kroku myślę o moich maleństwach (*)(*)
Boże.. nigdy niczego tak bardzo nie pragnęłam..jak teraz dziecka..a Ty mi go nie chcesz dać..dlaczego ja tak muszę cierpieć? nie zniosę ani dnia dłużej patrzenia z zazdrością na inne kobiety w ciąży, na matki spacerujące z maluszkami..nawet jak wchodzę sprawdzać skrzynkę e-mailową na wp.pl to na głównej stronie są newsy..Wodzianka w ciąży, Kożuchowska w ciąży...wszystkie tylko nie ja..
!!!
Nie wiem co będzie dalej, wolałabym chyba położyć się i już nie wstać..przynajmniej bym już nie musiała tego przezywać, cierpieć..
Nie wiem jak Wy wszystkie dajecie radę..ale ja nie potrafię..myślałam, że sobie poradzę po dwóch poronieniach..ale nie, teraz to wszystko wychodzi.. 
Nienawidzę tych wszystkich kobiet w ciąży, a w szczególności tych małolat po jednorazowych wpadkach, również tych które palą, piją w ciąży..Boże dlaczego im dałeś dziecko..?a mi zabrałeś aż dwoje??!
i wciąż muszę czekać na kolejne? na moje pierwsze ziemskie dziecko..a one nie doceniają tego, że go mają..że dostały takie szczęście, taki cud, taką możliwość bycia mamą.. 
W końcu wyrwałam się z domu.
Życie za granicą wcale nie jest takie usłane różami, jak sobie to niektórzy wyobrażają. Bez rodziny, bez znajomych. Głównie liczy się kasa.... A jeszcze jak się nie mogło pracy znaleźć i całymi dniami siedziało się w domu, to można dostać jakiegoś szału.
Ale teraz się trochę pozmieniało
Poszłam do szkoły na kurs językowy
Od poniedziałku do piątku po 3 godziny. Mąż twierdzi, że odżyłam, a ja sama nigdy nie pomyślałam, że któregoś dnia będę się cieszyła z tego, że się uczę
Ja wiem, że w moim przypadku to przejściowe i to tylko kwestia czasu jak się mi znudzi. Ale póki co cieszę się, że w końcu wyszłam do ludzi. Jeszcze nie do końca rozumiem na czym polega skład naszej grupy, bo niektóre osoby raz są, a czasami nie. W każdym razie przez moją grupę przewinęli się już: 2 osoby z Afryki, 2 tajki, amerykanka i francuz 
Mój angielski bardzo odbiega od doskonałości, ale jakoś daję radę. Nie dość, że go podszlifuję, to jeszcze nauczę się zupełnie nowego języka. Ogólnie nie jest źle, chociaż z dnia na dzień coraz ciężej.
Kolejną zaletą tego przeorganizowania mojego dnia jest to, że mija on znacznie szybciej i już nie narzekam na nudę 
Ahhhh...no i dziś dzień kobiet. Z tej okazji życzę Wam spełnienia marzeń, a przede wszystkim tego największego, każdego dnia przepełnionego miłością i dużo zdrówka!! 
Mąż gdy pojechał rano po kolegę, bo ten mu pomaga wykańczać dom, potem przyszedł do domu, przeprosił mnie, i chciał
pewnie mu było głupio za wczoraj..-(wiem, że to nie jego wina, ale gdy bardzo się czegoś chce to się tego nie ma..)-ja nie chciałam, bo po co tak na siłę, żeby tylko było, bo może owulka jest, była lub będzie....no ale w końcu wyszło, że było 
Po wszystkim go przeprosiłam za wczoraj za te słowa które powiedziałam, wiem, że on też chce tego dziecka..i chce jak najlepiej, ale czasami tak jest, że się tak po prostu nie da..
Hmm...raczej nie będzie żadnych super wieści bo już @ daje o sobie znać.
Tak jak mówiłam - nie będę płakać. Jest ok. Te najbliższe kilka miesięcy to oczywiście - serdecznie zapraszam ale niekoniecznie. Będziemy próbować ale bez taaakiego ciśnienia z mojej strony - hmm..no przynajmniej do ostatnich kilku dni cyklu, ale od maja pewnie nie będzie nawet czasu na rozmyślania i wsłuchiwanie się w ciało.
Może nieco przedwcześnie - 1-2 dni przed 28dniem, może nieco przedwczesnie bo jeszcze nie leje się tylko plami ale...plami na czerwono a nie brązowo więc logika podpowiada mi że to nie implantacja.

Dobre wiadomości...takei ze własnie szwagier pytał coś tam cos tam żeby zagaić rozmowę bo wszyscy właśnie siedzą w kuchni (..) czy chodz ena siłownie bo widzi że znikam itp itp (a on codziennie 8-17 jeździ do miasta na kurs więc mnie nie widzi w tygodniu.
Więc stwierdziłam, ze dwa ostatnie dni nie byłam bo byłam chora (psychicznie
) , miałam gorączkę (ok 37.7 ) ae od poniedziałku ruszam, bo na siłownię zostaly mi tylko 2 miechy. W tym czasie musże połączyć pracę zzawodową, 2 razy w tygodniu jazdę do CITY na niemiecki, pakowanie wszytskiego i doprowadzenie mieszkania do oddania itp...
No to zaczął coś w temacie, "tak, ale wiesz..przecież my z siostrą..." ...juz myslałam, że powie 'coś pomozemy" ale nie. Co Wy!? Ale jest lepsza częśc:
"tak, ale wiesz..przecież my z siostrą...minimum na pół roku, na cały wasz okres na Ibizie będziemy tutaj, w Oviedo (w miescie) , więc na początku maja może juz się znajdzie jakieś mieszkanie ze strychem, to te rzeczy ktorych nie bierzecie pojadą na strych do nas.
No to super - nie w kwestii, strychu. Bo i tak mielismy plan wynając strych lub garaż, ale w kwestii takiej że nie szykują się na całe pół roku z nami!!!!!!
Hmm..już nawet nei chodzi o to, ze mam dość tak bujnego życia rodzinnego i mieszkania z osobami z którymi nie bralam ślubu, ale też o to że większe mieszkania są dużo, dużo droższe.
No a pozatym ok - mam już dość. Rok wystarczy. Drugie poza tym to fakt, ze to "nasza" wyspa. Nasze wspomnienia z ostatniego pobytu i pracy 6 mies. Nasz rytm w jaki wpadniemy i nie może być zakłócony przez wiecznie zajętą łazienkę, zajętą kuchnię, pralkę itp. Będzie telfon - raz dwa ubieramy się i jedziemy.
Egoistycznie mówiąc - to ja mam zamiar grać w wolnych chwilach w PlayStation i nie chcę, zeby była cały czas okupowana. Ok, jestem jedynaczką. Ok jestem wredna i mam też złe części charakteru. Ok - postaram sie o 2kę dzieci, zeby umiały się dzielić i były inne niż ja. Ale kurcze. Od maja zeszlego roku nie ma opcji, zebym się dopchała do naszego PlayStation bo ciagle ktoś się chce odstresować, a jak ja mam mikroskopijna minutę wolnego czasu to..
ach, szkoda gadac. Szkoda życia na narzekanie.
teraz muszę wspierać mężusia i przypadkiem nie wbić mu szpili bo pisał wczoraj z dyżuru, że juz mu smutno, że rodzice wyjeżdżają. No proszę Was...3 miechy?!? Dlatego dziś jedziemy na wycieczkę. Tylko my i rodzice. Pomimo dyżuru, chce ich wziąć na wycieczkę po okolicy.
A może podświadomie, sam nawet nie wie że biorąc ich na wycieczkę chce ich chwilę mieć tylko dla siebie. Bez dzielenia się z bratem i siostrą? 
Biedny, bardzo nie lubię patrzeć jak jest smutny ale...no nie powiem nic, nie potrafię ubrać tego w słowa. W ogóle nie mogę powiedzieć nic bo mam tutaj swoją mamę. Ale jakby mieszkala gdzieś indziej i była zdrową, hożą kobietą to też bym się bardzo cieszyła.
Ja to jednak jestem cholerną indywidualną jednostką.
Ok - czas na wycieczkę a jutro caly dzień znowu praca - bo wycieczkę trzeba odpracować. Na poniedziałek nic się nie zrobi samo, nie?
Miłego weekendu Kobietki :*
Dziś powinna przyjść @ zgodnie z moim trybem sprzed ostatniej spóźnionej @. Miała przyjść wcześniej, tak się umawiałyśmy, moczyłam nogi w gorącej wodzie, wczoraj byłam w saunie i nic. Dziś ma ostatnią szansę. Jak nie przyjdzie to ją sama wykurzę, choć jeszcze nie wiem jak!
Mam wrażenie, ze czuje, że nadchodzi, ale... ciągle jej nie ma. Mam już wszystko obliczone pod jej dzisiejsze przyjście, więc droga koleżanko, ZAPRASZAM 
Jak tak dalej będzie przesuwał mi owulację to zapowiada się na najdłuższy cykl jaki kiedykolwiek miałam,
. Poza tym serduszek w tym miesiącu było niewiele ( bo mąż 3 raz chory, wręcz umierający
jak to facet)i za chwilę braknie mi pokrycia
z dniami płodnymi i śluzem, testów owulacyjnych nie robię bo myślałam że inaczej się ułoży i nie zakupiłam, statystycznie też się strasznie te dni płodne się przesunęły , masakra jakaś.
Minął prawie miesiąc, poserduszkowaliśmy sobie z mężem w te dni, jutro powinnam dostać okres... i oczywiście dzisiaj nie wytrzymałam i kupiłam test ciążowy, ten o wyższej czułości. Negatywny... a ja głupia znów się łudziłam...
moj dzień kobiet przywitał mnie bólem..żebym nie zapomniała, że jestem kobietą zapewne dziś dostanę okresu...złudne nadzieje poszły w las...pewnie musi tak boleć...skoro nie mogę przekonać sie o swojej kobiecości nosząc dziecko pod sercem, ból nie do zniesienia podczas okresu musi mi o kobiecości przypominać..nie wiem po co mi Bóg dał jajniki i macicę, skoro nie chce mi dać dziecka...po co robić złudne nadzieje..
kiedyś głęboko w sercu czułam, żeby jednak nie iść na dalsze studia..nie posłuchałam siebie i poszłam... mecząc się i odmawiając sobie wszystkiego aby je ukończyć, i dziś wiedząc, że wiele szczęścia musiałabym mieć by je sfinalizować jak należy, zawsze przypominam sobie tamto uczucie...i wiem dziś, że nie trzeba działać wbrew takim przeczuciom, wbrew sobie..moze to brzmi jakoś magicznie, nie wiem..dziś mam przeczucie, że nie mogę zrobić już nic...że nawet gdybyśmy podeszli do inseminacji, to i tak by sie nie udało..tak czuję, bardziej niż cokolwiek innego..i czuję że to wszystko juz nie zależy ode mnie..nigdy nie zależalo
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2014, 13:24
Maleństwo odeszło 16 listopada 2013:( lekarz zalecił 3 mies. regeneracji.
Histo nic nie wykazało:( po prostu maleństwo przestało się rozwijać
Grzecznie posłuchaliśmy gina i 3 pełne cykle minęły, można zacząć ponowne starania, ale...
Z moich obliczeń i obserwacji wynika że mogę być w ciąży, ale myśl ta lekko mnie przeraża:( Boję się ponownie przechodzić przez ten koszmar...
Co zrobić, żeby nie myśleć???
Postanowiłam zacząć pisać ten pamiętnik, żeby przestać się bać!!! Wyrzucić z siebie wszystkie złe emocje, wszystkie lęki i obawy.
Przecież wcale nie musi być źle...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2014, 13:27
moje ulubione powiedzenie: "dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą", jakoś nie znajduje tu zastosowania...
jak cudownie kiedy budzik przypominający o kolejnej tab.anty jest wyłączony
jaka piękna jest ta cisza gdy wybija godz.19sta i nic nie dzwoni
kocham to 
a teraz cierpliwie poczekać do @ z odstawienia
a kto wie, może wgl już się nie pojawi
bo nie wiem ile w tym prawdy ale czytałam, że dziewczyny zachodzą w ciążę za raz po odstawieniu tabletek nie doczekawszy się @ z odstawienia ale kto wie, może mają one źle dobrane tab. albo mają jakieś luki w ich zażywaniu
a co mnie jeszcze zdziwiło to, to iż niedawno czytałam artykuł medyczny kiedy wraca płodność po odstawieniu antykoncepcji i było tam o dziwo napisane że najbardziej płodne to pierwsze 8 dni po odstawieniu
to dla mnie czarna magia
ale mimo tych wszystkich informacji wierzę mojemu lekarzowi, że od pierwszego dnia przerwy aż do dnia wystąpienia @ z odstawienia antykoncepcja jeszcze działa.. a nawet jeśli nie to nie mam nic przeciwko szybkiemu poczęciu
no ale realnie patrząc trzeba uzbroić się w cierpliwość
zaszaleć z CLO i z serduszkowaniem i czekać na efekt
a tak naprawdę wszystko jest w rękach BOGA <JUT><
A dziś randkujemy
kuchnia grecka :] czyli obiad w mojej ukochanej i ulubionej greckiej restauracji Greco :]
Dzis DZIEN KOBIET czyli nasze swieto kochane!!! i urodziny mojego taty. Jak zwykle nerwowka w domu..Mama zostawia sobie wszystko na ostatnia minute. A ja oczywiście za godz do pracy. Jak się nie chce. Mierze temp ale ich nie wpisuje. Dzis drugi spadek do 36,6,a dzień wcześniej jeszcze było 37.. Kurde czy ktoś mi nie moglby ukraść tego termometru ,miała bym spokoj emocjonalny. Jakby nie było mam wstręt do seksu a nawet jakiegokolwiek dotyku ze strony meza. I zaczyna się robis zly. W marcu nie planuje staran będzie to miesiąc regeneracji i zbadania zolnierzy-chyba!
A poza tym jestem zla bo:
-mam łupiez,- 2-wu miesięczny odrost, -przebarwienia na twarzy i to nie mało,- moja opona mi się powiekszyla!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No i dostałam "prezent" na dzień kobiet od losu - @ przylazła z samego rana aby psuć humor.. w ogóle to dzisiejsze święto jakieś kiepskie dla mnie. Z rana @ (ale byłam na nią przygotowana wiec nie przeżyłam wielkiego rozczarowania), w południe mój na mnie nakrzyczał, że za dużo pracuję i za dużo na siebie biorę i taki nabzdyczony siedział całe popołudnie i się do mnie nie odzywał. Myślę, że to jest jego reakcja na moją @ tylko, że on nie może się rozbeczeć jak ja i tak się na mnie wyżywa. A ja jak taki "kozioł ofiarny" zbieram od niego i kumuluję w sobie..
Na zakupach wstąpiłam na dział z artykułami dla maluchów - jakie to wszystko malutkie i śliczne.. aż chce się wziąć do ręki i kupić
I tak mi się przypomniał moment jak po ślubie zaczęliśmy się starać i myślałam, że to tylko kwestia miesięcy aby się pojawił u nas bobas.. wyobrażałam sobie w myślach te przygotowania na przyjście dziecka do nas, a teraz?
Jutro rozpoczynam kolejny miesiąc starań - tym razem bez żadnych leków czyli już nie mam nawet odrobiny nadziei, że się uda. Nawet się zastanawiam czy jest sens mierzenia tempki... Po @ idę do mojej starej ginki - zobaczymy co powie. Na NFZ nie udało mi się nigdzie zapisać - pierwszy termin był na koniec czerwca..
Ach te moje przesrane życie...
Dzisiaj już lepiej troszkę
leki działają ale czuję że jakaś grypa do mnie spieszy... no chyba że to skutek uboczny po lekach...
Dzień kobiet idziemy świętowac do kuzynki
jak zawsze na wesoło 
Za tydzień okres albo nie
no i moje urodziny buuuuuuu stara jestem
ale może jakiś miły prezencik od losu................. OBY!!!
Z moim M. jak zawsze dobrze :* co ja bym bez niego zrobiła czasami się zastanawiam... miły, pomocny, troskliwy romantyczny no i wkurzający czasem
mówi: "nie martw się będzie dobrze tylko nie zabij mnie jak bedzie chłopak "
kocham go
Dzisiaj nie myślałam. Chyba pierwszy raz od dłuższego czasu moje myśli były zajęte czymś innym. I powiem Wam, że czuję się o wiele lepiej. A to wszystko dzięki mojemu mężowi. Napierw o 8:30 popedził po (niby) bułeczki na śniadanko a przyszedł z 3 długimi, czerwonymi rózami, potem zabrał mnie na spacer a w trakcie spaceru zaproponował obiad w wypasionej restauracji a na końcu poszliśmy jeszcze do kina na film Jack Strong. No coś niesamowitego. Bardzo dobry polski film Polecam. Och jak ja tęskniłam za takim dniem. Mój mózg odpoczął.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.