Wczoraj po trzech dniach wróciłam ze szpitala, strasznie mnie zmogły wymioty w poniedziałek a że dobrze ze miałam umówioną wizyte o od razu powiedziałam gince co sie dzieje. Od razu skierowała mnie na oddział bo baliśmy sie ze sie odwodnie a u mnie to bardzo szybko. Więc w poniedziałek wieczór M. zawiózł mnie do szpitala i od razu pod kroplówke no i od razu lepiej mi sie zrobiło. Wczoraj nie miałam jak wykupić leków co mi przepisali i dziś musimy po południu po nie pojechać bo dziś rano znowu wymioty masakra ledwo wyszłam ze szpitala, gdzie było już ok a tu dziś znowu chyba przez to ze tych leków nie biore i dziś nie ma bata trzeba po nie jechać bo jak by nie patrzec to mi pomagały. Co do poniedziałkowej wizyty dziecko miało 0,99 cm i widziałam serduszko a w środe robili mi kolejne usg i już miało 1,15 cm także ładnie sobie rośnie i dobrze
bardzo sie z tego powodu cieszę 
11tydzień 1dzień 

Witam kochane dawno się nie odzywałam, ale to dlatego że miałam sporo problemów rodzinnych
weekend bardzo nerwowy, płaczliwy i stresujący. Dlatego bardzo się bałam że ostatnie wydarzenia mogły wpłynąć na moją dzidzie, mialam jakieś obawy że coś jest nie tak dlatego wczoraj z mężem pojechaliśmy prywatnie do ginekologa zobaczyć co z dzidzią.
Usg mialam robione przez brzuch, towarzyszył mi po raz pierwszy mój mąż
Było wspaniale...
z niuniem wszystko w porządku machał rączkami do tatusia a serduszko pięknie biło
aż się wzruszyłam. Lekarz stwierdził że to 11tydzień ciąży i 1dzień że piękne dziecko 
Potem z tej radości pojechaliśmy na lody
a po powrocie do domu mąż powiedział że mały do niego machał
Wogule przez cały wieczór byliśmy podekscytowani i mój "M" ciągle powtarzał - tam siedzi ten mały gnojek
dasz mi zdjęcie do portfela jak mały do mnie machał 
Nawet nie wyobrażacie sobie jak w jednej chwili pokochałam tą małą istotke 
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2014, 12:04
jestem po badaniu usg, gin stwierdził, że przyszłąm w złym dniu cyklu, bo na chwilę przed okresem nie jest w stanie nic stwierdzić... ale tak mnie umówiłi na NFZ więc nie miałam wyboru... stwierdził tylko, że torbieli, cyst, złogów ani niczego takie nie widzi, fasolki tez nie ma...
bu... tylko zapytał dziwnie "a Pani jeszcze nie rodziła?" i gapił sie na ten monitor a! i macica była jak to stwierdził "rozpulchniona" ...
jestem po badaniu usg, gin stwierdził, że przyszłąm w złym dniu cyklu, bo na chwilę przed okresem nie jest w stanie nic stwierdzić... ale tak mnie umówiłi na NFZ więc nie miałam wyboru... stwierdził tylko, że torbieli, cyst, złogów ani niczego takie nie widzi, fasolki tez nie ma...
bu... tylko zapytał dziwnie "a Pani jeszcze nie rodziła?" i gapił sie na ten monitor a! i macica była jak to stwierdził "rozpulchniona" ...
Dziś mam urlop w pracy -> jest nasza pół-rocznica 
Mąż aktualnie u lekarza (jego też zmusiłam do badań i wyszedł mu cholesterol na granicy normy - 0,2 zabrakło do przekroczenia granicy - ale tego się spodziewałam, w końcu i teściu i teściowa na cholesterol się leczą). A ja siedzę z psem na balkonie i się wygrzewam w słoneczku. I tak się zastanawiam ile w ciągu tych dwóch dni się w moim życiu zmieniło...
Dużo czytałam o Hashimoto (bo wyniki wskazują na tę własnie chorobę) i o jego objawach, a raczej o objawach niedoczynności tarczycy która jest skutkiem tej choroby:
- Ciągłe uczucie zimna -> oj tak, pasuje aż za bardzo. 25 stopni w pokoju, wszyscy w krótkim rękawie a ja w swetrze i mi zimno.
- zmęczenie/senność -> zdecydowanie, bo jak inaczej wytłumaczyć, że potrafię spać bez przerwy nawet i 16 godzin (o ile nikt mnie nie obudzi), po czym wstaje ze 4 godziny na nogach i znowu ponad 12 godzin snu.
- zwiększenie masy ciała -> jakiś czas temu przybrałam w przeciągu 3-4 miesięcy ponad 10 kg. Ot nagle przestałam się mieścić w spodnie które wcześniej były na mnie za luźne - ale że wtedy zmieniałam tabletki anty, to założyłam że tu tkwi przyczyna.
- sucha, łuszcząca się skóra, suche włosy -> oj tak, stosuje duuuużo kremu nawilżającego, a włosów chyba przez co najmniej 2 tygodnie musiałabym nie myć, aby zaczęły się robić tłuste...
- zaburzenia miesiączkowania, niepłodność -> cóż, za mało hormonów więc endometrium słabe...
No i wszystko staje się jasne... Ale nie przejmuje się tym za bardzo - mam cudownego męża (stwierdził, że "choćbyś miała <odpukać> 100 różnych gównianych chorób, to zawsze będę przy Tobie i będę wspierał tak jak umiem najlepiej"), cudownych przyjaciół (jedna z przyjaciółek studiuje medycynę - żałowała, że wcześniej się mojej szyi nie przyjrzała) i kochanych rodziców.
Jedyną rzeczą jakie w moim życiu brakuje to dziecko. Ale wiem, że jak tylko moją tarczyce uspokoimy, to się pojawi. I to nie jedno, nie dwa, a troje. Marzy mi się trójka dzieci i to marzenie na pewno się spełni.
Wpadłam na imieniny do mojej mamy i spotkałam tam jej psiapsióły. I oczywiście wszystkie życzyły jej wnuka lub wnuczki. I uderzyły do mnie z pytaniem - czemu się nie stracie? weźcie się do roboty! Dobrze, że mojego tam nie było..
A czy my się nie bierzemy do roboty? Staramy się już od ponad 1.5 roku. Chodzę po lekarzach i smęce im o swoim problemie. Nawet mojego wysłałam na badania nasienia i je zrobił. A że wyniki wychodzą ok i każdy rozkłada łapki to co ja mam zrobić?
I tak mi popsuły samopoczucie...
Sobota, 27 dzień po poronieniu ale na @ się nie zanosi. Pewnie będzie później. Jest brzydko i ponuro ale zaplanowałam dziś troszkę gotowania
więc pewnie szybko minie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2014, 09:49
16 XII 2023
17 dpt
beta-HCG z 15 XII to 2626 mIU/ml ❤️❤️❤️ (przyrost prawidłowy)
progesteron - 38,30 ng/ml
estradiol - 1740,0 pg/ml
Te badania zrobiłam 8 godziny po wzięciu leków.
Pierwsze USG - widać pęcherzyk - wszystko ok
Trochę się uspokoiłam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2023, 18:12
Mialam dzisiaj piekny sen. Urodzilam coreczke sn, podobna do Amelii tak samo miala duuuzo czarnych wloskow, mala czuprynka. Porod w ogole nie byl bolesny, i bardzo szybki. Druga coreczka nas zaskoczyla, poniewaz urodzila sie kilka tygodni wczesniej i nie mielismy ani wypranych ubranek po Amelii ani dokupionych nowych, bez wozka, do lozeczka nie kupiony nowy materacyk. Maz z corka pojechali na zakupy a ja zostalam z tym slodkim maluszkiem w szpitalu. Sen byl tak realny, i tak piekny ze caly czas sie smieje nie moge zapomniec. Kiedy zdarzy sie taki cud? eh, nie wiem czemu ale od kilku dni zaczelam wierzyc, ze moze jednak naturalnie nam sie uda tylko musze psychicznie wyluzowac, ostatni miesiac mierzenia temp. sprawdzania kiedy owulacja, no musi sie udac nie ma bata 
Tak sobie wyobrazilam nasza rodzinke za 10 lat. Ja 35l, maz 38l, Amelia 16 nasza buntowniczka :)i nasza coreczka ze snu 10l a w brzuszku maly chlopczyk hihi
Kolejny rozdział książki o moim życiu .. o staraniach .. rozpoczęty ...
Jestem czwarty dzień po podaniu mi eskimoska .. zero objaw jakich kolwiek, leki biorę jak należy.. ale ... nie mam już takiego podejścia jakie miałam przy pierwszym podejściu ... oczywiście uważam na siebie, dbam, nie przemęczam się, nie dźwigam itd. Natomiast wogółe nie czuje, że miałam podaną kropeczkę ... nie myślę o tym nie miziam się po brzuchu przed snem, nie rozmaiwam z nią - tak jak było to pierwszy raz .. teraz to jeżeli ktoś zapyta się mnie (jeżeli wie o tej mojej drugiej próbie) jak się czuje.. to wtedy zapala mi się lampeczka - Ooo.. rzeczywiście ja jestem już po drugim transferze ...i oczywiście odp dobrze się czuje, nic mi nie dolega ... więc może dobre to podejście, widzę że mąż również nie przeżywa tak jak wcześniej.. chyba już to wszystko nas przemęczyło i uważamy te starania jak monotonność ... nie wiem ...
Jezeli tansferowany 5 dniowa blastocyste :
1dpt ( 1 dzien po transferze) .. Blastocyst wychodzi z otoczki
2dpt.. Blastocysta zaczyna wczepiac sie w sciany endometrium
3dpt.. Proces implantacji sie rozpoczyna, blastocysta zaczyna "zakopywac" sie w endometrium
4dpt. Proces implantacji jest kontynuawny gdy and zarodek wnika glebiej w endometrium
5dpt. Zarodek jest juz zaimplantowany
6dpt...Zaczyna byc produkowane HCG
9dpt...HCG jest na tyle duzo, ze mozna spokojnie zrobic sikacza
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2014, 11:26
zwariuję do 19tego marca.
„Dla Taty”
Oczy przymknięte, policzki różowe
Wszystko dla niego jest świeże i nowe
Uśmiech tak cudny, pełen miłości
I oczka piękne, pełne czułości
Gdy spojrzysz na nie, jak się uśmiecha
Zapadasz w mały, króciutki letarg
Tuląc do siebie, głaszcząc leciutko
Poczujesz małe bijące serduszko
I wiesz już gdzie jest skarb tego świata
To jego życie - więc bądź mu tatą
Kiedy zapłacze - bądź mu miłością
Obdarz największą ludzką czułością
Mów wciąż do dziecka, ono zrozumie
Rozróżnić smutek z miłością umie
I jedno czego pragnie od Ciebie
Żebyś je kochał i był w potrzebie
TATA- pierwszy bohater syna, pierwsza miłość córki....
Popłakałam się jak sobie wyobraziłam mojego skarba z maleństwem w ramionach jak próbuje go uspać, jak okazuje mu swą ojcowską miłość i troskę.... Zaczełam się zastanawiać, jak ten malutki urwis przewróci nasze życie do góry nogami, jak będzie gawożyć i śmiać się w głos, jak przyniesie zabawki i powie "tatusiu pobawimy się" albo jak wstanie rano cichutko i będzie próbować ubrać się żeby nas nie budzić...
Chcę doczekać się tego dnia, jak nasz maluch zacznie stawiać pierwsze kroczki, mówić pierwsze słowa i pokazywać nam świat z innej perspektywy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2014, 13:44
28 dc
dalej jej nie ma ???????
ale testu jeszcze nie zrobie, wiem ze bedzie to przez nerwy sie spoznia...
NiEcHcEmIsIe 
Nie dość, że od kilku dni czuję się tak, jakbym zamiast snu robiła jakiś maraton (bo nawet po przespaniu całej nocy jestem padnięta), to jeszcze @ przylazła wczoraj i wysysa ze mnie resztki sił (ogumienie niestety się sprawdziło).
Wczoraj myślałam, że mąż wyprowadzi mnie z równowagi. Pomimo złego samopoczucia zgodziłam się być jego szoferem. Nie często zdarzają mu się takie okazje, ale to nie znaczy, że ma testować moją cierpliwość. Przez godzinę go kopałam, żeby przemówić do niego, że czas do domu, to jeszcze nie mógł się z kumplem nagadać już na zewnątrz. Po 5 minutach zaczęłam się trzepać z zimna i strzelać zębami. Z fochem poszłam do samochodu, włączyłam ogrzewanie i tak jeszcze czekałam 10-15 minut. Po czym już nie wytrzymałam i odjechałam. Przejechałam kilkaset metrów, zatrzymałam samochód i zadzwoniłam. I co? Oczywiście nie odbierał, a jak się później okazało, to jego telefon został w domu. Ciśnienie mi się podniosło znacznie powyżej normy... Zawróciłam i pomyliła mi się droga (w dzień bym trafiła, ale nocą już nie było to łatwe). Zawróciłam na podjeździe jakiegoś domku i z tego podjazdu wyjechał za mną samochód, po czym siedział mi na ogonie i zaczął migać światłami - obstawiałam dwie opcje: albo będzie miał pretensje, że zawracałam na jego podjeździe (różni ludzie bywają) albo to jakiś psychol (jak już pisałam, to różni ludzie bywają). Okazało się, że pan kulturalnie pytał czy szukam jakiegoś domu. No i pokazał mi drogę. Należy zaznaczyć, że nie mieszkam w Polsce, a co za tym idzie, to raczej nie spotykam osób, które mówią w moim języku. Na szczęście miły pan znał angielski i mi pomógł.
Nie prędko zgodzę się znów na to, żeby być kierowcą po imprezie...
Dziewczyny jak lubidzie pikantne książki to polecam Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni”:
Pięćdziesiąt twarzy Greya
Ciemniejsza strona Greya
Nowe oblicze Greya
czytam już 2 raz ciemniejszą stronę Greya i jestem zachwycona
wciąga bardzo
Ale dzisiaj piękna pogoda u nas w Lublinie 
Poszłam trochę na działkę do nowego domku, podłogi trochę umyć, przetrzeć, choć i tak jeszcze będzie się kurzyło.. Dół już skończony, kuchnia, jadalnia, salon, pokój, łazienka i kotłownia.. Chłopaki kręcą płyty na górze.. zostały jeszcze dwa pokoje do wieszania płyt a potem docieranie.. nasza sypialnia już się kończy robić..i będzie na bank skończona do czasu wprowadzenia, no a te dwa pokoje chciałabym, żeby były już dotarte, żeby potem się nie kurzyło..a malowanie i ułożenie paneli to mąż spokojnie będzie sobie robił jak się już wprowadzimy..łazienka na górze skończona 
W następnym tygodniu mają przyjechać panowie od schodów, żeby zrobić-zamontować balustrady i polakierować schody, panowie od wstawienia drzwi, no i meble kuchenne..oj tyle jeszcze roboty jest, i wszystko na ostatnią chwilę będzie się robiło..okna od środka umyte, z zewnątrz miałam je przetrzeć, ale na razie daje sobie spokój bo po 1-jest szansa, że mogę być w ciąży, i nie chce się przeziębić ani za bardzo forsować, a po drugie za jakieś półtora tygodnia ma być kładziony tynk, więc i tak potem trzeba byłoby je znowu myć..więc bez sensu..
Powoli będzie trzeba zacząć pakować tutaj wszystko..najpierw zacznę od swoich ciuchów..heh bo jest ich trochę.. 
Oj wszystko miało być nie tak...mieliśmy się wprowadzić we trójkę..z naszym maluszkiem które miałoby już prawie miesiąc 
Potem jak zaszłam drugi raz w ciążę zastanawiałam się kto to wszystko zrobi, posprząta, popakuje itd..niestety..to też już nieaktualne..
Choć głęboko wierzę, i bardzo chciałabym wprowadzić się tam nie tylko z mężem..ale i naszym maleństwem u mnie w brzuszku

Nic zobaczymy, czas pokaże co przyniesie mi ten cykl 
Jeszcze 5 dni brania duphastonu i 6 dnia testowanie..chyba, że tempka pokaże inaczej.. 
Ale jestem dobrej myśli

mała poprawka, zaczynaja sie plamienia czyli małpka zawita do mnie jutro...czyli cudu nie bedzie...35 cykl z in vitro metoda ICSI...
No i jesteśmy w punkcie w którym ovu zakomunikowało: CIĄŻA DONOSZONA
Za nami 37tc przed nami tylko 2 tygodnie!!!!
Uczucie: czuję się jakbym właśnie przybyła do ostatniego schroniska przed szczytem. Najdłuższa droga za nami... Przed nami krótki odcinek ale jaki ważny i emocjonujący. Od dziś podwyższony stan gotowości.
Dzień zaczęłyśmy badaniami: krew i mocz. Czy to już ostatnie?
Parametry:
brzuch: 95cm (+26cm)
waga: 57,5kg (+7,5kg)
Hormony nadal dają się we znaki choć, dziś jest lepiej. Niestety wszystko psuję, skasowałam sobie przypadkowo wiele ważnych zdjęć i z rąk mi wszystko lecie... ale to przejściowe 
Jutro zafunduję sobie jakąś autotrapię poznawczo behawioralną, i może dorzucę coś z prania mózgu w nurcie humanistycznym 
Prawdziwym błogosławieństwem jest to, że dobrze śpię! Przesypiam całe noce i budzę się w miarę wypoczęta :)Nadal dobija mnie ta sprawa ZUSU i nie bardzo wiem jak ją ugryźć bo to cholernie dawny temat i zapomniałam już co i jak... Nie wiem czy mogę jeszcze uzyskać ten papier w Anglii i jakie dokumenty muszę zgromadzić. BLE...
Dobra lecę do przyjaciółki na maraton filmowy i opychanie się słodyczami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2014, 01:37
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.