no cóż - w sumie przeciez nic takiego - znowu nic no bo jeszcze przecież torbieli krwotocznej nigdy nie mialam, no to jakby mnie mogło ominąć...oj tam oj tam...co z tego ze jak sie nie wchłonie to nici ze stymulacji, starań, moze nawet jak dalej tak będzie szybko rosła to trzeba bedzie laparo zrobić....miałam jedną laparo, to mogę mieć i drugą...oj tam oj tam...czym tu się przejmować..
to co napisała dziś w swoim pamietniku XYZ: "cała jestem bólem" zamieniłabym na: "mnie już nie ma, został juz tylko ból"
Napijmy się! Chociaż w tym będę "lepsza" od ciężarnych - będę pić do woli, aż skończę jako menel pod sklepem...hip hip hurra!
W ekstra humorze od rana! 
Wiosna powoli rozgaszcza się u mnie na balkonie
Bratki zasadzone!!! Reszta kwiatów w weekend. Jakoś tak pozytywnie dzisiaj :p
Może i bocian zechce przylecieć? I sprawi, że na wykresie zimowy błękit zmieni się w wiosenną zieleń?? Tak bym tego chciała!
Jest trochę lepiej 
Mój D. śmieje się ze mnie że tak z tym, termometrem wyglądam trochę jak Melman z Madagaskaru hahah 
Faktycznie, coś w tym jest 
Krwawienie już słabsze, niedługo 'powrót do żywych' ! 
Nie było tak najgorzej dzisiaj:))) Mam wszystko gdzieś.
Ale niestety @ się zbliża i pewnie jutro przyjdzie:(((
tak się ostatnio zastanawiałam... a może bliźniaki 
moja mama ma coś takiego jak 6 zmysł... o czymś pomyśli i po pewnym czasie to się spełnia... i powiedziała mi kilka dni temu, ze będę miała bliźniaki... dwie dziewczynki...
zawsze marzyłam o bliźniakach i jeszcze wyczytałam, że po Bromka się zdarza ciążą bliźniacza... i sama nie wiem....
w ostatnim czasie już kilka osób mówiło o swoim przeczuciu i bliźniakach...
marzę o dziecku, chociaż jednym, ale gdyby na usg pokazały się dwa pęcherzyki to chyba bym skakała ze szczęścia 
http://www.youtube.com/watch?v=kFeMYSdvb20 nadal nic ... dół
Nie seksic sie od tylu jak sie zbiera na purkanie 
Może w tym miesiącu się uda:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2014, 22:17
Dziś 14dpt ... nic tylko momentami boli brzuch i śluz nadal kremowy, pełno go w gatkach ... testy mi dziś przyszły z allegro o czułości 10 mlU/ml
bo u mnie w aptece same 25 mlU/ml
od soboty wszyscy piszą do mnie czy już testowałam, ja wiem że przeżywacie to razem ze mną, lub czasem mocniej niż ja... kibicujecie mi z całego serca, ale proszę Was nie naciskajcie na mnie abym zrobiła test .. bo to jest męczące ... ja nie czuję się na siłach testować, bo i tak znam wynik, a po co mam znów przyśpieszyć moją załamkę i płacz ... skoro mam dobry humor, nie myślę wogółe o transferze,że był, że mam testować ... moja głowa jest zajęta innymi sprawami, osobami .. jest mi z tym dobrze
jeżeli będę gotowa na test to zrobię, i tak prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw jeżeli nie jestem w ciąży przyjdzie @ ... jeżeli jestem to kiedy bym nie zrobiła to i tak wyjdzie - nie ucieknie kropeczka jak się zagnieździła ... jeżeli znów będę płakać i się załamywać nie ma nikogo przy mnie .. nie ma mnie kto przytulić wtedy kiedy tego potrzebuje ... powiecie a gdzie mąż .. w pracy, a po pracy siedzi przed kompem i gada przez ts z kolegami grając .. ja naprawdę mam dość wypłakiwania się w poduszkę ... potrzebuję ramienia do wypłakania się ... mąż przytuli mnie przed snem i po usłyszeniu wyniku ... ale to nie to samo ...
Zaczęło się plamienie, więc @ zawita jutro pełną parą. Dzisiaj nastrój już trochę lepszy. Po pracy byłam u fryzjera ... moja kochana Pani Ania widziała, że coś jest nie tak, zrobiła mi super masaż głowy, tak sama z siebie ... super, zrelaksowałam się
.
Przed chwilą rozmawiałam z mamą, moja siostra cioteczna też ma problemy z zajściem w ciąże. Leczy się od 2 lat i na razie efektów brak ... coraz więcej osób boryka się z tym problemem ... smutne, ale prawdziwe.
9 dni...
1. Dzwoniłam do lekarza na szczęście jutro cesarki nie robimy, ale mam pojechać na KTG. Ble..
Hehe Miiam jutro też idzie - więc trzymajcie kciuki by już została rodzić a za mnie, żebym nie została odczekała do 1 kwietnia 
2. Nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca. Moje objadanie ostatnich dni już wychodzi mi boczkiem i udkami.
Dziś 58kg, a cholera nie mogę się od żarcia odkleić
Mam nadzieję, że choć trochę z tego dostała Gajka i urosła trochę.
3. Kuba dalej trochę gorączkuje choć jest lepiej. Ja dalej katarek i wieczorami mam stan podgorączkowy.
4. Fotka dnia - strasznie się namęczyliśmy przy niej. Gdy tylko widziałam "poważną" minę Kuby wybuchałam głupawkowym śmiechem i brzuch się strasznie trząsł 

5. Ciążowe rozmowy: Czyli dlaczego nie warto się wychylać jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia...
Kubie spuchło oko i chcąc być taka "do przodu" i obyta w "gierkach słownych" oznajmiłam...
M: Ta Twoja choroba to taka Freudowska, przez to, że mnie nie bzykasz masz pizd* na oku...
K: Dla Ciebie to lepiej, że ma pizd* na oku, a nie na boku...
M: ...zgacha...
No i się wszystko posypało...
@ przyszła wczoraj.. ale cieszę się że przyszła chyba jak nigdy:) Przez te kilka dni jak się spóźniała tak się cholernie denerwowałam, że to aż było nienormalne..!!
Nie jestem jeszcze gotowa na starania po poronieniu:( tzn na starania jestem gotowa ale na bycie w ciąży chyba nie:(
Jak poradzić sobie z tym stresem..??
Choć i tak nie wiązałam jakiś ogromnych nadziei, że akurat w tym cyklu się uda, ale ta bojaźń mnie przerosła
Czy to w ogóle kiedyś minie?
No ale cóż trzeba spiąć poślady i.. Zająć się sobą 
Czas na zmiany został już rozpoczęty!!
Nowa fryzura: jest!
Kolczyki( wiem że taka "stara" a kolczyków nigdy nie miała no ale co ja zrobię że wcześniej nie chciałam a teraz chce:P )- juz niebawem będą 
Generalna wymiana szafy: też juz jest!
No i wiosna wiosna:D
Aaaa i jeszcze pare kilo zrzucić by tu i ówdzie 
Eh.. 
Dzisiaj rano temp. 36,4 i 21 dc. Od 11 dc robię testy owulacyjne, jak na razie same negatywne. Martwi mnie mój wykres temp. bardzo skacze, dosłownie góra dół, góra dół. Na kwietniową wizytę u gina wezmę swoje wykresy niech zerknie fachowym okiem.
Wczoraj zakupiłam sobie siemię lniane, naczytałam się o jego cudownym wpływie na jakość śluzu, mam nadzieję, że rzeczywiście działa, bo smak jest okropny
. Jakoś czuję, że ten cykl jest stracony, już tyle razy widziałam jedną kreskę na teście, że zwlekam ile się da z jego robieniem, chyba, że akurat pojawi się miesiączka, wtedy i tak już nie muszę robić testu ciążowego.
Porada dnia
Staraj się ograniczać w swojej diecie tłuszcze nasycone (obecne np. w czerwonym mięsie) oraz wystrzegać się tłuszczów trans tzw. tłuszczów utwardzonych (np. margaryny). Do przyrządzania posiłków najlepiej sięgnij po oleje takie jak np. olej rzepakowy, sezamowy, oliwa z oliwek. Możesz również wypróbować oleju lnianego. Są to oleje, które nie mają negatywnego wpływu na Twoją płodność, a wręcz ją chronią. Pomagają one wchłaniać i przechowywać witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, tj. witaminę A,D, E i K, które z kolei sprzyjają zdrowiu reprodukcyjnemu.
Dawno mnie nie było ale nie pisałam żeby nie zapeszać. Na szczęście w czwartek okazało się że z maluszkiem wszystko w porządku
Pięknie serce bije, dzieciaczek się rusza już całkiem całkiem. Młody przeszczęśliwy nie może się doczekać kiedy w końcu będzie po wakacjach. A i dolegliwości powoli zaczynają mi mijać.
Wczoraj dokonaliśmy pierwszego poważnego zakupu. W rodzinie pojawił się nowy pojazd czterokołowy i puki co największą frajdę ma Hubert bo ciągle jeździ nim po domu 

Nie wiem co mam napisać w pierwszym w moim życiu pamiętniku i to w dodatku publicznym
. Forum Ovufriends.pl jak i cały portal poleciła mi koleżanka, która również jest dumną staraczką
. Skoro jej pomaga w sensie psychicznym przelanie swoich emocji do elektronicznego pamiętnika i dzielenie się tym z kobietami w podobnej sytuacji, to może i mnie to w jakiś sposób pomoże. Obecnie 7 miesiąc starań nie nastraja mnie optymistycznie, boję się, że coś ze mną nie tak. Od kilku miesięcy prowadzę kontrolę temp i śluzu, od tego cyklu również testy owulacyjne. Trzeba czekać na termin miesiączki i okaże się czy w końcu się udało.
17+4
z dzisiejszej wizyty: Młoda waży 190 g, na chwilę obecną wszystko lekarzowi się podoba
oby tak dalej 💪 kolejna wizyta za 5 tygodni i będzie to badanie połówkowe. Kiedy to minęło 😱 wciąż nie potrafię wyobrazić sobie jak to będzie z dwójką dzieci. Będzie mi lżej jak córeczka nauczy się chodzić. Śmiało chodzi przy meblach, ścianach, ale jeszcze nie chce się puszczać. Od przyszłego miesiąca będziemy chodzić na terapię sensoryczną i zajęcia z logopedą. Wciąż czekamy aż rozpocznie się za życiem żebyśmy mogli rozpocząć fizjo. Widzę, że stopki zaczynają jej się koslawic i siedzi z miednica wypięta do przodu... Mam nadzieję, że ćwiczenia pomogą.
Jestem już po konsultacji z lekarzem prowadzącym z kliniki.
Badanie receptywności endometrium nic nie wniosło, stanu zapalnego nie ma, maciczne komórki NK również są w normie. Chociaż tutaj wyszło wszystko dobrze, nie muszę brać antybiotyku ani robić biopsji kontrolnej. Tym sposobem czas oczekiwania na podejście do transferu się skraca 😊
Mamy decyzję, transfer będzie z immunoglobuliną.
W mojej klinice podłączą mi lek bez problemu na kilka dni przed transferem.
Muszę go tylko zdobyć. Mój wysłannik już działa w tym temacie 🍀 jeżeli się nie uda to zrobimy wycieczkę do Czech.
Co do wczorajszej wizyty... tak,musiałam przenieść bo na wyniki czekałam równy miesiąc, spodziewałam się, że tak będzie wyglądać. Pokazałam wyniki badań oraz zalecenia docenta. W gabinecie był jeszcze jakiś stażysta, chyba. Oboje czytali i z ich mimiki oraz tego co mówili między sobą można było wywnioskować co o tym myślą, a jak tylko powiedziałam, że mam zalecenia to lekarz stwierdził, że pewnie encorton, accofil i heparyna.
Szczepienia zostały odrzucone od razu. Według nich nie ma badań, które wskazują na to, że to pomaga. Nawet został mi pokazany artykuł oraz przytoczona historia pacjentki, która całkowicie uodporniła się na męża. Nie wiem, przeczytałam całe mnóstwo wpisów kobiet,którym po szczepieniach udało się zajść w ciążę, a wcześniej był problem. Nie chcę mi się wierzyć, że to akurat był zbieg okoliczności. Nie rozumiem dlaczego jest takie podejście do tematu immunologii i jest to tak demonizowane.
Potem skupili się na immunosupresji. Lekarz stwierdził, że to jest okej ale według niego, w moim przypadku by tego nie zastosował ze względu na to, że komórki nk mam w normie a one też odgrywają ważną rolę w implantacji zarodka.
Fakt, że zalecenia były napisane przed otrzymaniem wyników biopsji endometrium, gdy P. nie wiedział co tam wyszło i były to bardziej rozważania różnych opcji leczenia.
Zapytałam co w takim razie proponuje jeśli szczepienia nie, immunosupresja też nie.
Już się trochę wkurzyłam, więc powiedziałam, że ja się na tym nie znam, chce żeby się udało, po prostu, a jak, to już inna sprawa. Emocje wzięły górę i zaszkliły mi się oczy ale się nie dałam.
Zaproponował podejście do transferu na samym wlewie z immunoglobuliny argumentując to tym, że jest to metoda poparta medycznie i stosuje ją u swoich pacjentek. I okej. Dostałam receptę.
Transfer będzie refundowany z programu rządowego. W końcu coś mi się należy od państwa na tej staraniowej drodze. Cieszę się, bo bałam się, że przez immunologie będę musiała podejść komercyjnie.
Mam obawy czy same immunoglobuliny to nie za mało. Napisałam już wiadomość do P. z wynikami badań oraz pomysłem doktora z kliniki. Czekam na odpowiedź. Może faktycznie jeśli komórki NK są w porządku, on też zaleci tylko immunoglobuliny.
Zarys planu jest. Jeśli sam wlew to transfer może być w kolejnym cyklu. I tak, jeśli P. zaleci to będę brać acard, heparyne, encorton i accofil, bo czuje, że klinika robiłaby transfery na samym estrofemie i progesteronie.
Muszę działać na dwa fronty, również w zgodzie ze sobą.
Tymczasem rozpoczęłam 2 tygodnie urlopu 😊 próbuję się wyłączyć, odpocząć i zebrać siły do kolejnych działań.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2024, 09:59
M na delegacji w domu pusto, szaro, buro, cicho....ale czasami potrzeba mi takiej ciszy:) Wczoraj wskoczyłam pod koc i czytałam książkę do tego wpałaszowałam paczkę chipsów i było fajnie...Nie wspominając o tym, że wcześniej zjadłam pół świeżego ananasa:) i zrobiłam kapustę z grzybami:) łaziła już za mną troszkę czasu:) Waga wskazuje ostatnio więcej kilo, no ale trudno, co ja mogę za to, że ostatnio jem , pożeram wszystko?
Dzisiaj mama zadręczała mi jakimiś dziwnymi problemami, czy Rodzice nie wiedzą, że człowiek sam ma swoje problemy???i tak się zastanawiam czy te wymyślone problemy nie maja mnie odciągnąć od tych moich prawdziwych????? Sama nie wiem....
Pogoda do bani, źle na mnie wpływa ta aura na szczęście powoli wszystko się zieleni więc powolutku do przodu....
Wczoraj moja przyjaciółka, która także zaczęła starania o dzidziusia stwierdziła, że powinnam brać luteinę, bo to wspomaga zajście w ciążę......W sumie mój prowadzący lekarz nigdy mi tego nie zaproponował.....no i oczywiście zaczęłam znowu się zastanawiać, i kalkulować.....stwierdziłam, że zapiszę się do jej gina z kasy chorych, bo nie uśmiecha mi się znowu wywalać 120 PLN.....Ale chciałam się zarejestrować i telefon nie odpowiadał....i pomyślałam, że to znak.....Żeby nie iść i tak jak sobie obiecałam daje sobie czas do czerwca.....jeśli już tyle czasu czekam to co mnie zbawią 2 miesiące???
I olewam to nie idę, czekam, może wydarzy się cud, a może znowu cholerna, znienawidzona @ przyjdzie....ale jakoś ostatnio aż tak się nie podłamuję, chyba zioła działają i oby nadal działały:)
Miłego dnia Wam życzę
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.