Witam ;)
Ovu mówi, że jest dzień płodny, jest zielone światełko, cudownie :)
Wieczorem można uznać za planowane <3 ale te poranne.. Mmm <3
Hahahah, lubię tak zaczynać dzień! Miłego piątku kochane ! :*

Staraczka86 w zawieszeniu ..... 28 marca 2014, 09:35

Uff.. dzisiaj już wolne czyli 3 dniowy weekend :). Dużo spraw do uporządkowania czyli mniej czasu na słodkie lenistwo z mężusiem ;D. Nadal czekam na @, dziś już nawet brzuch nie boli... ( wczoraj wzięłam apap więc pewnie dlatego ). Dzień kolejny oczekiwania na @ rozpoczęty.

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 28 marca 2014, 09:36

Dla własnej przyjemności postanowiłam podczas wczorajszej wizyty w banku wpaść do sklepu z artykułami dla dzieci i kupić tą zabawkę, żeby mnie nikt z rodziny nie uprzedził. Chcę egoistycznie, żeby moje dziecko pierwszą zabawkę miało właśnie ode mnie! Tak się u nas w rodzinie poskładało, że najbliższe kuzynki:
pierwsza: ma trójkę małych dzieci
druga: urodziła 20 grudnia syna,
trzecia: urodziła 1 stycznia córkę,
czwarta: siostra pierwszej, urodziła 15 marca córkę,
piąta: jest w ciąży i rodzi w sierpniu,
szósta: jest siostrą piątej, sama ma 2 córki.
Zatem: CAŁĄ wyprawkę musieliśmy kupić nową. Nie było szans wydarcia od rodziny ani jednej małej rzeczy! O zabawkach nie wspomnę, więc wolałam się ruszyć po nią:
Tadam:

2gu9sle.jpg

lekko na wyrost, bo to dla kilkumiesięcznego bobasa, ale...ozdobi może trochę nasze mieszkanie i sprawi wrażenie, że W TYM DOMU BĘDZIE DZIECKO.

Bo chociaż coraz bliżej terminu, nasze gniazdko nie wygląda na takie, w którym ma zamieszkać dziecko. Oprócz wspomnianych już malunków na ścianie, nie ma nic. Wózek jeszcze w folii i pudłach leży poskładany w "graciarni" (czyli miejscu przechowywania sezonowych ubrań, butów i maszyny do szycia). Łóżeczko też tam kwitnie, owinięte folią, pościel przynajmniej poprana, ale schowana gdzieś w zakamarkach szafy. Jutrzejszy dzień musi coś zmienić i tchnąć w ten pokój trochę dziecięcego czaru!
Zwyczajnie ciągle mi się wydaje, że mam jeszcze tyyyyyyle czasu na wszystkie przygotowania. Bzdura! Muszę się klepnąć w tyłek i zabrać za organizację. Z bólami porodowymi chyba trudno jest układać dziecięce akcesoria w komodzie...

Jestem trochę rozbita i przyłamana...
Od kilku dni ewidentnie zbiera mi się na piękną owu... śluz jest idealny wręcz książkowy, płodny przezroczysty, rozciągliwy, jednym słowem "kurze białko".
Ale co z tego kiedy w środku nie ma plemników...
Mój S. od kilku dni nie daje rady...zaczyna, opada, i już nie wstaje...
tragedia, jestem załamana. Nasze życie seksualne leży i kwiczy a ja jestem bezsilna :(
płakać mi się chce, czuję się nieszczęśliwa, tak bardzo chciałam mieć już dziecko...a nie sądziłam że problem będzie w erekcji...i jej utrzymaniu... i to nie ze staramy sie od roku czy pół roku, kiedy to pojawia się cisnienie i moze troche frustracji ze sie nie udaje, ale
miesiac !!!! same poczatki a On ma taki problem.Dzis powinnismy mieć wspanialy seks, spokojny romantyczny...ja mam ochote nie robie tego na siłę... a on... cóż. On nawet nie chce, chyba sie zmusza... Jestem zrozpaczona!

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 28 marca 2014, 11:24

AAAA juz sama nie wiem czy wierzyc czy nie...masakra jakas...juz chyba bym wolala miec nizsza temp...albo cykl bezowulacyjny...no bo jak to teraz mozeliwe?? przeciez nie jest mozliwe ze jestem w ciazy...wiatropylna nie jestem przeciez...nie ma <3 w okolicach owu a wiem ze wtedy byla bo czulam jajcora test pozytywny skok temki...pffff nie jest mozliwe ze zaszalam bo mamy tak zle wyniki...i moje wysokie dosyc tsh...rozum mowi mi ze niema szans serce liczy na cud...juz sie nakrecilam...liczylam ze dzisiaj bedzie nizsza temp...jak jutro bedzie taka wysoka to zwariuje...no ja cie krece....nie wiem sama co o tym wszytkim myslec... jak dopuszcze ta nadzieje to potem bede plakala...co zrobic zeby o tym nie myslec? moze nie zmierze jutro temp?? ale chyba wtedy bedzie jeszcze gorzej...no jak nie urok to sraczka...a tak poza tym to chyba jestem jedyna osoba na forum ktora nie cieszy sie z tak wysokiej temp...z reszta pierwszy raz w zyciu tak wysoka...

Ita Projekt Junior (napro) 28 marca 2014, 11:28

POCZĄTEK NAPRO

Różne życiowe sprawy mamy już przemyślane. Nie chcemy nigdy podchodzić nigdy ani do in vitro ani do inseminacji. Po prostu. W końcu mamy do tego prawo. Gdzie w takim razie szukać pomocy skoro kliniki „leczenia” niepłodności nie są w stanie zaoferować mi efektywnej diagnostyki i leczenia a jedynie środki zastępcze?

W obecnym momencie jedyne co medycyna jest nam w stanie zaproponować to leczenie naprotechnologiczne.
Postanowiliśmy spróbować. Ze względu na rozwiniętą diagnostykę i zwracanie uwagi na obserwacje organizmu mam nadzieję, że nie będzie to leczenie takie jak zwykle, czyli na oślep.

Kartę uzupełniam naklejkami codziennie od miesiąca i już niebawem dowiem się od instruktora czy coś się tam zaczyna wyjaśniać. Pierwsze spotkanie z lekarzem, na którym będzie mógł podjąć jakieś konkretne decyzje odnośnie leczenia dopiero po wypełnieniu pełnych 3 cykli…

Jedno co mnie już zaniepokoiło to kwestia śladowych ilości śluzu! W całym cyklu miałam tylko pojedynczy epizod z pojawieniem się śluzu płodnego. Prowadząc własne obserwacje mniej naukowymi metodami też zauważałam, że od ½ roku śluz stopniowo mi zanika, ale lekarze gin i endo uspokajali i mówili, że skoro wydaje się, że owulka się odbywa to śluzem mam się nie przejmować. A teraz przejmuje się. I to bardzo.
Mam nadzieję, że nowy lekarz też się przejmie.

Moja ocena metody po 2 miesiącach od pierwszej wizyty:
1. b. dobra diagnostyka (na samym wstępie zamiast przypadkowych leków dostałam skierowanie na wszystkie ważne hormony)
2. zwracanie uwagi na sposób życia, odżywiania i suplementację (już po pierwszym spotkaniu dostałam zalecenie zażywania jodu i selenu, ze względu na tarczycę oraz żelaza, ponieważ jego poziom był dość niski)
3. duże zaangażowanie lekarza i instruktorów
4. z minusów natomiast bardzo wywindowana cena :( . Wiem, że to prywatne leczenie i musi z tego tytułu kosztować, ale mam porównanie z dziewczynami z innych miast w Polsce i niestety Warszawskie ceny za jedno spotkanie są ok. 50-100 zł wyższe :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2014, 22:09

24+6

Boże, dziewczyny co się ze mną dzieje! ;-)
Nie mogę żyć bez cukru! :D

Dziś miałam piękny sen! Śniła mi się krówkowa czekolada.
Leżała na stoliku, normalnie czułam jej zapach ;-)
04.00 rano budzę N, zupełnie nieświadoma ani godziny, ani tego że przed chwilą mi się to przyśniło. Proszę go, żeby podał mi krówkową czekoladę, że muszę ją zjeść, że nie wytrzymam, że nawet poduszki pachną karmelem. :D
Ale mam teraz ubaw z tego! ; )

wji2k7.jpg

A oto sprawca całego zamieszania (szerze polecam)
Wybieramy się dziś z N na zakupy, chyba zakupię sobie mały zapas :D

Zjadłam już dzisiaj drugą ogromną miskę ryżu z cukrem, żeby nie było zamiast śmietany dodaje teraz jogurt naturalny :P

Wczoraj też miałam krytyczny moment, w domu nie było zupełnie nic słodkiego.
Gdy N przyszedł z pracy i oświadczył, że ma bułkę słodką.
Aż się popłakałam, jadłam bułkę i płakałam.
Naprawdę nie wiem co się ze mną dzieje :D
Chyba dopiero przekonamy się z N co to znaczy mieć zachcianki! ;-)

A od początku ciąży już...
+11 kg

;-)

W poniedzialek punkcja. Liczymy na 4 pecherzyki.

Ostatnio u mnie żadnych rewelacji. Chociaż teraz sobie myślę, że może to i lepiej...
Pogoda w kratkę, z przewagą na tę złą.
Mam nadzieję, że moje rolki nabrały mocy prawnej i mąż wymieni mi w nich kółka. Jak już to zrobi, to zabieram się za naukę jazdy na rolkach. Możecie się zacząć modlić, żebym nie połamała nóg, bo czasami mam problemy z chodzeniem po prostej drodze ;]
Zbliża się końcówka pierwszego miesiąca mojej nauki języka. Podsumowanie:
- obie babki z którymi mam zajęcia są super, pogodne i zakręcone,
- za czarno - białe ksero na studiach i w szkole średniej płaciłam 20 gr od strony, a tu hurtowo drukują i to w kolorze. Żeby nie skłamać, to mam około 100 kartek kserówek,
- ludzie w grupie są całkiem fajni, a w szczególności tajki, które są jeszcze bardziej zakręcone niż panie prowadzące,
- jak dobrze pójdzie, to za tydzień będę miała jakąś rozmowę i przeskoczę na wyższy poziom.

Kumpela napisała mi smsa z pytaniem o adres, bo chce mi zaproszenie na ślub wysłać. A tak mi strasznie głupio, bo nie dam rady i muszę jej odmówić. Nie wiem jak jej to powiedzieć.
Ahhhhh no i jeszcze jedno: jak nie zajdę w ciążę, to jadę w tym roku na woodstock. Postanowione!

Staraczka86 w zawieszeniu ..... 28 marca 2014, 16:21

Nie ma to jak mieć dzień wolny a spędzić go na sprzątaniu gruntownym mieszkanka... Ładna pogoda, męża nie ma to coś mnie wzięło na porządki, okna pomyte firany zmienione, kurze pościerane obiad ugotowany czyli mój M przyjdzie na gotowe( moja wersja perfekcyjnej pani domu zrealizowana. Teraz chwilka relaksu dla mnie ... oczywiście gdzie :p Jutro big day ... sama nie wiem czy się cieszyć czy bardziej bać.. wynik spodziewany jedna krecha ( choć głęboko w serduchu liczę na dwie )


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2014, 17:03

A siedzimy tak z koczkodanem i nas kości ogonowe bolą. Juz po 6tej u nas a my tak siedzimy z tymi pieprzonymi komputerami od 9tej. Jeden mój - wszystko co potrzebne do pracy w nim, a drugi pańciowy - bo przecież w moim coś trachnęło i głsu nie ma. A my z koczkodanem praktycznie na skajpie pracujemy od - do. A dziś to prawie koniec miesiąca, więc nadrabiam zaległości, na któe leniwa byłam przez ostatnie 2 tygodnie, i tworze faktry sprzedażowe i łącze z zakupowymi i sprawdzam czy wszystko się zgadza czy nie. I mija u nas godzina 6ta, i myslę sobie eeee zrobię resztę jutro i powysyłam klientom. I myślę sobie "co my dzisiaj za dzień mamy? czwartek, piątek? przecież wczoraj był poniedziałek..."

I tak zawsze na weekend czekama tu akurat weekend kończący miesiąc. I nie ma na co czekać, bo trzeba drukować. Dzięki koczkodan, że tak cicho siedzisz. I że tyle dzisiaj zjadłeś rzeczy, które ci ostatnio nie wchodziły. I na kolę mialeś ochotę, i na jabłko. Powiedziałabym - fajny gość z ciebie. Tylko co to sie stało, że na siku już mnie nie budzisz w nocy? Czyżbym za mało piła?? Ale jak mi się wydaje, że wczoraj był poniedziałek, to chyba ominęłam jakieś 3 dni dowadniania się... Masz prawo mnie w nocy nie budzić.

Kończę na dziś to drukowanie chyba bo nas te kości ogonowe bolą. Jeszcze i tak muszę lotów poszukać, bo na ten tychmiast do Polski lecieć muszę. No w sumie to musimy, bo to koczkodana pierwszy lot będzie, ominąć go nie powinno. Pańcio lecieć nie może bo ma przygotowania do otwarcia sezonu a mnie samej tak dziwnie jakoś. Mieliśmy malować łóżeczko dla dziecka, bo na wielkanoc chciałam już wstawić do pokoju - taka niespodzianka dla rodziny. W ten wekend się nie da bo dzieci mamy, a nie chcę zepsuc niespodzianki. Za tydzień znowu lecę. Nie chcę... Czeka mnie dużo pracy w Polszy, a kasy nie mamy nic. Jedno dobre, że chociaż kaszanke sobie pojemy z koczkodanem. Na to nas może będzie stać...

Marlena Szukając motyla. 28 marca 2014, 17:38


Gdy układałam sobie w głowie scenariusz mojego życia, to zawsze (w bardziej lub mniej odległej przyszłości) była tam scena w której dowiaduje się że jestem w ciąży i jestem taaaka szczęśliwa. Ogólnie wszyscy mi gratulują, interesują się co u mnie słychać, a ja chodzę na zakupy i kupuje śliczne małe ubranka i akcesoria dla dziecka w sówki.
W końcu rodzę dziecko i jestem najszczęśliwszą mamą na świecie.
Nie pierwszy raz los drastycznie zmienił moje plany... Coś tu jest nie tak.
Często po śmierci Arka myślałam "dlaczego akurat ja?". Po pewnym czasie zaczęłam jednak myśleć "A dlaczego nie?".
Czym różnie się od innych matek które straciły dziecko? Niczym. Fakt, wiele w życiu już mnie spotkało, nie była to sielanka podczas której nie musiałam się niczym przejmować ani nie cierpieć.
Ktoś pomyśli sobie "Co 22 letnia gówniara może wiedzieć o życiu? Co ona takiego mogła przeżyć?".
Wierzcie mi, mogłam. I to wiele.
Mimo młodego wieku i nastoletniego wyglądu czuje się jak ktoś stary. Wyniszczony życiem.
Zastanawiam się czasem czemu co chwilę coś jest nie tak, czym zawiniłam że muszę tak cierpieć.
Lecz po chwili uświadamiam sobie że mam kochającego męża, a spotkanie go było najlepszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała.
I wtedy myślę sobie że mam po co żyć, że może los się jeszcze do mnie uśmiechnie.

4 kwiecien wizyta u prof. po recepte


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2014, 12:24

1 03.2022
Dokładnie 7 lat temu o 5.45 moja mama odeszla do innego swiata ta data juz zawsze będzie ze mną dziękuję ze mogłam ja 26 lat mieć przy sobie.
Dzisiaj córeczka 1 dzień poszła do żłobka jakoś myślałam że psychicznie lepiej sobie z tym poradzę wprawdzie to tylko 1 h ale na sercu jakas taka pustka starałam się ją przygotować jak najlepiej i spakowałam ja jak na wakacje może to ni dało trochę lepsze poczucie żeby jej niczego nie brakło. Godzina szybko minęła a czas dalej zapiernicza.
Modlę się aby na świecie był pokój nic do szczęścia teraz nam nie potrzeba.

Melduję się w dwupaku :) Stan psychiczny i fizyczny bardzo dobry.

Oficjalnie zakończyłyśmy 39tc. Zaczynamy 40tc!!!

Już ostatni. Wow jestem pod wrażeniem, że doszłam szczęśliwie, aż do tego momentu. Już tylko kilka dni i finał. Oby szczęśliwy... Tak bardzo chcę już przytulić Malutką i mieć pewność, że jest zdrowa i bezpieczna.


Dzień bardzo spokojny jeśli chodzi o objawy. Mała chyba odsypia noc.

A noc to koszmar. Jak się zaczęło o 20.00 tak usnęłam o 5.00 rano. Strasznie się bałam, że od tych skurczy jelita, biegunki i wymiotów dostanę skurczy porodowych. Mała kompletnie szalała. Chyba te moje skurcze jelit ją tak straszyły. Bo przesunęła się całkiem w bok! A ja szalałam z niepokoju? Czy coś jej jest? A może się dusi? Nasłuchiwałam serduszko czy bije regularnie. Kompletny odjazd.

Może, żeby nie wdawać się w szczegóły a opisać dobrze sytuację. W noc straciłam 1,1kg!. Oczywiście dziś cały dzień jem i piję jak oszalała :P Ależ zrobiłam dobrą karpatkę!!! Dziś już sama zjadłam 2/3 blachy :P

Byłam dziś na wsi... Och piękna wiosna się zaczyna. Za jakiś miesiąc zaczynamy "otwierać dom" po zimie :)

A jak u Was?

Kochane u mnie na środku kuchni i salonu (jedno pomieszczenie) wisi taka oto tabliczka:
uxbn.jpg

Preferuję życie bez poczucia winy :)

A zamówiłam też taką:
v4ey.jpg

:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2014, 22:54

Dawno mnie tutaj nie było, ale jakoś nic nowego nie wydarzyło się w moim życiu. Wczoraj byłam u lekarza, no i nie jest najlepiej. Zapisała nam mnóstwo tabletek. Dzisiaj w aptece zostawiłam 570 zł i to jeszcze nie koniec, bo czegoś tam nie było. Oto leki mi zapisane:
- Omega 3
- Devikap
- Bromergon
- Mycosyt / bo mam bakterię
- Cipronex / E. Coli
- probiotyk
- luteina dopochwowa
- Estrofen
- Clostilbegyt

mąż:
- Mycosyt
- Cipronex
- Omega 3
- DEvikap
- Takovit
- Piroxicam

mam nadzieję, że moja wątroba to wytrzyma i leczenie przyniesie odpowiedni skutek.

szpilka Szpilkowe starania 28 marca 2014, 20:01

Skrót z dzisiejszej wizyty
Wróciłam od gina i jeśli chodzi o całkiem naturalne starania to wielka dupa
dzis 13 dc a pęcherzyków ani widu ani słychu, więc czeka mnie stymulacja clo od nastepnego cyklu z jednej strony dobrze, bo cos się ruszy z drugiej jednak ze stymulacja też się wiążą skutki uboczne (choćby ciąża mnoga)
poza tym jeszcze ban na starania w tym cyklu, bo jednak próbujemy jeszcze raz leczyć mojego paciorkowca, a najlepsze jest to, że mam mieć robioną w aptece globulkę, jutro będę szukać jakiejś apteki, która mi to zrobi i to względnie szybko zebym to miała w pn max wtorek , globulki z antybiotykiem 10 dni a po kolejnych 7 kontrolny posiew, więc nie może zaskoczyć mnie @ bo stymulację w następnym cyklu szlag chyba trafi wrrrrr

Vixen Alexander. 28 marca 2014, 22:19

18tyg 2dni

2znv5zt.jpg

Uff, piątek! Nareszcie, ciężki tydzien w pracy i znowu zmęczenie mnie łapie i wieczorem ledwo żyje. Zamówiliśmy sobie chińskie żarełko, obejrzeliśmy film i odpoczywamy. Jutro mąż niestety pracuje, bo Adam na wakacjach, ale jedna sobota na kilka miesięcy to nie tak źle ;) ja posprzatam w domku, pobawię się z kotami, zrobie obiad, a wieczorem przychodzą goście na 'picie'. Niech se piją! Ja się zadowolę gazowaną wodą z cytrynką, która uwielbiam teraz w ciąży, a rano będę czuć się świetnie :D
Brzuchol rośnie jak szalony. Dzisiaj babeczka z pracy, która mnie nie widziała przez tydzien nie mogła uwierzyć jaka różnica jest. Boje się ze będę ogromna pod koniec ciazy jeśli tak dalej pójdzie :( juz bolą plecy i łażę jakoś dziwnie... To nic! Niech rośnie robaczek! <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2014, 22:25

Cisza i cisza wciaz trwa - za Budka Suflera mozna zanucic. Ale to jest cisza przed burza.
Czekam i sama sie dziwie, ze nie dostalam jeszcze na glowe, bo od trzech dni plamilam na brazowo sluzem paskudnym, ale dzis jakby sie skonczylo. Nie chce sobie robic nadziei, ale mala iskierka gdzies mi tam swieci w glowie.
Dzis przez caly dzien pojawila sie tylko jassssno brazowa, mala plamka. Czyzby przechodzilo, czy to tylko po luteinie, ktora zaczelam brac od wczoraj 2*100 wieczorem. Jutro sobota i zajecia, niedziela tez zajecia - zleci szybko mam nadzieje. Zaczyna kusic mnie wczesniejsza beta. W sumie jakbym ja zrobila to przynajmniej byloby wiadomo, czy faszerowanie sie luteina ma sens. Ale z drugiej strony boje sie, ze wynik bedzie marny (albo negatywny) i wtedy bede zachodzic w glowe, ze moze jednak za wczesnie. I kolejny stres. Musze wytrzymac, nie ma rady. Co ma byc to bedzie, ale nich juz w koncu przyjdzie ten wtorek, pleeeeeeease (i mam przed oczami scene z Mila z Piatego Elementu :)))))) heheh)

Edit, 7:00 na drugi dzien
O co kaman sama nie wiem. Wczoraj rano temp chylila sie ku upadkowi (36,80) a dzis znowu mam "oczekiwane" 36,93. Ladnie jak cholera, ale do testowania jeszcze 3 dni. A tak normalnie to akurat tyle zwykle zajmowalo szybowanie ostro w dol do powiedzmy 36,6 i bylo po zawodach.
Ale pocieszam sie, ze dzis jest moj 32dc, 15dpo (ktora przyszla w 17dc) i chyba skołowany organizm za bardzo nie wie co sie z nim dzeje. Caly czas zero objawow. Kurcze chyba za mocno zaczynam sie zastanawiac nad tym. Dobra musze isc do roboty - bo zaraz sie spoznie ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2014, 20:43

Vixen Alexander. 29 marca 2014, 00:18

Musieliśmy pojechac jeszcze do sklepu i nie mogłam się powstrzymać!

Oto pierwsze ciuszki dla naszego maluszka! :D aż się łezka kręci w oku jak powiesiłam je w szafie obok naszych ciuchów *__*

1gm29w.jpg

I oczywiście nie mogłam się powstrzymać by nie ubrać mojej kociej córeczki w tą słodką kurteczke! Po minie widać jak jej się podoba, hihi ;)

2pqkxhd.jpg

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)