Jak dobrze, że mój syn będzie miał kilka przyszywanych ciotek, które już teraz o nim pamiętają. Dostałam wczoraj przesyłkę z ubrankami i zabawkami dla małego, oraz nowiutką torbą na pieluszki (której na liście w moim planowaniu zakupów brakło).



Czułam się, rozpakowując paczkę jakbym dostała prezent od Mikołaja! I pomyśleć, że dawniej cieszyło mnie tylko i wyłącznie przeglądanie własnych ciuchów, zakupy tylko dla siebie i szperanie w damskich fatałaszkach...A tu proszę: widok dziecięcych małych cudeniek mnie rozczula i zachwyca...Kto by pomyślał???
Jutro 8 dzień fazy lutealnej.
mam nadzieję że temp już się taka utrzyma i nie spadnie 
i fasolka malutka już tam jest ...
ja chyba sama w to nie wierzę...wiecie żeby się nie nakręcać...
Czekam sobie cierpliwie.
Kurcze chyba jednak nie jest tak dobrze jak myslalam. Euforia minela, zaczelam grzebac w necie. Porownalam stare badania od synka i z pierwszej ciazy i przestraszylam sie. Synek na tym etapie ciazy mial juz 8 mm
Ale dlaczego ginka nic mi nie powiedziaka, przeciez jesli cos jest nie tak to powinna powiedziec. I nawet nie powiedziala ile ma pecherzyk, wspomniala tylko ze cialko zolte jest duze wiec ma jeszcze sporo zapasu...A ja glupia tak sie ucieszylam ze jest juz widoczny zarodek ze o nic nie pytalam a teraz sie martwie. Moze to bedzie mlodsza ciaza... Trzymam sie tej nadzieji jak tonacy brzytwy bo nic innego mi nie pozostalo
uprosilam mojego czy moge go na chwile zosawic samego w studiu, bo chcialabym pojsc na solarium, nigdy prawie nie uzywam, ale na basenie wygladam jak trup...tez opalenizna optycznie mnie odchudzi
mam tylko nadzieje, ze dong quai juz nie dziala ( juz minely w sumie 2 tyg), bo nie wolno wysawiac sie na slonce po dongu.
Wiec dzisiaj solarium..o 17.30-18.15- silownia ; od 18.15 ( w tym samym budynku jest co basen) do 19.00 basen i 2-3 minutek sauna 
Od jutra do piatku basen, od poniedzialku 12ego juz tylko silownia do 25ego kwietnia, bo basen bedzie zamkniety.
W ten piatek znowu solarium umowione na 11.15- prowadzi moja dobra kolezanka- angielka- powiezala, ze moge przychodzic co 3 dni ale tylko na max 5min bo jestem za blada.... umowilam sie z nia na 11.30 w piatek na zrobienie paznokci...nigdy nie robe paznokci, ale przy pracy w studiu sa zaniedbane przez tsze i detergenty i nie ladnie wyglada jak dotykam klientow. Nie moge miec ich dlugich- chce tylko naturalny french.
W sobote mam wolne, moze pojde do fyzjera? nie bylam juz cha ze dwa lata, bo chcialam naturalnie wrocic do naturalnego koloru i juz mam bardzo dlugie wlosy, przydaloby sie chociaz pasemka,albo podciac koncowki, wycieniowac chociaz.
mam ochote zajac sie soba teraz a nie myslec tylko o ovufriendzie i siedziec na dupie i lapac klogramy, ktore tylko pogarszaja moje problemy z plodnoscia. Na pewno odstresowanie, wysilek fizczny, dieta i dobre samopoczucie szybciej zaowocuje dzieciatkiem niz uzalane sie nad soba, wygladanie jak stara baba z smutna geba...zmiana na maksa
wiosna idzie 
waga 0,5kg mniej...dzisiaj zjadlam kromke ciemnego pieczywa z nutela i bylam na siebie zla...spale wieczorem
Nie zdarzaja mi sie takie wpadki czesciej niz raz na 2 tygodnie
zyczcie mi powodzenia z cwiczeniami, abym sie nie poddala...zawsze sie poddaje po tygodniu...chociaz tez zawsze awalam dupy z dieta a teraz od 1 sycznia trzymm sie diety jak noworocznej przysiegi
wiec jesli sie udalo z dieta, uda sie i z cwiczeniami...szkda tylko, ze nie znam nikogo, kto moglby mi towarzyc na silownie.
Jak zwykle w 2 fazie cyklu przeglądam wykresy w galerii, ciążowe i owulacyjne. I jedna myśl się nasuwa - nigdy nie wiadomo - wykres z d...może być tym szczęśliwym a idealny wykres, piękne wzrosty może się skończyć @. Chociaż wydaje mi się, że jednak wykresy ciążowe charakteryzują się ogólnym wzrostem temperatury nawet jeśli zaliczają spadki. Najgorsze to czekanie.
Wg owu jestem dzisiaj w 4 dpo ale pierwotnie wyznaczył owulację dzień wcześniej, wtedy kiedy ona była rzeczywiście - najniższa temperatura, szczyt śluzu, ból owulacyjny i + test. Także dzisiaj 5 dpo. Dziś rano odnotowałam spadek aż do linii podstawowej co mnie trochę zdziwiło. Wiem, że nic nie wiem.
Właściwie nie nastawiam się na nic, póki co jestem spokojna i zdaję się na los - co ma być to będzie. Objawów brak za co jestem bardzo wdzięczna! Jedynie piersi troszkę wrażliwsze i nic poza tym a jest to mój normalny objaw poowulacyjny. Luz luz luz.
Chociaż podoba mi się mój wykres, fajnie gdyby tak pojawił się w galerii wykresów ciążowych
Odbrałam badania.
Wyniki z listopada:
Prolaktyna - 23,55 ng/ml
Prolaktyna MCP/1h - 159,87 ng/ml
Diagnoza - łagodna hiperprolaktynemia (już pierwszy wynik na to wskazuje, a wzrost po tabletce 6,7 razy, czyli więcej niż norma).
Wyniki z kwietnia (aktualne):
Prolaktyna- 18,28 ng/ml
Prolaktyna MCP/1h - 167,43
Z tego co sama wyszperałam w internecie, to prolaktyna spadła i poziom jej podstawowego uwalniania jest określany jako dobry, choć jeszcze nie bdb. Tylko martwi mnie wynik po przyjęciu tabletki - ponad 9 razy wzrósł poziom prl. A to za wiele. Norma to wzrost do 5 razy.
Ciekawe co jutro powie lekarz.
A tak poza tym, to przeziębienie (choć już na końcowym etapie) sprawia, że na przytulanie nie mam ochoty, choc już 9 dc.
21+1

test na obciążenie glukozy zaliczony
oby nigdy więcej bleee i ten ból żołądka
ciekawo jak wyniki hmmm
jutro odbiore
zostało 98 dni
za tydz zaczynamy 3 trymestr hura !!! 
Ciąża rozpoczęta 12 marca 2014
Cud się zdarzył 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2014, 16:42
Nadszedł 2cpp ..
Miał być jutro według ovu a tu niespodzianka
śmiałam się sama do siebie 
Tak dużo się działo przez ostatni czas..
Eh.. dużo by opowiadać.. Nerwy w pracy, dużo zaległości po poprzednim pracowniku, problemy z mamą.. Naprawdę bardzo ciężko to wszystko znoszę
znowu tyle nerwów..
Ale czeka mnie najpiękniejszy dzień w swoim żyiu ..
ŚLUB 
Tak bardzo bym chciała w tym cyklu starać o maleństwo
oboje chcielibyśmy bardzooooo

ale...
głupie ale !!!
chciałabym żeby było dobrze a nie jest.. 
więc jak wspomniałam w pracy mam tyle PRACY że naprawdę jest to psychicznie dla mnie nie do wytrzymania.. sczególnie jeśli rozchodzi się o pieniądze
poprzedni pracownik zostawił takie zaległości, tyle spraw nie załatwionych, że naprawdę jest to dla mnie trudne..
nie mówiąc o tym jak dużo mam obowiązków i za jaką sumę pracuję
ludzie chcą się rozwijać wiadomo.. oczywiście uznałam tą propozycję za właściwą dla mnie na przyszłość teraz wiem że to była najgorsza decyzja jaką do tej pory podjęłam
strasznie żałuję że się zgodziłam.. mam ambicje i dlatego chciałam dalej rozwijać, piąć się dalej w góre i w ogóle.. ale nie za tą cenę i nie te nerwy.. 
Przy takiej sytuacji, gdzie praktycznie codziennie się denerwuję jak mogę w ogóle myśleć o maleństwie
przecież stres to najgorsze co może być.. wiem to
. Bardzo byśmy chcieli aby w tym cyklu się udało z naszą kropeczką 
nie wiem czy to normalne ale bym miała też jakoś wyrzuty i się martwiła tym co mówią w pracy..
że tyle mam pracy w ciążę zachodzę, że może specjalnie to zrobiłam..
jak myślicie to normalne ?! 
z drugiej strony przecież nikt nie może mi powiedzieć w pracy "słuchaj teraz nie możesz mieć dziecka" 
Nawet jeśli zaszłabym w ciąże to chciałabym iść na zwolnienie żeby się oszczędzać i odpoczywać w ogóle na początku..
no ale ciekawe co w pracy by o tym myśleli..
Jestem bardzo zirytowana że muszę podporządkować się pracy
ten rok zaczął się okropnie... 
Jedynie co mnie uszczęśliwia to coraz bardziej zbliżający się termin ślubu
26 kwiecień 
nie mogę się doczekać kiedy w końcu oficjalnie zamieszkam z moim S.
w końcu bedę miała spokój i nie będę musiała przesiadywać w moim rodzinnym domu..
bo niestety z moja mamą też mam cyrk.. ale tej kobiety naprawdę chyba nikt nie rozumie
chyba tylko ona samą siebie rozumie..
bardzo przygnębiające jest takie życie z przekonaniem że nigdy nie będzie normalnie.. między mną a mamą..
szkoda że nie mogę, a raczej nigdy nie mogłam z nią o wszystkim porozmawiać, wyżalić, cieszyć się itp.. dla niej to zawsze wszystko robię źle i jestem najgorsza..
co o tym myślicie ? 
17+5
My już po pierwszych zakupach na razie kilka par body i termometr. Powoli do przodu czekam na badania połówkowe 22 kwietnia a potem poddaję się w wir zakupów. Nie umiem się doczekać już wizyty w czwartek.
No i coś czuję, że na lewym jajniku mam torbiel...jutro się okaże. Jajnik boli mnie od 3dc, czyli juz 6 dzień. Tylko dzisiaj boli na maksa. Najgorzej przy kaszleniu, albo glębokich oddechach. Ale skurcze są też bolesne i co kilka/kilkanaście minut występują. A cały czas jest wyczuwalny. I tak od kilku godzin.
testosteron 32,0 ng/dl (6,0-82,0)
prolaktyna 17,48 ng/ml (4,8-23,3)
Fsh 3,9 mIU/ml
LH 2,0 mIU/ml
Insulina 20.8 uIU/ml (2,6-24,9)
TSH 6,910 uIU/ml (0,27-4,20)
ft3 5,18 pmol/ml (4,00-6,80)
Ft4 13,90 pmol/ml (12.80-20.4)
anty-TPO 273,9 IU/ml (0,0-34,0)
anty TG 274,6 IU/ml (0,0-115.0)
Takie są moje wyniki co wskazuje na hashimoto ( czy jak to się piszę )
Stymulacja działa, dzisiaj na monitoringu z prawej strony pęcherzyk 20 mm, jutro pregnyl. a od czwartku do soboty przytulanko
. W poniedziałek sprawdzamy co się wydarzyło.
Z tego cyklu będzie piękna ciąża
tak powiedział mój doktorek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2014, 19:42
Okresu nadal brak... Zabieg był 3marca dziś mamy już 8 kwietnia
ile jeszcze??
Wszystko mnie zaczyna drażnić i denerwować 
Kiepsko się ostatnio też czuje jakąś przemeczona..
Dzisiaj kolejny dzień praktyki w OWI, gdyby nie to, że musiałam tam byc na 7.30 to byłoby fantastycznie
ale bez narzekań 
Po praktykach odebraliśmy wyniki mężulka ze spermiogramu i tu kontynuacja dobrych wiadomości
Mam płodnego męża, za tydzień odbieramy jego wyniki z bakteriologii - mam nadzieję, że też będzie powód do radości. Doktorek mówił, że nie powinnam była zarazić męża 
Dzisiaj po dłuuuugim czasie wzięłam się za pisanie pracy magisterskiej - mam nadzieję, że do niedzieli mi się uda napisać 2 rozdziały, bo jak nie to będzie bieda na seminarium :p ale spoko ważne, że dzisiaj w końcu będę mogła spokojnie zasnąć.
Plan na jutro? hmm...rano na badania - próba cukrowa z 75 gramami glukozy - o cholera! własnie sobie przypomniałam, że nie kupiłam glukozy! Dobra spokojnie, są jeszcze całodobowe apteki 
Po badaniach od razu na praktykę i tam do 14.00, następnie na 17.30 kosmetyczka (w końcu coś dla ciała) a później dalszy ciąg pisania pracy magisterskiej.
Mam nadzieję, że zdążę ze sprzątaniem na święta!
to moj pierwszy cykl z clo i duphastonem ... na poczatku bylam pelna nadziei ale teraz jakos juz ode mnie odpływaja ....
zaczynam czuc bol miesiaczkowy a to moj 24dc wiec...prawdopodbne ze niedlugo @ mnie dopadnie..
na dodatek moj progesteron to 8,62ng/ml - wiec raczej kiepsko ... niestety mam dziwnego lekarza ktory twierdzi ze moje wyniki progesteronu mieszcza sie w normach .. dzis na własną rękę wzielam 2 duphastony 
czekam na termin @ bo jezeli sie nie uda to chce juz zaczac nowy cykl :d tym razem z 2x1 clo na dobe...
Żeby zabic czas wzielam sie za sprzatanie , jutro dokoncze wiec czas jakos minie:D byle do soboty bo wtedy powinna @ byc 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2014, 11:45
Nareszcie wymieniłam baterie w mojej wadze...co za rozczarowanie jak się na nią wdrapałam...2,5kg do przodu. No niestety od jutra koniec z pierdołowatymi przekąskami. Znowu trzeba zacisnąć pasa. Te całe starania o ciążę strasznie mnie rozleniwiły, dały mnóstwo wymówek co do jedzenia pierdół. KONIEC! Udało mi się raz zrzucić 10kg, to teraz zrzucę 2kg. Od niejedzenia nikt jeszcze się nie zesrał - jak to mój tata mówi. No to od jutra rezygnacja ze słodyczy, fast-foodów, makaronów. Poboli pierwszy tydzień, a potem wejdzie w krew.
A co do ciąż, to kolejna ciężarówka na horyzoncie się pojawiła (oczywiście facebook już wie, mimo iż 9tc dopiero).Dlaczego ludzie niemający zupełnie warunków do wychowywania dzieci, tak łatwo w te ciąże zachodzą? Ja bałabym się mieć już kolejne dziecko z partnerem pijakiem i zdrajcą, nie mieć pracy, ani własnego mieszkania...ale może mi brakuje luzu, bo przecież trzeba się wyluzować, żeby w ciążę zajść (złote rady).
Także, od kolejnego cyklu chyba muszę "na poważnie" podejść do tego całego luzu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2014, 21:55
"Uciekająca nadzieja"... nie myślałam długo nad nazwą ... ot tak przyszło:) ale jakby tak się dłużej nad nią zastanowić to ona naprawdę jest uciekająca... Bywają dni, że chcę walczyć.. modle się o cud, zdrowe, piękne i mądre dziecko.. ale są też takie w które sobie nie radzę. Emocje biorą górę. Rezygnuje i pytam dlaczego? Co mam jeszcze zrobić? Co zrozumieć mój Boże?? Błagam o pomoc.. o spokój serca bo to mnie przytłacza.. zagłusza, przerasta. Płacze. Ale tym razem cicho, tak żeby nikt nie wiedział, nie słyszał.. bo nie wiedzą jak mają reagować na kolejny płacz. Nie potrafią ze mną rozmawiać. Boją się. A ja tak bardzo potrzebuje wsparcia, zrozumienia, uwagi. I właśnie wtedy czuje to... samotność. Tak jestem bardzo samotna. Mimo, że mieszkam z czterema kochającymi mnie osobami, to czuje się samotna.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.