Karen Stwarzam Swój Mały Cud 13 kwietnia 2014, 10:36

<3 6 dni do przewidywanej daty porodu <3
Wczoraj napędziłam stracha mężowi. Skoczyło mi ciśnienie do 140/80, a zawsze miałam góra 120/80! Na szczęście położyłam się i po godzinie spadło do 111/65.

Gdybym nie zmierzyła, to bym nawet nie wiedziała, bo czuję się w ostatnich dniach nad wyraz dobrze. Apetyt mi dopisuje, sypiam w miarę dużo, bóle krzyża zniknęły, kolki też odpuściły.

Mój mały synek chyba nareszcie zakumał o co chodzi z tą ciążą. Wcześniej mu się już w 32 tygodniu spieszyło i musiałam dostać Fenoterol na złagodzenie jego zapędów poznawczych. Aczkolwiek teraz mam schizę dwubiegunową, bo zaczynam się martwić, czy nie będą musieli mi porodu wywoływać z racji opóźnienia. A wiadomo- chcę urodzić naturalnie, o czasie, bez ładowania w siebie Oksytocyny, czy przebijania pęcherza płodowego...Brrrrr...

Neyla Pokój z widokiem na morze. 13 kwietnia 2014, 10:38

Wczorajszy wieczór...na szczęście za mną. Praktycznie cały czas rozmowy o ciąży, dzieciach itd. No troszkę drętwo było. Wypiłam dwa driny i któraś rzuciła hasło, by pojechać do chłopaków, i tylko ta jedna wiedziała, gdzie oni są - pojechałyśmy. Powiem szczerze, że na temat takiej kontroli rozmawiałam rano z mężem i mówił, żebyśmy nie przyjeżdżały. Miałam pietra wchodząc po schodach. Połowa panów napiła się jak szpaki. Żal było na nich patrzeć - mąż tej jednej...masakra! Z moim tylko spotkałam się w korytarzu i w jego wzroku widziałam, że wieczór nie idzie po jego myśli. O 1 już byłam w domu. Panowie zostali i próbowali wydedukować, który puścił parę żeśmy trafiły. Zadzwoniła do męża, a ona mi powiedział, że fajnie było mnie zobaczyć - chociaż na chwilkę :)

Poranny test owulacyjny - NEGATYWNY
Wieczorny test owulacyjny - NEGATYWNY (już pojawiają się kreseczki)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2014, 09:59

Little Frog Niekończące się oczekiwania 13 kwietnia 2014, 10:40

Dopadły mnie negatywne myśli. Byłam przekonana, że w sumie wszystko u mnie będzie ok jak zacznę się starać bądź nie będę zabezpieczać w dni płodne (jak zwał, tak zwał). W końcu w ciąży już byłam, a to że w pozamacicznej to już nie ważne, ważne że byłam. Idąc tym tokiem myślenia uznałam, że nawet całkiem zdrowe pary starają się 3-4 miesiące. No i tak to sobie wmawiam. Tylko ta magiczna granica 3-4 miesięcy zaczyna być przekraczana.... Staram się nie dopuszczać do siebie złych myśli, ale coraz częściej jakaś mi przeleci przez głowę i zaczynam się zastanawiać czy może coś jest nie tak. Wiem, wiem...to jeszcze krótko, ale będąc tu, codziennie spotykam się z opowieściami dziewczyn, które mają problemy z zajściem w ciążę. Nawet mój mąż zaczął trochę o tym wszystkim myśleć, pomimo że chciał się jeszcze trochę wstrzymać, ale jest świadomy, że już było kilka okazji, gdzie mogło się udać, a się nie udało.
Wstępnie planuję sobie dać rok czasu. Mam jeszcze inne plany, także póki co nic na siłę. A jak się nie uda po dobroci, to zabiorę się na wizytę do gina i zacznę sprawdzać co tam u mnie lub u męża w organizmie jest nie tak.
Całe to myślenie jest spowodowane przyjściem @, która na chwilę obecną chce mnie wykończyć...

Poza tym wczoraj sobie wypiłam piwko na poprawę humory i męża wysłałam do sklepu po chipsy. Muszę go uświadomić, że następnym razem jak go poproszę o chipsy, to ma mi przypomnieć jak zawsze się po nich źle czuję...

W tym cyklu (tak, tak...teraz czas odliczam w cyklach, a nie w miesiącach) ograniczyłam słodycze do minimum (zjadłam tylko czekoladę na imieniny, czekoladowe jajko - bo się połamało i coś musiałam z nim zrobić i drożdżówkę z czekoladą) i muszę przyznać, że widzę różnicę. W życiu bym nie przypuszczała, że coś zauważę, a tu taka niespodzianka! :) Przynajmniej to mnie podniosło na duchu :)

Pogoda ładna, więc może jak będę się czuła w miarę na siłach, to zaliczę jakiś spacerek :)

No to chyba owolucja już była- zgodnie z zapowiedzią lekarza. Wczoraj temp. 36,6, a dzisiaj wyższa 36,81 :) Czyli chyba już niedługo będzie można zacząć odlicznie :)

Choć, drogie kobiety, coś tu nadal pasuje do okresu płodnego: wczoraj moje LIBIDO osiągnęło swój MOUNT EVEREST;) I w sumie to musze przyznać, że conective plus nie muszę już stosować! Tylko M. jakby nieco mniejszą ma ochotę. Ale co tam! Raz dziennie też jest dobrze! I love sex... without durex! :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2014, 12:12

Mega Moje marzenie 13 kwietnia 2014, 13:10

Nie wiem czy czegoś sobie normalnie nie wkręcam.... Boli mnie brzuch, piersi masakrycznie, trochę mnie mdli, co chwilę latam siku... Tylko spokojnie!

Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 13 kwietnia 2014, 16:28

"To nie jest niczyja wina ze poroniłaś. Po prostu nasze dzieci wybrały inny termin przyjścia na świat" Dokładnie, Nasza dzidzia przyjdzie:) Czuje, że jeszcze w tym roku uda Nam się zajść:) Mam dobre przeczucie... Zobaczymy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2014, 16:26

Mona :) Starania 13 kwietnia 2014, 16:46

ten katar mnie wykończy :/

k@milk@ W drodze do szczęścia... 13 kwietnia 2014, 18:08

dzisiejszy dzień był dość nietypowy. cały dzień ogladalismy z mezem komedie romantyczne. było naprawdę cudownie. szczęśliwi jakbyśmy nie mieli zadnych trosk, zadnych problemów po prostu nic. i czuje się naprawdę szczesliwa. nie mamy praktycznie nic. nie mamy mieszkania, pieniędzy, samochodu nic. ale mamy cos czego nie ma wiele ludzi. mamy siebie. kochamy się ponad wszystko. mamy wspaniala coreczke co najważniejsze zdrowa i duzą.patrze pieniędzy ledwo starcza do 10 następnego miesiąca a sa miesiące ze braknie i to dość często. ale nie przeraza mnie to wogole. patrze na Piotrka i każdego dnia dziekuje bogu ze on znalazł mnie. teraz mam wszystko czego tak bardzo pragnęłam. mam osobe która naprawdę mnie kocha i niczego ode mnie nie wymaga. nie ma pretensji o wszystko i wyrzyca ze wszystko jest źle. pieniądze sa ważne lecz nie najważniejsze. raz sa raz ich nie ma takie jest zycie ale milosc i zrozumienie albo jest i zycie jest piękne albo mimo ze sa pieniądze a nie ma milosci zycie jest do dupy. wole nie mieć pieniędzy auta i mieszkania ale mieć JEGO I JĄ to oni sprawiają ze zycie nabiera sens i kolory.

Dziewczyny dziekuje bardzo za odpowiedzi. Bede musiala to dokladnie omowic z lekarzem przed transferem.
Chorobsko przetyralo mnie niesamowic, caly weekend (sloneczny jak nigdy) przelezalam w lozku, od poniedzialku w pracy ale jeszcze mnie trzyma konkretnie. Na dodatek @ sie zaczal, wiec czuje sie jakby mnie ktos zlal kijem bejsbolowym :D a jutro ma byc 30 stopni i akurat do Londynu musze jechac do pracy!

Zaczelam brac metmorfax (glucophage zaczne brac od soboty, bo czekam na dostawe z Polski) i mam lekkie skutki uboczne, ale do przezycia. Najwazniejsze, zeby mi sie cukier uregulowal. Kolejnym krokiem jest zastosowanie diety z niskim ig a to juz bedzie gorsze, bo to jednak duzo szukania, obliczania itd. Powoli przymierzam sie do diety pudelkowej, bo to jednak oszczedzi mi czas i wymyslanie posilkow. Moze sprobuje na jeden tydzien i zobaczymy jak pojdzie.

ewcia21k Madziulkowy cud (*) 13 kwietnia 2014, 20:25

Dzisiaj z synem byliśmy poświęcić palemkę,w kościele mała dziewczynka u mamy na rękach patrzyła na mnie i uśmiechała się a ja zastanawiałam się patrząc na nią jak dziś moja Madzia by wyglądała :( Po mszy poszliśmy na cmentarz zaświecić jej świeczkę.:(
A przecież mogliśmy iść do kościoła we trójkę :(
Żeby tylko Bóg miał dla nas inny plan :(

judith tylko bez paniki :) 13 kwietnia 2014, 21:08

Od 2 tygodni siedzę u rodziców. I od kilku dni mam już ich nieco dość. Ale i tak trzeba przyznac, że długo było miło jak na nas :P Coraz częściej jednak tracimy do siebie cierpliwość, taka już emocjonalna ta rodzinka jest... Spróbuję jednak trzymać dystans i olewać pewne sprawy, tak jak nauczyłam się przez lata mieszkając z dala od domu rodzinnego. Tu jednak ciężko złapać dystans, tu wszyscy się za bardzo we wszystko wczuwają i ja niestety też łapię ten klimat. Ale ogólnie jest ok :)
Zamówiłam kołyskę z kompletem pościeli i baldachimem - przyszła już dawno i nadal stoi nierozłożona w pokoju, w którym śpię i będę spać z dzidziusiem i mężem w pierwszych dniach po powrocie ze szpitala. Tak samo jest tu mnóstwo innych gratów rodziców. Niestety nadal swoje ciuchy trzymam w plecaku, bo nie dostałam ani jednej szuflady. Rzeczy dzidziusia są w torbie, kosmetyki na stoliczku, ale niedługo i na nie zabraknie miejsca. Jak się dzidziuś urodzi i przyjedzie tu jeszcze mój mąż, w tym pokoiczku zapanuje totalny chaos, jeśli nadal nie otrzymam kawałka szafy. Moja mama codziennie obiecuje zrobić dla mnie miejsce w swojej garderobie(bo trudno nazwać szafą to 5-drzwiowe monstrum na 2 ściany, znajdujące się oczywiście w moim pokoju). Dni upływają nie tak leniwie jakbym może chciała, mama codziennie znajduje mi jakieś zajęcie, nie zawsze mam na nie ochotę, ale jakoś jej się nie sprzeciwiam.
W środę byliśmy na wizycie u gina. Wg ovu/belly był to 34 tydz(33t1d) i teoretycznie dzidziuś powinien ważyć około 2200gram. Nasz syn jednak to kawał chłopa i wazy ponad 2550, lekarz przejrzał wszystkie wyniki badań - były ok. Powiedział, że ponieważ jestem niska i drobnej budowy a mam duży brzuch i dzidziuś zapowiada się duży, na porodówce będziemy rozważać rodzaj porodu. Ech... a już się nastawiłam na poród siłami natury, mój mąż ma przyjechać i nawet przekonał się na szkole rodzenia, że chce przy wszystkim być obecny... Mam nadzieję, że jednak Bobas nie będzie taki wielki, a urodzi się ciut szybciej i w sposób naturalny :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2014, 21:13

Bergo Bergo - nowa ja 13 kwietnia 2014, 22:34

Nie wyrobię jak tak dalej pójdzie! Wszyscy wszystko wiedzą lepiej- co mam jeść, czego nie jeść, jak spać, o której wstawać, pracować czy nie pracować, gdzie rodzić, jak rodzić, ile przytyć, a może schudnąć! Mój brzuch stał się strefą publiczną! Ludzie bezczelnie i bez pytania pakują łapy i mnie obmacują! Jasna cholera- to jest nadal moje ciało! Czy ja też mam zacząć macać wszystkich w takim razie? Oglądają mnie z każdej strony i debatują... "O zaokrągliłaś się na buzi. A ja to nic w ciąży nie przytyłam, brzuch dopiero w 7 miesiącu miałam". "Ja Ci powiem, gdzie rodzić! Nie, tutaj nie! Ja wiem- tam! Ja Ci mówię- tak zrób!". "Nie jedz tego naleśnika, będziesz gruba!", "Dlaczego chodzisz na basen? A jak złapiesz infekcje?!". "Dobrze, że chodzisz na basen, tylko rób to codziennie!". "Ty nie przytyjesz. Twoja mama przytyła 22 kg? A przecież ona teraz ma figurę nastolatki! Ty nie przytyjesz!" "Będziesz karmić piersią to zobaczysz co to dieta. Musisz karmić piersią, każda matka musi!" A jak do cholery przytyję? A jeśli wybiorę inny szpital? A jeśli nie będę karmić cyckiem? Nie mam już siły na te dobre rady z każdej strony. Wszystkim się wydaje, że wiedzą lepiej, nikogo nie obchodzę ja jako człowiek, tylko ja jako inkubator. Każdy czuje się uprawniony do kontroli funkcjonowania inkubatora i ewentualnej poprawy jego parametrów. Inkubator ma się dostosować! Moje biedne dzieciątko czuje pewnie moje rozżalenie, stres i bezsilność. Dziś dosłownie już płakałam po kolejnych przytykach, że przytyłam. No i? Nie wolno mi, bo byłam super laska? Ale nie byłam nią "z natury" tylko kosztem ogromnych wyrzeczeń i codziennej pracy na siłowni! A teraz jestem w ciąży i jem bardzo rozsądnie, ale jednak jem! To jednak nie ważne, nie spełniam oczekiwań otoczenia, oprócz brzucha przybieram też w biodrach! No skandal, doprawdy skandalicznie się zachowuję jedząc!

52 baseny


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2014, 22:32

Bergo Bergo - nowa ja 14 kwietnia 2014, 00:36

Aby realizować swoje cele potrzebuję konkretnego planu. Plan na jutro:8:00 pobudka
9:00 gimnastyka
10:30 wycieczka do parku
13:00 obiad
13:30 pamiętnik
15:00 lekarz
w drodze do i od lekarza rosyjski
17:00 księgowa
18:30 manicure
19:30 basen
22:00 zamówić ulotki i wizytówki
23:00 książka

Zrezygnowałam z kursu rosyjskiego, bo nie ma nic dla osób początkujących. Można dołączyć do grupy, która uczy się od marca, a to bez sensu. Postanowiłam więc uczyć się tego języka tak jak to było z hiszpańskim. Książki plus słuchanie lekcji pimsleur.

126focx.jpg

Czas spać bo zaczynam marzyć o jajku na twardo z majonezem :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2014, 00:37

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 17 sierpnia 2014, 13:27

Dzisiejszego dnia powodzi ciąg dalszy, dawno nie miałam takiego mocnego krwawienia. Wróciłam do infolicu ale piję tylko raz dziennie i wypiję tylko to co mam w domu więcej nie zamawiam.
Zrobię jutro badanie tarczycy i testosteron. Tylko dziewczyny pomóżcie jaki zrobić testosteron wolny czy całkowity ??

paulinapinka to już kolejny 14 kwietnia 2014, 09:28

Cykl już dość długi, a tu jeszcze nie wyznaczyło owulacji.
Nie wiem, czy może już była, czy dopiero się zbliża.
To czekanie jest najgorsze.

Dziwny mam ten okres... O ile to faktycznie jest okres...
Nie wiem do końca jak to nazwać. Na plamienie za mocne, na okres za słabe (wystarczają same wkładki). Ale ból jest mega mocny i inne objawy okresowe też są, więc zaznaczam lekkie krwawienie. Zresztą ja nigdy nie miałam dużego krwawienia - podpaski zawsze zmieniam dlatego, że niehigienicznie jest chodzić w jednej jakieś 12 godzin jak nie dłużej, a nie dlatego że się zużyła. Ale tak skąpego to jeszcze nigdy nie miałam...

Samopoczucie na dziś - niedobrze mi... straszna zgaga mnie od wczoraj męczy (nawet po łyku zwykłej wody). No i brzuch strasznie boli... Jednym słowem mam dość...

Dziś wieczorem w końcu kolejna wizyta, nie mogę się doczekać... Maluszek kopie, a najbardziej jest aktywny rano i późnym wieczorem. Jak przeglądam fora czy jakieś strony z imionami to jestem załamana-nie mam pojęcia jak ja nazwę swoje dziecko! To jest katastrofa bo te imiona co mi się zawsze podobały mój mąż od razu wyklucza ponieważ jemu się źle kojarzą... Miała być Julia albo Igor-myśl teraz nad czym innym a on mi nie pomaga. Tak właściwie to uparł się na Tomasza bo jego ojciec tak miał, on tak ma-imię zawsze mi się podobało ale kojarzy mi się tylko i wyłącznie z mężem i chcę by tak pozostało. Ogólnie nie lubię jak się powtarzają imiona w najbliższym otoczeniu bo to kłopotliwe. I siedzę i się głowię, wiem tylko tyle że jak będzie chłopak to jesteśmy z w czarnej dupie :D No jakoś dla dziewczyny mam więcej pomysłów... Nazwisko jest zwykłe więc imię nie może być jakieś wymyślne. A że mąż jest przekonany, że będzie chłopak... :) Przecież imię nadaje się na całe życie-musi być ładne i dosyć uniwersalne.
A tak a propos to znowu mam lajtową sytuację-znowu teściówka wyjechała, heeeeeee! I hulaj dusza! :D

Neyla Pokój z widokiem na morze. 14 kwietnia 2014, 10:02

Poranny test owulacyjny - NEGATYWNY (już pojawiają się kreseczki)
Wieczorny test owulacyjny - NEGATYWNY (już pojawiają się kreseczki)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2014, 06:22

pomarancze89 uciekająca nadzieja... 14 kwietnia 2014, 10:45

Eh Święta Wielkanocne:) Kojarzą się z Nowym Życiem... 6 lat temu w tym czasie zaczęłam chodzić z moim M:) miło to wspominam... Wtedy wszystko wydawało się takie proste. Plany obejmowały dwójkę lub trójkę dzieci:)) ale życie jak w tej piosence "Życie jest małą ściemniarą, wróblicą, wygą, cwaniarą. Plącze nam nogi i mówi idź! Nie wierz, nie ufaj mi!"

Dzisiaj na 13.00 do pracy ale tylko na niedlugo :) zaraz powisze sobie troszke na drazku :) Wracam o 16.00 do domciu i pojde moze biegac? zobaczymy jeszcze :) takich zakwasow nie mialam nigdy w zyciu, bola miesnie o ktorych nawet nie miaam pojecia ale wystarczy kilka sekund powisiec na drazku a wszysko przechodzi.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)