Byłam wczoraj u ginki, powiedziała, że wszystko jest ok. Owu będzie z prawego jajnika, tak do 2-3 dni. Jak wróciłam do domu i zrobiłam test owu to faktycznie wyszły mi 2 takie same krechy. Teraz muszę serduszkować i spokojnie czekać na owu :)zapomniałam dodoać, że zwiększyła mi dawkę. Od następnego cyklu mam brać 1 tabletkę 3 razy dziennie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2013, 06:26
Wlosy zaczynaja powoli wychodzic. Od kilku dni bola mnie cebulki wlosow, a jak dzisiaj wial silny wiatro to oj czulam je bardzo. Ale coz, taki lajf.
Mauysia pyta jak pierwsza "sesja"... ano bylo to tak, ze w szpitalu zjawilam sie rano. Od razu popodlaczali mi kolejnosci rozne torebki foliowe z jakimis wodnymi roztworami. Byly to sterydy i tym podobne. Potem przyszedl lekarz i podlaczyl lek wlasciwy, ktory wywolal u mnie reakcje alergiczna (lekarz caly czas przy mnie byl). Wygladala ona tak, ze zrobilam sie cala czerwona, w piersi zrobilo mi sie ciezko, jakby mnie ktos kamieniem przygniatal i nie moglam oddychac (podobnie podobno jak przy alergii na ukaszenia pszczol)... akcja byla szybka, pielegniarka biegiem zrobila mi zastrzyk, lek odlaczono i czekalismy, az mi przejdzie. Potem przy drugim podejsciu to samo. Znow zastrzyk i tym razem dali mi tez cos na uspokojenie, ze niby jestem wewnetrznie zdenerwowana. Nie czulam zdenerwowania, ale niech im bedzie. Odczekalismy i doszlismy do trzeciej proby, ktora sie powiodla. Gdyby sie nie udalo, odeslaliby mnie do domu i kazali przyjsc za kilka dni. Tego nie chcialam, chcialam to miec za soba.
Samo przyjmowanie chemii nie boli. Gdyby nie alergiczna reakcja mojego ciala, to nawet bym sie nie zorientowala, ze dostaje jakis ciezszy lek.
Potem wrocilam do domu. Otumaniona tymi przeciwalergicznymi zastrzykami i lekiem na uspokojenie, ktory byl ciezszego kalibru. Poszlam spac i spalam caly dzien. Wieczorem sie obudzilam (to byl 31 grudnia), wykapalam, ubralam, wymalowalam i poszlam witac Nowy Rok.
Nastepnego dnia spalam caly czas i czulam ogolne zmeczenie.
Na trzeci dzien poszlam do pracy. Nie zebym jakos sie przepracowywala, wszyscy byli na urlopie, wiec wzielam ksiazke i ja sobie czytalam, hehehe. Pozniej wczesniej z pracy wychodzilam, albo gdy czulam sie bardzo zmeczona, a po tygodniu wytrzymywalam 8 godzin.
Przez kolejne dni odczuwalam rozne skutki uboczne. Popoludniami glownie spalam, po jakims tygodniu nie czulam smakow, co nastepnie przeobrazilo sie w wilczy apetyt. Po dwoch tygodniach dostalam nudnosci i niestety wszystko co zjadlam nie chcialo pozostac w zoladku.
A teraz zaczely mi powoli wychodzic wlosy. I okresu nie dostaje, co mnie troche smuci, bo przypominam sobie, jak bardzo czekalam na jego znikniecie kilka miesiecy temu, a jak bardzo czekam teraz na jego pojawienie sie. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi sie, ze jesli on bedzie sie pojawial, to znaczy ze moje jajniki dzialaja, co wiem, jest glupie, no ale coz.
I tak to wyglada. Jakiejs tragedii nie ma, mozna normalnie funkcjonowac bez wiekszego rozczulania sie nad soba.
Obecnie czekam na druga sesje, w przyszly poniedzialek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2013, 10:49
Witam !!!!!
Matko dawno nie pisałam . co u mnie tempka jak widać do dupy . Otóż jestem mega przeziębiona i tylko dwa serduszkowania na ten cykl . Jak się @ pokaże to idę zrobić przeciw ciała przeciw plemnikowe . No i wizyta u nowego lekarza. Jest to internista i zajmuję się akupunkturą . Więc na dzień dzisiejszy czekam aż przejdzie @. Jeszcze tego dnia będę na wyjedzie i to na weselu masakra.
Czekam, czekam i nie wiem czy kiedykolwiek się doczekam na moje upragnione dziecko 
To wszystko jest zbyt trudne i zbyt bolesne aby można to było do końca opisać słowami.
Ta przerażająca pustka i tęsknota za czymś czego nie ma. Za płaczem, za śmiechem dziecka.
Hmmm... śmieszne i zarazem zabawne że jak się miało te naście lat to się tylko bało aby nie zajść w ciąże i modliło się o to po kątach o to aby test ciążowy nie wyszedł pozytywny.
Teraz jak się tego dziecka pragnie całym sercem to go nie ma.
Życie jest naprawdę śmieszne i przewrotne. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.
Dzisiaj idę na rozmowę do pani psycholog. Trochę się obawiam, bo nie jest łatwo obcej babce mówić o tym co mnie dręczy i boli, ale nie widzę innego wyjścia. Wiem, że sama sobie z tym wszystkim nie poradzę. Postanowiliśmy się z S. w tym miesiącu zdystansować do tych starań.
Ja muszę dojść do siebie psychicznie a męża muszę wysłać na badania aby się przebadał.
dzwoniłam do swojej pani gin ostatnio to z badań zaleciła mi jedynie toxoplazmoze do wykonania.Pójdę na badania jak tylko ta @ mi się skończy.
A w lutym może mały wypad gdzies na weekend sobie zrobimy z mężem. Przyda nam się zmiana klimatu, obojgu nam to dobrze zrobi.
Po dzisiejszym wpisaniu temperatury Ovu przesunął mi owulację o 2 dni z później: z 14 dnia cyklu na 16. W sumie nie wiem czemu, bo ani wtedy nie miałam śluzu płodnego, ani położenie szyjki macicy też nie wskazywało na owulację. No ale w sumie ja się na tym za bardzo nie znam, więc może się mylę. Cóż, w każdym razie pewnie z tym cyklu znowu nici z 2 kresek...
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2013, 11:47
widzisz martuskacz nie pomyślałam by mu tak odpowiedzieć,jego pytanie wbiło mnie w fotel i odebrało mowę
dagna91 moja dieta jakoś odpłyneła w niepamięć,jestem tak zestresowana,że jem i jem a wiem,że powinnam schudnąć
co do inseminaci to ide w lutym do lekarza prawdopodobnie wtedy bede miała robioną
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2013, 12:26
Nastawiam się pozytywnie, mimo wszystko.... co będzie to będzie. Nadal jestem ospała, jakby nieobecna. Może za dużo myślę, do tego ta pogoda - sypie śnieg, ślisko na drodze. Do pracy mam 24 km, codzienne ,,wycieczki" do pracy w taką pogodę, no cóż.... ale ja i mój opelek stanowimy zgrany zespół
W marcu urodzi moja siostra nie wiem jak sobie z tym poradzę.
dziś nad moim domem przeleciał..... BOCIAN!!!!!!!!!!
I juz po wizycie. Całą noc nie spałam. Maleństwo ma 7,5 cm. Wszystko jest tak jak powinno. Miałam robione usg genetyczne i wszystko w normie, ale dzidziuś nie chciał się do zdjęcia ustawić i dostałam niewyraźne. Bardzo się wiercił i fikał koziołki. Nie podobało mu się, ze go pan doktor podglądał. Kolejna wizyta 15 lutego, ale bez usg.
I juz po wizycie. Całą noc nie spałam. Maleństwo ma 7,5 cm. Wszystko jest tak jak powinno. Miałam robione usg genetyczne i wszystko w normie, ale dzidziuś nie chciał się do zdjęcia ustawić i dostałam niewyraźne. Bardzo się wiercił i fikał koziołki. Nie podobało mu się, ze go pan doktor podglądał. Kolejna wizyta 15 lutego, ale bez usg.
Dzis mam jakis kiepski dzien
mąż rano cos nie tak odpowiedzial a ja na niego naskoczylam, poplakalam i mowilam zeby sobie juz poszedl do pracy..Do tego boli mnie brzuch, w nocy mialam bardzo goracy dolem:(Te wahania nastroju przed okresem rozwalaja mnie i powoli chyba juz meza... za tydzien dopiero mam dostac@. oby ten tydzien minal szybko...i obym nabrala spokoju..chociaz przed kazdym @ straam sie nie myslec ale niestety sie nie da...och takie nasze zycie kobietek-starajacyh sie o dzidziusia;) pozdrawiam
Wczoraj wieczorem przeżyłam krótkie załamanie formy. Krótkie, bo trwało około pół godziny, więc prawie nic
Ale znowu na chwilę dałam się wkręcić w wir... Miałam wczoraj pozytywny test owulacyjny i chyba z nudów postanowiłam przejrzeć sobie neta i zobaczyć co testujące kobitki sądzą o współżyciu po pozytywnym teście, tzn. kiedy najlepiej.
Potem gładko przeszłam w temat "jak długo komórka jajowa jest zdolna do zapłodnienia".
Potem przejrzałam neta wpisując w wyszukiwarce "ile trwa kapacytacja plemników".
Jak już zebrałam te (do niczego pewnie nie przydatne!) informacje, zaczęłam je zestawiać, liczyć, podliczać, odejmować, dodawać... Aż doszłam do wniosku że na 100% przegapiłam w tym cyklu ten moment i już na pewno cykl jest stracony.
Na szczęście ten kryzys po chwili się skończył! Przywróciłam się do pionu i przypomniałam sobie, że w ludzkim organizmie NIE MOŻNA nic wyliczyć! Jakbym próbowała co cykl prowadzić takie zaawansowane kalkulacje, to bym chyba padła na głowę po trzech cyklach i wylądowała u czubków!
Najlepiej nie wchodzić w szczegóły, nie analizować takich danych, bo to tylko stresuje i szarga nerwy. Trzeba tylko bzykać się w dni płodne (i parę dni po nich, na wszelki wypadek
) i cierpliwie czekać...
Piszę to z moje punktu widzenia - osoby, która stara się od maja 2012, ale dopiero piąty cykl prowadzi szczegółowe obserwacje cyklu.
test ovu znowu na + jak zaś ovu przesunie mi ovulacje to padne trupem ...
Kolejny cykl bezowulacyjny 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2013, 10:35
Śpieszę donieść, że u mnie wszystko w porządku i czuję się świetnie.
Dziś powtórzyłam badanie bety - 582,85. Całkiem ładnie urosła. Jestem też po pierwszej wizycie u ginekologa, co prawda nie było widać jeszcze pęcherzyka (za wcześnie), ale dostałam na wszelki wypadek luteinę 3x1. Jestem spokojniejsza w tym momencie.
Dziś też odebrałam wyniki histopatologiczne po poronieniu w październiku. Oczywiście nic konkretnego z nich nie wynika. Ciężkie to było przejście.
Jestem teraz bardzo zmęczona. Dziś chyba wcześniej odwiedzę krainę snów.
Z przesyłaniem ciążowych wirusków i fluidów wstrzymam się, aż przekroczę magiczne dla mnie 6 tydzień.
(Ah to przewrażliwienie kobiety po poronieniu
).
Wyniki mężusia są jak najbardziej pozytywne!!!!! Wyniki powyżej normy, bo aż 16% (norma 4%) 
Baaaaaaaaardzo się z tego cieszymy!!
Dziś ostatnia wizyta u doktorka. Na 4 miesiące puścił mnie samą w świat
Z cyklami wszystko już się unormowało. Dostałam recepty i mam sama obserwować swoje ciało. Od września jestem już nieźle wyuczona
Mam nadzieję, że spotkamy się jednak dużo wcześniej... że się uda do tego czerwca.
Chyba przez to pisanie się rozkleiłam. Nie chyba tylko na pewno... W poczekalni do doktorka siedziała kobietka z brzuszkiem. Spoglądałam na nią z zazdrością. Tak, jak małe dziecko patrzy na inne, mające nieziemski przysmak. Musiałam się w nią wpatrywać dość często, gdyż w pewnym momencie szczerze się do mnie uśmiechnęła i pogłaskała po pięknie zaokrąglonym brzuszku. Na dodatek z gabinetu wyszła dziewczyna, która spojrzała na Nią i powiedziała, że się udało, że jest w ciąży. Ich radości nie da się opisać. Płakały ze szczęścia ciesząc się przy tym ogromnie. A ja tak siedziałam na tej poczekalni i patrzyłam na ich szczęście. Odkąd stamtąd wyszłam ciągle mam ten obraz w głowie...
Jeżeli Tam, na Górze sprawdzają moja wytrzymałość to proszę-przestańcie. Na prawdę mam już dość...
Dziewczyny,co ja za ból brzucha niedawno przeszłam MASAKRA! Miałam takie skurcze brzucha,że nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić.Bolało aż po żebra i żołądek.Nie wiem co jest grane,mam to coraz częściej.Potem nagle dostałam biegunki a teraz odczuwam lekkie mdłości.Na przemian męczą mnie zaparcia (czasem przez dwa tygodnie),a potem nagle biegunka,a te bóle brzucha... Kiedyś brałam 17 tabletek dziennie,z czasem po przez gastroskopie wykryto u mnie bakterię w żołądku i przeszłam silną kurację antybiotykową,było to z jakieś 10 lat temu i nawet wtedy nie czułam bólu żołądka.Jeszcze niedawno się cieszyłam,że nie mam żadnych problemów żołądkowych a teraz?Mój Mąż już chciał mi podawać krople leki itp i wyzywał,że w końcu powinnam iść do lekarza.Ale jak ja mam iść z czymś nowym do lekarza,to po tych wszystkich moich przejściach mi się odechciewa.Nie wiem co jest ze mną,chyba jestem jakaś inna...
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2013, 21:19
Odebrałam dziś wyniki badania histopatologicznego. Nie spodziewałam się, że dzięki niemu uzyskam odpowiedzi na pytanie: CO BYŁO POWODEM?
Ale wygląda to tak:
rozpoznanie kliniczne: nieprawidłowe jajo płodowe.
Opis makroskopowy: strzepy tkankowe, material częściowo zautolizowany (nie wiem co to znaczy?)
wyniki badania: residua deciduae, cruores sanquinis; przetłumaczyłam sobie i wiem, że była to ciąża, no i skrzepy krwi ... ehhh..
Jak pojechaliśmy do szpitala, wróciły niemiłe wspomnienia...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.