mychowe W oczekiwaniu:) 13 maja 2014, 15:52

Nam ogromne zaleglosci, nie mogę uwierzyć, że tyle stron z wiadomościami..

Próbowałam dojść do siebie po cesarce i po drodze doszło trochę problemów.
Muszę pochwalić, że w UK maja wspaniała służbę zdrowia, spedzilam tam 6dni i poznałam naprawdę wspaniałych ludzi, którzy pracuja tam z pasja i są mega przyjaźni.. nawet atmosfera podczas cesarki była bardzo pozytywna, było tam dokładnie 18 osób, które chciały powitać moja kruszynke.. sypali kanałami, a ja..? Płakała że strachu, chciałam mieć to już za sobą. A tak bardzo chciałam urodzić naturalnie. Nawet przez 10 godzin meczylam się że skurczami i doszło do 5cm rozwarcia, ale po drodze pojawiły się problemy takie jak wysoka temperatura, która świadczyła o infekcji spowodowanej zbyt szybkim przebicie wód plodowych, wymioty co 3-5 minut woda, która wypijałam, bo ciągle mnie suszylo i mala się ułożył twarzyczka do góry..
Moj mąż był że mna, siedzial w zielonym kitlu i trzymal za rękę. Jak ja wyjeli, musieli podać trochę tlenu, ale ona jest taka silna, że nic jej nie przebije.
Pierwsze spotkanie ze swoim dzieckiem jest chwila, której się nie zapomina, cos naprawdę magicznego...
Jednak pod koniec jak mnie już zaszywali poczułam ucisk w klatce i dyskomfort.. później miałam szereg badań robionych..
Malutka urodziła się z waga 3658g i bardzo mi przypomina mojego męża, szczególnie jak oczka ma otwarte. Przez kolejne półtorej godziny wzięto ja, aby podać antybiotyk na infekcje, która mogliśmy mieć obie.
A ja leżałam, strasznie mi się pic chciało, plus strasznie podwyzszony i ciśnienie też, choć dużo krwi nie straciłam, bo ok. 500ml, to jak dobrowolne oddanie krwi.
W przeciągu dwóch godzin malutka wrocila i mogłam spróbować przystąpić ja do piersi..
Zawsze się bałam, że po cesarce może nie być pokarmu, a dziecko może nie mieć dobrego odruchu ssania.. a nie mogłam uwierzyć, że zrobila to perfekcyjnie i cos tam wpłynęło przez 40 minut - olaboga :) a ja nie przyzwyczajona, odczuwalam lekki bol.
Nie mogłam się ruszyć z łóżka do dnia następnego, była polprzytomna. W nocy opiekowaly się mna i mala aż dwie polozne, jedna dla malej, druga dla mnie. Były mega mile. I pierwszy raz się poczułam jak pacjent, ktorego trzeba myć, dziwne to było. Miałam w dłoniach po dwie kroplówki z antybiotykiem, pod snem tlen, bo poziom tlenu był niski, nogi nieodczuwalne, podłączona do elektrycznego mierzena ciśnienia, pulsu i temperatury, nawet nie miałam jak jej potrzymać. Polozne pomagały z przystawianiem do piersi.
Następnego dnia rano obudziłam się w kałuży krwi. Zapytalam ile mam szwów, a oni ba to, że żadnych.. były wewnetrzne i zniknęły parę godzin po operacji, nie mogłam tego zrozumieć, że jak się wtedy ta rana trzyma.. miałam wielki plaster, który zdjęli po dwóch dniach i zostal niedługi pasek bardzo nisko.
Następnego dnia rano, czyli jakoś 14 godzin po cesarce chciałam już wstać i iść pod prysznic, a wszyscy na mnie z wielkimi oczami, czy na pewno. A ja nie mogłam znieść tego, że mnie myja i przy malej chodzą, przecież nie jestem niepełnosprawna.
Po południu przenieśli mnie na inny oddzial, gdzie przebywają chore dzieci i ich rodzice, choć się okazało, po paru dniach, że malej nic nie było, tylko ja miałam infekcje.
Bardzo zalowalam tych przenosimy, bo miałam opiekę naprawdę wspaniałej położnej, bardzo profesjonalnej..
Na drugim oddziale opieka też była bardzo dobra, ale było inaczej.. malej w nocy nie mogłam obudzić na karmienie, jest strasznym spiochem, nic jej nie ruszyło, tak samo było, jak była jeszcze w brzuchu. Nawet z pomocą położnej nie udało jej się wzbudzić, wiec trzeba było dać że strzykawki mleka modyfikowanego.
No wiec wyszlyśmy że szpitala w piątek, czyli dwa dni po cesarce. Miałam lekkie załamania, płacze, bo w bólach, a w domu schody, wysoka wanna.. ale mam naprawdę wspaniałego męża.. nie wysypiam się od tygodnia, ale jest warto, malutka jest naszym calym życiem teraz. Pojawiły się problemy z oddychaniem w nocy i bol w klatce, nie mogę spać na płasko, bo czuje, jakbym miała mieć zawal.
Kolejna sprawa, to waga malej. Po cesarce miałam pokarm, ale mniej niż zazwyczaj kobiety maja po naturalnym porodzie. Mala nie dojadala, do tego mam płaskie sutki. Jej waga spadła za bardzo z 3568 do 3100, codzienne odwiedziny położnej i jej ważenie trochę mnie stresowalo, ale cieszę się, że jest tu taka opieka.
Dziś na szczęście zaczela nabierać, bo musiałam dokarmiam modyfikowany, czego chciałam uniknąć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 20:27

Weraikon w końcu się uda 13 maja 2014, 16:02

Teraz to brzuch twardnieje nawet jak leże. Lekarz dopiero w piątek. Boję się, że do tego czasu może się stać coś złego... cały dzień dzisiaj przeleżałam w łóżku z co najmniej 6 razy miałam twardy brzuch, a dzień jaszcze się nie skończył. za dwa tyg mój ślub. Boję się, że prosto z kościoła będą mnie wieźć do szpitala, jeżeli to będzie dalej trwało...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 16:05

PRZYSZŁA DZIŚ PACZKA ZE SMYKA Z PAROMA DROBIAZGAMI DLA MALEŃSTWA NA ŚWIĘTA <3 :) WIEM ŻE JEST JESZCZE WCZEŚNIE ALE BYŁY PRZECENY I NIE MOGŁAM SIĘ OPRZEĆ <3

b4bdd76777c1721em.jpg
29eb5f1c04d71399m.jpg
7cab118d8bf39c03m.jpg
ffd77ede56486b82m.jpg
28f49a1cfc156aa2m.jpg
dcc1e266f42373b5m.jpg
1e4138ad0b0f4ff7m.jpg

mychowe W oczekiwaniu:) 13 maja 2014, 16:22

Ciąża zakończona 7 maja 2014


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 17:26

Masz babo placek - plan był taki, że test jeśli w ogóle będzie sens go robić to po terminie @ czyli najwcześniej w piątek. Ale niestety... życie! Trafiła nam się okazja na nazwijmy to "podróż życia" 2 tygodnie w Tajlandii za miesiąc :)i dlatego aby w ogóle brać ją pod uwagę i rezerwować bilety muszę najpierw wiedzieć czy nam się udało czy nie :) więc mam taki testowy dedlajn i dlatego chyba jutro 13 dc podejście do testu... Bardzo chciałam tego uniknąć :(

Co do samopoczucia. Sobota, niedziela i poniedziałek czyli 9-11 dc bóle podbrzusza ale nie na @, trochę kłucia, pulsowania, ciężko powiedzieć. W poniedziałek ewidentnie skurcze macicy dość nieprzyjemne ale znów nie jak te @. Poza tym zmęczenie i senność. Piersi - szczególnie sutki od soboty zrobiły się po raz 1. wrażliwe - w końcu wiem co to za uczucie ;) Od soboty temperatura w góre do ~36.90 (normalna w mojej fl). Bólu małopowego jak na razie brak - zwykle atakował ok 23-24 dc a dzis 27. Oczekiwany termin wredoty: piątek.

Co jest? Co znów kombinuje ten mój organizm? Ręce opadają... Ja tu olewam, staram się nie myśleć a on mnie znów w maliny wpuszcza?? Z ręką na sercu - nie wczuwałam się w siebie w tym cyklu, nie wyczekiwałam każdego ukłucia, szczerze to nawet z kwasu foliowego ostatnio zrezygnowałam. Bo ile można to żreć za przeproszeniem?! Człowiek ma jakieś granice a kobieta w szczególności... ;)

Dzisiaj lekki spadek temperatury, przeczucie mi mówi, że jutro dalszy. I NIC jak zawsze! Pewnie znów nic z tego. Jutro wizualizacja mojej porażki w postaci jednej kreski a w piątek rezerwujemy bilety do raju :)

Tak naprawdę mam Cię w nosie wredoto przepaskudna, jak chcesz to przychodź, i tak mi życia nie popsujesz :P




Ewela0313 lottery ticket 13 maja 2014, 16:56

13- moj ulubiony dzien mesiaca :)Znow wstalam z leniem w tylku. Na szcescie moje drugie "ja" wzielo gore i 45 minut wysilku zaliczone.

31+3

Odebrałam wypis.
Rozpoznanie: Obserwacja dobrostanu płodu oraz niedokrwistość ciężarnych. :/

CO napisali?
"Ciężarna została przyjęta do kliniki z powodu powikłań w przebiegu ciąży. W wyniku przeprowadzonej diagnostyki oraz leczenia uzyskano poprawę stanu zdrowia. Ciężarna wypisana do domu w stanie ogólnym dobrym z ciążą zachowaną. Macica miękka. Ruchy płodu czuje dobrze. Wody płodowe zachowane. FHR 140/min."

Chyba nie jest tak źle :)
Tętno 140 a nie 190 jest różnica :)

Niestety z powodu złych wyników morfologi i moczu dostałam trochę leków...
Badanie moczu muszę za tydzień koniecznie powtórzyć.
1. Luteina
2. Żelazo
3. Urosept
4. Gynalgin

Jeśli chodzi o USG, które zrobili mi w szpitalu...
Tak się nim przejmowałam, ale chyba nie wyszło tak najgorzej.
Na wypisie jest napisane, że:
- wymiar dwuciemieniowy główki odpowiada 31 tc
- obwód główki 30 tc
- obwód brzucha 29+6 tc
- długość kości udowej 29tc
USG było robione dokładnie w 30t6d ciąży.
Szacunkowa masa płodu dokładnie 1472 g.
Może Sara po prostu nie będzie dużym dzieckiem... Muszę przestać się zamartwiać...

Dziś kupujemy łóżeczko :) w końcu się doczekałam! Może to poprawi mi humor!:)
I oby to był mój ostatni wpis o wypisach, szpitalach i komplikacjach.
Teraz do szpitala tylko na poród! :)

;( jakis dzis mam kijowy dzień a wlasciwie zaczaql sie jak kolezanka napisala ze byla na usg i widziala swoje dzidzi zaczeła opowiadać i wogule.. jedyne co mnie powstrzymało przed wybuchem placzu to to ze bylam w pracy..
czy ja sie doczekam tez takiego dnia ?!w czwartek mam niby dostac @ ( według ovu) mam nadzieje ze nie dostane i jak zrobie test to wyjdzie pozytywny
nie staramy sie dlugo o to dziecko ale liczylam ze od razu sie trafi i mam nadzieje ze sie uda
tak bardzo bym chciala

Niedługo powrócę. Już zakupiłam clo i od nowego cyklu mierzę tempki. Ostatnie moje podrygi w staraniach, namówił mnie lekarz. Już przestałam się starać i skupiłam na zostaniu rodziną zastępczą. Jestem poddenerwowana tymi zmianami, na dodatek syn popadł w depresję, już drugi raz w życiu. Mnie też coś bierze, może to już depresja, może jeszcze nie. Kilka razy w życiu przeszłam to "cudo". Nie wierzę, że uda się naturalnie, to jedynie takie moje ostatnie podrygi. Trzy miesiące na clo i na koniec inseminacja.

sayuri Pamiętnik pesymistycznej. 26 maja 2014, 20:31

Byłam u swojej gin. Obejrzała wypis ze szpitala, wyniki krwi (kręciła głową jak zobaczyła poziom hemoglobiny - natychmiast przepisała dodatkowe żelazo, pomimo branych przeze mnie wit prenatalnych), poleciła zrobić podstawowe bad na poziom hormonów no i przede wszystkim KOCHAĆ SIĘ :) regularnie i ile mamy sił.
Ma być ponoć dobrze.
Będzie dobrze?

Misia123 w oczekiwaniu na cud 13 maja 2014, 18:08

no i zrobiłam badania hormonalne.... cztery dni w szpitalu ale opłacało się. Z jednej strony cieszę się, że wykazały co dolega a z drugiej strony trochę się boje. W ostatni dzień dowiedziałam się, ze mam PCO - szkoda tylko, że dopiero czwarty lekarz w ciągu roku to stwierdził. Jak to możliwe, że żaden gin wcześniej nic nie zauważył???? Rok starań i taka diagnoza.... teraz czeka mnie laparoskopia, ale nie tracę nadziei, że za jakiś czas dowiem się o maleństwie, na które tak bardzo czekamy.

Wszystko się pieprzy...nic nie jest tak jak być powinno. Bardzo zły jest dla nas ten rok. Boję się podejmować jakichkolwiek działań bo czuje że jakieś fatum wisi teraz nad nami. Jestem bardzo przesądna...w tym roku spotkało nas "tylko":

-kradzież samochodu

-diagnoza - endomentrioza, podejrzenie PCOS, rozchwiana gospodarka hormonalna, słabe wyniki męża

-jaskra i zaćma u babci, zabieg zakończony pomyślnie w jednym oku, jednak po powrocie do domu znowu zaczęła tracić wzrok

-tata stracił pracę, następnie znalazł nową na wyjeździe (drugi koniec polski), pracodawca go oszukał i nie wypłacił ani grosza

-utrata pracy związana z likwidacją - to już za tydzień


A druga połowa roku przed nami....

Mąż się dziwi czemu cały czas płaczę i jestem smutna. Za cholerę nie rozumie że nic nie jest tak jak być powinno. Dla niego liczą się tylko gry komputerowe. Resztę ma w dupie - "Jakoś to będzie..."

Czasem mu zazdroszczę,

Tymczasem chce zniknąć...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 19:01

<3 USG POŁÓWKOWE - OPIS <3

Mój Marcel nadal pozostaje chłopcem :) ufff
95315nr01pa1v7d.jpg

Diagnostyka USG
Ciąża3, poród1
W jamie macicy widoczny pojedynczy, żywy płód płci męskiej :D
Położenie płodu podłużne główkowe, postawa I.
Łożysko na ścianie przedniej, I stopnia dojrzałość wg Grannuma, o grubości 17mm.
Sznur pępowinowy trójnaczyniowy.

Biometria płodu:
BPD (wymiar dwuciemieniowy główki-Hadlock) =4,42 cm co odpowiada 19 tyg 3 dni
HC (obwód główki-Cambell) =15,8 cm co odpowiada 18 tyg 5 dni
AC (obwód brzuszka-Hadlock) =15,6 cm co odpowiada 20 tyg 6 dni
Fl (długość kości udowej-Campbell) =2,86 cm co odpowiada 18 tyg 6 dni
AFI (indeks płynu owodniowego -Phelan) w normie.
BFHR(podstawowa częstość akcji serca płodu) 135/min, miarowa

Obraz czterech jam serca prawidłowy. Ruchy płodu widoczne. Napięcie mięśniowe prawidłowe.
Kości czaszki wysklepione prawidłowo. Struktury mózgowia prawidłowe.
Komory boczne - nieposzerzone. Móżdżek widoczny. Okolica karku bez zmian.
Twarzyczka niemożliwa do oceny ze względu na położenie płodu.
Ciągłość kręgosłupa zachowana. Żołądek w miejscu typowym o prawidłowym kształcie.
Nerki płodu obustronnie o prawidłowej echogenności. Pęcherz moczowy o prawidłowym zarysie.
Powłoki jamy brzusznej-bez zmian. Kończyny górne-uwidoczniono. Kończyny dolne-uwidoczniono.
Kanał szyjki długości 39mm, o zamkniętym ujściu wewnętrznym.
Spaktra przepływów w tętnicy pępowinowej i tętnicy środkowej mózgu prawidłowe.
Test Manninga 8/8 pkt.


222308hhn8qn5g23.jpg

Siurdol uwieczniony na zdjęciu USG :D już przyszły tatuś zabrał do samochodu,
żeby się chwalić siusiakiem synka :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 19:37

katarzynnn Starania o malucha 14 maja 2014, 16:34

I zobaczylam swoja fasolke :-) jestem tak szczesliwa tak sie poplakalam moj byl ze mna to wielkie wsparcie.i bardzo dziekuje za dobre slowa kochanym kobietkam za dobre slowa to mnie trzymy .musze lezec jeszcze .ciaza jest zagrozona .a nadzieja jest .


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2014, 09:45

peppapig co ma być to będzie ... 13 maja 2014, 20:41

Dzisiaj 13, mijają dwa miesiące od poronienia, nie zdążyłam zapalić świeczki..miałam wywiadówke u dzieci. Pójdę jutro na cmentarz, czuje się trochę lepiej,rozmowa z mężem trochę pomogła,poprostu ulżyło.Cokolwiek będzie muszę gadać,gadać,nie dusić nic w sobie... Może już trochę przechodzi? Może najgorsze minęło? Może zrobię coś dla siebie, marzę by schudnać zdrowo z 10 kg...idzie lato jest to do zrobienia w 3 miesiące. To będzie mój cel...pozdrawiam wszystkie smutne dziewczyny niech moc będzie z wami ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 20:42

12tc+1
Od tamtego listopada tyle razy śnił mi się mały chłopiec... teraz wiem, że to byłeś Ty synku...
Wierzę że jesteś silniejszy niż Twoja siostra i zostaniesz z nami... O siostrze wszystko Ci opowiem jak będziesz na tyle duży ze zrozumiesz... córeczko, zawsze będziemy o Tobie pamiętać, teraz już we trójkę... pomóż mi, żebym mogła zatrzymać chociaż jego, skoro Ciebie nie mogłam...

Po prenatalnych wszystko ok z USG, a z nifty wiemy że rośnie nam synek i ma już 7.5cm 😍😍💙💙 córeczko, pilnuj tego maleństwa, swojego braciszka 💙💙


Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏

Wczoraj byliśmy w Łodzi w poradni genetycznej na badaniach kariotypu..
Wstaliśmy z mężem o 4.30 a wyjechaliśmy z Lublina o 5.15-zajechaliśmy po moją siostrę i jej chłopaka bo chcieli jechać z nami..
Do Łodzi niby mamy ponad 250km-3,5godziny jazdy ale rano różnie bywa z korkami więc wyjechaliśmy tak, żeby się nie spóźnić ;) no i niestety były poranne korki :( ledwo co zdążyliśmy.. byliśmy u genetyka o 10.20
Poszliśmy do recepcji, daliśmy skierowania i pani kazała zaczekać 10 min. Potem weszliśmy do gabinetu pani genetyk, no i zaczęły się pytania na temat poronień, która ciąża, jak się zakończyła itd..potem pytania dotyczące naszych rodzin, o rodzeństwo, rodziców ich rodziny czy maja dzieci, ile itp. potem wypisała nam skierowanie na pobranie krwi, mężowi pobrali jedną próbkę mi 2 bo jeszcze zrobili na krzepliwość, no i wyniki do 6 tygodni-mamy dzwonić i pytać czy są..jeżeli będą ok to wyślą nam pocztą.. choć genetyk mówiła, że złe kariotypy wychodzą tylko u 1-2% osób, więc nie kazała się martwić..
Potem postanowiliśmy zajechać do Częstochowy bo to tylko 100km z Łodzi..no i pojechaliśmy ;) Poszliśmy na Jasną Górę, przeszliśmy na klęczkach wokół obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, potem wrzuciłam karteczkę z prośbami do urny..
Poszliśmy na miasto, potem zahaczyliśmy o galerię handlową no i powoli wracaliśmy do domu bo ponad 300km było przed nami.. wracając postaliśmy trochę w korku przez co wróciliśmy do domu po 22.. no i w ciągu dnia zrobiliśmy w sumie 700km... fajnie było, ale trochę wymęczyła nas ta podróż.. ;)
Zapomniałam jeszcze dodać, że przeleciały nad nami tzn. naszym samochodem dwa, w sumie trzy bocianki.. :) <3 mam nadzieję, że to jakiś znak <3
A i dzisiaj koło 12 sprzedałam swoją suknię ślubną..a myślałam, że już jej nie sprzedam ;) bo już prawie 2 lata minęło..a tak komuś posłuży :) <3 :)

bylam dzis u ginekologa , co prawda ciazy nie widac no ale dostalam luteine na wywolanie okresu i clostilbegyt ;) zobaczymy jak to wyjdzie na monitoringu w polowie cyklu ;) juz jestem ciekawa ;) moze przez ten clostilbegyt ktoras zaszla w ciaze??

Zaczyna mnie łapać lekki stres. Chyba już pora ;)

Trzymajcie kochane jutro kciuki, żeby wszystkie jajeczka były piękne i dorodne :)

Dziś jem wszystko co popadnie :/ i wiecznie jestem głodna szok.... rano 2 kanaki z serkiem i pomidorem , potem kawa , potem flaki , potem makaron, jabłko popite wodą i okropny ból żołądka, później banan, później 2 kanapki , potem makowiec z ciepłym mlekiem a teraz zupka instant pomidorowa :( szok jestem wiecznie głodna a potem jest mi nie dobrze ... dziś moje maleństwo pukneło dość wyraźnie po lewej stronie :) .... Martwię się Magdą i jej Oliwcią co tam u nich czy udało się zatrzymać niunie w brzuszku co i jak ehhh idę zaraz spać ale i tak nie będę mogła zasnąć ...
Kocham Cię maluszku ty mój kochany <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)