Teraz to brzuch twardnieje nawet jak leże. Lekarz dopiero w piątek. Boję się, że do tego czasu może się stać coś złego... cały dzień dzisiaj przeleżałam w łóżku z co najmniej 6 razy miałam twardy brzuch, a dzień jaszcze się nie skończył. za dwa tyg mój ślub. Boję się, że prosto z kościoła będą mnie wieźć do szpitala, jeżeli to będzie dalej trwało...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 16:05
Ciąża zakończona 7 maja 2014
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 17:26
Masz babo placek - plan był taki, że test jeśli w ogóle będzie sens go robić to po terminie @ czyli najwcześniej w piątek. Ale niestety... życie! Trafiła nam się okazja na nazwijmy to "podróż życia" 2 tygodnie w Tajlandii za miesiąc :)i dlatego aby w ogóle brać ją pod uwagę i rezerwować bilety muszę najpierw wiedzieć czy nam się udało czy nie
więc mam taki testowy dedlajn i dlatego chyba jutro 13 dc podejście do testu... Bardzo chciałam tego uniknąć 
Co do samopoczucia. Sobota, niedziela i poniedziałek czyli 9-11 dc bóle podbrzusza ale nie na @, trochę kłucia, pulsowania, ciężko powiedzieć. W poniedziałek ewidentnie skurcze macicy dość nieprzyjemne ale znów nie jak te @. Poza tym zmęczenie i senność. Piersi - szczególnie sutki od soboty zrobiły się po raz 1. wrażliwe - w końcu wiem co to za uczucie
Od soboty temperatura w góre do ~36.90 (normalna w mojej fl). Bólu małopowego jak na razie brak - zwykle atakował ok 23-24 dc a dzis 27. Oczekiwany termin wredoty: piątek.
Co jest? Co znów kombinuje ten mój organizm? Ręce opadają... Ja tu olewam, staram się nie myśleć a on mnie znów w maliny wpuszcza?? Z ręką na sercu - nie wczuwałam się w siebie w tym cyklu, nie wyczekiwałam każdego ukłucia, szczerze to nawet z kwasu foliowego ostatnio zrezygnowałam. Bo ile można to żreć za przeproszeniem?! Człowiek ma jakieś granice a kobieta w szczególności... 
Dzisiaj lekki spadek temperatury, przeczucie mi mówi, że jutro dalszy. I NIC jak zawsze! Pewnie znów nic z tego. Jutro wizualizacja mojej porażki w postaci jednej kreski a w piątek rezerwujemy bilety do raju 
Tak naprawdę mam Cię w nosie wredoto przepaskudna, jak chcesz to przychodź, i tak mi życia nie popsujesz 
13- moj ulubiony dzien mesiaca :)Znow wstalam z leniem w tylku. Na szcescie moje drugie "ja" wzielo gore i 45 minut wysilku zaliczone.
31+3
Odebrałam wypis.
Rozpoznanie: Obserwacja dobrostanu płodu oraz niedokrwistość ciężarnych. 
CO napisali?
"Ciężarna została przyjęta do kliniki z powodu powikłań w przebiegu ciąży. W wyniku przeprowadzonej diagnostyki oraz leczenia uzyskano poprawę stanu zdrowia. Ciężarna wypisana do domu w stanie ogólnym dobrym z ciążą zachowaną. Macica miękka. Ruchy płodu czuje dobrze. Wody płodowe zachowane. FHR 140/min."
Chyba nie jest tak źle 
Tętno 140 a nie 190 jest różnica 
Niestety z powodu złych wyników morfologi i moczu dostałam trochę leków...
Badanie moczu muszę za tydzień koniecznie powtórzyć.
1. Luteina
2. Żelazo
3. Urosept
4. Gynalgin
Jeśli chodzi o USG, które zrobili mi w szpitalu...
Tak się nim przejmowałam, ale chyba nie wyszło tak najgorzej.
Na wypisie jest napisane, że:
- wymiar dwuciemieniowy główki odpowiada 31 tc
- obwód główki 30 tc
- obwód brzucha 29+6 tc
- długość kości udowej 29tc
USG było robione dokładnie w 30t6d ciąży.
Szacunkowa masa płodu dokładnie 1472 g.
Może Sara po prostu nie będzie dużym dzieckiem... Muszę przestać się zamartwiać...
Dziś kupujemy łóżeczko
w końcu się doczekałam! Może to poprawi mi humor!
I oby to był mój ostatni wpis o wypisach, szpitalach i komplikacjach.
Teraz do szpitala tylko na poród! 
;( jakis dzis mam kijowy dzień a wlasciwie zaczaql sie jak kolezanka napisala ze byla na usg i widziala swoje dzidzi zaczeła opowiadać i wogule.. jedyne co mnie powstrzymało przed wybuchem placzu to to ze bylam w pracy..
czy ja sie doczekam tez takiego dnia ?!w czwartek mam niby dostac @ ( według ovu) mam nadzieje ze nie dostane i jak zrobie test to wyjdzie pozytywny
nie staramy sie dlugo o to dziecko ale liczylam ze od razu sie trafi i mam nadzieje ze sie uda
tak bardzo bym chciala
Niedługo powrócę. Już zakupiłam clo i od nowego cyklu mierzę tempki. Ostatnie moje podrygi w staraniach, namówił mnie lekarz. Już przestałam się starać i skupiłam na zostaniu rodziną zastępczą. Jestem poddenerwowana tymi zmianami, na dodatek syn popadł w depresję, już drugi raz w życiu. Mnie też coś bierze, może to już depresja, może jeszcze nie. Kilka razy w życiu przeszłam to "cudo". Nie wierzę, że uda się naturalnie, to jedynie takie moje ostatnie podrygi. Trzy miesiące na clo i na koniec inseminacja.
Byłam u swojej gin. Obejrzała wypis ze szpitala, wyniki krwi (kręciła głową jak zobaczyła poziom hemoglobiny - natychmiast przepisała dodatkowe żelazo, pomimo branych przeze mnie wit prenatalnych), poleciła zrobić podstawowe bad na poziom hormonów no i przede wszystkim KOCHAĆ SIĘ
regularnie i ile mamy sił.
Ma być ponoć dobrze.
Będzie dobrze?
no i zrobiłam badania hormonalne.... cztery dni w szpitalu ale opłacało się. Z jednej strony cieszę się, że wykazały co dolega a z drugiej strony trochę się boje. W ostatni dzień dowiedziałam się, ze mam PCO - szkoda tylko, że dopiero czwarty lekarz w ciągu roku to stwierdził. Jak to możliwe, że żaden gin wcześniej nic nie zauważył???? Rok starań i taka diagnoza.... teraz czeka mnie laparoskopia, ale nie tracę nadziei, że za jakiś czas dowiem się o maleństwie, na które tak bardzo czekamy.
Wszystko się pieprzy...nic nie jest tak jak być powinno. Bardzo zły jest dla nas ten rok. Boję się podejmować jakichkolwiek działań bo czuje że jakieś fatum wisi teraz nad nami. Jestem bardzo przesądna...w tym roku spotkało nas "tylko":
-kradzież samochodu
-diagnoza - endomentrioza, podejrzenie PCOS, rozchwiana gospodarka hormonalna, słabe wyniki męża
-jaskra i zaćma u babci, zabieg zakończony pomyślnie w jednym oku, jednak po powrocie do domu znowu zaczęła tracić wzrok
-tata stracił pracę, następnie znalazł nową na wyjeździe (drugi koniec polski), pracodawca go oszukał i nie wypłacił ani grosza
-utrata pracy związana z likwidacją - to już za tydzień
A druga połowa roku przed nami....
Mąż się dziwi czemu cały czas płaczę i jestem smutna. Za cholerę nie rozumie że nic nie jest tak jak być powinno. Dla niego liczą się tylko gry komputerowe. Resztę ma w dupie - "Jakoś to będzie..."
Czasem mu zazdroszczę,
Tymczasem chce zniknąć...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 19:01
USG POŁÓWKOWE - OPIS 
Mój Marcel nadal pozostaje chłopcem
ufff

Diagnostyka USG
Ciąża3, poród1
W jamie macicy widoczny pojedynczy, żywy płód płci męskiej 
Położenie płodu podłużne główkowe, postawa I.
Łożysko na ścianie przedniej, I stopnia dojrzałość wg Grannuma, o grubości 17mm.
Sznur pępowinowy trójnaczyniowy.
Biometria płodu:
BPD (wymiar dwuciemieniowy główki-Hadlock) =4,42 cm co odpowiada 19 tyg 3 dni
HC (obwód główki-Cambell) =15,8 cm co odpowiada 18 tyg 5 dni
AC (obwód brzuszka-Hadlock) =15,6 cm co odpowiada 20 tyg 6 dni
Fl (długość kości udowej-Campbell) =2,86 cm co odpowiada 18 tyg 6 dni
AFI (indeks płynu owodniowego -Phelan) w normie.
BFHR(podstawowa częstość akcji serca płodu) 135/min, miarowa
Obraz czterech jam serca prawidłowy. Ruchy płodu widoczne. Napięcie mięśniowe prawidłowe.
Kości czaszki wysklepione prawidłowo. Struktury mózgowia prawidłowe.
Komory boczne - nieposzerzone. Móżdżek widoczny. Okolica karku bez zmian.
Twarzyczka niemożliwa do oceny ze względu na położenie płodu.
Ciągłość kręgosłupa zachowana. Żołądek w miejscu typowym o prawidłowym kształcie.
Nerki płodu obustronnie o prawidłowej echogenności. Pęcherz moczowy o prawidłowym zarysie.
Powłoki jamy brzusznej-bez zmian. Kończyny górne-uwidoczniono. Kończyny dolne-uwidoczniono.
Kanał szyjki długości 39mm, o zamkniętym ujściu wewnętrznym.
Spaktra przepływów w tętnicy pępowinowej i tętnicy środkowej mózgu prawidłowe.
Test Manninga 8/8 pkt.

Siurdol uwieczniony na zdjęciu USG
już przyszły tatuś zabrał do samochodu,
żeby się chwalić siusiakiem synka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 19:37
I zobaczylam swoja fasolke
jestem tak szczesliwa tak sie poplakalam moj byl ze mna to wielkie wsparcie.i bardzo dziekuje za dobre slowa kochanym kobietkam za dobre slowa to mnie trzymy .musze lezec jeszcze .ciaza jest zagrozona .a nadzieja jest .
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2014, 09:45
Dzisiaj 13, mijają dwa miesiące od poronienia, nie zdążyłam zapalić świeczki..miałam wywiadówke u dzieci. Pójdę jutro na cmentarz, czuje się trochę lepiej,rozmowa z mężem trochę pomogła,poprostu ulżyło.Cokolwiek będzie muszę gadać,gadać,nie dusić nic w sobie... Może już trochę przechodzi? Może najgorsze minęło? Może zrobię coś dla siebie, marzę by schudnać zdrowo z 10 kg...idzie lato jest to do zrobienia w 3 miesiące. To będzie mój cel...pozdrawiam wszystkie smutne dziewczyny niech moc będzie z wami
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 20:42
12tc+1
Od tamtego listopada tyle razy śnił mi się mały chłopiec... teraz wiem, że to byłeś Ty synku...
Wierzę że jesteś silniejszy niż Twoja siostra i zostaniesz z nami... O siostrze wszystko Ci opowiem jak będziesz na tyle duży ze zrozumiesz... córeczko, zawsze będziemy o Tobie pamiętać, teraz już we trójkę... pomóż mi, żebym mogła zatrzymać chociaż jego, skoro Ciebie nie mogłam...
Po prenatalnych wszystko ok z USG, a z nifty wiemy że rośnie nam synek i ma już 7.5cm 😍😍💙💙 córeczko, pilnuj tego maleństwa, swojego braciszka 💙💙
Błagam, niech ten cud trwa...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
Wczoraj byliśmy w Łodzi w poradni genetycznej na badaniach kariotypu..
Wstaliśmy z mężem o 4.30 a wyjechaliśmy z Lublina o 5.15-zajechaliśmy po moją siostrę i jej chłopaka bo chcieli jechać z nami..
Do Łodzi niby mamy ponad 250km-3,5godziny jazdy ale rano różnie bywa z korkami więc wyjechaliśmy tak, żeby się nie spóźnić
no i niestety były poranne korki
ledwo co zdążyliśmy.. byliśmy u genetyka o 10.20
Poszliśmy do recepcji, daliśmy skierowania i pani kazała zaczekać 10 min. Potem weszliśmy do gabinetu pani genetyk, no i zaczęły się pytania na temat poronień, która ciąża, jak się zakończyła itd..potem pytania dotyczące naszych rodzin, o rodzeństwo, rodziców ich rodziny czy maja dzieci, ile itp. potem wypisała nam skierowanie na pobranie krwi, mężowi pobrali jedną próbkę mi 2 bo jeszcze zrobili na krzepliwość, no i wyniki do 6 tygodni-mamy dzwonić i pytać czy są..jeżeli będą ok to wyślą nam pocztą.. choć genetyk mówiła, że złe kariotypy wychodzą tylko u 1-2% osób, więc nie kazała się martwić..
Potem postanowiliśmy zajechać do Częstochowy bo to tylko 100km z Łodzi..no i pojechaliśmy
Poszliśmy na Jasną Górę, przeszliśmy na klęczkach wokół obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, potem wrzuciłam karteczkę z prośbami do urny..
Poszliśmy na miasto, potem zahaczyliśmy o galerię handlową no i powoli wracaliśmy do domu bo ponad 300km było przed nami.. wracając postaliśmy trochę w korku przez co wróciliśmy do domu po 22.. no i w ciągu dnia zrobiliśmy w sumie 700km... fajnie było, ale trochę wymęczyła nas ta podróż.. 
Zapomniałam jeszcze dodać, że przeleciały nad nami tzn. naszym samochodem dwa, w sumie trzy bocianki..
mam nadzieję, że to jakiś znak 
A i dzisiaj koło 12 sprzedałam swoją suknię ślubną..a myślałam, że już jej nie sprzedam
bo już prawie 2 lata minęło..a tak komuś posłuży

bylam dzis u ginekologa , co prawda ciazy nie widac no ale dostalam luteine na wywolanie okresu i clostilbegyt
zobaczymy jak to wyjdzie na monitoringu w polowie cyklu
juz jestem ciekawa
moze przez ten clostilbegyt ktoras zaszla w ciaze??
Zaczyna mnie łapać lekki stres. Chyba już pora 
Trzymajcie kochane jutro kciuki, żeby wszystkie jajeczka były piękne i dorodne
Dziś jem wszystko co popadnie
i wiecznie jestem głodna szok.... rano 2 kanaki z serkiem i pomidorem , potem kawa , potem flaki , potem makaron, jabłko popite wodą i okropny ból żołądka, później banan, później 2 kanapki , potem makowiec z ciepłym mlekiem a teraz zupka instant pomidorowa
szok jestem wiecznie głodna a potem jest mi nie dobrze ... dziś moje maleństwo pukneło dość wyraźnie po lewej stronie
.... Martwię się Magdą i jej Oliwcią co tam u nich czy udało się zatrzymać niunie w brzuszku co i jak ehhh idę zaraz spać ale i tak nie będę mogła zasnąć ...
Kocham Cię maluszku ty mój kochany 
Dzisiaj caly dzien szalu dostaje...strasznie bola mnie zeby i dziasla..zawsze tak mam od namiaru progesteronu, ale teraz juz masakra...nie wytrzymuje, zjadlam juz 4 paracetamole! idzie sie zesrac z bolu! jeszcze mam wszystko dzisiaj nadwrazliwe! cyce, skore- doslownie kurwa wszystko! jakas masakra! i lewy jajnik tak mi napuchl, ze czuje jakbym miala tam pilke golfowa i jakby miala zaraz eksplodowac! nie moge sie dobrze wyprostowac..d.ziwnie wygladam dzisiaj_ pol zgieta ( od bolu jajnika)-trzymajaca sie za zeby! i wkurwiona na maxa za caly dzien! nie chce nawet powiedziec na glos, ze GORZEJ BYC NIE MOZE..bo sie boje, ze cos mi dzisiaj jeszcze los dorzucie do tego worka nieszczesc!
______________________________________________________________________________
do wczorajszego dnia dopis :
Mlody ma caly tydzien te testy..poniedzialek i dzisiaj byl z angielskiego..w poniedzialek level1, dzisiaj level2, jutro matma i pojutrze a w piatek level 5 z obu, dla zaawansowanych, tych ktorzy przejda bardzo dobrze testy na normalnych lewelach...te piatkowe nie sa juz obowiazkowe. Mal dostal sie do najlepszej szkoly w miescie! jestem taka dumna z niego! a dopiero w lipcu bedzie 3 lata jak jest w Anglii a juz lepiej gada ode mnie, gdzie ja mowie biegle...ma po mamusiu zdolnosc do jezykow
po tacie ma urode i inteligencje
Dzewczyny my juz razczej bedziemy ze soba d konca zycia...wiekszosc par ( bo musza pracowac osobna) nawet jak nie chca to widza sie kilka godzin dziennie, znam pary, ktore sie miajaja tylko, zeby na zmiane opiekowac sie dziecmi...wiec tak naprawde np 15 lat w takim zwiazku to liczac godziny spedzone razem-nie wychodzi wcale tak dlugo...my z Patrykiem jestesmy razem 13 lat, ale 24 godziny na dobe! wspolne hobby, wspolna praca, wspolne spacery, ogladanie filmow, rozmowy do pozna w nocy i nadal czeste seksy
to juz milosc na cale zycia, zabilabym za niego 
__________________________________________________
w piatek jedziemy na sciagniecie szwow sunci naszej kochanej...skaze juz i bawi sie jak szczeniak...chyba juz nie pamieta ze jeszcze 10 dni temu byla zdychajaca ...kochane malenstwo!
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2014, 23:04
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.