ehh plamienie, po lekkich bólach brzucha i jajników
pewnie się jutro rozkręci
. Czwarta inseminacja nieudana :'(
i jak tu powiedzieć mężowi, że znów szczęście nie było nam dane..
Jajnik, a raczej juz teraz caly brzuch- boli, na szczescie juz troszke mniej. Glupia, zamiast wziasc jakiegos procha , to sie mecze, jakby bylo po co. No ale wytrzymalam pol dnia, to i jeszcze troche wytrzymam.
Ciąża rozpoczęta 20 kwietnia 2014
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2014, 12:33
dam sobie spokoj. bo progesteron zawsze mialam w normie to po co znowu badac?
Jestem po wizycie u ginekologa. Po dłuższej, szczerej rozmowie z nim doszliśmy do wniosku, że robimy sobie z mężem 3 miesięczną przerwę w staraniach z lekami. Moja psychika wysiadła po ostatnich stymulacjach. Będziemy się starać naturalnie, a jak się nie uda, to we wrześniu podchodzimy do inseminacji. Teraz czekam na okres, nie będę już mierzyć temperatury, na 3 miesiące olewam wszystko. Będzie spontanicznie...tak jak wczoraj ... bezstresowo
cudownie.
jeee udało się
Koleny cios................Wyniki nam się pogorszyły i to praktycznie pod każdym względem......Pomimo brania Profertilu, l-karnityny, selenu, magnezu + wit.B6, Prostamola Uno.....
liczba plemników w 1ml byla 39 mln jest 22,5 mln
liczba plemników w ejakulacie była 117 mln jest 76,5 mln
ruch postępowy był 45% jest 28%
żywotność plemniókw była 77% jest 58%
Jedyne co się poprawiło, to morfologia skoczyła z 3% na 4%, czyli ogólnie masakra. Pan Bóg nas nie rozpieszcza niestety.....No, ale nie mamy zamiaru mu dać spokoju i nadal się nie będziemy poddawać. Jedziemy do dra L. do Krakowa, on jest naprotechnologiem i podobno zna się na rzeczy. Mąż musi też zrobić dodatkowe badania mianowicie: FSH, LH, prolaktyna, TSH, antyTPO, antyTG oraz wykonać testy alergiczne. Dziewczyny pomóżcie, co jeszcze można zrobić, żeby poprawić to nasienie? Proszę o pomoc !!!!!!
Pomimo lezenia kwawienie nie ustawalo ba bylo coraz mocniejsze, zdecydowalismy sie jechac do szpitala. Wiedzialam ze jak bedzie cos zle to i tak nic mi nie dadza na powstrzymanie bo w de lekarze uwazaja ze to natura musi zdecydowac i albo dziecie zleci albo sie utrzyma. Pojechalismy jednak ze wzgledu na synka, bo uznalismy ze lepiej jechac jeszcze za dnia niz w nocy. Czekalismy 3 godziny, w tym czasie zmienilam dwie podpaski, bylam pewna ze to juz koniec...A tu niespodzianka z dzidzia wszystko dobrze, urosla i ma juz 5cm23 mm czyli jest w normie, serduszko pieknie bije...Dlaczego wiec krwawie? Nie wiadomo. Pani doktor piwiedziala ze przyczyn moze byc wiele, moze to byc np. przez infekcje a moze peklo jakies naczynko itp. Opcji jest wiele ale ja jej nie znam... Nadal bardzo pobolewa mnie brzuch i spojenie lonowe, mam brac panacentamol . Mam nadal brac magnez , duzo pic i lezec. Lezec,lezec i jeszcze raz lezec- wstawac tylko na siku tylko jak to zrobic jak sie ma pod opieka dwulatka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2014, 18:52
Od wczoraj kiedy odebraliśmy wyniki mało co ze sobą rozmawiamy. Mój M. czuje się mało męski, na dodatek totalnie się załamał. Nie pogodził się jeszcze z chorobą a teraz ten wynik.
Morfologia:
nieprawidłowa : 98%
prawidłowa: 2%
uwagi: asthenoteratozoospermia
To tylko gwóźdź do trumny.
W środę jesteśmy zapisani na wizytę do kliniki. Naszą pierwszą wizytę i mam nadzieję, że pierwszą z niewielu.
Witam wszystkie staraczki i musimy się jakoś wspierać i dać radę !! 
W sumie to wypadaloby cos napisac, skoro jest o czym (choc moze nie dla wszystkich i nie do konca).
Ale od poczatku. Dzis mialam wizyte, na ktorej dowiedzialam sie ze wlasciwie to mamy probowac i juz. Po pierwsze - tylko 25% naturalnych poczec konczy sie utrzymaniem ciazy, a jeszcze mniej porodem; to po IVF nie nalezy sie spodziwac zadnych cudow. Po drugie - bardzo dobrze, ze produkuje sporo dobrych komorek, bardzo dobrze, ze wiekszosc z znich przezywa do zamrozenia w 5-tej dobie, bardzo dobrze ze nie mam zadnych dolegliwosci (typu endometrioza itp). Wiec wszystko jest bardzo dobrze, tyle ze ciazy nie ma. A dlaczego - patrz punkt pierwszy.
Zadnych "tabletek" nie dostane bo sa "zagrozne" na placebo (fakt, w sumie to sterydy i hormony), co najwyzej moge zrobic sratching; nie wiadomo czy pomoze, ale mozna sprobowac. I ta ostatnia opcja jest wykladnia dzisiejszyj wizyty - nie poddawac sie, probowac; ale jednoczesnie nie myslec o tym ciagle i nie doszukiwac sie problemow tam, gdzie ich nie ma.
Dla zabicia czasu szukalismy dzis prezentu na urodziny 18-latka. Pierwsza mysl - aparat - no ale teraz to kazdy smartfon go ma. Ale wpadl nam w oko taki model wodoodporny z GPS-em, o ktory nie trzeba sie zbytnio martwic na wycieczkach i uznalismy, ze to calkiem dobry pomysl na prezent. Juz prawiw kupilismy, jednak po sprawdzeniu w sieci okazalo sie ze mozna kupic go sporo taniej (a facio w sklepie nie chcial nic nam spuscic) - chcialismy tylko 50 dych, a finalnie bedzie 150 taniej; wiec nie zarobil na nas, choc mogl 
Nie wiem czemu powtórzyłam znów test jest pozytywny..mocne 2 kochane kreseczki mój mąż się śmieje po co tyle ich..a ja poprostu nie dowierzam.. Ja? Znów mama?? To takie cudowne uczucie.. Chodzę jak we śnie;)) jakbym była w innym świecie..juz Anastazja nie będzie najmłodsza będzie starsza siostrzyczka.. Mój mąż się śmieje ze te bociany co nademna lataly przyniosły nam dzidziusia
Hehe a co lepsze 2 nademna krążyły fajnie by było jakby były bliźnięta uuu podwójne szczęście
ahh kochane gdybyście mnie teraz zobaczyły... Ta radość moja
23 tyg.+2 dni
Długo zbierałam się, żeby napisać, ale jakoś nie miałam weny. Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że moja sprawa emigracyjna zamiast iść do przodu, to uparcie tkwi w jednym punkcie i nadal nic nie wiemy. Mam już tego serdecznie dość, dołuje mnie to. Parę dni temu minęły 3 miesiące jak jestem bez Męża... nie mówię, że jest mi tu źle z rodziną, bo nie jest, ale małżeństwo powinno być razem, tym bardziej w takich chwilach. Mąż jeszcze nie dotykał mojego zaokrąglonego brzuszka, nie poczuł kopnięć malutkiej, brakuje mi go i tęsknie za nim. Smutne to wszystko.
Do tego doszła wizyta kontrolna u ginekologa, która trochę mnie wystraszyła. Doktor co prawda stwierdził, że wszystko jest o.k., mała dobrze się rozwija i ma długie nóżki i rączki, więc rośnie nam mała modelka - to po tatusiu siatkarzu
Powiedział jednak coś jeszcze, a mianowicie, że trochę skróciła mi się szyjka, nadal jest w normie, ale skróciła się jednak i jest jakby trochę bardziej miękka. Powiedział, że mam się oszczędzać, nie chodzić dużo, odpoczywać, leżeć i nie stresować się, ale wiadomo jest, o ile do odpoczywania można się zmusić, to do nie-stresowania jest już raczej ciężej, tym bardziej w takiej sytuacji jak nasza... Z resztą co tu ukrywać, ostatnie dni były ciężkie. Nieźle zaczęłam przeżywać to, co powiedział lekarz. Doktor poprosił żebym następnego dnia przyszła na chwilę na usg, bo może uda nam się zobaczyć buzię malutkiej. Stawiłam się o wyznaczonej porze i udało się nam zobaczyć tę ukochaną buźkę
Śliczny nosek, usteczka, nawet to jak przystawia sobie nóżkę do twarzy... I wiecie co ? Całe stresy, wątpliwości, odeszły jak ręką odjął, cały dzień chodziłam z uśmiechem od ucha do ucha i pozytywnym nastawieniem, w sumie cały czas wierzę, że wszystko będzie dobrze
Moja kochana córcia chyba wyczuła, że mama potrzebuje takiego zastrzyku pozytywnej energii i to dlatego pokazała swoją twarzyczkę bez żadnego namawiania
Kocham, kocham, kocham ją!
Aha, dostałam też od doktora pozwolenie na wyjazd do Męża 
W piątek poszłam na badania krwi do laboratorium. Miałam m.in. test obciążenia glukozą. Napój był znośny z cytryną, ale chyba przez to, że nie zamieszałam po wciśnięciu cytryny - na końcu był sam lukier, toteż po wypiciu całego specyfiku walczyłam ze sobą parę chwil żeby nie zwymiotować
Niestety wieczorem okazało się, że morfologia ma trochę zaniżonych wartości - mam chyba lekką anemię, a test obciążenia glukozą też nie wyszedł idealnie, na czczo jest o.k., ale po glukozie mam już wynik 148 a norma jest <140. No nic, w poniedziałek zadzwonię do ginekologa i zapytam co robić, pewnie muszę powtórzyć test z większym obciążeniem i modlić się żeby wynik był o.k., ech, nie potrzebuję dodatkowych zmartwień na mojej liście
A teraz biorę się za dostarczanie żelaza, jutro na obiad wołowinka, brokuły, kupiłam też sok porzeczkowy i gorzką czekoladę. Macie może jakieś jeszcze rady ? Co jeść/pić żeby polepszyć wyniki ?
Jestem załamana... Albo wszędzie widzę kobietki w ciąży, albo się dowiaduje, że moje koleżanki właśnie zaszły...
Wczoraj przyszłam do pracy, a tu koleżanka woła z takim trochę przerażeniem w głosie, ze musi nam coś powiedzieć: " Dziewczyny będę pracować tylko do końca czerwca- jestem w ciąży". Strasznie sie ucieszyłam, bo starałyśmy się w tym samym czasie, razem zamawiałyśmy testy owulacyjne...Ona jest już w 5 tyg. Ta myśl nie opuszcza mnie do tej pory- tak bardzo jej zazdroszczę. Mam ogromy żal do Tego z góry, że to ja nie jestem w tym stanie:( Ryczałam cały wieczór... tak, żeby mąż nie widział, bo on tego po prostu nie rozumie. Tłumacze sobie to wszystko tym, że ona jest w lepszej sytuacji niz ja: ma umowe na czas nieokreślony- ja na zastepstwo, ona jest zdrowa i szczupła- ja z zespołem PCO i z nadwagą... To wszystko na pewno ma jakis wpływ...
Tak bardzo chce miec dzidziusia, ale boje sie, ze w tej sytuacji to nawet nie dostalabym macierzyńskiego:/ Taki głupi ten kraj... grrrr
Dzwonię jak co jakiś czas, żeby sprawdzić co u babci w Polsce słychać. Gertruda akurat słuch ma wybiórczy i przez telefon nic nie słyszy (chyba że mowa o jej rencie) więc dzwonię do koleżanki, która Gertrudę odwiedza. I rozmawiamy jak przez przysłowiowy głuchy telefon ja do koleżanki - koleżanka do Gertrudy - Gertruda przetwarza i odpowiada. Odpowiada wyraźnie więc koleżanka nie musi wracać informacji do mnie. Jednak w tym wypadku nie wiem czy koleżanka chciałaby to powtórzyć, a nawet ośmielę się napisać że nie wiem czy ja chciałam to usłyszeć.
- A niech pani ją zapyta czy ona jest jeszcze w ciąży czy nie?
Uczciłyśmy to sekundą ciszy, po czym obie stwierdziłyśmy że babcia ma się jak najlepiej i jeszcze tydzień beze mnie wytrzyma!
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2014, 10:10
No i w końcu idę do lekarza:) Czekałam miesiąc na tą wizytę, niestety tak długo się do niej czeka ale jest bardzo dobra tak słyszałam, już pomogła niejednej parze zajść w ciąże:) Mam nadzieję, że Nam też pomoże
Dzisiaj byłam u endokrynologa.
miesiąc czekania na wizytę i 5 minut w gabinecie i wiem tyle co wiedziałam
Pan doktor małomówny, coś tam wydukał, przepisał mocniejszą dawkę leku i powiedział żeby kontrolować poziom tsh i tyle.
Na przyszły tydzień muszę umówić się do lekarza żeby sprawdzić czy wszystko w porządku i czy faktycznie jest tak jak ovu wylicza. Bo dziwnie to wyszło.Jakoś niezrozumiałe to. Może za dużo analizuję przemyślam i doszukuję się dziury w całym. No i za radą zrobię jeszcze betę. Będę pewna wszystkiego na 1000%
Ciąża rozpoczęta 19 marca 2014
17 maja 2014 roku test pozytywny

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę
Jestem przy Tobie od pierwszego grama
Tyś moje dziecko... a ja...Twoja mama”
" Pod moim sercem, inne bije serce, Nieznane, a jakże bliskie i jakże kochane, Pod moim sercem małe rączki dziecka, cichutko pukają do mojego serca, Myślę sobie wtedy: może być wspanialej? Nosze w sobie życie które Bóg mi daje ! "
Mój Skarb jak się dowiedział to zażyczył sobie parkę
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2014, 10:07
Długo mnie nie było ale o czym miałam pisać? O schemacie @-->owulacja----> test z I kreską i znów @. Do tego sprowadziło się moje życie w ostatnich kilku miesiącach. Mój TŻ nie rozumie dlaczego płaczę,kiedy przychodzi @. Złości się bo nie wie jak mi pomóc. Ja wtedy też nie chcę żadnej pomocy. Chcę być sama ze swoją niemocą..... bezkobiecością
. Czuję jak ucieka ze mnie optymizm i radość życia, jak z balonika z małą dziurką, powoli ale systematycznie. Nie potrafię cieszyć się tak jak kiedyś z drobiazgów, chociaż świetnie umiem udawać i chyba jeszcze nikt się nie zorientował, że gram. Kurczę powinnam dostać Oskara za rolę życia. Czuję się chronicznie zmęczona, niewyspana..... staram się nie zawalać terminów ale niestety czasem się nie udaje. Nie jestem jeszcze na etapie zawiści, że inne kobiety mają dzieci, są w ciąży. Ale łapię się na tym, że oglądam wszystkie ciuchy pod kątem a zmieści się tu brzuch jak będę w ciąży. Nie planuję wakacji bo przecież mogę być w ciąży, w pracy odmówiłam wyjazdu służbowego (daleki lot) bo przecież mogę być w ciąży.... ogłaszam, że osiągnęłam stadium ciążopopierdolenia!!!!! Jedyne lekarstwo, które przychodzi mi do głowy to zaprzestanie kontroli. Także od przyszłego cyklu w pipu idzie termometr, kwas foliowy, śluzy, szyjki, wiesiołki i wykres na OF. I uwaga mam zamiar w czerwcu zabookować wakacje na wrzesień a huk. Będzie terapia wstrząsowa..... o ile przyjdzie @ bo już ma spóźnienie ale test jak zaklęty pokazuje mi wielką białą dupę z jedną czerwoną kreską.....
jest znowu blada kreska ta z przedwczoraj sie zaczerwienila i juz ja widac a dzis plamienie niewiem co myslec 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2014, 11:34
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.