Jestem gdzieś pomiędzy końcem a początkiem.
Końcem 13, a początkiem 14 cyklu starań.
Jest ostatni dzień 13 cyklu. Plamienie jest już tak duże, a towarzyszący temu spadek temperatury nie pozostawia mi żadnych złudzeń.
„Pytasz wciąż co tam u mnie, czy coś…
Czy zmieniło się tu?
Chyba nie.
Znowu dziś, chciałem odmienić świat,
ale z tego i tak nie wyszło nic.
Smutna twarz.
Czy to już jestem ja?
Czy to ten, kogo ty tylko znasz.
Ja i tak przecież nie zmienię się,
Choćbym nie wiem naprawdę jak chciał.
Tylko pstryk i już nie ma mnie.
Czasem bardzo tego chcę.
Zostawić wszystkich was.
Szukam czegoś przez cały czas, co zatrzyma mnie.
Wszystko drży i przeszkadza mi śmiech.
Lepiej odejdź już stąd.
Zostaw mnie.
Nic, to nic.
Przecież wiesz, przejdzie mi tylko deszcz zmyje z szyb brudny śnieg.
Tylko pstryk i już nie ma mnie.
Czasem tylko tego chcę
I już nie starać się.
Siedzę sam w tej wieży bez dna.”
Myslovitz – Wieża melancholii
_____
Dziś będzie początek nowego.
Początek 14 cyklu.
Dziś jest nów.
Pierwszy dzień nowego cyklu księżyca.
Zbieram siły.
Jutro będzie lepsze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2023, 13:00
Dziś kolejna wizyta u lekarza, wydaje mi się , że znów brak szans na owulację. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazało się, że nie przeczytałam jednej jedynej książki, bardzo lubianej przeze mnie autorki... M.Szwaja-Zupa z ryby fugu. ( Książka o staraniu się o dziecko, włącznie z wynajęciem surogatki, ) daje zupełnie inną perspektywę na problem starania się o dzidziusia, w dodatku skłoniła mnie do przemyślenia czy ja była bym gotowa na podobny krok, a z drugiej ukazuje perspektywę męża i rodziny. Fajna-ogólnie polecam staraczkom.
W weekend przeżyłam najazd gości na swoje włości..
Dobrze, że była moja mama i pomogła to wszystko zorganizować bo sama to bym nie dała rady. Poza tym poinformować kogoś w piątek wieczorem, że się chce do niego przyjechać w odwiedziny w sobotę w południe to lekka przesada.. Przecież dopiero w sobotę robię zakupy i sprzątam mieszkanie - a nie w piątek po pracy... Ledwo się wyrobiłam..
Dochodzę do wniosku, że w ciąży organizowanie rodzinnych spotkań to kiepski pomysł.. w ogóle nie odpoczęłam w ten weekend.. oby do piątku - chociaż w ten weekend jedziemy do teściów
Wczoraj przed snem złapałam doła 
Ciągle myślę, że skoro do tej pory się nie udało, to przecież nierealne jest, żeby teraz było inaczej...
Cały czas chce mi się płakać. Cholerne wahania nastrojów.
Wczorajszy dzień spędziłam na poszerzaniu swojej wiedzy i przegrzebywaniu całego internetu, czytając o komórkach, blastocystach, szansach, możliwościach, etapach i jakoś tak wywnioskowałam wieczorem, że to tak niewiele szansy, żeby się udało. A ja nie mam zbyt wiele szczęścia w życiu, więc jeśli nie jest 80% szansy na powodzenie to u mnie (niezależnie od dziedziny) się nie udaje. A teraz tych procent nie jest wiele. Co prawda dużo więcej niż zwykle, ale jednak to nie 90-100% 
Mam nadzieję, że ten dołek mi minie, bo do przyszłego tygodnia chyba zwariuję.
Ehhh...
Poza tym przez progesteron ciągle biegam do toalety, piersi i sutków nie dam rady dotknąć, tak bardzo bolą i są ogromne. Czuję ciągle lekki ból głowy. W macicy i jajnikach też coś czasem zakłuje, ale nie jakoś wyjątkowo, tylko raczej tak jak zwykle.
Tak bardzo bym chciała, a jednocześnie tak bardzo boję się i nie mogę uwierzyć w powodzenie.
Cichaczem, wykorzystując mój błogi sen przylazła @, na razie jest nieśmiała ale mam wrażenie że się rozkręci
..... z racji dolegliwości @ + migreny + trochę jednak wisielczego humoru wzięłam błogosławionego UNŻ i siedzę w domu. A co.... ja pracoholiczka też mogę mieć dodatkowy dzień wolnego zwłaszcza, że w sobotę pracowałam i miałam 1 dniowy weekend. I uwaga zamierzam iść do fryzjera i ostrzyc się.... jeszcze nie wiem jak
....
Drugi plus to taki, że wreszcie jest piękna pogoda i chce się żyć 
Postanowiłam, że jeszcze ten cykl, ostatni raz próbujemy. Jeśli się nie uda, zmieniam lekarza, robie badania. I M też. M właśnie na rozmowie w sprawie pracy,hmm, zaczęłam się też zastanawiać czy nie poszukać nowej, lepszej. Mam w naturze wyprzedzać fakty, martwić się na zapas i niestety obawiam się, że te zmiany, które szykują się w firmie na dobre nie wyjdą. Czekam na weekend, urodziny kumpeli i pełny luz w towarzystwie, bo wiedzą, że się staramy, kibicują i nie zadają głupich pytań. Czy wszyscy nie mogliby tak? Ech, myślę i myślę i zastanawiam się jakie podjąć decyzje i... nie wiem.
Dzisiaj jestem zdenerwowana od rana.. boję się że coś jest nie tak, do lekarza mogę iść dopiero w przyszłym tygodniu ;( przez te kilka dni może się wszystko zdarzyć ;(
Potworku mój kochany rośnij zdrowo :*
11+2
Trzymanie ciąży w tajemnicy zaczyna mi już ciążyć (ale gra słów!
.
Kolacja z rodzinką ulega ciągłemu przesuwaniu, z koleżankami nie mogę się umówić a w pracy ciągle czuję palący wzrok na brzuchu. Już nawet wszystkie moje koszmary obracają się w okół tematu zachowywania ciąży w tajemnicy i budzę się z płaczem przeświadczona, że wszyscy już wiedzą choć nie dlatego, że im o tym powiedziałam.
21.05 już za rogiem i od tego dnia zaczynamy przekazywanie radosnej nowiny. (po USG genetycznym, po prostu muszę być pewna że z Iskierką wszystko OK) 
W obliczu tego wszystkiego bardzo uradowała mnie ostatnia sytuacja w laboratorium. Czekałam w kolejce do rejestracji. Grubsza kurtka, szalik, czapeczka - absolutnie nic co opinałoby brzuszek i zdradzało ten jeszcze mało widoczny stan.
Odkręca się do mnie sympatyczna brunetka w moim wieku:
- Czy Pani jest w ciąży?
- Ee... tak? Eee... - odpowiedziałam niezbyt inteligentnie.
- To proszę stanąć przede mną.
- Ale to nie tak, ja mogę stać. To jeszcze taka mała ciąża. Jej przecież nie widać. Skąd Pani wiedziała?!
- Bo niedawno rodziłam i jakoś tak bardziej na to zwracam uwagę.
Podziękowałam jednak za ustąpione miejsce i odstałam swoje w kolejce. Za to uśmiech nie schodzi mi z twarzy po dziś dzień. 
Mam dzisiaj dołek, i w takich chwilach jak ta, nie mam z kim porozmawiać. Może to i lepiej, ludzie z mojego otoczenia bagatelizują mój problem, nie rozumieją go. Komuś kto tego nie doświadczył wydaje się, że długie starania o dziecko to nie jest nic przykrego, trudnego.
Tak na prawdę każdy cykl mam podzielony na dwa etapy. Przed owulacją i po owulacji. Jak się większość z Was domyśla etap po owulacji to mały koszmar oczekiwania, nawzajem przeplatającej się nadziei z zawodem. Musimy powtórzyć badania nasienia, boje się cholernie pogorszenia, ciągle o tym myślę i strasznie się martwię. Sama idę do gina leczącego niepłodność. tak bardzo bym chciała znaleźć dobrego lekarza który mnie pokieruje a przede wszystkim pomoże...
Byłam dzisiaj na tych badaniach co mi zapisała pani ginekolog. krew pobrano mi do 4 próbówek bo każde badanie inne i tak trzeba było ale jak usłyszałam ile trzeba zapłacić... no masakra... 400zł
No ale trudno jak trzeba. i za 4 dni dopiero wyniki... boże tyle czekać
Mam nadzieje, że wyjdą dobre:)
Normy hcg (total hCG)
Ciąża 1.3-2 tydzień mlU/ml 16 - 156
Ciąża 2-3 tydzień 101 - 4870
Ciąża 3-4 tydzień 1110 - 31500
Ciąża 4-5 tydzień 2560 - 82300
Ciąża 5-6 tydzień 23100 - 151000
Ciąża 6-7 tydzień 27300 - 233000
Ciąża 7-11 tydzień 20900 - 291000
Ciąża 12 tydzień 16684 - 127939
Ciąża 13 tydzień 10743 - 89074
Ciąża 14 tydzień 7895 - 70818
Ciąża 15 tydzień 6210 - 69173
Ciąża 16 tydzień 5730 - 54585
Ciąża 17 tydzień 5267 - 57465
Ciąża 18 tydzień 3180 - 51360
Ciąża 19 tydzień 5879 - 55183
Ciąża 20 tydzień 1234 - 45771
Ciąża 21-39 tydzień 2700 - 78100
Normy beta-HCG
tydzień ciąży mlU/ml
3-4
mega mega dół !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
dlaczego ta wredna @ przyszla a testy 2 dni przed z rzędu były pozytywne!
a teraz dupa !!!!! negatywne !!!!!!!!!!11
zaczełam teraz co prawda drugi cykl staran ale i tak mam stresa ze sie nie udalo od razu tak jak myslalam ...
w glowie tysiac mysli na minute wyje wyje wyje
a tak sie cieszylam jak zobczylam ta blada druga kreseczke noo coz 



9+1
jestem juz po wizycie
Kropus rosnie i serduszko bije...moze nie jest jakims wielkoludem ale 2,15 cm tez mnie cieszy
data porodu wg usg to 21.12.14...ale jeszcze moze ulec zmianie...to w tej chwili takie orientacyjne tylko jest 
teraz kolejna wizyta 9 czerwca, musze przyjsc z gotowymi wynikami i załozymy karte ciazy
jeszcze te 3 tyg musze wytrzymac...najwazniejsze, ze mam zdjecie i widziałam moje małe serduszko jak bije
tak mnie straszysz kochanie, ale teraz ten najgorszy czas mija i musi byc tylko lepiej... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2017, 21:40
Dziwna sprawa, kiedy tylko odpuściłam ze staraniami (ponieważ czekam teraz na badania u lekarza i leczenie) unormowała mi się temp. i długość cyklu... Co dziwne zauważyłam, że mam bardziej widoczne żyły, na dekolcie i rękach. Nie są ani zgrubione ani nie wystają, po prostu tak jakby mi je ktoś podświetlił od środka.
Z mężem zaplanowaliśmy sobie wakacje we wrześniu na 1 rocznicę ślubu, płyniemy promem do szwedzkiej Ystadt i Kopenhagi, zostaną nam 3 dni na zwiedzenie Świnoujścia i Szczecina. Na rok przed ślubem byliśmy w Karlskronie i wówczas również płynęliśmy promem. Bardzo nam się podobało, więc w tym roku również wakacje morskie ze zwiedzaniem Skandynawii. Trzeba przyznać że Skandynawowie żyją na nieporównywalnym poziomie niż Polacy czy nawet Niemcy. Podoba mi się szczególnie taka odpowiedzialność społeczna, każdy tam dba o dobro wspólne np. nie śmiecąc środowiska, nie ma tam też kradzieży na taką skalę jak u Nas, towar spokojnie stoi sobie przed sklepem a rowery nie są zapinane, ba! nawet samochody rzadko są zamykane. Może kiedyś doczekamy takiego społeczeństwa u nas
.
Dziś pierwszy dzień w pracy po pozytywnym teście. Ale się bałam, starałam się ograniczyć dźwiganie do minimum, ale tak żeby nikt się nie zorientował że coś nie tak. Jakoś przeżyłam, jutro lekarz , zobaczymy co powie, jeżeli będzie oki. , to dobrze byłoby aby dała mi zaświadczenie czułabym się pewniej w pracy. Nie chcę od razu iść na zwolnienie tylko żeby mi stanowisko pracy na lżejsze zmienili.
Nie ma co gdybać . Zobaczymy co jutro.
Wpadłam w dołek.
Zaczynam wątpić w to że kiedykolwiek się uda.
Ryczę jak bóbr.
Znowu tylu osobom się udało.
Opadam z sił, nadzieja ledwo się tli.
Wszystko mnie boli.
Juz jest lepiej, co prawda plamie jeszcze ale jest to ciemna jakby stara krew, wnioskuje wiec ze wychodza resztki. Ze wzgledu na mlodego maz zalatwil sobie u naszego domowego lekarza tydzien chorobowego. To super lekarz wiec nie bylo problemu, powiedzial nawet ze jak bedzie trzeba to zeby maz jeszcze przyszedl to mu to chorobowe przydluzy
Wec maz zajmuje sie teraz domem i dzieckiem a ja leze i leniuchuje. Jedyny plus ze teraz maz docenil moja prace w domu, po calym dniu zajmowania sie dzieckiem, sprzatania, gotowania itp stwierdzil ze jest padniety i ze nie sadzil ze to taka ciezka praca i ze bardzo wspolczuje kobieta ktorzy maja takich mezow co im w domu nic nie pomagaja. Mam wiec duze szczescie ze trafilam na takiego cudownego faceta 
Nie mam siły. Jestem przeziębiona, nie mogę oddychać. Pakowaliśmy się dzisiaj i byłam wykończona. Jak jeszcze poszłam do sklepu i po jakieś kartony do sklepu, to po prostu padłam. Kołuje mi się w głowie i nic mi się nie chcę 
Oby się jutro poprawiło, bo jutro mam wizytę u Ginekologa. Chcę jakoś żyć 
Jestem podekscytowana ! 
A Psik !!! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2014, 16:48
Dzisiaj wolne od pracy. Może i dobrze, ostatnio wszędzie widzę przyszłe mamy z takimi pięknymi brzuszkami.. dzieci w nosidełkach, wózkach, biegające.. oszaleć można! Ja też tak chcę... Głęboko liczę na to, że wkrótce się to spełni
Mój cykl jest dziwny.. nie jestem w stanie określić śluzu. Ovu w pierwszej kolejności wyznaczyło dni płodne na teraz, ale po wpisywaniu temp zaznaczył, iż przypadło na 8 dzień cyklu.Hm..wtedy śluz nie był za dobry
teraz znowu temp wzrasta, a śluz..też jakiś galaretkowaty
Dwa dni temu dostałam tak silnych bóli podbrzusza, że ledwo chodziłam! Nigdy tak nie miałam.. Było by cudownie gdyby ten ból oznaczał zagnieżdżanie się fasolki
......... ale na to chyba za wcześnie. Już sama nie wiem co myśleć. Raz jest - nie nakręcaj się, przestań, czas pokaże! a za chwilę..- a może to ciążowy ból? Może to fasolka? (
) ... Eh.. huśtawka, z miesiąca na miesiąc to samo..
11+3
Wstyd marudzić, ale ja naprawdę już czasami nie wiem co mam robić gdy spotykają mnie pozytywne rzeczy.
Luty. Stagnacja i zmęczenie niepowodzeniami w staraniach. Zmobilizowałam się i wystąpiłam o awans. Jupi udało się!
Kwiecień. Zaczynam pracę na nowym stanowisku. Prima aprilis - II kreseczki na teście. To się szefowa ucieszy…
Koniec maja. Mam to w nosie! Co to za awans bez podwyżki?! I dobrze, że zaszłam w ciąże. Ale będę miała satysfakcję jak już w tym tygodniu powiem o tym szefowej!
Dziś. Szefowa – Wystąpiłam o podwyżkę. Znaczną. Od 1 czerwca.
AAAAAAAAAAAA!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
AaAaAaAaAaAaAa!
No cieszę się. Głupio byłoby się nie cieszyć.
Tylko takie małe ale:
1. Moje jutrzejsze WIELKIE ogłoszenie muszę przełożyć o 1,5tyg
2. Jest mi smutno, bo widzę realne zagrożenie, że ciąża może okazać się jednak zbyt dużą przeszkodą dla podwyżki (zamiast dobrego pracownika zaczną we mnie widzieć kobietę, która próbuje wykorzystać firmę. To nie żart - słyszałam już takie teksty, a wniosek przecież da się cofnąć! Normalnie XXI wiek i równouprawnienie!
)
3. Brak mi już wykrętów na wizyty u lekarza i nie wiem co wymyślę na jutro żeby pojawić się w pracy dopiero o 11
4. Zbliżająca się 2dniowa delegacja zamiast przyjemnością stanie się koszmarem (Jak mam wytłumaczyć ludziom dlaczego nie piję alkoholu, nie idę na basen, nie jeżdżę na rowerze itd. itp. Małż sugerował symulowanie rozstroju żołądka tylko pozbawiłoby mnie to kolejnej przyjemności czyli jedzenia
)
5. Ukrywanie coraz większego brzucha powoli staje się niewykonalne! (Już same te powłóczyste tuniczki robią się podejrzane!)
6. Szykuje się kolejna dawka stresu związana z obawą, że zamiast ode mnie to ludzie dowiedzą się z plotek.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.