9+3
juz jestem w domciu, maluszek zyje bo rano słyszalam serduszko, nie pokazali mi go, ale dzwiek serduszka calkowicie mi wystrczyl... teraz dostalam na recepcie lutke 50 tab doustnie 3x1...ale mam juz tyle tych lekow ze narazie tej recepty nie wykupie...pokoncze Lutinus i Lutke dowcipnie a pozniej wezme sie za doustna...
wiec lezymy, bierzemy leki i czekamy na wizyte 9 czerwca... 
Ale dzisiaj gorąco. Że też mam zakaz chodzenia na basen
Chętnie popluskałabym się w zimnej wodzie. Tzn. pochlapać się mogę ale pływać nie za bardzo. Czekam aż w parku otworzą baseny. Będę stałym gościem pluskaczem 
Wczoraj odwiedziła mnie moja przyjaciółka z synkiem. Niezły łobuziak. Śliczny, słodki ale mocno charakterny. Chyba powoli wchodzi w okres buntu. Zaraz kończy 1,5 roku i dał nam nieźle w kość. Niestety mieszkają na odludziu i nie mógł się przełamać do zabawy z dziećmi. Tylko mama i mama.
Włączyła mi się zakupomania
. Wszystko mi się podoba. Czekam z konkretami do 20 tygodnia ale mam już dwa kocyki, ręczniczki, termometr, śliniaczki, trochę ubranek, które dostałam w prezencie. W ubiegłym roku robiliśmy generalny remont i zamówiliśmy meble do dziecięcego pokoju. Muszę kupić jedynie przewijak i coś do spania. Chciałabym kupić także fotel do karmienia z podnożkiem, ale nie wiem czy nasz budżet to wytrzyma
Martwi mnie brak zaangażowania ze strony męża. Od wszystkiego jestem ja począwszy od wożenia siebie samej na badania po zakupy. Niczego sam nie poszuka, a moje wybory krytykuje. Mam nadzieję, że to chwilowy spadek formy i włączy się w przygotowania.
W niedzielę wybieram się do Świętej Zofii na zajęcia i wykłady dla kobiet w ciąży. Mam nadzieję, że dowiem się czegoś o samym szpitalu, bo to nr. 1 na mojej liście szpitali. Rodziła tam moja przyjaciółka i była bardzo zadowolona. Chciałabym również mieć same piękne wspomnienia z tego dnia.
Po raz pierwszy w życiu nie mogę doczekać się jesieni. Tak bym chciała, żeby był już przynajmniej wrzesień. Mam nadzieję, że czas szybko zleci i zaraz będę tuliła małego Karolka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2014, 11:38
Dawno nic nie pisałam... Ale odkąd mocniej się na forum udzielam, jakoś moja potrzeba wygadania się przez pamiętnik spadła.
Mąż jedzie teraz w delegacje (zaczyna się okres, kiedy więcej go nie ma w domu jak jest). Może to i dobrze... I tak starania dalej wstrzymane. Ciekawe czy kiedykolwiek zostaną wznowione...
A mnie znowu cykl bezowulacyjny się szykuje... Tym wcześniejszym się nie przejmowałam - każda z nas ma przecież taki jeden w roku. Ale... to już drugi pod rząd... Zaczynam się martwić, że te leki od gina mi coś namieszały... Chociaż ja ostatnio tyle leków biorę, że... niejeden emeryt przy mnie wysiada...
Cóż, czekamy do okresu i zobaczymy jaki będzie kolejny cykl... Bo póki co to wszystko się pier***i...
Samopoczucie na dziś - smutna, zmęczona, załamana...
Mój mąż ostatnio - zanim odebrał wyniki - zapytał, czy gdyby nie mógł mieć dzieci bym go zostawiła, przestała kochać? Bez chwili zawahania powiedziałam, że nie zostawiłabym go. Oczywiste jest, że nadal bym go kochała najmocniej na świecie i jakoś byśmy sobie ułożyli życie bez własnego dziecka. Może byśmy pomyśleli o adopcji, a może po prostu cieszylibyśmy się dziećmi przyjaciół. Bo chociaż marzenie o Maleństwie jest naszym największym marzeniem, chociaż od kilku miesięcy jest naszym największym celem i stale przewija się w naszych rozmowach i planach - to z mężem planuje spędzić całe życie.
Czasem ludzie o tym zapominają i starania o dziecko przesłaniają im całe życie. Przestają troszczyć się o siebie, poświęcać czas na pielęgnację związku - skupiając całe swoje życie na staraniach. Ja czasem też się zapominam. Ale później przypomina mi się to, co mi kiedyś powiedziała przyjaciółka: "Mąż powinien być na pierwszym miejscu. Dziecko na drugim." - wtedy się oburzyłam! Ale jak to?! Wytłumaczyła mi, że to z mężem się zestarzeje, że dziecko ma się przy sobie tylko ok. 20 lat, a później trzeba pozwolić mu rozwinąć skrzydła i "odlecieć". Wychowuje się je dla kogoś i oczywiście trzeba je darzyć ogromem miłości, ciepła, troski - dać mu wszytko co najcenniejsze, ale pamiętać, że za kilka lat zostaniemy znów sami, w 4 ścianach, z mężem. I dlatego nie można zapominać o tej relacji - z resztą, dziecko mające kochających się rodziców, rodzinę - zyska najwięcej.
Więc pamiętajmy o sobie - między odliczaniem do dni płodnych...i do zielonego!
I korzystajmy z tego, że mamy tak dużo czasu dla siebie - bo nasz upragniony, mały szkrab nam sporo tego czasu zabierze na najbliższe kilka lat - czego wam (i sobie) bardzo życzę. 
Dzień 8.
Byłam na rozmowie w pracy, zobaczymy jaką podejmą decyzję
a później zakupki z teściową 
ale zrobiłam pyszny obiadek mm , a już za chwilkę na huśtawkę pod altankę z książka i mężulkiem 
Mam juz wypis ze szpitala beta z ndz. 67767.0 mlU/ml a po dwoch dniach czyli z wczoraj 78402.0 mlU/ml i maluch jest mlodszy dzis ma 6t i 5d (7tc)
Żebym przypadkiem się nie zdziwiła.
Ot, cała wizyta otworzyła mi oczy na wygląd "sprawy" i chyba jest gorzej niż myślałam.
Zero reakcji na Clo. Max. pęcherzyk może ma max.10mm. Endometrium jest takie,że
aż szkoda gadać - 2.36mm.
Cierpię na niepłodność - przez gardło nie mogło mi to przejść. Nie mogłam przyjąć tego do wiadomości.
Jestem niepłodna,muszę wreszcie się z tym oswoić i nie mieć oporów,żeby o tym mówić...
W poniedziałek idę po skierowanie na laparoskopię.A już myślałam,że się obejdzie.
Głupia ja.
Tylko powiedźcie mi co potem? Jaki jest czas max. na zajście w ciąże po laparo i jaki będzie kolejny krok w razie braku ciąży? Invitro? Nie wiem,nie znam się.. Muszę teraz i o tę dziedzinę poszerzyć wiedzę
Trudno, trzeba żyć dalej i dźwigać ten krzyż. W pizdu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2014, 19:54
Tak wiec brzuszek ladnie rosnie, kilogramow przybywa a ja spaceruje z usmiechem na twarzy 
W tym roku jesien zapowiada sie slodko 

Lubie rzucac sie myslami w przyszlosc i wyobrazac sobie jak to bedzie ..
Nie zapominam tez o robieniu sobie na codzien malych przyjemnosci
- przeciez moje samopoczucie tzn. przyszlej mamy odgrywa tu bardzo wazna role.
Tak wiec codzienny w program wchodza (oprocz obowiazkow oczywiscie) :
maseczki
kapiele
pieknie pachnace olejki
pedicure
manucure
ulozone wlosy
wysmienite jedzenie
kino
spacer
przytulanki
dobra ksiazka
dobry film
malowanie na plotnie
zakupy dla maluszka
zakupy dla mamy (myslac oczywiscie o fatalaszkach)
no i moje ulubione zajecie: fotografia 
oczywiscie nie robie wszystkiego codziennie, przyjemnosci trzeba dozowac rozsadnie 
SSSSSSSSSSSSexy MAMA:

UWAGA: zaznaczam, ze to nie jestem ja ( na zdjeciu) ale podoba mi sie koncept 
Jestem Stara !!!!!
Siedze w biurze z Kuba- lat 7. Jedyna rzecza , ktorego go interesuja to bajki??!!.....nie!!! glupie mlodziezowe seriale, ktorych jest pelno na Netfilx.
Podjechalismy na obiad, oczywiscie glodny nie byl. Po dluugim namysle cos tam sobie wybral, ale gdy zaczal jesc ,myslalam, ze dostane szalu !! wybieral palcami marchewke z ryzu, stwierdzil ,ze to sa skorki i on ich nie bedzie jadl. Zupy nie tknal, pod grozba zabrania na reszte dnia IPad, cos tam wrzucil do brzucha. No tak kara straszna!!
Po powrocie do biura, mysle sobie, sciagne jakas ksiazke, poczytam mu. Ja w jego wieku uwielbialam ksiazki...... Wybral......... Koszmarny Karolek i wampirozombi
- po polsku
wysiedzial 10 min, no moze 15. Bardziej mnie wciagnelo opowiadanie niz jego.. Mowie mu, poczytaj moze troche, przeczytal 5 min i owsiki w tylku.... no wiec dal;am mu znow IPad, no bo mi powiedzial, ze on taki biedny i chory no i co a robic jak nie ma zabawek,eh......
Czy naprawde mam tak malo cierpliwosc??!! I to moje : "bo ja w Twoimn wieku " odlegle te czasy ale i swiat byl wtedy inny. malo telewizji, brak Ipod, Ipad, Iphone, oraz innych cudow techniki. Wydaje mi sie tez ,ze dzieci tez byly inne. Tu chowa sie dzieci bezstresowo..... tylko co to znaczy...???
Kocham tego juz nie malego szkraba,praktycznie go wychowalam.. ale czasami brakuje mi cierpliwosci, tak to oznaka starosci ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2014, 21:06
Dzisiaj dzień wolny od pracy.
Połaziłam dzisiaj po sklepach,nakupowałam
przyjemności dla siebie (kosmetycznych).
Jutro tez dzień wolny, przyjdzie kumpela z małym.
Ciekawe co mały już robi, bo przez to, że ostatnio dużo pracowałam, widziałam się z nią ponad miesiąc temu. A jak wiadomo dla niemowlaka miesiąc to dużo.Może C. już raczkuje, a może więcej? C. skończył już 8 miesięcy.Ciocia ma dla C. ugotowana zupkę. Czekam na jutro 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2014, 22:04
4 dzień po transferze, 7 dzień po punkcji, do bety pozostało 7 dni 
Sytuacja podobna do wczorajszej: najpierw dużo energii i podbijanie świata, a teraz opad sił, łóżeczko i kocyk 
Poza tym spotkało mnie dziś coś dziwnego, w pewnym momencie zalała mnie tak ogromna ilość wodnistego śluzu, do tego stopnia, że zalało mi wkładkę, bieliznę i nawet spodnie, dobrze, że akurat wtedy byłam w domu. Ciekawe skąd to, czy przez luteinę dopochwową, czy może powód jest inny?
Poza tym tak jak wczoraj kłuje mnie w okolicach prawego jajnika... Ehhh... ale poza tymi dziwnymi żadnych typowych objawów nie mam. Z resztą ja już wszystkie objawy przeszłam podczas tych miesięcy starań, kiedy wcale w ciąży nie byłam, więc bardzo dobrze, że uodporniłam się na wyimaginowane objawy i nie doszukuję się ich w sobie. Teraz jak coś poczuję to bardziej martwię się o to czy to nie oznacza czegoś złego, niż myślę, że mógłby to być objaw ciąży.
Ale nie denerwuje się niepotrzebnie. Ciekawe czy już się zadomowiłeś Wojowniczku :* 
Jutro zadzwonię do kliniki zapytać jak się miewa i czy udało się zamrozić drugiego 
plamienie ustało samo nie było krwiste raczej brudne taki brązowy kolor kawy z mlekiem ale przeszło moja babcia pielęgniarka kazała przeczekać i jakby oś się pogorszyło to jechać do szpitala ale przeszło nie mam bólu brzucha za to mdłości się nasilają w piątek wizyta u gin na razie mi ulżyło że to przeszło i nic nie boli 
Kurtka na wacie...już 16 cykl! Jak to możliwe, jak ten czas zleciał...trochę mnie oszałamia ta liczba. Powiedziałabym, że mnie dobija ale chyba tak nie jest - jestem dołoodporna po tylu miesiącach starań. Nie myślę, nie skupiam się na tym. Żyję chwilą
inaczej bym zwariowała. Jak zaczynałam na ovu 6 mc temu nie sądziłam, że tak się tu zadomowię. Ojj to życie. Czekam na swoją kolej 
Przyszly badania na alergie pokarnowe- uczulenie na gluten! i to moze byc 100% skutek problemow nieplodnosci. Od dzisiaj dieta bezglutenowa...w sumie od 2 miesiecy i tak nawet nie specjalnie, ale ograniczylam gluten. Przy nietolerancji musi byc wykluczony calkowicie...tak podejrzewalam, przez te moje codziennie biegunki przed zmiana diety...pcos sie zalecza i wraca plodnosc ok 3-6 miesiecy diety...daje sobie rok 
Bynajmniej wiem juz jak walczyc, a nie strzelac w ciemno..i tak jestem zl, ze nikt nie pomyslal z lekarzy o glutenie, o tak prozaicznym problemie, ktory powinien byc sprawdzony na pierwszym miejscu...dopiero jak sama zaczelam szukac, dopasowalam objawy i sama wprowadzalam diete redukcyjna..poprosilam o badania pod tym katem...pozytywne...juz iwem co robic 
Czuje, a nawet wiem na pewno, ze ten cykl bedzie stracony. Meza nie ma, pracuje daleko, wraca co 2 tyg. Wszystko wydaje sie coraz trudniejsze. Coraz wiecej problemow. Moje badania sa zle. Czekam na wynik z Warszawy, gdzie robie bad. na profil steroidowy. Podejrzewaja u mnie WPN czyli wrodzony przyrost nadneczy. Na wynik czeka sie 2 miesiace. Probuje roznie do tego podchodzic. Staram sie myslec pozytywnie, ale realia coraz bardziej mnie tego pozbawiaja.
Od najbardziej płodnego wyniku na Afrodycie minęło 5 dni...5 dni i nie ma skoku temperatury. Może mam cykl bezowulacyjny? Wczoraj w pracy zasłabłam...ostatnio miałam bardzo niską temp., pewnie od przepracowania. Profilaktycznie w pon. zrobię sobie podstawowe badania. Mam nadzieję, że nie mam anemii. Ostatnio zaczęłam znowu biegać...nie tak intensywnie jak kiedyś, ale żeby nabrać formy. Tak więc, co kilka dni zaliczam parę km dla zdrowia.
W ramach odcięcia się od "pracowych" obowiązków zajęłam się robieniem wypoczynku na balkon. Palety już czekają na szlifowanie, bejcowanie i lakierowanie. Jeszcze 5 bardzo ciężkich tygodni i ukochane wakacje 
A w wakacje egzamin na mianowanego.
Zbliża się DZIEŃ MATKI.
Tu gdzie teraz jestem,dzień matki jest na okrągło.Codziennie.
Każdego dnia zrywam dla Ciebie kolorowe kwiatuszki i układam bukieciki.
Chciałabym,żebyś kiedyś mogla je zobaczyć.Uzbierałam ich już całe mnóstwo.
One nigdy nie więdną.
Gdybyś tylko mocno zamknęła oczy i mocno,mocno pomyślała o mnie-ale nie tak z żalem,pretensjami i złością tylko z taką dobrą tęsknotą,oczekiwaniem,nadzieją i wiarą-to wtedy zobaczysz te wszystkie bukieciki,które tu dla Ciebie odkładam i zrozumiesz,że wcale mnie nie straciłaś,bo ja jestem PRZY TOBIE MAMO!
Jestem wciąż-tylko uwierz!
I nie złość się więcej na wszystkich ludzi,którzy nie rozumieją twoich łez i twojego smutku.
Ja JESTEM PRZY TOBIE,
zostaw to wszystko i KOCHAJ MNIE!
Nauczę cię Mamusiu tej nowej miłości.
Nauczę Cię tak,żebyś na dzień matki dostała ode mnie coś,
czego nie dostanie żadna inna (taka zwykła) mama,
TYLKO TY!
KOCHAM CIĘ-Twoja córeczka. 
Maluszek ma 2,9 cm
serduszko ma 117 uderzeń są już rączki i nóżki takie malusie
jestem taka szczęśliwa
22 Maja 2014
Dziś mija rok czasu od twego odejścia córeczko kochana... rok temu wyłam z rozpaczy na korytarzu szpitalnym w Siemianowicach Śląskich , zanosiłam się z rozpaczy i z bólu ja twój tata twoja prababcia pradziadek i ciocia ( która z resztą odeszła zaraz po tobie twierdząc że nie ma już po żyć) ... w tamtym momencie świat mój się zawalił wszystko straciło sens chciałam odejść razem z Tobą nie rozumiałam dlaczego
czemu my ???? czemu Bóg zabrał akurat Ciebie .... w trakcie cc się przebudziłam jak lekarze Ciebie wyciągali dokładnie to widziałam i widziałam też godzinę 13.20 potem usnełam....po przebudzeniu powiedziano mi że byłaś piękna i duża ( śmiech na sali
2 kg z łożyskiem lekarz mnie oszukał bo chciał nam zamydlić oczy że to jego wina) najbliżsi Cię widzieli maleńka ja nie miałam jak po narkozie
zobaczyłam Cię dopiero w dzień pogrzebu 28.05.13 ehhhh co to był za widok
moja piękna wyczekiwana córeczka w trumnie coś strasznego
, wtedy myślałam że zwariowałam wycałowałam Cię i chciałam odejść razem z Tobą tak bardzo Cię o to prosiłam abyś mnie zabrała... teraz Ci dziękuję kochanie że mnie nie posłuchałaś wiesz? bo my i tak się kiedyś spotkamy a teraz noszę pod sercem twojego braciszka Mikołaja którego bardzo mocno kocham i wierzę że On zostanie ze mną już na zawszę ... Proszę maleńka czuwaj nad Nim
proszę Cię kochanie ...
Kocham Cię maleńka Mama 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2014, 08:32
Dzień z życia Aniołka?
Pamiętam jak to było..ktoś mnie łaskotał a potem...a potem już tak chciałam wyjść...tam do Was i wyciągnęli mnie, ale tatuś się odwrócił, a Ty Mamo płakałaś Dotknęłam policzków Twoich - zapłakałaś mocniej, chciałam przytulić tatusia, ale się tylko skulił... Dlaczego? Chciałam krzyczeć, bo byłam blisko, ale nie widzieliście. A moje pieszczoty sprawiały Wam ból. Wtedy przyszła po mnie... Nie przedstawiła się.. zabrała na chmurkę i pogłaskała po główce. Powiedziała, że jeszcze troszkę i mnie zobaczycie, i będziemy się uśmiechać. Powiedziała, że nauczy mnie wszystkiego. Zapytałam, dlaczego jestem tutaj. Podobno wszystkie dzieci wracają na chmurki, kiedy ich skrzydełka są zbyt duże. To znaczy, że jeszcze nasze duszyczki nie są gotowe, by zejść na ziemię, by stawić czoło trudom codzienności. Mądre słowa, za dużo... Zasnęłam.
Kilkanaście minut później obudziła mnie. Powiedziała, że czas na lekcje. Zabrła mnie do Was. Zabawne, ale byliście w domku już. Nadal płakaliście. Byłam zła. Tak zła, że tyle bólu, że tęsknicie do mnie a ja do Was, choć się nie widzimy. Moja nauczycielka wyjaśniła, że nie mogę się denerwować. Tak właśnie sprawiam, że bardziej boli, że moja cierpliwość nauczy Was uśmiechu i że kiedyś się spotkamy.
Podglądam Was co kilka minut. Patrzę, jak się bawicie z moim rodzeństwem. Zazdroszczę. Ale kocham Was wszystkich. Dla Was płyną dni, miesiące, lata. A dla mnie to sekundy, minuty, godziny. Tak wolno. Ale postanowiłam zamrugać. Mrugnęłam oczkiem. Uśmiechnęłaś się! Zobaczyłaś ten błysk Słońca i uśmiechnęłaś się do mnie. Tata też! Te dwa ciepłe uśmiechy tulę do serduszka, tulę mocno. Teraz błyskam co kilka minut i się uśmiechacie. Czasem do nieba, czasem do dzieci, czasem do siebie, a ja chowam to i podglądam Wasze spokojne życie.
Przyszła...przyszła i powiedziała, że mamy ważne zadanie... Pokazała mi samotnego zapłakanego Aniołka. Kazała zabrać za rączkę. Powiedziała, że minęło dość minut i muszę zaprowadzić maleństwo do Twojego brzuszka. Że ma już dość słabiutkie skrzydełka i może zejść i że potrzeba mu ciepła.
Nigdy nie zapomnę tej godziny. Dla Ciebie minęły wieki i wiem, że nadal pamiętacie... Zobaczyłaś dwie kreseczki... Płakałaś. Ty, Tatuś.. płakaliście razem. A ja stałam przy Was i głaskałam brzuszek uspokajając.
Już czas...Poczujesz ruchy. Idę połaskotać brzuszek. Gili gili Auć kopie Gili gili Auć znowu kopie. Och jak cudownie! Tulę, głaszcze, a Wy się śmiejecie. To ciepło z Waszej radości sprawia, że mogą fruwać wysoko.
Och minęło kilka sekund Oj!!! Zapomniałam Mamusiu! Znowu płaczecie. Mamusiu nie... Przepraszam, już łaskocze, już maleństwo kopie. Nic nam nie jest. Nic Wam nie jest. No gili gili gili gil I wielki kopniak Ufff Uspokoiliście się...
Tak przewędrowałam z Wami w moim świecie minuty, a w Waszym miesiące i lata. Już czas wyjść, już przychodzę i budzę maleństwo, a ty czujesz pierwsze skurcze. Cierpisz... ale jednocześnie cieszysz się. Głaszczę Ciebie, by mniej bolało. Wołam Maleństwo, by szybciej wyszło. Jest! Po tylu godzinach się wydostało, choć dla mnie to tylko mgnienie
Od tej pory mogę tylko Was obserwować, mrugać Wam, a czasem szeptać. Wiem, że pamiętacie. Jeśli znowu będę musiała zaprowadzić Aniołka do Twego brzuszka, by przemieniło się w maleństwo, będę bliżej. Jeśli nie, będę czuwać, aż minął moje 24 godziny i lata Waszego życia
Przyjdę wtedy do Was i przytulę. Przyjdę i powiem, jak tęskniłam, i wtedy znowu się dotkniemy. Bez łez, bez żalu. A teraz tylko spoglądam z uśmiechem i już nie zazdroszczę, bo choć nie mogę Was dotykać, to mogę pilnować, by nic Wam się nie stało.
Kocham Was. Każdy błysk słońca, każdy szum drzewa, każda kropla rosy, każdy raz, gdy zatrzymujecie się i zachwycacie światem, to moje wyszeptane kocham do Was...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.