Mój rano sie wściekł ze złością odsunął stuł ze 3 kawy wylądowały na dywanie łóżku stole i mojej stopie. A ja wpadłam w taki nerw histeryczny że serce waliło oddychałam tak szybko i nie mogłam uspokoić oddechu dłuższą chwilę. Teraz pomodliliśmy się przeczytaliśmy Biblię i usiadł obok przytulił i przeprosił
Teraz wyżyłam się na robieniu pierogów i na razie jest lepiej; gdzieś tamw środku myślę o bara bara ale już sama nie wiem. Bóle na dole były jakby owulacyjne wczoraj i dzis rano więc raczej nic nie wyszło bonie było bzykanka
No i po wizycie. Clo nie za wiele pomogło
pęcherzyki małe i co gorsza z prawego jest więcej i odrobinę większe
niestety bo prawy jajowód jest zwężony i musimy liczyć bardziej na lewy a tam tylko 3 pęcherzyki i to malutkie 
Dostałam jeszcze Fostimon i zobaczymy co się będzie działo, martwię się tylko bo mam zastrzyk zrobić dziś (już zrobiony), w czwartek i w sobotę a dopiero w poniedziałek wizyta i zobaczymy co się dzieje a to już będzie 16dc... czy to aby nie za późno? moje ostatnie cykle to od stycznia 37 dni ale bez stymulacji.
Na wszelki wypadek podziałamy w sypialni 
Musi się udać! Najlepiej w lipcu to w kwietniu będziemy świętować podwójne urodziny - moje i bąbelka 
No i dupa...ovufriend nie wyznaczył owulacji
czy to możliwe, że w ogóle jej nie było? Ale przecież śluz taki piękny i kreska na teście owulacyjnym taka wyraźna...mierzę rano te tempki i mam potem choojowy humor, bo takie niskie :'(
Dzisiaj mam już dosyć, dzisiaj się poddaję.
Dzisiaj zrobiłam test ciążowy- kontrolny bo w sumie @ mam dostać w sobote. Wyszła druga kreseczka , całkiem wyraźna, ale bez emocji, bez uśmiechu, wiem jak bardzo mylne mogą być testy...nic teraz musze poczekać do soboty 
i jestem po wizycie i mam mieszane uczucia 
hmmmmmm maluszek ma sie dobrze, ma około 9 cm wiec tu jest wszystko dobrze, zdjecia brak, płci tez nie znam...ale mniejsza z tym kolejna wizyta 23 wiec moze wtedy bede wiedziala jaka plec...
gorzej z wynikami toxo, wyszły nie za fajnie i musze sie zglosic do przychodni chorob zakaznych na dokladniejsze badania...wiec jesli wyniki wyjda znow zle to czeka mnie mocny antybiotyk, ale najgorsze to skutki toxo na płód...oj nawet nie chce szukac w necie co sie moze stac...jutro zadzwonie do przychodni i sie umowie...
jak zobaczylam ten wynik przy odbiorze, wiedzialam ze beda problemy, zero spokoju, co mi nerwy przejda, znajdzie sie cos nowego...
maluszku wiem, ze damy sobie rade, tylko czemu tyle przeszkod mamy na drodze???
Juz po wizycie u ginekologa. Dlugo dzis rozmawialismy.
Tak wiec jesli chodzi o wody to potwierdzil, ze mam ich troszke wiecej ale nie jest to ilosc, ktora mam sie zamartwiac.
Jesli chodzi o malca, to jego waga zgadza sie w zupelnosci z tygodniem ciazy.
Mam powtorzyc test glukozy, wiec ide jutro raniutko, tym razem bede pila 100ml glukozy (poprzednim razem to bylo 75ml),
spedze tam 3 godziny ( zamiast dwoch) i bede miala 4 razy pobierana krew.
Mam tez zmienic te babe, ktora robi mi od poczatku usg bo moj lekarz stwierdzil, ze ona zle wplywa na moje samopoczucie. Najpierw stresuje nas krzywa stopka a teraz straszy cukrzyca. Powiedzial, ze nawet jesli mam te cukrzyce to mozna o tym uprzedzic w bardziej dyplomatyczny sposob.
No i przyznam, ze troche ma racje, bo teraz jakos bedziemy sie bac zeby do niej pojsc nastepnym razem.. ze znowu znajdzie jakas rewelacje.
Jednak jak lekarz ma podejscie to inaczej sie z nim rozmawia, nawet o tych trudniejszych sprawach.
Mam go powiadomic o wynikach telefonicznie i w razie czego skieruje mnie do diabetologa, ktory ustali mi scisla diete.
Acha, zapomnialam napisac, ze nasz Charlie oficjalnie ulozyl sie glowka w dol 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2014, 16:43
ja mieszkam w uk i tutaj wyniki odbiera sie na telefon i sa albo "wszystko w normie" albo jakis czynnik jest poza norma i trzeba powtorzyc badania; w moich wynikach nie bylo zadnej wiadomosci co wyszlo nie tak, wiec dzisiaj zaczelam podejrzewac, ze probka po prostu nie zostala zaanalizowana
(((
Wczoraj do pracy szlam na nocke a ze pracuje w sklepie monopolowym w malym miasteczku to w nocy w tygodniu zbytniego ruchu nie ma. Ja jak to ja- niecierpliwa, nie wytrzymalam i zrobilam test i co wyszlo?? Dwie piekne, grube rozowe krechy 

W jakim ja bylam szoku to nie do opisania i zaraz poplakalam sie ze szczescia. Cudowne uczucie.
Dzis tez ide na nocke i jutro jak wroce i sie przespie zrobie kolejny test dla wiekszej pewnosci bo ten zrobilam po 1 w nocy to moze nie odpowiedni czas.
38+3
11 DNI!
Oficjalnie informuje, że Sarka postanowiła zostać jednak lipcową dziewczynką i nie chciała pójść w ślady swoich starszych lipcowo-czerwcowych koleżanek
co nie do końca odpowiada mamie i tacie, ale nic nie poradzimy 
Tak więc cierpliwie czekamy dalej!

Wszyscy mi powtarzają, że spokojnie, że mamy jeszcze czas, że przecież jeszcze nie jest po terminie, że najlepiej jak dzidziuś siedzi jak najdłużej.
Ale ja chcę już!!! 
Mam dosyć, to czekanie mnie wykańcza, w stresie od rana do wieczora no ile można...
Dziś znów ciężka noc: skurcze, bezsenność, zgaga, ból mięśni, ból miesiączkowy... Męczyłam się do 5.00 i co... i nic 
Wychodź uparciuchu
Myślałam, że już uporałam się z zębami, jako część przygotowań, sukcesywnie leczyłam się u dentysty. Na ostatniej wizycie usłyszałam ,,zdrowa, do zobaczenia za rok'' i co?? Od wczoraj cierpię katusze z upartą ósemką!! Ciągle coś. Poszłam na szybko do dentystki, myślałam, że ją usunie i za 3 dni będzie ok, a ona coś mi wpakowała, przepisała antybiotyk i skasowała 100zł. I kazała przyjść w sobotę. Ani mi się śni. Wcale mi nie lepiej, masakrycznie boli, pulsuje, jeść nie mogę
i takim oto sposobem w czwrtek jadę 100km do znajomego chirurga żeby pozbyć się tego paskudztwa... Ach, no i ,,wspaniałomyślna ''szefowa da urlop. Dwa tygodnie w lipcu. Akurat bedę miała okres... Ale, lepszy urlop z @ niż wcale:-)
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2014, 18:36
Trochę mnie nie było... Ale to dlatego, że cały czas biegamy i coś załatwiamy. Z dokumentów mamy już:
- zaświadczenia od lekarza rodzinnego
- zaświadczenia od lekarza psychiatry (śmiejemy się z Mężem, że wyszło, że jednak jesteśmy zdrowi;)
- zaświadczenia o zarobkach
- opinie pracownicze
- dziś wysłałam zapytania o karalność do Krajowego Rejestru Karnego
- czekamy też na opinie od naszych bliskich (tzw. listy polecające nas na rodziców adopcyjnych)
Także już spora część dokumentów jest:)
Mam nadzieję, że uporamy się ze wszystkim do, powiedzmy, 10 lipca. Byłoby magicznie, bo to data rocznicy naszego ślubu:)
Wczoraj było źle, dowiedziałam się o kolejnej ciąży. To zawsze boli, ale już wiem dlaczego. Nie chodzi o to że ja zazdroszczę. Po prostu żal mi że miałam na wyciągnięcie ręki życie z dzieckiem gdzie znajomi mają dzieci w tym samym wieku i życie mi to odebrało. Ale dość smęcenia, jest jak jest...
Chcę skupić się bardziej na sobie. Odpuścić trochę ze staraniami, bo myślenie 24/7 o dziecku mnie wykończy. Dlatego planuje urlop, na który nie pojadę jeżeli zajdę w ciążę w tym cyklu. Cudny urlop w cieplutkim kraju. Błogie lenistwo i mąż. Potrzebuje tego. Codziennie zamiast myśleć o ciąży, będę myśleć o moim dupsku na basenie w cieplutkim słoneczku
Dzisiaj monitoring godz.18...wiedziałam, że nie będzie po mojej myśli..
CLO na mnie zwyczajnie nie działa
znowu tylko 1 pęcherzyk, z tym, ze tym razem po podwójnej dawce większy bo 18-19mm, ale któryś raz pod rząd w prawym jajniku w lewym nic
endometrium ładne 8,3mm..jutro i pojutrze mamy się poprzytulać, a w piątek na 18 na monitoring sprawdzić czy pękł.. w ogóle gin zdziwiona jak przyszłam na monitoring bo myślała, że już nam się udało..a tu 5cs.. zapytałam również co jak znowu nam się nie uda?to powiedziała, że albo zwiększy dawkę clo- ale chyba ono na mnie nie działa-zresztą nie jest to jakiś super lek..bo są lepsze..ale nie chce bardzo faszerować mnie lekami, bo nie mam problemu z niepłodnością..bo w ciążę mogę zajść..ale może tu coś z psychiką jest..kazała nie myśleć...ale jak nie myśleć-starając się?! ehh no i w końcu stanęło na tym, że myśli że tym razem się uda, a jak nie to może da mi gonadotropiny-bo są lepsze-dają większą szansę...(ehh, kolejne zastrzyki..) a ich koszt to ok.400zł
1. Wózek
2. Łóżeczko
3. Materac (lateks, pianka, pianka-kokos, pianka-gryka, pianka-gryka-kokos)
4. Przewijak na łóżeczko (droższa wersja – komoda z przewijakiem) – odradzam niekupowanie przewijaka, po jednym dniu kręgosłup do wymiany
5. Rożek (może być z usztywnieniem albo bez, miałam bez, wygodniej mi było, a właściwie to miałam 2 rożki i polecam, dziecko robi kupę która czasem przez pieluchę przeleci…)
6. Prześcieradła 3 sztuki
7. Coś do spania na okres po-rożkowy, czyli po 2-3 tygodniach (śpiworek, ew. kołderka czyli wypełnienie i 3x poszwa)
8. Ceratka do łóżeczka x 2
9. Kocyki (2 ciepłe, 1 lekki, a latem i tak przykrywałam samą pieluchą albo wcale, córa w samej pieluszce jeździła)
10. Wanienka (+ ew. stojak, i polecam od razu wanienkę dużą, a nie malutką, bo malutka starczy na max. 3 miesiące)
11. Ręczniki z kapturkiem (2-3 sztuki)
12. Ręcznik kąpielowy bez kapturka
13. Termometr do wody (po 2-3 dniach trafił go szlag i więcej nie użyłam)
14. Pieluchy tetrowe (20-30 sztuk, raczej więcej, niż mniej – do torby wózkowej kilka, do przytulenia się, na przewijak, do łóżeczka, do wanienki, do wózka, na bujaczek, przeciw ulewaniu… To zdecydowanie nie jest za duża ilość.)
15. Środek do kąpieli OD PIERWSZEGO DNIA DZIECKA (np. HIPP żel do mycia ciała i włosów, jeśli dziecko nie ma skórnych problemów, stosujemy zasadę: im mniej chemii, tym lepiej)
16. Gruszka lub Frida (do usuwania smarków, gruszkę miałam, Fridy się brzydzę)
17. Woda morska (do udrażniania noska, np. Marimer, Sterimar)
18. Coś do pielęgnacji pępka (Octenisept, gaziki nasączone spirytusem, gaziki jałowe + spirytus)
19. Płatki higieniczne (np., do przemywania buzi)
20. Waciki do uszu z ogranicznikiem
21. Coś na odparzenia (np. sudocrem)
22. Krem nawilżający po kąpieli (np. emolium, stosowałam i stosuję tylko, gdy skóra się przesuszy lub jest czymś podrażniona. Kiedyś polecana była oliwka, ale ona zbyt tłusta jest, użyłam tylko jakąś próbkę otrzymaną, w pierwszych 10 dniach po urodzeniu, gdy skórka się dziecku łuszczy)
23. Chusteczki nawilżające do wycierania pupy (np. Dada, Pampers, Softino)
24. Nożyczki do paznokci (ale przez pierwsze 3 tygodnie i tak nie tniemy, pazurki same się mają wykruszać, inaczej można płytkę paznokcia uszkodzić)
25. Pieluchy – najmniejszy rozmiar (najpierw miałam pampers new born, a potem i do dzisiaj DADA)
26. Szczoteczka i grzebyk do włosków (szczoteczka prócz normalnego czesania przydaje się, gdy dzieciak ma ciemieniuchę – wówczas pół godziny przed kąpielą nacieramy oliwką, potem wyczesujemy i normalnie myjemy)
27. Termometr (np. do przykładania do czoła/ucha)
28. Coś do prania ubranek (np. płyn lub proszek JELP, Dzidziuś – odradzam Lovelę, lubi uczulać, nas obie po 3 miesiącach wysypało po niej)
29. Jakaś butelka ze smoczkiem o najwolniejszym przepływie (Avent, Nuk, Dr. Browns, Tommy Tippee – nawet, gdy chcecie piersią karmić – wszystko się może zdarzyć, a nie ma nic gorszego niż wyjące z głodu dziecko i wasze nerwy w poszukiwaniu butli w sklepie…)
30. Wówczas – szczotka do mycia butelki + zapasowe smoczki + mleko (np. Bebilon, Bebiko, Nuk, Gerber, sprawdziłam je wszystkie i teraz polecam Bebilon, po reszcie zaparcia są mocne)
31. Smoczek – uspokajacz (również najmniejszy, Avent, Rossmann Babydream, Nuk, kauczukowy lub silikonowy, tez wszystkie sprawdziłam i została córa przy rossmannowskich, najtańsze i fajne)
32. Osłonki silikonowe na sutki
33. 3-4 śliniaczki
34. Ubranka (raczej rozmiar 56, jeśli dziecko jest powyżej 55cm i tak w rozmiarze 62 będzie pływało):
- 5x kaftanik na zatrzaski + śpiochy (nie na guziki czy wiązania!)
- 5 x pajacyk
- 5 x body z długim rękawem
- 5 x body z krótkim rękawem
- 2 x sweterek
- 2 x razy bluza (bez kaptura)
- 5 razy bluzka z długim rękawem
- kilka par skarpet
- 2 pary niedrapków
- 3 czapeczki cienkie wiązane
- jedna grubsza czapeczka
- rajstopki 3-4 pary
- opcja na lato: zdecydowanie więcej bodziaków z krótkim rękawem/bez rękawów, kilka sztuk rampersów, dla dziewczynek sukieneczka bawełniana
- opcja na zimę: kombinezon, ciepła czapka zimowa, dodatkowe rajstopki, skarpetki grubsze, może jakaś grubsza bluza)
Zaznaczam, że miałam większą ilość, niż podałam, i nie żałuję, bo dziecię ulewało przeokrutnie, ciągle mokre było. Przy takiej ilości, którą podałam, to bym się skichała. No i – dzięki większej ilości (jakoś dwa razy większej) pranie robiłam co 3-4 dni, a nie codziennie).
OPCJA WYPASIONA
Prócz powyższych przydatne bywają różne utensylia dzieciowe.
35. Leżaczek – bujaczek
36. Mata edukacyjna (po 2 miesiącu)
37. Niania elektroniczna (nie miałam)
38. Podgrzewacz do butelek (nie miałam)
39. Wyparzacz (do butelek, smoczków) (nie miałam, najpierw gotowałam, potem olałam)
40. Regał na dzieciowe rzeczy (wielce przydatny!)
41. Karuzelka nad łóżeczko (miałam zwykłą, plastikową, żałuję że nie kupiłam jakiejś fajnej, z długogrającą melodyjką)
42. Myjki frotte (nie używałam, wolałam myć dłonią, poza tym to siedlisko bakterii)
43. Gąbka – podkładka do kąpieli (jak wyżej)
44. Pieluchy flanelowe sztuk 5 (miałam, w sumie niepotrzebne, użyłam jako prześcieradełka do wózka lub podkładka na przewijak)
45. Parafina ciekła (przydała się, gdy córa dostała koszmarnych potówek)
46. Kropelki na wzdęcia (esputicon, espumisan, bobotic, delicol, sabsimplex – ten nie do dostania w PL) (miałam, były pomocne)
47. Pudełeczko podwójne na czystą i brudną wodę, do mycia dziecka (nie miałam)
48. Wiaderko do kąpieli Tummy Tub (nie miałam)
49. Olejek mentolowy (np.olbas oil – gdy dziecko ma katar, kilka kropli dodajemy do takiego zapachowego podgrzewacza lub do miski z gorącą wodą, postawionej w pokoju – łatwiej oddychać)
50. Nawilżacz powietrza (nie posiadam)
RZECZY DLA MAMY:
51. Maść do ratowania brodawek (np. bephanten, maść, nie krem!)
52. Koszule do karmienia (miałam dwie, za mało mi, teraz dokupię kolejne 2)
53. Podkłady porodowe SENI
54. Podpaski rozmiar gigant (chyba tylko apteki, takie gigantyczne Bella lub inne są też, a dopiero potem rozmiar xxxl jakieś zwyklejsze, potem coraz mniejsze aż do wkładek dojdziecie – a tych największych to ze 4 opakowania)
55. Majtki jednorazowe (ja się pociłam w tym, więc kupiłam najtańsze gacie bawełniane z przeznaczeniem na wyrzucenie) – w opakowaniu jest 5-7 sztuk.
56. Staniki do karmienia (ja miałam też takie sportowe np. gatta, bawełniane, fajne bo tylko odsuwałam troszkę, a nie są jakieś sztywne wielkie)
57. Herbatka na laktację (nie zawsze jest konieczna, ja miałam i nie użyłam)
58. Tantum rosa (do podmywania się po porodzie, albo do robienia nasiadówek)
59. Laktator
60. Wkładki laktacyjne
Kupiłam dziś termometr z dwoma miejscami po przecinku. O 18 super pokazał 37,01 a o 22 już tylko 36,67...
wiem, że trzeba mierzyć rano ale z drugiej strony niby ile taka tempka może się zmienić w ciągu dnia?! A od samej owulacji tempka mi skacze przyrasta i spada robi co chce i tylko wprowadza mnie w błąd 
w sobotę rano test w dniu spodziewanej @ zobaczymy co pokaże...
LISTA

ściągnięta od innej użytkowniczki z Belly
tam gdzie jest
to znaczy że już mam ...
1. Wózek
2. Łóżeczko 
3. Materac (lateks, pianka, pianka-kokos, pianka-gryka, pianka-gryka-kokos) 
4. Przewijak na łóżeczko (droższa wersja – komoda z przewijakiem) – odradzam niekupowanie przewijaka, po jednym dniu kręgosłup do wymiany 
5. Rożek (może być z usztywnieniem albo bez) 
6. Prześcieradła 3 sztuki 
7. Coś do spania na okres po-rożkowy, czyli po 2-3 tygodniach (śpiworek, ew. kołderka czyli wypełnienie i 3x poszwa) 
8. Ceratka do łóżeczka x 2
9. Kocyki (2 ciepłe, 1 lekki) 
10. Wanienka (+ ew. stojak, i polecam od razu wanienkę dużą, a nie malutką, bo malutka starczy na max. 3 miesiące) 
11. Ręczniki z kapturkiem (2-3 sztuki) 
12. Ręcznik kąpielowy bez kapturka 
13. Termometr do wody (mam go wmontowanwgo w wanienkę) 
14. Pieluchy tetrowe (20-30 sztuk, raczej więcej, niż mniej – do torby wózkowej kilka, do przytulenia się, na przewijak, do łóżeczka, do wanienki, do wózka, na bujaczek, przeciw ulewaniu… To zdecydowanie nie jest za duża ilość.) 
15. Środek do kąpieli OD PIERWSZEGO DNIA DZIECKA (np. HIPP żel do mycia ciała i włosów, jeśli dziecko nie ma skórnych problemów, stosujemy zasadę: im mniej chemii, tym lepiej) 
16. Gruszka lub Frida ..ja mam elektroniczną 
17. Woda morska (do udrażniania noska, np. Marimer, Sterimar)
18. Coś do pielęgnacji pępka (Octenisept, gaziki nasączone spirytusem, gaziki jałowe + spirytus)
19. Płatki higieniczne (np., do przemywania buzi)
20. Waciki do uszu z ogranicznikiem
21. Coś na odparzenia (np. sudocrem)
22. Krem nawilżający po kąpieli (np. emolium, stosowałam i stosuję tylko, gdy skóra się przesuszy lub jest czymś podrażniona. Kiedyś polecana była oliwka, ale ona zbyt tłusta jest) 
23. Chusteczki nawilżające do wycierania pupy (np. Dada, Pampers, Softino)
24. Nożyczki do paznokci (ale przez pierwsze 3 tygodnie i tak nie tniemy, pazurki same się mają wykruszać, inaczej można płytkę paznokcia uszkodzić) 
25. Pieluchy – najmniejszy rozmiar (najpierw miałam pampers new born, a potem i do dzisiaj DADA) 
26. Szczoteczka i grzebyk do włosków (szczoteczka prócz normalnego czesania przydaje się, gdy dzieciak ma ciemieniuchę – wówczas pół godziny przed kąpielą nacieramy oliwką, potem wyczesujemy i normalnie myjemy) 
27. Termometr (np. do przykładania do czoła/ucha)
28. Coś do prania ubranek (np. płyn lub proszek JELP, Dzidziuś ) 
29. Jakaś butelka ze smoczkiem o najwolniejszym przepływie (Avent, Nuk, Dr. Browns, Tommy Tippee – nawet, gdy chcecie piersią karmić – wszystko się może zdarzyć, a nie ma nic gorszego niż wyjące z głodu dziecko i wasze nerwy w poszukiwaniu butli w sklepie…) 
30. Wówczas – szczotka do mycia butelki + zapasowe smoczki + mleko (np. Bebilon, Bebiko, Nuk, Gerber)
31. Smoczek – uspokajacz (również najmniejszy, Avent, Rossmann Babydream, Nuk, kauczukowy lub silikonowy) 
32. Osłonki silikonowe na sutki
33. 3-4 śliniaczki 
34. Ubranka (raczej rozmiar 56, jeśli dziecko jest powyżej 55cm i tak w rozmiarze 62 będzie pływało) 
- 5x kaftanik na zatrzaski + śpiochy (nie na guziki czy wiązania!) 
- 5 x pajacyk 
- 5 x body z długim rękawem 
- 5 x body z krótkim rękawem 
- 2 x sweterek 
- 2 x razy bluza (bez kaptura) 
- 5 razy bluzka z długim rękawem 
- kilka par skarpet 
- 2 pary niedrapków 
- 3 czapeczki cienkie wiązane 
- jedna grubsza czapeczka 
- rajstopki 3-4 pary 
- opcja na lato: zdecydowanie więcej bodziaków z krótkim rękawem/bez rękawów, kilka sztuk rampersów, dla dziewczynek sukieneczka bawełniana 
- opcja na zimę: kombinezon, ciepła czapka zimowa, dodatkowe rajstopki, skarpetki grubsze, może jakaś grubsza bluza) 
Zaznaczam, że miałam większą ilość niż podałam
OPCJA WYPASIONA
Prócz powyższych przydatne bywają różne utensylia dzieciowe.
35. Leżaczek – bujaczek
36. Mata edukacyjna (po 2 miesiącu)
37. Niania elektroniczna
38. Podgrzewacz do butelek
39. Wyparzacz (do butelek, smoczków)
40. Regał na dzieciowe rzeczy (wielce przydatny!) 
41. Karuzelka nad łóżeczko 
42. Myjki frotte 
43. Gąbka – podkładka do kąpieli (jak wyżej)
44. Pieluchy flanelowe sztuk 5 
45. Parafina ciekła (przydała się gdy dziecko dostaje koszmarnych potówek)
46. Kropelki na wzdęcia (esputicon, espumisan, bobotic, delicol, sabsimplex – ten nie do dostania w PL)
47. Pudełeczko podwójne na czystą i brudną wodę, do mycia dziecka
48. Wiaderko do kąpieli Tummy Tub
49. Olejek mentolowy (np.olbas oil – gdy dziecko ma katar, kilka kropli dodajemy do takiego zapachowego podgrzewacza lub do miski z gorącą wodą, postawionej w pokoju – łatwiej oddychać)
50. Nawilżacz powietrza
RZECZY DLA MAMY:
51. Maść do ratowania brodawek (np. bephanten, maść, nie krem!)
52. Koszule do karmienia 
53. Podkłady porodowe SENI
54. Podpaski rozmiar gigant (chyba tylko apteki, takie gigantyczne Bella lub inne są też, a dopiero potem rozmiar xxxl jakieś zwyklejsze, potem coraz mniejsze aż do wkładek dojdziecie – a tych największych to ze 4 opakowania)
55. Majtki jednorazowe (ja się pociłam w tym, więc kupiłam najtańsze gacie bawełniane z przeznaczeniem na wyrzucenie) – w opakowaniu jest 5-7 sztuk.
56. Staniki do karmienia 
57. Herbatka na laktację (nie zawsze jest konieczna, ja miałam i nie użyłam)
58. Tantum rosa (do podmywania się po porodzie, albo do robienia nasiadówek)
59. Laktator
60. Wkładki laktacyjne
Nawet nie wiem czy zwidow nie mam...juz nie wiem sama...prosze nic nie mowcie...moj m nic nie wie nawet...moze tam nic nie ma wcale 
Lezymy i pachniemy:-D w niedziele bylismy w lesie najadlam sie poziomek a teraz szykuje sienza jakies dwa moze trzy tygodnie na maliny!!! Takie lesne maliny! Wezme malutkie wiaderko i uzbieram na chociaz kilka sloiczkow na zime bedzie jak znalazl:-) uwielbiam sie grzebac w przetworach jak babcia tylko chusteczka na glowe i heja:-D przymierzam sie zeby kupic sobie sokownik:-) tylko sie ze mnie nie smiejcie ale ja naprawde jak juz mam napic sie takiego soku ze sklepu a domowej roboty to zawsze wybiore ta druga opcje:-) a ze czuje sie przecudnie poza bolem tych moich plecow to szaleje szaleje:-) dzis na przyklad wyplewilam i wysprzatalam klomb przed domem w zasadzie nawet dwa i powyrywalam wszystkie ciulstwa pomoedzy plytkami chodnikowymi i pewnie wzielabym sie za malowanie bramki ale upal byl taki ze sila rzeczy musialam schowac sie w domu.a co do brzuszka to Ola coraz bardziej daje o sobie znac.z kazdym dniem jej ruchy sa wyrazniejsze i czestsze co mnie cieszy.od kilku dni juz mnie nie szarpie z rana tzn nie mam juz mdlosci zupelnie.aaa i od zeszlego tygodnia moj brzuch conajmniej sie podwoil! Jeszcze tydzien temu narzekalam ze brzuszka nie widac a tu prosze:-) progres ogroooomny! Sciskam Was dziewuszki moje kochane i trzymam kciuki za kazda z osobna:-)
Chiang Mai, nie wiem dokładnie, ale to jakies badania genetyczne. Szpilka, ja robię partiami, nie tyle z powodu kasy, ile z powodu mojej psychiki. Ciężko jest mi się za to wszystko zabrać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.