Dzis chodzę i śpię ...nie jestem zmeczona praca bo niedawno bylam na urlopie i zwolnieniu...nie mogę się ogarnac siedzę w pracy ale na szczęście spokój tylko ze bardziej spac mi się chce i chodzę bo mój szefowa pelza w ta i spowrotem ...nie wiem co się dzieje ..
Dziś kolejny z gorszych dni. Nie to że płaczę i jestem smutna. Jestem zła, wściekła. Wściekła na swoje beznadziejne, żałosne życie. Na to, że ciągle ktoś mnie robi w ch*ja. Miałam dziś iść do pracy, i co? I gówno, koleżanka się rozmyśliła. Stwierdzili że jednak mąż się dziećmi zajmie. Napisała mi wiadomość na fb po godz 22, dobrze że zdążyłam przeczytać i się nie zerwałam rano. Czy ja na prawdę nie zasługuję na ŻADNĄ pracę? Nawet na tak nieopłacalną jak opiekunka? Mam żal, sama nie wiem do kogo. Do wszystkich na około, może trochę do Boga. Bo ciągle daje mi nadzieję na lepsze jutro, po czym ją niespodziewanie zabiera i robi mnie w balona. Tak wygląda całe moje życie. I tylko czekam, co nie wyjdzie tym razem? Próbowałam patrzeć na wszystko i myśleć tylko pozytywnie. Jak widać, NIE DZIAŁA! I już nie potrafię. Przez kilka chwil dzięki Wam wierzyłam że wszystko się poukłada, że będzie tylko lepiej. Dość złudzeń, już wiem że nie będzie. Nigdy. Może byłam przez kilka dni szczęśliwsza patrząc z nadzieją w przyszłość, ale tym bardziej boli upadek. Zbyt dobra jestem dla innych, za to inni mają mnie głęboko w dupie. Dziś łaskawie odezwała się moja "przyjaciółka"- M. Nie widziałam się z nią grubo ponad miesiąc. Po prostu z dnia na dzień przestała się odzywać, czasem do niej pisałam, zapraszałam do siebie ale ona nigdy nie ma czasu. Ona nie ma, ale ja muszę mieć. Powiedziałam jej że leżałam znowu w szpitalu, a ona miała pretensje że nie zadzwoniłam. Owszem, mogłam. Tylko po co, skoro ona się tak długo nie odzywała i wymigiwała od spotkań? Mam w sobie jakieś ostatki honoru, dlatego nie mam zamiaru błagać kogoś o przyjaźnienie się ze mną. I jak zwykle wymusza na mnie współczucie. Jej mama leży w szpitalu, na prawdę przykro mi że tak się stało i życzę jej dużo zdrowia. Ale ilekroć nie rozmawiam z M i zacznę mówić o swoich problemach- ona mi przerywa i nadaje o swoich. Przy każdej rozmowie mam nieodparte uczucie że próbuje mi pokazać, że jej problemy są większe. To prawda, ta dziewczyna dużo w życiu przeszła, ale ja jestem w stanie jej wysłuchać. Ona mnie nie- zaraz próbuje mnie przekonać że ma gorzej. No cóż, kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę, nie? Oj moja dupa jest bardzo twarda, ale ja mam tego zwyczajnie dość. Mam dość swojego życia, już mi się nic nie chce. Nie chce mi się szukać pracy, bo i po co? Nie chce mi się starać o dziecko, skoro Bóg zabrał Olka, widocznie tam mu jest lepiej. Najwyraźniej to nie mój czas. W sumie, kto by chciał mieć taką matkę? Jestem nieudacznikiem. Prawie wszyscy mają mnie w dupie. Nie mam szkoły, nie potrafię znaleźć pracy. Nie potrafię nawet urodzić dziecka. Potrafią to 15-letnie dziewuchy, a ja nie. Nawet mężowi się już nie podobam, wiem to.
Jestem po prostu zerem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2014, 19:03
A wiec napisze Wam, co wreszcie z tymi moimi wynikami na obciazenie glukoza.
Odebralam wyniki trzygodzinnego testu i mialam:
Przed glukoza: 87
Po 1 godzinie: 151
Po 2 godzinach: 153
Po 3 godzinach: 136
Zadzwonilam do gina, nie mowil co sam o tym mysli tylko poprosil, zebym skontaktowala sie z diabetologiem, podal kontakt.
Udalo mi sie ustalic spotkanie na dzisiaj i niedawno wrocilam wiec juz wszystko wiem.
Pani doktor, specjalistka od cukrzycy powiedziala, ze owszem, mam podwyzszone wyniki ale to nie jest cukrzyca 
Zadala mi mnostwo pytan i stwierdzila, ze ostatnio przesadzilam z cukrem i z owocami.
I to podwyzszylo nie tylko moje wyniki ale i wody plodowe.
Zmodyfikowala troche moj sposob odzywiania sie, przede wszystkim wykluczyla kompletnie cukier i poprosila, zebym jadla 5 razy dziennie a nie 3 jak do tej pory.
Pozwolila na jeden wiekszy owoc dziennie albo kilka truskawek.
Tak wiec jestem na diecie troche mniej rygorystycznej niz ta cukrzycowa - nie majac cukrzycy.
Ale to mi tylko dobrze zrobi i dzidziusiowi tez 
dziś na wizycie kontrolnej po zabiegu byłam, Gin był bardzo miły porozmawiał ze mną - a raczej przeprowadził wywiad co zrobili mi w szpitalu i jak się czuje... potem przy badaniu pobrał cytologie (tak mi się wydaje) potem po naciskał brzuch i zbadał oraz usg .. macica pięknie się zagoiła, endo 4 mm .. powiedziałam mu o wszystkich tabletkach jakie dostałam w szpitalu ... wiec mam czekac na @ 1 dnia dzwonic i kontrola 11 dc a od 3 dc mam brać leki jakie mi przepisał .. ogólnie zadowolona jestem bo porozmawiałam dużo z nim i odpowiedział mi na moje pytania
hehe a mąż - wariat cieszy się bo dowiedziałam się czy możemy współżyć - bo bałam sie po zabiegu aby mnie nie bolało itd.. więc gin powiedział że można ... i coś czuje że czeka mnie dzis gwałt <szok> ehh ... pyt sie jeszcze czy mam mrozaki - powiedzialam ze tak 2 - usmiechnal sie i powiedzial ze to dobrze
to cała wizyta w skrócie 
Niestety, nie mam dobrych wieści z monitoringu
pęcherzyk nadal jest i ma 25mm..dostałam podwójną dawkę pregnylu..i mam nadzieję, że pęknie! we wtorek idę na sprawdzenie czy pękł.. ehh..zawsze pękał sam do 22mm, a teraz nie 
Chyba niepotrzebna była ta podwójna dawka clo..bo pęcherzyk szybko urósł, ale był jeden jak zwykle, i jeszcze teraz nie pękł..a ma już 25mm..
ehh, wszystko do dupy!
Wakacje!!! Jupi
tydzień lenistwa w Zakopanym
Kurcze, codziennie myślę o dziecku. Nie miałam tak wcześniej. Jak to opanować? Staram się wyobrażać sobie urlop, na który nie pojadę jeśli będę w ciąży. Cudne leniuchowanie nad basenem, mmmm
drinki
mmmm
leniuchowanie z drinkiem nad basenikiem słuchając sobie jakiegoś ebooka
muszę pościągać ebooki :)będzie cudnie
leniwie i procentowo
Jutro zrobię test, co ma być to bedzie... Chociaż fatalnie znoszę rozczarowanie na widok jednej kreski. Wczoraj w trakcie ♥ Luby powiedział, że tak bardzo chciałby żebym była już w ciazy...A ja póki co daje same rozczarowania, stres i pms'owe humory 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2014, 23:04
Wczoraj wszystko się zmieniło @ nie przyszła temp skoczyła juz nie poszłam spać bo zwykle o 6 mierze pózniej wracam do łóżka rozczęsiona bo inaczej nie da się tego opisać czekałam do 8 aż otworzą aptekę zrobiłam dwa testy i na obu po dwie kreseczki radość niesamowita ale nie przekonały mnie do końca i zapisałam się na betę wynik 445,600 teraz już wiem to na pewno będę mamą. Rano kupiłam maleńkie buciki różowe bo akurat takie były najmniejsze i zwabiłam mojego M do nas na działkę co prawda są tam same fundamenty ale kiedys bedzie tam nasz dom pod pretekstem że byłam tam rano i zgubiłam pierscionek gdy on szukał ja zawołałam go kazałam zamknąć oczy i na ręce położyłam buciki w kazdym był też test ciązowy mimo że sie staraliśmy był bardzo zaskoczony;) wczoraj 'koleżanka' z pracy (lat 50) zapytała mnie czy nie jestem czasem w ciąży bo mam bardzo szklące oczy nie przyznałam się bo za wczesnie ale bardzo mnie to zdziwiło cały dzień pózniej mi sie przyglądała;
BĘDĘ MAMĄ BĘDĘ MAMĄ BĘDĘ MAMĄ
32tyg 2dni
Co ja bym zrobila bez BellyBF? Wszystkie babeczki jestescie takie kochane :-* fajnie was miec!
My dzisiaj po wizycie u poloznej, wszystko super. Teraz caly lipiec mamy zawalony szkolka przedporodowa, za dwa tygodnie polozna przychodzi do nas do domu obczaic gdzie bedziemy rodzic itp. A na koniec miesiaca mamy relaxation class, fajnie, mam nadzieje ze to pomoze mi nie wpasc w panike i dzieki temu ból bedzie mniejszy. Oby
jezu juz sie nie moge doczekac porodu. Calkiem dobrze mi idzie, bo jestem juz w 8 miesiacy a jeszcze ani razu nie mialam kryzysu gdzie myslalam o porodzie ze strachem
beeedzie dobrze.
Codziennie przychodza jakies paczki z zakupami dla synka. Ja gniazdowanie juz mam od dobrych kilku tygodni ostro i wszystko ladnie ukladam. Nad kazda rzecza spedzam troche czasu wyobrazajac sobie jak bedzie uzywana przez mojego synka. Dzisiaj przyszlo siedzonko do kapieli i juz widzialam jego wierzgajace nozki w wodzie...
Dziecko moje, chce Cie juz!
Dobrze ze dzisiaj piatek, bo padam na rylko i chce sie wyspac! Mam nadzieje tylko ze nasze kocie dzieci nas nie obudza zbyt wczesnie! 
Dobranoc!
M już po badaniu:-) czekamy na wyniki. Przeżył chłopak dzielnie choć wiem, że się denerwował, ale w domu nawet opowiedał jak było i sobie żartowaliśmy. Za to ja...cierpiąca:-( w czwartek spędziłam 2h na fotelu u chirurga, a teraz truję się lekami przeciwbólowymi i antybiotykami, spuchłam i strasznie boli, jeść nie mogę. Ale mam nadzieję że za chwilę wszystko wygoi się bez powikłań i ze spokojem będę mogła wyjechać na urlop i wrócić do starań.
Chociaż dziś nie mam do końca wolnego dnia to mam zdecydowanie więcej czasu dla siebie, no i zaczynam myśleć. W głowie na przemian nadzieje, jak i obawy. Zwariować by można! Patrzę na wykres nie wiem ile razy dziennie, ale oglądam go co chwilę, a potem próbuję porównywać z innymi, doszukuję się jakiejś informacji. Jednak nic nie widzę, chyba nie potrafię dokonać prawidłowej interpretacji, a może po prostu jest na nią zbyt wcześnie.
9 dc.
Nie idzie mi pisanie, ani zaglądanie tu.. No cóż
Ale czas nieubłaganie biegnie za szybko.. Ale grunt, że następny dzień stara się być lepszy od poprzedniego.. Kupiłam nareszcie ziółka ojca sroki nr 3.. pije już 9 dzień. Zdziwiłam się ponieważ od pół roku @ przychodziła zwykle w 31/32 dc, ale od 2 msc przyszła w 28 dc.. Zobaczymy jak będzie w tym cyklu, mam zamiar pić 3 msc ziółka i odstawić. Wierzę w nie
Padam na pysk...bola mnie plecy brzuch nogi i rece mam jak balony....a Domis moj najdrozszy szaleje w brzuszku! Jej jaka jestem podekscytowana ta zmiana coreczki na synusia:-) hehe i mowia ze kobieca intuicja to ludzki wymysl:-) pamietacie jak mowilam ze nie jestem w stanie kupowac ubranek bo sie boje? Guzik prawda to nie byl strach tylko moja wlasnie intuicja cos mi mowila ze sukieneczki to raczej sie nam nie przydadza:-D jestem szczesliwa:-) a w piatek po wyplacie ide na pierwsze zakupy dla synia:-) dziekuje dziewczyny za gratulacje:-)
Chora...
No to rozkręciło się na całego 
Gardło boli nie miłosiernie. Na szczęście nie mam temperatury.
Za to dziś tempka poranna skoczyła po wczorajszym 36,88 do 37! zastanawiam się czy to nie wina choroby.
Boję się przyszłego tygodnia. Boję się, choć spisałam ten cykl na straty, bo owulka była później niż zwykle (wg of), a my kochaliśmy się za wcześnie. Potem znów mąż nie miał ochoty i było spięcie.
Może w kolejnym cyklu się uda bliżej owulki.
Mimo wszystko tli się we mnie nadzieja, jak co miesiąc.
I jak co miesiąc będą łzy rozczarowania.
To czekanie jest najgorsze...
edit:
dzisiejszą wysoką temperaturę sponsoruje choroba. Temp. ciała w ciągu dnia 36,95 - więc poranna też zaburzona.
Walczę z infekcją gardła 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2014, 13:26
No to w drogę
Jadę nad morze 
Wczorajsze wyniku glukozy:
1. Na czczo 73
2. Po 1 godzinie 125
3. Po dwóch godzinach 103
Chyba jest ok. Niesamowite biorąc pod uwagę jakie ilości owoców codziennie pochłaniam!
Z mężem ok- oczywiście, że to był chwilowy spadek nastroju spowodowany przez hormony. Nie będziemy się widzieć tydzień i on strasznie to przeżywa
Naprawdę nie mam powodu do narzekań, ale jak to baba w ciąży- czasem muszę pomarudzić 
Cholerna jedna kreska
a po paru godzinach przyszła @ Rycze sobie siedzac na podlodze w sypialni i trudno sobie wyobrazić, że kiedyś będzie lepiej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2014, 13:12
Wyniki wzorowe 
TSH 1,987
Progesteron 13,20 ng/ml (7dpo-od pozytywnego testu owu)
Szkoda, że w tym cyklu bez szans na ciąże...przez te braki w serduszkowaniu
Jak na razie bolą jajniki, cycki ciężkie i zero bóli miesiączkowych (ale pewnie zaraz się zaczną, bo o tym wspomniałam). Zobaczymy...dzisiaj rodzinny grill i się zastanawiam nad piciem alkoholu...ale chyba nie ma się nad czym zastanawiać-niestety 
no i zaczela sie @...pelna moca
od dzisiaj nowy plan dzialania...metformina, magnez, cynk wit b...dieta i cwiczenia codziennie. Sama sie sobie dziwie, ze jeszcze mam na to sile 
Dzisiaj OF wyznaczył mi domniemaną owulację na kilka dni temu. Wyznaczył ją już 4 raz w tym moim przedługim cyklu, ale teraz miałam plamienia przez 2-3 dni. Myślałam, że to wstęp do miesiączki albo organizm ruszył po zwiększonej dawce leku na nadnercza (Przy pełnej dawce @ się pojawia, przy 1/4 czekałam pół roku i nic. Teraz mam 1/2). Nawet nie wiedziałam, że mogą wystąpić plamienia w okolicach owulacji ehhh.
No i załamka, bo nie serduszkowaliśmy w ogóle w tym czasie, a mnie męczą od jakiegoś tygodnia mdłości i migrenowe bóle głowy, może dodatkowo dowala mi pierwsza dawka Dostinexu.
Wczoraj zaczęłam natomiast cyclo-progynovę, która za 20 dni ma mi "dostarczyć" upragnioną miesiączkę. I teraz nie wiadomo co robić, bo jeśli faktycznie miałam owulkę to @ powinna się sama pojawić, jeśli jednak nie to Cyclo-P dopiero później mi ją wywoła.
Plamienie pojawiło się 14 dni po sporym serduszkowaniu i ok 16 dni po mojej domniemanej owulacji (śluz i bóle). Ale na USG ponoć ciąży nie było.
Wszystko się komplikuje 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2014, 14:22
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.