Biorę kwas foliowy oraz LINOcomplex NNKT (omega 3 i 6 + olej lniany). Mąż łyka Fertimen na poprawę jakości nasienia.
Na początku starań tak się nakręciłam, że kazałam mężowi zrobić badania nasienia ...
Morfologia wyszła kiepska, ale za to ma bardzo dużo plemników.
Jeden lekarz powiedział, że może to stanowić problem, drugi że nie ma się czym przejmować.
Generalnie jest u nas taka niepisana zasada w małżeństwie, że o niczym nie mówię już mężowi (w temacie starań o poczęcie oczywiście). To był mój początkowy błąd, wszystko mu paplałam, moje obawy itd. i doszło do tego, że nasze zbliżenia to było mechaniczne "robienie dziecka", a czasami nawet i do tego nie dochodziło, tak mąż się przejął. Dlatego teraz jest tak, że zawiezie mnie do ilu klinik bym sobie nie wymyśliła, kupi mi tyle worków leków ile mi się zamarzy, ale mu już nie opowiadam swoich żali. i niestety tak Wam też radzę.
Ha, wczorajszy dzień wywrócił moje życie do góry nogami. Samo HSG (no co prawda w znieczuleniu) nie było straszne. No dobra jak po zabiegu spojrzałam pod kocyk i zobaczyłam zakrwawione uda to się trochę przeraziłam. Bólu nie było po zabiegu, wczoraj i dziś trochę plamiłam. No tak ale wynik. Lewy jajowód nie kontrastuje się w ogóle- doktor mówi, że to wada anatomiczna, prawy jajowód kontrastuje się w 10-15% troszkę na początku a potem maleńka plamka kontrastu przy ujściu jajowodu. Nie ma szans żeby tamtędy przepłynęły plemniki nie mówiąc o zapłodnionym jajeczku. Prawy jajowód załatwili mi przy operacji wyrostka w 2003 roku, zrost na zroście. I co? naturalnie szanse na ciążę są mniejsze niż dzisiejsza wygrana w totka
zostaje nam in vitro.... rozmawiałam z TŻtem i zgodził się żebyśmy poszli na wizytę informacyjną w Klinice, dowiedzieli się co i jak z programem rządowym IVF. Także wybieramy się w poniedziałek o 14.Do tego czasu musimy się zastanowić czy jesteśmy gotowi przejść całą procedurę....
Po tak długim czasie starań czas skończyć ten rozdział. Żegnaj OVU!
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2014, 20:11
PMS pełną parą, od jutra biorę lutkę na wywołanie okresu, nie mam zamiaru dostać go w czasie urlopu.
Owulacja to może i była ładna ale test w 10 dpo o czułości 10 - NEGATYW, JEDNA KRECHAA !!!!
>>>> Dzisiaj byliśmy w klinice Gameta obczaić co i jak z badaniem spermy mego M, a ja dostałam ataku paniki, nie mogłam się uspokoić, tam było tak chłodno i nieprzyjemnie a ja nie mogłam złapać oddechu. To miejsce napawało mnie strachem. Strachem że nigdy nie będę w ciąży. To co się dzieje to początki jakiejś nerwicy jak Boga kocham. Muszę dać sobie ze wszystkim spokój na jakiś czas bo inaczej zwariuje. Jest lato, mam wakacje od pracy a ja myślę tylko o tym że nie jestem w ciąży i dlaczego? Czemu mimo poprawy wyników hormonów nie jestem w ciąży?.....
Buziaki dla Was wszystkich dziewczynki, trzymajcie się i dzięki za wsparcie :*:*:* <<<<<<<<<<<<<<<
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2014, 22:01
Dziś pierwszy raz byłam u lekarza z prawdziwym powołaniem cudowna pani doktor zbadała mnie wysłuchała.Wizyta trwała godzinę. Okazało się że będę musiała położyć się do szpitala na Karową żeby pobrać reszte hormonów no i wtedy zobaczymy co dalej...Jestem pełna nadziei.
Dziś się dowiedziałam że moja koleżanka która wieloktronie miała wykonywane invitro i niestety poronienia po nich urodziła zdrowego chłopca. N ie wiem w jaki sposób ale to mnie jeszcze bardziej nastraja pozytywnie dożycia. Wierzę że się uda kiedyś musi się udać...i nasz mały cud też kiedyś przyjdzie na świat.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2014, 22:35
Szczerze mówiąc gdyby urodziła nam się córeczka to wszyscy bylibyśmy szczęśliwi. Chłopcy czekają na siostrzyczkę a tu nic. Ani siostry ani brata. Byłabym wdzięczna za porady jak to zrobić aby była córka. Jak widać ze wstępu synowie to nasza specjalność.
wczoraj ostatnia wizyta w banku w sprawie kredytu, wszystko mamy już załatwione, teraz czekamy na pracę prawników i może już niedługo wprowadzimy się do naszego własnego domciu
ależ będzie to wspaniałe uczucie,jeszcze dzidziuś do szczęścia i by było
)
24tydzien w samo najlepsze ucieka! Tylko zastanawiam sie gdzie sa te dni ktore przeciekaja miedzy palcami? Zanim sie obejrze a bede torbe pakowac do szpitala.dwa dni temu bylam na zakupach:-) dla Dominika rzecz jasna:-) moja dziecieca komoda zaczyna sie wypelniac.nie mowie za peka w szwach ale z kazdym wyjsciem do miasta wracam z jakims ubrankiem a ostatnio kupilam malusie pampersy:-) ale najwiekszym moim zdziwieniem bylo to ze sa jeszcze mniejsze! Takie dla wczesniakow do poltora kilograma.wielkosca zakrywaly 3/4mojej dloni.z jednej strony slodkie a z drugiej strony uswiadamiaja jakie malusienkie kropeczki przychodza na swiat...a tak z innej beczki...te dziewczyny ktore czytaja moj pamietnik pewnie pamietaja jak nie moglam sie doczekac az moj brzuszek zacznie byc widoczny...no wiec oglaszam wszem i wobec ze ze wzgledu na diete cukrzycawa i koniecznosc podawania insuliny nie tyje drastycznie( 2.900na wadzeod poczatku ciazy)ale od dwoch tygodni moj brzuch conajmniej sie podwoil! Jak bedzie rosl w takim tempie to na koniec ciazy bede wygladac jak slon! Ale ciesze sie ze wszystko jest w porzadku bo bylam we wtorek u lekarza:-) oczywiscie dawka insuliny znowu powedrowala do gory ale to nic...trudno.byl taki moment ze obwinialam sie za ten swoj cukier mimo ze naprawde dbam o kazdy kęs zjedzonego jedzenia.nie ma mowy o slodyczach chipsach smazonych kotletach czy gazowanych napojach.jedyna moja rozpusta na ktora sobie pozwalam sa placki ziemniaczane raz w miesiacu...
Jest źle. Problemów ciąg dalszy, a tak bardzo liczyłam, że już się skończyło
Ile jedna osoba może znieść? No dobra 2. Ile? Co jeszcze losie dla nas masz? Nie daję już rady!!! Nawet nie liczę na to, że jestem w ciąży, nie z tym tsh i nie z tym pechem. Ciekawe jak szybko uda mi się obniżyć te tsh.
Śpiąco mi ... założyłam na fb grupę Kocham Teściową jak ktoś chętny zapraszam. Szaro Buro i Ponuro. Przez miesiąc schudłam 5 kg jest moc. Pozdrawiam
I kolejny dzien staran za nami. Wczoraj troche sie poprzytulalismy z mezulkiem. Nie wiem czy dobrze robie bo po wszystkim trzymam pupe w gorze...? Przez jakies 20-30 minut. Mezulek chodzi potem taki zadowolony
Mówi do mnie "mamusiu" i uśmiecha sie glupio:)
Dzisiaj miałam taki sen, że plamiłam i plamiłam i tak przez cały cykl. Za dużo człowiek myśli za dużo tego wszystkiego. Na weekend jedziemy nad morze nie jest to długo bo więcej niestety wolnego mój M. nie dostanie ale może chociaż jakaś krótka zmiana klimatu. I dziś imieninki mojego M. jakiś prezencik muszę skombinować
Dziewczyny powiedzcie mi ze swojego doświadczenia, czy w ogóle jest sens prowadzić tu bieżący wykres, podczas gdy nie mierzę temperatury i nie będę tego robić?
U mnie jest to niemożliwe technicznie.
Ale przecież są inne metody obserwacji cyklu.
Wiem ile dokładnie dni ma moja faza lutealna (od pół roku zawsze 13 dni), niestety nie umiem określić i rozpoznać właściwości mojego śluzu. Nigdy też nie boli mnie brzuch, jajniki, piersi ani w ogóle nic - na owulację, czy na @.
Co o tym sądzicie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 17:59
No i wszystko się pochrzaniło. Na razie jestem zmuszona przerwać leczenie bezpłodności. Wczoraj w nocy obudziłam się z olbrzymim bólem w plecach i pod żebrami, okazało się na ostrym dyżurze, że mam 2 kamienie w woreczku żółciowym .... 
Chyba ktoś tam na górze nade mną czuwał, że do tej pory nie zaszłam w ciążę. To, że mam coś nie tak z woreczkiem nie zdawałam sobie sprawy. Przy braniu luteiny, czyli hormonu "uaktywniły się" dając tym samym o sobie znać. Największemu wrogowi czegoś takiego nie życzę, ból jest nie do opisania, nie chcę nawet myśleć co by było, gdybym była w ciąży, przy prawdziwej burzy hormonów. Na razie staranie o dziecko zawieszam w czasie, najpierw czeka mnie operacja usunięcia woreczka żółciowego.
No kolejny piekny dzień
uwielbiam deszcz i ten chłód...mam dziś trzy klientki i wieczorem idę z siostrą do Ani, no bo dziś jest piątek!!!!!!!
czyli wieczór z dziewczynami
muszę napić się piwka swojego ulubionego, bo dawno nie piłam go
w zeszłą sobotę
hiehihi nie myslę na razie o tym czy mogę być w ciąży, po prostu będę normalnie żyć a 5 sierpnia się okaże
czy będą nasze bliźniaki czy tylko jedno ;P ha zaczynam
po prostu udziela mi się nastrój dziewczyn, które na forum co chwila oznajmiają, że są w ciąży
super, cieszę się tak jak to ja bym w niej była
nie wiem co mam zrobić z siostrą. Rozmawiałam z nią, odeszła od męża, bo zaczął ją ograniczać, on sobie wychodził co dwa dni z kolesiami, a ona siedziała i warowała w domu, a jak już gdzieś wyszła to dzwonił co 10 min i kazał być przed 23 w domu. A on jak sobie robił wychodne to oczywiście ani jej nie napisał smsa ani nie zadzwonił ani ona do niego się nie odzywała...pytała się czy u nas tez tak jest. Powiedziałam jej, że znajomi nawet jesli nie ma się wspólnych z partnerem są ważni. Bo zawsze w takich przypadkach można się z nimi spotkać
ja zawsze spotykałam się z moimi koleżankami, bo w razie kłotni z partnerem to one są mi potrzebne. Wciąż z nami mieszka, tzn z moimi rodzicami. Mam nadzieję, że wszystko się w końcu u nas ułoży 
Jestem po 3 rundzie krzywej glukozowej. Wczoraj pilnowałam się, żeby nie zjeść owoców, nic słodkiego i nie za późno wieczorem. Kładłam się spać cholernie głodna, a wstałam jeszcze bardziej głodna. Ale jak mus to mus! Poszłam na tą glukozę znowu. Tym razem do laboratorium obok domu więc pielęgniarka zgodziła się, żebym poszła do siebie. W domu musiałam poleżeć całą godzinę, było mi słabo i nie dobrze. Mąż właśnie szykował się do pracy i był zmartwiony moim stanem. Gorąco, duszno! A przecież jest chłodno i non stop leje u nas... Po godzinie było lepiej. Miałam znowu pobraną krew 3 razy i czekam na wynik. Ręce mam podziabane jak narkomanka. Już więcej na krzywą nie pójdę!
Wczoraj objechałam z koleżanką szpitale położnicze w Łodzi. Żeby mieć alternatywę. No i... naprawdę koszmar! Nie ma opcji, nie dam się do żadnego z nich zabrać. W jednym personel naprawdę miły i to budowało pozytywny obraz, ale... lojalnie uprzedzili- na jednej sali rodzi często 7 kobiet na raz! Z mężami itd... No nie wyobrażam sobie tego! To tak bardzo intymne, osobiste...
Kolejny miał sale porodowe 1 osobowe, ale... tylko łóżko, żadnych foteli, udogodnień i potem na sali poporodowej leży się w 4-5 osób. A łazienka? Jedna na całe piętro, drzwi do WC nie domykają się, nie ma papieru, mydła... Syf! Śmierdziało tam strasznie.
Jutro jedziemy z mężem rano do Medeora pogadać z naszą położną i zobaczyć na spokojnie porodówkę. Już tam raz byłam. Zupełnie inna atmosfera. Dziewczyny uśmiechnięte gadały sobie przy stoliczku popijając herbatkę. Trwał poród, jedna z położnych rozmawiała ze mną i z koleżanką trzymając malutkie dziecko. Tak normalnie, domowo, bez ceregieli, bez szpitalnego zaduchu, bez tej ciężkiej atmosfery. A wczoraj w tym drugim państwowym dziewczyny snuły się po korytarzu jak cienie, smutne, jakieś zdołowane... Nic dziwnego. Otoczenie okropne, odrapane ściany, drzwi, smród obrzydliwy jakiegoś octu... Bleee. Nie chcę tam wracać już nigdy!
Według Ovu już koniec dni płodnych ehhh ,no nic zrobiliśmy ile mogliśmy z mężem ,
na ile nam czas pozwolił. Ale dalej robimy swoje ,bo każdy może się mylić ,nasze ludzkie ciałka do wszystkiego są zdolne . @ proszę cię nie przychodź do 10 sierpnia ,to będzie testowanie.Zapukaj do mnie proszę dopiero po urodzeniu zdrowego dzieciątka :)Oby w tym cyklu i nam się udało.....
Są wyniki
Nie mam żadnej cukrzycy 
Glukoza na czczo 71,00 mg/dl
Glukoza po 1 godz. 134,00 mg/dl
Glukoza po 2 godz. 96,00 mg/dl
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.