madzik55 Moje nowe dziecko 1 sierpnia 2014, 13:24

Alesiu skończył 2 miesiące.

Wydaje mi sięczasem,że to dziecko ma wbudowany czujnik wykrywający włączenie przeze mnie laptopa lub nawet próbę bliżenia

się do niego, dlatego piszę z przerwami i zgóry przepraszam za literówkki..ale chcę nnapisac cokolwiek bo pewnie zaraz

znowu sie obudzi.

dni mijają błyskawicznie,kazdy podobny do poprzedniego,rytmy,monotonia ,ale ma to swój urok..przeciez o to chodzi w tym

wszystkim,wejsc w rytm.

Alesiu to fajny chłopczyk,grzeczny, daje spac w nocy..drze się tylko kiedy chodzi o jedzenie , wtedy nie ma litości dla

mnie pod żadnym względem..ja sama umiem przygotowac mleko w pare sekund..mikrofala nieoceniona..

Tak,tak mleko..bo karmienie skonzyło się niestety po miesiacu ..przez stres, przez badania bilirubiny, przez infekcje

candidą..po prostu po miesiącu ciach i koniec..i na nic zdało się wylewanie łez, piie bawarki,ziołek, duszenie cycków i

masakrowanie ich na laktatorze..w koncu musialam sie z tym pogodzic..ze nie bede karmic piersią.
A tak się nastawiałam a tu taki klops..ale cóż..nie zbadane są wyroki Boskie.

Alesiu uczy się nowych rzeczy, główkę trzyma w miarę stabilnie,probuje chwytac zabawki zaiweszone na bujaku,

guga..uwielbia kontrasty..kupiłam mu książeczki kontrastowe..Ola przywiezie mi je z Polski i będziemy się wgapiac.

robek póki co jest ojcem beznadziejnym, lecz wiedziałam o tym i byłam gotowa na to,że starego kawalera nie da sie przerobic na wzorowego ojca niestety..nie umie nic zrobic, przewinac,zagadac..cos tam se stara,ale marnie wypaada w moich oczach..mały sie do niego smieje..przynajmniej tyle..a ja i tak wychodze z zalozenia,ze robie wszystko lepiej.
nie chce mi sie uczyc go jak byc ojcem..wali mnie to - jego sprawa i jego relacje..pod ttym wzgledem będę egoistką..mam misję do wypelnienia.
Ogólnie jest dobrze między nami, ale często warczę albo po prostu nie slucham go i olewam.

Jestem szczęsliwa, nie żałuję niczego, Alesiu to mój skarb, zakochana jestem po uszy, to jedyny meżczyzna w moim życiu którego kocham całym sercem. Tak juz zostanie.

Mam świadomosc,ze wychowuje go nie dla siebie i nie mam najmniejszego zamiaru wychowac go na maminsynka, kocham go mądrą miłością.


Mona :) Starania 1 sierpnia 2014, 15:24

hej kochane 28.07 o godz 19.50 przyszedł sn na świat mój skarbek Szymon :* waga 4500 i 61 cm długości :)

ma_pi Demotywator 1 sierpnia 2014, 15:48

I po wizycie. Pani doktor była super. Miałam Usg z którego wynika, że owulacja w tym cyklu na pewno była. Przepisała mi anty i dała skierowanie na kilka badań mi i M, ale w sumie nie ma tego wiele. W tej mojej klinice nie robią wielu badań, tylko to, co koniecznie trzeba. Czy to dobrze, czy źle, to się okaże. Tak mniej więcej wychodzi na to, że stymulację rozpocznię na samym początku września.
Nie mogę powiedzieć, że już nie mogę się doczekać. Zdecydowanie wolałabym szczęśliwy finał tego cyklu.

Bergo Bergo - nowa ja 1 sierpnia 2014, 15:52

Wreszcie mogłam normalnie spać. Co za przyjemna odmiana po upałach! Aż rano zamknęłam okno, bo lało i wiało. Nigdy nie sądziłam, że tak mnie ucieszy ulewa i chłód latem :) Malutki coraz mocniej daje mi znać, że jest. Jego kopniaki są coraz silniejsze i dziś w nocy obudziłam się przestraszona, tak oberwałam w bok. A to był tylko kopniaczek od małego :) Czytam non stop o porodach naturalnych i jestem pozytywnie nastawiona. Czekam właściwie na to z wielka ekscytacją i zaciekawieniem. Jak to będzie? Czy zdołam się uśmiechnąć na koniec? Znalazłam fajną stronę na FB - Narodziny Jakie Znamy. Tam promowany jest film o tym tytule, ale też można znaleźć wiele ciekawych artykułów, zdjęć, opowieści.
Idę na spacer, idę chłonąć orzeźwiające powietrze i zapach wilgotnych drzew :)

aaaaa i mamy postęp :) P. przeczytał książkę o dzieciach :D I nawet mu się podobała :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia 2014, 15:54

Daria89 Misja "Dzidziuś" 1 sierpnia 2014, 18:46

Pogoda zrobiła mi niespodziankę i czuję się jak w niebie w takie ochłodzenie, nie wiedziałam że będę cieszyła się kiedyś w lato, że jest tak fajnie chłodno, 20 stopni zdecydowanie by mi wystarczyło żeby normalnie funkcjonować i wytrzymać do końca ciąży ;)

Jak przyglądam się sobie w lustrze to aż nie mogę uwierzyć że to ja...tak mi weszło w dupę, boczki i nogi że czuję się jakbym była w obcym ciele, że to nie ja..bo jak to? Ja nigdy w życiu nie miałam takich nóg! Jak chodzę to aż mi się tak ocierają te nogi że czasami przy krótkich spodenkach sprawia mi to delikatny ból. I następny strach...czy po porodzie będe miała takie nogi, tyłek i boczki jak przed???? I do tego ten okropny cellulit ;(
Koniec 31 tygodnia i 15kg na plusie, czemu nie wchodzi tylko w brzuszek tylko w dupsko i nogi heh :P Przeciez nawet nie jem dużo, staram się unikać słodyczy i dupa... Kiedy spoglądam na moje nogi to aż mi wstyd że tak wyglądam, nie wiem czy to tylko ja tak mam czy wszystkie przyszłe mamusie, aż mi głupio gdzieś wychodzić w krótkich spodenkach lub sukience bo mam wrażenie że wszyscy patrzą na mnie jak na grubego potwora...to chyba przez to że zawsze bylam szczupła a teraz boję się że może mi tak zostać lub co gorsze porobią się rozstępy.

No i ciągle kompletuję wyprawkę dla Młodego i dopiero teraz widzę że mam mało ubranek dla Niego,tylko po 3-4 sztuki pajacyków, śpioszków i kilka bluz i spodenek. Nie wiem czego kupić więcej, co najbardziej się przydaje.

A no i mamy już wózek do odebrania, już nie mogę się doczekać kiedy go odbierzemy bo mąż ciagle w pracy od rana do wieczora więc czekamy do soboty za tydzień ;)

I kolejny dzień bez @...ta niepewność mnie zabije!

Miu95 Walka o bobasa (PCOS i inne) 1 sierpnia 2014, 20:48

Od Endokobietki:

Przed badaniem prolaktyny powstrzymajcie sie na pare dni od serduszkowania.
Stymulacja gruczolow piersiowych moze bardzo podnosić prolaktynę.

Dobrze wiedzieć :).

Już pół roku nie ma z nami Naszej Kruszynki. Dzisiejszy dzień jest chyba największym kryzysem w ciągu ostatnich kilku tygodni. Oczy mam podpuchnięte od łez, a M. znów patrzy na mnie takim zatroskanym wzrokiem. Czasem brakuje mi już sił na pozytywne myślenie...

helutka droga do zielonej kropki 1 sierpnia 2014, 21:26

Jutro rano test.
Nie wierzę, ale nadziei nie umiem zamordować...

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 1 sierpnia 2014, 23:16

Nigdy nie chciałam brać tabletek, ani stosować jakiejkolwiek antykoncepcji, żeby później sobie nie wypominać, ze nie mogę zajść w ciąże przez nią. Zawsze jakoś czułam, że nie będzie mi łatwo zostać mamą, ale też nigdy mi jakoś na tym bardzo nie zależało. Też tak czułyście, że wszystkim dookoła to jakoś łatwiej przychodzi? Jesteśmy z mężem młodzi, zdrowi. Swój cykl obserwuje dokładnie od półtorej roku przy pomocy komputera cyklu pearly, a od lutego tego roku również na ovufriend. Owulacja niby występuje, jest skok temperatury, ale cykle mam baardzo nieregularne, od 30 do prawie 80 dni!

<3 <3 <3 <3 <3 25% za nami <3 <3 <3 <3 <3
KOCHAM CIĘ MOJE MALEŃSTWO :-*
Nie wiem czy jutro na wizycie Cie zobaczę ale strasznie tęsknię za Twoim widokiem. Może uda się lekarza namówić na szybkie usg ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2014, 14:20

Bergo Bergo - nowa ja 2 sierpnia 2014, 01:49

Ciężarówki 3 :)
17d5dh.jpg

Już po wszystkim. Od czwartku jestem w domu. Zabieg przechodzi do przeszłości. Laparoskopia nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie ale jest do przeżycia. Bardzo miło będę wspominała panie pielęgniarki za przecudowną opiekę. Wszyscy narzekają na ginekologię w naszym szpitalu, a ja miałam zapewnione głaskanie po głowie i pełno ciepłych słów. Nie wiem czy można wymagać więcej. I Otylka jeżeli to czytasz to powiem Ci że nie ma się czym denerwować i warto wykonać ten zabieg !! Ja w końcu wiem na czym stoję! Wykryto ogniska endometriozy. Zostały wycięte, jajniki nakłute teraz czas działać :) Lekarza nie dał nam chwili wytchnienia i mamy próbować nawet w tym cyklu w trochę niekonwencjonalny sposób ;)

8 dzień cyklu, 5 tabletka - do końca 16 dni!
51,8 kg, BMI - 18,2 obwód uda = 52 cm

Postanowiłam dokładnie dokumentować moje starania o Maleństwo i ewentualną ciążę. Nie chcę o niczym zapomnieć, niczego pominąć. Tym razem MUSI się udać, mimo, że o wiarę coraz trudniej a coraz łatwiej o lęk.
Dziś byli u nas moi rodzice - od czasu, gdy powiedzieli, że skoro nie było zarodka to właściwie wcale nie byłam w ciąży okropnie mi zbrzydli. Najgorsze jest to, że ciągle oczekują, że ja o tym ot tak zapomnę...a się nie da!
Wczorajszy wieczór był jednym z najgorszych ostatnio...od płaczu miałam problem ze złapaniem oddechu i prawie mdlałam...więc KONIEC! Muszę się ogarnąć, żeby M. się już tak nie martwił. Tylko on w 100% jest dla mnie oparciem. Z jednej strony przykre, a z drugiej cieszę się, że mogę na nim polegać.
Chciałam iść dziś na cmentarz...zapalić światełko do Naszej Kruszynki, ale nie chce dziś już płakać.

Znów sięgnęłam po książkę M. Makarowskiej "Jedz pysznie i zdrowo w ciąży", którą niestety za długo się nie nacieszyłam. Ale jest w niej jedno bardzo ważne zdanie: "Twoje żywienie w pierwszym trymestrze nie powinno się różnić od tego sprzed ciąży" - co oznacza, że już teraz powinnam jeść dla dwojga. Taki mam plan! Ruszamy od poniedziałku (TAK! M. też jest w to wciągnięty!) - druga rocznica ślubu to chyba dobry moment żeby zacząć od nowa. Więc mamy ostatni weekend rozpust! Dziś zjem ostatnią paczkę Laysów (od których jestem skrycie uzależniona) a M. wypije ostatnie swoje piwo (no dobra...czasem mu pozwolę!).
Właśnie dlatego kupiłam sokownik - i teraz w całym mieszkaniu pachnie wiśniami! Będę miała na zimę!

Pierwszym moim problemem jest wybór wody...wiem, że powinnam pić niegazowaną (co nie jest problemem), ale JAKĄ?! Informacje są sprzeczne. Polskie Towarzystwo Ginekologiczne rekomenduje wodę źródlaną, niskozmineralizowaną. Ja znowu bliższa jestem opinii, że lepsze są te wysokozmineralizowane, bo też dostarczają niezbędnych minerałów. Chyba więc zostanę przy Muszyniance!

Myślę, że jak skupię się na planowaniu jadłospisu, to może przestanę już się tak zamartwiać. Mam nadzieję...

Zbieralam sie i zbieralam, zeby wreszcie "cos" napisac. Ciagle sie boje, ze to tylko sen i ze zaraz sie obudze. Mimo wszystko moge i powinnam to wreszcie napisac. Przeciez tak dlugo na to czekalam, za dlugo. Kiedy wreszcie zobaczylam dwie kreski na tescie ciazowym, oniemialam, ze na moim obsikanym pasku moga pojawic sie takie cuda - takie same, jakie od 3 lat ogladam w galerii. Takie same, ale tym razem moje wlasne :-)
Niestety nie bylam az taka odwazna i sikanca zrobilam dopiero wtedy, kiedy beta poraz trzeci z rzedu przyrosla tak jak trzeba.

W 6dpt byla na poziomie 39, w 8 - 110, w 10 - 273, no i w 14 dpt - 1230. Tego samego dnia bylam u mojego gina zobaczyc czy rzeczywiscie wszystko jest w porzadku i widzialam, WIDZIAŁAM malutki pecherzyk. Mial zaledwie 4mm, ale najwazniejsze ze byl na swoim miejscu, tzn. w macicy ;) a nie gdzies obok ;)
Lekarz kazał byc dobrej mysli i widzimy sie ponownie "na jednej nodze" 12 sierpnia, zeby ustalic termin tzw wizyty sedlrduszkowej. Musze znalezc sobie zajecie do tego czasu, zeby nie myslec i niezamartwiac sie przypadkiem na zapas.
Akurat dzis mamy grilla ze znajomymi, jutro jeszcze troche wspolnie popracujemy, a po niedzieli zajme sie pisaniem, bo czeka na mnie ta robota juz ponad miesiac - a zatem, nie powinnam sie nudzic.
A w przyszla sobote jedziemy na ZŁOTE GODY do Jacka rodzicow; wiec czas oczekiwania powinien "uplynac" w miare sprawnie.
I tym sposobem pierwszy, magiczny wpis mam juz za soba. Nie bylo tak strasznie, choc moze malo emocjonaonie i troche przynudnawo. Nastepnym razem bardziej sie postaram ;-)

<3 <3 <3 <3 <3 DZIŚ BELLY POKAZUJE 100 DNI DO PORODU LECZ MY BĘDZIEMY MIEĆ CC WCZEŚNIEJ WIĘC TAK NA PRAWDĘ TO NAM ZOSTAŁO OKOŁO 80 DNI <3 <3 <3 <3 <3

c175d01aa93324a7med.jpg
3178afb94dc0588amed.jpg
f42e3e8887d5e945med.jpg
015aaf7db1b9061cmed.jpg
9679609b678e1bc0med.jpg

Odebrałam swój wynik AMH- 1,73- czyli w normie. Żeby to zrobić odwiedziłam Klinikę, w której będziemy jak się uda podchodzić do procedury in vitro. I nie żałuję wyboru, cały personel miły i uśmiechnięty począwszy od pani w rejestracji, lekarzy, pielęgniarki, personel sprzątający. Jakże to odbiega niestety od państwowej służby zdrowia... oczywiście znam miejsca w szpitalach i ZOZach państwowych gdzie panuje taka miła atmosfera ale niestety jest ich jak na lekarstwo a kultura powinna być standardem.
Z miłych rzeczy kończy się remont mojego balkonu i jadę z teściem po kwiaty i ziemię, wreszcie będzie miło i kolorowo na tym naszym balkonie, jak TŻ wróci usiądziemy sobie z lampką wina i będziemy patrzeć na niebo :)

Jeszcze 5 dni do wizyty nie moge sie doczekac, oby maluch pokazal co ma miedzy nogami. W pon. zrobic badania tsh i mocz to z zalecen gina, ale zbadam jeszcze przeciwciala bo boje sie kofliktu naszych Rh i przy okazji kilka badan z zalecen kardiologa. Dobrze, ze wszystko za jednym wkluciem. Kilka razy odczulam tak jak by skurcze braxtona-hicksa (czy jak tam to sie pisze) czytalam, ze ok polowy ciazy mozna juz je odczuwac. No chyba, ze to poprostu maluch sie jakos napinal, ale wtedy brzuch mi twardnial na chwilke i troche w plecach bolalo. W pierwszej ciazy ich nie mialam wiec nie wiem czy to juz te skurcze czy co to. Dzis dzidzius dal kopniaczka tacie, wkoncu tata je poczul. A i te wypychania sa slodkie, czuje wtedy twarda kulke nie wiem czy to kolanko czy lokiec ale fajnie moc juz to poczuc.


Może się trochę spóźniłam
może zabrakło mi szczęścia
może złe czasy wybrałam
i dla mnie nie ma tu miejsca?
Może w tej ślepej loterii
losy pechowe zostały
może, co lepsze, już dawno
między szczęściarzy rozdałeś?

Może przez wszystkie te lata
biegnąc po słodkie zwycięstwa
miałam zbyt wiele rozsądku
może zbyt mało szaleństwa?
Może sięgałam po szczęście
pełna nadziei i wiary
może zbyt często z pokorą
może zbyt rzadko z łokciami?

Wiem, nic mi nie obiecywałeś
nie łudziłeś, że mi będzie jak za piecem
jednak proszę, pomyśl o mnie czasem
i choć czasem miej mnie w swej opiece
i daj...

Trochę nadziei na nadzieję
nieba okruszek wysokiego
trochę kolorów na jesieni
chleba, lecz niezbyt powszedniego

Maskę z kamienia na pogardę
jasny parasol na zwątpienie
i choć troszeczkę daj miłości,
której podobno masz tak wiele

Może się trochę spóźniłam
może marzyłam zbyt mało?
Kiedy spoglądam za siebie
wszystko to nie tak być miało
Nie myśl, że żal mam do Ciebie,
że łzy są moją modlitwą
nie, nie zazdroszczę szczęściarzom
tylko jest czasem tak przykro

Bergo Bergo - nowa ja 2 sierpnia 2014, 14:09

Takie małe przemyślenia... Czas ciąży jest dla mnie wyjątkowy. Z wiadomych, oczywistych przyczyn- bo rozwija się we mnie nowe życie, bo zmienia się moje podejście do niego, bo poznaję dotąd całkiem obce mi uczucia, bo zakochuje się w jeszcze nie znanym mi człowieczku... Ale też dlatego, że mam czas. Czas na wszystko. Nie żałowałam ani przez sekundę decyzji o opuszczeniu pracy już na wczesnym etapie ciąży. Może dzięki temu tak pięknie ją znoszę... Zawsze marzyłam o takim momencie w życiu, kiedy nic nie muszę, a mój dzień układam według swoich a nie pracodawcy potrzeb i pomysłów. Nie sypiam do południa, wstaję wcześniej niż gdy chodziłam do pracy. Nie jestem bezczynna... Rzecz w tym, że mam czas doceniać drobne rzeczy, male codzienne rytuały, słodką prozę dnia codziennego. Cieszą mnie drobnostki- pani w warzywniaku, która codziennie mnie wita, znalezienie sklepiku z dobrym mięsem, eksperymenty w kuchni, dobre jedzenie, bez pośpiechu... Spacery po parku w czasie kórych mam czas pomyśleć, że liście są piękne, że takie zielone, że wszystko pachnie... Nie poganiam psa, żeby szybciej się załatwiał bo już, bo muszę lecieć, bo się spóźnię, bo mam milion spraw, bo która to już godzina... Czytanie książek o dowolnej porze dnia, możliwość pojechania do lasu kiedy tylko mi przyjdzie na to ochota... Nic nie muszę, wszystko mogę... Odkrywam życie na nowo i tak naprawdę dopiero teraz czuję co to znaczy żyć. Nie biec, nie pędzić, nie podporządkowywać wszystkiego pracy, nie siedzieć po godzinach, nie robić projektów w domu i nie czuć się z tym źle, bo przecież ja tego w ogóle nie lubię... Teraz ta cała korporacja jest tak daleko, tak bardzo poza mną... Teraz liczy się ten szczególny, jedyny w swoim rodzaju czas. Skupienie na kopniaczkach, na kształcie brzucha, na naszej małej komunikacji na linii synek- mama... Oj jaką bzdurą wydają mi się dziś jeszcze bardziej niż dawniej takiej rzeczy jak prezentacje w Power Poincie, spotkania wydziałowe, ocena roczna... Co za puste, pozbawione sensu bzdury :) Życie jest teraz, jest tutaj. Jest w każdym spokojnym spacerze, w każdym wczesnym poranku witanym z uśmiechem, w każdej książce którą czytam, w każdym wspólnym obiedzie z mężem, w każdej rozmowie z mamą bez pośpiechu i bez nerwów... Życie jest we mnie :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)