Magic Niemożliwe 27 sierpnia 2014, 09:27

Minuśka masz rację. Przeczytałam, przeanalizowałam swój pamiętnik. Zmieniło się jedno - moje podejście. Wtedy byłam pełna nadziei i optynizmu, bo byliśmy świeżo po stracie. Teraz, kiedy już 4 cykl się staramy, powoli zaczynam się zmieniać. Wiedziałam, że nie jestem specjalnie wyjątkowa, że nie jestem tą, która zajdzie w pierwszym cyklu starań. To czy mam te cholerne rzeczy czy ich nie mam - to nie ich zasługa bądź wina,że mam takie huśtawki. Tak musi być. To ja będę w tym groni kobiet, które już nigdy nie będą mogły doświadczyć macierzyństwa i co z tego? W życiu nie tylko chodzi o bycie w ciąży, matką w życiu chodzi o bycie szczęśliwym. Powiedziałam mężowi o tym, że mam parę ubranek, powiedział, że każdy radzi sobie inaczej i on będzie mnie wspierał na tyle na ile będzie w stanie. Teraz zaczynam doceniać to co dostałam od życia,a co będzie? To już inna sprawa, nie jestem jasnowidzem i nie zakładam, że teraz się uda, za miesiąc czy dwa. Teraz sprawa ciąży zamienia się miejscami z naszym małżeństwem - my jesteśmy na pierwszym miejscu, a ciąża do drugorzędna sprawa.
Dziękuję za słowa krytyki...czasami dają człowiekowi po dupie i o dziwo otwierają oczy. Bardzo dziękuję :)

Miłego dnia!


właśnie wyszła ode mnie 21-letnia koleżanka z paznokci.. podzieliła się moją obawą, bo w czerwcu miała ostatni okres który nie pojawił się do teraz. Powiedziałam, że pewnie to ciąża :) ale ona nie czuje się ciążowo i testy domowe jej wychodzą negatywne :) no cóz powiedziałam swoje mądrości życiowe i wyczytane te tutaj na forum i się załamała. Skarciłam ja szybko,że by się ogarnęła bo znam wiele kobiet, które życie by oddały za ciążę. I to jeszcze taką z zaskoczenia, bo to już będzie jakby co koło 12 tc! Boże co ja bym oddała za taką nowinę, za tą nieświadomość...ehhh. Cieszę się, że takie rzeczy się zdarzają :) bo to cudowne.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 12:45

Vesna Starania in progress 27 sierpnia 2014, 09:37

i przyszła @... co do sekundy bym powiedziała.
No nic nowy cykl, nowe perspektywy :) może 10 okaże się dla nas szczęśliwa?

17 ms starań, 14 cs, 26 dc

Dzisiaj, a właściwie to już wczoraj zaczęłam przygotowania do ivf. W czwartek szybko podjęta decyzja z mężem. Tak, chcemy zacząć jak najwcześniej, w następnym cyklu. Ryzykujemy. W piątek nie tak długa rozmowa z lekarzem, są szanse, to nasza decyzja, ale możemy podchodzić. Nie bez przeszkód bo dc już zaawansowany, okres może pojawić się lada dzień, a jak przyjdzie za wcześnie to będzie z tego tylko jedno wielkie kupsko.

Checklista do ivf:
- wymazy - niby są niby nie. W czwartek pobrana chlamydia - będzie do tygodnia, myko i ureo zrobiona i negatywna ALE złą metodą, musiałam szybko po wizycie jechać do kliniki i pobrać nową, bakterie i grzyby są i są okej uff ; EDIT: chlamydia juz jest negatywna 💪🏻
- cytologia - zrobiona, ale wyniku brak mimo, że powinien już być. mam dzwonić w pon/wt ; EDIT: wynik piękny, I grupa 💪🏻
- wirusówka moja - zrobiona i wyniki EKSPRESOWO. i to mnie cieszy
- hormony - pro forma do zrobienia w poniedziałek, wynik będzie też ekspresowo, ale w zasadzie nic od niego nie zależy ; EDIT: zrobione i prolaktyne wywaliło w kosmos - 0,5 tabl Dostinexu 1x w tygodniu
- gr krwi - mam kartę
- badania małża - do zrobienia w poniedziałek, będą tego samego dnia, badania nasienia kompleksowo już zrobione ; EDIT: wirusówka męża w porządku, czyli żadnych niespodzianek

I to tyle, tylko tyle i aż tyle. Jestem ogromnie podekscytowana, ale też przerażona. Czy na pewno to była dobra decyzja? Czy nie pospieszyliśmy się? Czy nie powinnam się lepiej przygotować np dietą? Ostatnie 2 ms to była istna tragedia... Może jednak powinnam zrobić tą histero? Teraz sobie mówię, że ryzykujemy i co ma być to będzie, idziemy do przodu. Ale jak transfer się nie uda to znając siebie będę sobie wszystko wyrzucać. Do tego stres czy w ostatnim momencie to się nie wysypie bo za późno będą wyniki jakieś. Albo okres przyjdzie za wcześnie. O tego się bardzo boję. Chciałabym żeby był w czwartek albo i w piątek dopiero. Ale to by oznaczało cykl 30-31 dni... Ostatni miał 28 dni. Czy znów czeka mnie psikus losu i będę miała cykl krótszy niż zazwyczaj?

Ale tak jak mówię jestem też podekscytowana. Szukam na gwałt wiedzy. Co zrobić żeby zwiększyć szanse?? Jeśli tu jesteście... pomożecie? Jakie suple, jakie jedzenie na komórki?

W poniedziałek wizyta w klinice i zakwalifikowanie do procedury. Wtedy dowiem się więcej, jaki protokół, jakie leki, jaki plan w ogóle, jaki rodzaj procedury ICSI/IMSI/pICSI? Jestem nabuzowana od emocji, moja głowa pracuje na najwyższych obrotach. Chciałabym ją wyłączyć. Ale tak bardzo boję się, że się nie uda, że nie zaczniemy, że coś pójdzie znów nie tak. Jak zwykle.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2021, 09:48

Ciąża rozpoczęta 21 lipca 2014

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 27 sierpnia 2014, 09:59

To już jest szczyt żeby perfidnie kłamać że wyniki będą najpóźniej (26.08.2014 - wczoraj)
Wyników ani wczoraj nie było, ani dzisiaj nie ma! Laboratorium drugi raz zgubiło wyniki, materiał (sami nie wiedzą - wyparowało)na chlamydię...

Badanie robię od maja i jakoś go zrobić nie mogę ;((
Antybiotyki na inną bakterię czekają, a tymczasem u mnie @ i ani w tym ani w przyszłym tygodniu materiału znowu nie oddam ani leków nie wezmę ;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 10:02

Po monitoringu w 15dc, na którym okazało się, że najprawdopodobniej 1-2 dni wcześniej była owulacja, spodziewałam się, że MOGĘ być w ciąży, ale nie brałam tego jako pewnik. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że jeśli doszło do zapłodnienia to zarodek musi się jeszcze zagnieździć...

26dc nie wytrzymałam, zrobiłam test Pepino - druga bardzo bladziutka kreska - "nie ma się co cieszyć póki co", ale @ nie przyszła ;) więc 30dc drugi test - druga, mocniejsza kreska :) nadzieja coraz większa. 32dc trzeci test - druga kreska prawie tak ciemna jak kontrolna, 2 razy ciemniejsza niż w poprzednim teście - radość :)

Wczoraj byłam na bHCG, jutro powtórka. Stwierdziłam, że odbiorę oba wyniki na raz, żeby nie stresować się dodatkowo, tylko od razu sprawdzić przyrost :) Wizyta u lekarza 1.09.

Na razie czuję się dobrze, nie mam mdłości. Na bóle brzucha, które występują sporadycznie biorę No-spę, pomaga :) nie miałam żadnych plamień, nic takiego, więc mam nadzieję, że wszystko w porządku - okaże się na wizycie. Ale chyba pękłoby mi serce, gdyby okazało się inaczej...

Wczoraj wieczorem miałam delikatne plamienie. A rano rozkręciła się "@". Nie wiem czy oszukały mnie testy czy znów poroniłam. Raczej to drugie ale wmawiam sobie pierwsze żeby nie zwariować. Tylko co jest kurde ze mną nie tak?! Wizytę u gina mam na 6 października, tym razem na pewno porobię badania, choćbym miała wywalić na nie kupę kasy. Rano trochę płakałam ale teraz jakoś jestem obojętna... Najgorzej będzie mi spojrzeć w oczy mężowi. Teraz jest w pracy, napisałam mu smsa bo nie potrafiłabym mu tego powiedzieć na żywo... Tak mi przykro że go ranię. Już nie chodzi o mnie. Jedyny powód dla którego stają mi łzy w oczach to ten, że ranię ukochanego faceta. On się tak cieszył...
Następnym razem poczekam co najmniej 3 dni po terminie @ aż zrobię test. Dostałam nauczkę i to porządną.

Dziękuję za wpisy, aż się robi milej na duszy z takim wsparciem :*
Dzisiaj od rana plamień mniej, temperatura wyżej, ale może to zasługa duphastonu? Nie wiem. Byłam po receptę na luteinę, mam dwa opakowania, do odebrania kolejne dwa. Zrobiłam powtórkę bety, progesteron, tsh. Oby było dobrze.
Nagle tak dobrze mi się wstaje z rana :) Tak cudownie z tą świadomością, że dostałam kolejną szansę. Z ciekawych rzeczy, przedwczoraj zamówiłam sobie gorącą czekoladę (uwieeeelbiam :)) była ohydna. Kwaśna. Nie wiedziałam jeszcze, że jestem w ciąży, więc zwaliłam na czekoladę :P Dzisiaj posmarowałam usta błyszczykiem. Tragedia. Smakował... nie wiem, gazem? Czy to w ogóle możliwe? :D Już nie wspomnę o tym jak okrutnie pachniał mój mąż po piwie. No ale na czekoladę cały czas mam straszną ochotę, wcinam karmelową milkę na potęgę.
Ze złych rzeczy - drapie mnie w gardle... Obym się nie rozchorowała :( Taką suchość straszną czuję, a przy tym jakaś wydzielina głupia :/ Nie wiem. W poprzedniej ciąży byłam chora na gardło 3 razy w ciągu dwóch miesięcy, nie chcę powtórki :((


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 21:24

Vixen Alexander. 27 sierpnia 2014, 11:59

40 tygodni

slk08i.jpg

Wow znowu sie zagubilam! :O ten pamiętnik miał mi w kolejnej ciąży przypomnieć jak to było i jak sie czułam a ja przez najważniejsze tygodnie nic nie pisałam :< grr... No nic czasu nie wrócę wiec jedyne co mogę zrobić to spróbować nadrobić :)

Tak jak do 37tyg był stres ze urodzę wcześniej, bo strasznie dziwnie sie czułam. Dzień kiedy musieliśmy pojechać do szpitala bo mały ledwo co sie ruszał... Oczywiście jak nas podłączyli pod ktg to sie rozszalał :D i na szczęście tylko jedna taka sytuacja była, uff. Potem w 37 tyg widziałam sie z położna i powiedziała ze z tego co czuje to możliwe ze mały jest główka do góry i znowu stres. Na drugi dzień mieliśmy juz usg żeby potwierdzić pozycje ale cały wieczór spędziłam na czytaniu o ręcznym obracaniu dziecka i byłam załamana, bo było strasznie dużo informacji ze to niebezpieczne, ze dziecko może sie zaplątać w pępowinę itp, a z drugiej strony medyczne informacje podawały ze jest bardzo małe ryzyko i miałam taki mętlik w głowie. Jedyne co mnie cieszyło to to ze jakbym miała mieć cesarkę to bym juz synka miała w 39 tygodniu :D ale tu miałam kolejny stres bo plan jest na poród w domu i mój plan B jakby coś poszło nie tak to poród w szpitalu ale o cesarce w ogóle nie myślałam, wiec tu kolejna rzecz o której musiałam czytać żeby sie jakos przygotować... No ale na drugi dzień sie okazało ze na szczęście położna sie myliła i maluszek jest w odpowiedniej pozycji i tydzień pózniej był juz ładnie w kanale rodnym :D kamień z serca. (3/5 engaged, niżej nie zejdzie aż do porodu).
No i od 37 tyg zaczęła mi sie jazda na 'wylowywanie porodu' ale jak widać, 3 tygodnie pózniej jesteśmy wciąż w dwupaku :D wiec świeży ananas, seks, accupressure, stymulacja sutków, skakanie na piłce, mycie podłóg... Nic nie pomogło :D mały nie chce wyjść i tyle.
Zaczęłam przez to wpadać w lekką depresje bo każdego dnia , w każdej minucie miałam nadzieje ze coś sie zacznie... Nie mogłam juz wytrzymać tego i stwierdziłam ze koniec tego, muszę sie ogarnąć i cieszyć ostatnimi tygodniami ciąży. Tym ze siedzę sobie w domku i nie muszę robić zupełnie nic :D wiec wyluzowalam i sie czuje dużo lepiej :)
No i jako ze dotarliśmy do 40tygodnia to wczoraj była u mnie położna i zrobiła masaż szyjki (strasznie nieprzyjemne, uuuh, ale nic czego nie da sie przeżyć) i jeśli zadziała to w ciagu 48h powinno sie coś ruszyć. Szyjka w miarę miękka ale była dosyć wysoko. Na szczęście położnej udało sie ją sięgnąć palcami i przyciągnąć do przodu i zrobić masaż. Rozwarcie 1 cm. Bardzo sie ucieszyłam bo Susan powiedziała ze to super jak na pierworódke jeszcze przed terminem. Wiec czekam... :) wczoraj miałam bardzo dużo skurczy i wypada czop z brązową wydzielina wiec chyba jest dobrze, ale w nocy nic sie nie stało :< mam nadzieje ze może dzisiaj? :D

Moje ciążowe objawy na dzień dzisiejszy -
żebra wciąż bolą (od 26 tygodnia)
problem ze spaniem, a bardziej z zaśnięciem spowrotem kiedy wstaje na siku, często leżę 2h nie mogąc zasnąć
ale sikam w nocy tylko raz, o tyle dobrze
zgaga wciąż czasami dokucza, ale renni daje radę
od początku ciąży dokładnie +10 kg
do 39tyg żadnych rozstępów - teraz kilka na dole brzucha, pięknie fioletowe hyhy
nie puchną mi ani dłonie ani stopy
co jakiś czas hormony szaleją co sie odzwierciedla w moim humorze, a raczej w niehumorze :D
jak mały sie pcha na dole to strasznie boli + łapią takie skurcze od biodra w dół, wtedy czuje dokładnie ze to jego głowa haha

Wiec dzisiaj czekamy na jakaś akcje :D niech sie dzieje bo sie nie możemy juz z tatusiem doczekać! I wciąż nie boje sie porodu :) ciekawe jak to będzie jak sie juz zacznie!


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 12:04

Daria89 Misja "Dzidziuś" 27 sierpnia 2014, 13:02

Jutro USG 3D..nareszcie zobaczę moją Kruszynkę ;) <3

Ostatnio ciągle sni mi się że już urodziłam ;) że karmie malucha i przez sen bolały mnie pogryzione sutki heh, i tego boję się najbardziej, że bedzie bolało tak że przestanę karmić. No ale dopiero okaze sie jak to bedzie ;)nawet kupiłam maść Maltan na sutki bo podobno smarowanie w trakcie ciazy pomaga i sutki nie beda pekac - też to się okaże za kilka tygodni ;)bo jak do tej pory to sa super wrazliwe na dotyk.

A młody tak szaleje w brzuchu jakby chciał wydostać się przez brzuch na zewnatrz... to takie cudowne kiedy czuję i widzę jak się rusza ;) po ciąży będzie mi tego bardzo brakować.

Od początku sierpnia mam zamiar spakować torbę do szpitala i jakoś do tej pory to mi jeszcze nie wyszło.. Zrobiło się zimno i nie wiem jak ubrać na wyjście ze szpitala Młodego,kombinezonik czy ciepla kurteczka? Wydaje mi się że kombinezonik będzie lepszy.

A co do mojego męża to on biedak bardziej stresuje sie moim porodem niz ja sama.. ;P Biedny spać w nocy nie może, ciągle się stresuje i jest "dziwny" aż mi go żal. Wiedziałam że ciąża, poród i pożniej wychowywanie dziecka jest w jakims stopniu stresujące, budzi obawy ale mój mąż to chyba stresuję się za wszystkich. Widzę po nim że nie może się doczekać już syna bo i sam to ciągle powtarza ale te 5 tygodni to jeszcze musi poczekać bo szybciej mu dziecka nie wyciagne heh ;)

:) :) :) :) :) PARĘ FOTECZEK JUTRO ZACZYNAMY 31 TYDZIEŃ <3 MAMY 8 MIESIĄC 75% ZA NAMI :) :) :) :) :)
08d4faf1b367562emed.jpg
76891df2bee80e5dmed.jpg
3b86c54256798793med.jpg
9faa14ea7f4bee25med.jpg
43c628f2044f66b6med.jpg
e2b65251fd65d2e4med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2014, 08:24

Bączek Pojaw się w końcu Ktosiu.... 27 sierpnia 2014, 16:11

Coraz bardziej pusto we mnie i obojętnie. Już nawet nie boli. Przyzwyczajam się do myśli, że może nie jest mi pisane być mamą. Myślę sobie - nic na siłę. Nadzieje pierwszych miesięcy prób mnie uniosły wysoko nad ziemię, kolejne porażki zrzuciły z impetem. Potłukłam się trochę. Podniosłam. I trzeźwo, po prostu CZEKAM. Kontrolowanie organizmu nic nie daje, nie potrafię zapanować nad naturą. Organizm to jednak nie laboratorium i nie bez przyczyny mówi się o cudze poczęcia. Mam nadzieję, że w końcu kiedyś nam się ten cud przytrafi. Po prostu będziemy się kochać i może kiedyś się zorientuje, że miesiączka mi się spóźnia za długo...

Widzialam sie dzis z lekarzem, posprawdzal, pomierzyl i wedlug niego nasz synek jest duzy ale wcale nie odbiega od normy. Jestem teraz w 35 tygodniu ciazy a maly wazy 2800g wiec powiedzial, ze nie ma mowy o wywolaniu, o ktorym mozna rozmawiac jesli przewidywalna waga urodzeniowa siega 4500-5000g.
Tak wiec mam nastawiac sie na porod naturalny - oczywiscie istnieje ryzyko, ze urodze wczesniej - ale tak jest u wszystkich :)
A jesli w czasie porodu okaze sie, ze lepsza bedzie cesarka to zrobimy cesarke i juz - tak powiedzial.

Nie bede sobie zawracac tym glowy, co ma byc to bedzie.

W tym tygodniu czekaja mnie dwa spotkania z polozna :

- jedno jutro na temat karmienia + seans sofrologii
- drugie w piatek wieczorem w towarzystwie mojego mezczyzny - bedziemy rozmawiac o jego roli przy porodzie i pozycjach

W nastepnym tygodniu wizyta w klinice z anestezjologiem - wywiad w sprawie znieczulenia, ktore chce miec :):) na 100% :)

A w tydzien pozniej dodatkowe usg zeby sprawdzic jak maly postepuje z waga.
No i zaraz potem kolejna wizyta kontrolna u mojego lekarza, zeby wszystko z nim skonsultowac.

A potem to juz rodzimy :):):)

Kurcze, wrzesniowki juz rodza a jeszcze sierpien sie nie skonczyl - mysle, ze tak samo bedzie z nami - pazdziernikowymi ;););)



Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 17:23

https://www.youtube.com/watch?v=RvMeOllo_Vo

So tell me when you hear my heart stop,
You’re the only one who knows
Tell me when you hear my silence
There’s a possibility
I wouldn’t know


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 17:28

edyta A słońce nadal świeci.... 27 sierpnia 2014, 17:32

Zastanawiał się ktoś co jest gorsze czy być w ciąży i ją stracić czy nigdy nie przeżyć choć przez chwilę tego cudu...pewnie nie można tego porównywać..

Vixen Alexander. 27 sierpnia 2014, 18:39

40 tyg


delpwx.jpg

No dawaj Karol, spanko juz na Ciebie czeka :-*

Jakoś ten czas szybko leci ... w najbliższy poniedziałek wracam do pracy - znów się zacznie młyn (programy, sprawdziany, przygotowywanie do lekcji, kartkówki, akademie-masakra!!!), ale z drugiej strony może to i dobrze - bardziej skupię się na pracy a może mniej będę myśleć o ciąży :) poza tym od września chciałaby zacząć chodzić na fitness - 2 razy w tygodniu po godzinie... Mój mąż jak tylko usłyszał to zapytał - TO NIE STARAMY SIĘ O DZIECKO ??? Sama nie wiem co robić - chciałabym się trochę poruszać i zgubić ze 2 kilo :P ale czy to dobre podczas starań o dziecko??? co o tym myślicie???

5cs
25dc
11dpo
środa

Temperatura nie spada, co jest bardzo nietypowe, bo w poprzednich obserwowanych cyklach 11dpo temperatura już leciała w dół. Rano o 4:30 było 36,70 (najwyższa po owulacji w tym cyklu). Kontrolnie zmierzyłam temperaturę przed chwilą, żeby sprawdzić czy już zaczęła spadać. Wyszło 37,03. Zawsze wieczorem jest o około 0,20 wyższa niż rano, więc wygląda na to, że jeszcze nie zaczęła spadać.

Brzuch mnie boli 200% typowo jak na okres. Identycznie jak co miesiąc. IDENTYCZNIE.

Rano robiłam test ciążowy, którego nie zaznaczam, bo wyszedł cień cienia cienisty. Tzn. praktycznie drugiej kreski nie ma, ale jest. Nawet mąż potwierdził, że jest wyraźniejsza niż wczoraj. Test ciążowy z wczoraj to totalny negatyw. Dziś negatyw, ale z cieniem cienia.

Nie chcę się nakręcać, bo rozczarowanie taaakkkkkkk bardzo boli. To taki mechanizm obronny. My dorośli nauczyliśmy się korzystać z mechanizmów. Dziecko cieszyło by się całym sobą, wrzeszczało z radości; a w razie rozczarowania wyło by, łzy wylewało. A my dorośli mamy opanowane te mechanizmy chroniące nas przed wielkim bólem.

Nie ekscytuję się więc za mocno. Czekam. Na jutro i pojutrze.
A nawet jak coś się udało zmajstrować w tym miesiącu, to mam strasznie niski progesteron :(, bo parę dni temu tylko 10. :(

Jeśli temperatura utrzyma się i test ciążowy będzie wyraźniejszy i nie przylezie @ do piątku, to w piątek mam wizytę u gin i wtedy mogłabym dostać Luteinę.

Zostało nam czekać.

Napisałam to wszystko, aby nic nie umknęło.

Leczenie niepłodności metodami niekonwencjonalnymi. Metody alternatywne
Izabela Zdolińska Sylwia Michałowska Halina Sterczyńska

Leczenie niepłodności metodami niekonwencjonalnymi. Metody alternatywne- Ilustracja 1
fot. Shutterstock

Kliknij ilustrację, aby ją powiększyć
Gdy przyczyna niepłodności jest nieznana, trzeba zacząć od zmiany diety, wyeliminowania ze swojego życia stresu i niepokoju. Pomocne będą niektóre zioła i techniki relaksacyjne. Można też spróbować naturalnych metod leczenia, które często okazują się skuteczne.

Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, starania o dziecko najlepiej zacząć od wykorzystania... kilku prostych trików seksuologicznych. Niemałe znaczenie dla szansy poczęcia ma pozycja, w której dochodzi do zbliżenia. Twarzą w twarz współżyją tylko ludzie i jeden gatunek szympansa. Dlaczego? Nie jest to spowodowane wyłącznie czworonożnością zwierząt. To właśnie pozycja „na pieska" najbardziej sprzyja zapłodnieniu, gdyż plemniki zbierające się najbliżej szyjki macicy mają w nieprzyjaznym im środowisku pochwy najkrótszą drogę do przebycia.

Niebagatelną rolę pełni również kobiecy orgazm. Nie jest on konieczny do zapłodnienia, jednak w przypadku trudności z zajściem w ciążę może być wielkim sprzymierzeńcem. Występujące po orgazmie rozleniwienie sprzyja zachowaniu pozycji leżącej, co utrudnia wyciek nasienia z pochwy. Obrzęk platformy orgazmalnej dodatkowo go ogranicza. W chwili orgazmu dochodzi także do czasowego otworzenia szyjki macicy, zazwyczaj zamkniętej przez czop śluzowy. Mechanizm ten powoduje jak gdyby zassanie spermy do wnętrza macicy. Wszystko to sprawia, że przeżycie orgazmu przez kobietę znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że dojdzie do poczęcia.

Podpatrzeć naturę

Do zapłodnienia może jednak dojść tylko wówczas, gdy plemniki napotkają w jajowodzie komórkę jajową. Owulacja ma miejsce tylko raz w ciągu całego cyklu. Komórka jajowa jest zdolna do zapłodnienia zaledwie przez 24 godziny. Plemniki są w stanie przeżyć w jajowodzie kilka dni dłużej. Największą szansę na zajście w ciążę mamy mniej więcej w połowie cyklu. Szanse prawidłowego wyznaczenia momentu owulacji wzrastają, gdy kobieta obserwuje zmiany zachodzące w swoim organizmie. Wzrost przejrzystości i śliskości śluzu i skok o kilka kresek temperatury ciała mierzonej codziennie rano o tej samej porze oraz odczuwany niekiedy charakterystyczny kłujący ból z jednej strony podbrzusza wskazują na duże prawdopodobieństwo owulacji. Dostępne w aptekach testery płodności mogą dodatkowo potwierdzić nasze przypuszczenia.

Osteopatia

Według dr Igora Blagoobrazowa, specjalisty od medycyny alternatywnej, osteopatia jest metodą, która powinna być zastosowana w pierwszej kolejności. Ten rodzaj terapii, wymyślony i powszechnie stosowany w Wielkiej Brytanii oraz USA, opiera się na przywróceniu człowiekowi prawidłowej postawy ciała i położenia wszystkich narządów wewnętrznych. Osteopaci, zgłębiający anatomię żywego człowieka przez pięć lat po ukończeniu medycyny, są w stanie za pomocą ucisku wywieranego na mięśnie usunąć skutki nieprawidłowych nawyków i urazów. Ich zdaniem manualne rozluźnianie mięśni miednicy i krzyża wpływa na ułożenie macicy i jajowodów, co może pomóc nawet w przypadku bezpłodności spowodowanej niedrożnością. Nabyte wady anatomiczne, wynikające z napięcia mięśni spowodowanego stresem, mogą być także przyczyną zwiększonego ciśnienia w jamie brzusznej, a co za tym idzie - powodem problemów w donoszeniem ciąży.

Dieta

Kobieta planująca urodzenie dziecka powinna zwrócić szczególną uwagę na sposób, w jaki się odżywia. Skutkiem niedożywienia może bowiem być czasowa bezpłodność. W diecie przyszłej mamy nie może zabraknąć minerałów i mikroelementów (zwłaszcza cynku, żelaza, miedzi i magnezu, które wspierają czynność układu rozrodczego), witamin (głównie kwasu foliowego) oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Szczególną uwagę należy zwrócić na dostateczną zawartość błonnika w diecie oraz picie dużej ilości wody. Niedobór tych składników może być przyczyną zaparć, co zgodnie z zasadami osteopatii zwiększa ciśnienie wywierane na narządy rodne i może być przyczyną kłopotów z zajściem lub utrzymaniem ciąży.

Ziołolecznictwo

W leczeniu bezpłodności mogą być pomocne także zioła. Przywrócenie równowagi hormonalnej w organizmie kobiety wspomaga przywrotnik, niepokalanek, żen-szeń i eleuterokok oraz południowoamerykańska roślina maca (Lepidium meyenii), która stymuluje dojrzewanie pęcherzyków Graafa. Zioła uspokajające, takie jak kozłek, melisa, męczennica czy dziurawiec mogą się okazać pomocne wówczas, gdy przyczyną problemów z zajściem w ciążę jest stres. Istnieje także receptura opracowana przez ojców Bonifratrów: szyszki chmielu, ziele przywrotnika, krwawnika i nostrzyka, kwiat lawendy i nagietka, kłącze tataraku i liść ruty wymieszać w równych proporcjach i zalać wrzątkiem (łyżka mieszanki na szklankę). Parzyć 3 godziny pod przykryciem. Pić jedną szklankę trzy razy dziennie przed jedzeniem.

W leczeniu zaburzeń płodności spowodowanych zbyt małą liczbą męskich komórek rozrodczych stosuje się macę, żeń-szeń i eleuterokok, które pobudzają produkcję testosteronu i zwiększają intensywność spermatogenezy, czyli wytwarzania plemników. Ekstrakt z macy dodatkowo zwiększa ich żywotność.

Homeopatia

Gotowych leków homeopatycznych poprawiających płodność nie ma. Zgodnie z koncepcją homeopatii, substancja czynna powinna być indywidualnie dobrana do potrzeb konkretnego pacjenta. Nie ma jednego, skutecznego medykamentu, który mogliby zażywać wszyscy mający problemy z niepłodnością. Dlatego, by skorzystać z tej metody leczenia, trzeba się wcześniej umówić z homeopatą na indywidualną rozmowę, w czasie której dobierze on substancję czynną do „obrazu choroby", na który składają się m.in.: przebyte infekcje, zamiłowania i upodobania, jak też pora roku, dnia i pogoda w dniu wizyty.

Zdaniem dr Blagoobrazowa, homeopatia, podobnie jak akupunktura, może pełnić w terapii zaburzeń płodności wyłącznie funkcję uzupełniającą. Do leczenia tą metodą nie nadają się pacjenci, u których przyczyną niepłodności są uszkodzenia anatomiczne. Można jednak rozważyć leczenie homeopatyczne, jeżeli niepłodność ma nieustalone podłoże.

Czas trwania i skuteczność leczenia zależy od tego, jak szybko lekarzowi uda się ustalić w wywiadzie obraz objawów i dotrzeć do tak zwanego jądra zaburzenia. Czasami udaje się to podczas jednej wizyty, czasami trzeba trzech, pięciu spotkań. Zdaniem specjalistów, jeśli leczenie nie przyniosło spodziewanych rezultatów w ciągu pół roku, należy go zaniechać.

Za wizytę u homeopaty, w zależności od regionu kraju, trzeba zapłacić od 100 do 200 złotych. Warto wybrać lekarza z dużym doświadczeniem. Niestety, nie możemy poprosić o okazanie certyfikatu zawodowego, bowiem polscy homeopaci dopiero walczą o uregulowanie prawa medycznego w tym zakresie. Najlepiej więc kierować się opiniami innych pacjentów.

Stres

Płodność kobiety jest regulowana w subtelny i precyzyjny sposób, poprzez podwzgórze i przysadkę mózgową. W optymalnych warunkach współpraca między nimi przebiega bez zakłóceń i hormonalny sygnał przekazywany do układu rozrodczego prawidłowo reguluje cykl menstruacyjny. Jednakże system ten jest bardzo wrażliwy na działanie różnych czynników zewnętrznych, zwłaszcza stresogennych. Doświadczenia przeprowadzone na myszach dowodzą, że u ciężarnych samic przechowywanych w zbyt małych klatkach dochodzi do poronień i resorpcji płodów, a u pozostałych zanika popęd seksualny. U kobiet silne przeżycia mogą hamować owulację i wpływać na długość cyklu miesiączkowego, a po zapłodnieniu doprowadzić nawet do poronienia.

Siła psychiki

Według dr Blagoobrazowa, niebagatelną rolę odgrywa nastawienie psychiczne matki. Kobieta, która nie ma odpowiednich warunków do wychowania potomka, może mieć problemy z zajściem w ciążę. Co więcej: brak komfortu psychicznego może wpływać na szanse donoszenia poczętego już dziecka. Odsetek poronień z przyczyn psychologicznych szczególnie wzrasta pomiędzy trzecim a czwartym miesiącem ciąży. Po takim zdarzeniu ponowne zajście w ciążę może być utrudnione.

Paradoksalnie, zbyt silna chęć posiadania potomka również może być przeszkodą uniemożliwiającą jego przyjście na świat. Stres spowodowany presją wywieraną ze strony rodziny lub samej kobiety może być przyczyną zaburzającą płodność. Okazuje się bowiem, że wiele kobiet, które zrezygnowały z bezskutecznej walki o posiadanie własnego maleństwa i zdecydowały się na adopcję, w krótkim czasie od przygarnięcia dziecka i zaprzestania leczenia, zachodzi w ciążę bez specjalistycznej pomocy. Zdaniem dr Blagoobrazowa, kobiety mające problemy z zajściem w ciążę powinny chodzić do... szkoły rodzenia. Przygotowanie do porodu może bowiem odblokować psychikę kobiety i umożliwić zajście w ciążę, oczywiście o ile bezpłodność jest skutkiem zaburzeń psychologicznych, a nie anatomicznych.

Czy warto?

Medycyna alternatywna wciąż budzi wiele wątpliwości, ale często pozostaje jedyną deską ratunku dla osób zdesperowanych. Pomimo słabo poznanych mechanizmów działania, wiele z terapii naturalnych może okazać się skutecznych, szczególnie wówczas, gdy przyczyną bezpłodności jest tak powszechny w dzisiejszych czasach stres. A dowodem na zaskakującą niekiedy skuteczność medycyny holistycznej może być krążąca przed wojną po Wileńszczyźnie anegdota:

Do proboszcza pewnej wiejskiej parafii przyszła z płaczem pewna kobieta.

- Księże dobrodzieju - płakała. - Mąż mnie umarł, ja sama z dziećmi została i nie mam ich jak wyżywić.
Ksiądz podrapał się za uchem i rzekł:
- Wiesz ty co? Powinnaś zostać znachorką.
- Ale ja prosta kobieta jestem, gdzie mnie tam ludzi leczyć?
- Będziesz chodziła od wsi do wsi i zamawiała choroby zaklęciem: „Szła sabaka przez most, cztery nogi piąty chwost. Czy pomoże, nie pomoże, to zaszkodzić to nie może".

Kobieta rada nierada poszła i słuch o niej zaginął. Jakiś czas później księdzu wrzód się zrobił w gardle. Posłaniec wysłany po doktora nie wracał, więc kiedy proboszczowi śmierć w oczy zajrzała, posłano po znachorkę, o której wieść gminna mówiła, że nie zdarzyło się, żeby komuś nie pomogła. Kiedy w drzwiach stanęła owa wdowa-zamawiaczka, ksiądz roześmiał się na całe gardło i wrzód pękł.

W taki to sposób znachorka przywróciła proboszczowi zdrowie.

W opracowaniu wykorzystano fragmenty rozmowy z dr Igorem Blagoobrazowem, lekarzem neurologiem i specjalistą od medycyny alternatywnej (Akademia Medycyny Alternatywnej Sp. z o. o., Warszawa, Al. Jerozolimskie 11/19, tel. (22) 455 51 15, www. medycynaalternatywna. pl.). Korzystalismy także z wniosków płynących z rozmów z lek. med. Janem Baranowskim, prezesem Wielkopolskiego Stowarzyszenia Homeopatów Lekarzy i Farmaceutów.

Akupunktura na płodność

Ten stary chiński sposób przywracania i podtrzymywania zdrowia polega na wkłuwaniu igieł w ściśle określone miejsca na ciele ludzkim. Akupunktura stosowana jest do leczenia niepłodności czynnościowej. Nakłucia igłami działają na organizm, pobudzając go. Powodują powrót do równowagi i aktywację mocy regeneracji samouzdrawiania. Po postawieniu diagnozy zgodnej z tradycyjną medycyną chińską (to badanie tętna i oglądanie języka), a zupełnie różnej od diagnozy według medycyny zachodniej, lekarz dobiera punkty i wbija w nie igły. Punktów jest zwykle od 1 do 20, przeciętnie 10. Igły pozostają w ciele przeciętnie 15 minut. Ich usunięcie nie jest bolesne.

Chorego leczy natura

Specjaliści w dziedzinie homeopatii zapewniają, że potrafią leczyć między innymi niektóre przyczyny niepłodności. Leczenie podobieństwami, aby pobudzić mechanizmy obronne organizmu, jest pomysłem bardzo starym, bowiem stosowano go w medycynie już w starożytności. Twórcę terapii homeopatycznej - niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna - zainspirowały ponoć słowa Hipokratesa: „Chorego leczy natura, choroba powstaje od podobnego i dzięki podobnemu człowiek odzyskuje zdrowie". Hahnemmann rozpoczął badania nad udowodnieniem tego twierdzenia i już wkrótce opracował własną tezę, która stała się podstawą homeopatii: „W sposób najpewniejszy, najszybszy i najskuteczniejszy można leczyć takimi lekarstwami, które zdolne są wywołać w zdrowym organizmie chorobę najbardziej podobną". Te słowa do dziś rodzą sprzeciw, bo jak coś, co w jednym przypadku zwykło się uważać za truciznę, można w innym traktować jak lekarstwo? Rozwiązaniem tego pozornego paradoksu jest zastosowanie w leczeniu homeopatycznym rozcieńczonej substancji o tak niskim stężeniu, że właściwie trudno udowodnić jej istnienie. Homeopata wychodzi z założenia, że ciało pacjenta utraciło naturalną zdolność do samoregulacji i jego celem jest takie stymulowanie organizmu, aby potrafił sam powrócić do naturalnej równowagi.

Pokonaj depresję

Niektóre badania wykazują, że od 15 do 25% kobiet zachodzi w ciążę w ciągu czterech miesięcy od momentu, kiedy zwróciły się o pomoc do lekarza, zanim jeszcze zostało rozpoczęte bardziej zdecydowane leczenie, co sugeruje, że stres albo inne psychologiczne czynniki odegrały swoją rolę w problemie niepłodności. Wśród kobiet, które próbują zajść w ciążę, depresja jest bardzo powszechna. W rzeczywistości, ma ona bezpośredni wpływ na wydzielanie hormonów, które są odpowiedzialne za owulację i procesy rozrodcze.

Witaminy wspierające płodność

Dla kobiety

C i E jako antyutleniacze chronią organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, które źle wpływają na pracę układu rozrodczego.

Z grupy B w większych dawkach powinny zażywać kobiety, które stosowały hormonalne środki antykoncepcyjne, a obecnie mają trudności z zajściem w ciążę. Można je znaleźć w ziarnach i warzywach o zielonych liściach, mięsie, mleku, drożdżach.

Dla mężczyzny

A, C, E - jako przeciwutleniacze chroniące plemniki przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.

Z grupy B przeciwdziałające zmniejszeniu liczby i aktywności plemników.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 20:19

Magic Niemożliwe 27 sierpnia 2014, 20:28

majóweczka...oj kiedy to było :D z mężem i kawałek jego siostry ;)
8b6bf4abaffc6bbbm.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2014, 20:28

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)