Ciąża rozpoczęta 25 maja 2014
Udanego weekendu!!!! :*
Dzisiaj samopoczucie lepsze...oj duzo lepsze! znalazlam sposob na mdlosci! maz wymyslil
lyzeczka cukru i duzo soku swizego z cytryna na ten cukier wycisnac! dziala cuda hurra! moge w biedrach przytyc ale potrzebuje odpoczynku od mdlosci :-)jedna lyzeczka soku z cukrem dziala na ok 40min
niedlugo ale kuzwa jaka ulga
dzisiaj kupilam bluzeczke wiazana pod piersiami, nie typowo ciazowa ale tak wyglda...mialam kilka takich w domu ale piersi mi z nich wyplywaja
musze kupic tez jakies wieksze dresy bo uwieraja juz spodnie , nieprxyjemne uczucie. ale sie ciesze, ze cos podzialalo na te mdlosci!
Wczoraj tempka spadła..ale może to była wina tego, że musiałam wstać o 5...a właściwie o 4 50 bo miałam wczoraj całodniową delegację i wyjazd wcześnie rano. Jednak zasmucona wsadziłam do torby zapas podpasek i tabsy przeciwbólowe spodziewając się @. A tu @ nie było. A był to 12 dc i od jakiegoś czasu tak zazwyczaj tempka w tym dniu spadała i @ była albo w tym samym dniu,albo dzień później.
Dzisiaj rano - SZOK!!! Temperatura odbiła do 37,01! 13 dc. Jak jutro tempka nie spadnie poniżej 36,7 to zatestuję, a co mi tam! 
Są nadzieje, są nadzieje 
To okropne... ja wiem tylko jedno, że im dłużej trwają starania, tym bardziej się to utrudnia... ja wiem, wiem jakie to trudne. Ale na Boga, przecież ciągłym myśleniem i mierzeniem, obserwacją niczego dobrego dla siebie nie robimy. Czytałam wypowiedź dziewczyny, która mówi, że stara się pół roku i już się dołuje. Co to jest pół roku? Ja przez pierwsze pół roku nawet nie zauważyłam, że to już tyle czasu minęło! Sierpień to miesiąc , w którym rok temu miałam ostatnio @, potem okazało się, że mam torbiel i podejrzenie ciąży pozamacicznej. Potem dopiero w styczni sie udało, za drugim razem. Dopiero teraz, od maja staramy sie na nowo, a to nie długo. Wiem, że się uda, jak nie teraz to za miesiąc, dwa, sześć. Ale ciągle myśląc o ciąży blokujemy się i nic z tego nie wychodzi OTO PRZYCZYNA BEZPOŁODNOŚCI. Nie wykluczam, że u niektórych problem tkwi głębiej. Po prostu trzeba zmienić priorytet w życiu z "ja do cholery muszę być w ciąży" na "chcę być szczęśliwa, teraz, nez dziecka". Dziecko to jest dodatek do ułożonego i szczęśliwego życia. Jak przestaniemy wciąż mówić o śluzach, szyjkach i całej reszcie to zobaczycie, że właśnie wtedy się uda 
Moje życie powoli staje się szczęśliwe
wracam do życia, ale takiego prawdziwego
nie obracającego się wciąż między ciążą a objawami, po co mi to? Czy nie lepiej jest żyć nieświadomie, cieszyć się każdym dniem z ukochana osobą robiąc to co lubimy? I wtedy przestanie nam się DŁUŻYĆ. Ja na początku tego cyklu zwątpiłam, bo ginekolog mi powiedziała, że nie określi mi owulacji bo? Mam za wysoką prl i nie wiem jak będę reagować na leki. Poczułam, że o matko czegoś w końcu nie wiem, nie wiem kiedy jak i co, nie wiem jak będę reagować na leki. Poczułam, że życie staje sie normalne, gdzie nie czekam na TEN dzień aby móc zbałamucić męża z rana i jeszcze wieczorem
choć lubię to robić, dlatego nasza intensywność
jest różna, bo robiliśmy to kiedy chcieliśmy a nie kiedy musimy
zero schematu, wyznaczników i tych innych pierdół! i wiecie co? podoba mi się to, takie beztroskie życie
nie oparte na wykresach
polecam każdej
bo życie bardzo szybko ucieka i szkoda go marnować na wpatrywanie się w wykresy i dumanie "a może to już? za dwa dni zrobie test". Ja tylko raz zrobiłam przed czasem test. W lutym, 6 dni przed @ i wyszedł mi negaytwny, podłamałam się, ale żyłam dalej. I okazało się, że jestem w ciąży
to było mega zaskoczenie! I oto w życiu chodzi, o nie wyczekiwanie, tylko o miłe niespodzianki od zycia
Bradzo się cieszę, że Bóg nie pozwala mi mieć choć by cienia nadziei, że się udało. Gorliwie go o to prosiłam, żeby mnie nie ranił. Co ma byc to i tak będzie a czas? Szybko biegnie, oj bardzo szybko 
Otóz nastąpił przełom w naszym ślectwie. wizyta u endokrynologa i kolejny cios niestety. niby moje badania w normie ale pani endokrynolog zdecydowanie twierdzi ze sa to bardzo niskie normy i bez kliniki invimed nie da rady. wszystko niestety do poprawki. ona nie moze zatosowac zadnej terapi bo to juz obejmuje zastrzyki z hormonami a ona sie nie chce podjąć bo to zbyt zaawansowane na jej zdanie. wiec nie pozostaje nam nic innego jak czekac. zapisala mi na TSH euthyrox 1 raz dziennie po polowie tabletki i mowi ze jezeli nic tutaj nie pomoze to tylko poznań. co mi sie za bardzo nie usmiecha. mam do poznania 150km i prace w ktorej nikt nie bedzie tolerowal moich ciaglych zwolnien czy L4 bo oni chca ludzi zdolnych do pracy a nie takich ktorzy maja problemy. wiec jak widac nic ciekawego raczej nie wymysle. aaaahhhhhhhhh.
Już po wizycie u ginka
Jestem SUPER ZDROWA A MÓJ UKŁAD ROZRODCZY WYGLĄDA WRĘCZ KSIĄŻKOWO!!!
po prostu lekarz internista, który robił mi usg na kamicę pomylił z torbielą... mój lewy jajnik! o_O idiota!!! tyle stresu się przez niego najadłam! Jak można nie odróżnić jajnika od torbieli?! Owszem, ten jajcor był powiększony bo był świeżo po owulacji!!
Później byłam w szpitalu i... operacji też nie będę miała
nie ma wskazań a pani doktor, która dała mi skierowanie, jest przewrażliwiona ;P
Łazienka już skończona, właśnie ją ogarnęłam ufff 
To był dzień dobrych wiadomości 
- Dzień dobry, co słychać?
- Dzień dobry, a wszystko dobrze, dziękuję.
- Mam takie pytanie. Czy wy robicie badania krwi na... osteo... kolesto.. yyy, bo ja mam o takie uczulenie - pokazuję babeczce łapska na których już od około 3 dni gromadzi mi sie multum przenaróżniejsych krostek, wyprysków, liszajów i bąbli - i mój doktór jest na urlopie, nie wiem co robić. A ta choroba nazywa się (i tu zagadałam po polsku bo pamiętałam nazwę) CHOLEOSTAZA
- Taaak...
- Bo to takie coś od wątroby się robi.
- Tak, wiem o co pani chodzi. Robimy takie badanie.
- O... a ile kosztuje?
- Robi się 5 różnych podgrup badań, każde 10 euro. Czyli razem 50.
- A ha.
- Ale pani nie ma tej choroby, to jest zwykłe uczulenie, pogoda nie sprzyja, ciąża też nie pomaga...
- Bo mojego lekarza nie ma, byłam już u 2 dermatologów i nikt nic nie wie a to swędzi jak nie wiem - i w tym momencie zaczyna mi broda drżeć, oczy zapełniają się wodą i wybucham płaczem jak małe dziecko, któremu zabrali lizaka!!! - bo to tak bardzo swędzi, ja już nie wiem co robić, nic mi nie pomaga - i dalej ryczę, zalewam łzami wystający brzuch, z nosa mi gile lecą...
Pani sięga po chusteczki.
- Ależ proszę spokojnie, to na pewno nie jest to. Możemy zrobić badania, to nie problem. Możemy nawet 2 lub 3 podgrupy sprawdzić jeśli pani ma życzenie, ale ja uważam że jeszcze można poczekać. Kiedy pani lekarz wraca?
- Za tydzień - i nowe łzy mnie zalewaja (kurde skąd się tego nagle tyle wzięło?). Ja bardzo panią przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Ja rozumiem, proszę się nie martwić, z wątroba na pewno wszystko w porządku, ale możemy wykonać to badanie jeśli pani chce?
- Nie, już poczekam na mojego lekarza - ocieram ostatnie krople już nie wiem czy z oczu czy nosa - ja bardzo przepraszam, to tak swędzi a ja już odchodzę od zmysłów. Do widzenia.
Wsiadam do auta i rycze na nowo. Po bułki wchodzę w okularach na nosie.
Dermatologi. Ginekologi. Szpitale. Kolejki. Apteki. Kremy. Maście. Nic nie pomaga. Poza drapakiem zakupionym w Zakopanym. Ale na pusty łeb to chyba do psychiatry powinnam się udać. Dermatolog powiedział, że zejdzie po porodzie. Ginekolog powiedział, że urodzi się znacznie szybciej bo łeb już ma w kanale rodnym. I tylko to mnie jakoś jeszcze trzyma przy życiu. Bo do uczulenia, które mam na rękach, dłoniach, palcach, ramieniu, szyi, cyckach, brzuchu, całych plecach, posladkach, uda i kolanach doszła jeszcze jedna przypadłość. Swędzi mnie dupa! I to nie na seks. Bardziej na robaki. I w nocy spać nie mogę bo mnie swędzi najbardziej i dupa i myśli. Czym ja jeszcze moge się obsmarować?
Nie maluję pokoi, nie piorę, nie gotuję, nie zmywam. Nie sprzątam, do ludzi nie wychodzę. Najchętniej to bym się zamknęła w pokoju do samego porodu! Zakaz jedzenia jajek, ryby, czekolady, orzechów, mleka. I ta facjata dermatologa mówiącego "po porodzie zejdzie". Ale ja już chcę żeby to zeszło!!!! Mieliśmy mieć sesję zdjęciową, miałam malować ściany, szykować jej pokój. I co ja teraz będę jadła? I co z moją dupą?? Drapaka se tam nie wsadzę. Na litość boską - DAJTA MNIE COŚ.
W labolatorium mnie poniosło. Chyba zaczynam się już poddawać. Ta ciąża robi się niewygodna. Poczułam co to znaczy kopior w żebro. Ciąglę czuję co to znaczy przeciągać się w brzuchu, który już ni jak się nie rozciągnie. To już nie są "słodziutkie kopniaczki mojej kochanej córeczki". To już jest fizyczne znęcanie się nad matką. Pozycje jakie przyjmuje w moim brzuchu nie są w żaden sposób wyobrażalne. I ja już nie śpię w pozycji na lewo lub prawo kiedy zachcę. Teraz obracam się zgodnie z pozycją terrorystki. Inaczej mam jej paluszki między żebrami. A jak to nie pomaga to wsunie sobie całą nóżkę a na koniec drugą strzeli kopiora!
Niech już wyłazi pasożyt jeden.
Chcialam koniecznie biale lozeczko z szufladami z Ikei - niestety okazalo sie, ze na poczatku lata Ikea we Francji opuscila jego cene o 20€ i zostalo doszczetnie wykupione. A jesli sie teraz zamowi na internecie to przewidywalna data dostawy : styczen 2015 ha ha! 
Tak wiec lozeczko bedzie inne, tez biale z jedna szeroka szuflada na dole - coz, nie zawsze ma sie to co sie chce 
Pocieszam sie tylko, ze Charlie bedzie mial inne lozeczko niz polowa dzieci we Francji 
Czekam jeszcze na kilka rzeczy, ktore powinny dotrzec w nastepnym tygodniu i instalujemy kacik Charliego.
Wrzuce tu kilka fotek to powiecie mi co myslicie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2014, 17:03
tak więc mogę się pochwalić...
CHLAMYDIA UJEMA!! 
Jestem... urlop trwa ... jest super 
Kochane muszę się pochwalić, moja siostra właśnie urodziła piękną zdrową dziewczynkę!
Zuzia przyszła na świat o godzinie 18:41 waży 3580 g i mierzy 58 cm!!!! 
TAK STRASZNIE SIE CIESZĘ!!!!!
Nie mogę doczekać się grudnia, swojej córeczki, swoich wyjątkowych chwil ... jestem bardzo wzruszona i podekscytowana !!!!
jutro jedziemy z Krakowa do nich by powitać małą na świecie... i pogratulować rodzicom!
Oczekiwanie jest piękne ale moment ten moment przyjścia dziecka na świat jest tak bardzo wyjątkowy, cudowny i niepowtarzalny..
jestem bardzo wzruszona, odliczam dni do tego pieknego spelnienia sie mojego najwiekszego marzenia !!!
Trzyma za nas wszystkie kciuki aby każda z nas urodziła szczęśliwie, w terminie, i zdrowe Maluszki!!!!
jutro napiszę wiecej!!!!
Byłam dzisiaj na badaniu usg w szpitalu, jajnik powiększony ale nieznacznie, na szczęście nie ma nic niepokojącego
Ponieważ dwa poprzednie cykle były stymulowane Clostilbegytem teraz odpuszczam i do kolejnej wizyty - w październiku - uczę się siebie, mierzę tempkę i postaram się nie nakręcać
Czy mi się uda - zobaczymy
Magic pozwolę sobie Ciebie zacytować " Po prostu trzeba zmienić priorytet w życiu z "ja do cholery muszę być w ciąży" na "chcę być szczęśliwa, teraz, bez dziecka". Dziecko to jest dodatek do ułożonego i szczęśliwego życia" od dzisiaj te słowa będą i moim mottem, mam nadzieje że każdego dnia ąż do CUDownego szczęśliwego zakończenia starań 

Są foty- ostateczna wersja. Nie są super oryginalne, ale podobają mi się 






Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2014, 22:04
Normalnie juz dawno zrobilabym ponowny test ale boje sie rozczarowania
kolejnego rozczarowania , ktore w bardzo szybki sposob odziałuje na moją psychikę 
7 dzień cyklu
50,7 kg
Zaczęliśmy serduszkować!! z żelem Conceive plus...mam nadzieję, że przyniesie to zielone efekty! M. nie ukrywa radości
oby ten entuzjazm zachował do owulacji 
Wizyta u dentystki załatwiona. Trochę niestety nas to szarpnie po kieszeni
Na pierwszy rzut oka zmiana na dziąśle wyglądała jak coś zapalnego... RTG niejednoznaczne. Ale po rozwierceniu, okazało się, że to przetoka zębowa a moja górna piątka to martwy "figurant". Skończyło się na leczeniu kanałowym - ząb martwy więc nawet nie potrzebowałam znieczulenia
Jeszcze dwie wizyty i z tym zębem mam spokój. Potem tylko dwie plomby do wymiany i przegląd szczęki zaliczony. Teraz przez dwa tygodnie chodzę z lekarstwem... co najważniejsze nawet gdybym była w ciąży, to Maleństwu to nie zagraża (tak przynajmniej twierdzi moja dentystka
) więc jest dobrze.
Teraz wróciliśmy z wieczornego spaceru - dlaczego urlopy nie są wieczne??!!!
______________________
1 śniadanie: kotleciki z kaszy jaglanej z gruszką i imbirem
2 śniadanie: jabłko
Obiad: makaron orkiszowy z sosem pomidorowym i mięsem mielonym
Podwieczorek: arbuz
Kolacja: kanapki z chleba żytniego z białym serem, pomidorem, jajkiem i kiełkami brokuła
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2014, 20:02
Trzymam się wyjątkowo dobrze. Prawie nie płaczę. Nakręciłam się strasznie na badania i bardzo się chcę na tym skupić. Znajdę przyczynę. Dowiem się i będę miała dziecko i tym razem już nie poronię!
Już 17dc a tu nic. Temp. ciągle w niskich zakreach, testy LH ujemne. Śluz białawy z pojedynczymi nitkami wyciagającymi się...to chyba z wiesiołka.
Do tego mój N ma drugie zmiany i sie mijamy, a wieczorem jestem tak padnieta ze zasypiam, a o przytulaniu to juz nie ma mowy:(...tak to daleko nie zajedziemy.
Mam nadzieje ze to długi cykl i ovu się pojawi tym bardziej ze tydzień temu ginka widziała pęcherzyk...pęcherzyku pękaj:)
.
W pracy...dużo pracyyyy...staram się nie denerwować i uśmiechać do wszystkich...to naprawdę działa:).
Młody jakiś przeziębiony...leczę go syropkami na odporność i witaminkami. W przedszkolu tęskni za nami:(, ale daje radę..nie ma zmiłuj się.
Testy ovu pozytywne do 2 dni a M przyjeżdża jutro. Raczej nie zdąży na owulkę
Jak nie urok to sraczka... mam doć
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.