Ciąża rozpoczęta 25 maja 2014

Magic Niemożliwe 29 sierpnia 2014, 19:55

Udanego weekendu!!!! :*

Dzisiaj samopoczucie lepsze...oj duzo lepsze! znalazlam sposob na mdlosci! maz wymyslil :-) lyzeczka cukru i duzo soku swizego z cytryna na ten cukier wycisnac! dziala cuda hurra! moge w biedrach przytyc ale potrzebuje odpoczynku od mdlosci :-)jedna lyzeczka soku z cukrem dziala na ok 40min :-) niedlugo ale kuzwa jaka ulga :-) dzisiaj kupilam bluzeczke wiazana pod piersiami, nie typowo ciazowa ale tak wyglda...mialam kilka takich w domu ale piersi mi z nich wyplywaja :-) musze kupic tez jakies wieksze dresy bo uwieraja juz spodnie , nieprxyjemne uczucie. ale sie ciesze, ze cos podzialalo na te mdlosci!

Wczoraj tempka spadła..ale może to była wina tego, że musiałam wstać o 5...a właściwie o 4 50 bo miałam wczoraj całodniową delegację i wyjazd wcześnie rano. Jednak zasmucona wsadziłam do torby zapas podpasek i tabsy przeciwbólowe spodziewając się @. A tu @ nie było. A był to 12 dc i od jakiegoś czasu tak zazwyczaj tempka w tym dniu spadała i @ była albo w tym samym dniu,albo dzień później.
Dzisiaj rano - SZOK!!! Temperatura odbiła do 37,01! 13 dc. Jak jutro tempka nie spadnie poniżej 36,7 to zatestuję, a co mi tam! ;)
Są nadzieje, są nadzieje :)

Magic Niemożliwe 28 sierpnia 2014, 16:42

To okropne... ja wiem tylko jedno, że im dłużej trwają starania, tym bardziej się to utrudnia... ja wiem, wiem jakie to trudne. Ale na Boga, przecież ciągłym myśleniem i mierzeniem, obserwacją niczego dobrego dla siebie nie robimy. Czytałam wypowiedź dziewczyny, która mówi, że stara się pół roku i już się dołuje. Co to jest pół roku? Ja przez pierwsze pół roku nawet nie zauważyłam, że to już tyle czasu minęło! Sierpień to miesiąc , w którym rok temu miałam ostatnio @, potem okazało się, że mam torbiel i podejrzenie ciąży pozamacicznej. Potem dopiero w styczni sie udało, za drugim razem. Dopiero teraz, od maja staramy sie na nowo, a to nie długo. Wiem, że się uda, jak nie teraz to za miesiąc, dwa, sześć. Ale ciągle myśląc o ciąży blokujemy się i nic z tego nie wychodzi OTO PRZYCZYNA BEZPOŁODNOŚCI. Nie wykluczam, że u niektórych problem tkwi głębiej. Po prostu trzeba zmienić priorytet w życiu z "ja do cholery muszę być w ciąży" na "chcę być szczęśliwa, teraz, nez dziecka". Dziecko to jest dodatek do ułożonego i szczęśliwego życia. Jak przestaniemy wciąż mówić o śluzach, szyjkach i całej reszcie to zobaczycie, że właśnie wtedy się uda :)

Moje życie powoli staje się szczęśliwe :) wracam do życia, ale takiego prawdziwego :) nie obracającego się wciąż między ciążą a objawami, po co mi to? Czy nie lepiej jest żyć nieświadomie, cieszyć się każdym dniem z ukochana osobą robiąc to co lubimy? I wtedy przestanie nam się DŁUŻYĆ. Ja na początku tego cyklu zwątpiłam, bo ginekolog mi powiedziała, że nie określi mi owulacji bo? Mam za wysoką prl i nie wiem jak będę reagować na leki. Poczułam, że o matko czegoś w końcu nie wiem, nie wiem kiedy jak i co, nie wiem jak będę reagować na leki. Poczułam, że życie staje sie normalne, gdzie nie czekam na TEN dzień aby móc zbałamucić męża z rana i jeszcze wieczorem :) choć lubię to robić, dlatego nasza intensywność <3 jest różna, bo robiliśmy to kiedy chcieliśmy a nie kiedy musimy :) zero schematu, wyznaczników i tych innych pierdół! i wiecie co? podoba mi się to, takie beztroskie życie :) nie oparte na wykresach :) polecam każdej :) bo życie bardzo szybko ucieka i szkoda go marnować na wpatrywanie się w wykresy i dumanie "a może to już? za dwa dni zrobie test". Ja tylko raz zrobiłam przed czasem test. W lutym, 6 dni przed @ i wyszedł mi negaytwny, podłamałam się, ale żyłam dalej. I okazało się, że jestem w ciąży :) to było mega zaskoczenie! I oto w życiu chodzi, o nie wyczekiwanie, tylko o miłe niespodzianki od zycia :) Bradzo się cieszę, że Bóg nie pozwala mi mieć choć by cienia nadziei, że się udało. Gorliwie go o to prosiłam, żeby mnie nie ranił. Co ma byc to i tak będzie a czas? Szybko biegnie, oj bardzo szybko :)

k@milk@ W drodze do szczęścia... 28 sierpnia 2014, 16:53

Otóz nastąpił przełom w naszym ślectwie. wizyta u endokrynologa i kolejny cios niestety. niby moje badania w normie ale pani endokrynolog zdecydowanie twierdzi ze sa to bardzo niskie normy i bez kliniki invimed nie da rady. wszystko niestety do poprawki. ona nie moze zatosowac zadnej terapi bo to juz obejmuje zastrzyki z hormonami a ona sie nie chce podjąć bo to zbyt zaawansowane na jej zdanie. wiec nie pozostaje nam nic innego jak czekac. zapisala mi na TSH euthyrox 1 raz dziennie po polowie tabletki i mowi ze jezeli nic tutaj nie pomoze to tylko poznań. co mi sie za bardzo nie usmiecha. mam do poznania 150km i prace w ktorej nikt nie bedzie tolerowal moich ciaglych zwolnien czy L4 bo oni chca ludzi zdolnych do pracy a nie takich ktorzy maja problemy. wiec jak widac nic ciekawego raczej nie wymysle. aaaahhhhhhhhh.

Już po wizycie u ginka :) Jestem SUPER ZDROWA A MÓJ UKŁAD ROZRODCZY WYGLĄDA WRĘCZ KSIĄŻKOWO!!! :D po prostu lekarz internista, który robił mi usg na kamicę pomylił z torbielą... mój lewy jajnik! o_O idiota!!! tyle stresu się przez niego najadłam! Jak można nie odróżnić jajnika od torbieli?! Owszem, ten jajcor był powiększony bo był świeżo po owulacji!!
Później byłam w szpitalu i... operacji też nie będę miała :D nie ma wskazań a pani doktor, która dała mi skierowanie, jest przewrażliwiona ;P
Łazienka już skończona, właśnie ją ogarnęłam ufff :)
To był dzień dobrych wiadomości :D

- Dzień dobry, co słychać?
- Dzień dobry, a wszystko dobrze, dziękuję.
- Mam takie pytanie. Czy wy robicie badania krwi na... osteo... kolesto.. yyy, bo ja mam o takie uczulenie - pokazuję babeczce łapska na których już od około 3 dni gromadzi mi sie multum przenaróżniejsych krostek, wyprysków, liszajów i bąbli - i mój doktór jest na urlopie, nie wiem co robić. A ta choroba nazywa się (i tu zagadałam po polsku bo pamiętałam nazwę) CHOLEOSTAZA
- Taaak...
- Bo to takie coś od wątroby się robi.
- Tak, wiem o co pani chodzi. Robimy takie badanie.
- O... a ile kosztuje?
- Robi się 5 różnych podgrup badań, każde 10 euro. Czyli razem 50.
- A ha.
- Ale pani nie ma tej choroby, to jest zwykłe uczulenie, pogoda nie sprzyja, ciąża też nie pomaga...
- Bo mojego lekarza nie ma, byłam już u 2 dermatologów i nikt nic nie wie a to swędzi jak nie wiem - i w tym momencie zaczyna mi broda drżeć, oczy zapełniają się wodą i wybucham płaczem jak małe dziecko, któremu zabrali lizaka!!! - bo to tak bardzo swędzi, ja już nie wiem co robić, nic mi nie pomaga - i dalej ryczę, zalewam łzami wystający brzuch, z nosa mi gile lecą...
Pani sięga po chusteczki.
- Ależ proszę spokojnie, to na pewno nie jest to. Możemy zrobić badania, to nie problem. Możemy nawet 2 lub 3 podgrupy sprawdzić jeśli pani ma życzenie, ale ja uważam że jeszcze można poczekać. Kiedy pani lekarz wraca?
- Za tydzień - i nowe łzy mnie zalewaja (kurde skąd się tego nagle tyle wzięło?). Ja bardzo panią przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Ja rozumiem, proszę się nie martwić, z wątroba na pewno wszystko w porządku, ale możemy wykonać to badanie jeśli pani chce?
- Nie, już poczekam na mojego lekarza - ocieram ostatnie krople już nie wiem czy z oczu czy nosa - ja bardzo przepraszam, to tak swędzi a ja już odchodzę od zmysłów. Do widzenia.

Wsiadam do auta i rycze na nowo. Po bułki wchodzę w okularach na nosie.

Dermatologi. Ginekologi. Szpitale. Kolejki. Apteki. Kremy. Maście. Nic nie pomaga. Poza drapakiem zakupionym w Zakopanym. Ale na pusty łeb to chyba do psychiatry powinnam się udać. Dermatolog powiedział, że zejdzie po porodzie. Ginekolog powiedział, że urodzi się znacznie szybciej bo łeb już ma w kanale rodnym. I tylko to mnie jakoś jeszcze trzyma przy życiu. Bo do uczulenia, które mam na rękach, dłoniach, palcach, ramieniu, szyi, cyckach, brzuchu, całych plecach, posladkach, uda i kolanach doszła jeszcze jedna przypadłość. Swędzi mnie dupa! I to nie na seks. Bardziej na robaki. I w nocy spać nie mogę bo mnie swędzi najbardziej i dupa i myśli. Czym ja jeszcze moge się obsmarować?

Nie maluję pokoi, nie piorę, nie gotuję, nie zmywam. Nie sprzątam, do ludzi nie wychodzę. Najchętniej to bym się zamknęła w pokoju do samego porodu! Zakaz jedzenia jajek, ryby, czekolady, orzechów, mleka. I ta facjata dermatologa mówiącego "po porodzie zejdzie". Ale ja już chcę żeby to zeszło!!!! Mieliśmy mieć sesję zdjęciową, miałam malować ściany, szykować jej pokój. I co ja teraz będę jadła? I co z moją dupą?? Drapaka se tam nie wsadzę. Na litość boską - DAJTA MNIE COŚ.

W labolatorium mnie poniosło. Chyba zaczynam się już poddawać. Ta ciąża robi się niewygodna. Poczułam co to znaczy kopior w żebro. Ciąglę czuję co to znaczy przeciągać się w brzuchu, który już ni jak się nie rozciągnie. To już nie są "słodziutkie kopniaczki mojej kochanej córeczki". To już jest fizyczne znęcanie się nad matką. Pozycje jakie przyjmuje w moim brzuchu nie są w żaden sposób wyobrażalne. I ja już nie śpię w pozycji na lewo lub prawo kiedy zachcę. Teraz obracam się zgodnie z pozycją terrorystki. Inaczej mam jej paluszki między żebrami. A jak to nie pomaga to wsunie sobie całą nóżkę a na koniec drugą strzeli kopiora!

Niech już wyłazi pasożyt jeden.

Chcialam koniecznie biale lozeczko z szufladami z Ikei - niestety okazalo sie, ze na poczatku lata Ikea we Francji opuscila jego cene o 20€ i zostalo doszczetnie wykupione. A jesli sie teraz zamowi na internecie to przewidywalna data dostawy : styczen 2015 ha ha! :)
Tak wiec lozeczko bedzie inne, tez biale z jedna szeroka szuflada na dole - coz, nie zawsze ma sie to co sie chce :)
Pocieszam sie tylko, ze Charlie bedzie mial inne lozeczko niz polowa dzieci we Francji :)

Czekam jeszcze na kilka rzeczy, ktore powinny dotrzec w nastepnym tygodniu i instalujemy kacik Charliego.
Wrzuce tu kilka fotek to powiecie mi co myslicie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2014, 17:03

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 28 sierpnia 2014, 17:59

tak więc mogę się pochwalić...


CHLAMYDIA UJEMA!! :D

Jestem... urlop trwa ... jest super :)

Kochane muszę się pochwalić, moja siostra właśnie urodziła piękną zdrową dziewczynkę!
Zuzia przyszła na świat o godzinie 18:41 waży 3580 g i mierzy 58 cm!!!! :)

TAK STRASZNIE SIE CIESZĘ!!!!!
Nie mogę doczekać się grudnia, swojej córeczki, swoich wyjątkowych chwil ... jestem bardzo wzruszona i podekscytowana !!!!
jutro jedziemy z Krakowa do nich by powitać małą na świecie... i pogratulować rodzicom!

Oczekiwanie jest piękne ale moment ten moment przyjścia dziecka na świat jest tak bardzo wyjątkowy, cudowny i niepowtarzalny..
jestem bardzo wzruszona, odliczam dni do tego pieknego spelnienia sie mojego najwiekszego marzenia !!!

Trzyma za nas wszystkie kciuki aby każda z nas urodziła szczęśliwie, w terminie, i zdrowe Maluszki!!!!

jutro napiszę wiecej!!!! :)

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 28 sierpnia 2014, 19:27

Byłam dzisiaj na badaniu usg w szpitalu, jajnik powiększony ale nieznacznie, na szczęście nie ma nic niepokojącego :) Ponieważ dwa poprzednie cykle były stymulowane Clostilbegytem teraz odpuszczam i do kolejnej wizyty - w październiku - uczę się siebie, mierzę tempkę i postaram się nie nakręcać :) Czy mi się uda - zobaczymy :)

Magic pozwolę sobie Ciebie zacytować " Po prostu trzeba zmienić priorytet w życiu z "ja do cholery muszę być w ciąży" na "chcę być szczęśliwa, teraz, bez dziecka". Dziecko to jest dodatek do ułożonego i szczęśliwego życia" od dzisiaj te słowa będą i moim mottem, mam nadzieje że każdego dnia ąż do CUDownego szczęśliwego zakończenia starań :):)

Bergo Bergo - nowa ja 28 sierpnia 2014, 21:26

Są foty- ostateczna wersja. Nie są super oryginalne, ale podobają mi się :)
2mcdg2e.jpg
zv4opc.jpg
2rgmcgo.jpg
xnuf13.jpg
i355qc.jpg
2wpp2cl.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2014, 22:04

basia1614 wielkie nadzieje... 28 sierpnia 2014, 21:27

Normalnie juz dawno zrobilabym ponowny test ale boje sie rozczarowania :( kolejnego rozczarowania , ktore w bardzo szybki sposob odziałuje na moją psychikę :(

7 dzień cyklu
50,7 kg

Zaczęliśmy serduszkować!! z żelem Conceive plus...mam nadzieję, że przyniesie to zielone efekty! M. nie ukrywa radości ;) oby ten entuzjazm zachował do owulacji ;)

Wizyta u dentystki załatwiona. Trochę niestety nas to szarpnie po kieszeni :/ Na pierwszy rzut oka zmiana na dziąśle wyglądała jak coś zapalnego... RTG niejednoznaczne. Ale po rozwierceniu, okazało się, że to przetoka zębowa a moja górna piątka to martwy "figurant". Skończyło się na leczeniu kanałowym - ząb martwy więc nawet nie potrzebowałam znieczulenia ;) Jeszcze dwie wizyty i z tym zębem mam spokój. Potem tylko dwie plomby do wymiany i przegląd szczęki zaliczony. Teraz przez dwa tygodnie chodzę z lekarstwem... co najważniejsze nawet gdybym była w ciąży, to Maleństwu to nie zagraża (tak przynajmniej twierdzi moja dentystka :) ) więc jest dobrze.

Teraz wróciliśmy z wieczornego spaceru - dlaczego urlopy nie są wieczne??!!!

______________________
1 śniadanie: kotleciki z kaszy jaglanej z gruszką i imbirem
2 śniadanie: jabłko
Obiad: makaron orkiszowy z sosem pomidorowym i mięsem mielonym
Podwieczorek: arbuz
Kolacja: kanapki z chleba żytniego z białym serem, pomidorem, jajkiem i kiełkami brokuła


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2014, 20:02

Trzymam się wyjątkowo dobrze. Prawie nie płaczę. Nakręciłam się strasznie na badania i bardzo się chcę na tym skupić. Znajdę przyczynę. Dowiem się i będę miała dziecko i tym razem już nie poronię!

marianna Brakujący kawałek 28 sierpnia 2014, 20:26

Już 17dc a tu nic. Temp. ciągle w niskich zakreach, testy LH ujemne. Śluz białawy z pojedynczymi nitkami wyciagającymi się...to chyba z wiesiołka.

Do tego mój N ma drugie zmiany i sie mijamy, a wieczorem jestem tak padnieta ze zasypiam, a o przytulaniu to juz nie ma mowy:(...tak to daleko nie zajedziemy.

Mam nadzieje ze to długi cykl i ovu się pojawi tym bardziej ze tydzień temu ginka widziała pęcherzyk...pęcherzyku pękaj:):).

W pracy...dużo pracyyyy...staram się nie denerwować i uśmiechać do wszystkich...to naprawdę działa:).

Młody jakiś przeziębiony...leczę go syropkami na odporność i witaminkami. W przedszkolu tęskni za nami:(, ale daje radę..nie ma zmiłuj się.

Testy ovu pozytywne do 2 dni a M przyjeżdża jutro. Raczej nie zdąży na owulkę:-( Jak nie urok to sraczka... mam doć:-(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)