Kochane dawno mnie nie widziałyście więc przesyłam zdjęcie z dziś 
http://zapodaj.net/0da8aad6087f4.jpg.html
Byłam wczoraj na zakupach jako że uzupełniam garderobę na jesień i zakupiłam boyfriendy które mimo że nie są spodniami ciążowymi są mega wygodne !!!! polecam idealnie układają się pod brzuszkiem i nigdzie nie gniotą 
dla zainteresowanych odsyłam do mojego bloga - tam wiecej na temat mody ciążowej z normalnych sklepów 
http://mylifestyle-4l.blog.pl/2014/08/29/z-cyklu-ciaza-to-nie-choroba/
Milego dnia!
Cześć !
Tak w ramach wstępu... nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby pisać ten pamiętnik. Może będzie mi lżej? Kto wie..
Nieszczęsna @ ma przyjść - teoretycznie (ostatnio lubi się spóźnić) - 1 września. Z racji, że nie mogę już wysiedzieć, testuję jutro rano, a jak nic nie wykaże, dzień po terminie @.
Głęboko wierzę, że się udało.
Dziś 11 dpo. Przez te wszystkie dni czuję ukłucia w lewym jajniku, od dwóch dni również w prawym. Dodam, że przedtem nigdy tak się jeszcze nie zdarzyło.. Bolą mnie piersi, szczególnie po bokach. Ciało mam całe w niebieskich żyłkach, ale to akurat normalne - zawsze tak mam. Głowa mnie boli, jakoś czuję się inaczej niż w poprzednich cyklach. A może sobie wmawiam? Cóż, okaże się za nie tak długi czas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2014, 10:34
Dobra passa trwa
i nawet nie smuci mnie fakt, że nie jestem w ciąży , nie nie robiłam testu , po prostu to się wie
dobrze, bo chcielismy we wrześniu polecieć na wakacje...w końcu 
Mam ochotę góry przenosić, o co chodzi?
to ta pogoda, piękne słońce od rana 
Miłego dnia! I każdego dnia więcej nadziei i wiary
radości z życia kochane moje! 
wczoraj zaczął się 18 tydzień jak to szybciutko leci
miałam urodzinki było kilku gości ale dostałam najlepszy prezent jaki może wyobrazić sobie mama w ciąży maluszek zaczął kopać :DDDD jestem bardzo ale to bardzo szczęśliwa mój M też potwornie się cieszy ostatnio u ginekologa byłam razem z przyjaciółką czyli przyszłą chrzestną naszego maleństwa pani doktor powiedziała że mamy nie kierować jeszcze się tym co mówiono nam ostatnio że jej wygląda na córeczkę i że dowiemy się już na 100 % 19 września na kolejnych prenatalnych powiem szczerze że dla mnie to już kompletnie nie ważne ważne żeby zdrowe było no i okazało się że szyjka macicy jest za krótka no i wyniki moczu wyszły mi że mam liczne bakterie mam brać urosept 2 tabletki 3 razy dziennie przez 10 dni żeby wyleczyć martwię się tym ale liczę że wszystko będzie dobrze mój adaś od poniedziałku idzie do zerówki wiem że da sobie radę bo jest bardzo dzielny dzisiaj idę kupić podręczniki i strój na w-f tylko jeszcze to zostało jest trochę latania z nowym rokiem szkolnym i wydatków ale wszystko da się pogodzić
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/332903e8370d5f2b.html
a oto zdjęcia maleństwa jeszcze z pierwszych badań prenatalnych z następnych też prześlę 
Nie wiem w sumie od czego zacząć.... więc może poprostu chronologicznie..
Najpierw pojechaliśmy do invimedu odebrać w końcu wyniki badania nasienia. I zadziwiliśmy się co niemiara bo nie sądziliśmy że będzie aż tak źle!
Morfologia:
2% prawidłowych plemników (norma to 4% i więcej)
98%- plemniki nieprawidłowe
w tym
94% ma wady główki (80% wady tylko główki + 14% wady główki i wstawki)
Uwagi: teratozoospermia.
To nas trochę zdołowało, ale wykorzystałam przy okazji lekarza od hsg i poprosiłam żeby luknął na wyniki. Stwierdził że nie jest tak źle ponieważ procentowo plemników prawidłowych jest mało ale ilościowo w całym ejakulacie jest ich w ogóle dużo.
Koncentracja:
185,68 mln/ml (norma to 15mln i więcej)
371,35 mln/ejakulat (norma to 39mln i więcej)
Plemniki ruchliwe - 64,18% (norma to 40% i więcej)
w tym ruch postępowy - 42,72% (norma to 32% i więcej)
Być może nie jest aż tak tragicznie jak nam się na początku wydawało. Nie wiem jak się "naprawia" nieprawidłowe główki plemników. Za tydzień mamy wizytę u mojego gina to zobaczymy co powie.
Po odbiorze wyników pojechaliśmy na hsg.
10% całego czasu to było badanie i wywiad, 90% czekanie, ogółem 4h. Byłam druga w kolejce na około 16 dziewczyn. Przed badaniem poinformowano mnie o tym że:
1. że to będzie uczucie rozpierania jak przy miesiączce. Ja mam ostatnio cholernie bolesne miesiączki więc wiedzialam że w takim razie jakoś to zniosę. Spoko.
2. że dziewczyny niepotrzebnie panikują i przeżywają bo badanie nie jest bolesne, raczej nieprzyjemne, że najbardziej nieprzyjemne z tego jest "zamontowanie" wziernika i cewnika. Ja miałam już wiele razy do czynienia z wziernikami, np przy okazji leczenia mojej nadżerki, więc też wiedziałam jak to smakuje. Przy wziernikach najbardziej wzdrygał mnie zawsze ten chrzęst metalu, zawsze się obawiałam czy mnie gdzieś tam nie uszczypnie, żeby kawałek mojej tkanki nie wlazł gdzieś przypadkiem w metalowe trybiki i ciach. Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi. Taka tam schiza i tyle. Bynajmniej nigdy jeszcze mi się to nie zdarzyło więc też luz.
3. że tak naprawdę to tylko z 5 dziewczyn na 100 narzeka po badaniu że coś tam je bolało, te takie chyba najbardziej wrażliwe.
No więc ja byłam w tych 5 na 100
Nie chcę robić z siebie mazgai, cierpiętnicy, delikatnej paniusi, nie chcę siać niezdrowej, niepotrzebnej paniki. Ale ja to chyba jestem jakieś indywiduum i pechowiec 
Miałam 3 razy zakładany wziernik i cewnik! Lekarz profesjonalista, położna bardzo opiekuńcza. Nie wiem czemu tak.
Pierwsza próba. Zakładanie wziernika, manewrowanie nim, nieprzyjemne ale znośne. Założenie cewnika - faktycznie rozpieranie jak przy @ tyle że przy @ są krótkie bolesne skurcze a tu ból jest cały czas, jakby skurcz cały czas trzymał. I dupa, nagle wyciągają wszystko bo coś nie teges, nie wiem co. Więc cała już się spięłam bo od nowa Polska Ludowa. Druga próba tak samo, wziernik, cewnik. Już byłam wkurwiona. Na dodatek nie wiem czy ten wziernik czy co, ale faktycznie coś mnie uszczypnęło do cholery!! Aż zawyłam. Kurw, jeszcze teraz mnie wzdryga jak sobie to wspomnę.
No dobra, zamontowali, miałam się na plecach powoli przesunąć po ławce pod tą platformę rtg bo póki co leżałam na skraju ławki, trzymając się za kolana, w rozkroku.
Przy przesuwaniu... wypadł mi cewnik!... Patrze co się dzieje a cewnik cały we krwi...
.......tego już było dla mnie za wiele... panicznie boję się krwi... boję się nawet jak robię głupie badanie krwi...
... nie było gdzie uciec, powrót na brzeg ławki, trzecia próba.. 
udało się. Leżę. Puszczają kontrast, podskoczyłam, nogi mi wykręciło bo zabolało jakby mi wbili nóż, nosz kurw.. miało nie boleć! Chwila, moment i przestalo. Za chwilę druga runda i znowu nóż w miednicę. I przestało. Powiedzieli że koniec. Byłam pewna że mam niedrożne skoro bolało i może próbował dwa razy mi tam przepchać, dlatego dwa razy zabolało.
Położna przyłożyła mi jakiś papier czy gazę, żebym się nie wybrudziła krwią, pomogła zejść. Wytarłam się z krwi. Dała mi kolejny papier do włożenia w majty. DZIEWCZYNY, przy okazji uwaga - zakładanie stringów na badanie hsg to bardzo głupi pomysł! Załóżcie majty, podpaskę i sukienkę lub spódnicę bo nie ma miejsca ani czasu na przebieranki.
Opinia: oba drożne. Wyszłam z gabinetu zmiętolona jakby po mnie stado koni przebiegło.
Dla porównania - dziewczyna przede mną była przed badaniem tak przerażona że cała się trzęsła. Po badaniu wyszła uśmiechnięta i szczęśliwa. Nie miałyśmy czasu pogadać jak było bo mnie już wołali do sali ale zdążyła tylko rzucić coś o nieprzyjemnym wzierniku 
No więc tak jak napisałam wcześniej, to chyba tylko ja miałam takiego pecha 
Zapytałam położną o tą krew to powiedziała że to normalne bo szyjka jest podrażniona.
Ok, całe szczęście już po wszystkim.
Od wczoraj do teraz jeszcze leci mi trochę krwi, brzuch mam spuchnięty, obolały, wrażenie wielkiej napompowanej kuli z kolcami w brzuchu, z mniejszymi kulami gazowymi. Podobnie jak przy wzdęciach, podobnie jak mam przy owulacji. Ciągle mi coś tam bulgocze i się przemieszcza. Staram się nie robić gwałtownych ruchów bo nawet przy kichaniu boli. Tempka mi dziś skoczyła ale nie wiem czy to po hsg czy może owulka mi przyspieszyła.
Nie wiem czy cokolwiek będzie z
w tym cyklu, w zeszłym miesiącu bolały mnie jajniki, teraz mam krwawienie.
Chcę się wykurować i jak najszybciej o tym wszystkim zapomnieć.
Napiszcie co wy sądzicie o naszych wynikach badania nasienia. Dzięki
Po raz pierwszy w życiu wyprosił mnie z pokoju.
Spuściłam głowę, Athena skuliła giry i wyszłyśmy.
Czy to po rosole tak brzydko mi się dziś pierdzi? Czy to podekscytowanie, ze po wielkiej awanturze pańcio w końcu zaczàł malować Atheny pokój?
No wzięłam się i wyszłam, bo stwierdził że zagrażam jego równowagi na drabinie i zagroził strajkiem!
Brak jakichkolwiek objawów płodności... Jak zwykle. Mam takie chwile gdy jaram sie myślą że już, zaraz, że naprawdę może się coś udać. Ale spokojnie, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jeszcze długo nic... 
Idę pracować.
5cs
27dc
13dpo
piątek
Plamienia dzień drugi. Dziś mocniej. I tempka spadła na łeb na szyję.
Byłam u ginka na NFZ. Zobaczył wykresy, badania, usg. Stwierdził, że jestem zdrowa jak rydz i trzeba działać i czekać.

Wg niego progesteron jest jak najbardziej w porządku, a skurcze macicy po dostaniu się do środka nasienia w okresie okołoouwlacyjnym to bardzo dobry objaw (skurcze jak na @ trwające po kilka kilkanaście godzin).
Kazał brać Metformax zgodnie z zaleceniem lekarza prywatnego i hormon tarczycy zgodnie z zaleceniem endokrynologa prywatnego.
Powiedział, że mąż powinien zrobić badania nasienia, bo ja jestem zdrowa. Nie dał skierowania, bo stwierdził, że nie może. Mąż ma zrobić badania i udać się do androloga.
Jak badania nasienia wyjdą ok, to za 2-3 miesiące mam przyjść do niego, dostanę skierowanie na hsg.
Lekarz na koniec mówił, żebym się wyluzowała, bo za bardzo chyba chcę i to mnie blokuję i życzył powodzenia.
Czyli nic nowego się nie dowiedziałam. Nic, nic kompletnie nie dostałam od niego. Wychodząc czułam smutek, że po prostu NIC nowego pod słońcem i że olał progesteron.
A może mam dobry progesteron? Dziewczyny pomóżcie. Czy progesteron na poziomie 10 w 7dpo, 21dc jest ok?
Od razu zapisałam się na kolejne wizyty, bardziej ze względu na to, że jak zajdę w ciążę, to żebym mogła ciążę prowadzić również na NFZ (a nie czekać 2-3 miesiące na wizytę), niż ze względu na pomoc jaką mogę dostać.
Chcesz mieć dzidziusia? Rób badania, płać za nie i sama się diagnozuj prywatnie, bo gin NFZ czeka chyba na moją menopauzę. I tyle w temacie.
Dodatkowo pokłóciłam się z mamą. Jak to ona stwierdziła: "Wypadałoby żebyśmy się z mężem wyprowadzili skoro jestem we wszystkim przeciwna jej".
Odrzekłam: "Aha, dobrze." I poszłam do siebie.
Za 30 minut przyszła i przeprosiła. Pierwszy raz w życiu mnie przeprosiła. 
A ja już zdążyłam portale z mieszkaniami przejrzeć.
I szczerze: nie chcę tu mieszkać. Bardzo chętnie się wyniosę.
O ile się nie wyprowadzimy na wynajem, to mam nadzieję, że emigrujemy za 10-11 miesięcy do Szwecji.
Z rodziną to najlepiej widywać się na święta.
4t4d
Choroby ciąg dalszy, w nocy spało mi się tragicznie
Ale zmusiłam męża żeby ogrzał łazienkę, więc w końcu wzięłam porządną, długą kąpiel i jest dobrze 
A teraz coś czego nie cierpię i nienawidzę. Otóż co rano staram się coś zjeść, zazwyczaj są to płatki śniadaniowe. Wobec tego zaopatrzyłam się w dużą pakę, a w lodówce znalazły się dwa mleka. Więc, nie cierpię i nienawidzę wyżerania mojego mleka! Zawsze zostawią mi na dnie, jak do kawy, a ja nie piję kawy! Tak trudno jest zrozumieć, że nie jadam praktycznie nic innego na śniadanie? Jak takie im (mężowi i teściowej) potrzebne koniecznie do kawy, niech sobie kupią własne! I nici z mojego pożywnego śniadanka, wcisnęłam monte i kawałek kalafiora i siedzę niezadowolona, bo chora i do sklepu przecież nie pójdę
Pogryzłabym.
Z półpozytywów - udało mi się umówić do mojego gina jednak na 11 września, czyli 6t3d, mam nadzieję, że już wszystko będzie tam gdzie trzeba 
Chciałam się też umówić do endokrynologa, ale takie rzeczy to nie na tym świecie. Otóż, żeby się dostać do pani, która raczy być w przychodni 3 razy w miesiącu(!) potrzeba mieć skierowanie od innego lekarza. Cudnie. Dlatego też sama póki co zwiększyłam dawkę z 50 do 75 i za tydzień to skontroluję, bo moje tsh robi sobie ze mnie żarty. W maju było 1,9. Super. W lipcu już 3,6! Na tej samej dawce. Owszem, czasem zapomnę o tabletce, nawet 2 pod rząd, ale zawsze tak było... Zbadałam jeszcze raz na początku sierpnia,pilnując zawzięcie niezapominania o tabletkach, spadło do 2,7. Nadal lekko za dużo, ale ok. Ale teraz jak robiłam powtórkę bety było już 3,8! Po dwóch tygodniach! Czy to jakiś żart? To może tak skakać? Wobec tego dawka zwiększona, a na jutro jestem umówiona do lekarza, żeby dostać to skierowanie, potem muszę zadzwonić i mnie wcisną do endokrynologa. No bo rośnięcie rośnięciem, ale takie skoki chyba nie są normalne... Jak nie urok to sraczka 
A w ramach focha i buntu, nie robię dzisiaj obiadu. Zamawiam pizzę i mam wszystko w nosie 
No i jeszcze piesek, którego znalazłam 4 dni temu, znalazł swój zgubiony domek
Na szczęście, bo doprowadzał nas do rozpaczy ciągłym wyciem nocnym...
6dc (9cs)
Mysle, ze mogę ten kwartał spisać na straty. Tak, nie cykl, nie dwa cykle, ale aż 3... 😭Pomimo tego, że w tym miesiącu w końcu się dowiem czy moje jajowody są drożne, to i tak przez zapalenie pęcherza Starego mamy na razie zakaz starań (tzn seks tak, ale z gumka, fuj...). Do tego pomimo moich błagań i wyjaśnień sytuacji farmaceuta powiedział, że wszystkie leki na zapalenie pęcherza maja ten składnik aktywny uszkadzający nasienie... bo należą do tej samej grupy ........ (tutaj jakaś trudna nazwa, której oczywiście nie pamietam). Dałam Staremu żurawinę z nadzieja, że wystarczy, ale niestety tak cierpiał, że bez furaginy się nie obyło 😟 Tak wiec: ten cykl zmarnowany, bo infekcja Starego, plus kolejne dwa, bo plemniki upośledzone, plus badania nasienia można zrobić za około 5-6 miesięcy, aż Stary będzie już strzelał zdrowymi żołnierzami... Istny dramat 😭
Ze mną zreszta tez chyba coś nie tak. W poprzednim cyklu od 12dpo miałam plamienia, okres jakiś dziwnie biedny i prawie bezbolesny, a teraz znowu plamienia aż do tej pory... Nigdy tak nie miałam i czuje, ze chyba coś jest nie tak. Miałam w tym cyklu odwołać wszystkie wizyty poza drożnością, ale chyba muszę i tak iść na jakieś konsultacje, żeby sprawdzić co tam się odwala 🧐
Staram się myśleć pozytywnie i cieszyć się tym, ze w tym cyklu nie muszę robić testów owu i tak skupiać na robieniu dziecka, a po prostu wyluzować i cieszyć się sobą. Niestety za chwile zaczynaja przychodzić czarne myśli, które przypominają mi mój wiek i już mi nie jest tak wesoło...
Dzisiaj będziemy korzystać z pięknej pogody, łapać trochę słońca i strać się zapomnieć chociaż na chwile o problemach ☀️
Ps. Tak mi się teraz przypomniało, ze wczoraj wracając z miasta widziałam kobietę w zaawansowanej ciąży, która paliła papierosa na przystanku... Smutne jest to, że niektórzy tak nisko cenią, coś za co my Staraczki oddałybyśmy prawie wszystko... 😞
Milego weekendu ☀️🍀
Wczoraj na usg 3D/4D prawie nic nie było widać, Młody tak wcisnął się twarzą w łożysko że nie można było podejrzeć jego twarzyczki. Ogólnie jest wszystko dobrze, ładnie rośnie ma już 50 cm i waży 2115g i jest mu już strasznie ciasno w brzuszku 
Przez to że nie było widać buźki to już bym chciała żeby się urodził abym mogła go zobaczyć 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2014, 15:28
No i mam wyniki ... Nie jestem zadowolona... Z tego cyklu chyba nitki bedą ... Zastanawiam sie czy nie zrobic prolaktyny i nie uderzyc do gina bez wizyty jeszcze w przyszłym tyg.Ostatecznie mialam sie pojawic dopiero po 4 nieudanych cyklach, licząc od naszej ostatniej wizyty, czyli pod koniec wrzesnia.
Wyniki z 4dc przedstawiaja sie następująco:
FSH- 3,97mlU/ml
LH- 2,09mlU/ml
TSH -3,228 ulU/ml (norma 0,35-4,94)....
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2014, 17:00
Zaktualizowałam trochę wstęp, bo od czasu, gdy napisałam go po raz pierwszy, wiele się zmieniło. Nie zmieniło się właściwie tylko jedno: nadal nie jestem matką i nie zostanę nią przynajmniej przez najbliższe pół roku.
Czas wlecze się, jak z gumy. Wciąż nie potrafię pogodzić się z tym, że pomimo poddania się operacji, nadal nie możemy starać się o dziecko. Co prawda moja codzienność wraca powoli do równowagi, od dwóch dni udaje mi się nie płakać, ale wciąż żyje we mnie poczucie niesprawiedliwości. I lęk, że nigdy się nie uda.
Wczoraj odebrałam wynik z histopatologii. Na szczęście komórek rakowych nie wykryto, bo chyba tylko tego potrzeba by mi jeszcze było do "szczęścia". Potwierdził się jednak endometrialny charakter torbieli z lewego jajnika. A na prawym było coś innego, nie rozumiem co, bo oczywiście wszystko jest po łacinie. Zapytam lekarza przy najbliższej wizycie.
Trzy tygodnie po laparotomii potrafię się już zupełnie normalnie ruszać i prawie wszystko robię, pilnuję się tylko, żeby nie dźwigać ciężkich przedmiotów. Z każdym kolejnym dniem coraz częściej łapię się myśli, że skoro rekonwalescencja przebiega tak dobrze, to może ginekolog zechce skrócić kurację lekiem Visanne, np. do 4 miesięcy - zawsze to lepsze niż pół roku... Bardzo bym chciała jeszcze w 2015 urodzić nam pierwsze dziecko, a może nawet od razu dwójeczkę, tak w ramach wynagrodzenia od losu? 
Póki co staram się skupiać na innych obszarach mojego życia, ale powiedzmy sobie szczerze - średnio mi to wychodzi. Nigdy nie przypuszczałam, że starając się o dziecko, będę zmuszona...nie starać się o nie. To bardzo ciężkie do zaakceptowania, ale jakoś będziemy musieli z tym żyć. W międzyczasie mąż idzie na badanie nasienia, ale mam nadzieję, że u Niego wszystko będzie ok i że po zakończonej kuracji hormonalnej spełnimy nasze wspólne, największe marzenie.
Dzień działkowy. Domek ciągle w trakcie wykańczania, nie nocujemy tam jeszcze, ale dziś spędziłam tam słoneczny, piękny dzień. Pies wybiegany s pi teraz w korytarzu, bo nawet mu się nie chciało dalej wchodzić do mieszkania
. Godzinka w lesie i mam całą torbę grzybów
A do tego szczaw z działki na jutrzejszą zupę. Kocham las! Las pachnie moim dzieciństwem i cieszę się, że mój synek też będzie miał możliwość spędzać dużo czasu w takich pięknych okolicznościach przyrody.


O 18:30 mamy USG 3D/4D.
Od 3 miesięcy mierzę temperaturę i obserwuję swoje ciało pod względem rozpoczynającej się owulacji. Myślę, że uda mi się utrafić w ten moment - oby. Chociaż ten ostatni cykl rozpoczęty 16. sierpnia mnie zaskakuje. Skąd 10 dnia owulacja?? hmmm... może to ze stresu przed ślubem? sama nie wiem dziwnie to wygląda. Tak czy inaczej rozregulował mi się chyba cykl. Możliwe,że to przez infekcję i przepisanie Gynaglinu i cicactridiny, oby następny był normalny. Będę co jakiś czas wypisywać tu swoje żale i emocje:) Proszę mnie wspierać jeśli chociaż ktoś to czyta:)
8 dzień cyklu
50,6 kg
Cudowny leniwy dzień! 
Poszliśmy na zakupy, dużo czasu spędziliśmy w kuchni. Zrobiłam kolejne pranie. Czyli właściwie nic takiego, a dzień super miły.
Teraz w piekarniku grzeją się bułeczki na hot - dogi na jutrzejsze śniadanie, ale z kształtem podłużnym mają niewiele wspólnego...chyba za bardzo mi urosły 
Dziś postanowiliśmy zaszaleć i pójść na podwieczorek "na miasto". W naszym pobliskim centrum handlowym odkryliśmy jadłodajnie ze zdrowym jedzeniem i zakupiliśmy tam dwa koktajle na wynos...O MATKO CO ZA PASKUDZTWO! Nie dziwię się, że potem panuje powszechna opinia że zdrowe = niedobre. Już tam nie pójdziemy!
Jutro impreza urodzinowa u babci
i ostatnie dwa dni urlopu 
______________________
1 śniadanie: jajecznica z cebulką i szczypiorkiem
2 śniadanie: jabłko
Obiad: filet z soli atlantyckiej, surówka z kiszonej kapusty i marchewki z pieczonymi ziemniakami i pietruszkowym masłem
Podwieczorek: koktajl z jagodami i suszonymi morelami
Kolacja: kanapki z chleba żytniego z białym serem, pomidorem, jajkiem i kiełkami brokuła
Jaki miły dzień od samego rana. Obudziło nas słońce, TŻ zabrał mnie motorem nad rzekę tam zjedliśmy śniadanie na kocu. Po powrocie telefon z Kliniki,musieliśmy podjechać podpisać jeszcze jakieś papierki. Dzięki miłej pani położnej udało się ubrać w ramy to co nas czeka. I tak 12.09 pobranie krwi (progesteron i estradiol)- 7:00, wizyta, USG, rozpisanie stymulacji- 9:00, anestezjolog- 10:00, tydzień później wizyta z podglądem i ustalenie punkcji. W tajemnicy wiem, że może to być poniedziałek 22.09 aaaaaa 
Czuję że jestem sama z tym wszystkim. Prawie sama, mam tylko was: inne Aniołkowe Mamy. I gdyby nie wy, to bym zwariowała. Mąż mnie tylko poprzytula... Ale ja bym chciała np z nim porozmawiać. A on jakoś zaraz zmienia temat, rozśmiesza mnie. To niby dobrze, ale ja chyba nie tego potrzebuję. I tylko ciągle ma pretensje, że jak nie jestem w pracy to siedzę przed komputerem. A ileż można siedzieć i ciąć głupa że się nic nie stało? I tak sobie myślę że to smutne, że ma się rodzinę, przyjaciół... A jednak gdy przychodzą najtrudniejsze chwile to dostaje się najwięcej pomocy i zrozumienia od "obcych" ludzi.
Powoli spływają badania genetyczne.
Mężuś jak na razie AZF i CFTR prawidłowe.
Ja:
- Detekcja mutacji G20210A w genie Promtrombiny – czynnik krzepnięcia II (prawidłowe)
- Detekcja mutacji Leiden w genie Proakceleryny – czynnik V Leiden (prawidłowe)
- Detekcja polimorfizmu w genie MTHFR: A1289C (prawidłowe), a C677T (NIEPRAWIDŁOWE).
Podobno nieprawidłowe MTHFR C677T nie jest jakąś wielką tragedią, ale mimo wszystko jestem umówiona na wizytę u genetyka na 6 listopada do Katowic.
Dziś wydałam oczywiście kasę na badania:
- tarczyca pakiet,
- prolaktyna
- testosteron i DHEA SO4
- no i ze względu na nieprawidłowości opisane powyżej - poziom homocysteiny.
Kariotypów jeszcze nie ma. Dzwoniłam do laboratorium i mówiłam, że muszę je mieć najpóźniej w środę 5 listopada. Przecież muszę je zabrać do genetyka.
to już właściwie 6cs, 1dc, ale czekam na dowody 
Zapisuję, żeby nie zapomnieć:
- 3,09. zrobić badania TgAb, TSH, 25OH D3, Ca, CRP na wizytę u endokrynologa,
- przy okazji tamtym badań zrobić Prolaktynę po obciążeniu, Testosteron, Mg i Fe
- umówić się na wizytę do gin prywatnie (podobno najlepszy w okolicy) na 4 lub 5.09.
- 09.09. godz. 18:40 wizyta u endokrynologa,
- 16.10. godz. 17:00 wizyta gin B. NFZ (podobno najlepsza w przychodni, czekałam 4 m-ce),
- 31.10. godz. 18:40 gin w Ivimed i jeszcze jedna wizyta wcześniej, ale nie wiem kiedy muszę zadzwonić (gdzieś na początku października),
- 6.11. godz. 9:15 gin E. NFZ (jak nie będę w ciąży, mam dostać tu skierowanie na HSG).
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.