Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 26 września 2014, 21:35

Jestem po wizycie u endokrynologa. Pani doktor powiedziała że nie chcę żebym wyszła od niej z poczuciem że jestem chora. Moja tarczyca jest jak w najlepszym porządku! Ale profilaktycznie przepisze mi Euthyrox żeby zbić trochę tsh. Ale według niej raczej nie to jest przyczyną naszych nie powodzeń. Będę brała od jutra zobaczymy może akurat coś się zmieni, jak na razie cykle bez owulacyjny tzn czuje się jakby już było po owulce a skoku nie ma. Nie wiem o co chodzi pożyjemy zobaczymy ;)

ROZPOCZYNAMY 21 TYDZIEŃ CIĄŻY ! <3 :D 20+0

2447jvc.jpg

Dziubek tak się rozkręca w kopaniu mnie ze szok :D dziś rano jak sobie tańcował hihi ;) udało mi się nagrać filmik :D . Ogólne moje samopoczucie jest bardzo dobre :) wczoraj tylko od dłuższego czasu głowa mnie rozbolała i pierwszy raz w czasie ciąży wzięłam paracetamol :P
6 października mam USG połówkowe :) no i mam nadzieję że okaże się czy aby na pewno Dziubek będzie Tomusiem <3 :D a 11 mam wizytę u swojego ginekologa także bardzo się cieszę, że w niewielkiem odstępie czasu zobaczę dwa razy nasze maleństwo <3

klina Podobno cuda się zdarzają .. 26 września 2014, 22:20

Po wielu telefonach.. Ku mojemu zaskoczeniu dziś dostałam moje wyniki badan sprzed 2 lat.. I zaświadczenie o przebyciu na razie 2 iui.. Pozostałe wyniki od dwóch kolejnych lekarzy muszę ściągnąć.. A potem komisja..

Jeszcze to przeziębienie.
Pewnie znow będzie stracony miesiąc...

marianna Brakujący kawałek 26 września 2014, 22:32

I po wizycie u gin i badaniach. Badania w normie estradiol i FSH. I nie wiadomo z czym problem. Gin zrobiła usg i nie znalazła pęcherzyka dominującego a powinien być już widoczny w lewym. Znalazła tylko kilka malutkich w prawym wiec w tym cyklu może owulacji nie być. Zaproponowała żeby może podać cyklo...żeby stymulować wzrost pęcherzyków w następnym cyklu ale doszłyśmy do wniosku że lepiej poobserwować jeszcze cykle i przyjść za 3 miesiące. Może do tego czasu coś się zmieni...zobaczymy. Wzięłam się ostro za ćwiczenie bo naprawdę trzeba zrzucić parę kg.

dancerina czekając na naszegk aniołka 26 września 2014, 22:52

Byłam dziś u innego gin ...widać konkretny ...kolejne badanie i tu kolejny szok .. Pęcherzyki moje nie pękają w lewym jajniki 1.5 cm pęcherzyk z tamtego cyklu ..to nie może być prawda ... :'( zalecił badania na tarczyce i kolejny cykl stracony ...tak jak stracone nadzieje ...

Na wstępie wiadomość dla Lussy:
terapia mojego Męża opierała się na dawkowaniu Encortonu i Tamoxifenu (lek na raka piersi). Przyniosła efekt, ale niewymierny. Wszystko zależy od tego, co jest powodem oligo u Was. U nas brak komórek, które "wyłapują" testosteron z krwi i pod jego wpływem produkują plemniki (chociaż mąż ma dwukrotną normę tego hormonu we krwi).

Wracając do adopcji, to jesteśmy po badaniach psychologicznych... 4 godziny, 10 testów, 1000 pytań (nie przesadzam), ale daliśmy radę. Na razie Pani psycholog się nie odzywa, co odczytuję jako pozytywny wynik. Mam nadzieję, że nie będzie trzeba niczego wyjaśniać, z niczego się tłumaczyć, nic prostować...

Ale powiem Wam szczerze, że mam mieszane uczucia. Chodzi mi o to, że ciągle słyszymy o trudnościach: że dzieci adopcyjne często są obciążone genetycznie chorobami psychicznymi, że matki często piją w ciąży, co grozi Alkoholowym Zespołem Płodowym (FAS), że potrzebują opieki neurologa, mają trudności w nauce i w ogóle wszystko, co najgorsze... Mam powoli wrażenie, że zdrowych dzieci tam w ogóle nie ma. A ja jak każda przyszła matka chcę aby moje dziecko właśnie takie było! Wiem, że nie zawsze będzie idealnie, ale chyba nie uniosłabym tak poważnych trudności przez całe życie. Nie jestem Matką Teresą i nie potrafię się tak poświęcić:( Może to egoistyczne, ale czuję że tego nie przeskoczę...

I takie mam dylematy. Także nie wiem czy się w ogóle nadajemy. Na razie czekamy na informację z ośrodka i być może zaproszenie na cykl szkoleń (to kolejny etap).
Pożyjemy zobaczymy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2014, 18:40

Dziekuje wam dziewczyny za te piekne komentarze...dobrze wiedzieć ze mam wsparcie w was...
Dzisiaj miałam podly dzien ...zebralam bure za swoich podwładnych i potem muialam zwrócić uwagę im. Bylo mi bardzo głupio ze musze kogoś opiep...yc...jakos poszlo ...potem zamknęłam sie w gabinecie i wylam jak kot...wylam bo tak naprawde czułam winę w sobie ze nie zegralam zespołu do pracy....
Dzis moja przyjaciolka przekazala mi nowinę ze jest w ciąży z drugim dzieckiem...ciesze sie ale niestety cos peklo we mnie ...nie chodzi mi o nią bo jej życzę najlepiej z całego serca tylko miałam myśli ze to ja jestem ta niedorozwinieta baba troche przed 30 i nie mogę dać mężowi dziecka...czuje sie jak wybrakowana niewartosciowa kobieta...trzymam sie zasady ze sie uda kiedys ale nie wytrzymałam...wsiadlam w samochod jeździłam po miescie ...myslalam...zostawilam samochod pod domem i poszlam do mamy...rozbeczalam sie w drzwiach ...i tak nie mogłam słowa wyksztusic...wkoncu zapytałam czy ma fajki a nie pali ale ma na czarna godz ...dala mi nigdy nie paliłam przy niej przez te 28 lat ....posiedzialam pomilczalam zapytałam jej co ja w zyciu zrobiłam....ze taka kare mam...pow ze nie daje rady...zadzwoniłam do męża ze śpię u mamy nie chciałam żeby mnie widział w takim stanie ..


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2014, 00:27

Sigma Czekając na dwie kreski :) 27 września 2014, 01:52

A co mi tam, wrzucę Wam jedno moje nagranie - może część z Was też jest związana - amatorsko lub zawodowo - z wokalem i będzie w stanie szepnąć mi słówko co jest dobrze, a co poprawić :)

http://www.smule.com/p/132531539_23005303

24d teraz juz tylko odloczam dni do@, ktora ma przyjsc w srode;( dzisiaj wychodzimy z mezem wieczorem;))) to tyle dobrych wiesci jak narazie.

Sigma Czekając na dwie kreski :) 27 września 2014, 02:39

http://www.smule.com/p/132531539_66614928 - a to duet ja + moja mama. Dzieli nas prawie 400 km, dobrze, że dzisiejsza technika pozwala na takie zabawy :) Niestety nagranie jest kijowe, bo mama nagrywała się laptopem, ale jej głos to ten "pod spodem", jakby ze studni ;) Słychać ją dobrze w ozdobnikach - np. w "ukołysze" mama robi lekkie vibrato :) Ciekawa jestem, czy moja córka będzie miała tak samo podobny głos do mnie, jak ja do mojej mamy... Czasem myślę, że odróżnia nas tylko mój 3-ci migdał, przez który brzmię wiecznie zakatarzona ;)

p.s. Ta kołysanka jest autorstwa mojej mamy - zarówno tekst, jak i melodia :) Podkład nieco kijowy, discopolowy, bo generowany komputerowo, ale co zrobić... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2014, 02:39

Mika80 Kiedy wreszcie???? 27 września 2014, 08:55

Okropny ból piersi, @ brak, do tego ta depresyjna pogoda :-)

Dziś 9d po owulce ... piersi bolą od 4 dni, po prostu masakra - na 100% @ przyjdzie, nawet się nie łudzę ... znowu czeka mnie monitoring :::((( i cholera wie co jeszcze :(:(:(:(

wszystko mnie wkurza... boli mnie w podbrzuszu..kuje nie kuje .. cos okropnego.:( częściej sie kłócimy z M.. nic nie jest tak jak powinno byc!wszystko jest do DUPY.. CZUJE SIĘ PODŁAMANA.. CHCIAŁABYM JUŻ WIEDZIEĆ CO MNIE CZEKA ZA JAKIŚ CZAS..

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 27 września 2014, 09:39

@ jeszcze nie ma...wiec wyglada na to , ze faza lutealna mi sie wydluzyla po castagnusie...nie byloby to takie zle gdyby nie to, ze nadal mi temp spada w tym samym dniu co kiedys :-( wiec nie ma to znaczenia tyle ze dluzej czekam na @ co jest wkurwiajace z deka :-(

Boje sie ze ivf nie wyjdzie jezeli do niego wogole dojdzie...zamowilam prochy inne dla mojego...specjalne na plemniory...zobaczymy...przez to ze jeszcze sa prawie 2 miesiace do spotkania z tym cholernym lekarzem, ktory jak sie dowiedzielismy ma gowniana reputacje, to moze te prochy beda mialy czas na to zeby zadzialac...ale ja juz nadzieji wielkich nie mam :-( ale probujemy bo co nam zalezy :-) juz do stracenia nic nie mamy :-(

To czekanie mnie dobija, najgorsze jest to ze nawet nie wiemy na co tak naprawde czekamy, bo jakbysmy wiedzieli ze na ivf to moze jakos tak pozytywniej by bylo...a tak co, od kwietnia czekamy na sama decyzje okazuje sie ??? Jakas pieprzona paranoja kurwa....w kwietniu nam powiedzieli ze nam dadza a teraz nagle ze nie wiadomo, jakas pieprzona sciema to jest dla mnie.....i kurwa nastepne dwa miesiace nie wiadomo na co czekac jakby nie mogli nam teraz przynajmniej powiedziec tak lub nie, ale za dwa miesiace sie zobaczymy na rozpoczecie calego ivf....ja tych kolkow nie ogarniam tutaj...jakby nie wiedzieli kurwa ile mam lat i jaka jest sytuacja i co czlowiek przezywa :-( mam iochote isc i im nabluzgac tam normalnie za to wszystko....

Wczoraj caly dzien sie pakowalam. 12 kartonow gratow. Nazbieralo sie przez dwa lata. Troche mi smutni bo przyzwyczailam sie do tego wynajmowanego mieszkania a teraz widze nak robi sie puste. Ja to taka sentymentalna jestem :( przez lata mialam ogromnego misia i jak wczoraj go postawilam przy piwnicy bo tam takie rzeczy do zabrania sasiedzi klada, to po 3 minutach go juz nie byly! Ogarnal mnie mega smutek. Teraz dopiero czuje ze wchodze w dorosle rzycie. Pierwsz wspolne mieszkanie z chlopakiem. Planowanie rodziny. Pewnie slub w przyszlym roku. Za bardzi przyzwyczajam sie do ludzi, miejsc i rzeczy. Ale z drugiej strony zaczynam nowy bardzo wazny etap w moim zyciu. Zawsze chcialam mieszkac z d i to sie w koncu zbliza duzymi krokami. W srode beda meble w piatek drzwi. Jak zdarzymy kupic lozko to w przyszly wrrkend bedziemy tam spac. Ciesze sie bo D pomimo ze to on kupil mieszkanie i jest ono jego dal mi mozlieosc urzadzenia po mojemu :) no bylo pare sprzeczek ale i tak wyszlo na moje ;) nie moge sie doczekac!


A tak z innej beczki to wczoraj bylam tam zmeczona pakowaniem ze nie mialam ochoty na seks. D byl zdziwiony i rozczarowany bo ja zawsze mam ochote. Dzis czeka mnie przeprowadzka. Na razie na stare mieszkanie D bo musze sie wyprowadzic do wtorku a u nas na nowym jeszcze trwaja roboty no i trzeba czekac na meble. Dzisiaj pewnie znowu bedziemy zmeczeni wiec tez sie nie zapowiada na serduchowanie. Ale jutro z rana planuje zaczac dzialania. Bo dwoch straconych dniach D bedzie mial jeszcze wieksza ochote ;) w czwartek prawdopodobnie bedzie owu wiec planuje w niedziele, poniedzialek i srode, piatek i sobote serduchowac. Wtorek i czwartek odpada bo moj D gra w pilke i ma akuraty w te dni trening i zawsze mi odmawia ;) ale i taj duzo dni bedziemy serduchowac i mam nadzieje ze owocnie. Ten cykl jest bardzo dla mnie wazny. Wstaje i ide farbowac wlosy a o12 zaczynami przeprowadzke...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2014, 14:52

dorcia8919 czas powiększać rodzinę 27 września 2014, 10:14

Dziś od rana w dobrym humorze. @ się kończy i będzie można myśleć o dziecku... Wczorajszy dzień miałam zalatany, ale popołudniu byłam umówiona z moją przyjaciółką, która właśnie jest w ciąży. Wygląda po prostu przepięknie z tym brzuszkiem :) I powiem szczerze, że trochę z nią porozmawiałam i chyba bardziej jestem przekonana do tego, by sama w końcu spróbować powiększyć rodzinę. Właśnie Madzia jest moim żywym przykładem na to, że gdy rozwija się w brzuszku maleństwo, całe nastawienie się zmienia. Piszę o tym, gdyż ona, gdy dowiedziała się o ciąży, lekko się załamała. Bała się, że sobie nie poradzi, że to jeszcze nie czas itp. Czyli ja właśnie mam te same odczucia teraz. I zdałam sobie sprawę, co ma być to będzie. Jednak wiem, że nie poświęcę się za wszelką cenę, by koniecznie zajść już teraz. Nie chcę nastawiać się TO JUŻ TERAZ MUSI BYĆ, bo wiem, że nic z tego nie będzie. Psychika jednak robi swoje. Dlatego będę szaleć z moim mężusiem nie obawiając się niczego i czekać, aż fasolka się pojawi :) Martwić się będę dopiero po dłuższych niepowodzeniach :)

pozdrawiam

basia1614 wielkie nadzieje... 27 września 2014, 12:36

Rozpoczął się nowy cykl. Nie sądziłam że @ przyjdzie tak szybko :/ Z jednej strony się cieszę ale z drugiej... mam mniej czasu żeby podjąć sensowną decyzje :( Obecnie biorę antybiotyki od zapalenia, wyjem je do 5 dc kiedy akurat powinnam zacząć brać clostilbegyt. A jeśli te cholerne zapalenie nie ustąpi i będą potrzebne jakieś zabiegi np. usunięcie tego zęba? Na obecną chwile przeszkadzają mi popuchnięte dziąsła po lewej stonie:/ i na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować. Kurna po co mi one?! Akurat teraz gdzie zaczęło się cokolwiek układać?! Mądrości od zęba mi nie przybędzie:/

Nie wiem czy powinnam sie martwic czy raczej cieszyc ale pomyslalam ze moze podpytam cioteczki z fioletowej strony.
Przed ciaza w ciagu chyba roku przytylam kilka kilo (z 64 kg do 70-71 kg) a to za sprawa slodyczy. Codziennie musiala byc czekolada, cukierek albo batonik wiec konsekwencje tego musialy rowniez byc. Kiedy zaszlam w ciaze polozna wazyla mnie (w lipcu) i wazylam 72,5 kg. Jednakze prawie od poczatku ciazy stracilam chcice na slodycze i nie musialam juz ich podjadac albo chodzic na sepa po kolezankach w biurze i zebrac o slodkosci :-)) Od czasu do czasu mnie najdzie chec na kosteczke czekolady ale ogolnie bez porownania (ilosciowego). Teraz (koniec wrzesnia) zwazylam sie i mym oczom pokazala sie waga 73,5 kg. Czyli przez 2 miesiace przytylam tylko 1 kg ???? Czy to dobrze?? Moja teoria jest taka ze trace tluszcz (przez brak slodyczy) a tyje przez ciaze (przyrost dziacka, wod, lozyska itp) wiec bilans sie wyrownuje... ale czy ja dobrze sobie to tlumacze?? cholerka....

Taka refleksja przedtransferowa.... od kiedy podjęliśmy decyzję o chęci posiadania dziecka miałam takie wyobrażenie, że kochamy się spontanicznie przez cały cykl,kiedy chcemy, jest w tym dużo czułości, miłości i patrzenia w oczy. Okres się spóźnia, robię test, są dwie upragnione kreseczki. Z testem wchodzę do łóżka, delikatnie budzę K. i mówię mu zostaniesz tatą... ehhh bajka....
a jest najpierw stres związany z kwalifikacją, tabletki anty i zerowe libido,przytulanki rzadko bo ochoty brak, potem bolesne zastrzyki w brzuch rano, potem i wieczorem, niezbyt przyjemne USG raz w tygodniu, pobieranie krwi, chwila niepewności czy nie ma hiperstymulacji, koszula, łóżko, wenflon, znieczulenie i odjazd, pobranie komórek, nerwy czy się zapłodnią, rozwiną, jakiej będą jakości, leki kolejne i wreszcie transfer, rozkrok na fotelu w towarzystwie bądź co bądź obcych ludzi (lekarz i pielęgniarka) niepewność czy K.będzie mógł być ze mną (no w końcu dołożył 1/2), leżenie 10 minut i sio do domu- to jest życie.... nie narzekam, nie płaczę, zaciskam zęby jak wiele z nas i liczę na CUD nasz CUD <3

basia1614 wielkie nadzieje... 15 listopada 2014, 17:34

Dzisiejszy dzień tak bardzo się dłużył a szczególnie ta statystyka... Dziwnie cały weekend spedzać bez Męża ;( no ale trzeba się dokształcić ;) Czuje się beznadziejnie... nie wien czy na zbiżającą @ czy może jednak nam się wreszcie udało. Ta niepewność potrwa jeszcze do pn południe/ wieczór... czegos dostane do tej pory ;p

Pozdrawiam! ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)