Już mi lepiej. Kurde nie mogę się tak załamywać!!!! muszę myśleć pozytywnie, mieć odpowiednie nastawienie, cieszyć się seksem, życiem, każdym dniem... tak ja to wszystko wiem aż za dobrze, ba nawet uczyłam się o tym... ile możemy zdziałać samą siłą naszego umysłu, ale jakoś trudniej mi to w życie wprowadzić
Musze wrócić do sportu, do mojego stylu żywienia (strasznie się zaniedbałam
) Jeśli się nie uda w tym cyklu (a jednak mam nadzieję, że może się uda
)to od następnego kupuję olej z wiesiołka i zioła ojca Sroki... i działamy 
Rany, ale ten czas szybko ucieka, wyjątkowo jakoś w tym miesiącu. Chyba dlatego że miałam głowe zajętą innymi "problemami". Dopiero co przeżywałam straconą szansę na IUI, nie obejrzałam się a tu już kolejny miesiąc i ocena owulacji za tydzień. Z tego wszystkiego zapomniałam wcześniej zadzwonić i umówić się na wizytę, ale na szczęscie spokojnie jakiś termin się dla mnie znalazł.
Kurcze, o dziwo - tyle miesięcy się już staramy, świadomie próbujemy spłodzić potomka, ale jakoś tak mam wrażenie teraz przed IUI, że nie wszystko zdążyłam zrobić przed ciążą z tych rzeczy które chciałam lub powinnam zrobić. Jakoś tak siedzę mocno w przekonaniu że ta IUI pomoże, że skutkiem będzie ciąża. A skoro zaraz będę w ciąży to powinnam była wcześniej.... - no i się zaczyna.
Zdążyłam już kiedyś, wczesniej, sprawdzić kręgosłup. CZęsto mnie bolał, dodatkowo mam skoliozę i lordozę albo jakieś tam inne -ozy. Jest ok, tylko muszę ćwiczyć kręgosłup. Stąd mój pomysł na pilates. Teraz nie chodzę, ale chciałabym wrócić.
Sprawdziłam serce bo czasami jakieś tam dziwne rzeczy mi się robią, kołatania, wrażenie uciekania powietrza. Bynajmniej wad serca nie ma, chociaż mam zalecenie do dalszych badań bo lekarz nie umiał określić przyczyny tych kołatań.
Moja tarczyca jest pod kontrolą, utrzymuję odpowiedni poziom TSH.
Do dentysty udało mi się zapisać na jutro, mam parę drobnych ubytków, niech zajrzy, jak trzeba coś zrobić to niech robi. Nie wiem ile jest prawdy w tym że zęby w ciąży się szybciej psują ale wolę nie ryzykować i chuchać na zimne.
Mam sklonność (po mamie) do kurzajek. Jedną wieloletnią kurzajkę z dłoni udało mi się w końcu wyeliminować kwasem salicylowym. Ledwo ją usunełam to zauważyłam nową, małą na stopie, pierwszy raz, wczęśniej mialam tylko na dłoniach. Próbowałam ją ostatnio wytępić, wydawało mi się że po temacie ale wczoraj zwątpiłam czy się nie odnawia. Ehhhh....
Miałam w ogóle wybrać się do dermatologa z innymi tematami, ale w ciązy jakiekolwiek zabiegi są niewskazane. I większość leków też.
No i moja koleżanka pochwaliła się ostatnio zabiegiem, o którym ja marzę już od ok 2 lat, tylko nie śpieszyło mi się wcześniej żeby ruszyć z tematem. Chodzi o depilację laserową. Wiem, może to głupie - "ale ma dziewucha problemy życiowe" 
Nie mam jakiegoś szczególnego problemu z owłosieniem, chodzi mi bardziej o komfort. Codzienne golenie latem całego ciała jest dla mnie piekielnie upierdliwe i zabiera mi mnóstwo czasu. Godzinę dziennie mieć a nie mieć? Nawet nie chce mi się liczyć ile to wychodzi w ciągu całego roku. Raczej sporo. I jak sobie pomyślę o gładkich nogach, pachach i bikini na wiele lat, bez konieczności codziennej kontroli, bez podrażnień, zapaleń mieszków itp to aż się rozpływam nad tą wizją. Po rozmowie z kol (bardzo polecała gabinet któremu średnio ufałam bo są najtańsi w moim mieście) jestem zdecydowana na maksa. Gdyby nie to że zaraz być może będę w ciązy to pewnie już bym się zapisywała na pierwsze sesje. I moja szwagierka też chce, bo też się napaliła.
Pomyślałam że fajnie też by bylo pozbyć się owłosienia na czas ciąży. Jak dobrze pójdzie to w lipcu będę w 9 m-cu, kto mnie będzie do tego czasu golił??
Mój men?
Średnio to widzę, no ale jeśli tak będzie musiało być to tak będzie. A wtedy zrobię sobie depilkę po urodzeniu dziecka.
Szkoda, szkoda, spóźniłam się z tym tematem.
Dzisiaj zrobiłam test owu, druga kreska jest ale jeszcze słabo widoczna. Swoje ciało obserwuję codziennie kilka razy dziennie. Skupiam się głównie na śluzie i mam nadzieję, że może tym razem się uda. Dni płodne powinnam mieć między piątkiem a poniedziałkiem. Dzisiaj dopiero 9 dzień cyklu więc stanowczo za wcześnie.
Mocno wierzę ze może tym razem się uda. Tak zazdroszczę kobietom które po pierwszym miesiącu starań widzą 2 kreseczki 
Dzis 13 dpo i nic cisza...nawet te bole miesiaczkowe przeszly jajnik juz nie boli wogole nic ...temp 36.60 wiec nic specjalnego ..czekam tylko jak ta...fladra...mnie zaleje ...pewnie w ostatniej chwili kiedy nie będę się spodziewać..piersi nie bola nic ..cisza przed burza...niby nadzieja sie skrzy w sercu ale ja chyba glupia jestem ze wierze w to...
Spac spac i jeszcze raz spac ...ale zawsze mam tak przed małpiszonem;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2014, 12:57
Mamy termin do kliniki na 24- tego pazdziernika. Bede wtedy w 35 tygodniu i mam nadzieje ze nie bedziemy musieli za dlugo czekac z tym zabiegiem. Najlepiej jakby sie odbyl na poczatku listopada. Oczywiscie martwie sie bardzo jak to wszystko bedzie, nie jest latwo oddac dziecko lekarza z swiadomoscia ze maly bedzie pod pelna narkoza. Do glowy przychodza glupie mysli typu - a co jak sie nie obudzi?? Boje sie o mojego smyka ale wiem ze jak trzeba te polipy usunac to tego nie unikniemy. Pewnie wczesniej bedziemy musieli porobic mu jakies badania, tak ze troche lataniny nas czeka. Obym sie nie rozpakowala za wczesnie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2014, 13:12
ależ jestem podekscytowana
Dzisiejszy i jutrzejszy dzień mogą wprowadzić w nasze życie radykalne zmiany
Chciałabym żeby wszystko się udało
Dzisiaj załatwiliśmy większość formalności w związku z mieszkankiem i jeśli wszystko dobrze pójdzie to na początku listopada dostaniemy klucze i będziemy mogli zacząć remont
A jutrzejszy dzień jest równie ważny, ponieważ dowiemy się czy pęcherzyk pękł.. Jeśli tak to są jakieś szanse że wreszcie zostaniemy rodzicami :)Dziś jestem pozytywnie do tego wszystkiego nastawiona
Ciekawe jak to będzie jutro... Może wrócę z nosem na kwintę? Miejmy nadzieję że nie :)Pozdrawiam Was dziewczyny i życzę miłego popołudnia!
Spróbuj przez 3 najbliższe dni działać normalnie: nie wzruszać się, nie płakać
nie poddawać się złym myślom, myśleć o przyjemnych rzeczach: o dziecku, o pięknym dniu,
o realizacji i spełnieniu marzeń. Kiedy przyjdzie gorszy moment - nie uciekaj od niego, przetrzymaj to a potem wróć, by działać normalnie.
Hej !!! Wczoraj miałam kolejną wizytę u lekarza. Niestety nie widziałam mojej małej w brzuszku, doktorka zmierzyła tylko tętno i powiedziała że za miesiąc ją poważy i pomierzy. Wyniki mam średnie, szczególnie problem z glukozą na czczo jest w normie czyli 87 mg/dl (70-110), ale po 2 godzinach nie jest już tak różowo bo 152
.
Czyli wyniki do poprawy za miesiąc tym razem 3 razy będą mnie kłuć na czczo , po godzinie i po dwóch. Masakra jakaś!!!
Wczoraj także ciśnienie miałam strasznie wysokie bo 190/103 , ale spieszyłam się do lekarza, bałam się że się spóźnię bo auto mi padło, 3 razy się przesiadałam, w końcu dotarłam na styk. I dlatego to ciśnienie. Mała tak szalała i że ciężko było jej tętno zmierzyć , ale tak mam jak jestem poddenerwowana. Przytyłam w tym miesiącu 1,5 kg, niby w normie, ale moja waga nie była w normie na początku ciąży i teraz wyskakuje wszystko powyżej widełek
może przez to ten cukier tak wychodzi nie wiem???? Lekarka także mi niewiele mi powiedziała

Trzymajcie się kochane.
Buziolki 
Dziwne bardzo dziwne ze juz mam sluz plodny ... powinnien pojawic sie gdzies za 8 dni a nie teraz .. jutro mam HSG
Po wizycie u gin... Hmm, pękłam w gabinecie. Właściwie spodziewałam się złych wiadomości, ale co innego domyślać się i mieć nadzieję, a co innego usłyszeć to z ust lekarza do którego mam zaufanie. Cóż, do rzeczy. Usłyszałam, że inseminacja przy tak słabym nasieniu jest po prostu stratą czasu. I moja gin już nic więcej dla mnie zrobić nie może i mamy zgłosić się do kliniki w sprawie in vitro...w życiu nie sądziłam, że będę przez to przechodzić.
jestem glupia wiem ze nie powinnam tak myslec o tej ciazy ale kazdy bol jajnika powoduje to ze latam do kibla czy juz jest ta "małpa" mam wrazenie ze mam mokro caly czas....dlaczego tak nie jest ze okres przychodzi i jest...zaraz chyba sie rozrycze ...goraco mi zimno i tak wkolo ...dziwne to wszystko ...nigdy nie sadzilam ze bede sie dopatrywac objawow az tak...klamie sama siebie ze nie mysle nie myslalam ale im blizej testu tym bardziej sobie wkrecam ze jestem w ciazy...to ze przytylam w pasie bo spodnice ciasne to juz zaraz tak to to...brzuch mam wypiety (wywalony przed okresem ) tez jest objawem ciazy ale czlowiek glupi:( wrocilam z pracy ugotowalam obiad i znow...czy to sie kiedys skonczy ..............
Jak ten czas szybko leci niedawno zaczęłam stymulację a tu już w niedzielę była punkcja pobrano 15 kumulusów z tego zapłodniło się 5 komórek dziś dzwoniłam okazało się że pięknie się dzielą i są czwóreczki
Bądźcie dzielne moje maluszki
Mamusia na Was czeka z niecierpliwością żeby jedno już umieścić pod swoim serduszkiem 
Teraz aby do transferu aby do piątku 
...Ciesz się życiem i nie poddawaj wszelkim przeciwnościom losu... (myśl własna)
Zła jestem, rozdrażniona..., może to przez te leki, nie jestem do nich przyzwyczajona. Jak ja wytrzymam kolejny miesiąc, a to dopiero drugi
jakaś masakra! Dziadostwo takie małe, a już go czuję, jak sieje coś w moim jajniku, ciekawe co on tam zdziała, cały ten Clostilbegyt, sama nazwa mi się nie podoba. Eh... może przyniesie jakiś pozytywny skutek. W sumie w to nie wierzę jednak. Tylko sobie tak wmawiam.
Zła jestem, rozdrażniona..., tak zła, właśnie na Ciebie mój mężu i ten bałagan, który mi zostawiasz w kuchni. Kubek tu, kubek tam, talerz tu i tak w kółko, ciągle muszę coś sprzątać po Tobie. Teraz nic się nie liczy tylko ta zakichana cała polityka i wybory na radnego. Ulotki, srotki, plakaty, telefony, dyskusje, i tak cały czas. Jak ja ten miesiąc wytrzymam, niech on minie, może potem się wszystko uspokoi.
Idę zaraz robić wątróbkę z jabłkami... jakby co można wpadać, nie odmówię 
Czas wstać i się nie poddawać... po każdym upadku staniesz się silniejszy.
nie było mnie tu od dawna bo nie miałam takiej potrzeby ani okresu ani nic, tylko czytałam wasze wpisy.
byłam jakoś miesiąc temu u ginekologa i raptem stwierdził mi PCO nie przepisał mi żadnych leków na wywołanie ni nic, tylko dał mi namiary na klinike BEZPŁODNOŚCI do Białegostoku, strasznie się tym przejełam .... czy ja nigdy nie będe mieć dzieci ... za rok wesele moje kochanie mówi, że damy se rade... ale ... czy na prawde chce go narażać na to, że nigdy z mego powodu nie będzie tatą... ;(
skradzione : "jeszcze sie nie znamy, ale tęsknie za Tobą jak za nikim innym na świecie" ;(
Oj bardzo nie chcę się nakręcać.
Tłumaczę sobie, że to pierwsza owulacja, a mało komu udaje się za pierwszym razem.
Spokojnie, może się uda za miesiąc, albo dwa.
Poza tym szukam pracy i lepiej byłoby najpierw zacząć pracować, odłożyć jakąś kasę, a później zajść w ciążę.
Kupiłam 2 testy ciążowe, ale postaram się ich nie używać narazie
Najlepiej jak już będę pewna pozytywnego wyniku
Tyle już negatywnych testów widziałam w życiu że aż żal.
A w ogóle to w czwartek mam rozmowę o pracę w chyba fajnej firmie, mam nadzieję że coś z tego wyjdzie.
Ten cykl powoli dobiega końca- dziś 27dc- chyba nawet oswoiłam się z faktem, że ten cykl jest stracony (mąż w delegacji), ale muszę napisać też o pozytywie jaki miał miejsce w zeszłym tygodniu.
Powtórzyliśmy badanie nasienia i wynik był o wiele bardziej optymistyczny niż po pierwsze poprzedni, ale też lepsze od pierwszego! Czyli suplementacja działa przynajmniej trochę
Dodam że pracujemy bad ruchliwością. Początkowo ( 3 miesiące temu) było zaledwie 16%, po 3 miesiącach- 12 (!!!!!), a w zeszłym tygodniu 21!% 
To środkowe badanie było jakieś nietrafione... Nie wiem jakie były tego przyczyny, grunt, ze wygląda to coraz lepiej 
Podrasujemy jeszcze trochę plemniory i jak tylko rozpocznę nowy cykl uderzamy w inseminację.
Jak dobrze się czuję gdy mam coś zaplanowane...
No więc zakupy do szpitala zrobione teraz poczekać na paczkę i powoli można na początku listopada się pakować. Prześledziłam sobie dzisiaj wątek październikówek ojej jak tam słodko się wykluwają po kolei małe szkraby i pomyśleć że gdyby styczeń był szczęśliwszy byłabym już po ... no nic trzeba patrzeć w przód nie oglądając się za siebie
Jeszcze 54 dni...
dziś dzień, w którym powinna przyjść @. jeszcze jej nie ma...jestem taka pełna nadziei. nie chce robic jeszcze testu bo nie chce sie rozczarować z resztą jeden dzień spoźnienia @ to tak naprawdę żadno spoźnienie. czekam, czekam i czekam ale tak naprawdę nie chce sie doczekać @.
to byłoby najwspanialsze co mogłoby się teraz przytrafić.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.