Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 14 października 2014, 18:22

No już dawno mnie tu nie było... no ale wszystko bez zmi an :) Czekam na @ aż przyjdzie;) W tym miesiącu było bez starań, tylko wtedy kiedy mieliśmy ochotę :)

Nadchodzi jesień, niebawem zima, nie lubię tej pory i dodatkowo zarazili mnie w pracy katarem. Przez to wszystko chyba ogarnęła mnie nostalgia i żal do losu, więc postanowiłam coś w reszcie napisać.

W to lato tyle znajomych z sąsiedztwa zaszło w ciążę że normalnie jakis wysyp.
Dziś w pracy dowiedziałam się że kolejna dziewczyna w ciąży - trzecia w tym roku /a pracuję w kilkunastosobowej firmie tak dla porównania/

Ja osobiście uważam się za osobę opanowaną i cierpliwą - zauważyłam że dla mnie ten temat po prostu zaczyna sie robić coraz bardziej odległy, jakby miał mnie nigdy nie dotyczyć, jakbym miała tylko dowiadywać się o szczęsciu innych a nie przeżywać go nigdy sama na prawdę..
Ee, ten katar nie ułatwia mi zadania:(

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 14 października 2014, 20:06

7cs
17dc
6dpo
wtorek
Dzień Nauczyciela

Dziś, w pewnej chwili, przebrałam się w legginsy i koszulkę, założyłam skarpety i adidasy i poszłam ćwiczyć. :) :) :) Tak, tak, poszłam ćwiczyć!!!! Zanim to nastąpiło, nic spektakularnego się nie wydarzyło, nie byłam na siłowni, nie oglądałam "The biggest looser" na youtube. Po prostu w głowie pojawiła się myśl, aby poćwiczyć. Ćwiczyłam 45 minut Skalpel. Potem, pod prysznic, czułam się i nadal się czuję CUDNIE. Mam wrażenie, że to nowy początek, że to dzień przełomowy. U mnie to co nowe i dobre, zwykle zaczyna się spontanicznie, szybko i bez jakiegoś zewnętrznego impulsu.

Kiedyś zaczęłam się odchudzać 3 maja. Ćwiczyłam, zdrowo jadłam i po 2 miesiącach miałam z 10 kg mniej. :) Pamiętam, że 2 maja, nic nie zapowiadało takiej zmiany. Po prostu następnego dnia zaczęłam.

"Choć nikt nie może cofnąć się w czasie i zmienić początku na inny, to każdy może zacząć DZIŚ i stworzyć całkiem nowe zakończenie".

Zaczynam dziś. :)
Po ćwiczeniach dostałam takiego przypływu endorfin, że zmieniłam pościel, wysprzątałam sypialnię, podlałam kwiatki, zrobiłam pranie, wyczyściłam wannę(której zwykle nie używamy, bo korzystamy z prysznica), zdepilowałam nogi, zrobiłam paznokcie. Wszystko to sprawiło mi (o dziwo) przyjemność!!!!!!

Stwierdziłam, że muszę to zapisać w pamiętniku, bo to moja codzienność - ale dziś niecodzienność.

A co do starań...
Wierzę, że kiedyś się uda. Nie wierzę, że uda się w tym cyklu. I w każdym następnym, w którym będę, nie będę wierzyć "na już", ale będę wierzyć "na kiedyś". Taka już jestem.

Objawy na @ lub na ciążę: nie ma nic czego nie było dotychczas, miesiąc po miesiącu, to samo. Tkliwe piersi - normalka, pobolewanie brzucha jak na @ - normalka. Jedyna różnica, to lekki dyskomfort w pochwie i ciut inaczej (za przeproszeniem) pachnący śluz, którego prawie nie ma. Tyle, że obawiam się, że to jakaś infekcja się zaczyna poantybiotykowa (bo mnie w tym cyklu po prostu ścięło z nóg, z resztą mój tata ode mnie się zaraził i u niego skończyło się zapaleniem płuc; ja jakoś się obroniłam przed zapaleniem płuc). Na szczęście za 2 dni mam planową wizytę u ginekologa na NFZ, więc powinnam dostać coś, co zmieniłoby mój dyskomfort na komfort.

Bergo Bergo - nowa ja 14 października 2014, 20:28

USG wskazuje wciąż za mały brzuszek. Dziecko powinno się już rodzić. Po usg pojechałam do mojej pani doktor. I uwaga! Szyjka skrócona gwałtownie, jest lekkie rozwarcie, skurcze się rejestrują, czopa ani śladu! Powiedziała, że do czwartku nie dotrwam!
No i siedzimy w nerwach i czekamy... A skurcze jak się pojawiają to niestety bolą :(

22 dzień cyklu!
50,0 kg

JEST PĘCHERZYK WZRASTAJĄCY NA PRAWYM JAJNIKU!! :D <3 16 mm :D endometrium 9 mm :) nadal będę jadła migdały na jego wzrost :D
W czwartek kolejny monitoring :) Sprawdzimy jak się miewa nasz pęcherzyk i jakby nie chciał pęknąć dostanę zastrzyk :D Ale chyba nie będzie potrzebny, bo pęcherzyk blisko krawędzi jajnika - więc małe prawdopodobieństwo, że się wchłonie :D

JESTEM TAKA SZCZĘŚLIWA!! <3
mamy teraz się sobą czule zajmować :D <3 i tak będzie ;)

Lissa Cichutko , spokojnie ... 14 października 2014, 20:42

Dzien spokojny , noc standardowa, mały spi do 9-10 rano ahh kocham go za to jeszcze bardziej , pozwala mamusi sie wyspac :-)
Dzisiaj troszke wiecej czasu dla siebie , tatus zabral malego do tesciów i na spacer a ja wpadlam w wir domowych obowiazkow , sprzatanie, gotowanie, pranie -matka polka .

Cholera mam jeden problem musze sie wreszcie wziasc za siebie :
ffed4d2270b68909med.jpg

lezy i lezy i kurz zaczyna siadac a ja nie mam motywacji aby ja wreszcie przeczytac. Kolezanka pieknie schudla , kolega jeszcze jak mieszkalam w Wawie tez nikl o oczach - teraz przyszla kolej na mnie . Co ja mowie moim codzieennym motywatorem powinien byc widok w lustrze i nie dopinajace sie spodnie . Shit ! zeby po porodzie przytyc zamiast chudnac - MASAKRA !
Moj problem to milosc do jedzenia , uwielbiam kocham jesc i czasme niestety wrecz sie zapycham .
Myslalam ze jak wprowadze diete matek karmiacych to schdne tylko oczywiscie u mnie dieta takowa nie nie istniala bo lekarz powiedzial ze mam jesc wszystko no wiec jadlam a ze maly mial gdzies to co jem to jadlam wiecej i tlusciej nie robilo to malemu zadnej roznicy ehhhhhh.
Lubie gotowac szczegolnie nowe smaki mnie kreca :-) od czasu do czasu wrzuce moje kulinarne podboje :-) a Moze z Wami uda mi sie wreszcie schudnac , bedzie mi glupio sie przyznac ze jednak ne podolalam :-D
U mnie dzisaj na talerzu zdrowo i przepysznie :-)

480fbc8495f62f9fmed.jpg
Zaraz zacznie sie mecz Polska-Szkocja chyba wypada to ogladnac ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2014, 20:50

Madzia82 Czarodziej i Alicja z Krainy Czarow 14 października 2014, 21:05

Życie jednak płata figle. Wczoraj zadzwoniłam do kliniki, tak by podpytać pare rzeczy, a tu pani mi powiedziała, że jeśli chce skorzystać z refundacji, to trzeba procedurę robić w styczniu albo lipcu. Jak klinika dostanie pieniądze, bo szybko się one kończą i w kwietniu-maju na pewno nie będzie już funduszy. Więc siedziałam i analizowalam jak to zawsze ja kiedy zrobić tą procedurę. I doszłam do wniosku, że w lipcu będzie za późno, bo w sierpniu mam wrócić do pracy, a nikt po 2-letniej nieobecności nie da mi od razu urlopu. A nie przewidzę, czy w lipcu ze wszystkim bym się wyrobiła. Dlatego szczęścia spróbujemy w styczniu. Wczoraj jak pomyślałam, że może już za 3 m-ce będę w ciąży to wpadłam w panike. Muszę jakoś psychicznie do tej ciąży się przygotować. Nie sądziłam, że tak zareaguje. Aż zastanowiłam się czy oby ja na pewno chcę rodzeństwa dla małego.
A mąż dziś z pracy wrócił i stwierdził, że jak będzie chłopiec to ma już wymyślone imię.
Jutro idę do ginekologa, więc jeszcze pogadam z lekarzem. Choć wczoraj jakoś się przestraszyłam, a dziś jak pomyślę o kolejnej ciąży, to się cieszę. Zatem 3 m-ce szybko zlecą i będziemy od nowa walczyć.

magdalena1991 Marzenie 15 października 2014, 00:08

dlugo mnie nie bylo. wiec jestem juz mezatka, i mama kochanego Aniolka. otoz zaszlam w ciaze mysle ze 1 lipca, ale Aniolka traktuje jako prezent slubny moze nawet i w noc poslubna? kto wie, zaczela sie radosc wyczekiwanie, az do 5 wrzesnia kiedy dowiedzialam sie ze serduszko mojego malego Aniolka nie bije, wedy szpital tabletki poronne, 6 wrzesnia o 9,30c mialam zabieg;( nie pochowalam malenstwa. dzis jest 15 pazdziernik a ja wciaz na zwolnieniu, smutno mi jest bardzo mocno, w czwartek 1 dzien w pracy po ciazy, a jutropogrzeb wszystkich aniolkow ktorych rodzice nie pochowali w tym tez mojego malenstwa ;(

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 14 października 2014, 20:38

Dzień 42.

Mebelki złożone <3 są cud miód :)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/3cc993884567.jpg

jeden kącik a drugi będzie ten łóżeczkowy :) na dniach muszę zamówić naklejki na ścianę i firanki w Kubusia :)
Polka kopie, kręci się cudowna <3 lubię jak się rusza :)
dzisiaj tatusiowi zrobiłyśmy zupkę krem i faworki na deser :)
a oto my w 21 + 3d.

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a7c8f7061b04.jpg

do wizyty 6 dni! <3

3livka szukam inspiracji :) 16 października 2014, 00:00

Narazie objawy prawie odpuściły. Piersi są już tylko lekko wrażliwe i trochę bolesne przy dotyku. Skurcze macicy też na szczęście odpuściły. Uff.
Pewnie @ się zbliża ale plisss niech wytrzyma jeszcze ze 2 dni, żeby ta lutealna jakoś wyglądała.

Jutro rozmowa, trochę się zestresowałam. Boję się że wyjdzie moja niepewność siebie, że będzie widać po mnie nerwy. Ehh, no trudno. Postanowiłam potraktować to jako trening i do kolejnych rozmów lepiej się przygotować.

Trzymajcie kciuki :)

Chyba pora sie pogodzic nigdy nie bede matka..;(

Magic Niemożliwe 15 października 2014, 09:17

Dziś jest dzień, w którym mamy mogą wspomnieć swoje dzieci i pomodlić się za te, które nie dotrwały do szczęsliwego finału...na samą myśl, że w dniu kiedy mamy wizyte prenatalną był przewidywany termin porodu naszego pierwszego dziecka...sprawia, że mi smutno, ale wiem, że to ma sens. Ten dzień i tak będzie najwspanialszy i najszczęśliwszy dla nas :) poraz drugi ja, a mąż poraz pierwszy zobaczymy nasze maleństwo. Wiem, że to głupie, ale czuję, że to znak. Tak samo jak dzień naszej ciąży zaczął się tego samego dnia co rok temu miałam podejrzenie ciąży pozamacicznej :) dokładnie 13 września miałam operację. Ostatni okres miałam też 3 sierpnia :) same zbiegi okoliczności :) Tak musiało być :)nasze maleństwo jest z nami i daje nam każdego dnia wiele radości i poczucia szczęścia i pełni..

Mój Aniołku dziękujemy, że byłeś, że zmieniłeś nas i nasze życie na lepsze. Nigdy o Tobie nie zapomnimy :* <3

Pozostało 5 dni do naszego drugiego spotkania kochanie :* :) <3 rośnij zdrowy i duuuuży :D :*


Odważyłam się i weszłam na allegro i oglądałam zestawy ubranek dla dzieci :) ale szybciutko wyszłam i oglądałam kurtki i znalazłam śliczną, ale pokaże mężowi czy jemu też sie podoba :)

oto ona :)
http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=4672159672&ref=last-visited


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2014, 10:50

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 15 października 2014, 09:23

Dawno mnie tu nie było...w weekend miałam imprezę w domu, przyjechali koledzy mojego męża, a że są to ludzie z jego firmy, tylko że z innych miast, to było grubo. Tak to już jest jak chłopacy pracują po 12 godzin i chcą się odprężyć w końcu..litry alkoholu się wylało..

A ja obecnie jestem chora,rzadko kiedy choruję, wczoraj czułam, że coś mnie bierze, a dziś rano mam katar:/ dzisiaj popracuje w domu ( na szczęście mam taką możliwość) by się jeszcze bardziej nie przeziębić.

Co do tego miesiąca...mam wielką nadzieję, ale też nie myślę o tym intensywnie. Najlepsze jest to, że badania moje czy męża są naprawdę ok, nie twierdze że wszystko sprawdziliśmy, bo są jeszcze inne mniej znane przyczyny nie zajścia w ciąża (wrogość śluzu??,) ale na tą chwilę jesteśmy po badaniach hormonów, drożności jajowodów, czy plemników męża. I ten brak przyczyny mnie najbardziej wkurza....:/ Na razie tempka jest ciągle w górze i mam nadzieję że tak zostanie:) Aczkolwiek w tym cyklu nie mam w ogóle śluzu, ale też w czasie przytulanek nie byłam sucha, nawet po owulacji nie ma śluzu:/ Jednak naczytałam się historii że dziewczyny zachodziły w ciąże w cyklu w którym nie miały śluzu...i tu jest cały paradoks którego nie rozumiem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2014, 17:54

Biała Azlia Co przyniesie los 15 października 2014, 09:25

Dalej te moje cykle są takie rozchwiane. Z ostatniego jestem zadowolona. Trwał 29 dni, zawsze by mogło tak być. Nauczyłam się zauważać owulację. Wcześniej mi się to nie zdarzało, a teraz wyraźnie widać, że są płodne dni: śluz, ukłucia w jajnikach. I zawsze ok. 16 dni po tym pojawia się @. Cieszę się, tzn. że owulacja powróciła. Jeszcze żeby się uregulowało jeśli chodzi o długość to byłabym super zadowolona. Muszę zacząć mierzyć temperaturę, a ciągle zapominam położyć termometr przy łóżku. Wtedy to już bym zauważyła, czy ta jakość moich cykli się poprawiła. Kilka lat temu robiłam wykresy i były one takie płaskie. Chciałabym teraz zobaczyć ładną krzywą :)

3af8a88423d627bbmed.jpg


trudny dla mnie dzień :( Bardzo
światełko dla wszystkich Aniołków
d3cf78ac85a30a90med.jpg

Zburzony porządek wszechświata

Na cmentarzu dzisiaj sporo starszych ludzi
I jedna mama
Sama
Z ulotnym wspomnieniem dziecka
Które przestało zanim zaczęło
Które zamiast płakać, śmiać się, psocić
Zasnęło

A ona pierze te ubranka z wyobrażeń
Gotuje niby-kaszkę, kupuje zabawki marzeń
Mierzy buciki, martwi się gdy ma gorączkę
Ociera łzy i prowadzi za rączkę
Tylko
Coś się Panu Bogu poplątało
Bo te łzy nie są dziecka, tylko jej..


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2014, 22:29

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 6 września 2020, 19:18

Nie wiem czy pisałam,ale przypomniało mi się przy dzisiejszej zabawie :D Oluś potrafi już dluuugo pokazać jaki jest duży,od kilkunastu tygodni sam potrafi jeść tubki,pić wodę z kubeczka i mleko z butli:) A to co mnie od jakiegoś czasu rozbraja to jak się bawi w akuku. Sam wyczail,że zasłania się kocykiem i opuszcza ❤❤ mój zdolniacha😍
Dziś pogardził pierogiem z kaszą, ale ogóry wcina jak szalony :d

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 15 października 2014, 10:05

a więc byłam u ginekologa w zeszły czwartek ponieważ brzuch mnie bolał krew leciała paniki narobiłam po tym pogrzebie okazało że hemoroid mi pękł nawet nie wiedziałam że takowe mam ale jakiś wewnętrzny brrrrr :/ ale za to wiem że dzidzia zdrowa ma już 600gram :O tak szybko rośnie :) planowaną wizytę mam teraz w piątek więc nie umiem się doczekać już jestem duzo spokojniejsza wyniki tego ekg mam w porządku tzn mam bardzo wysokie tętno w ciągu dnia ale za to nie mam żadnych szmerów ani anomalii ale dalej mam brać aspargin no i raz w miesiącu stawiać się na wizyty kontrolne u kardiologa :) pozatym szafa się powoli zapełni :o muszę znaleźć więcej miejsca dla malucha jak nie zaprzestanę z zakupami :D

PsotkaKotka KocieStaranka2 15 października 2014, 10:05

O naszym slubie i weselu 10.10.14 :)

Zmeczona ale szczesliwa. Wszystko bylo perfekcyjnie, tzn. bylo pare wpadek i o paru sprawach sie zapomnialo zrobic czy powiedziec ale mysle, ze tego sie nie da uniknac.
Pogoda byla fantastyczna, lepiej poprostu byc nie moglo! Bajka!
Slub w kosciele byl niezapomniany. Po slubie wielu gosci mi mowilo, ze na takiej mszy i takim slubie jeszcze ni e byli. To przede wszystkim zasluga ksiedza ktorego sie potem ludzie nie mogli nachwalic. Mlody chlopak, bardzo zabawny i totalnie wyluzowany, goscie sie ciagle smiali a do tego poprowadzil perfekcyjnie msze w dwoch jezykach (polskim i niemieckim). Kazanie bardzo fajne i ciekawe. W skrocie: Ksiadz stwierdzil, ze nie chce nam o milosci mowic bo my wiemy o tym wiecej niz on i zyczyl nam… roweru ;). Takiego na 3 miejsca, nas dwoje ktorzy musza w tandemie przez zycie dac rade i sie wspierac zwlaszcza jak jest pod gore a trzecie miejsce dla Pana Boga ktory bedzie nas zawsze wspieral. Na koncu tez wposmnial o weselu; Nie wiem czy ktos z was (Niemcow) byl juz na Polskim weselu ale jesli nie to trzymam kciuki ;). Sam byl tylko na obiedzie niestety.
O dobry nastroj zadbal tez zespol (nie bylo organisty) ktory z calym powerem gral i polskie i niemieckie koscielne kawalki ale nie tylko. Na wejscie mielismy Bacha (aria na strunie G) a krotko po ceremonii muzyke z filmu Forest Gump. Wszystkie utwory wybieralismy my i zrobilismy ksiazeczke z przebiegiem mszy i tekstami zeby kazdy mogl spiewac.
A po wyjsciu z kosciola niespodzianka! Obstawa motocyklowa ktora zorganizowala moja siostra motocyklistka. Halasu narobili co niemiara bo kazdy mial kupe swiatelek, muzyczke i syreny policyjne ;) wiec nas eskortowali do restauracji. Tam wsadzilismy drzewko przy stawie, spielismy nasze imiona wypisane na dwoch metalowych obreczach klodka a kluczyk wrzucilismy do stawu :). Nastepnie wystrzal z armaty , powitanie chlebem i sola i w koncu toast szampanem i obiad.
Zrobilismy tez przedstawianie gosci (to sie bardzo im podobalo bo mogli sie bardziej poznac i wiedziec kto jest kim), i byly dwa konkursy dla nas (oba cos w rodzaju na zgodnosc malzenstwa) i prezentacja dla nas. Do tego moja i meza rodzina zrobila gazetke (zwyczaj niemiecki) gdzie sa opisane nasze historie, od mlodosci i wspomnienia przyjaciol.
Pierwszy taniec zrobil na wiekszosci piorunujace wrazenie. Przyjaciolka powiedziala, ze im szczeki opadly bo mysleli, ze my poprostu podreptamy troche walca a my im taka choreografie walnelismy, ze nie mogli uwierzyc ;). Troche nam to nie wyszlo tak jak mialo (moim zdaniem) bo mi sukienka przeszkadzala bo byla jednak troche za dluga :/ - w sklepie to co innego niz jak sie szaleje po parkiecie.
A potem byl szal cial do samego rana :D. Oba zespoly byly czadowe i byl poprostu dym na parkiecie. Polski zespol (Sensor) zagral naprawde na 300%. Glos ma chlopak poprostu niesamowity bo idealnei czysty, bez falszu a do tego szeroka skala wiec i Led Zeppelin i Michael Jackson i kobiecym glosem siabada z Mydelko Fa :D. Niemcy prawie z parkietu nie schodzili. Niemiecki zespol gral troche inaczej ale tez goscie chwialil bardzo bo spiewala tam tez dziewczyna a jeda grala cudnie na saksofonie.
Ja mialam taka adrenaline to mimo, ze spalam malo i w ciazy to tez na nogach do 6 rano bylam i to bez kawy bo nawet o tym nie pomyslalam. Zespol sie zebral juz o 4 ale Niemiecki jeszcze unplugged z tamburynkiem i mandolinami gral chyba z godzine dla siebei w kolku i niektorzy goscie (Pl i De w tam moj tato z wujkiem ;) stali i przyklaskiwali do konca.
Paru gosci spilo sie konkretnie (jedna wyniesli jak zwloki;). Niemcy na koncu to wodke z flaszek ciagneli juz ;). Ale wiekszosc dala rade.
Jedzenia cala masa (a byla to wersja najbardziej podstawowa!) i przepyszne.
Na drugi dzien (spalam az 2,5h) zrobilismy gosciom rundke po miescie wieczorem na zwiedzanie miasta a na koncu wyladowalismy w knajpie. Byl akurat pamietna mecz Polska: Niemcy :D! Ja jednak poszlam jz z rodzina do domu (maz zostal) bo nie dawalam rady a z uwagi na moj stan musialam poprostu wracac). Kolo 23 zaczelo mnie juz kluc w piersiach tak, ze balam sie zostac sama w lazience i moj maz(wrocil po meczu) sie juz zaczal bac o mnie.
A wczoraj zrobilismy jeszcze akcje sadzenia drzewka ktore dostalismy od grupki gosci. Jablonka (odmiana paradis inaczej drzewko milosci). Posadzilismy na dzialce taty, dalismy wodki i miesa z wesela i wszyscy byli zachwyceni.
Wiekszosc (i Pl i De) mowila, ze na takim swietnym weselu jeszcze nie byla, zespolow nie mogli sie nachwalic a ksiadz to poprostu stal sie gwiazda :D

Marronek Maluj kolorami, które zostały Ci dane. 15 października 2014, 10:27

I kolejny dzień wstrzymywania się od płaczu i wieczór pełen łez za mną... Od kilku dni nie robię nic poza płakaniem lub powstrzymywaniem płaczu...
Staram się jakoś funkcjonować, mechanicznie robić to co powinnam, ale... czuję, że długo tak nie pociągnę...
Mąż stara się jak może. Jest przy mnie, wspiera, przytula, dba, tylko... za każdym razem gdy okazuje mi czułość powoduje u mnie kolejne napady histerii...

Dotarłam chyba do kresu wytrzymałości... Nie mam już siły na nic. Zobojętniałam na większość rzeczy - na resztę reaguje płaczem. Jak choćby na to, że codziennie jadąc do pracy mijam matki odprowadzające swoje dzieci do szkoły (koło mojej pracy jest podstawówka)...
Kilka dni temu wybuch płaczu spowodowała reklama z jakże chwytliwym hasłem - bądź power mama...
Wczoraj napad spowodowały wiadomości - kolejna matka zaniedbała swoje dzieciontko, przez co ono zmarło...

Nie wiem jak długo dam radę jeszcze oszukiwać otoczenie, że wszystko jest w porządku. Część już się domyśla patrząc na moje podkrążone oczy, czy zachowanie. Na razie tylko mąż wie o ogromie mojej rozpaczy...
Ale boję się, że wkrótce to wszystko mnie przerośnie... I nie wiem co się wtedy stanie...

15.10.2014
Dopadla mnie jakas choroba I czuje sie fatalnie a jutro caly dzien w pracy bede musiala siedziec az dzisiaj juz sie boje.Do tego ciezkie starania o dzidzie juz ktorys dzien trwaja,bo zawsze stosowalismy sie do zalecen lekarza co 2 dzien ale w tym I cykl mi szaleje I samej jakos ciezko mi przypuszczalny dzien wyznaczyc wiec walczymy codziennie ;) jestem juz troche z sil opadnieta haha ale do celu za wszelka cene :)
Leze dzis prawie caly dzien az mam wyrzuty sumienia Syna na dwor sily wziasc nie mam ,oglada mother goose club I jezdzi na hulajnodze po domu :)Mam nadzieje,ze jutro bede czula sie ju troche lepiej bo I znowu sily na nic nie mam ahh jak to mowia jak nie urok to sraczka ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)